Dodaj do ulubionych

Pokolenie bez etatu

08.02.11, 13:43
No właśnie, zamiast biadolić to podejść do życia odpowiedzialnie, a nie roszczeniowo. Niestety, pani psycholog mówi brutalną prawdę to się nie może spodobać.
Obserwuj wątek
    • bawarska Pokolenie bez etatu 08.02.11, 15:34
      Zgadzam się całkowicie z treścią artykułu. Przykładem może być moje życie. Jestem humanistką. Pracuję na umowy zlecenia, sama płacę sobie ubezpieczenie. Żeby znaleźć "miejsce" pracy musiałam często popracować tam jako wolontariusz. Ale się opłacało, teraz mam z tego pieniążki (będąc wolontariuszem sama się utrzymywałam z innych zleceń i pracy w sklepie, żeby nie było, że mi ktoś dał). Teraz przychodzą młodzi i mówią, że chcą pracować, dostawać pieniądze. Proponuję wolonatriat na jakiś czas, a potem umowę-zlecenie. Nie ma chętnych, wszyscy chcą już etatów i dużych pieniędzy, bo oni "studiowali". Ja też... i wiem, że studia studiom nierówne. Nawet ci mieszkający u rodziców czekają na posadkę, nie chcą powalczyć, spróbować...
      Szkoda gadać...
      A prosta prawda mówi, że trzeba coś dać, by coś dostać. Za samo bycie magistrem nie ma nic...
      Możemy też pomówić o poziomie wiedzy magistrów...
          • piggy1 Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 08.02.11, 22:27
            Dobre sobie! Porównywanie naszych prywatnych szkółek wypuszczających absolwentów na poziomie licencjatu na 3+ z Oksfordem, to zdecydowana przesada. Jak zrobisz MBA na Oksfordzie, pracę znajdziesz w każdym kraju, jak w szkole w przysłowiowym Pcimiu Dolnym - faktycznie, o dobrej pracy zapomnij. Ale jak ktoś ma tak słabe wyniki na maturze, że na publiczną uczelnie lub dobra prywatną uczelnię nie może się dostac - to pewnie w ogóle nie jest na tyle zdolny, żeby kończyc studia. Wiec wtedy warto pomysleć o nauczeniu sie jakiegoś po prostu pożytecznego zawodu, na poziomie pomaturalnym. Taka jest brutalna prawda. Nie każdy może byc prawdziwym magistrem.
              • rydzyk_fizyk Czy ta pani ma w ogóle cokolwiek do powiedzenia? 08.02.11, 23:42
                Oprócz banałów wykraczających poza własną dziedzinę i poziom kompetencji?
                Może to rodzaj autoterapii?

                "Może jednak przedsiębiorczości da się nauczyć?

                Nie wiem. Ja się nie nauczyłam. Zresztą wolałabym znać zawartość pojęcia, o którym rozmawiam. Bo czym jest ta przedsiębiorczość? Czy to jest to samo, co ogólnie rozpanoszona podsiębiorczość? Jeśli tak, to trzeba uczyć się od mistrzów - byłych cinkciarzy, dziś rekinów finansjery. A jeśli to umiejętność zaprezentowania swoich atutów, talentów, pomysłów - to oczywiście, że należy się tego uczyć."
          • moa.k Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 08.02.11, 23:42
            OD KIEDY OKSFORD JEST PRYWATNĄ UCZELNIĄ?

            W UK czesne jest WSZĘDZIE, WSZĘDZIE na tym samym poziomie, i nie ma tak jak w Polsce że jak zabraknie punktów na maturze to można dopłacić i nagle już punktów jest wystarczająco.

            Gdyby w UK tak jak w polsce, można było sobie obniżyć próg wymagany na studia (np. Medycynę) o 20 punktów za 20k złoty rocznie, (proszę sprawdzić progi stacjonarnych i niestacjonarnych na kierunek lekarski na przykład na AMed we Wrocławiu) a potem uczęszczać na TE SAME zajęcia co studenci nie-płacący to Brytyjskie uczelnie byłby w rankingach obok Polskich. W 4 setce.
            • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 09.02.11, 00:55
              To się zgadza. Tylko spróbuj w Polsce wprowadzić czesne na studiach - zaraz zlinczują Ciebie za to, że odbierasz szanse biednym.
              Bo w tym kraju ludzie wolą żyć w fikcji i absurdzie typu studia "wieczorowe" płatne i bulić - na tych studiach jest zawsze komplet, niż formalnie upowszechnić opłaty i warunki przyjęć.
              • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 09.02.11, 17:00
                Ale co by dało wprowadzenie czesnego na państwowych uczelniach? Tak, studiuję medycynę. Tak, na państwowej uczelni. Tak, na studiach stacjonarnych. I co w mojej sytuacji zmieniłoby wprowadzenie czesnego? A to, że nie byłoby mnie stać na moje studia. Nie jestem w stanie na nich dorabiać, prawie nikt od nas nie jest w stanie - więc za co opłaciłabym czesne? Zaraz zaproponujesz mi kredyt - super, mam wchodzić w życie z 120tys kredytu na karku i pensją lekarza stażysty 1500brutto. Pomijając fakt, że nikt kredytu by mi nie dał - moich rodziców na to nie stać. Więc co zyskałabym na płatnych studiach? I na koniec, tak - jest medycyna niestacjonarna - ale żeby na nią się dostać, wbrew pozorom trzeba mieć sporo punktów. A poza tym, oni mają te same egzaminy co my, kodowane - więc nie może być żadnych przekrętów. A po trzecim roku z 5 niestacjonarnych grup są 2 i to niepełne. Więc nie jest tak, że na medycynie zalicza się za kasę.
                • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 10.02.11, 19:35
                  Dałoby to, że jakość kształcenia znacznie by się poprawiła i uczelnie miałyby więcej środków.

                  Zauważ, że w UK czy USA studia są płatne (i to dużo!) i mimo to ludzie studiują. Myślisz, że każdy Anglik czy Amerykanin ma ot tak 150 tys. USD?
                  Oczywiście, że nie.
                  Jak to finansują? W różny sposób: niektórzy biorą kredyty, najlepsi dostają stypendia, oszczędzają, itp.

                  A czy przeciętnych ludzi stać na domy za 1,5 mln pln?
                  Oczywiście, że nie, ale zauważ, że jakoś te domy są budowane i się sprzedają. Więc jakoś da się. Dlaczego z edukacją miałoby być inaczej?

                  • naels Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 11.02.11, 14:14
                    "Zauważ, że w UK czy USA studia są płatne (i to dużo!) i mimo to ludzie studiują. Myślisz, że każdy Anglik czy Amerykanin ma ot tak 150 tys. USD? Oczywiście, że nie. Jak to finansują? W różny sposób: niektórzy biorą kredyty, najlepsi dostają stypendia, oszczędzają, itp."

                    Akurat zly przyklad podales. Wielu ekonomistów amerykanskich od kilku lat mówi o kolejnej bance spekulacyjnej, duzo grozniejszej, niz poprzednie, mianowicie wlasnie wyksztalcenia. Mnóstwo mlodych ludzi uwierzylo, ze tylko wyzsze wyksztalcenie jest w stanie zapewnic dobra prace, i studiuje za wielotysieczne kredyty, czesto na uczelniach o niskim poziomie, bo na lepsze sie nie dostali. Po studiach z przykroscia orientuja sie, ze pracy albo nie ma, albo jest, ale ze wzgledu na duza konkurencje wcale nie tak dobrze platna, jak im sie wczesniej wydawalo. Niektórzy z nich zarabiaja, jak na polskie warunki, naprawde duzo, ale wegetuja w biedzie bez perspektyw na zalozenie rodziny, bo lwia czesc pensji pochlania splata kredytu. A poniewaz im wiecej ludzi ma wyzsze wyksztalcenie, tym trudniej dostac prace, wiec spirala sie nakreca...

                    Moim zdaniem edukacja powinna w jak najwiekszym stopniu pozostac bezplatna, bo to jedna z nielicznych dlugofalowych inwestycji, która sie panstwu naprawde oplaca. Panstwo powinno miec jednak kontrole nad tym, w co inwestuje, a wiec oplacac naprawde sensowne studia tym naprawde zdolnym i reglamentowac dostep do nich. Reszta, jesli chce, moze sie ksztalcic za wlasne pieniadze. W gruncie rzeczy polski system nie jest taki zly - slabi maturzysci, którzy uparli sie studiowac za wszelka cene, laduja co prawda na bezrobociu, ale przynajmniej bez milionowych dlugów...
                    • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 11.02.11, 15:32
                      Rzucasz ogólniki typu 'wielu ekonomistów...', 'Niektórzy z nich zarabiaja' itp. Coś tam przeczytałeś i myślisz, że coś wiesz.

                      Akurat pozytywna korelacja między wykształceniem a zatrudnieniem istnieje i nikt nie dyskutuje z tym, że im lepsze wykształcenie tym większe szanse na lepszą pracę.

                      Sugerujesz, że bezrobocie można zmniejszyć poprzez ograniczenie dostępu do studiowania. A efekt byłby odwrotny do oczekiwanego.
                      Problemy z zatrudnieniem wynikają z procesu globalizacji, upowszechnieniem internetu - wiele prac daje się 'outsourcować' do regionów z tańszą siłą roboczą. Rynek pracy jak i każdy inny staje się przez to coraz bardziej konkurencyjny i płace regularnie spadają.

                      Edukacja nie może być bezpłatna w szerokim stopniu, bo to jest po prostu za drogie. Państwo powinno pomagać studiującym, ale powinny to być w formie niskooprocentowanych kredytów, które się spłaca w zależności o dochodów.
                  • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 15:41
                    najlepszygeorge napisał:

                    > Dałoby to, że jakość kształcenia znacznie by się poprawiła i uczelnie miałyby w
                    > ięcej środków.
                    Nie, uczelnie miałyby tyle samo środków - tyle, że pochodziłyby z innego źródła. Uczelnia dostaje pieniądze z ministerstwa (stacjonarni) albo od studentów (niestacjonarni). I średnio ich obchodzi z jakiego źródła są te pieniądze, ważne żeby były. Jeśli studia będą płatne, studentów będzie mniej - a uczelnie zamiast na tym zyskać, stracą. Poza tym - w moim przypadku na medycynie - studentów jest i tak zbyt dużo w stosunku do miejsc w klinikach. Więc żeby podnieść jakość, trzeba by zmniejszyć ich ilość co najmniej 3x (teraz grupy są 15-osobowe, powinny być max 5) - przez co żeby zachować poziom finansowania rok medycyny kosztowałby 60tys, całe studia - 360tys. Nierealne w polskich warunkach.
                    Poza tym, problem leży zupełnie gdzie indziej - dlaczego nikt nie zwraca uwagi na zbyt rozbudowaną administrację wyższych uczelni? Na jednego pracownika naukowego przypada 1,4 pracownika administracyjnego. Tutaj - i wg mnie tylko tutaj - szkoły prywatne przodują - administracja składa się często z jednej pani sekretarki, dwóch pań w dziekanacie i pana technicznego. I jakoś to działa. A na państwowych - dział prawny, dział ds zamówień publicznych, dział ds współpracy z zagranicą, rzecznik prasowy, dział ds rozwoju itd. Dlaczego o tym się nie mówi?
                    • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 17:35
                      Po co odbijasz argumenty jeżeli nie masz wiedzy na temat korzyści i kosztów finansowania uczelni ze środków prywatnych?
                      Przeczytaj sobie np. ten artykuł, żeby zrozumieć po co się prywatyzuje uczelnie:
                      www.timesonline.co.uk/tol/news/uk/education/article6689637.ece

                      "Jeśli studia będą płatne, studentów będzie mniej" - totalna bzdura. Akurat prywatne, płatne polskie uczelnie parę lat temu powstawały 'jak grzyby po deszczu', dzięki czemu liczba studentów dramatycznie wzrosła. Uczelnie, a zwłaszcza wykładowcy bardzo dużo na tym zyskali. To co piszesz nie pokrywa się totalnie z faktami.

                      Podałaś liczbę 360tys. pln i piszesz, że to nierealna kwota w polskich warunkach. Otóż nie, ona jest tak samo realna jak realne są luksusowe auta i domy warte kilka mln pln, których jest wbrew pozorom dużo na polskiej ziemi.
                      • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 18:31
                        Tak, są domy za 1,5 mln - za kredyty na 30 lat i ratę ok. 3 tys miesięcznie. Kogo będzie stać na takie studiowanie? Ano tych, których stać na takie domy. Studia dla bogatych, świetnie. Tak, są prywatne uczelnie i studiują na nich ci, których na to stać, a najczęściej nie dostali się nigdzie indziej (mówimy o polsce, nie uk, stany itd.).
                        Tak, wykładowcy zyskali na prywatnych szkołach - mają gdzie uczyć, ale czy tylko o to chodzi?
                        • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 22:36
                          Ale na studia nie potrzebujesz aż 1,5 mln pln! Maksymalnie z 15% tej kwoty i wówczas kredyt się spłaca nie 30 lat, a 4 i 0,5 roku. Uważasz to za wielką niesprawiedliwość?
                          Więc nie wiem co się tak uczepiłaś tej kwoty. To, że Ty nie masz nie pieniędzy nie znaczy, że inni mają tak samo. Rozejrzyj się wokół siebie - popatrz jakie ludzie mają domy i samochody, albo na studentów 'wieczorowych' z roku i sama sobie odpowiedz czy rzeczywiście ludzie są tacy biedni jak Ty to próbujesz przedstawić.
                          • rabart Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 00:15
                            To, że Ty nie masz nie pieniędzy
                            > nie znaczy, że inni mają tak samo. Rozejrzyj się wokół siebie - popatrz jakie l
                            > udzie mają domy i samochody,

                            Mieszkają w zrujnowanych kamienicach i mają maluchy, fiaty albo wpół-rozwalone wraki.
                            O co ci chodziło?
                          • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 01:07
                            Ja się uczepiłam milionów? Przecież to ty cały czas mówisz o domach za miliony. Ja pisałam o 360tys - tyle realnie kosztowałyby moje studia, jeśli miałyby być przyzwoitej jakości. No to policzmy razem ratę kredytu. 360000 na 30 lat, oprocentowanie nominalne 6%, raty równe. Wychodzi 2 158,38 zł - czyli więcej niż moja przewidywana pensja. Natomiast jeśli weźmiemy kredyt na obliczone przez ciebie 4,5 roku - rata wynosi 7 623,67zł. Szczerze - nie znam nikogo, kto tyle zarabia.
                            Ja nie próbuję udowodnić, że wszyscy są biedni. Pokazuję, że nie wszyscy są bogaci i mogą ot tak wyjąć z kieszeni ponad ćwierć miliona złotych. I w tej sytuacji najbardziej wygrane są banki - w przypadku kredytu 30-letniego odsetki wyniosą 296 664,16 czyli prawie drugie tyle, co czesne.
                            Wieczorowi studenci. Taak. Wiesz, zaczynało nas 221 stacjonarnych i 64 niestacjonarnych. Po trzech latach stacjonarnych jest 202 (91%) i 26 niestacjonarnych (41%). Oceniani jesteśmy wg tych samych kryteriów. Więc dlaczego ich tyle odpadło - przecież sami płacą za studia, powinni być bardziej zmotywowani, pewni swojego wyboru, bardziej przykładać się do nauki. Coś nie wyszło, nie uważasz?
                            • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 10:01
                              Ale to Ty wzięłaś kwotę 60 tys. pln za rok niewiadomo zupełnie skąd. Niby dlaczego kiedy teraz rok kosztuje 18 tys. to się raptem zrobiło 60 tys.?

                              A co do przykładu wieczorowych studentów: czy Ty nie widzisz jak patologiczny jest obecnie system? Jak to możliwe, że ktoś kto nie nadaje sie na studia dzienne za odpowiednią opłątą raptem 'trochę mniej', ale się nadaje? Czy Ty nie widzisz tu bezsensu?

                              Co do zarobków, które Ty podajesz i przekonujesz innych o ich mizerności, to trudno tu dyskutować, bo Ty żyjesz i chcesz pozostać w swoim świecie "1500 brutto". Na tym forum wielu jest takich, którzy zaklinają rzeczywistość i nie chcą zauważyć w jakim standardzie żyją ludzie. Widocznie nie pracowałaś jeszcze zawodowo i stąd nie masz pojęcia ile obecnie zarabia się.
                              • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 13:39
                                Pracować pracowałam, to tyle na ten temat.
                                Mówimy o podniesieniu jakości kształcenia - więc napisałam, że żeby tak stało się w przypadku moich studiów powinno być 3x mniej studentów w grupach - czyli realnie moje studia powinny kosztować 60tys.
                                Tak - o wieczorowych już się wypowiedziałam, jak bardzo nadają się na medycynę, ale i jak wiele ich odpada. Tylko że ja najchętniej w ogóle zlikwidowałabym wieczorowe. A ty z całego systemu chcesz zrobić studia "niestacjonarne". Chcesz leczyć patologię jeszcze większą patologią?
                                Zarobki - jak to mówią - są kłamstwa, okropne kłamstwa i statystyka. Ale niech będzie.
                                Średnia pensja brutto - 3232,70 (listopad 2009). Netto z tego - 2318,44 (chyba tyle wynosiła obliczona przeze mnie rata kredytu, nie?)
                                Z tym, że średniej pensji nie osiąga 65%. Mediana wynosi 2639,51 brutto (1905 netto). Najczęściej pobierana - 2091,35 brutto (1523,2 netto).
                                Także to nie ja zaklinam rzeczywistość - ty chcesz pokazać, że każdego oprócz jakiś miernot i marginesu społecznego - stać na super dom i ferrari, jeśli tylko dostanie kredyt. Naprawdę nie widzisz, co się wokół ciebie dzieje? Czy nie chcesz widzieć?
                                • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 16:56
                                  Nie rozumiem dlaczego zakładasz, że przy czesnym to będziesz w 100% sama to finansować. Czy teraz, kiedy jesteś na bezpłatnych studiach Ty i twoi rówieśnicy samodzielnie się utrzymujecie? Oczywiście, że: niektórzy dostają stypendia, wiekszości pomagają rodzice.
                                  Czy jak będzie czesne to automatycznie rodzice Tobie kasy nie dadzą? Trochę konsekwencji.

                                  A jeżeli chcesz mierzyć dobrobyt społeczeństwa to patrz poza średnią pensją również na wydatki, tj. ile mieszkań, domów, aut czy wycieczek się sprzedaje, bo to lepiej odzwierciedla zamożność społeczeństwa. A z tego co wiem to z roku na rok Polacy wydają na te dobra coraz więcej.
                                    • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 21:26
                                      Trudno się z Tobą dyskutuje, bo pomijasz niewygodne dla Ciebie kwestie. Do tego, że np. rodzice tak samo by Tobie pomagali jak pomagają teraz w ogóle się nie odnosisz, inaczej Twoja argumentacja by runęła.

                                      Tak, ludzie coraz więcej się zadłużają i jest to normalne zjawisko społeczeństw rozwiniętych. Zrozum, że wielu rzeczy nigdy nie kupisz jednorazowo za gotówkę, bo są zbyt drogie.
                                      • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 21:38
                                        Ok, załóżmy, że rodzice mi pomagają - dostaję od nich określoną sumę pieniędzy, która większa nie będzie. I w obecnym systemie wystarcza powiedzmy na opłacenie mieszkania i jedzenie. O resztę muszę zadbać sama. A w twoim systemie - tych pieniędzy nie wystarczy nawet na opłacenie czesnego, o reszcie nie mówiąc. Nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć?
                                      • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 21:39
                                        To dlaczego wzrasta ilość kredytów konsumcyjnych, przeznaczanych na zakup np. telewizora czy pralki? Te rzeczy są zbyt drogie żeby płacić za nie gotówką? Zwłaszcza w twoim świecie, gdzie ludzi stać na 3tys raty miesięcznie?
                                        • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 22:58
                                          Ale jakim moim systemie?
                                          Czołowe uczelnie na świecie mają bardzo wysokie czesne i o dziwo zawsze jest komplet chętnych na te studia. Jednych stać ot tak, inni biorą kredyt - ktoś ciebie już pytał na forum: czy taka hańba dla Ciebie wziąć kredyt?

                                          Krótko mówiąc: Ty nie chcesz nic zmieniać, bo dla Ciebie jest w tym momencie bardzo dobrze - za studia płacą podatnicy, a rodzice dają Tobie na utrzymanie.

                                          Co do zarabiania to mam wrażenie, ze w ogóle nie masz pojęcia o realiach, a jedynie pracowałaś w jakimś telemarketingu.
                                          • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 15.02.11, 00:08
                                            Argumenty ad personam - wybornie. Nie, nigdy nie pracowałam w telemarketingu. Nie, rodzice mnie nie utrzymują - ale to zupełnie inna para kaloszy i nie moja sytuacja materialna jest tematem tego wątku. Napisałam - załóżmy, że rodzice mnie utrzymują - bo tak jest u większości studentów na moim kierunku - a rozmawianie o skrajnym przypadku, jakim ja jestem nic nie wniesie do dyskusji.
                                            Wbrew przeciwnie, marzy mi się głęboka reforma naszych uczelni. Ale taka z głową - reforma administracji, reforma programów, urealnienie przedmiotów, pewnie też "odhumanizowanie" ścisłych kierunków i większe nastawienie na praktykę. Ale reforma, którą ty proponujesz brzmi tak - wprowadźmy czesne, a potem się zobaczy.
                                            Na zarzut kredytu i hańby już się wypowiedziałam - nie chce mi się powtarzać.
                  • klawiatura_zablokowana Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 23.03.11, 14:32
                    Który bank da ci 2 kredyty, jeden na studia, drugi na mieszkanie?

                    Dlaczego nie da się wprowadzić takiego systemu w Polsce jutro? Bo amerykański rodzic zaczyna odkładać pieniądze na studia dziecka zaraz po jego urodzeniu. I kiedy pociecha ma 20 lat, ta kupka już jest nazbierana, to jest długofalowe planowanie wydatków. Skąd niby mieliby wziąć teraz pieniądze polscy rodzice? Gdyby wprowadzić taki system za 20 lat - dzisiejsi młodzi rodzice mieliby czas się przygotować, inaczej zaplanować oszczędzanie. To by było w porządku.
                • sierpien82 Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 11.02.11, 23:59
                  @medstud

                  A niby dlaczego nie miałabyś wziąć kredytu? To jakaś hańba? Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Dlaczego uważasz, że bezpłatne studia Ci się należą, bo co? Bo urodziłaś się w tym kraju? Ja też, no i co z tego? Mnie też nie było stać na studia i nie miałam, gdzie ani jak na nie zarobić, ale chciałam mieć wyższe wykształcenie, więc wzięłam kredyt studencki. A teraz spłacam go z 1 500 tys. zł pensji. Ani mamusia, ani tatuś go dla mnie nie brali. Oni już mają ukończone studia wyższe.

                  Jak dla mnie to reprezentujesz typowo roszczeniową postawę. Należy mi się, więc dajcie.

                  Pozdrawiam

                  btw. W Stanach Zjednoczonych, czy w Wielkiej Brytanii studia są płatne, na wszystkich kierunkach - jakoś chętnych nie brakuje do studiowania, również medycyny. Jak kogoś nie stać bierze pożyczkę studencką, a potem ją spłaca. I żyją.
                  • pjanu Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 12.02.11, 10:39
                    sierpien82 napisała:

                    > @medstud
                    >
                    > A niby dlaczego nie miałabyś wziąć kredytu? To jakaś hańba? Nie rozumiem Twojeg
                    > o toku myślenia. Dlaczego uważasz, że bezpłatne studia Ci się należą, bo co? Bo
                    > urodziłaś się w tym kraju? Ja też, no i co z tego? Mnie też nie było stać na s
                    > tudia i nie miałam, gdzie ani jak na nie zarobić, ale chciałam mieć wyższe wyks
                    > ztałcenie, więc wzięłam kredyt studencki. A teraz spłacam go z 1 500 tys. zł p
                    > ensji. Ani mamusia, ani tatuś go dla mnie nie brali. Oni już mają ukończone stu
                    > dia wyższe.

                    Mogę wiedzieć, gdzie w Polsce zarobić 1 500 000 zł? Przecież w tej sytuacji dla Ciebie spłata kredytów nie stanowi problemu.
                    • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 12.02.11, 17:45
                      A można wiedzieć po co Tobie kredyt w wysokości 1 500 tys. pln? No bo chyba na studia gdziekolwiek to stanowczo za dużo.
                      A nawet jak już potrzebujesz takiego kredytu to zapytaj tych, którzy mają domy z działką warte przynajmniej tyle skąd się bierze takie pieniądze.
                      • thezzy pitu pitu nie wiesz co mowisz 15.02.11, 13:46
                        blad logiczny.

                        zakladasz, ze zeby zarobic na studia musisz zarabiac jak najbogatsi. sadzilem, ze idziesz na studia po to, zeby lepiej zarabiac, w takim razie po co isc na studia skoro juz cie na nie stac, bez chodzenia na studia. moze zapytajmy najbogatszych


                        nie rozumiesz, ze nie kazdego stac nawet na podjecie nauki, mimo checi i uzdolnien, i ze aby sie utrzymac musieliby podjac prace, ktora wykluczalaby studiowanie dzienne (bo o takim mowimy, gdyz to jedyny tryb, w ktorym rzeczywiscie jestes w stanie sie czegokolwiek nauczyc), ze nie dostaliby kredytu (kredyt studencki pokrywa tylko biezace wydatki, kredyt na nauke bylby wyzszy), a ich rodzicow byc moze nie stac na oplacenie nawet mieszkania czy pokrycie wydatkow na zycie.

                        przyklad UK jest nietrafny, tam oczywiscie mozna dostac kredyt na studia (i/lub na pokrycie kosztow utrzymania), z tym ze wczesniej rok kosztowal (jeszcze 5 lat temu) 1200 funtow, po czym koszt ten wzrosl do 3000 (rocznie, co nie jest wielkim wydatkiem i kazdego w miare stac, a kredyt za 3 lata nie jest jakims obciazeniem), ale teraz po reformie rok studiow bedzie kosztowac 9000 funtow. 18000 futow za licencjat, ktory moze dostac kazdy, kto odrobine sie wysili, ktory znaczy niewiele tak naprawde.
                        nie sadzisz ze to lekko zaporowa kwota? 3x wzrost oplat czemu ma sluzyc? nie wspominam tu o magisterce, ktora w zaleznosci od kierunku i uczelni kosztuje duzo wiecej za rok i trwa tez roznie...

                        takie rozwiazanie niczego nie daje poza ustanowieniem zaporowej kwoty dla najbiedniejszych, ktorzy nie maja szansy wyrwac sie z biedy i zmuszeni sa do pozostania robolami, co prowadzi do jeszcze wiekszego rozwarstwienia w spoleczenstwie itd itp.

                        do tego samego doprowadzilby twoj logicznie bledny tryb rozumowania. studia dla najbogatszych, a reszta niech dyma przez nastepne 30 lat za papierek, albo niech ida sprzedawac kebaby.
                        • najlepszygeorge Re: pitu pitu nie wiesz co mowisz 16.02.11, 15:16
                          Jaki błąd logiczny?
                          Dodatkowo wmawiasz mi założenie, którego w ogóle nie poczyniłem. Nigdzie nie napisałem, że studia mają być tylko dla najbogatszych.

                          Dlaczego traktujesz wyższą edukację jak coś co się każdemu należy? Dlaczego nie potrafisz pomyśleć o wyższym wykształceniu jak o dobru luksusowym, za które trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Jeżeli Ciebie na nie nie stać to trudno - świat nie jest sprawiedliwy. Twoje rozumowanie mniej więcej jest takie, że każdemu należy się samochód i koniec.

                          Ja patrzę obiektywnie na to co wokół mnie się dzieje. Jeżeli widzę, że sąsiedzi wybudowali dom przykładowo za 350 tys. pln, to nie jest prawdą, że oni nie mają pieniędzy na opłacenie czesnego za edukację swojego dziecka, tylko, że te pieniądze wydają właśnie na dom.
                          Jeżeli mój kolega kupił kawalerkę za 250 tys. pln to też nie jest prawdą iż nie stać go na płacenie 10 tys. za semestr studiowania, mimo iż będzie uparcie twierdził, że nie ma takich pieniędzy, tylko, że woli te pieniądze wydać na kawalerkę.

                          Ja nie wiem jaka jest zaporowa kwota. Na studiach "wieczorowych", mimo rzekomo wysokiego czesnego, zawsze jest więcej chętnych niz miejsc.

                          Jak już pisałem: świat nie jest sprawiedliwy i bogaci zawsze mieli ułatwiony dostęp do wszystkiego, a biedni często pozostawali biedni. Tak zawsze będzie niezależnie od systemu.

                          Zrozum, że po prostu zbyt dużo ludzi chce studiować i naszego (nie tylko) państwa po prostu na to nie stać, jeżeli mają te studia mają być wysokiej jakości.
                          • mrarm Re: pitu pitu nie wiesz co mowisz 17.02.11, 19:46
                            Właśnie o to chodzi, że tak nie powinno być - to się nazywa wyrównywanie szans, i jest bardzo pozytywnym zjawiskiem. Tak powinno być - może i studia powinny być płatne, ale na pewno nie powinny kosztować tyle co w UK (zarobki 4x niższe w porównaniu do cen i kosztów życia), ani nawet nie 4x mniej - co najwyżej koszt powinien rosnąć przez 10 15 lat..
                            • mrarm Re: pitu pitu nie wiesz co mowisz 17.02.11, 19:55
                              Dzięki temu szansę na najlepszą pracę mają później najzdolniejsi - bo co jak co, ale studia z idioty nie zrobią geniusza, za to brak studiów czy edukacji sprawi, że geniusz nie zostanie zauważony i będzie kopał rowy.. Albo przynajmniej będzie miał dużo mniejsze szanse na bycie zauważonym na którymś etapie edukacji (czy później aplikowania gdzieś).

                              Skoro nie chcesz równych szans, to może od razu w CV piszmy, czy rodzice są bogaci? Zamiast studiów zrobimy jakieś przedziały, i najlepsi to będą Ci, których rodzice będą najbogatsi - przecie od razu wiadomo, że najlepiej wyedukowali dziecko, nie?
                              • najlepszygeorge Re: pitu pitu nie wiesz co mowisz 18.02.11, 01:24
                                Dlaczego na polskich forach częstym zjawiskiem jest podawanie ekstremalnych przypadków w celu wzmocnienia argumentacji zupełnie tak jakby nie było rozwiązań pośrednich? To wcale nie jest inteligentne.

                                Czy ja w którymkolwiek miejscu argumentuję za tym, żeby studia były tylko dla bogatych? Nie.
                                Argumentuję za tym, żeby studiujący zaczęli współfinansować swoją edukację, ponieważ dzięki temu poprawi się jakość wykształcenia oraz poprawią się finanse państwa.
                                Pewnie się rozczarujesz, ale przy przyjmowaniu na najlepsze uczelnie świata można uzyskać dodatkowe punkty np. za to, że rodzic kandydata jest kimś bardzo ważnym na świecie. Wyniki z nauki nie są jedynym kryterium przyjęć.

                  • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 15:31
                    Dlatego, że nikt by mi kredytu nie dał. Tak, oczywiście w stanach czy w uk tak to działa - ale tam są niskooprocentowane kredyty, perspektywy spłaty ich po studiach, zabezpieczenia rządowe itd. U nas nie ma. A żaden bank nie da mi kredytu, jeśli po studiach będę zarabiać 1500brutto - a poza tym nie mam do niego żadnego zabezpieczenia. Ot, czysta ekonomia. A sławne kredyty studenckie to 600zł miesięcznie - czyli 6000 rocznie - samo czesne na medycynie to 18000. Nie mówię, że nasz obecny system jest dobry, ale nie zmieniajmy go na jeszcze gorszy, zabierając się do sprawy od niewłaściwej strony.
                    • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 15:49
                      Btw dlaczego uważasz, że moja postawa jest roszczeniowa? Studiuję na państwowej uczelni bezpłatnie bo gwarantuje mi to ustawa o szkolnictwie wyższym i konstytucja. Więc korzystam z mojego prawa. Tak samo, jak korzystam z faktu, że wolno mi za darmo (ach, cóż za socjalizm) chodzić po ulicach. Po prostu korzystam ze wspólnej przestrzeni, na którą w tym momencie składają się moi rodzice, a na którą ja będę składała się w przyszłości.
                      • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 17:55
                        medstud napisała:
                        "> Btw dlaczego uważasz, że moja postawa jest roszczeniowa? Studiuję na państwowej
                        > uczelni bezpłatnie bo gwarantuje mi to ustawa o szkolnictwie wyższym i konstyt
                        > ucja. Więc korzystam z mojego prawa. Tak samo, jak korzystam z faktu, że wolno
                        > mi za darmo (ach, cóż za socjalizm) chodzić po ulicach. Po prostu korzystam ze
                        > wspólnej przestrzeni, na którą w tym momencie składają się moi rodzice, a na kt
                        > órą ja będę składała się w przyszłości."

                        Twoja postawa jest roszczeniowa, prawdopodobnie nie rozumiesz tego, ponieważ do tej pory nie pracowałaś i nie utrzymywałaś się samodzielnie.

                        Uważasz, że jak coś jest zapisane w konstytucji, to nie można już o tym dyskutować, a tym bardziej zmieniać?
                        • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 18:33
                          Ależ oczywiście, że można o tym dyskutować. I jeśli jest złe, oczywiście, że można a nawet trzeba to zmienić. Ale nie uważasz, że zarzucanie mi postawy roszczeniowej tylko dlatego że śmiem opowiadać się za bezpłatnymi studiami wyższymi jest przesadą?
                          • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 22:43
                            Tu chodzi o skończenie fikcji typu 'bezpłatne' studia. Nie ma nic na świecie za darmo - ktoś za Twoje studia płaci.
                            Wytłumacz mi dlaczego jak Ferrari kosztuje tyle ile kosztuje to nikt nie lamentuje, że dlaczego tak drogo. Dlaczego z edukacją ma być inaczej?

                            Jeżeli celem jest podniesienie jakości studiów i dofinansowanie uczelni, to wprowadzenie czesnego jest konieczne.
                            • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 01:14
                              Litości, ferrari to dobro luksusowe. Nie stać mnie na nie - jeżdżę rowerem lub tramwajem. Ale świat mi się od tego nie zawali, ba - moich szans życiowych też to nie zmniejsza.
                              Studia nie są bezpłatne - tylko finansowane z podatków, które każdy z nas płaci - ja także, mimo że w zasadzie nie zarabiam (vat i inne cuda).
                              Nie, konieczna jest reforma szkolnictwa, rezygnacja z zbyt rozbudowanej administracji, rzeczywiste konkursy na stanowiska asystenckie, ocena dokonań profesorów itd. Finansowanie realnie potrzebnych projektów, nacisk na naukę a nie powielanie wiadomości w kolejnych zbiorczych artykułach. Tutaj leży pies pogrzebany - najpierw reforma, potem finanse.
                              I na koniec - powtórzę pytanie, bo na poprzednie nie odpowiedziałeś - jesteś w jakiś sposób związany z prywatnym szkolnictwem? Jesteś właścicielem takowej, uczysz tam czy tylko po prostu taką skończyłeś?
                              • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 10:18
                                Tak jak i dobrem luksusowym są studia na "topowej" uczelni. Nie stać cię na nie, to nie studiujesz. Uważasz, że nasze państwo jest tak bogate, że może fundować studia każdemu?

                                To czy studiowałem i gdzie jest nieistotne w dyskusji. Ale odpowiem Tobie: studiowałem w Niemczech, gdzie wykładowcy byli w zasadzie zgodni, że wprowadzenie czesnego jest niezbędne, jeżeli niemieckie uczelnie mają być konkurencyjne wobec światowych. Zresztą tam już od kilku lat jest czesne na każdej uczelni, a Niemcy są od nas bogatsi, nie uważasz?
                                • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 13:46
                                  Tak - wykształcenie to dobro luksusowe w pewnym sensie Ale dlaczego dostęp do niego ma być reglamentowany przy pomocy wysokości czesnego? Dlaczego nie może być tak, że na studia dostają się ci, którzy po prostu są na tyle zdolni, że uczenie ich ma sens? Twoje propozycje w naszym kraju doprowadzą do armii wykształconych idiotów (tak jak jest teraz na prywatnych - jeśli wywalą, to nie mają kogo uczyć - ergo - zarabiają - więc jest po 15 terminów, ale wszyscy zdają; w pierwszym nie - bo przecież kolejne terminy też są płatne).
                                  Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - pytałam, czy jesteś związany w jakikolwiek sposób z prywatnym szkolnictwem - a nie gdzie konkretnie studiowałeś.
                                  • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 17:08
                                    A czy w przypadku studiów MBA na Oxfordzie, które kosztują 52 tys. funtów za semestr ktoś mówi o reglamentacji? Podaję link jak nie wierzysz: www.sbs.ox.ac.uk/degrees/emba/Pages/fees.aspx
                                    Oczywiście, że nie. Zwyczajnie jeden woli wydać tę kasę na szkołę, a drugi woli na 'apartament' - wolny wybór.

                                    Uważasz, że absolwenci tzw. Ivy League (np. Princeton, Yale, Harvard) czy Red Brick university w UK to armia wykształconych idiotów? Nie rozbarajaj mnie.

                                    Po prostu po wprowadzeniu czesnego uczelnie zaczną 'walczyć' o studentów przede wszystkim jakością nauczania. I w rezultacie wolnego rynku wytworzą się uczelnie bardzo dobre jak i uczelnie słabe. Najlepsze będą bardzo drogie (tak jak i samochody np.), gorsze będą tańsze.
                                    A dla zdolnych studentów były i będą stypendia.
                                    • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 20:02
                                      Wybacz, ucięło mi - miało być armii wykształconych bogatych idtiotów - i z tego się nie wycofuję. Dojdzie do jeszcze większego rozwarstwienia społeczeństwa niż jest teraz - masz pieniądze, twoje dzieci będą mieć ich jeszcze więcej.
                                      Rozmawiamy o polsce - wolny wybór masz wtedy, kiedy masz pieniądze i wybierasz co za nie "kupisz" - wykształcenie czy apartament. Gorzej, jeśli tych pieniędzy nie masz. A system stypendialny u nas - wiadomo jaki jest.
                                      Pięknie o tym piszesz - tylko dlaczego tak nie jest w uczelniach prywatnych? Wedle twojego rozumowania, w zamian za opłaty powinny dawać lepszą jakość nauczania - absolwentów o lepszych kwalifikacjach - więc ludzie mimo czesnego woleliby tam studiować. A sami wiemy, jak jest. Na wprowadzeniu czesnego najwięcej skorzystają szkoły prywatne - bo będą mogły walczyć o studentów niższą ceną - a teraz muszą silić się na jakość.
                                      • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 21:22
                                        "Pięknie o tym piszesz - tylko dlaczego tak nie jest w uczelniach prywatnych? Wedle twojego rozumowania, w zamian za opłaty powinny dawać lepszą jakość nauczania - absolwentów o lepszych kwalifikacjach - więc ludzie mimo czesnego woleliby tam studiować. A sami wiemy, jak jest. "

                                        Dlatego, że w obecnym systemie mamy do czynienia z nieuczciwą konkurencją wobec uczelni prywatnych, tj. większość studentów wybiera w pierwszej kolejności państwową uczelnię, bo tam nie ma czesnego. I ten wybór jest całkiem naturalny. Obecnie uczelnie publiczne mają zawsze komplet chętnych na studia, bo są one darmowe i tak naprawdę nie muszą one specjalnie się starać o studentów. I na tym polega nieuczciwość tego systemu - albo wprowadźmy czesne we wszystkich uczelniach albo finansujmy tylko te wybrane, a resztę zamknijmy.
                                        Nie można oczekiwać takim samych wyników kiedy reguły dla poszczególnych graczy są inne.

                                        • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 21:47
                                          Po pierwsze, te czasy kiedy uczelnie państwowe w ogóle nie miały problemu z liczbą studentów dawno minęły. Dodatkowe, wrześniowe rekrutacje mówią same za siebie - i to nie na jakiś super egzotycznych kierunkach - np. matematyka, chemia czy fizyka na politechnice.
                                          Po drugie, na niższym poziomie - szkoły średnie taki system funkcjonuje. W moim rodzinnym mieście najlepsza szkoła średnia, z najlepszymi wynikami - to szkoła prywatna, a czesne w niej jest wyższe niż na niejednej wyższej. Więc dlaczego mimo konkurencji ze strony szkół państwowych - jakoś sobie radzi?
                                          Gdyby dyplom szkoły prywatnej znaczył więcej dla potencjalnego pracodawcy niż dyplom szkoły państwowej - mimo czesnego - zainteresowanie by było.
                                          • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 23:11
                                            Weż Ty najpierw poczytaj coś na temat korzyści i kosztów prywatyzowania uczelni. To jest od kilku lat gorący temat i wbrew pozorom dużo poważniejszy niż Tobie się wydaje.

                                            Póki co to tylko 'odbijasz' argumenty populistycznymi hasłami, które nijak się mają do faktów i rachunku ekonomicznego.
                                                • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 16.02.11, 16:32
                                                  Tak, to jest podstawowa informacja - jest takie powiedzenie: "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
                                                  W tak zachwalanych przez ciebie stanach na uczelniach czy w szeroko pojętych instytucjach związanych z nauką zanim opublikuje się wyniki jakiś badań czy wyda opinię na dany temat, podaje się źródło finansowania, fundatorów grantów ew. formułkę że nie ma się z tego żadnych korzyści majątkowych. Dopiero wtedy taka opinia się liczy.
                                                  Wybacz - ale skoro dalej nie możesz podać tej informacji - to dla mnie znaczy że coś jest na rzeczy. I stosując twoim wzorem argumenty ad personam - jesteś z pewnością właścicielem takiej prywatnej szkółki bądź w jakiś sposób jesteś z nią związany. Nie masz pojęcia o uczelniach publicznych, bo pewnie w polsce nigdy na takiej nie studiowałeś. I dbasz o swoje własne interesy - co w pewien sposób jest nawet chwalebne. Z mojej strony to tyle na ten temat. Pozdrawiam i mimo wszystko życzę sukcesów w prowadzeniu interesu (mimo tej strasznej nieuczciwej konkurencji ze strony szkół publicznych - jak one śmieją wydawać dyplomy więcej warte niż moje).
                                                  Powtarzam - argumenty ad personam ty zacząłeś, ja się na tobie tylko wzorowałam.
                                      • shigella Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 15.02.11, 00:03
                                        medstud napisała:
                                        > Wybacz, ucięło mi - miało być armii wykształconych bogatych idtiotów - i z tego
                                        > się nie wycofuję. Dojdzie do jeszcze większego rozwarstwienia społeczeństwa ni
                                        > ż jest teraz - masz pieniądze, twoje dzieci będą mieć ich jeszcze więcej.
                                        W sumie zawsze tak bylo, moze poza chwila w bylym systemie, gdy dzieci dawnych bogatych, nawet jak byly zdolne nie mialy szans na studia.
                                        Na uczelniach w cywilizowanych krajach owszem, studiuje jakis odsetek bogatych matolkow, finansujacych edukacje swoja i kolegow.
                                        Nikt jednak nie daje im zadnej gwarancji, ze ukoncza studia.
                                        Z drugiej strony istnieje system stypendiow (zarowno fundowanych przez osoby prywatne, jak i firmy, uczelnie czy panstwo).
                                        Amerykanscy rodzice zbieraja pieniadze na edukacje swoich dzieci czesto przez wiele lat.
                                        W USiech popularny jest tez model stypendiow finansowanych przez armie - jak odsluzysz swoje, matka - armia oplaca edukacje. W firmie w ktorej pracuje, masa osob dzieki temu skonczyla studia mimo iz byli biednymi dzieciakami z zabitych deskami wioch na Midwescie.

                                        > Rozmawiamy o polsce - wolny wybór masz wtedy, kiedy masz pieniądze i wybierasz
                                        > co za nie "kupisz" - wykształcenie czy apartament. Gorzej, jeśli tych pieniędzy
                                        Nie robmy dramatow, wiadomo, nie jest latwo. Fakt, ze w sluzbie zdrowia calosc jest postawiona na glowie i mijaja lata zanim czlowiek zacznie zarabiac, ale zawsze mozna wyjechac poza Polske.
                                        Nie mam
                                        Pracowalam za grosze robiac rzeczy wymagajace inteligencji marchewki, mimo iz mialam skonczone studia.
                                        Nie oczekiwalam, ze ktos mnie bedzie glaskal po glowce i da etat za trzy tysiace, tylko dlatego ze mam tytul magazyniera instalatora.
                                        Nie ma pracy dla historyka czy archeologa - trzeba sie przekwalifikowac. Praca w sklepie, call center, IT czy przy sprzataniu ulic nie oznacza hanby i pietna.
                                        Trzeba sie zastanowic, czy nasza wiedza sie komus przyda (np. socjolog moze pracowac w HR, przy projektowaniu ankiet etc.) i tyle.
                                        • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 15.02.11, 00:20

                                          > W sumie zawsze tak bylo, moze poza chwila w bylym systemie, gdy dzieci dawnych
                                          > bogatych, nawet jak byly zdolne nie mialy szans na studia.
                                          Ale czy to znaczy że tak musi być?

                                          > Z drugiej strony istnieje system stypendiow (zarowno fundowanych przez osoby pr
                                          > ywatne, jak i firmy, uczelnie czy panstwo).
                                          Ale u nas takiego systemu nie ma. Więc może najpierw stypendia, a później czesne? Wg mnie dość dobrze sprawdza się na zachodzie model w którym firma płaci za twoje studia, a ty podpisujesz umowę, że pracujesz u nich przez x lat - albo zwracasz koszty wykształcenia. Ale u nas o czymś takim można tylko pomarzyć.

                                          > W USiech popularny jest tez model stypendiow finansowanych przez armie - jak od
                                          > sluzysz swoje, matka - armia oplaca edukacje. W firmie w ktorej pracuje, masa o
                                          > sob dzieki temu skonczyla studia mimo iz byli biednymi dzieciakami z zabitych d
                                          > eskami wioch na Midwescie.
                                          Wyobrażasz sobie takie rozwiązanie u nas? Bo ja nie. Nie zmienia to faktu, że w usa to funkcjonuje (i z tego co wiem, to dość sprawnie)

                                          > Nie robmy dramatow, wiadomo, nie jest latwo. Fakt, ze w sluzbie zdrowia calosc
                                          > jest postawiona na glowie i mijaja lata zanim czlowiek zacznie zarabiac, ale za
                                          > wsze mozna wyjechac poza Polske.
                                          Tak można. Ale nie mów o tym głośno, bo dostanie ci się za to, że uczyłeś się za nasze i jedziesz leczyć obcych.

                                          > Nie oczekiwalam, ze ktos mnie bedzie glaskal po glowce i da etat za trzy tysiac
                                          > e, tylko dlatego ze mam tytul magazyniera instalatora.
                                          Ale ja nie oczekuję, że praca za 10tys spadnie mi z nieba. Nic za darmo do tej pory nie dostałam i nie liczę, że cokolwiek dostanę. Chociaż nie powiem, jutrzejszą kumulacją w totka bym nie pogardziła;)
                                  • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 16.02.11, 15:20
                                    A wiesz po co wprowadzili te opłaty? Żeby nie zbankrutować i podnieść jakość wyższego wykształcenia.

                                    W twoim rozumowaniu jest sprzeczność, bo wg ciebie państwa biedne powinny fudnować kosztowne studia swoim obywatelom, a w bogatych studiujący mają płacić czesne.
                    • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 17:48
                      medstud napisała:
                      > Dlatego, że nikt by mi kredytu nie dał. Tak, oczywiście w stanach czy w uk tak
                      > to działa - ale tam są niskooprocentowane kredyty, perspektywy spłaty ich po st
                      > udiach, zabezpieczenia rządowe itd. U nas nie ma. A żaden bank nie da mi kredyt
                      > u, jeśli po studiach będę zarabiać 1500brutto - a poza tym nie mam do niego żad
                      > nego zabezpieczenia. Ot, czysta ekonomia. A sławne kredyty studenckie to 600zł
                      > miesięcznie - czyli 6000 rocznie - samo czesne na medycynie to 18000. Nie mówi
                      > ę, że nasz obecny system jest dobry, ale nie zmieniajmy go na jeszcze gorszy, z
                      > abierając się do sprawy od niewłaściwej strony. "

                      A dlaczego uważasz, że jeżeli w Polsce kiedy wprowadzimy czesne za studia to się takie nisko oprocentowane kredyty i programy stypendialne nie pojawią?
                      Dlaczego uważasz, że bank nie da Tobie kredytu? Pytałaś w którymś? Zabezpieczenia - jeżeli nie znasz się na udzielaniu kredytów, to po co tak kategorycznie się wypowiadasz?

                      Tak, czesne na studiach medycznych wynosi 18 tys pln rocznie. I niech zgadnę: zawsze jest więcej chętnych niż wolnych miejsc, tak? Jak to możliwe? Proszę wytłumacz mi.

                      Koleżanko droga, akurat są banki, które mają specjalne oferty kredytowe dla lekarzy, ponieważ należą oni do grupy o wysokich dochodach.
                      A z tym 1500 brutto to oszukujesz sama siebie, bo wiadomym jest, że lekarze dużo więcej zarabiają, więc nie rób z siebie ofiary.
                      Masz na myśli pewnie staż, który trwa rok lub dwa i próbujesz sprzedać informację, że lekarze z doświadczeniem dostają takie same pensje jak na stażu, co jest nieprawdą.
                      • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 18:38
                        Stąd wiem, że próbowałam dostać taki kredyt i zwiedziłam sporo banków. Dlatego wiem, że kredytu nikt mi nie da.
                        Tak - staż 1500brutto. Rezydentura 2400brutto (co najmniej 4, max 7 lat) jeśli masz szczęście, że się na nią dostaniesz (co graniczy z cudem - miejsc znacznie mniej niż absolwentów). Jeśli takiego szczęścia nie masz, to albo jesteś lekarzem bez specjalizacji (i pracujesz w przychodni ze stawką 5pln od pacjenta), albo pracujesz przez te 4-7 lat za friko robiąc specjalizację w ramach wolontariatu. Dopiero mając specjalizację możesz liczyć na pensję rzędu 3500brutto (ew. dorabianie dyżurami). Tak, niektórzy lekarze dobrze zarabiają ale tylko ci z określonymi specjalizacjami i nie od razu (ale to jest akurat normalne - tak jest wszędzie - chodzi mi o to, że mówienie że każdy lekarz świetnie zarabia jest mocnym przegięciem).
                        • von_frost Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 20:58
                          Hmmm, nie zgadzam się z Tobą kompletnie, nie wiem kto Ci przedstawił tak smutną wizję zarobków po medycynie. Staż - zgoda, ale już 3 lata temu mój mąż miał na rękę 1700 zł o ile nie więcej. Nie musisz robić specjalizacji z rezydentury, na którą faktycznie trudno się dostać. Możesz robić specjalizację z etatu lub kontraktu, wystarczy że wyjedziesz 30 km od dużego miasta i przyjmą Cię z pocałowaniem ręki, a dostaniesz minimum 2x więcej niż rezydent. Możesz też robić rezydenturę i jedynie dyżurować w przysłowiowym Pcimiu Dolnym, i tu też stawki szybują. Nie daj sobie wmówić, że Twoim jedynym wyjściem jest specjalizacja w Klinice Uniwersyteckiej, do tego na wolontariacie, bo pan prof. musi zrobić miejsce dla córki drugiego pana profesora i nie gódź się pracować za stawki jak pani z marketu!
                          • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 01:25
                            Mam ogromną nadzieję, że masz rację. Niestety, moje dane nie są wzięte z nieba - chociaż rzeczywiście dotyczą kliniki uniwersyteckiej w dużym mieście wojewódzkim. Tutaj robienie specjalizacji z kontraktu lub etatu graniczy z cudem - w zasadzie nie ma takiej możliwości, jeśli nie ma się odpowiedniego nazwiska - a z nim czasami o to ciężko (córka p. dziekan z mojej uczelni robi specjalizację z wolontariatu).
                      • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 18:46
                        > A dlaczego uważasz, że jeżeli w Polsce kiedy wprowadzimy czesne za studia to si
                        > ę takie nisko oprocentowane kredyty i programy stypendialne nie pojawią?

                        A skąd ty wiesz, że się pojawią? I dlaczego nie ma ich teraz? Dlaczego chcesz robić wszystko na odwrót - najpierw czesne, a potem kredyty, stypendia itd?
                        Poza tym - teraz już zupełnie hipotetycznie. U nas - przynajmniej obecnie - wyższe wykształcenie nie jest gwarancją wysokich zarobków. Więc jaki interes miałby bank żeby udzielać takich kredytów studenckich (zupełnie komercyjnych, bez państwowego wsparcia), a do tego jeszcze niskooprocentowanych?
                        • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 22:30
                          "I dlaczego nie ma ich teraz?"

                          Masz problemy z rozumieniem związków przyczynowo-skutkowych?
                          Ponieważ teraz studia są generalnie bezpłatne, to jest mały popyt (tj. zainteresowanie) taką formą finansowania zarówno ze strony studentów jak i banków. Kiedy wprowadzi się czesne automatycznie wzrośnie zapotrzebowanie na taki kredyt lub inną formę finansowania i banki zaproponują jakąś ofertę.

                          Poza tym, nie wykluczamy przy wprowadzeniu czesnego wsparcia ze strony państwa.

                          Wyższe wykształcenie nie jest gwarancją wysokich zarobków w jednostkowym przypadku, ale udowodniono pozytywny związek między wykształceniem a wysokością zarobków i z tym się nie dyskutuje.
                          • medstud Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 01:20
                            Zaproponują albo nie zaproponują - to nie są instytucje charytatywne, musi im się to opłacać. A opłacać będzie się np. wtedy kiedy będzie jak to nazwałeś wsparcie ze strony państwa - czyli zamiast finansować uczelnie, finansujemy banki - cudownie. Inny wariant - kiedy absolwent studiów wyższych zdobędzie wykształcenie, które będzie gwarantowało, że kredyt spłaci (czyli wysokie zarobki). Piszesz:
                            > Wyższe wykształcenie nie jest gwarancją wysokich zarobków w jednostkowym przypa
                            > dku, ale udowodniono pozytywny związek między wykształceniem a wysokością zarob
                            > ków i z tym się nie dyskutuje.
                            Po pierwsze, kto, gdzie i kiedy to udowodnił. Po drugie - w takim razie dlaczego oboje komentujemy artykuł "Pokolenie bez etatu" o masie młodych ludzi z wyższym wykształceniem, którzy nie mają nawet stałej pracy, nie mówiąc już o dobrych zarobkach. Jakaś wewnętrzna sprzeczność się pojawia wg mnie.
                            • najlepszygeorge Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 10:31
                              "Po pierwsze, kto, gdzie i kiedy to udowodnił."

                              Słuchaj, po co się zabierasz za dyskusję kiedy nie masz podstawowej wiedzy? Żeby sobie popisać? Jak napiszę, że Ziemia nie jest płaska, to też będziesz to kwestionować?

                              Wpisz sobie w google sholar 'earnings and education' i przejrzyj te kilkaset artykułów na ten temat, ewentualnie w podręczniku do ekonometrii Green'a, masz przykład regresji liniowej, gdzie bada się związek między zarobkami a wyższym wykształceniem.

                              A artykuł jest o młodych ludziach z wyższym wykształceniem HUMANISTYCZNYM (!), więc nie upraszczaj, że o wszystkich absolwentach.
                                • astrum-on-line Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 26.02.11, 02:38
                                  Znam bezrobotnych absolwentów z wyższym wykształceniem technicznym i ekonomicznym. Może najwięcej jest bezrobotnych humanistów, ale innych też nie brakuje.

                                  Korelacja między wykształceniem a zarobkami? Nie mam ochoty szukać wypocin mądrych naukowców, do szukania których zachęcasz. Natomiast widzę, co się dzieje wokół.
                                  Generalnie popyt na wyższe wykształcenie jest, bo bardzo wiele prac jest zarezerwowanych dla ludzi legitymujących się mgr przed nazwiskiem. Przy czym 20 - 30 lat temu te same prace wykonywali ludzie ze średnim wykształceniem. Żeby było śmiesznie, radzili sobie i różne instytucje działały wcale nie gorzej niż teraz. Bardzo wielu ludzi pracujących na stanowisku, na którym jest formalny wymóg wyższego wykształcenia wykonuje pracę, z którą poradziłby sobie spokojnie rozgarnięty uczeń szkoły średniej. Dostają za to pieniądze podobne do pieniędzy kasjerki z Tesco. Zresztą sporo kasjerek w Tesco też ma wyższe wykształcenie. Znałam nawet kasjerkę z doktoratem.

                                  Wykształcenie wyższe w tym momencie znaczy bardzo niewiele. Po prostu może je zdobyć każdy (nie czarujmy się, można zostać magistrem bez wysiłku i to na państwowej, bezpłatnej uczelni też) i zdobywa je tylu ludzi, że już przestało być jakimkolwiek atutem.
                          • lulu_oi Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 14.02.11, 02:20
                            Z całym szacunkiem, żeby wyobrazić sobie, jak będzie funkcjonowało przyznawanie takich kredytów przez uczelnie, wystarczy przyjrzeć się, jak dziś funkcjonuje tam przyznawanie stypendiów socjalnych. Są studenci specjalizujący się w ukrywaniu zarobków w rodzinie, dzieci rodziców wprawionych w "kreatywnej księgowości", którzy rutynowo wyciągają z uczelnianej kasy po kilkaset zł miesięcznie. To oni zgarniają większość funduszu socjalnego.
                            Tu, w Polsce, mamy Polskę, nie UK.
              • wisarionowicz Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 13.02.11, 19:27
                najlepszygeorge napisał:

                [...]
                > Bo w tym kraju ludzie wolą żyć w fikcji i absurdzie typu studia "wieczorowe" pł
                > atne i bulić - na tych studiach jest zawsze komplet, niż formalnie upowszechnić
                > opłaty i warunki przyjęć.

                Jest komplet, poniewaz musza skonczyc te studia i sami za nie placa. Natomiast na dziennych mozan byc lub bywac, a starsi i tak zaplaca za akademik, wyzywienie, dojazdy, internet, komorke.
                Ludzie z polski lokalnej sa i tak pokrzywdzeni, bo ilu stac na placenie 2 tys mieiseicznie, za studia na np UW. Nie za studia, tylko kompletne utrzymanie?
        • moa.k Re: Wykształcenie po prywatnej uczelni 08.02.11, 23:48
          OD KIEDY OKSFORD JEST PRYWATNĄ UCZELNIĄ? Oksford jest publiczny.

          W UK czesne jest WSZĘDZIE, WSZĘDZIE na tym samym poziomie, i nie ma tak jak w Polsce że jak zabraknie punktów na maturze to można dopłacić i nagle już punktów jest wystarczająco.

          Gdyby w UK tak jak w polsce, można było sobie obniżyć próg wymagany na studia (np. Medycynę) o 20 punktów za 20k złoty rocznie, (proszę sprawdzić progi stacjonarnych i niestacjonarnych na kierunek lekarski na przykład na AMed we Wrocławiu) a potem uczęszczać na TE SAME zajęcia co studenci nie-płacący to Brytyjskie uczelnie byłby w rankingach obok Polskich. W 4 setce.
      • najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 22:28
        "bawarska napisała:
        (...)Teraz przychodzą młodzi i mówią, że chcą pracować, dostawać pieniądze. Proponuję wolontatriat na jakiś czas, a potem umowę-zlecenie. Nie ma chętnych, wszyscy chcą już
        etatów i dużych pieniędzy, bo oni "studiowali". Ja też... i wiem, że studia studiom nierówne. Nawet ci mieszkający u rodziców czekają na posadkę, nie chcą powalczyć, spróbować...
        > Szkoda gadać... A prosta prawda mówi, że trzeba coś dać, by coś dostać. Za samo bycie magistrem nie ma nic...Możemy też pomówić o poziomie wiedzy magistrów...(...)"

        Ale czemu Ty się dziwisz, że ludzie są wybredni?
        W Polsce jest coraz większa przepaść jeżeli chodzi o zarobki. Mieszkając w W-wie dowiesz się, że średnio zarabia się 3,6 tys. brutto. I teraz, co ma myśleć 25 letni absolwent 2 kierunków? Że zacznie od wolontariatu za darmo, bo nie ma nic po środku, czyli marnego etatu choćby za 2 tys. brutto?
        I następne 2 lata będzie nadal na utrzymaniu rodziców, a co dzień w gazetach czytał jak to polska gospodarka się świetnie rozwija?
        Można popaść w paranoję.

        Problem raczej w tym, że w Polsce generalnie pracodawca nie chce wyszkolić sobie nowego pracownika, tylko woli przez pół roku płacić agencji za poszukiwanie 'jelenia', który już wszystko umie i chce pracować poniżej stawki rynkowej.
        • es_zet_pe Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 22:36
          najlepszygeorge napisał:
          > Ale czemu Ty się dziwisz, że ludzie są wybredni?
          > W Polsce jest coraz większa przepaść jeżeli chodzi o zarobki. Mieszkając w W-wi
          > e dowiesz się, że średnio zarabia się 3,6 tys. brutto. I teraz, co ma myśleć 25
          > letni absolwent 2 kierunków? Że zacznie od wolontariatu za darmo, bo nie ma ni
          > c po środku, czyli marnego etatu choćby za 2 tys. brutto?
          > I następne 2 lata będzie nadal na utrzymaniu rodziców, a co dzień w gazetach cz
          > ytał jak to polska gospodarka się świetnie rozwija?
          > Można popaść w paranoję.

          Oczywiście że tak. Przecież w GW, TVN, Polityce etc. codziennie pisze się o tym że jesteśmy (polskie społeczeństwo) coraz zamożniejsi mimo kryzysu. Media i popkultura kształtują obraz taki że jest super, że grillujemy, mamy ciepłą wodę w kranach, latamy do Egiptu (tj., lataliśmy do niedawna), kupujemy plazmy etc. Co mają myśleć młodzi ludzie, czego mają oczekiwać? Oczywiście że tego, że coś z tego będę też mieli...
        • dystansownik Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 17:35
          > W Polsce jest coraz większa przepaść jeżeli chodzi o zarobki. Mieszkając w W-wi
          > e dowiesz się, że średnio zarabia się 3,6 tys. brutto. I teraz, co ma myśleć 25
          > letni absolwent 2 kierunków? Że zacznie od wolontariatu za darmo, bo nie ma ni
          > c po środku, czyli marnego etatu choćby za 2 tys. brutto?
          > I następne 2 lata będzie nadal na utrzymaniu rodziców, a co dzień w gazetach cz
          > ytał jak to polska gospodarka się świetnie rozwija?
          > Można popaść w paranoję.

          Pół biedy jeśli temu absolwentowi przedstawiało się rzeczywistą sytuację, a u nas najczęściej cały czas jawi mu się obraz kreowany przez media o tym jak praca tylko na niego czeka. Młodzi nie mają etatów, nie stać ich na mieszkania, a potem ludki u sterów się dziwią, że dzietność dąży z roku na rok coraz bardziej w dół i czeka nas zapaść demograficzna za kilkanaście bądź kilkadziesiąt lat. Może po niej dojdziemy do względnej normalności.

          > Problem raczej w tym, że w Polsce generalnie pracodawca nie chce wyszkolić sobi
          > e nowego pracownika, tylko woli przez pół roku płacić agencji za poszukiwanie '
          > jelenia', który już wszystko umie i chce pracować poniżej stawki rynkowej.

          Co najżałośniejsze, to akurat dotyczy tak samo absolwentów polibud jak i uczelni humanistycznych. Nawet wychwalane kierunki techniczne nic nie dają jak się nie dostanie od kogoś szansy na start.
          • leszczka Re: Pokolenie bez etatu 21.03.11, 21:10
            Absolwent dwóch kierunków powinien umieć samodzielnie analizować i oceniać rzeczywistość. Powinien umieć krytycznie oceniać opinie innych ludzi, w tym dziennikarzy i publicystów i podchodzić do nich z większą nieufnością.
            Przerzucanie odpowiedzialność na media to akurat argument samobójczy dla młodego inteligenta.
      • misself Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 17:01
        bawarska napisała:
        > Jestem humanistką.

        Ja też. Taką prawdziwą, wszechstronną.

        > Żeby znaleźć "miejsce" pracy musiałam często popracować tam jako wolontariusz.

        Ja pracowałam od I roku studiów. Za niskie stawki, bo utrzymywali mnie Rodzice.
        Nie musiałam pracować - ale chciałam zdobywać doświadczenie.
        Godziłam dzienne studia z pracą.
        NIKOGO TO NIE OBCHODZI.

        > Proponuję wolontariat na jakiś czas, a potem umowę-zlecenie.

        Fajnie by było, żeby ta umowa-zlecenie opiewała na kwotę, która pozwala sobie opłacić to ubezpieczenie. Bo sorry, ale minimalna krajowa nie wystarcza.

        > Za samo bycie magistrem nie ma nic...

        Prawda. Ale za co jest? Bo moje wykształcenie + umiejętności + doświadczenie... to jest za mało. Dlaczego? Bo humanistka?
        • lady.baba Re: Pokolenie bez etatu 10.02.11, 12:06
          Nie dlatego, że humanistka, ale dlatego, że widocznie nie masz umiejętności, które są komuś potrzebne i za które chciałby zapłacić. Zastanów się, dlaczego ktoś miałby ci płacić za to, co umiesz. Czy oferujesz jakieś wartościowe usługi?
          • ereta Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 18:49
            lady.baba napisała:

            > Nie dlatego, że humanistka, ale dlatego, że widocznie nie masz umiejętności, kt
            > óre są komuś potrzebne i za które chciałby zapłacić. Zastanów się, dlaczego kto
            > ś miałby ci płacić za to, co umiesz. Czy oferujesz jakieś wartościowe usługi?
            Bierze się płacę za pracę a nie umiejętności. Tak samo jak płaci się za pracę a nie żeruje na darmowej płacy !!!
          • misself Re: Pokolenie bez etatu 22.02.11, 18:24
            lady.baba napisała:

            > Nie dlatego, że humanistka, ale dlatego, że widocznie nie masz umiejętności, kt
            > óre są komuś potrzebne i za które chciałby zapłacić.

            Wierz mi, nie uczyłam się zaklejać listów :-)
            Byłabym świetnym korektorem, redaktorem, asystentką.
            Tłumaczem, moderatorem/animatorem strony, sekretarką...
            Mam umiejętności, które mnie do wykonywania tych prac predysponują, mam doświadczenie na tych stanowiskach.

            Ale...
            Korektorów się w naszym kraju zatrudnia na zlecenie, i to w wydawnictwach, poszukiwani są absolwenci polonistyki. Inne firmy, które korektorów zatrudniać powinny, w ogóle to zlewają, zresztą sama wiesz, jak wygląda strona główna Gazety.
            Redaktorów - po dziennikarstwie. Po dwuletnich próbach zatrudnienia się w tej branży udało mi się dostać na bezpłatny staż, bo jeden człowiek na 100 potencjalnych pracodawców spojrzał na to, co umiem, a nie na wykształcenie. Może to będzie krok do przodu, a może w przepaść.
            Asystentki? Poszukaj sobie ogłoszeń. Tylko dla asystentek osobistych. Ma być ładna (jestem), dyspozycyjna (jestem), gotowa na częste podróże służbowe (jestem) i bez zobowiązań, żeby móc sypiać z szefem (nie jestem). Nikogo nie interesuje, jakie znam języki, jak szybko piszę na klawiaturze i że radzę sobie świetnie z organizacją biura, łącznie z podróżami służbowymi. D... nie daję, to się nie nadaję.

            Można by powiedzieć, że nie ma sensu pracować z ludźmi, dla których papierek z uczelni jest ważniejszy niż realne umiejętności człowieka - i to będzie prawda. Ale nie mówcie mi, że pracodawców, dla których ważniejsze jest doświadczenie i umiejętności, jest wielu. Przez 10 lat spotkałam trzech.
      • lady.baba Re: Pokolenie bez etatu 10.02.11, 12:05
        Z wolontariatem jest jeden problem - poza tym trzeba mieć jeszcze inna pracę, żeby mieć na utrzymanie. Bo wolontariusz też musi jeść i mieć dach nad głową. Więc o ile wolontariat w wymiarze np. 10 godzin tygodniowo jest ok to w wymiarze pełnego etatu oznacza, że z wolontariusza marny pożytek, bo w sumie pracuje i 14 godzin na dobę, żeby przeżyć. Ja akurat etatu nie szukam i nie potrzebuję, bo świetnie sobie radzę bez niego. Ale nie rozumiem oczekiwania, że będę dla kogoś robić za darmo. Jak zamawiasz hydraulika to tez oczekujesz, że pierwszą naprawę zrobi jako wolontariusz, a za następną mu zapłacisz? Praca to towar, a za towar się płaci.
        • ereta Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 18:55
          lady.baba napisała:

          > Z wolontariatem jest jeden problem - poza tym trzeba mieć jeszcze inna pracę, ż
          > eby mieć na utrzymanie. Bo wolontariusz też musi jeść i mieć dach nad głową. Wi
          > ęc o ile wolontariat w wymiarze np. 10 godzin tygodniowo jest ok to w wymiarze
          > pełnego etatu oznacza, że z wolontariusza marny pożytek, bo w sumie pracuje i 1
          > 4 godzin na dobę, żeby przeżyć. Ja akurat etatu nie szukam i nie potrzebuję, bo
          > świetnie sobie radzę bez niego. Ale nie rozumiem oczekiwania, że będę dla kogo
          > ś robić za darmo. Jak zamawiasz hydraulika to tez oczekujesz, że pierwszą napra
          > wę zrobi jako wolontariusz, a za następną mu zapłacisz? Praca to towar, a za to
          > war się płaci.
          ##### W PEŁNI MASZ RACJĘ. PRACA ZA PŁACĘ, A NIE A NIE DARMOWA PRACA JAK NIEWOLNIK. Ktoś kto żąda darmowej pracy nie jest biznesmenem, czy przedsiębiorcą i pracodawcą, ale ZŁODZIEJEM.
      • ereta Re: Pokolenie bez etatu 13.02.11, 18:46
        bawarska napisała:

        > ...
        > Szkoda gadać...
        > A prosta prawda mówi, że trzeba coś dać, by coś dostać. Za samo bycie magistrem
        > nie ma nic...
        > Możemy też pomówić o poziomie wiedzy magistrów...
        ### Opowiadasz bzdety. Mało jest takich co coś chce za samo bycie magistrem. Praca jako wolontariusz-pracownik co to jest. WYZYSK. Za pracę NALEŻY SIĘ ZAPŁATA. Czy to tak ciężko zrozumieć, że trzeba za coś żyć? A poziom wiedzy magistrów? Tu już przeginasz, bo jeśli nie umie to szybko straci pracę, lub w ekspresowym tempie musi wiedzę nadrobić. Pracownik z malą wiedzą jeśli już pracuje to dostaje male wynagrodzenie. JASNE? Po co więc ta propaganda za darmową niewolniczą pracą/ W interesie "BYZNEZMENÓW"? Toż to glupoty spoza cywilizowanego świata! Dalej chcecie żerować na ludziach? Europa na Was się wypnie bo tam za uczciwą pracę uczciwie się placi !!! A za porządną płacę wykonuje się pracę jak należy! A Wy dalej darmocha. Błękitna krew do głowy Wam uderza?
      • three-gun-max Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 10:59
        bawarska napisała:

        > Zgadzam się całkowicie z treścią artykułu. Przykładem może być moje życie. Jest
        > em humanistką.

        Znaczy się nie umiesz matmy.

        > Pracuję na umowy zlecenia, sama płacę sobie ubezpieczenie. Żeby
        > znaleźć "miejsce" pracy musiałam często popracować tam jako wolontariusz. Ale s
        > ię opłacało, teraz mam z tego pieniążki (będąc wolontariuszem sama się utrzymyw
        > ałam z innych zleceń i pracy w sklepie, żeby nie było, że mi ktoś dał). Teraz p
        > rzychodzą młodzi i mówią, że chcą pracować, dostawać pieniądze. Proponuję wolon
        > atriat na jakiś czas, a potem umowę-zlecenie. Nie ma chętnych, wszyscy chcą już
        > etatów i dużych pieniędzy, bo oni "studiowali". Ja też... i wiem, że studia st

        No i mają rację. Wolontariat to sobie można robić kopiąc studnie w Afryce. Normalna robota bez zapłaty to frajerstwo. Nic dziwnego, że ludzie nie dają się robić w konia. Na zlecenie natomiast można komuś zaproponować jednorazowe umycie kibla. Jeśli ktoś ma to robić codziennie to znaczy, że pracuje a nie wykonuje jakieś zlecenie.
      • uzix Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 17:09
        To oburzające wymagać od innych wolontariatu. W ten sposób uczy się ludzi dziadostwa. Niby czym płacić w sklepie za kawałek bułki? "Proszę mi dać bo ja pracuję za darmo, to i pani może?" Ja proponuję co innego, było coś w stylu OHP - podstawowe prace fizyczne ale za pieniądze i uczy młodych pracy i pomaga zobaczyć jak praca wygląda. Pomoże też rozsądniej wybrać kierunek studiów.
      • nie_czytaj_tego Nie do końca tak z tym wolontariatem 17.02.11, 23:39
        bawarska napisała:

        > Zgadzam się całkowicie z treścią artykułu. Przykładem może być moje życie. Jest
        > em humanistką. Pracuję na umowy zlecenia, sama płacę sobie ubezpieczenie. Żeby
        > znaleźć "miejsce" pracy musiałam często popracować tam jako wolontariusz. Ale s
        > ię opłacało, teraz mam z tego pieniążki (będąc wolontariuszem sama się utrzymyw
        > ałam z innych zleceń i pracy w sklepie, żeby nie było, że mi ktoś dał). Teraz p
        > rzychodzą młodzi i mówią, że chcą pracować, dostawać pieniądze. Proponuję wolon
        > atriat na jakiś czas, a potem umowę-zlecenie. Nie ma chętnych, wszyscy chcą już
        > etatów i dużych pieniędzy, bo oni "studiowali". Ja też... i wiem, że studia st
        > udiom nierówne. Nawet ci mieszkający u rodziców czekają na posadkę, nie chcą po
        > walczyć, spróbować...
        > Szkoda gadać...

        Teraz widzę przegięcie w drugą stronę. Mamy więc z jednej strony japiszona który żąda 4-5k na początek, a z drugiej strony kogoś kto chce wypracowywać KOMUŚ INNEMU zysk za friko

        Prawda jest taka, że to całe pitolenie jest g****o warte.
        Ze swoich doświadczeń i doświadczeń znajomych stwierdzam, że znalezienie pracy jest w dużej mierze dziełem przypadku - po prostu trzeba być odpowiednim człowiekiem, w odpowiednim czasie na odpowiednie stanowisko. Przy okazji trzeba mieć szczęście, żeby trafić na kogoś kto da nam szansę. Do tego trzeba wiedzieć kiedy się zgiąć, a kiedy walczyć o swoje.

        Nikt mi nie wmówi, że wolontariat i oferowanie swojej pracy za darmo to jest przepis na sukces.

        Ja sam tak znalazłem pierwszą poważną pracę - trochę przypadkiem, trochę dlatego, że coś umiałem (choć z doświadczeniem krucho było), a przede wszystkim dlatego, że ktoś wyciągnął do mnie rękę i tego wszystkim życzę. Nie był to żaden wolontariat ani też żadne kokosy - godziwe wynagrodzenie dla kogoś z moją wiedzą i doświadczeniem.

        • astrum-on-line Re: Nie do końca tak z tym wolontariatem 26.02.11, 02:43
          Szukaniem pracy jako wolontariusz w nadziei, że się sprawdzisz i dostaniesz super pracę jest robieniem z siebie jelenia. A potem następuje chwalenie się w CV jakim się jest jeleniem i gdzie to się nie pracowało jako wolontariusz.

          Nie znam ani jednej osoby, która by dostała staż z urzędu pracy albo przyszła do firmy jako wolontariusz i została jako pracownik z przyzwoitą pensją. Jak ktoś szuka darmowego pracownika to nie po to, żeby mu płacić. A jak jeleń odejdzie, albo mu się skończy staż to zawsze się poszuka nowego.
      • wesus Re: Pokolenie bez etatu 06.04.11, 16:06
        Jakieś 10 lat temu byłem w podobnej sytuacji. Szukanie pracy, praca za grosze, brak szacunku od pracodawców...Z tego powodu podjąłem decyzję o wyjeździe do USA. Na początku nie było łatwo, ale i tak lepiej niż w Polsce. Współczuję młodym ludziom, szukającym bezskutecznie swojego miejsca na rynku pracy. Niestety czasami trzeba podjąć radykalną decyzję, by coś zmienić w swoim życiu. Co do obaw jak przetrwać w obcym państwie to muszę przyznać, że gorzej sobie wyobrażałem moje początki a po tym co mnie spotkało w Polsce nie było aż tak źle
    • bryk-fryk Jak to może wyglądać. 08.02.11, 18:39
      Ja też jestem humanistą z wykształcenia. I mieszkam w Warszawie, czyli teoretycznie na dużym rynku pracy. Problem w tym, że ilość humanistów wzrasta niemal geometrycznie, a liczba miejsc pracy niekoniecznie. Od około 10 lat szamotam się z poszukiwaniem pracy. Czasem miałem nawet 3 prace na raz (niektóre płatne, niektóre 'staże' lub 'wolontaraiaty', często z płacą pod stołem lub w szarej strefie) i zajmowałem się praca nawet około 80 godzin z może 8 godzinną przerwą. Nigdy nie byłem na żadnym etacie. W międzyczasie zdążyłem skończyć studia podyplomowe i niezliczoną liczbę kursów bez szczególnie widocznych zmian. W końcu niemal wyłożyłem się z przepracowania i z "wyplaniem zawodowym", ... bez pracy w kokretnym zawodzie.
      Z perspektywy mogę powiedzieć, że przede wsztystkim czego się nauczyłem przez ten czas, to bezwzględności w postępowaniu z ludźmi. Za frajer po prostu nic nie ma. Czyli dopadło mnie mentalne zdziczenie obyczajów. Najbardziej wiodczny na codzień dorobek ostatniego dwudziestolecia. Teraz z moim super wymuskanym CV, super-luzem na rozmowach kwalikacyjnych (trening czyni mistrza) i tak nie mam specjalnie większych szans na rynku pracy, bo pracodawcy będą mnie traktować jako 'skoczka'. Pozostaje mi tylko stawiać na swoje, jeśli chcę zmienić swój los na lepszy.
      Sądzę, że oprócz bezesnsownego systemu studiów, należałoby zmienić prawo pracy i jasno określić czym jest np. 'staż'. Określić taką jego formę, w której obie strony coś ryzykują, a nie żeby był on, jak to często bywa system naciągania 'łosi'.
      • misself Re: Jak to może wyglądać. 09.02.11, 17:07
        bryk-fryk napisała:
        > Z perspektywy mogę powiedzieć, że przede wsztystkim czego się nauczyłem przez t
        > en czas, to bezwzględności w postępowaniu z ludźmi.

        To prawda, pracując na umowę-zlecenie czy umowę o dzieło trzeba biegać, upominać się i prosić, choćby o to, żeby raczyli zapłacić. I trzeba mieć twardy tyłek, bo wielu zleceniodawców woli kopnąć przed zapłaceniem. Albo zamiast niego.

        > Teraz z moim super wymuskanym CV, s
        > uper-luzem na rozmowach kwalikacyjnych (trening czyni mistrza) i tak nie mam sp
        > ecjalnie większych szans na rynku pracy, bo pracodawcy będą mnie traktować jako
        > 'skoczka'.

        Ze smutkiem podpisuję się.
        Niby "żadna praca nie hańbi" i niby wszędzie można zdobywać doświadczenie - ale ostatnio usłyszałam na rozmowie o pracę ironiczne: no, w różnych miejscach pani pracowała...
        Bo humanistą jestem! Który jest wszechstronny, a który musi coś jeść! - chciałoby się zawołać.
      • ereta Re: Jak to może wyglądać. 13.02.11, 19:09
        bryk-fryk napisała:

        > .............. Pozostaje mi tylko stawiać na swoje, jeśli chcę zmienić swój los na
        > lepszy.
        > Sądzę, że oprócz bezesnsownego systemu studiów, należałoby zmienić prawo pracy
        > i jasno określić czym jest np. 'staż'. Określić taką jego formę, w której obie
        > strony coś ryzykują, a nie żeby był on, jak to często bywa system naciągania '
        > łosi'.
        ###bryk-fryk. Masz rację, tylko nie wszyscy potrafią z przyczyn psychicznych prowadzić swój interes. Muszą po prostu pracować najemnie. A obecnie prawo pracy jest w Polsce ustawiane pod pracodawcę. Pracownik praktycznie nie ma żadnych praw. Ma tylko jedno. Wysłuchiwać, że na jego miejsce czekają za bramą. Wygląda na to,że Wladze podcinają gałąź na której siedzą. Tylko czekać jak wybuchnie krwawa rewolta i niech się nie zdziwią bo ludzie już nie wytrzymują.
        • misself Re: Jak to może wyglądać. 22.02.11, 18:29
          ereta napisał:
          > A obecnie prawo pracy
          > jest w Polsce ustawiane pod pracodawcę. Pracownik praktycznie nie ma żadnych pr
          > aw.

          Ma wiele praw, ale ich nie zna.
          I nie potrafi egzekwować, ze strachu o posadę.
          Czasami warto zaryzykować, bo z oszustami i naciągaczami nie ma sensu pracować.
      • einin Re: Jak to może wyglądać. 15.02.11, 08:58
        Jestem humanustką. Nie mieszkam w Warszawie, ale w jednym z największych polskich miast. Dziwi mnie to, że zupełnie nie mam kłopotów o jakich mówicie. Pracę zmieniałam często, ze względu na otrzymywanie lepszych ofert, zatrudniana jestem na umowę o pracę. Może nie zarabiam kokosów, ale nie narzekam. Przeglądając warszawski rynek widziałam 4x więcej ofert niż tu, gdzie mieszkam. Chciałabym podkopać mit o sierotach, humanistach, którzy nic nie potrafią, nie radzą sobie w życiu i tylko wiecznie tracą energię na marudzenie.
    • royal_pl Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 21:20
      Prawda jest taka, że inżynierowie też nie mają lekko. W Polsce po 89 r. praktycznie zlikwidowano cały przemysł, w jego miejsce stawiając montownie zachodnich i azjatyckich koncernów, które w są całości zaprojektowane i skonstruowane są za granicą łącznie z produkowanymi przez nie produktami. Chyba jedyne wyjście to schować dyplom do szuflady i wyjechać na zachód. Praca będzie poniżej kwalifikacji, ale przynajmniej zarobki pozwolą na godne i w miarę wygodne w życie...
      • dystansownik Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 17:42
        > Prawda jest taka, że inżynierowie też nie mają lekko.

        Dokładnie. Pomijam kwestie przemysłu, z czym oczywiście się zgadzam, ale nawet takie kierunki jak budownictwo (ostatnio tak popularne jak psychologia) nie są żadnym gwarantem znalezienia pracy. Owszem, fachowców się szuka, ale takich z kilkuletnim doświadczeniem "od zaraz", a nie absolwentów których przez 1-2 lata trzeba szkolić do względnej przydatności i w których trzeba inwestować kasę.
        Jak komuś się marzy biurowa posadka i idzie w projekty po tym kierunku, to bardzo często też nie zaczyna od etatu, tylko przez jakiś czas musi siedzieć na umowach o dzieło. Nawet jak się etat trafi, to przez 2-3 lata jak się jeszcze uprawnień nie ma, często robi się za 2k brutto.
    • mm0427 Pokolenie bez etatu 08.02.11, 21:20
      Trudno powiedzieć co robić - łatwo nie jest, nie tylko humanistom. Proszę prześledzić "kariery" kobiet inżynierów ;) Jakoś sobie radzę, ale mam jeszcze jeden zawód, chętnie uczę się nowych rzeczy, a mój partner stwarza mi takie warunki, że mogę się rozwijać. Jednak praca na własny rachunek nie jest łatwa. Zwłaszcza, kiedy rodzina (a włącznie z rodzeństwem wszyscy są z innego pokolenia ) wyraża swoje puste zmartwienie o to, kiedy zacznę żyć "normalnie" ;)
      Pokolenie 30-latków jest doskonałym weryfikatorem sukcesów przemian gospodarczych i aktualnych decyzji polityków. Wielu z nas nie płaci ubezpieczeń, bo nie mamy pracodawcy, a nas samych na to nie stać. Szczególnie, kiedy musimy się leczyć - płacimy temu, kto jest w stanie nas przyjąć bez czekania i pomóc. Nie stać nas na ubezpieczenie, z którego właściwie nie można skorzystać. Jeszcze musimy przestać udawać :) i płacić za wiele nie niezbędnych rzeczy, zgodnie z naszym poczuciem, że są warte swojej ceny. To my możemy wyregulować rynek. Staram się tak postępować z towarami jak moi zleceniodawcy ze mną :) Dopóki inni nie są skłonni lekką ręką zapłacić mi 25 % więcej za moje zaangażowanie, ja też będę szukać okazji o te 25 % tańszych :)
      Nie jest lekko ale nie poddawajmy się - w gospodarce rynkowej to podobno klient decyduje :)

      Ale..... też jestem ciekawa jak sytuowaną grupą staruszków się okażemy i jak wtedy sobie poradzimy..... ???? To jest wielki eksperyment, a czas leci szybko....;)
      • martin.slenderlink Eksperyment. 08.02.11, 21:58
        Kto będzie zdrowy i jeszcze żywy, będzie pracował do 70tki. Tym samym podtrzymamy piękny zwyczaj serwowania frustracji młodym. No, ale to tylko taka moja prywatna pesymistyczna prognoza. Bo zmienić się może tyle, że w tym momencie się tego ogarnąć nie da. Również dobrze może być tak, że "dziadów" takich, jakimi wówczas będziemy, będą wykopywać na te głodowe emeryturki. No, ale to znów tylko moja pesymistyczna...
        • piggy1 Re: Eksperyment. 08.02.11, 22:41
          Nie chce byc złośliwa, ale może pora, zwłaszcza dla młodych ludzi, przyzwyczaić sie do mysli, że możliwość pracy decyduje o tym, gdzie się mieszka (czyli mobilność) a nie, że praca nas znajduje w miejscu naszego zamieszkania. Prawie wszyscy jestesmy omalże zakochani w USA. Tam przeciętny, w miare wykształcony człowiek, za pracą przenosi się z wybrzeża wschodniego na zachodnie i odwrotnie (a to odległości takie jak z Polski do Portugalii). Średnio, w ciągu zycia, przeciętny Amerykanin zmienia miejsca zamieszkania 11 razy (także rodzaj mieszkania, w zależności od standingu finansowego i stanu rodzinnego), a zawód około 7 razy. W Europie te współczynniki są troche nizsze, ale też taki trend juz od kilkunastu lat występuje. Jeżeli nie mozna czegos zmienic - trzeba to polubic i zaadaptować, maksymalnie na swoja korzyśc.
          • dublin24 Re: Eksperyment. 08.02.11, 22:49
            Przeprowadzmy sie wszyscy do warszawy.
            Zarobki 2 tys zl.
            Wynajem pokoju w mieszkaniu w bloku na kupie z obcymi ludzmi w stolycy 1tys zl.
            Prawie jak ameryka !
          • kosmosiki W USA również... 08.02.11, 22:52
            Piszesz o USA - w USA również młodzi ludzie pracują już w wieku od 15 lat aby zarobić na wakacje, potem aby zarobić na samochód (często np. jako dodatkowa praca na studiach) itd. podczas gdy ich rodzice *mają* pieniądze aby im to sponsorować, ale właśnie nie o to chodzi.

            U nas kończą studnia po których _z_góry_wiadomo_, że nie dostaną dobrej pracy, a potem się dziwią... że nie dostają dobrej pracy. :-) Nie rozumieją w ogóle na czym to polega.
          • najlepszygeorge Re: Eksperyment. 08.02.11, 22:55
            Tylko, żeby swobodnie się przenosić to też musisz mieć na to środki.
            Musisz mieć chociażby na kaucję za mieszkanie i pierwszy czynsz.
            Poza tym, nie słyszałem, żeby kogoś zatrudniono na odległość poprzez videokonferencję zamiast tradycyjnej rozmowy kwalifikacyjnej. A żeby pojechać na rozmowę też musisz kupić bilet.
          • posca Re: Eksperyment. 09.02.11, 00:47
            Ależ my, Polacy, jesteśmy mobilni. Popatrz się, ilu Polaków wyjechało do W. Brytanii, Irlandii, Holandii itd. W maju wyjadą kolejni. A mobilność w Polsce to to tylko propagandowe "gadanie" Wyborczej. I ma się ono nijak do rzeczywistości. W Polsce brakuje mieszkań, nie ma też prężnych ośrodków gospodarczych, które wchłonęłyby przybywających z innych części. Po co mam się przenosić do Warszawy, jeśli całą wypłatę będę musiał przeznaczyć na wynajem i jedzenie. W Niemczech czy we Francji odłożę za to kilkaset euro/m-c.
            • najlepszygeorge Re: Eksperyment. 09.02.11, 01:05
              Większość ludzi młodych bez wsparcia ma właśnie takie problemy, o których piszesz.
              Ja mieszkam w W-wie i doświadczyłem, że Ci, którzy się tak wymądrzają jak to jest łatwo się spakować i wyjechać, najczęściej otrzymali albo otrzymuje wciąż pomoc od rodziców w postaci mieszkania czy 'kieszonkowego' np. na ratę kredytu.
            • dystansownik Re: Eksperyment. 09.02.11, 17:49
              > Ależ my, Polacy, jesteśmy mobilni. Popatrz się, ilu Polaków wyjechało do W. Bry
              > tanii, Irlandii, Holandii itd. W maju wyjadą kolejni. A mobilność w Polsce to t
              > o tylko propagandowe "gadanie" Wyborczej. I ma się ono nijak do rzeczywistości.

              Dokładnie. Mnie już wkurza propaganda o "mobilności". Jak ktoś już jest mobilny, to woli wyjechać za granicę i porządnie zarabiać niż siedzieć w kraju. Poza tym aby opłacało się zmienić miejsce zamieszkania w pl, trzeba mieć chociaż takie przebicie finansowe, które w nowym mieście pozwoli się utrzymać.
              Jaki byłoby sens zmieniać pracę w małym mieście za 1500 zł na rękę, np. na robotę w Wawie za 2000 zł? Rzadko można liczyć na przebicie finansowe, które rzeczywiście w człowieku tą mobilność obudzi.
          • sierpien82 Re: Eksperyment. 12.02.11, 00:20
            piggy1 napisała:

            > Nie chce byc złośliwa, ale może pora, zwłaszcza dla młodych ludzi, przyzwyczaić
            > sie do mysli, że możliwość pracy decyduje o tym, gdzie się mieszka (czyli mobi
            > lność) a nie, że praca nas znajduje w miejscu naszego zamieszkania. Prawie wszy
            > scy jestesmy omalże zakochani w USA. Tam przeciętny, w miare wykształcony człow
            > iek, za pracą przenosi się z wybrzeża wschodniego na zachodnie i odwrotnie (a t
            > o odległości takie jak z Polski do Portugalii). Średnio, w ciągu zycia, przeci
            > ętny Amerykanin zmienia miejsca zamieszkania 11 razy (także rodzaj mieszkania,
            > w zależności od standingu finansowego i stanu rodzinnego), a zawód około 7 razy
            > . W Europie te współczynniki są troche nizsze, ale też taki trend juz od kilkun
            > astu lat występuje. Jeżeli nie mozna czegos zmienic - trzeba to polubic i zaada
            > ptować, maksymalnie na swoja korzyśc.

            ha, ha, ha !!! :D serdecznie się uśmiałam..., naprawdę szczerze... Mieszkam w Warszawie i chyba stąd ten śmiech...?

            Mam pytanie do Ciebie: Jak wyobrażasz sobie przeprowadzkę np.: do Warszawy, pracę w stolicy za średnie 2 tys. na rękę i utrzymanie się na godnym poziomie, kiedy sam wynajem mieszkania to koszt ok 1 tys zł/mąc? I nie mam tu na myśli samodzielnego lokum.

          • simply_z Re: Eksperyment. 18.02.11, 00:24
            tak tyle ,że robią to w obrębie jednego państwa . Sprobuj sie przeniesc do kraju z innym jezykiem ,kulturą i systemem ..czy to edukacyjnym czy zdrowotnym.
            nie jest tak prosto.
    • dublin24 Pokolenie bez etatu 08.02.11, 21:35
      Armia urzednikow powolana zeby was dreczyc , wysokie podatki , wysokie ceny , mandaty i kary za niemal wszystko , brak perspektyw na przyzwoita prace.
      I WY - stado tepych baranow glosujacych ciagle na tych samych ludzi ktorzy nie potrafia diametralnie zmienic tego bagna w ktorym przyszlo wam zyc.
      Sami jestescie sobie winni.
      • martin.slenderlink Teh ZUS-killer 08.02.11, 22:12
        Ojej, w takim UK też kiedyś do czwartkowego popołudnia pracowało się na potęgę Królestwa. Albo pomyśl, Dublinie24, o tym, co było w czasach, kiedy jeździło się z Eire do US bez żadnych praw i ubezpieczeń tyrając. Te czasy nawet kiedyś przypominała jedynka RTE w swoim kalendarium (wtedy, dobrych kilka (7) lat temu, musieli wręcz to robić, bo tylko dojrzałe osobniki znały kryzys z własnego życia).

        Podatki w Polsce nie są wcale takie doskwierające, gorsza dla nieetatowców jest pełna stawka ZUSu, aczkolwiek dla młodych ludzi, którzy nie podejmowali działalności gospodarczej, przez dwa lata zniżka jest dostępna (szkoda, że nie przez 4 ;))
        • dublin24 Re: Teh ZUS-killer 08.02.11, 22:44
          "pomyśl, Dublinie24, o tym, co było w czasach, kiedy jeździło się z Eire do US bez żadnych praw i ubezpieczeń tyrając"

          Do dzisiaj jest tam mnostwo "nielegalnych" irlandczykow , i jakie to ma odniesienie do sytuacji w polsce? Mamy sie cieszyc ze nie dotknela nas "potato famine" ? ;)
          Wiem jak wyglada sytuacja w polsce , a jak na zachodzie , polacy tyraja juz 20 lat a efektow nie widac z powodu nieudolnego zarzadzania krajem i chorego systemu.

          "Podatki w Polsce nie są wcale takie doskwierające, gorsza dla nieetatowców jest pełna stawka ZUSu"

          Mowa nie tylko o podatku dochodowym. Podatkiem oblozony jest kazdy produkt , badz usluga ktora kupujesz . To jest rzeczywista kwota odpodatkowania.

          • martin.slenderlink Re: Teh ZUS-killer 08.02.11, 22:50
            "Mowa nie tylko o podatku dochodowym. Podatkiem oblozony jest kazdy produkt , badz usluga ktora kupujesz . To jest rzeczywista kwota odpodatkowania".

            Zgoda oczywiście. Zafiksowałem się na dochodowym, przepraszam. Czy jednak te pozostałe są takie wysokie? Które byś obniżył?
        • rasklaat Re: Teh ZUS-killer 09.02.11, 11:34
          Jo, racja, kiedyś tam tak było. Ale mówimy tu o tym co jest TERAZ. Kiedyś to w Polsce ludzie chodzili w łapciach z łyka a na przednówku jedli placki z kory brzozowej i co z tego?


          martin.slenderlink napisał:

          > Ojej, w takim UK też kiedyś do czwartkowego popołudnia pracowało się na potęgę
          > Królestwa. Albo pomyśl, Dublinie24, o tym, co było w czasach, kiedy jeździło si
          > ę z Eire do US bez żadnych praw i ubezpieczeń tyrając. Te czasy nawet kiedyś pr
          > zypominała jedynka RTE w swoim kalendarium
            • rasklaat Re: Teh ZUS-killer 13.02.11, 00:14
              Mam takie zdanie że wolę przenieść się na inną, bardziej przyjazną scenę zamiast mówić sobie że kiedyś w Polsce będzie lepiej więc męczmy się w niej póki co. Na pewno będzie lepiej niż jest dziś. Kwestia w tym że teraz jest dużo gorzej niż w Europie i wszystko wskazuje że za 10-20 lat pewnie też będzie. Więc po co tracić czas?
      • piggy1 Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 22:18
        Naprawdę myslisz, ze jak zagłosuje się na inna partie, to wydawnictwa i w ogóle firmy zaczną zatrudniać ludzi na etaty a nie na umowy o dzieło? Puknij sie w głowę! A poza tym armia urzędników akurat w formę zatrudnienia (rodzaj umowy) w ogóle nie ingeruje, bo tym sie nie zajmuja. A twoja polszczyzna woła o pomstę. Czyzbys w Irlandii zapomniał własnego języka?
        • dublin24 Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 22:35
          "A poza tym armia urzędników akurat w formę zatrudnienia (rodzaj umowy) w ogóle nie ingeruje"

          Do ciebie trzeba jak do dziecka. To koszt zatrudniania ogromnej , ciagle rosnacej od 89r rzeszy urzednikow jest problemem , jak rownierz i to ze "cos" musza oni robic , stad masa niepotrzebnych , utrudniajacych zycie przepisow. Musialbys pomieszkac pare lat za granica zeby sie zorientowac ze nie tylko da sie bez nich zyc ale i wszystko dziala o wiele sprawniej.

          Nie widzisz zwiazku miedzy placeniem haraczu na armie urzednikow , na bardzo kosztowne a jednoczesnie nieudolne panstwo , a rozwojem rynku pracy ? powstawaniem nowych miejsc pracy i rozwoju naszych rodzimych przedsiebiorstw ?

          "A twoja polszczyzna woła o pomstę.
          Czyzbys w Irlandii zapomniał własnego języka? "

          Brak argumentow to wytykanie bledow ortograficznych.


          • piggy1 Re: Pokolenie bez etatu 08.02.11, 22:59
            Po pierwsze, spędziłam za granicą akurat kilkanaście lat. Po drugie, urzędnicy oplacani są z budżetu państwa, więc jeżeli firma prywatna zatrudnia pracownika na umowę o dzieło a nie na etat - na wysokość odprowadzanego przez nią podatku nie ma to wpływu (a budżet państwa zyje z podatków). Firmy nie chcą etatów z uwagi na wysokie koszty pracy (te z kolei nie przekładaja sie na wynagrodzenie urzedników w budżetówce), a czasami i brak potrzeby stałego pracownika. Zmiana warty, czyli głosowanie na inna partie niczego w tej materii nie zmieni. Bo nikt nie zwolni armii urzedników i nikt nie zmusi firm do powiększania kosztów osobowych. Twoją polszczyzne wytknęłam ci nie tylko z powodu błedow ortograficznych, ale głównie z uwagi na twoje prymitywne słownictwo. Nie ma to nic wspólnego z brakiem argumentów, tych mam aż w nadmiarze. I jezyka naszego też nie zapomniałam. A ty jednak - tak.




            dublin24 napisał:

            > "A poza tym armia urzędników akurat w formę zatrudnienia (rodzaj umowy) w ogóle
            > nie ingeruje"
            >
            > Do ciebie trzeba jak do dziecka. To koszt zatrudniania ogromnej , ciagle rosnac
            > ej od 89r rzeszy urzednikow jest problemem , jak rownierz i to ze "cos" musza o
            > ni robic , stad masa niepotrzebnych , utrudniajacych zycie przepisow. Musialbys
            > pomieszkac pare lat za granica zeby sie zorientowac ze nie tylko da sie bez ni
            > ch zyc ale i wszystko dziala o wiele sprawniej.
            >
            > Nie widzisz zwiazku miedzy placeniem haraczu na armie urzednikow , na bardzo ko
            > sztowne a jednoczesnie nieudolne panstwo , a rozwojem rynku pracy ? powstawani
            > em nowych miejsc pracy i rozwoju naszych rodzimych przedsiebiorstw ?
            >
            > "A twoja polszczyzna woła o pomstę.
            > Czyzbys w Irlandii zapomniał własnego języka? "
            >
            > Brak argumentow to wytykanie bledow ortograficznych.
            >
            >
        • dzika_monika Re: Pokolenie bez etatu 17.02.11, 23:08
          ale tak naprawdę jest !
          jeśli ktoś normalny zmienił by prawo żeby opłacało się dawać etaty to ruch by był !!!
          sama zatrudniałam ludzi na etatach i któregoś dnia stwierdziłam ze po co ja mam się szarpać z systemem ? zamiast prowadzić firmę mam tonąc w zobowiązaniach i papierkach zusach, srusach pipach itp i naprawdę nie chodzi o to że mam sklep spożywczy i nie płaciłam pensji . Pensje w mojej branży są wysoki ludzie dostawali pieniądze zawsze na czas a nawet prze jak chcieli. Ale po kontroli pipu bo badań osiedlenia nie było , bo nie ma instrukcji obsługi czajnika, i i jeszcze paru innych wizytach urzędników stwierdziłam że przecież mogę normalnie żyć,zarabiać i nie bać się każdego kto wchodzi do firmy - wystarczy: nie mieć etatów. Ludzie na umowy zlecenia - pasuje czy nie? nie wiem pomyślałam o sobie . Było 5 etatów jest zero, bo mam powyżej uszu debilnych kontroli i absurdalnych przepisów.
      • najlepszygeorge Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 01:08
        konsultant313 napisał:

        > Wątek o humanistach bez licytacji na zarobki jest pomyłką, więc może zacznę:
        >
        > rocznik 1981, absolwent topowej politechniki, etat w firmie konsultingowej, 15k
        > brutto/mc

        rocznik 1983, mądry na tyle, żeby rozumieć jakie to wieśniactwo chwalić się swoimi zarobkami publicznie
      • minister_szmacinski Re: Pokolenie bez etatu 09.02.11, 12:17
        Przyłączam się do gratulacji, Panie Konsultancie (za 15k brutto miesięcznie). Jednak jako osobnik z 1970, informuję Pana, że wśród znajomych z mego pokolenia jest kilku takich byłych konsultantów i byłych pistolecików, którym utrata pracy stanowczo pomogła w zmianie podejścia do życia i złagodzeniu buńczucznych poglądów na życie... Jednak życzę dalszych awansów, a przynajmniej utrzymania obecnego stanowiska do emerytury. Pozdrawiam.
      • agryppa_wawa Re: Pokolenie bez etatu 14.02.11, 15:42
        Znamy znamy, tych tymczasowych pracowników korporacji (Twój rocznik jest idealny, przychodzi taki chudziutki jak szpilka, w garniaku wiszącym jak na wieszaku i klepie co tam mu na kursie przekazali). Proszę tylko pamiętać Panie Konsultancie że w firmach do których przychodzicie nikt Was nie lubi i nikt nigdy nie zatrudni byłego konsultanta. Za dużo wiedzy, za dużo szkoleń, za dużo ambicji :) Czas mija i szast prast, a korporacja wymieni na nowego wilczka. Doradzam zrobienie oszczędności z tych 15k na czarny czas...