Maskulinizacja życia

07.02.10, 12:05
A ja bym właśnie chciała dostawać za darmo. Wszak mężczyźni wciąż dostają za darmo. Tylko dlatego, że są mężczyznami. Nie chodzi o to czy ja się czuję poniżona czy nie i kogo to obraża albo nie. Chodzi o siłę przebicia, zmianę myślenia. Z powodu naszego profesjonalizmu nikt nas nie dopuści do uprzywilejowanych kręgów, które mają zdolności decyzyjne. Trzeba parytetem. Bo jak wygonią drzwiami to trzeba oknem. Bo inaczej nie przetrzemy ścieżek i nie dostaniemy nigdy szansy abyśmy mogły coś zmieniać. Może część kobiet poczuje się tym poniżona, ale pomyślmy.... z kobiet walczących o prawo do głosu w życiu publicznym, politycznym też kiedyś się śmiano, oburzano, szydzono... ale udało się! Wywalczyły swoje, czasem kosztem dobrej opinii, rodziny, "dobrego" imienia. Pierwsza linia zawsze ma największe straty!
    • wildor Maskulinizacja życia 07.02.10, 13:14
      "Ponieważ nie widzę powodów, dla których miałabym dostawać cokolwiek
      za darmo, tylko dlatego, że jestem kobietą."

      A ja chcę dostawać za darmo TEŻ dlatego, że jestem kobietą.

      "Dla mnie byłoby to największe poniżenie, obraza i brak szacunku
      jaki mogę sobie wyobrazić."

      A dla mnie nie. Bo nie uważam, że dostaję coś dlatego, że
      jestem "tylko" kobietą, lecz "też" kobietą.

      "Moim zdaniem należy uczciwie pracować na swój własny wizerunek,
      znać swoje zalety (ale i wady), możliwości, po prostu swoją wartość
      na społecznym "rynku" i w ten sposób walczyć o swoje prawa."

      Śmieszna idea praw, które byłyby dostępne tylko tym przebojowym z
      nas i "dowartościowanym". Rozumiem, że według Ciebie kobiety, które
      wystarczy, że nie wierzą w swoje możliwości i umniejszają swoją
      wartość, to tak naprawdę nie "nie wierzą" i nie "umniejszają", tylko
      wcale ich nie mają. Co za tym idzie, nie należą się im prawa.

      "Jestem doktorantką na jednym z dużych, polskich uniwersytetów i
      mamą rocznej Córki."

      Gdyby nie kobiety, które kilkadziesiąt lat temu walczyły o prawa,
      bo "im się należą", możliwe, że do dzisiaj byłaby taka
      rzeczywistość, że Pani mogłaby o sobie napisać jedynie drugą część
      tego zdania: "Jestem mamą rocznej córki".

      "…wiem ile pracy i nerwów kosztuje wypracowanie sobie pozycji w
      takim środowisku, co nie zmienia faktu, że można, jeśli człowiek
      tylko chce i jest dobry w tym, co robi."

      Gdybyś nie musiała tracić sił i nerwów na wypracowanie sobie pozycji
      w środowisku, mogłabyś spożytkować straconą energię na robienie
      tego, w czym jesteś dobra, i byłabyś jeszcze lepsza.

      "Wolałabym ażebyśmy używały merytorycznych argumentów nawołując do
      równości, aniżeli płaczliwych i emocjonalnych frazesów."

      Przecież używamy merytorycznych argumentów. Jeśli brzmią jak
      płaczliwe i emocjonalne frazesy, to właśnie dlatego, że życie jest
      zmaskulinizowane, niestety.

      "A w kwestii Pani Prof. Środy? Nie lubię Jej - za hipokryzję."

      A ja ją cenię - za wbijanie szpilek w polską hipokryzję. Natomiast
      zdaje się, że ową Panią doktor nie przytoczoną z nazwiska krytykuje
      nie tylko prof. Środa. I krytykuje się ją nie tyle za sprzeciw idei
      parytetów, co za brak inicjatyw i niewykorzystywanie wszystkich
      możliwości, jakie jej stanowisko jej podsuwa.

      "żerując wyłącznie na nieobyciu się Pani doktor z występami w
      mediach" + "…zatrudnić takiego kandydata, który ma najlepsze
      kompetencje zawodowe i predyspozycje na dane stanowisko."

      Jeśli w istocie wyłącznie na tym, to też prawidłowo. Piastując
      publiczne stanowisko, wypadałoby być obytym z występami medialnymi.
      To oznacza, że trzeba to obycie albo już posiadać, albo się go
      prędko nauczyć. Bo niestety, jest to część predyspozycji na
      stanowisko publiczne.


      • allegroconbrio Re: Maskulinizacja życia 20.02.10, 10:23
        Brawo, nic dodac nic ujac. Bezlitosna logika, wildor!
    • minkat Maskulinizacja życia 07.02.10, 21:39
      A ja bym chciala wiedziec dwie rzeczy:
      1- czy autorka listu urwala sie z ksiezyca, jezeli nie zauwaza, ze zwykle to
      mezczyzni stanowiacym najwyzej polowe naszego spoleczenstwa rzeczy sa dane za
      to, ze sa mezczyznami
      oraz
      2- szalenie bym chciala uslyszec jak autorka listu tlumaczy fakt, ze kobiety
      w Polsce(i nie tylko) sa gorzej oplacane niz zajmujacy identyczne stanowiska,
      wykonujacy identyczna prace, zwykle gorzej wyksztalceni mezczyzni? Bo w jednym
      autorka ma racje: zeby kobieta mogla dostapic zaszczytu pracy na Powaznym
      Stanowisku musi miec (za)wysokie kwalifikacje.
    • bubster Maskulinizacja życia 08.02.10, 18:13
      Ja nie żądam niczego za darmo. Ale żadam tej samej ceny za tą samą
      usługę (tej samej pensji za tą samą o takim samym poziomie pracę).
      I chce żeby mnie wybierano do pracy czy na stanowiska ze względu na
      moje zasługi, nie chcę żebym wypadała jeszcze przed startem,
      bo "przecież jestem kobietą".
Pełna wersja