To nie takie proste

10.05.10, 15:53
A mnie się wydaje, że Ty, Magdaleno, ciągle nie rozumiesz dlaczego tak wiele było głosów krytycznych. Nikt nie neguje, ze praca kobiet, które pozostały w domu, jest społecznie ważna. Tyle, że to powinno być opłacane ze składek męża, bo to jest umowa między małżonkami, ze jedno - z różnych powodów - nie pracuje. Dlaczego ktoś miałby mieć pobierane większe podatki, bo inna pani woli się skoncentrować na domu? Z jakiej racji ktoś inny ma za to płacić?
    • woodsen To nie takie proste 10.05.10, 18:24
      No dobrze, a co z Twoją rentą? Piszesz, że jesteś niepełnosprawna i to w
      znacznym stopniu, więc chyba powinnaś mieć takową przyznaną? Rozumiem, że nie
      są to duże pieniądze, ale może właśnie je możesz odkładać 'na starość'?
      • agagin Re: To nie takie proste 12.05.10, 17:37
        To samo mialam napisac! Skoro wskazujesz na swoja niepelnosprawnosc
        tzn ze masz rente.

        A teraz cytat z listu: "moim ideałem jest radzenie sobie ze
        wszystkim. Nie chcę zwalać się swojemu dziecku na głowę i
        oczekiwać, że w przyszłości będzie mnie utrzymywać. Dlatego
        napisałam o tych sprawach."

        Jezeli Twoim idealem jest radzenie sobie ze wszystkim, to nie licz
        ze Panstwo i spoleczenstwo Ci pomoze, tylko radz sobie sama. A
        niepelnosprawni sa przeciez objeci opieka (renta), wiem ze niska ale
        lepsze to niz nic.
        Po drugie: bezczelnosc i tupet. Nie chcesz sie zwalac SWOJEMU
        dziecku na glowe, ale zwalisz sie innemu albo innej matce?? Kto ma
        na Ciebie placic jesli nie Twoj maz i Twoje dzieci w zamian za ta
        wspaniala opieke? Reszta spoleczenstwa? A co dalas reszcie
        spoleczenstwa? Leczysz sie juz ze skladek reszty spoleczenstwa, masz
        rente od reszty spoleczenstwa, chcesz wiecej? Ja tez! I kazdy inny
        tez! Chciec a miec.

        I jeszcze jedno: czytalas komentarze, jakze zlosliwe i raniace. A
        nie wyczytalas w tych komentarzach, ze kobiety pracujace zawodowo
        maja drugi etat w domu i robia to samo co Ty? I tez im nikt za to
        nie oplaca dodatkowych skladek. Tego juz nie wyczytalas? Bo ja
        wyczytalam i wyglada, ze inni tez.

        Swoja postawe rozczeniowa wystosuj do meza i dzieci, bo dla nich sie
        poswiecasz a nie dla spoleczenstwa.
    • tutuna Dokładnie tak 10.05.10, 18:51
      Także odniosłam wrażenie, że autorka list(ów) raczej nie zrozumiała odpowiedzi
      czytelniczek/internautek.
      To nie był personalny atak "my" kontra "one", do czego chce sprowadzić tę
      dyskusję Magdalena, a wskazanie, że wybory życiowe niosą ze sobą konsekwencje i
      nieładnie, że się tak elegancko wyrażę, jest owe konsekwencje składać na karb
      innych osób.

      Magdalena pisze "Fakty są bowiem takie, że niezależnie od powodów takiej
      decyzji wiele kobiet pozostających w domu wykonuje pracę: niańki, kucharki,
      korepetytorki, sprzątaczki i terapeutki."


      Zatem jeszcze raz Magdaleno!
      Kobiety pracujące zawodowo również wychowują dzieci i odrabiają z nimi lekcje,
      robią zakupy (często z dodatkowym udziałem logistyki rodzinnej ;-) i gotują,
      sprzątają, pielą ogródek i słuchają o złamanych sercach i szkolnych
      niepowodzeniach. I większość tych prac wykonywana jest przez nie osobiście, bez,
      jak piszesz "wyspecjalizowanych instytucji".

      Zostałaś w domu bo "Bilans ekonomiczny w tej konkretnej sytuacji wyraźnie
      pokazuje, że jest lepiej, żeby mąż pracował w nadgodzinach niż ja na całym
      etacie."
      Wasz wybór i wasze prawo. Ja go szanuję, jednak zależy mi również
      na tym, abyś Ty sama go uszanowała i nie zwalała na innych jego konsekwencji.

      Pozdrawiam
    • lena575 Re: To nie takie proste 11.05.10, 00:58
      A ja zauważam pewną prawidłowość wśród niepracujących kobiet, a znam
      ich kilka - najpierw zostają w domu bo dziecko, później bo szkoda
      dziecka do przedszkola ... pójdzie do szkoły to one do pracy, jak
      już dzieciak w szkole to przecież pierwszaka nie puszczą z kluczem
      na szyji, na świetlicy byłby za długo (nieprzyzwyczajony), później
      rok przygotowania do komunii i tak minęło 10 lat ...o pracę coraz
      trudniej, często nie ma mowy o tym w zawodzie bo o zawodzie już się
      nie pamięta ... no i szuka się każdego pretestu i usprawiedliwienia
      do tego,ze jest się w tym domu niezbedną. Nawet to,ze zdrowie
      rodziny cierpi !!!(przeczytałam jeszcze raz pierwszy list autorki).
      I tak dobijamy do kilkunastu lat bez zawodowej pracy. Natolatki
      wcale nie doceniają "poświęcenia", sok wypiłyby i z kartonu, obiady
      na wycieczkach szkolnych też były pyszne. I w tym wieku kobiety
      zaczynają mieć pretensje do całego świata o to,ze one z
      poświęceniem "harowały dla rodziny" a nikt im za to nie płacił
      (dziecko wychowały "dla społeczeństwa" to społeczeństwo powinno im
      za to płacić). Niektóre nawet uważają,że kobiety które są przeciw
      płaceniu za prace domowe (wyłącznie, oczywiście tym niepracującym
      zawodowo) wykazują brak solidarności jajników. a to wyłącznie
      instynkt samozachowawczy.
    • ms135pt Re: To nie takie proste 11.05.10, 07:21
      Nikt nie twierdzi że "siedzenie w domu" to nie praca, autorko listu uwierz nam,
      też sprzątamy, gotujemy, zajmujemy się dzieckiem i co tam sobie jeszcze
      wymyślisz, wierze że po skończonym dniu jesteś zmęczona, ale... nie życze sobie
      żeby z moich trudem i ciężką pracą zarabianych pieniedzy wypłacać tobie
      emeryturę, a argument że nie chcesz sie później dziecku zwalac na glowe więc
      żądasz pieniędzy od państwa, czyli nas wszystkich jest bezczelny.
      Podjeliście z mężem decyzję że rezygnujesz z pracy i opiekujesz się dzieckiem i
      domem, wsz wybór ponoście więc jego konsekwencje.
      • echtom Re: To nie takie proste 12.05.10, 13:21
        > autorko listu uwierz nam, też sprzątamy, gotujemy, zajmujemy się
        dzieckiem i co tam sobie jeszcze wymyślisz

        Różnica z grubsza jest taka, że kobiety niepracujące robią to w
        czasie przeznaczonym na pracę zawodową, pracujące - w czasie
        przeznaczonym na wypoczynek i sen.
    • nunta_lefta To nie takie proste 11.05.10, 14:16
      Droga Magdaleno znając przepisy prawa mamy możliwość pomocy innym.
      Jak piszesz jesteś osobą niepełnosprawną.Pytanie pierwsze - czy od
      dzieciństwa? Jeżeli tak to powinnaś zgłosić się do Centrum Pomocy
      Rodzinie i ustalić stopień niepełnosprawności następnie z tym
      orzeczeniem udać się do ZUS i tam poinformują Ciebie o możliwości
      uzyskania renty rodzinnej(mam nadzieję że Twoi rodzice jeszcze żyją)
      po śmierci jednego z rodziców.Piszesz w artykule że pracowałaś.
      Pytanie drugie - czy składałaś wniosek w ZUS o rentę z tytułu
      niezdolności do pracy? Jeżeli nie to należy to zrobić. Renta należy
      się osobie niezdolnej do pracy jeżeli spełnia warunki do jej
      przyznania określone w ustawie. Nie będę cytowała artykułów z ustawy
      musisz sama do nich zajrzeć, ponieważ ilość przepracowanych lat
      zależy do wieku w jakim stałaś się inwalidką lub nastąpiło znaczne
      pogorszenie stanu zdrowia.A tak na marginesie to nie miej za złe
      innym kobietom że nie chcą być dodatkowo opodatkowane z tytułu że Ty
      nie pracowałaś tylko zajmowałaś się domem,każda z nas (no może kilka
      nie lubi domu) by tak chciała ale warunki ekonomiczne nie pozwalają
      nam na to. Przez 10 lat byłam samotną matką (wdową) i nie wiem jak
      bym sobie dała radę gdybym nie pracowała? Pozdrawiam
    • bubster To nie takie proste 12.05.10, 14:37
      Zapracowane, nowoczesne kobiety i leniwe, konserwatywne gospodynie
      domowe.


      Bzdura, sama sobie chyba założyłaś taki podział.

      naprawdę nie widzę powodu, żeby ta praca nie została dostrzeżona i
      uznana za społecznie przydatną.


      Ja też nie, ale nie chcę, żeby podatnicy musieli płacić za coś, co
      kobiety pracujące (i też mężczyźni) robią za darmo, albo za co PŁACĄ
      pomocom domowym. Bo wtedy te pracujące będą podwójnie poszkodowane -
      płacą za niepracujące i za swoją pomoc domową.
      Chyba że emerytura ze składek męża - wtedy ok.
    • easier_to_fly Re: To nie takie proste 19.05.10, 19:50
      Ok, rozumiem, że są kobiety, które z różnych powodów nie mogą jednocześnie pracować zawodowo i zajmować się domem. Być może warto się zastanowić nad wspomożeniem ich przyszłej emerytury. Problem w tym, że z takich warunków skorzysta milion innych kobiet, którym po prostu nie chce się pracować, lub które po prostu lubią zajmować się domem - w porządku, ale dlaczego ja (jako podatnik) mam płacić za ich ciepłą emeryturkę? Mnie też nie jest łatwo, pracuję na etacie, a do tego pracuję - jak piszesz - w domu jako niańka, sprzątaczka, korepetytorka itp. Pewnie, że czasem mam dość takiego tempa, ale czy to powód, żeby społeczeństwo płaciło za moje lenistwo?
      O to się problem rozbija - o te kobiety, które SIEDZĄ w domu i ani im w głowie pracować, choć miałyby do tego wszelkie warunki. Z jakiej racji mam im fundować emeryturę?
      Dopiero w tym liście wyjawiłaś, że Twoja sytuacja jest nieco inna, ale nie zmienia to faktu, że dyskusja, która się tu rozpętała dotyczyła tego tematu w możliwie najszerszym rozumieniu.
Pełna wersja