Odpowiedzi na list Czytelniczki

26.04.10, 10:47
a gdyby wprowadzic mozliwosc placenia skladki emerytalnej przez pracujacego
partnetra na rzecz tego, ktory pracuje w domu? nie bardzo sie znam na obecnych
regulacjach prawnych ale zdaje sie ze wspolmalzonek i dzieci objete sa opieka
medyczna, jest mozliwosc wspolnego opodatkowania, moze wiec rozciagnac to
takze na emeryture? czesto zdarza sie ze wspolmalzonek ginie lub odchodzi i ta
druga osoba, ktora dotychczas nie pracowala zostaje bez srodkow do zycia i
praw do emerytury.
    • phalene0 Odpowiedzi na list Czytelniczki 26.04.10, 18:08
      Zdajesz sobie sprawę ile państwo nam zabiera na podatki? To więcej niż 1/3 z tego co zarabiamy. Jeżeli twój mąż będzie płacił podatek i składki i za ciebie i za ciebie (a żebyś miała z tego godziwą emeryturę to musi płacić tyle samo ile za siebie) to do domu przyniesie grosze. Jeżeli się na to piszesz to ok:) Ja nie mam z tym problemu - ja chodzę do pracy i nie boję się braku emerytury.
      • bubster Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 26.04.10, 22:06
        A jakie widzisz rozwiązanie? Żeby Tobie (i innym) podwyższono podatki, żeby
        opłacać niepracujące?
    • wildor Odpowiedzi na list Czytelniczki 26.04.10, 19:18
      "Mam 22 lata, zdobywam wykształcenie i planuję przyszłość, dlatego
      walczcie, proszę, Bardziej Doświadczone Kobiety, o jeszcze lepszą
      przyszłość dla mnie i moich rówieśniczek: o sieć żłobków i
      przedszkoli, o urlopy ojcowskie, o równouprawnienie w firmach. Tego
      potrzebujemy.

      Wtedy będę miała dziecko i rodzinę i będę mogła pracować, rozwijać
      się."

      Karolino, jesteś w takim wieku, że powinnaś już sama przystąpić do
      walki i walczyć o swoją lepszą przyszłość, a nie oglądać się na
      Bardziej Doświadczone Kobiety, żeby wywalczyły ją dla Ciebie i
      podały na tacy.
    • turzyca Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 26.04.10, 19:52
      Moim zdaniem skladki powinny wchodzic do majatku wspolnego, a wiec nalezec w
      polowie do kazdego z malzonkow. I to zarowno skladki dobrowolne jak i
      obowiazkowe. Zakladam bowiem, ze malzenstwo podejmujac decyzje o okreslonym
      modelu zycia, podejmuje ja wspolnie i powinno wspolnie ponosic jej konsekwencje.
      Jesli pojedyncza emerytura wychodzilaby zbyt niska, w gestii malzonkow lezaloby
      zwiekszenie puli skladek przez oplacanie skladek dobrowolnych.

      Jedyna sytuacja, w ktorej jestem w stanie przystac na oplacanie skladek
      emerytalnych przez podatnikow, to rodzice dzieci ciezko uposledzonych, ktorzy
      musza zrezygnowac z pracy, zeby zajmowac sie dzieckiem. Bo tu niestety nie ma
      wyboru i nie jest to dobrowolna decyzja.
      • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 26.04.10, 21:04
        Zgadzam się w 100 %, choć obawiam się, że przy tym systemie zaczęłyby się przepychanki, jak bardzo dziecko musi być chore, żeby opiekunowi przysługiwała emerytura.
      • mnbvcx Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 27.04.10, 08:22
        chodzilo mi wlasnie o to by gromadzone srodki na emeryture wchodzily do majatku
        wspolnego.
      • burza4 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 27.04.10, 19:10
        urzyca napisała:

        > Moim zdaniem skladki powinny wchodzic do majatku wspolnego, a wiec nalezec w >
        polowie do kazdego z malzonkow. I to zarowno skladki dobrowolne jak i >
        obowiazkowe.

        toż wchodzą - przynajmniej te w II filarze, nie wspominając o dobrowolnych.
        Podobnie jak każdy może sobie wykupić ubezpieczenie dla siebie, czy dla żony. Że
        drogo? cóż, za darmo nic nie ma, ktoś za to musi zapłacić, a uważam za stosowne
        żeby płatnikiem był mąż. Nie widzę powodu żeby społeczeństwo miało finansować
        czyjś pomysł na życie.
        • turzyca Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 03.05.10, 01:15
          > toż wchodzą - przynajmniej te w II filarze, nie wspominając o dobrowolnych.

          Ale ja pisalam tez o obowiazkowych. Wyobrazmy sobie pare po ekonomii. Ona trafia
          juz w trakcie studiow do wielkiego biznesu, on po studiach idzie uczyc ekonomii
          w szkole. Podejmuja taka decyzje wspolnie, bo uznaja, ze ktos musi miec dla ich
          dzieci czas, a ona ze swoja kariera jest juz duzo dalej, moze samodzielnie
          utrzymac dom. Na czas gdy dzieci sa male on w ogole przerywa swoja prace w
          szkole, bo obydwoje uwazaja, ze zlobki nie sa dobrym rozwiazaniem, potem uklada
          prace tak, zeby moc dzieci odebrac z przedszkola, szkoly, zawiezc na zajecia
          dodatkowe, wiec awansuje powolutku, a o zmianie pracy w ogole nie mysli, bo wie,
          ze rodzina go potrzebuje. I jesli ona zdecyduje sie wymienic go na nowszy model
          to moim zdaniem on powinien dostac polowe nie tylko z tych z tych 2190, ktore
          trafialy co miesiac do OFE, ale tez polowe z 3600, ktore odkladala co miesiac na
          emeryture do ZUS. Oczywiscie ona tez powinna dostac polowe jego skladki
          ZUS-owskiej i OFE-owskiej czyli zawrotna sume 95 zl z groszami.

          A jesli wylicza, ze nie wystarczy im to na godna emeryture, to oczywiscie moga
          sobie doplacic do prywatnego ubezpieczenia czy III filaru i tu sie zgadzamy w
          stu procentach. :)
          • burza4 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 05.05.10, 19:08
            z ubezpieczenia obowiązkowego można w określonych przypadkach pobierać rentę po
            mężu, a co do rozwodu - to już nie byłabym tak ochocza.

            Nie wszystkie kobiety nie pracują, bo tak wspólnie ustalili, i oboje mieli taką
            koncepcję, część po prostu siedzi w domu, choć przydałaby się dodatkowa pensja w
            domu, z czystego wygodnictwa. W przypadku rozwodu z orzekaniem winy stronie
            poszkodowanej ekonomicznie należą się alimenty.

            Tu raczej byłabym zwolenniczką spisania takiego zobowiązania do utrzymywania
            małżonki u notariusza, odszkodowania za porzucenie rodziny tak jak to robią w USA.
    • nunta_lefta Odpowiedzi na list Czytelniczki 27.04.10, 10:05
      zgadzam się z tym że praca w domu to też praca.Uważam,że wycenienie
      wszystkich czynności związanych z prowadzeniem domu powinny dawać
      prawo do emerytury po zapłaceniu składki do ZUS, ale i zwiększać
      moją emeryturę bo też je wykonuję - jest to mój drugi etat i
      dlaczego mam być "stratna" na tym? Mam 53 lata i od 33 lat ciągnę
      dwa etaty: dom i pracę zawodową.W wieku 42 lat zostałam wdową z 15
      letnią córką i nie miał kto dokładać do mojego budżetu ani dzielić
      się ze mną obowiązkami.Renta po mężu wynosiłaby 760 na nas dwie
      (gdybym była niepracującą matką).Życie dało mi dobrze "po kościach"
      i gdybym była bluszczem jak inne kobiety to wpędziłabym i siebie i
      moją córkę w depresję, a tak dziecko skończyło studia nauczyło się
      że musi polegać na sobie a ja wypracowałam sobie emeryturę na dzień
      dzisiejszy ponad 2.000 zł.(a przede mną jeszcze 7 zim do
      emerytury ). Gdyby doliczyć emeryturę za prowadzenie domu to może
      miałabym 3.000zł.Pozdrawiam wszystkie młode mamy siedzące w
      domu.Można pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem dzieci tylko
      trzeba być elastycznym.Kiedy urodziła się moja córka a ja byłam na 3
      roku studiów zaocznych, zatrudniłam się jako sprzątaczka na 1,5
      etatu żeby nie oddawać dziecka do żłobka ani do niani(chociaż
      mogłam udawać damę bo byłam panią kierowniczką).Jak się chce to
      można pogodzić wychowywanie dziecka,naukę i pracę zawodową.
      • kaskaz1 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 27.04.10, 11:42
        "Kiedy urodziła się moja córka a ja byłam na 3
        roku studiów zaocznych, zatrudniłam się jako sprzątaczka na 1,5
        etatu żeby nie oddawać dziecka do żłobka ani do niani(chociaż
        mogłam udawać damę bo byłam panią kierowniczką).Jak się chce to
        można pogodzić wychowywanie dziecka,naukę i pracę zawodową".

        A kto się zajmował dzieckiem , jak pracowałaś na te 1,5 etatu?
        W czym praca sprzątaczki byla lepsza niż praca kierowniczki?
        I do tego miałaś czas na studia zaoczne?

        Cyborg?
        • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 28.04.10, 11:36
          Ja też nic nie rozumiem z tego wpisu. Nosiła dziecko do pracy w
          chuście czy miała fikcyjne zatrudnienie? A może miało być "0,5
          etatu"?
    • sojkaj2 Odpowiedzi na list Czytelniczki 28.04.10, 14:33
      Ja też nie rozumiem - dlaczego państow czyli ja mam płacić emeryturę
      osobie, która zdecydowała się nie pracować zawodowo. Nie ma ośmiorga
      dzieci (wtedy, to faktycznie nie bardzo można pracować dodatkowo
      poza domem), dziecko ma zdrowe - jak ja. A ja pracuję zawodowo,
      pracuję w domu. Emeryturę dostane za pracę zawodową.

      A poza tym, ta Pani nie potrafi liczyć. Jeśli została w domu, to
      pewnie w zamian mogła np. taniej gotować, bo nie musiała korzystać z
      pólproduktów jak ja. Nie kupowała ciasta w cukierni, tylko robiła je
      sama - taniej. Miała więcej czasu na zakupy - mogła kupować taniej.
      Oszczędności z domowego budżetu trzeba sobie było odkładać na
      fundusz prywatnej emerytury. A nie wymagać, żeby pracujące matki
      sponsorowały matki niepracujące.
      • bydz Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 01.05.10, 17:43
        Razem z mężem pracujemy zawodowo, mimo iż mamy dziecko z "orzeczeniem o
        niepełnosprawności", musimy "zarobić" na leki dziecka 1500pln/miesięcznie.
        Musimy tak zorganizować sobie pracę, aby jedno z nas było z dzieckiem.
        Sama gotuję 2 obiady (syn na diecie), sama prasuję, sprzątam, pracuję w
        domu z dzieckiem, jeżdżę na rehabilitację itp.
        Patrzę się na Pancie, które mają już nastoletnie dzieci i które czas
        spędzają głównie na spacerkach z pieskami.I są to przeważnie młode panie,
        w sile wieku które mogłyby zarobić na swoją emeryturę.
        I wcale im nie zazdroszczę, bo wyglądaja żałośnie z miną "znudzonego
        mopsa".
        • katharsisss Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 02.05.10, 12:56
          Jak ktoś chce dostawac emeryturę nie pracując, to niech sam sobie opłaca
          składki. Ja wolę, żeby te pieniądze przeznaczyć, np. na budowę państwowych
          przedszkoli tak, aby w końcu każdy rodzic mógł zapisać dziecko do przedszkola i
          to w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Ew. możnaby jeszcze wprowadzić jakieś
          zasiłki dla kobiet (lub ojców) na wychowawczym (np. do 1,5 roku życia dziecka),
          bo to jest ogromny problem. Rodzi się dzicko i jedno z rodziców musi pójść na
          wychowawczy (bo dziecko czteromiesięczne jest jednak za małe, żeby je oddać do
          żłobka), a w tym kraju pensja jednej osoby niestety nie wystarcza na utrzymanie
          3 osób. Dlatego m.on. jest niż i rodzi się coraz mniej dzieci. Bo rodzą się
          tylko osobom nieodpowiedzialnym (którzy uważają, że "jakoś to będzie" a potem
          wyciągają ręce do rodziców lub państwa), albo osobom o ugruntowanej sytuacji
          finansowej. A przecież jest mnóstwo młodych małżeństw, zarabiających powiedzmy
          po 2000zł na rękę, którym po urodzeniu dziecka zostanie tylko jedna pensja.
    • squirrel9 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 02.05.10, 23:46
      Wyobraźcie sobie zdrowego faceta któremu rodzi się dziecko i on
      decyduje,ze juz nie bedzie pracował ale będzie wychowywał ! No i
      państwo (czyli my) płacimy mu juz do końca życia ... Jakoś sobie nie
      wyobrażamy. A dlaczego nie ?
      • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki Squirrel9 05.05.10, 09:36
        To, ze Ty sobie nie wyobrazasz nie znaczy, ze inni tez sobie nie wyobrazaja.
        Trzeba myslec "outside of the box" jak mowia Amerykanie.
        • squirrel9 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki Squirrel9 05.05.10, 18:15
          Ależ wyobrażam sobie :) Jak i wiele osób. Tylko takiego rozwiązania
          NIE AKCEPTUJĘ. Jak i wiele osób by nie powiedziec prawie wszyscy,
          Zdrowy człowiek powinien na siebie pracować - bez wzgledu na płec.
          Chyba,ze znajdzie kogoś kto go będzie utrzymywał. Ale tym "kimś; nie
          pwoinniśmy byc WSZYSCY INNI PRACUJĄCY.
    • grazka58 Odpowiedzi na list Czytelniczki 03.05.10, 14:01
      A ja myślę, że kobiety ,które wychowały więcej niż pięcioro dzieci (
      nie mam na myśli patologi) powinny otrzymywać emeryturę, bo co by
      nie mówić, to ich dzieci będą pracować na nasze emerytury.
    • grazka58 Odpowiedzi na list Czytelniczki 03.05.10, 14:07
      Muszę napisać coś jeszcze. Mam 53 lata, 33lata pracy w branży IT,
      dobre zarobki i troje dzieci. W tym roku pracodawca podziękował mi
      za współpracę. Dostałam wysoką odprawę i jestem na utrzymaniu męża.
      Nie brakuje nam na codzienne wydatki, ale chciałaby jeszcze
      pracować. Niestety pracy dla mnie nie ma. Mogłąbym iść do kasy w
      Biedronce, ale przecież nie o to chodzi. Główną przeszkodą
      zatrudnienia mnie w moim zawodzie jest wiek i zresztą to też była
      przyczyna zwolnienia.
      • falka_85 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 03.05.10, 15:28
        Ale jak to specjalistę z branży IT z 33-letnim doświadczeniem wyrzucili? Jakoś
        nie mogę uwierzyć, napiszesz coś więcej? Np. czym konkretnie zajmowałaś się w
        pracy? Jak pracodawca umotywował Twoje zwolnienie? Bo przecież nie wiekiem.
        • claratrueba Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 05.05.10, 08:20
          Emerytura to suma uskładana przez osobę mającą dochody, nie tylko wykonującą
          pracę, chocby nie wiem jak ciężką czy pożyteczną. Pani lub pan (znam takiego)
          poświęcający się wyłacznie domowi nie osiągają dochodu od którego pobierane sa
          podatki i składki. Prostu mówiąc- do kotła, z którego przyjdzie nam wszystkim na
          starość jeść nie dokładają. Ich, byc może, bardziej zadbane domy to tylko ich
          dobro, nie wspólne. Podobnie nie dokładają do budżetu, z którego ich dzieci
          korzystaja w postaci szkoły, oni sami w postaci korzystania z drogi czy
          chodnika. Ich emerytury byłyby zatem po prostu prezentem od płacących podatki i
          składki. Jakoś nie wydaje mi sie sprawiedliwe by pani na utrzymaniu męża za
          swoją ciężką domowa pracę miała otrzymywać emeryturę ze składek przysłowiowej
          kasjerki z Biedronki, która tę domowa prace też wykonywac musi, bo na służącą to
          raczej jej nie stać. A w tej kasie siedzi, bo męża na jej utrzymanie nie stać
          również.
          Emerytura to nie zaden przywilej czy darowizna. To konsumowanie na starość tego,
          co się przez całe zycie uzbierało. Jesli to "uzbierane" to nie były pieniądze,
          dlaczego miałoby sie dostac pieniądze?
          • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 05.05.10, 09:33
            Najbardziej lubie takie listy 22 letnich kobietk, ktore juz wiedza jak bedzie
            wygladac ich zycie, ze bez problemu beda godzic prace zawodowa i wychowywanie
            dzieci. Nie chce placic podatkow na te starsze niepracujace, ale chce zebe to
            obecne czynne zawodowo i reprodukujace 35-latki walczyly o ich przyszlosc.
            Fajna solidarnosc jajnikow, nie ma co.
            • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 05.05.10, 10:57
              > Najbardziej lubie takie listy 22 letnich kobietk,

              Mam przeszło dwa razy więcej lat, a zgadzam się z przedmówczynią.
              Emeryturę dostanę tylko z pracy na etacie, od której miałam
              odprowadzone składki, i nie oczekuję więcej. Nie domagam się, by
              zaliczono mi do stażu pracy 2 lata między studiami a podjęciem
              pracy, które spędziłam w domu z dziećmi, mam też świadomość, że nie
              zaliczą mi do emerytury dochodu z umów o dzieło, bo składek nie
              odprowadzałam. Reguły gry są jasne - jedyne, czemu warto się
              przyjrzeć, to sposób inwestowania naszych składek i obliczania
              należnej emerytury, zamiast kombinować, jak wyszarpać
              emeryturę "bezskładkową". Takie świadczenia to tylko z opieki
              społecznej :)
            • squirrel9 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 05.05.10, 18:33
              Uważasz,że "walka o przyszłośc" dla kobiet i "solidarność jajników"
              ma polegać na tym,że chcemy utrzymywac ludzi niepracujących
              zawodowo? Tylko z tego powodu,ze mają dziecko? Dlaczego
              dyskryminować tych bezdzietnych. przecież praca w domu nie jest
              związana tylko z dziećmi. Moze by tak każdemu z urodzenia dawcą
              zasiłek.
              To tak, jak w szkole, gdy każdemu z definicji nauczyciel daje 2 a
              więcej tym którym sie chce uczyć więcej, większość ma 2.
              • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-Squirrel9 06.05.10, 18:41
                Mylisz sie moja droga - nie jestem za socjalem dla osob
                posiadajacych dzieci, tylko za socjalem dla wszystkich. Wiekszym
                problemem spolecznym moga byc gromady bezdommnych ludzi niz nasze
                wyzsze skladki.
                • squirrel9 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-Squirrel9 06.05.10, 20:58
                  Zgadzam się na socjal dla wszystkich (w miarę możliwości) ale nie z
                  definicji - rodzę dziecko i nie pracuję do końca życia. To "grób"
                  dla kobiet.Może nie potrzeba więcej ludzi (dzieci), potrzebna
                  reforma emerytalna + troche lepszy socjal dla niezaradnych
                  społecznie... To trudne w Polsce, bo ZUS trzyma się dzielnie.
                  • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-Squirrel9 07.05.10, 07:13
                    Nie wierze w to, ze kobiety przez sam fakt urodzenia dziecka
                    przyjmuja postawe roszczeniowa - ze nie pojda juz nigdy do pracy, bo
                    spelniaja misje dziejowa. Najczesciej powody tego, ze nie wracaja
                    do pracy sa duzo bardziej skomplikowane - najczesciej strukturalne
                    Ponad 10-rocentowe bezrobcie nie pomaga kobieta, ktore na kilka
                    miesiecy czy lat wypadly z rynku.
        • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-Falka85 05.05.10, 17:54
          Taa, falka85 - jelsi wyrzucili kobiete z pracy z takim doswiadzceniem to na
          pewno cos robila nie tak. Bo w PL nie zwalniaja z pracy kobiet tylko dlatego,
          ze sa po 50-tce. Owszem - wyrzucaja, bo wola miec mlode laski rocznik 1985 w
          zespole.
          • falka_85 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-Falka85 05.05.10, 20:03
            Ale dlaczego wkładasz w moje usta słowa których nie powiedziałam? Naucz się
            czytać ze zrozumieniem to może znajdziesz pracę i nie będziesz musiała żądać
            żeby na twoją emeryturę składały się młode laski rocznik 1985 :)
            Nie twierdzę, że nie zwalniają, ale specjalisty z 33-letnim doświadczeniem nie
            zwalnia się lekką ręką, a już na pewno nie po to by zatrudnić świeżaka prosto po
            studiach, z zerowym lub niewielkim doświadczeniem (zanim jego praca będzie w
            pełni wydajna to minie kilka miesięcy, nie zapominajmy także, że taka młoda
            laska rocznik 1985 pewnie zaraz zajdzie w ciążę ;)). Akurat czytałam dzisiaj
            raport płacowy (na wp.pl bodajże) i w IT zarabia się najlepiej (mediana zarobków
            w Warszawie to coś koło 7 000 PLN). Także spokojnie, pani do której postu się
            odniosłam pewnie sobie odłożyła niezłą sumkę na emeryturę. Zresztą sama pisze o
            wysokiej pensji i wysokiej odprawie (a tak przy okazji nie wiem ile czasu
            autorka tego posta szuka pracy ale jeśli krócej niż rok to jest to zwyczajnie za
            krótko by pisać o kasie w Biedronce; także nie poddawać się tylko aplikować).
            Jak już przejdziesz level wyżej niż składanie literek to może zauważysz, że
            pytałam jak pracodawca umotywował to zwolnienie, bo przecież nie wiekiem (to
            zdaje się jest nie zgodne z prawem pracy).
            Jeżeli zaś chodzi o emerytury dla kobiet nie pracujących zawodowo to pomysł z
            tych poronionych jak "becikowe" na przykład. Po pierwsze coś mi się zdaje, że
            nas nie stać. Po drugie już widzę ten las nieskalanych pracą rąk, których za to
            właściciele są świetni w wyciąganiu ich do pomocy społecznej etc. Skoro
            partnerzy tych niepracujących osób, nieobciążeni przyziemnymi problemami jak
            gotowanie czy sprzątanie, będą mogli skupić się na pomnażaniu pieniędzy i
            karierze, niech wyłożą kasę na emerytury swoich drugich niepracujących połówek,
            które tak walnie przyczyniają się przecież do ich zawodowego sukcesu. Poza tym
            co my jako społeczeństwo (które przecież, no dobra, którego pracująca część
            zapłaci za te emerytury) będziemy mieć? Jak rozumie lepiej wychowane młode
            pokolenie. Ok, stwórzmy np. ulgi podatkowe dla młodych rodziców czy pracodawców
            zatrudniających rodziców dzieci w wieku powiedzmy do lat trzech w niepełnym
            wymiarze godzin, więcej przedszkoli, żłobków, może jakieś ulgi mieszkaniowe. Ale
            nie widzę powodu dla którego mam płacić na emeryturę kogoś kto nie pracuje bo ma
            nastoletnie dziecko.
            • claratrueba ad pani po 50-tce zwolniona z pracy 06.05.10, 09:28
              ale specjalisty z 33-letnim doświadczeniem nie
              > zwalnia się lekką ręką,

              Zwalnia. Szczególnie kobiety. Pretekstem jest reorganizacja, redukcja etatów.
              Powody rzeczywiste- różne: "odmłodzenie" zespołu- młodość jest w modzie,
              potrzebne stanowisko dla znajomego, kuzyna itp. więc jedno sie redukuje, inne
              tworzy. Sprawy takich osób sa bodaj najczęstsze w Sądach Pracy.
              Osoby młode nie zdaja sobie sprawy jak trudno znaleźć pracę juz po 40-ce.
              Obyście same nie musiały sie przekonać. Pracodawca woli osobę młodą bo 1. nie ma
              nawyków (dobrych czy złych) z innej pracy, łatwiej sie dostosuje 2. osobie z
              krótkim stażem zawodowym można płacić minimalna krajową, doświadczona "będzie
              domagac sie więcej"- to najczęstsz powody, które pracodawcę zniechęcają.
              Słusznie czy nie- i tak on decyduje.
              To sa niestety, fakty. Liczba pań w srednim wieku bezrobotnych z przymusu jest
              duża. I niejednokrotnie nie znajduja zatrudnienia równiez dlatego, że "mają zbyt
              wysokie kwalifikacje" do danej pracy. Co sie z nimi dzieje? Albo znajda cos po
              znajomości albo siedzą w domu próbując czyms zabic czas i jakos dorobić.
              Emeryture dostana po osiągnięciu wieku emerytalnego jesli maja wymagany staż
              pracy (ta pani ma).
              Znam takie osoby, "aplikujące" nieustannie od kilku lat, szukające ofert nawet w
              UP, zdobywajace nowe kwalifikacje w ramach programów unijnych. Ale w małych
              miastach to często bezskuteczne. Pozostaje "telefon do przyjaciela" o ile ma sie
              odpowiednio ustosunkowanego.
              • annie_laurie_starr Re: ad pani po 50-tce zwolniona z pracyFalka85 06.05.10, 18:36
                Owszem umiem czytac ze zrozumieniem, nawet Szekspira w oryginale,
                ale oprocz forum kobieta czytam tez duzo na temat sytuacji kobiet na
                rynku pracu. I zmartwie cie - w okresie reprodukcyjnym kobieta mimo
                wszystko ma lepsze szanse na rynku pracy niz pozniej, gdy dzieci sa
                odchowane. Wiec nie boj sie o moje skladanie literek tylko o inne
                sprawy. Tez kiedys bedziesz maila po 50-tce (bo alternatywa, jak
                dla mnie, jest duzo gorsza) i na wlasnej skorze przekonasz sie jak
                cudowna jest sytuacja kobiet pracujacych w tym wieku i z 33 letnim
                doswiadczeniem.

                A gadanie o tym, ze naszego kraju nie stac na dobry socjal jest
                chore. Niby nie mamy na leczenie chorych na raka, ale na in vitro
                pieniadze maja sie znalezc. No wiec jesli maja sie znalezc na in
                vitro to czemu nie na godne zycie dla osob, ktore juz zyja i z
                roznych wzgledow nie pracowaly zawodowo, co nie znaczy, ze lezaly do
                gory pupa caly dzien ogladajac MJM.

                Mnie osobiscie ta sprawa remerytur dla kobiet domowych nie dotyczy,
                bo na starosc w minimalnym stopniu jestem zabezpieczona i nie jestem
                na utrzymaniu meza. Poza tym dzieki temu, ze skladam literki mam
                zamiar na stare late bawic w Grochole/Maslowska. Tylko wtedy
                wydawcom nigdy nie podam mojego prawdziwego wieku. Bede rocznik
                1999 w 2024.
    • annie_laurie_starr Odpowiedzi na list Czytelniczki-squirrel9 06.05.10, 18:58
      Ok - no wiec zaden rodzic nie zostaje w domu z dzieckiem zeby
      wychowywac. Rodzice ida oboje do pracy - do dziecka najmuje sie
      opiekunke. Jak teraz rozwiazac sprawe emerytury dla tych kobiet,
      ktory zycie spedzily pracujac jako opiekunki do dzieci.

      Ktora opcja podoba Ci sie najbardziej:

      1) Ustawowy przymus dla rodzicow by zatrudniajac opiekunke
      gwarantowali jej ZUS i swiadczenia zdrowotne. W teoroo brzmi
      pieknie, ale dla wiekszosci rodzicow, ktorzy nie zarabia lacznie 10
      tysiecy taka opcja jest nie do przjecia. Podejrzewam, ze dla tych
      bogatszych tez nie

      2) Powstaja zlobki - teraz pytanie czy platne czy darmowe. Jesli
      platne to sie wielu rodzicom nie oplaci isc do pracy po tylko zeby
      lwia czesc dochodow przeznaczyc na zlobek. A jesli bezplatne to
      jest to duze obciazenia dla podatnika.

      3) Zatrudniamy opiekunki w wieku emerytelnym, ktore juz maja
      swiadczenia (technicznie jest to nielegalne) lub studentki, ktore
      maja swiadczenie przez uniwerek. Tylko co robimy w wakacji, gdy
      studentki chca pozyc i zwiedzac swiat. Co robmy w czasie sesji gdy
      zwkuwaja lub gdy mamy konflikt miedzy godzina egzaminu, a praca
      rodziciw.

      4) Dzieci zrzucamy na babcie - a niech ma, w jej wieku musi byc do
      czegos przydatna, nie? Co jesli to mloda babcia lat 50, ktora nadal
      pracuje.

      5) Pracodawcy musza zapewniac mini-przedszkola dla dzieci
      pracownikow. Juz widze jak to sie spodoba malym firmom.

      No wiec jak to widzisz. Bo fajnie jest narzekac, ze sa kobiety,
      ktore siedza w domu, wychowuja, a potam domagaja sie swiadczen.
      Tylko, ze jesli pojda do pracy to co zrobmy z dziecmi?

      Druga sprawa - mamy 10-procentowe bodajze bezrobocie - jedno z
      najwyzszych w EU. Gdzie te babki maja znalec prace? Czy wszytkie
      maja zakladac firmy sprzatajace i same placic skladki?







      • squirrel9 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-squirrel9 06.05.10, 21:15
        Jestem za żłobkami lub/i opiekunkami. To,że przez 2-3 lata będę
        płaciła moją pensję na żłobek lub opiekunce i tak mi się opłaci,
        dziecko rośnie a ja mam pracę.
        Opiekunkami często sa kobiety mające swoje dzieci i decydujące się
        na niepracowanie. jeśli niechcą pracować na lewo niech otworzą mini-
        żłobki/przedszkola.
        • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-squirrel9 07.05.10, 07:09
          No i widzisz - opiekunki, ale koncepcji na emaryture opiekunek nie
          masz. Czyli problem opiekunek zostaje. Jesli opiekunki beda
          zakladac mini-przedszkola, to nie beda kosztowac 5 zl na godzine. A
          jeli nie beda zakladac mini-przedszkoli nadal kosztowac niewiele, to
          wtedy barak zabezpieczen dla nich oznacza, ze traktujemy te
          opiekunki jako mniej wartosciowe zawodowo kobiety - ich emerytury
          nas matek pracujacych poza domem nie obchodza, czy tak?

          Poza tym plany osoby, ktora nie ma jeszcze dzieci, a juz wie jak
          bedzie wygladala jej kariera zawodowa po ich urodzeniu sa troche
          naiwne. Zycia nie da sie tak dokladnie zaplanowac.

          • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-squirrel9 07.05.10, 07:20
            Jeszcze jedno - gdy twoje dziecko bedzie mialo 3 lata to pojdzie do
            przdszkola, za ktore tez bedziesz placic. Poza tym placimy na
            zlobki i przedszkola z podatkow, wiec placimy w sumie dwa razy.

            Byc moze godziny pracy pzedszkola nie beda pokrywaly sie z Twoimi
            godzinami pracy i nadal bedziesz pewnie musiala korzystac z
            opiekunki na dochodzenie. Wiec musi byc taka pani bez
            profesjonalnego zycia zawodowego, ktora ci dziecko do domu
            przyprowadzi. No, chyba, ze masz babcie lub sasiadke, ktora to zrobi
            gratis.

            Gdy zachoruje Ci dziecko, a wierz mi w zlobku i przedszkolu dzieci
            lapia sporo infekcji - to wtedy albo bierzesz opieke nad dzieckiem
            (pracodawca roznie patrzy) albo znowu bierzesz opiekunke czy babcie,
            o il jest taka mozliwosc.

            Konflikt macierznstwa i pracy zwodowej nie konczy sie gdy dziecko ma
            3 lata. Ten konflikt jest, co nie znaczy, ze kobiety maja
            rezygnowac z pracy. Ale oznacza to takze, ze te, ktore dluzej
            zostaja w domu wcale nie proznuja.

          • turzyca Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki-squirrel9 09.05.10, 02:09
            Mamy sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni, ale leje, więc
            puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty
            Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół 100 EUR i idzie go obejrzeć.
            Hotelarz chwyta banknot i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy
            mięsa, któremu zalega.
            Ten łapie banknot i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar.
            Ten łapie te 100 EUR i leci zapłacić dostawcy paszy.
            Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług
            korzystał (kryzys!) na kredyt.
            Ta łapie pieniądz i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na
            kredyt...
            ... i w tym momencie Nowy Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój mu się nie
            podoba więc bierze swoje 100 EUR i wyjeżdża.
            Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w
            przyszłość...


            I o to wlasnie chodzi: pieniadz musi krazyc. Jesli moim dzieckiem zajmuje sie
            opiekunka, to obydwie pracujemy zawodowo. Obydwie zarabiamy, obydwie odkladamy
            na emeryture, obydwie mamy ubezpieczenie zdrowotne. Jesli sama zajme sie moim
            dzieckiem, to mamy dwie bezrobotne.

            Matki jednego dziecka nie stac na oplacenie pracy opiekunki ze wszelkimi
            dodatkami. Ale cztery matki moga juz sobie na to pozwolic.
            Albo mozemy jako spoleczenstwo uznac, ze roznorodne formy opieki nad dziecmi i
            aktywizowanie rynku pracy jest dla nas na tyle wazne, ze warto do takiej opieki
            w jakis sposob doplacac. Np. oplacajac ze wspolnej kasy czesc skladki
            emerytalnej legalnie zatrudnianych opiekunke do dzieci. Albo doplacac (np. przez
            ulgi) pracodawcom, zeby uelastyczniali czas pracy rodzicom malych dzieci -
            poniekad tak, jak doplacamy pracodawcom zatrudniajacym niepelnosprawnych. Albo
            tym samym pracodawcom doplacac do przedszkoli przyzakladowych. Albo mozemy
            wykladac wieksze pieniadze na przedszkola gminne, zeby bylo ich wiecej i mialy
            bardziej zroznicowany czas pracy.
            Dlaczego my jako podatnicy mielibysmy za to placic? Bo mozemy uznac, ze to, zeby
            matki pracowaly, jest dla nas wazne.

            Ale najwazniejsze w tej dyskusji jest to, ze nie ma jednej jedynej wlasciwej
            formy opieki nad dzieckiem, w zaleznosci od tysiecy czynnikow bedzie to gminna
            siec przedszkoli, miniprzedszkola, przedszkola przyzakladowe, elastyczne godziny
            pracy rodzicow. Poniewaz jak slusznie zauwazylas, zycia nie da sie dokladnie
            zaplanowac, nie da sie centralnie wyznaczyc, jaka jest najwlasciwsza forma
            opieki nad dzieckiem. Nie mozemy nikomu niczego nakazac, ale mozemy ludzi
            zachecac do okreslonych zachowan. My jako spoleczenstwo mozemy podkreslac, co
            jest dla nas wazne, przez taka redystrybucje dochodu, zeby stymulowac okreslone
            zachowania.
    • karrlina Odpowiedzi na list Czytelniczki 07.05.10, 17:01
      Wzięłam właśnie do ręki WO z 24 kwietnia 2010, jak zwykle lekturę zaczęłam od
      listów czytelniczek i..... trochę się we mnie zagotowało. Obecnie od 2002 roku
      siedzę w domu wychowując troje dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym.
      Wcześniej przez siedem lat pracowałam w banku. Mam więc doświadczenie i jako
      pracująca zawodowo mama i jako "kura domowa". Gdy czytam Wasze odpowiedzi
      drogie czytelniczki, to budzi się we mnie ogromna złość. Czytam list Karoliny
      - dlaczego wypowiada się na tematy o których nie ma bladego pojęcia? Skąd wie
      czego potrzebują kobiety, skoro nie zdobyła doświadczenia jako żona, matka?
      Karolina argumentuje przy tym że nie było przy niej matki gdy była dzieckiem.
      Jednak to nie prawda że samodzielność wyrabiamy w dziecku, gdy zostawiamy je
      samo sobie. Życzę Karolinie, żeby w przyszłości jej dzieci z przyjemnością
      chodziły do żłobka, gdzie pani wychowawczyni zabiera siłą dziecko z rąk matki,
      która rozkleja się słysząc jego rozdzierający płacz, nieumiejącego się
      przyzwyczaić do placówki opiekuńczo-wychowawczej, życzę też, żeby mogła zawsze
      punktualnie wychodzić z pracy nie torpedowana wzrokiem bezdzietnych koleżanek
      głuchych na argumenty: "żłobek jest do siedemnastej", życzę, żeby jej dziecko
      nie zaczynało dnia od: "ja dzisiaj nie chcę do przedszkola". Kolejne panie -
      Anna i Longina piszą że pracujące mamy robią w domu to samo co te
      niepracujące, a przecież nie od dziś wiadomo, że nie da się pogodzić pracy
      zawodowej z wychowywaniem dzieci, bo zawsze jedno odbywa się kosztem drugiego.
      Jak chce się iść po pracy z dzieckiem na plac zabaw, to nie gotuje się w tym
      czasie obiadu, jak odkurza się mieszkanie, to nie odrabia z dzieckiem lekcji
      itd. Ja zostałam w domu dobrowolnie, bo wiedziałam że jestem swoim dzieciom
      potrzebna, dokonałam takiego wyboru kosztem wyjazdów wakacyjnych, dobrego
      samochodu, wyremontowanego mieszkania. Dzisiaj wiem że moja decyzja była
      słuszna. Gdy moje biurowe koleżanki zaczęły kolejno zachodzić w ciążę, wracały
      natychmiast po urlopie macierzyńskim z ulgą że mogą z tego domu uciec, bo - i
      to chyba najistotniejsze nie każda kobieta w domu siedzieć chce i lubi. Nawet
      gdyby wprowadzono wynagrodzenie i emerytury dla kobiet pracujących w domu to
      90% kobiet i tak z tego nigdy nie skorzysta, woląc realizować się zawodowo. Po
      co więc porównywać się z niepracującymi mamami i wytaczać przeciwko nim słabe
      argumenty jeżeli jest to wybór każdej kobiety z tym, że faktycznie te
      emerytury w pełni im się należą za pracę, którą w przypadku mam pracujących
      zawodowo wykonują babcie, opiekunki, żłobki, przedszkola, bary, panie do
      prasowania czy sprzątania. A pani Elżbieta chyba przesadziła z uszczypliwością
      pisząc o pieniądzach na emeryturę - przecież ona pracując utrzymuje
      aktualnego emeryta, bo jej część składki przeznaczana jest na pokrycie
      bieżących zobowiązań emerytalnych.
      • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 07.05.10, 21:26
        > z tym, że faktycznie te emerytury w pełni im się należą za pracę, którą w przypadku mam pracujących zawodowo wykonują babcie, opiekunki, żłobki, przedszkola, bary, panie do prasowania czy sprzątania

        A jak wyliczysz taką emeryturę? Czy uważasz, że tyle samo się należy za wychowanie jednego i pięciorga dzieci?
        • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 07:53
          Moze powinna byc jednorodna stawka emerytalna dla wszystkich
          niepracujacych kobiet - taka suma, ktora pozwala na godne zycie bez
          szalenstwa, ale pozwalajace zaspokoic podstawoww potrzeby zyciowe.
          Liczba dzieci wychowanych nie powinna miec znaczenia, bo w tym
          czasie dzieci sa juz dorosle i nie trzeba na nie otzrymywac
          dodatkow.
          • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 08:49
            To już byłoby bardzo niesprawiedliwe, gdyby taką samą emeryturę miała dostać
            matka jedynaka, która przez większość życia obijała się w domu, i matka czwórki
            dzieci, która tyrała na podwójnym etacie.
            • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 08:55
              Dlaczego niesprawiedliwe - nie ma obowiazku posiadania dzieci w
              ogole, a tym bardziej piatki. Kazda rodzina decyduje (lub wpada) co
              do liczby dzieci. Nie uwazam, ze emerytura nalezy sie z tytulu
              liczby dzieci tylko z tytulu bycia obywatelem, bo zabezpieczenie na
              starosc powinno byc gwarantowane w kazdym cywilizowanym kraju.
              • szpil1 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 11:58
                annie_laurie_starr napisała:

                > Dlaczego niesprawiedliwe - nie ma obowiazku posiadania dzieci w
                > ogole, a tym bardziej piatki. Kazda rodzina decyduje (lub wpada) co
                > do liczby dzieci. Nie uwazam, ze emerytura nalezy sie z tytulu
                > liczby dzieci tylko z tytulu bycia obywatelem, bo zabezpieczenie na
                > starosc powinno byc gwarantowane w kazdym cywilizowanym kraju.

                To dlaczego płacić emeryturę kobietom, które zdecydowały się zostać w domu i
                wychowywać dzieci? Przecież nie ma obowiązku ich posiadania, skoro te panie
                martwią się o emeryturę to trzeba było dzieci nie mieć i sobie to świadczenie
                wypracować.
                Owszem w każdym cywilizowanym powinny być świadczenia na starość - ale co znaczy
                "pozwalające na godne życie"? Ile to teraz miałoby być? 1000, 1500, 2000 zł. I
                skąd na to wziąć skoro jest tylu chętnych do brania pieniędzy z budżetu, a jakoś
                mało do ich wpłacania tam? Gwarantuję ci, ze nie ma takiego kraju, którego
                budżet wytrzymałby tak rozdęty socjal.
              • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 12:15
                Jeżeli socjal się należy "z tytułu bycia obywatelem", to znaczy, że wszyscy pracujący i odprowadzający podatki i składki są ciężkimi frajerami.
                • flasska Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 12:56
                  Cóż, tak właśnie jest :) Nawet teraz, gdy się nie należy.
                • annie_laurie_starr Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 08.05.10, 20:34
                  Pracujacy nie sa frajerami, bo dzieki pracy sa w stanie zapewnic sobie wyzsza
                  emeryture, a w czasie dlugich lat pracy maja szanse na gromadzenia oszczednosci.
                  Tych mozliwosci nie maja ludzie niepracujacy.

                  Bezdomni tez kosztuja panstwo, wiec jesli nie zapewnimi minimum ludziom w
                  starszym wieku to potem bedziemy miec Indie, ktora ponoc ma najprezniej
                  rozwiajaca sie gospodarke. Ale czy o to chodzi?
                  • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 09.05.10, 15:45
                    > Pracujacy nie sa frajerami, bo dzieki pracy sa w stanie zapewnic sobie wyzsza emeryture, a w czasie dlugich lat pracy maja szanse na gromadzenia oszczednosci.

                    Pielęgniarki i kasjerki z Tesco też?
                    • flasska Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 09.05.10, 16:50
                      Oczywiście. Wystarczy powstrzymać się od jedzenia i siłą woli obniżyć temperaturę ciała do 30 stopni. Nie każdy jednak to potrafi, a w kapitalizmie nagrodzeni zostaną jedynie ci, którzy na nagrodę zasłużyli. Na tym polega merytokracja.

                      Przepraszam za off-topic.
              • falka_85 Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 24.05.10, 22:55
                > Nie uwazam, ze emerytura nalezy sie z tytulu
                > liczby dzieci tylko z tytulu bycia obywatelem, bo zabezpieczenie na
                > starosc powinno byc gwarantowane w kazdym cywilizowanym kraju.

                Genialne. Po co ja się tak wysilam, wstaje rano, nie wysypiam się, 8 godzin w
                robocie etc. O ja naiwna. Nie lepiej rzucić to wszystko i stwierdzić, że "dla
                ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy"? Tyle lat zmarnowanych na naukę,
                studia zamiast na leżenie do góry brzuchem? Męża też namówię, jak wszyscy to
                wszyscy, babcia też. Ponieważ każde cywilizowane państwo musi zapewnić jakiś byt
                osobom bezrobotnym będziemy sobie żyć z opieki socjalnej (+ oczywiście renty
                rodziców, a co, jak brać to pełną gębą). Wychowamy całego jednego obywatela
                (chyba, że ta emeryturka to bezdzietnym niepracującym też się należy to po co
                się przemęczać), oczywiście kto by się tam zajmował dzieckiem, dziadkom się
                podrzuci i jakoś to będzie. A potem na starość emeryturka od państwa. Miodzio ;)
                • echtom Re: Odpowiedzi na list Czytelniczki 24.05.10, 23:19
                  Cóż, przedmówczyni najwidoczniej uważa, że samo "bycie obywatelem" jest równie ciężką i społecznie użyteczną pracą jak łączenie pracy zawodowej z wychowywaniem nowych obywateli :)
    • kropisia Odpowiedzi na list Czytelniczki 07.05.10, 17:41
      Ciekawe jest to, ze zrozumiec jednoczesnie sytuacje kobiet
      niepracujacych i zawodowo czynnych potrafia tylko te babeczki, ktore
      doswiadczyly obu tych swatow. Jakze naizny jest glos Karoliny lat
      22, ktora boi sie, ze 70 procent czynnej zawodowo populacji
      przestanie pracowac. Takie kosmiczne hipotezy sa mniej
      prawdopodobne niz atak UFO na Bank Swiatowy.
Pełna wersja