Popełnilam błąd w wychowniu córki...

21.11.09, 18:41
Moja niespelna osiemnastoletnia córka (skonczy 18 za dwa miesiące)
postanowila żyć swoim życiem i wszelkie zasady panujące miedzy nami
ma w nosie. Jako dziecko
często chorowała...bardzo czesto i nieraz bardzo bolesnie. Co za
tym idzie we wszystkim miała ulgi...żyła sobie pod kloszem
praktycznie bez większych obowiązków. Wiem..wiem...to moja wina,ale
czasu nie cofnę,niestety.Gdy chciałam ten fakt zmienić,okazała
sie ,ze jest za późno.Migala się od wszystkiego,ale i to jakos
znosiłam ...tłumaczyłam sobie,że jeżdzi do szkoły do innego
miasta,ze moze trzeba jej ulzyc bo jest zmęczona...Dzis wiem jaka
byłlam naiwna. Niestety od kilku miesięcy jest jeszcze
gorzej...późne powroty....olewanie wszystkiego...finałem jest
dzisiejsza sytuacja...stwierdzila ,że nie musi sie tłumaczyc gdzie
idzie i z kim i kiedy wróci...walnęła drzwiami i wyszła.Autorytetem
dla niej jest mama kolezanki ktora nie marudzi jej o wczesniejsze
wracanie do domu,nie troszczy sie o jej zdrowie...nie dzwoni gdy ta
nie wraca na umowioną godz do domu...i oczywiscie pozwala na
imprezowanie młodzieży w swoim domu. na szczęscie nie mam jeszcze
problemu z piciem,ale kto wie co będzie dalej.Więc wychodzi na to,ze
ja jestem ta zła matka. Serce
mi pęka,bo wiem ,że to moja wina..miała za duży luz.Czy juz
wszystko stracone? co w tej sytuacji mogę zrobić ,żeby siebie nie
pogrążyć? Może ktos przeżył to na własnej skórze
i poradził sobie z taką sytuacją? Jestem kompletnie bezradna.
Dziękuję za przeczytanie tego wpisu.



    • echtom Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 22.11.09, 11:06
      > żyła sobie pod kloszem
      > miała za duży luz

      Czy te dwa stwierdzenia nie są ze sobą sprzeczne? Najpierw porozmawiaj szczerze sama ze sobą, jak naprawdę wyglądała Wasza relacja i czego w głębi serca od córki oczekujesz? Czy nie chcesz przypadkiem, żeby na zawsze pozostała chorym dzieckiem całkowicie zależnym od matki i bolą Cię jej zupełnie normalne próby wydostania się spod tego "klosza"?
      • echtom PS 22.11.09, 11:10
        Kwitnące życie towarzyskie to w tym wieku podstawa. Jeżeli nie pozwalasz córce zapraszać znajomych do domu, co w tym dziwnego, że spotyka się z nimi gdzie indziej?
        • agnieszkaaaaa39 Re: PS 22.11.09, 12:33
          Kwitnące życie towarzyskie to w tym wieku podstawa ??? Dorosłość to
          nie tylko przywileje. To również odpowiedzialność i obowiązki. Mój
          dom nigdy nie byl zamknięty dla znajomych córki.Co do
          imprezowania...no cóż,moze jeszcze nie dojrzałam do tego ,żeby
          zasiadać z młodzieżą w swoim domu ,sponsorować alkohol i pić razem z
          nimi...zapewne nigdy do takiego zachowania nie dojdzie. Pozdrawiam.
          • echtom Re: PS 22.11.09, 12:52
            > moze jeszcze nie dojrzałam do tego ,żeby
            > zasiadać z młodzieżą w swoim domu ,sponsorować alkohol i pić razem z nimi...

            Nie ma takiej potrzeby :) Jeżeli młoda nie zawala szkoły i nie jest uzależniona od alkoholu czy narkotyków, jej zachowanie moim zdaniem mieści się w normie wieku. Piszę z punktu widzenia nastolatki trzymanej do 20. roku życia pod kloszem i drastycznie ograniczanej we wszelkiej normalnej nastoletniej aktywności. Jak się zerwałam z łańcucha w czasie studiów, omal nie skończyłam w AA. Wyrosłam na odpowiedzialną i obowiązkową kobietę, dziś sama jestem matką trzech nastoletnich córek. Przyznam się, że popełniłam inny błąd - pamiętając własną młodość pod ścisłym nadzorem rodziców, zbyt wcześnie dałam swoim dzieciom zbyt dużo swobody.
          • gondra Re: PS 22.11.09, 12:53
            > imprezowania...no cóż,moze jeszcze nie dojrzałam do tego ,żeby
            > zasiadać z młodzieżą w swoim domu ,sponsorować alkohol i pić razem z
            > nimi...zapewne nigdy do takiego zachowania nie dojdzie. Pozdrawiam.

            Zgadzam sie z Tobą. Co innego wypić z już pełnoletnia córką po kieliszku wina, a
            co innego imprezy nastolatków, gdzie wszystko wolno. Jakieś granice muszą być.
            Co nie zmienia faktu, że w swoim gronie pewnie większość nastolatków pije i
            pali, ale zdecydowana mniejszosć zostaje degeneratami.:)
    • gondra Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 22.11.09, 12:31
      Normalna nastolatka, to taki wiek. Chyba rzeczywiście jesteś zbyt opiekuńcza.
      • agnieszkaaaaa39 Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 22.11.09, 12:48
        Na pewno nie jestem idealną matką..idealnym człowiekiem.Popełniam
        błędy jak każdy,ale zawsze potrafię to przyznać. Byc może jestem
        nadopiekuńcza. Ale są jakieś granice a w domu pewne zasady i
        zapewniam,ze nie mieliśmy zbyt wielkich wymagań a zasady nie są z
        kosmosu.Pozdrawiam.
        • gondra Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 22.11.09, 12:51
          Nic Ci nie zarzucam.:) Przejmujesz się córką, a chyba nie ma rodziców idealnych
          w ścisłym znaczeniu tego słowa. Ale chyba za bardzo się przejmujesz. Bunt,
          negacja i postawa "ja wiem wszystko najlepiej, a starzy są głupi" są normalne u
          nastolatków.
        • titta Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 24.11.09, 15:34
          > zapewniam,ze nie mieliśmy zbyt wielkich wymagań a zasady nie są z
          > kosmosu.

          Zapewne corka sie z toba nie zgadza. Moze czas na rozmowe z nia i
          negocjacje, a nie narzucanie zasad?
          Czasem trzeba sie pogodzic, ze dziecko chodzi wlasnymi drogami.
          Marudzeniem i wydzwanianiem, nie ochronisz jej.
          Sproboj sie zapytac corke co masz zrobic abys czula, ze ona jest
          bezpieczna.
    • malagracja Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 23.11.09, 20:56
      Witaj.
      Sama mam 19 lat, więc zapewne przedstawię Ci inny punkt widzenia (a
      przynajmniej się postaram).

      Uważam, że nie wszystko jest stracone.

      Zauważ, że sama piszesz o przede wszystkim o chorobie córki i o tym,
      że jej "wymarzoną" matką jest matka jej koleżanki. Jednak wiem, że
      Twoja córa nie zamieniłaby Cię na nią. Twoja córka ma na pewno więcej
      pretensji do życia (choroby), niż do Ciebie.

      Nie zgadzam się z przedmówczynią, że ona jest typową nastolatką. 18
      lat to jest czas, w którym mamy wyrobione pewne wartości. Zauważyłam,
      że Twoja córka traktuje dom nie jako przystań, miejsce relaksu,
      zacisze - a jako nocleg, przymusowe bycie z rodziną. Na pewno nie
      jest tak, że ona chce mieć te imprezy w domu, wiesz? Wydaje mi się,
      że ona takim zachowaniem zwraca na siebie uwagę. Być może wcześniej
      tego nie robiła, a teraz, kiedy jest starsza i czuje pewniejszy grunt
      pod nogami (wsparcie znajomych) jest odważniejsza w wyrażaniu swojego
      zdania, swoich żądań - może być w tym przykra i Cię wielokrotnie
      zranić.

      Dlaczego się obarczasz? Dlaczego twierdzisz, że to Twoja wina? Kiedy
      zaczęły się problemy? Może zawiniłaś w inny sposób? Może masz wyrzuty
      sumienia z innego powodu?
      • gondra Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 23.11.09, 21:06
        18 lat to nie jest uniwersalny wiek, gdy ma się wyrobione wartości i osiąga
        dojrzałość. Może niektórym się to zdarza.
    • widokzwenus Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 23.11.09, 21:03
      Owszem, przesadziłaś zapewne z kloszem, ale na pytanie czy wszystko stracone nie
      umiem ci przy tych danych odpowiedzieć.

      Natomiast jestem zbulwersowana faktem, że córka, której zapewniasz dach nad
      głowa i utrzymanie nie ma za grosz szacunku do własnej matki. Masz pełne prawo
      wiedzieć gdzie idzie, z kim i po co. Bo dopóki mieszka z Tobą i na Tobie żeruje
      - ma psi obowiązek zaspokajania Twojej troski i dbania o twoje dobre
      samopoczucie. To że była źle wychowywana, nie znaczy że tego wychowania nie
      można zmienić. A jak jest dorosła, to niech się wyprowadzi i sama się utrzyma.
      Moi rodzice zawsze byli luźni ale dbali o to, żeby wiedzieć gdzie jestem i z kim
      i w życiu nie przyszłoby mi do głowy kwestionowanie tego, niezależnie od tego na
      ile mi pozwalali.
      Osiemnastolatkę tez można wychować.
      • echtom Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 23.11.09, 21:20
        > Masz pełne prawo wiedzieć gdzie idzie, z kim i po co. Bo dopóki mieszka z Tobą i na Tobie żeruje - ma psi obowiązek zaspokajania Twojej troski i dbania o twoje dobre samopoczucie

        Ja bym nie wiązała tego z zależnością. To po prostu norma, że każdy z domowników, niezależnie od wieku, wychodząc, informuje pozostałych, dokąd idzie i o której wróci. Tak to można przedstawić zbuntowanej nastolatce - że to norma współżycia, która w relacji dziecko-rodzic działa w obie strony, a nie ingerencja w prywatność dziecka i narzędzie kontroli.
        • widokzwenus Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 23.11.09, 21:23
          Może się źle wyraziłam faktycznie. Każdy domownik powinien oczywiście dbać o
          uspokojenie obaw drugiego. Chodziło mi raczej o argumentację dla córki.
          Przepraszam za nieścisłość.
    • vito3 Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 24.11.09, 20:48
      szanowna pani nie poradzilem sobie corka w wieku 18 lat wyprowadzila
      sie z 30 letnim facetem gryzlem rece ze strachu klocilem makabra na
      szczescie zona zachowala zimna krew finansowala studia tworzyla mila
      atmosfere i zmusila mnie zebym sie nie wtracal od miesiaca jest po
      trzech latach w domu wrocila sama normalnie nie stracila lat nie
      zaszla w ciaze ale nie wdaje sie w zadne spory ciesze sie ze idzie z
      kolezankami na koncert moze zyc jest jeszcze mloda strach pomyslec
      co by bylo gdyby zona pozwolila mi pokazac jaki jestem wsciekly ze
      nie robi jakbym chcial kilka razy w ciagu tych dlugich lat bylem
      zalamany zona nigdy
    • ratel Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 26.11.09, 15:25
      Nie wiem, może się mylę, ale czytając Twojego posta poczułam, że Ty swojego dziecka nie akceptujesz i masz do niej wielki żal i pretensje. Niby piszesz, że Twoja wina, bo popełniłaś błędy w wychowaniu (kto ich nie popełnia), ale jednak gdzieś między wierszami wyczuwam, że w tę Twoją winę nie wierzysz. Twój przekaz jest dla mnie taki: Tyle się dla niej poświęcałam, tak bardzo starałam, a ona mi się tak odpłaca i nie jest taka jak ja bym chciała! Do tego wygodnie założyłaś, że już nic się nie da z tym zrobić, bo czasu nie cofniesz, ona już taka jest i pozostanie, bo popełniłam 'błąd' zbytniego pobłażania i poświęcania się w jej wychowaniu. Ale czy na pewno? To nie ona jest złą córką, ani Ty nie jesteś złą matką, nie wolno myśleć w kategoriach czyjejkolwiek winny. Relacja między Wami najwyraźniej szwankuje i czas pomyśleć jak ją naprawić.

      > Moja niespelna osiemnastoletnia córka (skonczy 18 za dwa miesiące)
      > postanowila żyć swoim życiem i wszelkie zasady panujące miedzy
      > nami ma w nosie.

      A jakie to są zasady? Kto je ustalał? Jak ustalaliście te zasady, czy wyraziłyście obopólną zgodę na nie?

      > mi pęka,bo wiem ,że to moja wina..miała za duży luz.

      Luz? A dlaczego musi się tłumaczyć gdzie idzie? A dlaczego nie wystarczy żeby zakomunikowała, że wychodzi. Przecież ona ma 18lat!!! Pamiętam jak mama pytała się mnie gdzie idę, nie po to żeby wiedzieć i się nie martwić, ale po to żeby mnie od mojego zamiaru wyjścia skutecznie odwieść. Czy Twoja córka nie słyszy np. że jest za późno na wychodzenie, że towarzystwo z którym się spotyka jest nieodpowiednie (to wyczytałam już w Twoim poście), że po co ona w ogóle wychodzi, że powinna się uczyć? A czy Ty mówisz jak wychodzisz z domu, gdzie idziesz i kiedy wracasz? Czy tylko ona ma się "tłumaczyć" ? Dlaczego nie lubisz jak wychodzi? Czego się boisz?

      Twoja córka swoim zachowaniem komunikuje najwyraźniej: Potrzebuję więcej swobody, zaufania i akceptacji. Czas jej to okazać.


      > Czy juz wszystko stracone?
      Nigdy nie jest stracone!

    • asiazlasu Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 27.11.09, 11:21
      a moze wasze relacje sa bardziej dramatyczne a ty nie osmielasz sie
      o tym mowic ? Agresja, awantury, raniace slowa ?
      Jesli odbywa sie to jak napisalas to sie nie martw, przejdzie jej,
      zmadrzeje i bedzie ok z czasem. Urosnie.

      PS a gdzie jest jej ojciec ?
    • asfo Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 27.11.09, 16:09
      O ile dobrze pamiętam, mając jakieś 16-cie lat zaczęłam bywać na całonocnych imprezach i zyskałam sławę osoby, której żadna ilość alkoholu nie zbije z nóg. Większość moich ówczesnych koleżanek praktykowała oprócz tego wyzwolony seks oraz palenie zioła. Pamiętam też, że okropnie wtedy przeklinałam i wydawało mi się, że wszystkie rozumy zjadłam, w związku z czym okropnie kłóciłam się z ojcem, ale nie o imprezy, tylko o to że po powrocie ze szkoły śpię. ;-)

      Obecnie jestem stateczną osobą, niemalże filarem społeczeństwa i zamiast wódki szklankami pijam różowe wino z kieliszka - uważając, aby następnego dnia nie cierpieć na ból głowy.

      O ile wiem, większość moich koleżanek z młodości ustatkowała się. W taki czy inny sposób.

      Może więc nie wszystko dla Twojej córki jeszcze stracone.
    • zsxdcf Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 29.11.09, 08:27
      Nie przejmuj się - gorzej mamy.Po co jednak o tym pisać?Po co?
    • isiaaaaa Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 01.12.09, 16:26
      jezu... Ja jestem młoda, mam 22 lata, studiuję, pracuję, sama mieszkam, spłacam
      kredyt za mieszkanie i uważam, że nie przesadzę jeśli nazwę się odpowiedzialną
      dorosłą kobietą, bo nie jestem już dzieckiem, ale to nie ze względu na wiek, a
      ze względu na to co robię i osiągam, jestem dorosła bo sama o siebie dbam, wiem
      już przynajmniej dlaczego jestem normalna, bo taką miałam też mamę. Jak słyszę
      takie teksty litujących się matek, płaczących nad losem swoich dzieci,
      skarżących się wszędzie, to krew mnie zalewa! Zna Pani takie przysłowie "Jak
      sobie pościelesz tak się wyśpisz"?! Ma Pani efekty swojego długoterminowego
      działania, nie zmieni Pani tego w tydzień, miesiąc, rok. Pracowała Pani na to 18
      lat! Ma Pani rozpieszczone, rozwydrzone dziecko. Radzę ograniczyć dawanie jej
      pieniędzy, niech dorabia sobie w weekendy na nowe ciuchy i kosmetyki, może
      wydorośleje i znormalnieje, ale nie liczyłabym na cud.
    • pieczarka_polna Re: Popełnilam błąd w wychowniu córki... 02.12.09, 21:52
      phi, córka zwyczajnie dorasta, a Tobie najwyraźniej wydaje się, że zawsze
      powinna być dzieckiem.. ja ten etap przechodziłam w wieku ok. 16 lat, więc i
      tak z córką nie jest źle - już za dwa miesiące będzie pełnoletnia, wyrobi sobie
      dowód i będzie mogła pić alkohol zupełnie legalnie. ona już nie jest dzieckiem,
      które trzeba mieć stale na oku, żeby przypadkiem nie wybiegło na ulicę albo nie
      wsadziło paluszka w kontakt. pragnie niezależności i PRYWATNOŚCI - dlatego nie
      zwierza się już tak chętnie ze swoich planów. ona pragnie też zaufania,
      chciałaby na pewno, aby jej matka wierzyła w to, że ona nie zamierza się
      prostytuować, brać heroinę, czy zadłużyć się w kasynie. po prostu chce spędzić
      wolny czas ze swoją paczką znajomych, jak normalny człowiek.
      wyluzuj, za parę lat proces przemian się zakończy - ona doceni Twoją troskę o
      jej zdrowie i bezpieczeństwo, być może będzie jej głupio z powodu wielu
      dzisiejszych zachowań. ale Ty też musisz włożyć nieco wysiłku w to, aby ją
      zrozumieć, inaczej nie znajdziesz z nią wspólnego języka. a im bardziej będziesz
      dla niej policjantką, tym bardziej ona się od Ciebie oddali. ona już nie
      potrzebuje stałego nadzoru, przeciwnie - potrzebuje samodzielności. to już duża
      dziewczynka.
Pełna wersja