Dodaj do ulubionych

Wstyd chcieć wiedzieć

25.01.10, 12:29
W>- Polsce wśród małżeństw zawieranych do 25. roku życia 50 proc.
>kobiet rodzi dziecko przed upływem dziewięciu miesięcy. Pytanie:
>czy z wyboru? Warto się nad tym zastanowić.

I to wystarczy za cały komentarz. Warto by jeszcze przebadać, ile z
tych małzeństw rozpada sie przed upłynięciem 5 lat.
Obserwuj wątek
      • big.ot nowomowa 27.01.10, 23:16
        Stąd konieczny dla młodych ludzi jest też dostęp do skutecznej
        antykoncepcji, a tym bardziej do tej po stosunku.


        A co nie jest? Setki aptek, kioski, a ostatnio nawet automaty z
        gumkami to mało? Tak, tylko że najpierw trzeba być trzeźwym, żeby
        założyć gumkę....

        A pan dr powinien jak najbardziej popierać antykoncepcję na receptę,
        automatycznie zmusza dziewoję do w miarę regularnych wizyt u
        ginekologa.

        Przede wszystkim należy powiedzieć, że nie ma nic wspólnego z
        aborcją ani wywołaniem poronienia.


        Z jednej strony rozumiem stanowisko dr- nie straszmy, ale trzeba
        logika podpowiada co innego. Aborcja to przerwanie ciąży, a ciąża
        (czego uczą na biologii w podstawówce) zaczyna się od zapłodnienia.

        Dlatego też odpowiedzialna powinna być przede wszystkim
        szkoła.


        Szkoła? Polska szkoła nie potrafi efektywnie uczyć fizyki i
        matematyki, a ma się zabierać za tak poważną sprawę? Z tym, że bez
        znajomości matematyki i fizyki spokojnie można zostać spawaczem, albo
        urzędnikiem, a błędy w edukacji seksualnej mogą mieć znacznie
        poważniejsze konsekwencje.

        Nadużycia już dziś się zdarzają (w obie strony), albo wmawia się
        ludziom, że kalendarzyk jest metodą antykoncepcji, albo że
        prezerwatywa w 100% zapobiega zarażeniu HIV.
        • echtom Re: nowomowa 27.01.10, 23:22
          > albo wmawia się ludziom, że kalendarzyk jest metodą antykoncepcji

          Epoki Ci się pomyliły - nikt nie mówi o kalendarzyku przynajmniej od 20 lat. Tego słowa używają tylko ignoranci nie mający pojęcia o npr.
          • st.lucas Prawda: "po" zabijaja! 28.01.10, 08:51
            Tzw. pigulki "po" nie sa pigulkami antykoncepcyjnymi,
            poniewaz nie zapobiegaja zaplodnieniu (polaczeniu sie gamet),
            tylko przeciwdzialaja zagniezdzeniu (zadomowieniu sie zygoty w jamie
            macicy).

            Pan Poludniewski wprowadza ludzi w blad i kompromituje sie
            przy tym publicznie nieznajomoscia medycyny.
            Przypominam: conceptio = zaplodnienie,
            a nie zagniezdzenie!

            Ciaza to czas od zaplodnienia do porodu (poronienia).
            A nie od zagniezdzenia sie zygoty w macicy.

            A zatem pigulki "po" zabijaja poprzez uniemozliwienie normalnego
            rozwoju dziecka w jamie macicy. ten rozwoj mozliwy jest tylko po
            zagniezdzeniu.

            To tak jakby ktos mowil, ze kogos nie zabil, bo przeciez nie
            popchnal go w przepasc, tylko przecial mu line...

            Nieuctwo, obluda, kompromitacja!

            Panie Kolego Poludniewski: "kto nie umie po lacinie, musi pasac
            swinie" - a Pan nie rozumie nawet prostych laciskich terminow
            medycznych...
            • empirio Komórka a człowiek 28.01.10, 09:43
              st.lucas napisał:

              (...)

              > To tak jakby ktos mowil, ze kogos nie zabil, bo przeciez nie
              > popchnal go w przepasc, tylko przecial mu line...

              Brak Ci chyba argumentów, jeśli sięgasz po naciągane przykłady, by podziałać na emocje czytelników. Mam jednak nadzieję, że wiele osób widzi różnicę między przecięciem liny wspinającego się alpinisty, a użyciem pigułki, która uniemożliwia zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy. Myślę, że sporo osób widzi różnicę między zapłodnioną ludzką komórką jajową a człowiekiem. Ponad połowa tych komórek umiera samoistnie. Nikt po nich nie płacze. Dlaczego, jeśli to też "ludzie"?
              • st.lucas Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 12:01
                Jestem lekarzem ,ginekologiem, pracuje za granica.
                Z laciny zawsze mialem ocene bardzo dobra.
                Uczylem sie jej zreszta jeszcze przed nauka w szkole - sam, jako 13-
                latek, z zamilowania po prostu.

                Nie cierpie umyslowego dyletanctwa, mieszania pojec i definicji.
                Glupoty ukrywajacej sie za naglasnianymi haslami.

                Zaplodnienie (lac.conceptio) to co innego niz zagniezdzenie.
                I to jest istota sprawy.
                Nie moze byc srodkiem antykoncepcyjnym cos, co dziala juz po
                koncepcji...

                Czy to jest logiczne?

                Natomiast co do roznicy pomiedzy komorka a czlowiekiem...
                Nie bede wchodzil w spory swiatopogladowe. Hypokrates w swojej
                przysiedze (ktora skladal rowniez kol. Poludniewski) zabronil
                podawania kobietom srodkow poronnych.
                A Hypokrates chrzescjaninem nie byl. Zyl kilka wiekow przed
                Chrystusem. On byl po prostu uczciwym lekarzem.
                A zatem: w spor nie wejde, ale powtarzam: zabojstwo to zabojstwo
                - niech bedzie nawet: zabojstwo komorki!

                Tak, zabicie komorki. Niewatpliwie ludzkiej.

                Zabicie jej polegajace na uniemozliwieniu dalszego rozwoju.
                Ale zabicie.
                Nic innego.
                • empirio Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 12:52
                  > A zatem: w spor nie wejde, ale powtarzam: zabojstwo to zabojstwo
                  > - niech bedzie nawet: zabojstwo komorki!

                  Jeszcze raz wyrażę nadzieję, że przeciętnie inteligentna osoba potrafi dostrzec różnicę między zabójstwem komórki a zabójstwem człowieka.
                  Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie. Dlaczego nikt nie płacze po nieustannym umierania zapłodnienych komórek jajowych (samoistnie umiera ich ponad połowa), jeśli są one "ludźmi"?
                  • st.lucas Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 13:05
                    empirio napisał:
                    > Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie. Dlaczego nikt nie płacze po
                    nieustannym
                    > umierania zapłodnienych komórek jajowych (samoistnie umiera ich
                    ponad połowa),
                    > jeśli są one "ludźmi"?
                    >

                    Nie odpowiedzialem traktujac owo pytanie jako czysta retoryke.
                    Nie wiem tez, co ono ma do meritum sprawy: czyli bredzen
                    Poludniewskiego.

                    Gdybym jednak mial odpowiedziec, to zaczalbym, jako doswiadczony
                    ginekolog, od podwazenia stwierdzenia o tym jakoby nikt nie oplakuje
                    menstrual abortion!
                    Oplakuje je wiele kobiet... Co miesiac maja nadzieje i umiera ona co
                    miesiac. Jakze wiele dalyby owe nieplodne za widok zarodka w USG!

                    Wie Pan na ten temat w porownaniu do mnie malo.
                    Prosze to przyjac spokojnie do wiadomosci.
                    Pozdrawiam.
                    • empirio Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 13:34
                      Czy Pan naprawdę nie rozumie problemu, czy tylko Pan udaje? Proszę zacytować jakieś wypowiedzi przeciwników pigułki, wyrażających żal z tego powodu, że medycyna do tej pory nie uporała się problemem samoistnie umierających zarodków. Nie słyszałem takich głosów. Pan również wydaje się zupełnie tą sprawą nieprzejęty. Dlatego Pana sprzeciw wobec pigułek "po" odbieram jako zwykłą hipokryzję.
                      Kolejne pytanie - jeśli naprawdę jest pan lekarzem (trochę w to wątpię), to zgodnie z tym, co Pan tutaj wyłuszcza, powie Pan "nie" zgwałconej dziewczynie, która poprosi Pan o pigułkę?
                      • iluminacja256 Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 13:57
                        Pan tutaj wyłuszcza, powie Pan "nie" zgwałconej dziewczynie, któ
                        > ra poprosi Pan o pigułkę?
                        >


                        Nie karm trolla :) wszystkie jego wpisy sprowadzają sie i tak tylko
                        i wyłacznie do jednego - do stwierdzenia, ze kobieta, która weżmie
                        postinor czy ecsapelle to wyrachowana, zimna morderczyni siekierą
                        rabiąca nózki i rączki począte i wolałajace mamusiu, nie zabijaj
                        mnie, chcę grac na fortepianie, pozwól mi zagnieżdzić sie w Twojej
                        macicy, to ja Krysia, amusiu, mamusiu...Fcuk... Nie ma sensu z kimś
                        takim rozmawiać - najsensowneij byłoby chyba odpowiedziec po prostu -
                        wiem jak działa ta tabletka i w pełni to akcjeptuje, jak ty nie
                        akceptujesz, to jej nie bierz. Koniec dyskusji.
                      • st.lucas Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 14:06
                        Na wstepie z zadowoleniem stwierdzam, ze pomimo duzej roznicy
                        pogladow pomiedzy nami, dyskusja z Panem przebiega na godnym
                        dyskusji poziomie kulturalnym. To mnie cieszy i dlatego moze Pan
                        liczac na moje specjalistyczne odpowiedzi.

                        empirio napisał:

                        > Czy Pan naprawdę nie rozumie problemu, czy tylko Pan udaje?
                        Proszę zacytować j
                        > akieś wypowiedzi przeciwników pigułki, wyrażających żal z tego
                        powodu, że medyc
                        > yna do tej pory nie uporała się problemem samoistnie umierających
                        zarodków. Nie
                        > słyszałem takich głosów. Pan również wydaje się zupełnie tą
                        sprawą nieprzejęty
                        > . Dlatego Pana sprzeciw wobec pigułek "po" odbieram jako zwykłą
                        hipokryzję.

                        Widzi Pan cierpienie sie nie afiszuje...
                        Ok.20% par malzenskich ma klopoty z plodnoscia.
                        Ale nie jest to tematem dyskusji wsrod znajomych i kolegow.
                        Mysle jednak, ze po lepszym rozejrzeniu sie w Zyciu i internecie
                        zmieni Pan zdanie na temat "nieistnienia" problemu.

                        Co do wysilkow w celu jego przezwyciezenia: trwaja one nieustannie!
                        Wielkim osiagnieciem okazalo sie odkrycvie roli kwasu foliowego (a
                        wlasciwie tetrahydrofolianu) w profilaktyce wad wrodzonych i
                        wczesnych poronien.
                        Bo za wczesne poronienia w 90% odpowiadaja wady wrodzone.
                        Ogromna role odgrywaja tez infekcje: chlamydiozy, urea- i
                        mykoplazmozy. (Dopiero w pozniejszych etapach ciazy - inne).
                        Odkrycie znaczacej roli makrolidow (Doxyclina) w ich zwalczaniu
                        takze poczynilo znaczacy postep.
                        Nalezy takze nie zapominac o leczeniu zespolu fosfolipidowego...

                        Czy dalej Pan utrzymuje, ze nic sie nie robi?

                        Czy nie jestem przejety utratami ciaz?...
                        A czy gdybym sie nie przejmowal, pacjentki wybieralyby mnie?

                        > Kolejne pytanie - jeśli naprawdę jest pan lekarzem (trochę w to
                        wątpię), to zgo
                        > dnie z tym, co Pan tutaj wyłuszcza, powie Pan "nie" zgwałconej
                        dziewczynie, któ
                        > ra poprosi Pan o pigułkę?
                        >
                        Nigdy nie podam srodka poronnego zadnej kobiecie.
                        (Mezczyzni na razie sie ich dla siebie nie domagaja;)
                        • pani_bozia Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 14:12
                          taaaak, to jest szczyt kultury, przyznawac sobie bałwochwalczo prawo do
                          decydowania o życiu innych ludzi

                          niepłodność nie jest tematem tej dyskusji

                          niepłodne kobiety pewnie płaczą przy okazji każdego okresu, ale jak to się ma do
                          tematu "czy kobiety (a nie niepłodne kobiety) rozpaczają w przypadku każdej
                          menstruacji?"

                          Kilkadziesiat procent ciąż kończy się samoistnym poronieniem z powodu wad płodu
                          lub zakazeń i nikt nad tym nie rozdziera szat. Zwłaszcza kobiety, które nie
                          planowały dziecka (nie wspominajac juz o tych, które nawet nei wiedziały o tym,
                          że doszło do zapłodnienia)
                          Czlowieku jest żałosny.
                          EOT
                          (troll i do tego fanatyk)
                        • pani_bozia Re: Komórka a człowiek 28.01.10, 14:19
                          ps. powiedzmy sobie szczerze takie śmiecie jak ty nie zasługują nawet na
                          oplucie, nie mowiąc o traktowaniu ciebie z szacunkiem i prowadzeniu nie tylko
                          kulturalnej ale nawet jakiejkolwiek dyskusji.
                          Iluminacja już napisała (innymi słowy niż ja), że takie kreatury zasługują
                          najwyżej na olanie ciepłym moczem.
                          Nie zasługujesz na ŻADEN SZACUNEK, bo odbierając kobietom prawo do decydowania o
                          własnym ciele i życiu, okazujesz im najwyzszą forme braku szacunku.
                          Obyś błagał konowała o aborcję dla siebie (eutanazję) i obyś trafił na takiego
                          gnoja jakim ty jesteś.
                          Całe szczęście że nie pracujesz w Polsce, bo pewnie zatrudniłbyś się tu w
                          państwoej przychodni( tacy jak ty raczej poza nielicznymi moherami prywatnych
                          pacjentów nie mają w prywatnych gabinetach) i okradałbyś obywateli nie wykonując
                          swojej pracy (przepisywanie pigułki "po stosunku").
                        • kochanic.a.francuza Re: Komórka a człowiek 26.06.10, 04:25
                          Wlasnie sie skaleczylam i krew leci, wyplywaja tysiace komorek krwi
                          mojego ciala. Mam plakac, ze je trace? Skore tez sie zdarla. Jestem
                          morderca? Tyle niewinnych komorek skory zaszlachtowanych!

                          NIe dziwie sie, ze w Polsce nie mozna przez 20 lat zbudowac
                          autostrad skoro ludzie traca energie na takie tematy.
                • agatawisniewska79 Re: Komórka a człowiek 01.02.10, 12:38
                  "ZABICIE komórki"?! A wiesz ile komórek umiera w człowieku w każdej
                  sekundzie? Komórki sobie umierają i pojawiają się nowe, nawet nie
                  jesteśmy tego świadomi. A keidy w czasie menstruacji wydalana jest
                  niezapłodniona komórka jajowa? To przecież prawie pół człowieka
                  umiera!!! Kobiety powinny zaciskać uda i nie wypuszczać z siebie
                  niezapłodnionych jajeczek. Proszę czasem myśleć!
            • gandalph Re: Prawda: "po" zabijaja! 28.01.10, 12:32
              st.lucas napisał:

              > Tzw. pigulki "po" nie sa pigulkami antykoncepcyjnymi,
              > poniewaz nie zapobiegaja zaplodnieniu (polaczeniu sie gamet),
              > tylko przeciwdzialaja zagniezdzeniu (zadomowieniu sie zygoty w jamie
              > macicy).
              >

              Facet, nie pie...ol! Głównym celem pigułki "po" jest opóźnienie owulacji, jeśli
              do zaplemnienia doszło tuż przed "planową" owulacją. Po drugie primo, przez
              zagęszczenie śluzu utrudnienie ruchu plemnikom i tym samym utrudnienie
              zapłodnienia. Dopiero w ostatniej instancji utrudnienie zagnieżdżenia się
              zapłodnionego jaja; wszystko zależy od tego, w którym momencie nastąpiło: 1.
              zaplemnienie, 2. wzięcie tabletki.
              Jeśli do zagnieżdżenia się zarodka już doszło, pigułka jest bezskuteczna.
              Dlatego nie wprowadzaj człowieku ludzi w błąd!

              > Pan Poludniewski wprowadza ludzi w blad i kompromituje sie
              > przy tym publicznie nieznajomoscia medycyny.
              > Przypominam: conceptio = zaplodnienie,
              > a nie zagniezdzenie!

              Sam się człowieku kompromitujesz powtarzając, jak mantrę, głosy z "Gościa
              Niedzielnego".
              >
              > Ciaza to czas od zaplodnienia do porodu (poronienia).
              > A nie od zagniezdzenia sie zygoty w macicy.
              >
              > A zatem pigulki "po" zabijaja poprzez uniemozliwienie normalnego
              > rozwoju dziecka w jamie macicy. ten rozwoj mozliwy jest tylko po
              > zagniezdzeniu.
              >
              > To tak jakby ktos mowil, ze kogos nie zabil, bo przeciez nie
              > popchnal go w przepasc, tylko przecial mu line...
              >
              > Nieuctwo, obluda, kompromitacja!
              >

              Oczywiście! Zacznij od siebie!

              > Panie Kolego Poludniewski: "kto nie umie po lacinie, musi pasac
              > swinie" - a Pan nie rozumie nawet prostych laciskich terminow
              > medycznych...
              A Pan szanowny może i łacinę zna, ale chyba niewiele więcej.
              • st.lucas Re: Prawda: "po" zabijaja! 28.01.10, 12:52
                gandalph napisał:

                > Facet, nie pie...ol!

                Gratuluje jezyka.

                Głównym celem pigułki "po" jest opóźnienie owulacji, jeśli
                > do zaplemnienia doszło tuż przed "planową" owulacją. Po drugie
                primo, przez
                > zagęszczenie śluzu utrudnienie ruchu plemnikom i tym samym
                utrudnienie
                > zapłodnienia. Dopiero w ostatniej instancji utrudnienie
                zagnieżdżenia się
                > zapłodnionego jaja; wszystko zależy od tego, w którym momencie
                nastąpiło: 1.
                > zaplemnienie, 2. wzięcie tabletki.
                > Jeśli do zagnieżdżenia się zarodka już doszło, pigułka jest
                bezskuteczna.
                > Dlatego nie wprowadzaj człowieku ludzi w błąd!

                Wiedzy z zakresu ginekologii gratuluje takze - jest na poziomie
                zblizonym do Panskiego jezyka.
                Ja natomiast jako zawodowy ginekolog czuje sie zmuszony zamilknac.
                >
                >>
                > Sam się człowieku kompromitujesz powtarzając, jak mantrę, głosy
                z "Gościa
                > Niedzielnego".
                > >

                Goscia niedzielnego nie czytuje. I wypowiadajac sie publicznie nie
                kompromituje sie ani jezykowo, ani merytorycznie.

                > A Pan szanowny może i łacinę zna, ale chyba niewiele więcej.
                >

                Jest mi naprawde przykro, ze nie moge sie Panu zrewanzowac nawet
                analogicznym, szczatkowym komplementem... Domyslam sie do jakiego
                slowa ogranicza sie Panska znajomosc laciny.

                Bez pozdrowien. I uwazam kontakt z Panem na zawsze za zakonczony.
            • klinikka Re: Prawda: "po" zabijaja! 29.01.10, 18:41
              st.lucas napisał:

              > Pan Poludniewski wprowadza ludzi w blad i kompromituje sie
              > przy tym publicznie nieznajomoscia medycyny.
              > Przypominam: conceptio = zaplodnienie,
              > a nie zagniezdzenie!
              >
              > Ciaza to czas od zaplodnienia do porodu (poronienia).
              > A nie od zagniezdzenia sie zygoty w macicy.
              >
              > A zatem pigulki "po" zabijaja poprzez uniemozliwienie normalnego
              > rozwoju dziecka w jamie macicy. ten rozwoj mozliwy jest tylko po
              > zagniezdzeniu.
              >
              > To tak jakby ktos mowil, ze kogos nie zabil, bo przeciez nie
              > popchnal go w przepasc, tylko przecial mu line...
              >
              > Nieuctwo, obluda, kompromitacja!
              >
              > Panie Kolego Poludniewski: "kto nie umie po lacinie, musi pasac
              > swinie" - a Pan nie rozumie nawet prostych laciskich terminow
              > medycznych...



              brednia. nie można zabić kogoś, kto jeszcze się nie urodził.

              zygota nie jest człowiekiem.
        • sojkaj2 Re: nowomowa 28.01.10, 10:42
          > Z jednej strony rozumiem stanowisko dr- nie straszmy, ale trzeba
          > logika podpowiada co innego. Aborcja to przerwanie ciąży, a ciąża
          > (czego uczą na biologii w podstawówce) zaczyna się od zapłodnienia.
          >
          big.ot właśnie - od zapłodnienia, nie od zaplemnienia. Od
          zaplemnienia do zapłodnienia (czyli połączenia plemnika i komórki
          jajowej) mija czas jakiś. To sie nie dzieje równocześnie
          • echtom Re: nowomowa 28.01.10, 11:38
            > Od zaplemnienia do zapłodnienia (czyli połączenia plemnika i
            komórki jajowej) mija czas jakiś.

            Czyli optymalnym rozwiązaniem jest wzięcie pigułki "po" natychmiast
            po pęknięciu prezerwatywy.
        • elza78 Re: nowomowa 28.01.10, 15:43
          > logika podpowiada co innego. Aborcja to przerwanie ciąży, a ciąża
          > (czego uczą na biologii w podstawówce) zaczyna się od zapłodnienia.

          i tu lezy pies pogrzebany, bo dla wiekszosci laikow ciaza zaczyna sie juz od
          momentu polaczenia gamet, dla lekarzy nie, dla nich ciaza zaczyna sie od momentu
          IMPLANTACJI ZARODKA
          i wlasnie te 72 godziny to czas na to aby moc go zabic bez konsekwencji
          wyrazania sie o tym procederze jako o przerwaniu ciazy lub wywolaniu poronienia...
          sprytny wybieg :D
        • zuzica Re: nowomowa 03.02.10, 11:49
          pigułka działa najczęściej zanim dojdzie do zapłodnienia na przykład
          zagęszczając śluz tak, aby utrudnić plemnikowi przedostanie się do komórki
          jajowej. Tak więc pigułka "po" nie jest pigułką wczesnoporonną
          • gandalph Re: nowomowa 03.02.10, 19:11
            zuzica napisała:

            > pigułka działa najczęściej zanim dojdzie do zapłodnienia na przykład
            > zagęszczając śluz tak, aby utrudnić plemnikowi przedostanie się do komórki
            > jajowej. Tak więc pigułka "po" nie jest pigułką wczesnoporonną
            Fakt! Ale może stać się pigułką "wczesnoporonną", jeśli została wzięta późno, bo
            najpierw trzeba było zdobyć receptę. I w ten sposób twardogłowi wpadają we
            własne sidła. Wniosek: jeśli nie ma być wczesnoporonną, to należy ją sprzedawać
            bez recepty.
            • enesta Re: nowomowa 03.02.10, 20:56
              mnie osobiście trudno jest zrozumieć tok myślowy przeciwników
              pigułki po.
              Dodam tylko że nie jestem ateistką, nie jestem feministką, jestem
              przeciwna aborcji(płód)i(o zgrozo!) seks sprawia mi przyjemność,
              nigdy też nie musiałam sięgnąć po pigułkę, bo brałam tabletki
              antykoncepcyjne.
              Logicznym jes,t że pigułkę w razie potrzeby trzeba wziąć możliwie
              jak najszybciej, że powinna być dostępna bez recepty, że w szkołach
              młodzież powinna uzyskać wiedzę na temat anykoncepcji hormonalnej
              oraz skutków tej antykoncepcji.
              • gandalph Re: nowomowa 04.02.10, 14:48
                enesta napisała:

                > mnie osobiście trudno jest zrozumieć tok myślowy przeciwników
                > pigułki po.

                Aby mówić o "toku myślowym", trzeba by przyjąć, że w ogóle myślą.Bo mnie się
                wydaje, że powtarzają bezmyślnie frazesy...

                > Dodam tylko że nie jestem ateistką, nie jestem feministką, jestem
                > przeciwna aborcji(płód)i(o zgrozo!) seks sprawia mi przyjemność,
                > nigdy też nie musiałam sięgnąć po pigułkę, bo brałam tabletki
                > antykoncepcyjne.
                > Logicznym jes,t że pigułkę w razie potrzeby trzeba wziąć możliwie
                > jak najszybciej, że powinna być dostępna bez recepty, że w szkołach
                > młodzież powinna uzyskać wiedzę na temat anykoncepcji hormonalnej
                > oraz skutków tej antykoncepcji.
                To jest oczywiste.
    • yzek Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 11:46
      "Badania, które ja prowadziłem, pokazują, że niestosowanie antykoncepcji przy
      inicjacji seksualnej bierze się z braku dostępu do antykoncepcji (40 proc.)"

      Prezerwatywy w każdym kiosku.

      "informacji i wiedzy (45 proc.)"

      www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=antykoncepcja&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&oq=antykoncepcja&fp=71b2131ad3d870c3
      Mało?

      "akceptacji dla antykoncepcji (25 proc.)"

      Że co?

      "nieplanowanego współżycia (74 proc.)..."

      Hehehehe. W to jestem w stanie uwierzyć.

      No ale oczywiście najważniejszemu czynnikowi (nieplanowanemu współżyciu) jest
      winien brak edukacji seksualnej, no bo jakżeby inaczej.

      Y.
        • echtom Re: Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 19:17
          Przede wszystkim poznać własne ciało i nauczyć się rozpoznawać dni płodne. Współżyć w oszacowane dni niepłodne, na wszelki wypadek zabezpieczając się dodatkowo prezerwatywą. Na wypadek "awarii technicznej" mieć na półce pigułkę "po", traktując ją jako ostateczność.
            • iamhier Re: Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 19:37
              do rikol-to na tez.....a na dodatek nauczanie dzieci w szkole o czystosci
              przedmalzenskiej uderza w rozwoj psychoseksualny...bo seksu po pewnym wieku to
              tez sie juz nie chce.....sa przeciez inne "zbozne " zajecia.....

              A co na to powie pani w szkole gdy cie z chłopem zobaczy?
              pałkę ci postawi....czy wyśle do LO wieczorówki gdy sie dowie od braci w
              wierze-lekarzy ześ pigułkę brała???
              to wbrew wszystkiemu powazny dylemat....
                  • hermina5 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 09:56
                    bo:

                    1) nie odechciewa sie wszystkim kobietom, a jedynie częsci -
                    wystarczy poczytać fora internetowe, sa kobiety, które przyjjmują
                    pigułki latami i czuję się swietnie, po oddstawieniu zachodzą w
                    ciążę dosc szybko, a potem znów wracaja do pigułek - i sa takie,
                    które nie maja efekty uboczne w postaci spadku libido,zatrzymywania
                    wody , a wreszcie i takie , które boli głowa, maja mdlosci - i te w
                    ogóle nie mogą stosować tabletek. Antykoncepcja hormonalna jest b,.
                    skuteczną metodą - dlatego jest optymalna, ale to wcale nei oznacza,
                    z e jest to metoda dla kazdej kobiety, tak samo jak NPR nie ejst
                    metodą dla kazdej kobiety - a ci którzy obie te metody lansują jako
                    metodę dla kazdej, po prostu kłamią.



                    Warto jeszcze dodać, z etabletki trzeba dobrać , a dobiera się je po
                    zbadaniu profilu hormonalnego - w Polsce trafienie na lekarza, który
                    zrobi to porzadnie to ewenement...
                    • rikol Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 15:54
                      Nie wydaje mi sie, zeby pigulki byly metoda optymalna - jest to w sumie
                      kastracja tymczasowa kobiety. Zauwaz, ze mezczyznom jakos sie nie proponuje
                      takich tabletek, wlasnie ze wzgledu na skutki uboczne (o awanturze w sprawie
                      kastracji chemicznej gwalcicieli i pedofili nie wspominajac). A kobietom sie
                      wciska, ze to prawie cukierki, mozna brac przez 30 lat bezpiecznie. A pigulka
                      zwieksza prawdopodobienstwo raka, zakrzepicy, chorob watroby. Nie uwazam, ze
                      tabletki powinny byc zakazane, ale powinno sie je stosowac z rozwaga. Tymczasem
                      kazdy, kto mowi o negatywnych skutkach, jest wyzywany od moherow. Prawda jest
                      taka, ze kazdy lek, jesli dziala, ma rowniez skutki uboczne. Podobne
                      zastrzezenia zaczyna sie wysuwac wobec hormonalnej terapii zastepczej, bo
                      zauwazono zwiekszona liczbe przypadkow raka wsrod kobiet stosujacych te terapie.
                      Natomiast faszerowanie kobiet hormonami przez dziesieciolecia jest znakomitym
                      interesem dla firm farmaceutycznych. A jak zachoruja na raka, to jeszcze wiecej
                      mozna zarobic.

                      Tabletki nie chronia przed chorobami. Tylko prezerwatywa chroni przed ciaza oraz
                      przed chorobami, ale ministrowie niestety wstydza sie promowac prezerwatywy.
                      Wstyd im promowac zdrowie obywateli.
                    • echtom Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 20:26
                      > Antykoncepcja hormonalna jest b,.skuteczną metodą - dlatego jest optymalna, ale to wcale nei oznacza, z e jest to metoda dla kazdej kobiety, tak samo jak NPR nie ejst metodą dla kazdej kobiety - a ci którzy obie te metody lansują jako metodę dla kazdej, po prostu kłamią.

                      Dokładnie - i dopóki nie będzie się uczciwie mówić, że dobór antykoncepcji jest sprawą indywidualną nie tylko dla kobiety, ale i dla pary, możemy zapomnieć o rzetelnej edukacji seksualnej. Na razie zamiast tego mamy dwie skrajne i kłamliwe ideologie.
              • iamhier Re: Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 22:24
                do echtom-nie jest to prawda.....siła libido nie zalezy od pigulek.....Prawda
                jest taka,ze piewcy idei naturalnych igraja z instynktami.....najwiekszy poped
                sexualny maja kobiety od pierwszej miesiaczki mniej wiecej do 30 lat.....a
                potem...no coz.....juz nie koniecznie...w tym okresie tez latwiej o ciaze-stad
                niechec do piguł,poszerzenie stada owieczek.....(z niewiedzy.leku,wyuczonego
                posluszenstwa)


                tak ma 90% populacji......
                • hermina5 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 10:03
                  .....najwiekszy poped
                  > sexualny maja kobiety od pierwszej miesiaczki mniej wiecej do 30
                  lat

                  Zapomnij - popęd seksualny 14 latek jest minimalny, w
                  przeciwieństwie do popedu seksualnego 14 letnich chłopców, co wiecej
                  tak sie składa, z epierwsz miesiaczka to około 12 lat - wtedy w
                  ogóle nie chce się zadnego seksu, raczej romantycznych
                  uniesień...Sytuacja zmeinia sie wraz z dojrzewaniem kobiety i
                  apogeum osiąga w okolicach 30stki - bo wtedy kobieta wie co lubi,
                  wie co jej sprawia przyjemnosc i w mairę wyzbywa sie wszystkich
                  kompleksów nastoletniej pannicy . I z rozmów z kobietami to reguła.
                  • rikol Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 15:48
                    Mysle, ze kobiety i dziewczyny sa rozne. Natomiast regula jest, ze seks z
                    14-letnim kolega przyjemnoscia nie jest. Przypomne przyklad 14-letniej Ani z
                    Gdanska, ktora sie powiesila z powodu molestowania przez kolegow. Wiele
                    dziewczyn jest molestowanych, moze nie az tak drastycznie, ale to na pewno ma
                    wplyw na ich stosunek do mezczyzn i do seksu; sam fakt, ze wiekszosc nastolatek
                    sie masturbuje (czyli poped seksualny posiadaja i wiedza, jak sobie zrobic
                    przyjemnosc). Urazy sa bardzo wazna przyczyna niecheci do mezczyzn i seksu.
                    Nawet pomijajac gwalty, zachowanie nastolatkow wobec ich kolezanek pozostawia
                    wiele do zyczenia. Nic dziwnego, ze w takim razie dziewczyny nie chca seksu z
                    nimi. To tlumaczy tez, czemu wybieraja starszych, bardziej dojrzalych
                    psychicznie. Znam przypadek 14-latki, ktora byla z facetem 10 lat starszym.
                    Inna, 18-latka, byla z 30-latkiem; kolejna, 16-latka, miala 'chlopaka' 6 lat
                    starszego. Po prostu dziewczyny chca kogos, kto bedzie je traktowal jak
                    czlowieka, a nie jak dmuchana lale - w przeciwnym razie mozna skonczyc w grobie.
                    Nierozsadny wybor partnera ma duzo gorsze konsekwencje dla kobiety niz dla
                    mezczyzny. Seks dla mezczyzny jest generalnie bezpieczny, dla kobiety -
                    niekoniecznie. Wiec nie wydaje mi sie, ze o checi czy ich brak tu chodzi, a
                    raczej o mozliwe konsekwencje swojego postepowania. Fatalnie sa traktowane
                    nastolatki w ciazy; nie tylko nastolatki zreszta; przypomne pania Tysiac, ktora
                    opluto doszczetnie, bo chciala chronic swoje zdrowie i normalnie wychowywac
                    swoje dzieci. Dolozmy do tego mit wiecznej milosci i mamy bombe zegarowa, ktora
                    uderza w slabszych, tj. kobiety i dzieci. W takim swiecie naprawde mnie nie
                    dziwi, ze kobiety nie chca seksu z mezczyznami i kupuja wibratory lub meskie
                    prostytutki. Przynajmniej jest przyjemnie i bezpiecznie.
                    • wen_yinlu Re: Wstyd chcieć wiedzieć 29.01.10, 14:29
                      Wiele młodych dziewczyn (12-14 lat) ma potrzeby seksualne (na przykładzie mojej
                      siostry, jej koleżanek, mnie samej dawno temu), ale to, co się z nimi wiąże -
                      emocje, przyjemność, konsekwencje - przypomina w ich umysłach jakiś chaotyczny
                      bigos, bez pełnej świadomości tego, co się z nimi dzieje. Czyli - są przez to
                      koszmarnie podatne na wykorzystanie przez innych, na podejmowanie głupich,
                      impulsywnych decyzji. Zresztą nastoletni chłopcy również (znam dwóch w sumie
                      wykorzystanych jak na to nie spojrzeć przez sporo starsze kobiety)...

                      Tak więc nie wiedzą do końca co z tymi potrzebami zrobić, jak w pewnym sensie je
                      opanować nie w znaczeniu powstrzymywania, ale raczej oswojenia.
                      Dużo złego robi negatywny stosunek do masturbacji (kobiecej w szczególności), a
                      to przecież najbezpieczniejsza dla takiej młodej osoby rzecz pod słońcem jeśli
                      chodzi o seks i poznawanie siebie. Zamiast iść gdzieś z równie mało świadomym
                      kolegą i "ojej, jakoś tak milutko, fajnie, o rrrany, co się dzieje,
                      tragedia-zapomniałam-o-gumce" jedna z drugą mogłyby spokojnie zrobić to same i
                      przy okazji nauczyć się czego lubią... A tak nie, bo fuj, obrzydliwe. "I takie
                      małe dziewczynki tylko myślą o rycerzach i fiołkach, widać jestem paskudną zdzirą."
          • agatawisniewska79 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 01.02.10, 13:21
            Złotko, nastolatka to nie ma najmniejszych szans, żeby sobie
            cokolwiek oszacować, a już na pewno nie dni płodne! Wie o tym każdy,
            kto był kiedykolwiek nastolatką. Regularne cykle (pozwalające na
            szacowanie) mają tylko kobiety regularnie stosujące pigułki
            antykoncepcyjne. Zresztą w przypadku dni płodnych nie może w ogóle
            być mowy o żadnej regularności, bo po pierwsze: organizm każdej
            kobiety działa inaczej, a po drugie wpływ na owulację ma miliard
            róznych czynników, takich jak: stan zdrowia, stan psychiczny
            (zmęczenie, stres), tryb życia, sposób odżywiania, zanieczyszczenie
            środowiska itp...
            • echtom Re: Wstyd chcieć wiedzieć 01.02.10, 14:11
              Złotko, ale my nie mówimy o kalendarzyku :) Moje nastoletnie córki
              bez problemu rozpoznają fazy cyklu. Ja też nie miałam z tym problemu
              do 30. roku życia - dopiero wtedy organizm przestał wysyłać sygnały
              i musiałam zmienić metodę. Oczywiście, może się to przytrafić także
              nastolatce, niemniej nie jest skazana z definicji na niemożność
              oszacowania dni płodnych. Zakładam, że rozmawiamy o dziewczynach
              16+, nie o 13-latce, która właśnie miała pierwszą miesiączkę, bo
              rozpoczynanie współżycia w tym wieku jest trochę, hmm, przedwczesne.
        • yzek Głupie tłumaczenia 28.01.10, 07:38
          > do yzek-a co te nastolatki maja robic?

          Przede wszystkim: nie usprawiedliwiać się głupio (i dziwię się bądź co bądź
          naukowcowi, że tak bezkrytycznie w te usprawiedliwienia wierzy).

          Nie wymawiać się "brakiem dostępności" antykoncepcji, kiedy na każdej ulicy
          można dostać prezerwatywę. Może wstyd poprosić? To jest to jakiś dziwny wstyd,
          co przed seksem nie powstrzymuje, a przed kupnem gumki owszem.

          Nie wymawiać się "brakiem dostępu do wiedzy", kiedy jest internet, google a
          każde czasopismo dla nastolatków ma o seksie artykuł co najmniej co drugi numer.
          "Świat Młodych" póki istniał propagował raczej wtrzemięźliwość, ale poczytałem
          sobie gazety mamy i wiedziałem wszystko co trzeba jeszcze bez internetu. Bo mi
          się chciało.

          Nie usprawiedliwiać się "nieakceptowaniem antykoncepcji": jak się akceptuje seks
          a nie akceptuje antykoncepcji, to się akceptuje możliwość zajścia w ciążę.

          Uwierzyłbym w uczciwość intencji doktora i jemu podobnych, gdyby uczciwie
          przyznali: mamy młodzież nierozsądną, leniwą i nieodpowiedzialną i dlatego
          trzeba im kłaść siłą do głowy wiedzę o seksie, bo sami nie chcą albo nie
          potrafią po nią sięgnąć i skorzystać. Taki jest rzeczywisty opis sytuacji i
          metod jej poprawy, które proponują.

          Jest jeden szkopuł: przyznanie że tak jest dostarcza argumentów wstecznym,
          konserwatywnym grupom, które proponują raczej wpajanie rozsądku i
          odpowiedzialności niż pielęgnowanie niedojrzałości przez dostarczanie wątpliwych
          metod typu "pigułka po".

          Dlatego też będzie jeszcze wiele takich artykułów, ze ściemianiem, że "młodzież
          nie ma dostępu do wiedzy".

          Y.
          • wen_yinlu Re: Głupie tłumaczenia 29.01.10, 14:33
            Ale to nie chodzi o to, że dzieciaki akceptują/nie akceptują/wiedzą/nie
            wiedzą/wstydzą się kupić czy nie.
            One LEZĄ i robią to. Potrzeby wyprzedzają przecież dorośnięcie do ich oswojenia
            i pełnej świadomości. Możesz tłuc do główek, ale co odważniejsza i bardziej
            impulsywna osoba i tak - bach - to zrobi.
    • wildor Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 15:22
      Też się zastanawiam nad tym nieplanowanym współżyciem. Generalnie
      jeśli chodzi o życie seksualne nie potrafię się poruszać w takich
      kategoriach ("nie było takiego planu"). Współżycie jest atrybutem
      dorosłości, dorastający człowiek powinien się przygotować na to (lub
      zostać przygotowanym), że w pewnym momencie ono nastąpi, a nie
      wykręcać się zaskoczeniem i lamentować, gdy to się stanie i będzie
      mieć swoje konsekwencje. Tak samo myślę o rodzicielstwie – nie ma
      nieplanowanych (nieuwzględnionych) ciąży, bo gdy podejmuje się
      współżycie trzeba liczyć się ze swoją płodnością i brać pod uwagę,
      że dziecko bierze się z seksu. Tymczasem jak widzę wynik 74 proc.
      dla nieplanowanego współżycia to ogarnia mnie zwątpienie - jakaś
      niekumata i bezwolna ta młodzież, a niby tacy przebojowi i
      nowocześni. Nie umieją czytać sygnałów własnego ciała, nie umieją
      nad sobą panować, nie wiedzą, co robią.

      Zgadzam się z lekarzem, że wiedza o własnej seksualności to
      elementarna wiedza o higienie i zdrowiu. Nie mniej ważna, niż dajmy
      na to wiedza o tym, że nie myjąc zębów nabawimy się próchnicy. Jako
      przykład podam znajomość faz cyklu i obserwację śluzu: nastolatkom
      nie wpaja się, że jest to wiedza, którą powinna posiadać każda
      kobieta, żeby mieć pewność, że jej organizm pracuje prawidłowo, a
      później funkcjonuje stereotyp, że to potrzebne tylko, jeśli ze
      wszystkich metod antykoncepcji uznaje się jedynie npr. Wypadałoby
      zrozumieć, że to nie wstyd chcieć wiedzieć – wstyd NIE wiedzieć.

      Ja sama jestem przeciwna pigułce "po". Wolę myślenie przed
      stosunkiem, niż późniejsze szkodzenie sobie nieobojętną dla zdrowia
      dawką hormonów (nawet jeśli bezpieczną, to raczej nieobojętną).
      Pigułka "po" to nie cukierek na nieświeży oddech.
      • iluminacja256 Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 15:30
        >Ja sama jestem przeciwna pigułce "po".

        Ale co to właciwie znaczy - jestem przeciwna? Nie wziałabym czy
        zabroniłabym brac innym? w Polsc ei tak jst dostępnosc jest znacznie
        utrudniona, bo tabletka jest na receptę, tak wiec państwowo
        zabrania jej wielu sumienie i trzeba prywatnie za receptę zapłacić
        50 zł na wizycie, co wraz z ceną tebletek - 76 zł - daje jednorazową
        przyjemnosc za 126 zł - tak wiec raczej nie ma co ludziom tłumaczyć,
        ze to nie cukierek, bo orientują sie finansowo ...

        Wolę myślenie przed
        > stosunkiem,

        Myslenie niewiele da, gdy peknie prezerwatywa...
        • onlyjkm Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 17:59
          antykoncepcja to etymologicznie przeciwdziałanie (anti) poczęciu
          (conceptio)

          tabletki "dzień po" nie przeciwdziałają poczęciu, bo to następuje w
          chwili połączenia plemnika z komórką jajową, tylko uniemożliwiają zagnieżdżenie
          się zarodka w ścianie macicy

          a zatem tabletki "dzień po" nie można nazywać antykoncepcją; takie określenie
          nie oddaje rzeczywistości, jest nieprawdziwe
              • onlyjkm Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 23:17
                bubster napisała:

                > onlyjkm jest pewnie z tych co "wiedzą lepiej' niezależnie od ilości badań
                > naukowych, jakie zostały im przedstawione

                na jakiej podstawie tak mnie oceniasz?

                w moim poście chodziło mi o precyzję używanych pojęć. w każdej dyskusji to jest
                podstawa. jeżeli więc masz coś istotnego do powiedzenia, to powiedz to, a nie
                przypuszczaj, kto kim jest
                • bubster Re: Wstyd NIE wiedzieć 01.02.10, 13:46
                  onlyjkm napisała:

                  > bubster napisała:
                  >
                  > > onlyjkm jest pewnie z tych co "wiedzą lepiej' niezależnie od
                  ilości badań
                  > > naukowych, jakie zostały im przedstawione
                  >
                  > na jakiej podstawie tak mnie oceniasz?
                  >
                  na podstawie tonu przyjętego w dyskusji
            • onlyjkm Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 23:11
              iamhier napisała:

              > onlyjkm-pigulka after nie dziala na zarodek,,,,,gdy nie zdazyc łyknąć lub
              > łykniesz za pozno urodzisz.....i to zdrowe dziecko.....

              po pierwsze, u mnie nie ma stwierdzenia, że pigułka "dzień po" działa na
              zarodek, jest tylko, że "uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka w ścianie
              macicy", bo o ile mi wiadomo, tak właśnie działa

              po drugie, sorry, ale nie rozumiem, co chcesz wykazać
            • rosiomak Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 23:16
              A na co działa? Na plemniki? Zarodkiem nazywamy istotę żywą powstałą w wyniku poczęcia, w gatunku człowiek do 8 tyg. życia, potem mówimy o płodzie. I to ta istota nie może się zagnieździć w konkretnym momencie w łożysku i ginie wg powyższego wpisu, na skutek działania tabletki. Ktoś tu ma, jak mawiał Wilq, braki w geografii:)
          • articibol Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 18:21
            Z pewnością orientujesz się, że faktycznie to nie istnieją pigułki
            antykoncepcyjne w tym rozumieniu słowa antykoncepcja...

            Wszystkie dostępne pigułki tzw. "antykoncepcyjne" w rzeczywistości nie
            zapobiegają poczęciu, ale poprzez podanie dawki hormonów nie pozwalają
            zagnieździć się zapłodnionej komórce w macicy.

            Są to wszytko środki WCZESNOPORONNE.
            • iluminacja256 Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 18:41
              >Wszystkie dostępne pigułki tzw. "antykoncepcyjne" w rzeczywistości
              nie
              > zapobiegają poczęciu, ale poprzez podanie dawki hormonów...

              > Są to wszytko środki WCZESNOPORONNE.

              W rzeczywistosci to ta wspomniana "dawka hormonow" przede wszystkim
              HAMUJE OWULACJE. A teraz idz i przeczytaj z czym to sie wiaze - z
              tym, ze nie ma komórki, którą cokolwiek mogłoby zapłodnić. Mozna
              sząłu dostać z tymi dorosłymi specjalistami od chroneinia poczętych -
              co to w ogóle jest za słowo, poczecie? Zapłodnienie, to coś znaczy,
              ale poczecie ? Moze jeszcze porodzenie - jak w Nowym Testamencie?
              • iamhier Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 18:53
                do iluminacja-nie kazda pigulka antykoncepcyjna hamuje owulacje........ani brana
                przez 21 dni ani po stosunku.

                Tylko ja nie widze powodu tłumaczenia sie jakiemus lekarzowi tylko po to by
                dostac pigulke,ktora i tak wezme jesli chce....

                Gorzej gdy to spanikowane bardzo mlode osoby i trafia na jakas siantrape
                moherowa....i beda rzeczywiscie musialy brac pigulke na wywolanie
                poronienia....słynna RU......
                • iluminacja256 Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 19:06
                  No raczej trudno, zeby pigułka po stosunku hamowała owulację ...
                  Przeciez to zadna tajemnica, z e drugie działanie oprócz hamowania
                  owulacji to zagęszczanie sluzu, jak byk pisze na kazdych
                  tabletkach . Dodatkowo w trakcie brania hormonów endomatrium jest
                  tak cienkie, z e nic sie nie implantuje, wiec nie wiem co to z a
                  wielkie halo tu już niektórzy wszczynają ...Kurde, mam, wrazenie, ze
                  kazdy tekst o antykoncepcji gromadzi jakas krucjatę, jakby to był 59
                  rok, nie 2010.
                • hermina5 Re: Wstyd NIE wiedzieć 28.01.10, 10:13
                  conceptio (łac) - pomysł, projekt do zrealizowania, plan,

                  I ta wlasnei wersja jest rdzeniem , na któym opiera sie zródłosów w
                  innych językach, np. w angielskim...

                  natomiast dopiero chrzescijanie , którzy zaczęli poslugiwać się
                  łaciną wymyslili pojecie conceptio immaculata, który na polski
                  przekłada sie jako niepokalane poczęcie... W pierwotnej łacinie to
                  nie ma zadnego punktu wspólnego z zapłodnieniem...
              • iamhier Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 18:57
                do bez jajeczka-gorzej gdy mlode dziewczyny sa rozpladniane na sile....przez
                podawanie pewnych hormonow w lekach zupelnie innego rodzaju....i tak zamiast 1
                jajka jest np.`12 jajek.....

                taka super jajeczkownia??????

                czy to nie powinno byc karane??
                to jakby dziewicy orleanskiej wmawiac ciaze pozamaciczna......heheh
            • rikol Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 18:49
              Nie sa to srodki wczesnoporonne. Jesli nastepuje poronienie, to musi byc ciaza.
              A ciaza jest od momentu IMPLANTACJI zarodka, a nie od momentu zaplodnienia. O
              tym zreszta mowil lekarz w wywiadzie.
                • pe11 Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 19:38
                  iamhier napisała:

                  > od momentu zaplodnienia jest ciaza

                  A jeśli zapłodnienie jest pozaustrojowe to co? Probówka jest w ciąży?

                  BZDURA. Ciąża trwa od momentu zagnieżdżenia zarodka.
                  • i_tak_powiem13 Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 21:15
                    Ciąża może i owszem, zaczyna się od implementacji zarodka. Ale ŻYCIE zaczyna się
                    od zapłodnienia - już wtedy tworzy się indywidualny kod genetyczny, ustalane są
                    osobnicze cechy człowieka jak wzrost, kolor oczu, włosów, predyspozycje co do
                    pewnych chorób, itp. Więc każda pigułka, niszcząca już zapoczątkowane życie jest
                    pigułką poronną, jakby sobie pan doktor nie udowadniał, nie przywoływał ustaleń
                    medycznych, itp. Taka jest biologia a nie widzimisię.
                    • echtom Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 21:36
                      > Więc każda pigułka, niszcząca już zapoczątkowane życie jest
                      > pigułką poronną

                      Jest tylko jedna różnica - biorąc pod uwagę statystyki skutecznych zapłodnień i zagnieżdżeń zarodka, w większości przypadków użycia pigułki "po" tej zygoty albo wcale tam nie było, albo i tak nie miała szans na zagnieżdżenie z przyczyn fizjologicznych.
                    • empirio Co to jest "poronienie" 27.01.10, 21:54
                      i_tak_powiem13 napisał:

                      > Ciąża może i owszem, zaczyna się od implementacji zarodka. Ale ŻYCIE zaczyna si
                      > ę
                      > od zapłodnienia - już wtedy tworzy się indywidualny kod genetyczny, ustalane są
                      > osobnicze cechy człowieka jak wzrost, kolor oczu, włosów, predyspozycje co do
                      > pewnych chorób, itp. Więc każda pigułka, niszcząca już zapoczątkowane życie jes
                      > t
                      > pigułką poronną, jakby sobie pan doktor nie udowadniał, nie przywoływał ustaleń
                      > medycznych, itp. Taka jest biologia a nie widzimisię.


                      Dr. Południewski nie wchodzi w spór pt. „kiedy zaczyna się życie”, lecz jedynie słusznie zwraca uwagę, że pigułka „po” nie jest pigułką wczesnoporonną. Mylisz się, pisząc, że „każda pigułka, niszcząca już zapoczątkowane życie jest pigułką poronną”. Najwyraźniej nie znasz znaczenia słowa „poronienie”.
                      Według SJP PWN:
                      poronienie «przedwczesne wydalenie płodu»
                      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2505290
                      płód «zarodek ludzki lub zwierzęcy rozwijający się w organizmie matki od momentu zakończenia procesu embrionalnego»
                      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2501369
                      Pigułka „po” stosowana jest w czasie, gdy nie nastąpiła jeszcze implantacja zarodka w organizmie kobiety - nie ma tu mowy o płodzie, a więc nie ma mowy o poronieniu.
                      • i_tak_powiem13 Re: Co to jest "poronienie" 27.01.10, 22:09
                        > Pigułka „po” stosowana jest w czasie, gdy nie nastąpiła jeszcze imp
                        > lantacja zarodka w organizmie kobiety - nie ma tu mowy o płodzie, a więc nie ma
                        > mowy o poronieniu.

                        OK. Z definicyjnego punktu widzenia masz rację. Ale i tak wiesz, o co mi chodziło.
                        • empirio Re: Co to jest "poronienie" 27.01.10, 22:35
                          i_tak_powiem13 napisał:

                          > > Pigułka „po” stosowana jest w czasie, gdy nie nastąpiła jeszc
                          > ze imp
                          > > lantacja zarodka w organizmie kobiety - nie ma tu mowy o płodzie, a więc
                          > nie ma
                          > > mowy o poronieniu.
                          >
                          > OK. Z definicyjnego punktu widzenia masz rację. Ale i tak wiesz, o co mi chodzi
                          > ło.

                          Nie wiem, o co Ci chodziło, bo nie wiem, że czy pisałeś o "pigułce poronnej" z niewiedzy, czy z chęci wprowadzenia w błąd osób niezorientowanych. Możesz np. nazywać tę pigułkę narzędziem zbrodni, środkiem do niszczenia życia poczętego, mordowania nienarodzonych, itd, itp. Wtedy wszyscy będą wiedzieli, o co Ci chodzi. Ale nie nazywaj jej "pigułką poronną", bo to po prostu nieprawda.
                          • i_tak_powiem13 Re: Co to jest "poronienie" 27.01.10, 23:06
                            > Nie wiem, o co Ci chodziło, bo nie wiem, że czy pisałeś o "pigułce poronnej" z
                            > niewiedzy, czy z chęci wprowadzenia w błąd osób niezorientowanych.

                            Ani z niewiedzy, ani z chęci wprowadzania w błąd. Przyjmij, że był to niefortunny skrót myślowy, którego jednak znaczenie dla każdego, kogo IQ jest wyższe od temperatury otoczenia, jest raczej oczywiste... A skoro tak bardzo zależy Ci na precyzyjnym wyrażaniu myśli, to przyjmij do wiadomości, iż tabletki "po" uważam za środek służący uśmiercaniu istot ludzkich we wczesnym stadium rozwoju, nieważne czy będzie to jeszcze etap moruli, czy też blastuli, czy już blastocysty.

                            Ukontentowany/a?
                            • empirio Re: Co to jest "poronienie" 27.01.10, 23:37
                              i_tak_powiem13 napisał:

                              > > Nie wiem, o co Ci chodziło, bo nie wiem, że czy pisałeś o "pigułce poronn
                              > ej" z
                              > > niewiedzy, czy z chęci wprowadzenia w błąd osób niezorientowanych.
                              >
                              > Ani z niewiedzy, ani z chęci wprowadzania w błąd. Przyjmij, że był to niefortun
                              > ny skrót myślowy, którego jednak znaczenie dla każdego, kogo IQ jest wyższe od
                              > temperatury otoczenia, jest raczej oczywiste... A skoro tak bardzo zależy Ci na
                              > precyzyjnym wyrażaniu myśli, to przyjmij do wiadomości, iż tabletki "po" uważa
                              > m za środek służący uśmiercaniu istot ludzkich we wczesnym stadium rozwoju, nie
                              > ważne czy będzie to jeszcze etap moruli, czy też blastuli, czy już blastocysty.
                              >
                              > Ukontentowany/a?

                              Cieszy mnie, że przynajmniej jedna osoba, która błędnie posługiwała się określeniem "pigułki poronnej" przestanie używać tego określenia. Zawsze to trochę mniej fałszu w publicznej dyskusji. Myślę, że nikt nie ma żadnych wątpliwości, o co Ci chodzi, gdy piszesz o "uśmiercaniu istot ludzkich we wczesnym stadium rozwoju". To jest jasne postawienie sprawy. Ja również stawiam sprawę jasno: uważam, że istnieje większe zło, niż uśmiercenie zapłodnionej komórki jajowej. Takim złem jest zmuszanie kobiety do rodzenia niechcianego dziecka. I dlatego zdecydowanie popieram edukację seksualną młodzieży, powszechny dostęp do antykoncepcji i pigułek "po".
                                • hermina5 Re: Co to jest "poronienie" 28.01.10, 10:21
                                  Na tym, z e jak ci pęknie prezerwatywa, to nie masz mozliwosci
                                  skorzystania z pigułki "po" , bo ktoś dla twojego dobra i chronienia
                                  pocztętych nie sprzeda ci jej w aptece, albo nie wypisze recepty ,
                                  bo sumienie mu nie zezwala , zezwala za to na to, aby wymusić na
                                  tobie ciążę. To bardzo niedobrze, ze ten srodek jest na receptę,
                                  bo :

                                  1) lekarze zazwyczaj nie chcą go przepisać, dla zasady
                                  2) przepisuja go , ale prywatnie, czyli wraz z cen wizyty
                                  3) z uwagi na jego dosc wygórowany koszt , raczej nie istnieje
                                  kobieta, która stosuje go bez przyczyny ( 70 zl)
                                • rikol Re: Co to jest "poronienie" 28.01.10, 16:00
                                  No wlasnie byl taki przypadek, 'Agaty', gdzie dziewczyne w ciazy odebrano
                                  rodzicom do pogotowia opiekunczego. Chciano ja zmusic do urodzenia dziecka. Na
                                  szczescie sprawa zainteresowaly sie gazety - w przeciwnym wypadku musialaby
                                  urodzic dziecko gwalciciela. Niestety, nie poniosla cie fantazja; takie rzeczy
                                  dzieja sie w Polsce.
                • dzikowy Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 22:23
                  Co to za ciąża, skoro jeszcze nic nie ciąży? Zaraz kościółkowi przesuną moment
                  początku ciąży do błysku w oku ojca, albo rozpoczęcia mycia przez matkę podłogi.
                  Daruj sobie, taka zygota ma w sobie tyle człowieczeństwa, co paznokieć czy włos.
          • marigold222 onlyjkm 27.01.10, 20:22
            mylisz pojęcia- jest "zaplemienie"- czyli deponacja plemników i "zapłodnienie"-
            czyli połączenie gamet- to może mieć miejsce nawet 3-4 dni po stosunku
            tabletka ma między innymi nie dopuścić do połączenia plemnika z jajem
          • miziutkowa Re: Wstyd NIE wiedzieć 28.01.10, 09:02
            dzieki onlyjkm :) wreszcie jakas logiczna wypowiedz, zgadzam sie z toba w stu procentach!


            tym trollom nastepnym razem nie odpisuj;)
            ___

            "Nie ma sensu dyskutkowac z idiota, najpierw sprowadzi cie do swojego poziomu a pozniej pobije doswiadczeniem."
        • wildor Re: Wstyd NIE wiedzieć 27.01.10, 19:18
          Do iluminacja256:
          Nie dość jasno się wyraziłam w swoim poprzednim poście. Jestem
          przeciwna braniu pigułki "po" bez pomyślenia o tym, czy mogłabym
          jakoś inaczej się zabezpieczyć wcześniej. W sensie, że uprawiam seks
          w ogóle nie dbając o antykoncepcję, a później sobie łykam zamiast
          tego pigułkę "po". I tak za każdym razem, gdy pójdę do łóżka?
          Natomiast w razie "awarii" - sporadycznie - tak, wtedy wziąć. Sama
          bym wzięła w takiej sytuacji. To co piszesz o pękniętej
          prezerwatywie kwalifikuje się pod taką sytuację. Co nie znaczy, że
          prezerwatywa za każdym razem pęka i nie zrezygnowałabym z niej na
          rzecz pigułki "po".

          Do znana.jako.ggigus:
          Ja tylko wyraziłam swoją opinię nt. pigułki "po". Nic nie mówię o
          wyborach innych kobiet, tylko o własnym. Nie kwestionuję cudzego
          wyboru.

          Do iamhier:
          "Stąd", czyli skąd konkretnie biorą się 50-letnie dziewice? Czy z
          tego co napisałam wynika, że promuję wstrzęmięźliwość seksualną i
          dziewictwo do końca życia? Bo nie dopatruję się związku.
      • cehaem Re: Wstyd NIE wiedzieć 28.01.10, 00:16
        > Ja sama jestem przeciwna pigułce "po". Wolę myślenie przed
        > stosunkiem, niż późniejsze szkodzenie sobie nieobojętną dla zdrowia
        > dawką hormonów (nawet jeśli bezpieczną, to raczej nieobojętną).
        > Pigułka "po" to nie cukierek na nieświeży oddech.

        Nikt powazny nie traktuje jej jako srodka zastepujacego prezerwatywe. Ale jesli
        ta zawiedzie, to pigulka "po" jest jak najbardziej na miejscu.
    • iamhier Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 18:15
      Już dawno w Polsce pigułka after powinna być dostępna bezpośrednio w
      aptece.....Z uwzględnieniem: na własną odpowiedzialność.Zaden lekarz nie jest
      w stanie zrobic żadnych badan pacjentce,ktora takiej antykoncepcji potrzebuje
      tak wiec jakakolwiek dyskusja to fikcja.

      Poprzez taki system utrzymuje sie spis pacjentek korzystajacych z tego i nie.....
    • iamhier Re: Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 18:26
      do hwermina 5-slyszalam,ze oszołomy seksualne przemycaja nawet w aspirynie
      gonadoliberyne,ktora dziala na organizm tak u kobiety jakby byla w ciazy,choc
      nie moze (bo na przyklad z nikim nie spala)hehe

      Szkoda,ze podajac ten specyfik kobiety rodza dzieci z zespolem Downa....

      pigulki after to zupelnie inna bajka....
    • arczia perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 18:30
      Skoro jest ZARODEK to jest i poczęcie - zarodek nie zasiedlony jest już
      normalnym połączeniem gamet.
      To tabletka wczesnoporonna, choć nazwa poronienie w języku ginekologów
      odnosi się do zarodka wszczepionego w macicę. Na tym polega perfidne
      wprowadzanie w błąd - co z tego, że jeszcze "ciąża" nie jest zasiedlona - to
      już JEST ludzki zarodek - początek przyszłego dziecka ! Nie dajcie się otumanić!
      • iluminacja256 Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 18:52
        tym polega perfidne
        > wprowadzanie w błąd - co z tego, że jeszcze "ciąża" nie jest
        zasiedlona - to
        > już JEST ludzki zarodek - początek przyszłego dziecka.

        Zarodek kolego to jest wtedy, kiedy komorka jajowa wszczepi sie w
        scianę macicy. Dopoki to się nie stanie, to nei mamy o czym w ogóle
        gadać - naturalnie, bez zadnej antykoncpecji, ta droga rzadko sie
        udaje w pełni, bo droga zapłodnionej komórki do macicy zajmuje 5-6
        dni, a wystarczy lekko niedrozny jajowód, za powolny strzępek,
        któremu nei chce sie przwesuwać tego jaja, albo za cienka błona
        macicy i szlag wszystko trafia, łacznie z twoim początkiem
        przyszłego dziecka, takze odpusc sobie - od połaczenia plemnika i
        komórki jajowej do zarodka jeszcze długa i niebezpieczna droga .
        • ressel Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 19:18
          > Zarodek kolego to jest wtedy, kiedy komorka jajowa wszczepi sie w
          > scianę macicy.

          ? sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2556609

          Droga zapłodnionej komórki do macicy zajmuje 5-6
          > dni,

          Nieprawda. 3-4 dni.
          Wbrew temu, co piszesz, nie można powiedzieć, że pigułki "po" przede wszystkim
          hamują owulację. Są skuteczne w każdej fazie cyklu, a więc również po owulacji.

          a wystarczy lekko niedrozny jajowód, za powolny strzępek,
          > któremu nei chce sie przwesuwać tego jaja, albo za cienka błona
          > macicy i szlag wszystko trafia, łacznie z twoim początkiem
          > przyszłego dziecka, takze odpusc sobie - od połaczenia plemnika i
          > komórki jajowej do zarodka jeszcze długa i niebezpieczna droga

          Argument, że wiele zapłodnionych jaj ginie samoistnie, jest mocno od czapy. Bo
          przecież każdy człowiek kiedyś tam umiera. To, że w danym okresie rozwoju
          śmiertelność jest większa (tak jest np. w przedziale 100-150 lat, gdy wynosi
          100%), nie przesądza o człowieczeństwie.
          ~bramstenga
          • iluminacja256 Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 19:38
            No i co? Wysłałeś mnie do hasła embrion, czyli w ogóle bez sensu.

            embrion «organizm ludzki lub zwierzęcy rozwijający się z
            zapłodnionego jaja»

            No i co to ma wspólnego z zarodkiem? Zapłodniona komórka jajowa to
            zygota, nie embrion.



            > Nieprawda. 3-4 dni.

            Doprawdy - no straszne - skoro tak szybko to ciekawe, czemu
            gonadotropinę bada sie dopiero 7 dni od przypuszczalnego
            zapłodnienia - bo dopiero wtedy wychodzi w badaniu, nie po 4 dniach -
            a pojawia sie DOPIERO PO implantracji.


            > Argument, że wiele zapłodnionych jaj ginie samoistnie, jest mocno
            od czapy

            Nie jest od zadnej capy , tylko jasno pokazuje, ze zapłodnione jao
            moze nawet dotzrec do macicy i nic z tego nei będzie jesli
            endomatrium jest mało - a zawsze tak jest przy antykoncepcji
            hormonalnej - i nie ma to nic wspólnego z cżłowiekiem i smiercią,
            ale najzwyklejśzą biologią.
            • basia8.93 Re: perfidne kłamstwo pana doktora 28.01.10, 09:13
              > Nie jest od zadnej capy , tylko jasno pokazuje, ze zapłodnione jao
              > moze nawet dotzrec do macicy i nic z tego nei będzie jesli
              > endomatrium jest mało - a zawsze tak jest przy antykoncepcji
              > hormonalnej - i nie ma to nic wspólnego z cżłowiekiem i smiercią,
              > ale najzwyklejśzą biologią.

              śmierć w każdym wieku ma związek z biologią, tak mi się wydaje
        • onlyjkm Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 23:30
          iluminacja256 napisał:

          > tym polega perfidne
          > > wprowadzanie w błąd - co z tego, że jeszcze "ciąża" nie jest
          > zasiedlona - to
          > > już JEST ludzki zarodek - początek przyszłego dziecka.
          >
          > Zarodek kolego to jest wtedy, kiedy komorka jajowa wszczepi sie w
          > scianę macicy. Dopoki to się nie stanie, to nei mamy o czym w ogóle
          > gadać - naturalnie, bez zadnej antykoncpecji, ta droga rzadko sie
          > udaje w pełni, bo droga zapłodnionej komórki do macicy zajmuje 5-6
          > dni, a wystarczy lekko niedrozny jajowód, za powolny strzępek,
          > któremu nei chce sie przwesuwać tego jaja, albo za cienka błona
          > macicy i szlag wszystko trafia, łacznie z twoim początkiem
          > przyszłego dziecka, takze odpusc sobie - od połaczenia plemnika i
          > komórki jajowej do zarodka jeszcze długa i niebezpieczna droga .


          wydaje się, że pan doktor z wywiadu ma nieco inne zdanie na ten temat. cytat z
          wywiadu: "(...) więc na czas, kiedy nie nastąpiła jeszcze implantacja
          zarodka w organizmie kobiety (...)"
      • rikol Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 18:53
        Dopisz jeszcze, ze ponad polowa tych zarodkow ginie, nie dochodzi do
        implantacji. Jesli do implantacji dochodzi w przypadku jakiejs 1/3 zarodkow
        (moze do 40%), to o czym my mowimy? Zreszta wlasnie dlatego ciaze sie stwierdza
        juz PO implantacji. Zreszta taka sama skutecznosc ma in vitro - mniej wiecej 40%
        - a przy in vitro implantuje sie zarodki najlepsze.
        • iamhier Re: perfidne kłamstwo pana doktora 27.01.10, 19:07
          do rikol-klientami klinik zapladniajacych sa ofiary takiego myslenia jaki
          reprezentuja przeciwnicy aborcji..

          Generalnie im szybciej kobieta straci cnote tym lepiej (oczywiscie nie pisze o
          gwaltach czy czyms podobnym).Dlatego pigulki after musza byc dostepne absolutnie
          bez RECEPTY....

          Innym sposobem to ona dziecka sie szybko nie dorobi...
          a
          A czas leci....
      • prowodyra Re: perfidne kłamstwo pana doktora 01.02.10, 22:04
        ciąża nie ciąża to kobieta decyduje czy, kiedy i jak ją przerwać. Jeśli dla
        ciebie to niedopuszczalne to nie stosuj pigułki "po". Fakt, że w Polsce jest ona
        na receptę jest idiotyczny, a właściwie naganny, bo w ten sposób w perfidny
        sposób odmawia się kobietom należnych im praw. W takim razie ja odmawiam by z
        moich podatków finansowano refundację leków dla oszołomów katolików-to przez
        chory katolicki dyskurs, muszę bulić ciężką kasę na coś co powinnam otrzymywać
        na żądanie w aptece za symboliczną opłatę.
        • gandalph Re: perfidne kłamstwo pana doktora 02.02.10, 13:56
          prowodyra napisała:

          > ciąża nie ciąża to kobieta decyduje czy, kiedy i jak ją przerwać. Jeśli dla
          > ciebie to niedopuszczalne to nie stosuj pigułki "po". Fakt, że w Polsce jest on
          > a
          > na receptę jest idiotyczny, a właściwie naganny, bo w ten sposób w perfidny
          > sposób odmawia się kobietom należnych im praw. W takim razie ja odmawiam by z
          > moich podatków finansowano refundację leków dla oszołomów katolików-to przez
          > chory katolicki dyskurs, muszę bulić ciężką kasę na coś co powinnam otrzymywać
          > na żądanie w aptece za symboliczną opłatę.

          Tu już nawet nie chodzi o to, że "odmawia się kobiecie należnych jej praw", lecz
          o poważniejszy problem. Sensem stosowania tej pigułki jest przyjęcie jej jak
          najszybciej, bo wtedy jest pigułką antykoncepcyjną. W sytuacji, gdy oszołomstwo
          utrzymuje, że jest to środek "wczesnoporonny" (niezależnie od tego, że nic z
          tego określenia nie wynika), zwłoka w przyjęciu pigułki "po", z powodu
          konieczności zdobycia recepty, powoduje, że rzeczywiście taką pigułką
          "wczesnoporonną" może się stać, albo że jest już w ogóle za późno, czyli
          "musztarda po obiedzie".
    • unabjork Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 18:37
      no i jeszcze w Holandii sa ogolnodostepne.
      jesli chodzi o ten nieplanowany seks i niektorych tutaj wynuzenia to
      tak juz ludzie maja. niektorzy wspolzyja tylko z partnerem, inni
      partenra nie maja wiec wspolzyja jak wyjdzie a inni jeszcze te dwie
      opcje lacza. i nikomu nic do tego przy temacie antykoncepcji. to czy
      ktos wszystko planuje to nie oznacza, ze inni rowniez i jesli jest
      mozliwosc zapobiegnieciu czemus bez szkody dla innych to czemu nie?
      jedyne co to nalezy przypominac tym ludziom, ze ta pigulka nie
      chroni przed chorobami wenerycznymi co jest tak na prawde wiekszym
      aczkolwiek cichym problemem.
    • fresh022 Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 18:44
      Ja od dwóch lat stosuje NPR i skutecznie odkladam poczecie , jestem zadowolona
      ,ze znam swoje ciało i nie obawiam sie zadnej nieplanowanej ciąży. Wystarczy
      termometr owulacyjny i ksiazki z wybraną metodą do stosowania. Sama
      przyjemnosć i radosc z seksu.
        • niedzwiedziczka Re: Wstyd chcieć wiedzieć 27.01.10, 23:50
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A co robisz jak w dany dzień masz wielką ochotę (i Twój mąż też) a nie możecie?
          > Powstrzymujesz się siłą woli czy się modlisz o odwrócenie grzesznych myśli?

          Ja stosuję npr od 13 lat (mam dwójkę planowanych dzieci 10 i 4 lata).
          Oprócz siły woli i modlitwy są jeszcze pieszczoty. Wyobraź sobie seks, na który
          czekałaś tydzień - to jak obiad w wykwintnej restauracji w porównaniu do
          codziennego jedzenia w domu (mniam) ;)
          Czasami warto parę dni się pomęczyć.
          • hermina5 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 10:32
            >Czasami warto parę dni się pomęczyć.


            Absolutnie niewykonalne w wypadku, gdy jedna osoba pracuje poza
            domem w sposób nienormowany - np. jest kierowcą czy przewoznikiem,
            stewardesą, korespondentem itp...
          • gazeta_mi_placi Re: Wstyd chcieć wiedzieć 28.01.10, 11:59
            Pieszczoty-ok.Problem jest w tym,że akurat zarówno mąż,jak i ja (zwłaszcza od kiedy mam większe potrzeby) wolimy tradycyjny "wsad" od najlepszych nawet pieszczot.
            Co w takiej sytuacji?
            Poza tym nie każdy mężczyzna ma tak niskie libido,że wystarczy mu seks raz na tydzień.
      • agatawisniewska79 Re: Wstyd chcieć wiedzieć 01.02.10, 14:21
        Termometry, książki... Kurcze, dziewczyno, ja bym sie nigdy nie
        odważyła grać ze swoim ciałem w rosyjską ruletkę! Jedyną rzeczą, o
        którą muszę zadbać jest połknięcie małej tabletki raz dziennie,
        mniej więcej o tej samej porze. Nieznoszę dzieci i nie zamierzam ich
        mieć, więc stosuję nowoczesne metody, a nie rzucam kostką i oddycham
        z ulgą, że na szczęście znowu szóstka.
    • anwad Kłamstwo, dla uspokojenia sumienia 27.01.10, 19:41
      Życie zaczyna się od momentu poczęcia, od samego początku wiadomo, jakiej płci
      jest dziecko itp. (zapisane jest to w genotypie). Lekarz zachowuje się, jakby
      działał na zlecenie firmy produkującej te pigułki wczesnoporonne.

      To teraz już nie tylko próbuje się ustalać, od którego dnia zaczyna się
      dziecko, ale nawet, od którego dnia zaczyna się ciąża?
        • gazeta_mi_placi Re: Kłamstwo, dla uspokojenia sumienia 27.01.10, 22:54
          Niekoniecznie.
          Z tego co mi wiadomo tylko jedna jedyna pigułka tego typu jest dostępna w Polsce.
          Gdyby tych pigułek w Polsce było dostępnych powiedzmy 5 rodzai 5 różnych firm a
          lekarz mówił by tylko o jednej-konkretnej firmy to co innego.
          Ale tu sytuacja jest inna-po prostu na rynek polski jest dopuszczona tylko ta
          jedna jedyna,więc siłą rzeczą każdy wie o jaką firmę chodzi.
                • st.lucas I Poludniewski i "G.W:" skompromitowani 28.01.10, 12:58
                  Poludniewski: skompromitowany jako lekarz, ginekolog, nie znajacy
                  albo przeinaczajacy prawde. Skompromitowany nieznajomoscia znaczania
                  slowa conceptio i bredzacy o tym jakoby antyzagniezdzeniowa pigulka
                  nie zabijala zycia...
                  A "Wyborcza" skompromitowana zamieszczaniem takich bredni bez
                  krytycznego komentarza.
                  Zalosne.
                  • gazeta_mi_placi Re: I Poludniewski i "G.W:" skompromitowani 28.01.10, 13:45
                    Nawet jak zabija to co z tego? To wybór danej kobiety czy zażyje tę pigułkę czy
                    nie.Nikt nikogo nie zmusza.
                    A Ty co robisz dla tzw.życia? Adoptowałeś już jakieś dzieci? Wolontariat w
                    hospicjum? Realna regularna pomoc finansowa jakiejś samotnej matce? Czy tylko
                    klikanie w klawiaturkę?
                      • pani_bozia Re: I Poludniewski i "G.W:" skompromitowani 28.01.10, 16:18
                        "Re: I Poludniewski i "G.W:" skompromitowani "
                        Oooo, nie tylko Południewski ale i GW
                        słuchaj, napisz prostest do odpowiednika KRRiT (dla prasy), że GW podżega do
                        "mordowania komórek".
                        Tobie marzy się tylko "Nasz dziennik" i "Niedziela" na rynku, więc działaj,
                        człowieku! Pokaż na co cie stać. Nie może być tak, że ludzie mają dostęp do
                        wiedzy. Zakaz nauki czytania i pisania dla kobiet - to były czasy, nie koleś?
                        Zrób coś z tym, a zwłaszcza z tymi morderczyniami dzieci poczętych. Naczytają
                        się idiotki, niektóre do tego medycyne studiują i zostają lekarzami (jak np
                        założycielka women on waves) kto to widział takie rzeczy, żeby we wsi ktos poza
                        ksiedzem czytać umiał, świat schodzi na psy, cywilizacja upada, cywilizacja
                        śmierci opanowała 99% kontynentu europejskiego, tylko Polska i Irlandia
                        pozostały przyczólkiem humanitaryzmu (WSZEDZIE POZA POLSKĄ I KATOLICKĄ
                        IRLANDIĄ ABORCJA JEST NA ŻYCZENIE KOBIETY I NIE JEST ZABÓJSTWEM DZIECKA
                        POCZETEGO, A POPROSTU TYM CZYM JEST: USUNIECIEM PŁODU
                        ), u nas aborcja tylko
                        pavulonem, jesteśmy najlepsi, jedyni sprawiedliwi, reszta kontynentu to bestie i
                        dzicz, człowieku do dzieła (moze podpal się w proteście)
                        ps. dlaczego śmieciu nie podasz swojego imienia i nazwiska?
                        i dlaczego wieszasz psy na Południewskim?
                        bo w przeciwienstwie do niego nie masz pacjentek i żal ci dupe ściska?
                        to nie GW się skompromitowała ale ty, podaj swoje imie i nazwisko, miej chociaż
                        tyle odwagi by podpisać się pod tymi swoimi bezpardonowymi paszkwilami na GW
                        (autora wywiadu) i gościa udzielającego wywiadu, oni mają odwagę podpisać sie
                        pod tym co mówią, ty jesteś zwykłym tchórzem!