Dodaj do ulubionych

Elżbieta Czyżewska

12.07.10, 09:12
"Tyle że Bogayevicz rolę starszej aktorki obiecaną Czyżewskiej powierzył w
'Annie' innej aktorce, Czeszce. Dostała za nią Golden Globe i nominację do
Oscara."

Role te zagrala Sally Kirkland, aktorka amerykanska. Czeszka jest aktorka,
ktorej powierzono role mlodszej kobiety: Paulina Porizkova / zaczela karieire
jako modelka /.
Obserwuj wątek
    • leo.tolstoj Elżbieta Czyżewska 12.07.10, 14:09
      autor GW, ceniony przez redaktora naczelnego AM, Henryk Dasko o
      Czyżewskiej: webcache.googleusercontent.com/search?
      q=cache:nN9ZHE3O9XQJ:xtrakt.art.pl/daskografia/2001.htm+dasko+czy%C5%
      BCewska+forum&cd=2&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

      O Elzbiecie Cz. Wiesz, ja uwazam, ze z tym talentem to przesada. To
      byla bardzo sympatyczna aktorka komediowa, popularna w srodowisku
      (jej pierwszym mezem byl chyba Skolimowski), kompetentna zawodowo,
      ale nie wydaje mi sie, zeby miala jakis wielki i uniwersalny talent.
      Owszem, byla na Olimpie i noszono ja na rekach, ale pewnie troche na
      wyrost, zreszta jej pokolenie aktorek w ogole nie zrodzilo mega-
      gwiazd. Polska drugiej polowy lat 60. byla paskudna, ale sadze, ze
      decyzja wyjazdu nie byla przemyslana - Halberstama wywalili z Polski
      i zona raczej musiala z nim wyjechac.

      Powrotu probowala. Grala w Dramatycznym w "Six Degrees of
      Separation", przyjeto ja wiecej niz chlodno. Ja w tej sztuce
      widzialem Stockard Channing, aktorke wyjatkowego talentu i
      warsztatu, wiec trudno mi sobie wyobrazic, zeby to mozna bylo lepiej
      zrobic, ale publicznosc warszawska Channing nie widziala, wiec brak
      entuzjazmu byl dla Elzbiety kublem zimnej wody. To jest poza tym
      bardzo trudna kobieta, pelna rozmaitych uprzedzen i fobii,
      impulsywna, wybuchowa. Mysle, ze to po trosze natura, po czesci
      efekt amerykanskich upokorzen, a takze slady choroby alkoholowej.
      Wiesz, ze byla w mojej szkole? Oczywiscie wyzej, ale mielismy
      wspolnych nauczycieli.

      Mnie tez jej zal, bardzo ja lubie, ale jej zycie nie musialo sie tak
      potoczyc. Sama, niestety, ponosi odpowiedzialnosc za wiele
      nieszczesc, ktore jej sie przydarzyly.

      best, h

      i w innym miejscu:
      Filmu o Miniu nie widzialem, ale podejrzewam, ze Czyzewska skrecono
      w mieszkaniu Markowiczow na rogu 79-tej i Piatej Alei, bardzo
      obszernym i luksusowym nawet na skale nowojorska (w tym samym
      niewielkim i ekskluzywnym budynku mieszka Tom Wolfe). Z Halberstamem
      rozstala sie krotko po przyjezdzie do Stanow, to zreszta byl zwiazek
      z gory skazany na niepowodzenie. Zlosliwcy [...] opowiadaja, ze w
      latach 60. Elka byla w ostrej konkurencji z Beata Tyszkiewicz, ktora
      wyszla za maz za Andrzeja Wajde. W hierarchii polskich konstelacji
      artystyczno-towarzysko-intelektualnych tamtego czasu Wajde mogl
      przebic jedynie korespondent New York Timesa. Ale moze to
      niesprawiedliwe.

      Elka zasadniczo zyje z alimentow. Wedle prawa amerykanskiego
      nieszczesny H. musi jej placic do konca zycia, co rzetelnie czyni,
      aczkolwiek na dzisiejsze pieniadze jest to suma znikoma. Z tego co
      wiem, nigdy nie pracowala ani w supermarkecie, ani w niczym
      podobnym. Troche dorabia gra, ale zyje bardziej niz skromnie,
      zaczynala od ladnego, niewielkiego mieszkania na E 60, kolo
      Bloomingdales, ale stracila je jakies 20 lat temu wskutek intryg
      aktorki Joanny Paculy, ktora przygarnela.

      Historia Cz. stala sie kanwa filmu Yurka Bogayevicza "Anna" z Sally
      Kirkland i czeska modelka Paula Porizkova, ktory pewnie mozesz
      gdzies wykopac - calkiem ciekawy. Tak mniej wiecej rok temu
      widzialem Elke w Teatrze Zydowskim (po angielsku oczywiscie) na 57,
      gdzie grala wegierska Zydowke w NYC. Raczej to nalezy przemilczec.
      Bylismy potem w barze (ona nie pije), ale atmosfera okazala sie malo
      wesola. Towarzyszyl nam m.in. David Weir, eks-pasierb Kosinskiego,
      syn tej miliarderki, z ktora sie Jurek w Ameryce ozenil i ktora
      przewija sie przez jego rozmaite ksiazki, poczawszy od "Being
      There". Jest z Czyzewska zakolegowany. Elka mieszkala przez szereg
      lat chyba na E9, kolo Greenwich Village, ale i stamtad sie
      wyprowadzila, teraz tez ma mala dziuple gdzies na dole miasta.

      Nieopatrznie zapytalem kiedys Halberstama, czy chcialby powspominac
      lata w Polsce. Myslalem, ze mnie na miejscu udusi.
      • duniaraskolnikow Re: Elżbieta Czyżewska 12.07.10, 17:52
        Dobrze,że mimo tego trudnego charakteru miała jeszcze przyjaciół, którzy byli z nią do końca.
        Trudno oceniać cudze życie..dorosła osoba-żyła jak chciała. Wiadomo, że są sprawy, na które nie mamy wpływu, są też momenty kiedy szczęściu można pomóc, np tonując momentami swój "trudny charakter".

        Jednego jej zazdroszczę trochę -zagrała scenkę z moim ulubionym Riverem Phoenixem. Obojga już nie ma na tym świecie.
      • ianf Re: Elżbieta Czyżewska 15.07.10, 05:27
        Gwoli ścisłości, podawajmy właściwe adresy. Henryk pisał o Elżbiecie
        wielokrotnie [ zobacz xtrakt.art.pl/daskografia/#eczyzewska ] ale
        głównie tutaj: xtrakt.art.pl/daskografia/2001.htm
    • bimbalimba 'Elżbieta Czyżewska a zydzi' 13.07.10, 10:23
      to powinin byc tytul tego artykulu. Anna Bikont zafiksowana- dla niej nie
      istnieje swiat poza zydowskim, ludzie tylko w tym kontekscie istnieja ... a to
      zdjecie z 'zydem witajacym armie czerwona' przecudne- tym bardziej,ze bez
      komentarza ...hi hi
      • eureka501 Meryl Streep sie jej uczyla... Dobre sobie... 13.07.10, 22:30
        I coz dodac o zmarlej, jesli mozna tylko dodac dobre slowa? Niewiele
        tego bedzie. Aktorka byla calkiem przecietna. Czyzewska w PRL-u musiala
        sie wydac za Jerzego Skolimowskiego, aby w ogole grac. Potem -
        przypililo ja do wyjazdu na Zachod, wiec zlapala naiwnego Amerykanina.
        Rozwod byl wliczony w ich koszta zyciowe. Nie nadawala sie na gwiazde w
        NYC ani w Hollywood. Pracowac nie chciala, bo jakos zyla z alimentow.
        Nie dbala o zdrowie. Szkoda kobiety.
        • ania_anialek36 Re: Meryl Streep sie jej uczyla... Dobre sobie... 16.07.10, 21:46
          eureka501 widzę, że dobrze znasz Elżbietą Czyżewską, jej filmy i życie prywatne... Akurat Czyżewska była aktorką fenomenalną, a grała w takich polskich filmach, jakie się akurat u nas w tamtym czasie kręciło... Nie musiała się za nikogo wydawać żeby grać, już w szkole teatralnej wykazywała niesamowity talent... Nikogo nie złapała, by wyjechać na zachód... Po prostu wyszła za mąż za korespondenta New York Timesa i zdobywcę nagrody Pulitzera za artykuł o pracy zdemoralizowanej władzy Wietnamu Davida Halberstama. Na początku władze komunistyczne były mu przychylne, to się niestety zmieniło, gdy napisał niepochlebny artykuł o Gomułce. Musieli opuścić Polskę oboje... Aktorka była publicznie krytykowana przez władzę, że to kraj komunistyczny uczynił z niej gwiazdę, a ona zdradza polskie interesy... Byli oboje Czyżewska i Halberstam szykanowani, musieli opuścić nasz kraj... Zanim coś napiszesz i wypowiesz się na jakiś temat, radzę troszeczkę poczytać, a nie pisać wyssane z palca...
          • eureka501 Re: Meryl Streep sie jej uczyla... Dobre sobie... 18.07.10, 05:47
            ania_anialek - Po co takie bzdury piszesz?
            Nikogo nie złapała, by wyjechać na zachód... Po prostu wyszła za mąż
            za >korespondenta New York Timesa i zdobywcę nagrody Pulitzera...

            Od pierwszego ich spotkania do slubu minelo 6 tyg. Ona nawet
            Halberstama nie zdazyla poznac, a juz sie za niego wydawala. Z tej
            wielkiej cnoty chyba...
            Notabene: Kiedy Czyzewska zdazyla zalatwic rozwod ze Skolimowskim? -
            Jakos to szybko im poszlo.
            I chcesz twierdzic, ze chodzilo wylacznie o to, ze facet byl
            nagrodzony Pulitzerem? Bo Czyzewska cenila nagrody dziennikarskie?
            • pola_negri Re: Meryl Streep sie jej uczyla... Dobre sobie... 20.07.10, 13:08
              Przepraszam, a gdzie jest napisane, że znali się sześć tygodni? Czytanie ze
              zrozumieniem kuleje, w przeciwieństwie do dogłębnej psychologizacji...
              • eureka501 Re: Meryl Streep sie jej uczyla... Dobre sobie... 21.07.10, 07:59
                pola_negri napisała:
                > Przepraszam, a gdzie jest napisane, że znali się sześć tygodni?
                Czytanie ze zrozumieniem kuleje, w przeciwieństwie do dogłębnej
                psychologizacji...

                CZY TY pola_negri NIE UMIESZ CZYTAC ZE ZROZUMIENIEM?
                "Według ustaleń MSW 'pierwszy kontakt' Halberstama z Czyżewską miał
                miejsce 3 marca 1965 r. Sześć tygodni później, 21 kwietnia, złożyli
                papiery w urzędzie stanu cywilnego, dołączając podanie o zwolnienie z
                miesięcznego okresu wyczekiwania. Dostali błyskawiczny termin: 25
                kwietnia."
                • dar61 Czytajcie źródła a poznacie prawdę 21.07.10, 13:36
                  Wiara w kryształowość i przejrzystość źródłową teczek bezpieki
                  doszła do granic absurdu...
    • wybitniemadry po jak cholere smutne kobiety sie fotografuja? 14.07.10, 04:24
      pani czyzewska byla mloda piekna i usmiechnieta, fajnie, tylko po jaka cholere sie fotografuje zestarzala kobieta o twarzy i oczych wyrazajacych bezkres nieszczescia? no po jak cholere?
      • pennies Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 14.07.10, 13:13
        • bene_gesserit Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 14.07.10, 13:43
          NO wlasnie. Powinni byc piekni i wiecznie mlodzi i milczeć :)
          • pepsic Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 16.07.10, 10:36
            Również uważam, że zamieszczanie zdjęć osób schorowanych jest nie w
            porządku wobec nich i nie chodzi tu w żadnym razie o preferowanie
            młodości, czy poczucie estetyki. Wolałabym zobaczyć więcej zdjęć
            pani Czyżewskiej z okresu, kiedy była w pełni życia.
            • pochodnia_nerona Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 17.07.10, 12:26
              Jakie zdjęcia "osób schorowanych". Na fotkach jest Czyżewska w różnych okresach
              życia, a mnie bardziej interesują właśnie zdjęcia z Hameryki, jako że jej
              młodość mamy w każdym sklepie z DVD. Nikt nie pokazał fotki jej, leżącej w łóżku
              z kroplówką, żeby od razu wytaczać takie działa.
              • pepsic Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 18.07.10, 12:59
                Nie przepadam za zamieszaniem zdjęć z ostatnich chwil, czy lat życia zwłaszcza w
                przypadku wyniszczających chorób. Tak samo nigdy nie mogłam się pogodzić z
                nadmiernym szafowaniem zdjęć schorowanego papieża JP II, który przez całe swoje
                życie był przystojnym, wysportowanym mężczyzną. O pomnikach przedstawiających Go
                u schyłku życia i urągających Jego pamięci -już nie wspomnę.
                • pochodnia_nerona Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 18.07.10, 13:11
                  Bez przesady. Na tych zdjęciach nie ma "ruiny", łysej po chemii głowy, nie ma
                  łóżka, kroplówek, rurek. Jest tylko starsza, doświadczona życiem kobieta -
                  czyżby to tak kłuło w oczy? Kobieta, na której twarzy widać ŻYCIE. Prawdziwe
                  życie, nie filmowe. Ja np. bardzo to sobie cenię.
                • leszczka Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 18.07.10, 18:34
                  Czyli ludzie starsi nie mają prawa do publicznego pokazywania swojego
                  ciała (ba, nawet tylko twarzy)? Od kiedy JP II uważał, że stary
                  wygląd człowieka uwłacza jego godności?? To co przed chwilą napisałaś
                  dowodzi, że nie wiele wyniosłaś z jego nauk niestety. Nic nie będzie
                  z dyskusji na uznaniem praw gejów (ostatnio bardzo na czasie) skoro
                  tyle głosów dyskryminacji osób starszych i chorych (pocieszę cię, że
                  nie jesteś jedyna).
                  Moim zdaniem starość jest piękna, bo każdą rysę i bruzdę na ciele
                  odciska życie, a każda z nich jest żywą prawdą. To nasze, młode
                  społeczeństwo wykoślawiło to pojęcie. Sposób postrzegania starości
                  nie podlega zasadom estetycznym, a etycznym. Ciekawa jestem do jakich
                  wniosków dojdziesz gdy dożyjesz wieku p. Czyżewskiej, czego ci
                  szczerze życzę.
                  • pepsic Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 18.07.10, 20:05
                    do leszczki
                    Mają, ale ja nie o ludziach starych, a schorowanych pisałam i zawsze jest mi
                    przykro, jeśli postrzega się ich tylko i wyłącznie w tym kontekście. Niestety,
                    nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, niemniej jednak za życzenia dziękuję. Z
                    dyskryminacją też nie trafiłaś. Za to zdziwisz się, ale z przeważająca częścią
                    Twojego postu się zgadzam.

                    Do pochodni_nerona
                    Otóż podobnie, jak Ty - cenię doświadczenie, które w dobie botoksu czasami
                    trudno dostrzec. Jednak chorobę uważam za sprawę osobistą i nie uważam za w
                    porządku jej podglądanie, poza tym nie każdy lubi tym epatować.
                    • pochodnia_nerona Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 18.07.10, 21:55
                      Na żadnym z zamieszczonych zdjęć nie widziałam niczego, co można nazwać
                      "epatowaniem chorobą". Takie określenie kojarzy mi się z pokazywaniem zdjęć
                      osoby łysej od chemii, z rurką w gardle, kroplówką, leżącej na łóżku. Tutaj nie
                      ma ANI JEDNEGO takiego zdjęcia, natomiast widzę starszą kobietę, która ma na
                      twarzy wypisane lata, w których była szczęśliwa, ale też smutna. Nie widzę oznak
                      choroby, nie widzę chęci epatowania czymś drastycznym.
                      Może Tobie trzeba ikon, mitów, stąd to oburzenie na utrwalanie wizerunku
                      starego, schorowanego papieża, czy starszej Czyżewskiej, ale uwierz mi, ludzie
                      starzeją się chorują, a to ani trochę nie odziera ich z godności, wręcz
                      przeciwnie. Widać prawdę o życiu.
                      • baba67 Re: Po jaką cholerę kretyni się odzywają? 19.07.10, 10:07
                        Te pozne zdjecia sa ciekawsze niz zdjecia mlodej aktoreczki z urocza buzia ktora
                        zdaje sie byc ulubiennica losu (choc tak bardzo jej ten los nie glaskal).
    • zero-cin Elżbieta Czyżewska 14.07.10, 08:16
      Wreszcie jakiś artykuł wspomnieniowy nie dotyczący Lecha Kaczyńskiego.

      Dziękuję.
    • dar61 Elżbieta i inne Ele 14.07.10, 12:59
      Pani Elżbieta żyła barwnie. Tak barwnie, by zredukować niebarwność
      początku swego żywota.
      I ja to rozumiem.
      Wara tym osądom, co jej zarzucają samozniszczenie!

      ---

      Nie chcę nakazywać innym 'Elom', by umierały, by móc o nich życiu,
      uczciwie opisanym, poczytać.

      Wiele takich jest w Skolimowie, wiele młodszych jest warte nam tu
      opisania, wiele nie jest artystkami - a się o nich milczy.
      Chciałoby się rzec, Redakcjo - do dzieła!
      Powtórzę: nie uśmiercać, by napisać...


      Wart pochwał jest ten Bikontowy wyrób, a zerkając do podsuwanych tu
      poniżej panapacewiczowskich wytworów - o niebo lepszy, wręcz z innej
      półki.
      Pacewiczowskie wywiady wywołują u mnie refleksję, że czytałbym samą
      wypowiedź osoby wywiadowywanej przez niego, bez żadnego słowa ze
      strony pana P.
      On - niech dalej biega...
      • drupal Re: Elżbieta i inne Ele 26.07.10, 01:02
        za dużo Norwida się pan naczytał. Składnię ciężko zrozumieć, chociaż język niby
        polski.
    • garbata_barbie Talent zmarnowany na własne życzenie 29.07.10, 13:57
      Ja to się tak tylko zastanawiam, ile jeszcze aktorów i aktorek z
      Polski musi się sparzyć na rzekomej szansie na sukces za oceanem,
      zanim trafi do tych pustych łbów, że tam jest dobrze, gdzie nas nie
      ma, a sukces "leży" pod nogami. Nie wiem, o co tym ludziom chodziło
      i chodzi - o sławę czy pieniądze? Chyba jednak o mamonę, bo sam
      sukces można osiągnąć przecież w ojczyźnie, a kogo w USA obchodzi
      aktor czy aktorka z Polski, skoro statystyczny Amerykanin nie ma
      pojęcia, gdzie leży RP ? Nie rozumiem też ,czym kierowała się p. Ela
      łapiąc się pierwszego lepszego dewizowca i wyjeżdżdżając w nieznane,
      gdzie przyjaciół można policzyć na palcach jednej ręki, jeżeli w
      ogóle. Ta pani zmarnowała talent, życie, zdeptała to, co jej dał
      los, nie pierwsza zresztą i nie ostatnia. W Polsce była gwiazdą, w
      USA - alkoholiczką, nałogową palaczką i aktoreczką od przypadku do
      przypadku, na pewno cholernie samotną i nieszczęśliwą, bo nie
      uchroniła się od wielkiego błędu, jakim był wyjazd z kraju, który ją
      wylansował na seksbombę i nie tylko. Tak marnuje się szanse, a potem
      jest już za późno. Ta pani sama skazała się na wegetację, a dla
      publiczności polskiej umarła wiele lat temu, od czasu do czasu
      przywoływana tylko dzięki jakimś przypadkowym emisjom komedii z jej
      udziałem, które oglądają nasze babcie. Podobną pod względem
      temperamentu, urody i talentu wydaje mi się być Magdalena Zawadzka,
      która jednak nie wylądowała na jankeskiej ziemi, a zrobiła
      oszałamiającą karierę w "znienawidzonej" Polsce Ludowej, szczęśliwie
      ułożyła sobie życie rodzinne, a jej kariera trwa po dziś dzień, choć
      może nie są to jakieś spektakularne sukcesy, ale w życiu artysty są
      przecież różne etapy. W każdym razie, p. Magdalena zasługuje na mój
      największy szacunek chociażby z tego powodu, że nie skusił
      jej "amerykański sen", dzięki czemu jest obecna na scenie po dziś
      dzień, a nie jako wspomnienie z okazji jakichś jubileuszy.
      • garbata_barbie Post scriptum 29.07.10, 14:04
        Nie jestem fanką ustroju socjalistycznego ani samego wodza Gomułki,
        jednakże spróbujmy rozważyć sytuację, która się rozegrała pomiędzy
        panem H. a władzami PRL w kontekście statystycznej rodziny.
        Zapraszacie gościa, a on krytykuje gospodarza, co robi gospodarz?
        Wywala na mordę gościa, bo nie ma większego faux pas niż obsrywać
        salony, na które nas wpuszczono.
        • pochodnia_nerona Re: Post scriptum 29.07.10, 14:51
          A ile masz lat, że tak łatwo ferujesz wyroki? Znałaś Czyżewską osobiście, żyłaś
          w tamtych czasach, że tak lekko piszesz o niej i osądzasz ją, jej męża i
          sytuację polityczną w kraju?
          Wyjazd do USA podyktowany był najwyraźniej względami osobistymi - wyjechała jako
          żona Amerykanina, który stał się persona non grata za pisanie prawdy. Jednym się
          na obczyźnie układa lepiej, innym - gorzej, np. Polański poradził sobie
          wyśmienicie, ale nie można powiedzieć, żeby całe jego życie było radosne i miłe,
          bo doświadczył w Stanach największego bólu, ale też był sprawcą wielkiego
          skandalu. Wszystko można rozpatrywać w skrajnie odmiennych kategoriach, a i tak
          jedyną osobą, która może to ocenić, jest sam/a zainteresowany/a.
          Nie rozumiem, czemu mają służyć takie oceny jakości życia Czyżewskiej.
      • wirusx Re: Talent zmarnowany na własne życzenie 02.01.11, 15:14
        garbata_barbie napisała:

        Nie rozumiem też ,czym kierowała się p. Ela
        > łapiąc się pierwszego lepszego dewizowca i wyjeżdżdżając w nieznane,
        ----------------------------------------
        To nie był "pierwszy lepszy dewizowiec", wieśniaczko... a że nie rozumiesz - nic dziwnego, kura nigdy nie zrozumie, dlaczego orzeł chce latać...
        • ewa9717 Re: Talent zmarnowany na własne życzenie 02.01.11, 20:55
          Jak nie patrzeć, w latach sześćdziesiątych była wielką gwiazdą naszego kina, może nawet wtedy największą. I oto książka Stanisława Janickiego "Film polski od A do Z", wydanie trzecie, Warszawa 1977r. Ach, kogóż tam nie ma! Aktorki, aktorzy, reżyserzy, scenarzyści, dekoratorzy, kompozytorzy muzyki filmowej, kostiumolodzy...
          Elżbiety Czyżewskiej nie ma...
          • zlocek Re: Talent zmarnowany na własne życzenie 03.01.11, 11:28
            I to w liberalnej epoce Gierka? No, no...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka