bawarska 17.05.10, 08:13 Szkoda czekać, pomyśl o rozwodzie... chyba, że jesteś uzależniona finansowo od męża... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
tehuana Re: List tygodnia 17.05.10, 11:39 bawarska napisała: > Szkoda czekać, pomyśl o rozwodzie... chyba, że jesteś uzależniona > finansowo od męża... Dlaczego uważasz, że ma myśleć o rozwodzie. Dopiero co była w ciąży z mężem. Myślę,że on też cierpi-tylko się nie uzewnętrznia, a pracuje,żeby zapomnieć. Skąd facet ma wiedzieć,że jego żonie jest źle i coś ją boli, gdy ona zamiast mu o tym powiedzieć, pisze list do WO. Odpowiedz Link Zgłoś
bubster Re: List tygodnia 17.05.10, 11:44 Nie, to zły pomysł. Faceci są wyjątkowo niedomyslni, im trzeba powiedzieć wszystko wprost. I to jest rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
bawarska Re: List tygodnia 17.05.10, 16:57 Bycie w ciąży nie jest argumentem. Bez miłości i szacunku też się bywa... w ciąży. Jeżeli facet oczekuje, że dzień po zabiegu ginekologicznym kobieta będzie mu usługiwać, stawiać obiadek na stole i sprzątać, to jest samolubem nie troszcącym się o innych... Ciało ma swoje prawa, potrzebuje odpoczynku. Pewnie jeszcze będzie chciał natychmiast uprawiać z nią seks... A co do uczuć, to powinna mu powiedzieć, bo faceci są niedomyślni, ale jej ślubnego pewnie nic nie zmieni... Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: List tygodnia 17.05.10, 18:18 Nie gotuj mu tego cholernego obiadu - nie udawaj, ze dajesz rade. Nie dajesz i mow o tym otwarcie ze swoim mezem. Odpowiedz Link Zgłoś
yo_oo_oo Re: List tygodnia 18.05.10, 09:31 Popieram.... Facet to facet, w kazdym zwiazku bedzie zle kobiecie jak dlugo bedzie sadzic ze facet mysli jak ona. Jak sie nie nauczy kobieta ze facet to zupelnie inna osobowosc to ma przekichane. Pozatym dlaczego do diabla oczekuje Ona ze facet cos zrobi? A co on Bog ze umie czytac w jej myslach? Jak lubi cierpiec to nich cierpi. Jak potrzebuje meza to niech mu to powie. To na serio nic trudnego. Odpowiedz Link Zgłoś
naels Re: List tygodnia 18.05.10, 15:48 "Jeżeli facet oczekuje, że dzień po zabiegu ginekologicznym kobieta będzie mu usługiwać, stawiać obiadek na stole i sprzątać, to jest samolubem nie troszcącym się o innych..." Zupelnie sie z toba nie zgadzam. Przeciez autorka pisze, ze facet byl przy niej na badaniach i podczas zabiegu, wiec chyba az takim strasznym samolubem nie jest. Nie przyszlo ci do glowy, ze on moze sobie po prostu nie zdawac sprawy, w jakim stanie jest autorka listu i ile zdrowia/nerwów ten zabieg ja kosztowal? Przeciez nie jest prorokiem; skad ma, do licha, wiedziec, skoro kobieta mu najwidoczniej w najmniejszym stopniu nie komunikuje swoich potrzeb? Moze wydawalo mu sie, ze zabieg ginekologiczny jest porównywalny z wizyta u dentysty, a poniewaz to ona prawdopodobnie zawsze gotuje obiady, wiec on sobie nie zdaje sprawy, ile pracy to wymaga? Spotkalam kilka razy w zyciu taki typ poswiecajacego sie cierpietnika/cierpietnicy, i za kazdym razem doprowadzal mnie do szewskiej pasji: nie powie wprost, o co chodzi, nigdy o nic nie poprosi, a potem sie ciezko obraza, ze druga osoba nie czyta w myslach i nie spelnia jej/jego nigdy nie wypowiedzianych oczekiwan. Skad sie w kobietach bierze to idiotyczne przekonanie, ze "skoro kocha, to powinien sie domyslic"? Owszem, zgadzam sie z toba, ze rozwód w tym zwiazku jest bardzo prawdopodobny, ale raczej z jego, a nie z jej inicjatywy. On po prostu ktoregos dnia znajdzie kobiete, ktora bedzie mu potrafila powiedziec wprost, czego oczekuje, a on jej to z satysfakcja da - zamiast tkwic przy zonie, ktora najpierw czeka, az on sie domysli, o co jej chodzi, potem sie obraza, ze on tego nie zrobil, a potem, zamiast porozmawiac z nim, wyplakuje swoje zale na portalu internetowym. Odpowiedz Link Zgłoś
esada List tygodnia 18.05.10, 16:24 może zamiast pisać list do gazety porozmawiaj z mężem - jak zapewne każdy, również i on nie jest jasnowidzem i nie odczytuje twoich fal mózgowych, może myśli ze nie chcesz o tym rozmawiać... Odpowiedz Link Zgłoś
kropisia Re: List tygodnia 19.05.10, 16:34 Ja mysle, ze autorka lubi byc "zona na medal" mimo tego, ze cierpi. Dlatego takie wazne jest zeby ten obiad byl ugotowany i mieszkanie czyste. Podejrzewam, ze mezowi to czy obiad jest czy go nie ma wisi - ale jak jest to zje z grzecznosci. Zamiast stwarzania pozorow, ze rodzina funkcjonuje normlanie - trzeba sie mocno wyplakac, wykrzyczec, zaniedbac pewne obowiazki. Przezyc ten bol. Odpowiedz Link Zgłoś