Dodaj do ulubionych

Zapukaj, zanim wejdziesz

16.03.11, 10:22
Super wywiad i bardo nowoczesne, wyważone poglądy.
Fajnie że ktoś postrzega nastolatków jako ludzi :-)
Obserwuj wątek
    • a_weasley Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 10:09
      Od wielu lat prowadzę oddział dla młodzieży między piętnastym a dziewiętnastym rokiem życia, który jest koedukacyjny, ciasny, możliwości promiskuityzmu nieprawdopodobne

      Jaki [---] tworzy coś takiego? I jeszcze utrzymuje ten stan od wielu lat?!
      • porshe Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 11:23
        wystarczy chwilkę pomyśleć - np oddziały psychiatryczne dla młodzieży (spora grupka to ludzie po próbie samobójczej). Są oni całkiem 'normalni', targnęli się na życie więc wymagają pomocy i obserwacji, ale przecież nikt nie upilnuje dziewczyny i chłopaka przez 24godziny na dobę. Stąd więc jest możliwość promiskuityzmu. O dziwo jednak pomimo dużego zagęszczenia dwóch płci na małym terenie - tak jak twierdzi doktor - nie dochodzi do częstych kontaktów seksualnych, a rozmowa na tematy emocjonalne (główna przyczyna chęci popełnienia samobójstwa) jest dosyć trudna i nastolatkowie raczej nie chcą brać w tym udziału.

        a_weasley - nawet redaktor(ka?) sumiennie przygotował się do wywiadu, a ty nawet pewnych rzeczy nie sprawdzisz i już plujesz jadem.

        Fajnie jest spotkać kogoś z dystansem do samego siebie, kto otwarcie mówi o problemach.
        • delivered Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 11:55
          A co się produkujesz. Ilość komentarzy pod artykułem świadczy o tym, że zdecydowana większość internautów nie przeczytała więcej niż tytuł i parę pierwszych zdań artykułu. Reszta nawet jak przeczytała to nie zrozumiała. Ale do pouczania i mądrzenia się wszyscy są pierwsi. Na dzień dzisiejszy mamy np: wysyp "ekspertów" w tematyce nuklearnej. My chyba jesteśmy dumni ze swojej ignorancji.
        • a_weasley Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 13:12
          porshe napisał:

          > przecież nikt nie upilnuje dziewczyny i chłopaka przez 24godziny na dobę.
          > Stąd więc jest możliwość promiskuityzmu.

          Trafne spostrzeżenie. Dlatego właśnie oddział koedukacyjny w takiej sytuacji uważam za, oględnie mówiąc, nieporozumienie.

          > O dziwo jednak pomimo dużego zagęszczenia dwóch płci na małym terenie -
          > tak jak twierdzi doktor - nie dochodzi do częstych kontaktów seksualnych,

          Trafnie piszesz: tak twierdzi doktor...
          Z jakichś powodów w internatach, placówkach wypoczynku młodzieży itp. unika się stwarzania idealnych warunków do promiskuityzmu. Dlaczego więc nie tutaj?
          • jestemtrollem Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 18.03.11, 15:44
            Może dlatego, że psychiatrzy młodzieżowi i dziecięcy mają większą wiedzę na temat dobrych warunków terapeutycznych i psychiki młodzieży niż jakiś łepek na forum i uważają, że taka sytuacja jest dobra z punktu widzenia terapii i nie stwarza zagrożenia. Ale co ci tam jakieś dobro pacjentów. Byle się nie rżnęli!
    • augustianin Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 14:15
      wszystko fajnie, tylko dlaczego nikt tym biednym dzieciom nie wytłumaczy, że seks służy wyłącznie prokreacji, że nie jest celem samym w sobie?
      Tak samo jak klej służy do klejenia chociaż ma właściwość odurzającą, to nie używa się kleju dla tej właściwości samej w sobie, tylko dla rezultatu, czyli dla sklejenia rzeczy. To samo jest z seksem.
      Młodzi ludzie w duchu hedonistyczno- konsumpcyjnym nie dają sobie potem rady i szukają szczęścia w psychoterapii i antydepresantach.
      Największą wkrętą jest wbudowanie człowiekowi w naszym umyśle
      kolektywnym
      podstawowego mechanizmu motywacyjnego push&pull,
      w którytm dążą oni do przyjemnośći, a unikają cierpienia. To są niezwykle
      niskie standardy, związane z jakośćią życia, dlatego, że ludzie w momencie
      gdy zaczynają dążyć do przyjemnośći, to organizują tak swoje życie, żeby
      jak największa ilość rzeczy, tę przyjemność mnu udostępniała, w związku z
      czym w weekendy chodzą na imprezy, w czasie pracy wysyłają sobie sms - y
      , dązą do konsumowania pewnego typu jedzenia, które ma być
      zakotwiczone na przyjemność i nienawidzą wszystkiego co powoduje
      cierpienie, czyli sytuacji, w których mogliby urosnąć, dlatego, że my
      rośniemy w momencie, gdy żyjemy w prawdzie, a gdy coś jest wygodne.
      Unikają cierpienia, nie mają szansy na wzrost i robią wszystko co mogą, aby
      odsunąć od siebie tzw. wrogów, którzy zagrażają im temu małemu światu
      przyjemności.

      A ponieważ z przyjemnośćią jest tak, że jest ona nieosiągalna, dlatego w
      momencie gdy umysł dązy do określonego stanu emocjonalnego, to sam
      fakt myślenia o tym, że to zrobi, powoduje już antycypowanie rezultatu, w
      związku z czym ktoś się podnieca, że ale będzie fajnie, bo będę miał okazję
      zjeść ciastko, a w momencie gdy dorywa się do ciastka i zaczyna je jeśc
      okazuje się, że przyjemność, którą miał w głowie wcale nie jest rzeczywistą
      reakcją, dlatego, że gdy postawi się przed kimś worek dwóch kilogramów
      ciastek i powiesz "zjedz wszystko, skoro daje Ci ti taką przyjemnośc" to ten
      ktoś zje jedno dwa i powiedzą "dziękuję, jestem przetuczony" Więc w
      momencie, gdy zaczynają to jeść, to nie tylko nie mają tej wielkiej realizacji
      tej wielkiej oipowieśći pod tytułem ale będzie fajnie, ale dodatkowo nie
      mogą jej złapać, bo gdy już jedzą , skupiają na tym co się dzieje w danym
      momencie, i (już przyjemność staje się przeszłośćią) i najczęściej mają
      wyrzuty sumienia bo najczęściej nie wypada aby dużo jeść, w związku z
      czym nie ma okazji aby się kiedykolwiek cieszyć.

      Każda emocja jest określona w czasie i im bardziej my się tym nie
      habituujemy, tym szybciej przestajemy czuć jej efekt. ludzie dążą do
      przyjemności, a unikają cierpienia, podczas gdy w cierpieniu mogliby się
      wielu rzeczy nauczyć.

      Sam fakt implementacji w społeczeństwie takiego mechanizmu - dążyć do
      przyjemności - unikać cierpienia, powoduje że ludzie przestają się rozwijać,
      urządzają swoje życie tak aby była zabawa, aby była frajda, która się na
      chwilę pojawia, ale oni nawet nie sa w stanie jej złapać, dlatego, że
      moment gdzie ta przyjemnośc istnieje tylko i wyłąćznie w głowie, i
      antycypuje określonego rodzjau relultat i w momencie gdy ktoś już to ma, to już w
      ogóle tym nie jest zainteresowany.

      Ponieważ nie znają tego mechanizmu, myślą, że problem jest w tym, że
      mają za mało przyjemnośći, i zaczynają się coraz bardziej zapędzać.

      "Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli." Rz 8;13
      • po-trafie Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 14:47
        I po kolei:
        "cierpienie, czyli sytuacji, w których mogliby urosnąć"
        "dążyć do przyjemności - unikać cierpienia, powoduje że ludzie przestają się rozwijać"

        Nie dopuszczasz sytuacji, w której rozwój i wzrost jest wywolany czynnikami innymi niz cierpienie. Jest pozytywna i negatywna motywacja. Kij i marchewka. Negujesz istnieje marchewki, ktora niejednokrotnie jest silniejsza motywacja.
        Mozna sie uczyc, doswiadczac i rozwijac DLA PRZYJEMNOSCI, a nie PRZEZ CIERPIENIE.

        "z przyjemnośćią jest tak, że jest ona nieosiągalna"
        Jest.

        "przyjemność, którą miał w głowie wcale nie jest rzeczywistą reakcją"
        "nie ma okazji aby się kiedykolwiek cieszyć"
        Czasem faktycznie rzeczywistosc nie dorasta do oczekiwan.
        W wielu przypadkach jednak rzeczywistosc jest tak przyjemna jak tego oczekialismy. Lub nawet przyjemniejsza.

        I glowny gwozdz programu:
        "seks służy wyłącznie prokreacji, że nie jest celem samym w sobie" - gdyby sluzyl wylacznie prokreakcji orgazm by nie istnial.
        Seks moze byc waznym i niezwykle przyjemnym elementem bliskosci dwojga ludzi, ciepla miedzy nimi, sposobem na okazanie czuc, dzielenie sie z druga osoba swoja fizycznoscia i swoim zachwytem nad jej fizycznoscia. Produkuje endorfiny, krew krazy szybciej, organizm sie dotlenia. Piekna sprawa i emocjonalnie i fizycznie.

        Gdyby seks sluzyl jedynie do prokreacji, to kazdy czlowiek aktualnie niechcacy posiadac dzieci moglby sie nie wiazac w pary wogole (bo po co?). Moglibysmy jako spoleczenstwo budowac piekne platoniczne przyjaznie grupowe. Towarzystwa wzajemnego wsparcia.
        Po czym w momencie kiedy chcielibysmy miec dziecko, odbywalibysmy z kims stosunek w celu prokreacji, po czym wracali na lono grupy naszych bliskich platonicznych przyjaciol.
        Ba. Dzieci moglyby byc wychowywane przez takie grupy.

        Zaraz, wydaje mi sie ze wiem jak to sie nazywa... Stado?
          • smutas Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 16:09
            Jesli nastolatek, czy tez dorosly czlowiek, pozwoli by wiez (endorfiny) stala sie uzaleznieniem.... to chyba jest to powod by nazwac to miloscia?
            Chyba, ze chodzi ci o inny rodzaj uzaleznienia? Np. ilosc a nie jakosc :-) Wtedy, jak twierdzi pan doktor, jest takie zachowanie objawem depresji. A to sie leczy.

            cheers
      • diableeca Hedonizm jest dobry! ;> 17.03.11, 18:55
        Jako wcielenie ducha hedonistyczno-konsumpcyjnego w skrajnej zaiste formie czuję się zobowiązana odpowiedzieć, podejmując się obrony hedonistyczno-konsumpcyjnego stylu życia. ;) Z użyciem wybranego cytatu, w ramach ułatwienia:

        augustianin napisał:
        "To są niezwykle niskie standardy, związane z jakośćią życia, dlatego, że ludzie w momencie
        gdy zaczynają dążyć do przyjemnośći, to organizują tak swoje życie, żeby jak największa ilość rzeczy, tę przyjemność mnu udostępniała, w związku z czym w weekendy chodzą na imprezy, w czasie pracy wysyłają sobie sms - y , dązą do konsumowania pewnego typu jedzenia, które ma być zakotwiczone na przyjemność i nienawidzą wszystkiego co powoduje cierpienie, czyli sytuacji, w których mogliby urosnąć, dlatego, że my rośniemy w momencie, gdy żyjemy w prawdzie, a gdy coś jest wygodne. Unikają cierpienia, nie mają szansy na wzrost i robią wszystko co mogą, aby odsunąć od siebie tzw. wrogów, którzy zagrażają im temu małemu światu przyjemności."

        1. Kto powiedział, że nie można żyć w prawdzie, jednocześnie dążąc w tym życiu do przyjemności? Staram się żyć tak, żeby cieszyć się każdą chwilą, a jednocześnie nie potrafię kłamać – nigdy nie miałam ochoty się tego nauczyć i już nie zamierzam.

        2. W weekendy (i, o zgrozo, nie tylko!) chodzę na imprezy, piję alkohol, spotykam się ze znajomymi, poznaję nowych ludzi, śpiewam, tańczę, gram, bawię się, piszę, czytam, dyskutuję i filozofuję, bo to wszystko wiąże się dla mnie z przyjemnością. A jeśli tylko do tego poznam jakiegoś mężczyznę, który oczaruje mnie swoją inteligencją i charyzmą, to bywa, że angażuję się w związek i uprawiam z tymże mężczyzną dziki i radosny seks, bynajmniej nie w celu prokreacji. Czy kogoś w ten sposób krzywdzę? Czy przestaję się rozwijać? No, może rosnąć faktycznie przestałam, ale to już jakieś dziesięć lat temu i nic na to specjalnie nie poradzę, 1,59 m musi mi wystarczyć. ;) Poza tym nie zauważam u siebie skutków negatywnych takiej postawy - wręcz przeciwnie, rozsiewam wokół siebie dobro, optymizm i pozytywną energię, poprawiając humor nie tylko sobie, ale również wielu moim znajomym, pokazując im, że można żyć trochę inaczej.

        3. W czasie pracy, o ile tylko uwinę się najpierw z wszystkimi wyznaczonymi mi zadaniami (jak w tej chwili) również czytam, piszę, uprawiam aktywną korespondencję ze znajomymi, rozwiązuję łamigłówki i generalnie dążę do uprzyjemniania sobie życia, skoro nie mam możliwości wyjścia z firmy przed ustalonym czasem mimo braku zajęcia. Cóż w tym złego? Czy powinnam siedzieć i patrzeć tępo w ekran, odświeżając co sekundę pocztę w oczekiwaniu na jakieś nowe zadanie, które i tak nie nadejdzie? I co złego w tym, że w ogóle dążę w życiu do sytuacji, w której nie musiałabym pracować WCALE albo przynajmniej sama decydowałabym zawsze o tym, co i kiedy robię? Praca to w sporej mierze marnowanie czasu, przeciętny człowiek poświęca na nią w tygodniu osiem godzin dziennie, plus 1-2 godziny na dojazdy. Po odjęciu od doby kolejnych ośmiu godzin snu zostaje naprawdę niewiele... Moim zdaniem to jakaś paranoja, żebyśmy musieli przez czterdzieści godzin tygodniowo robić coś tylko po to, żeby zarobić na swoje utrzymanie, i żebyśmy de facto byli wolni tylko w weekendy – dlatego zamierzam w krótkim czasie wzbogacić się na tyle, żebym przez resztę życia była naprawdę wolna i mogła sama decydować o każdej chwili. Chcę więc uniknąć cierpienia, którym jest dla mnie brak faktycznej wolności, i znów: konsekwentnie dążę do przyjemności, której szczytem byłaby dla mnie dożywotnia niezależność finansowa. Czy przez tę chęć „uniknięcia cierpienia” się nie rozwijam? Wręcz przeciwnie: cały czas się czegoś uczę (co zresztą też sprawia mi przyjemność) i sypię z rękawa coraz nowszymi pomysłami na zdobycie fortuny. Co więcej, realizuję te pomysły, czasem z pozytywnym skutkiem, przy okazji mając z ich powodu niezłą frajdę.

        4. Nie wiem, o jakich “wrogach” piszesz, ale mam raczej w zwyczaju postrzegać ludzi jako przyjaciół niż wrogów – a to owocuje kolejnymi chwilami radości i odwzajemnianiem przez nich moich pozytywnych emocji. Żeby daleko nie szukać, ostatnio w ramach „otwarcia sezonu” wyszłam z kolegą wieczorem w plener wypić symbolicznie po piwie na świeżym, prawie już wiosennym powietrzu. Traf chciał, że akurat sezon otwierała także policja, więc mimo iż piliśmy w miejscu odludnym, podeszli do nas, ponieważ oficjalnie było to miejsce publiczne. Wiedząc, że zaraz pewnie wypiszą mi mandat, co wiązałoby się wszak z – choćby finansowym – cierpieniem, powitałam ich jednak radośnie i kiedy już staliśmy, rozmawiając, a oni spisywali nasze dane, przekazałam im mantrę kolegi, mówiąc, że życie jest piękne, a ludzie są dobrzy w głębi serca. Panowie policjanci byli tak zdziwieni, że pozytywny nastrój całkowicie im się udzielił i oddalili się, życząc nam miłego wieczoru. Wniosek: jeśli każdą chwilę traktujemy jako potencjalnie szczęśliwą, i próbujemy czerpać z niej radość, to nawet cierpienie czasem nie ma odwagi zaatakować. ;)

        Zgadzam się również z po-trafie: przyjemność JEST osiągalna. W niemal każdej chwili. I właśnie nie chodzi o to, żeby jej wiecznie oczekiwać, tylko żeby po nią SIĘGAĆ, cały czas. Bo życie jest szansą - i czy istnieje jakikolwiek bóg, czy nie, na pewno powinniśmy tę szansę wykorzystać, dążąc do szczęścia, swojego i innych, nie zaś do cierpienia. Bo życie jest piękne, a ludzie są dobrzy w głębi serca. :)

        ...

        Czy czytając to, poczuliście się trochę szczęśliwsi? ;>
      • ar.co Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 18.03.11, 12:26
        "wszystko fajnie, tylko dlaczego nikt tym biednym dzieciom nie wytłumaczy, że seks służy wyłącznie prokreacji, że nie jest celem samym w sobie?"
        Jeżeli naprawdę tak sądzisz, to współczuję. I mam nadzieję, że naprawdę jesteś augustianinem, a nie tylko w nicku.
    • martishia7 Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 15:09
      Bardzo podoba mi się koncept, że "rodzic jest od tego, żeby zabraniać". Nawet jeśli wie, że nie jest w stanie, że dziecko i tak zrobi swoje. Ale niech wie, że robi to bez zachęty i poklepania po plecach, bez przyzwolenia. Jego decyzja, jego konsekwencje. Tak się dorasta.
    • smutas Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 16:42
      Czyli na filmie sie nie znasz :-) Ja zreszta tez. Jednak ja widzialem raczej sporo produkcji pokazujacych dobre uklady rodzinne. Powstal tez swietny film o "nastoletniej ciazy". Film o na prawde dobrym scenariuszu i dobrze zagrany.
      film.onet.pl/filmy/katalog/juno,29370,film.html
      cheers
      • augustianin Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 19:27
        oczywiście, trafią się dobre filmy, np. Fluke ( znane jako "psim tropem do domu - Metro Goldwin Mayer"), tylko że to znikomy procent,
        ale np. Serii American Pie ( Universal Pictures - patrz mój poprzedni post), "Straszny Film"( Dimension Pictures) czy "Not another Teen movie"( znane jako "to nie jest kolejny film dla idiotów" Columbia Pictures) bym do pouczających nie zaliczył :)
        • smutas Re: Zapukaj, zanim wejdziesz 17.03.11, 19:40
          Nie bardzo cie rozumiem. Jak ci w ogole do glowy moze przyjsc porownywanie ambitnego kina z chlamem typu American Pie? To tak jakby porownywac muzyke klasyczna z disco-polo...

          Innymi slowy. Wytwornie filmowe w wiekszosci wypadkow tworza marne produkcje "dla ludu". Niezaleznie od tego czy to USA, czy Chiny czy Europa. Ale dzieki temu mozna raz na jakis czas zobaczyc cos dobrego.
    • diableeca Proszę Cię... 17.03.11, 19:06
      A tu już kompletnie odleciałeś... Szkoda, poprzedni post wyglądał mimo wszystko, jakby pisał go ktoś myślący. Inaczej niż ja, ale jednak myślący. Grzebanie się w poszukiwaniu żydomasońskich korzeni wszystkich przedsiębiorców świata faktycznie wygląda na dążenie do cierpienia - im więcej ich znajdziesz, tym bardziej jesteś szczęśliwy, bo tym bardziej czujesz się oszukany, biedny i zmanipulowany? Gratuluję i życzę powodzenia - cóż, różni ludzie, różne potrzeby, różne zestawy Panvitan...
      • augustianin Re: Proszę Cię... 17.03.11, 19:38
        diableeca napisała:

        > A tu już kompletnie odleciałeś... Szkoda, poprzedni post wyglądał mimo wszystko
        > , jakby pisał go ktoś myślący. Inaczej niż ja, ale jednak myślący. Grzebanie si
        > ę w poszukiwaniu żydomasońskich korzeni wszystkich przedsiębiorców świata fakty
        > cznie wygląda na dążenie do cierpienia - im więcej ich znajdziesz, tym bardziej
        > jesteś szczęśliwy, bo tym bardziej czujesz się oszukany, biedny i zmanipulowan
        > y? Gratuluję i życzę powodzenia - cóż, różni ludzie, różne potrzeby, różne zest
        > awy Panvitan...

        Problem w tym, że to prawda, a dla mnie jako człowieka wierzącego ma to istotne znaczenie.
        Nie szukam sobie wrogów, nie zionę nienawiścią, nie ma manii prześladowczej :) kocham wszystkich razem z ich poglądami, perspektywami, nie oceniam ludzi poprzez to, jaki mają stosunek do mnie, nie reprezentuję moralności Kalego, ale nie mogę się zgodzić z czymś/kimś co jest sprzeczne z moimi zasadami :) tak nawiasem mówiąc jesteś bardzo inteligentną i błyskotliwą osobą i wiele się od Ciebie nauczyłem :)



          • augustianin Re: Proszę Cię... 17.03.11, 23:34
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > Jak mniemam, nick "augustianin" nie jest bez kozery, słowem jesteś oddelegowany
            > na fora gazety?

            Nie jest bez kozery, ale jestem osobą świecką :) sam się oddelegowałem widząc dusze idące na zatracenie na gazeta.pl :)
              • augustianin Re: Proszę Cię... 18.03.11, 23:40
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > \
                > >
                > > Nie jest bez kozery, ale jestem osobą świecką :)
                >
                > Nie jesteś augustianinem? To dlaczego akurat samozwańczy augustianin, a nie np.
                > franciszkanin?

                Jestem zwolennikiem koncepcji Państwa Bożego i Państwa ziemskiego jak św. Augustyn, oraz wybrałem św. Augustyna jako mentora po tym jak podobnie jak On przejechałem się na erotyźmie :)

                pozdrawiam :)
                • jestemtrollem Re: Proszę Cię... 19.03.11, 16:05
                  To wprawdzie osobiste pytanie, ale co to znaczy, że "przejechałeś się na erotyzmie" i czy nie sądzisz, że twoje doświadczenia być może ograniczają twoją zdolność do obiektywnych sądów w tej materii?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Proszę Cię... 19.03.11, 20:02
                    jestemtrollem napisała:

                    > To wprawdzie osobiste pytanie, ale co to znaczy, że "przejechałeś się na erotyz
                    > mie" i czy nie sądzisz, że twoje doświadczenia być może ograniczają twoją zdoln
                    > ość do obiektywnych sądów w tej materii?

                    Zasadniczo ludzkie ograniczenia ograniczają zdolność ludzką do obiektywnych osądów, w każdej dziedzinie.
                  • augustianin Re: Proszę Cię... 20.03.11, 23:40
                    jestemtrollem napisała:

                    > To wprawdzie osobiste pytanie, ale co to znaczy, że "przejechałeś się na erotyz
                    > mie" i czy nie sądzisz, że twoje doświadczenia być może ograniczają twoją zdoln
                    > ość do obiektywnych sądów w tej materii?

                    nie ma sprawy, w końcu jestem anonimowy jakoś tam :) zanim odnalazł mnie Jezus oglądałem pornografię. Z upływem czasu nabrałem przekonania, że jakoś tak mi nie pasuje samemu się dotykać. byłem w dwóch związkach, pierwszy nie został "skonsumowany" drugi natomiast tak, oba się rozpadły. Koledzy się porozjeżdżali po świecie i zostałem sam. Nadeszły chwile ciszy, gdzie mogłem sobie dużo przemyśleć, potem trafiłem na strony religijne w internecie, zacząłem je czytać i uświadomiłem sobie jaki byłem głupi. Od momentu, gdy związałem się z Bogiem moje życie się zmieniło. Sam zacząłem pomagać osobom, którzy zawiedli się na szczęściu tego świata. W 70 % moje życie przypomina żywot św. Augustyna.

                    " czy nie sądzisz, że twoje doświadczenia być może ograniczają twoją zdoln
                    > ość do obiektywnych sądów w tej materii"

                    Nie uważam się za człowieka omniobiektywnego, wyznaję zasadę, że "mapa w mojej głowie nie jest rzeczywistym terenem" bo każdy z nas ma jakieś pryzmaty, każdy z nas jest po części obrazem swojego ojca, matki, przedszkola itp, ale cały czas się uczę, aby zobaczyć czego jeszcze nie wiem. Całą swoją pensję przeznaczam na książki i czasopisma, a jak mnie oczy bolą, to podsłuchuję ludzi w tramwaju, na uczelni, w klubie jazzowym, ale też i przed Kościołem i pod blokiem itp. Także myślę, że mój punkt widzenia jest dość szeroki.

                    pozdrawiam
                    • maitresse.d.un.francais Re: Proszę Cię... 20.03.11, 23:51
                      pierwszy nie został "sko
                      > nsumowany" drugi natomiast tak, oba się rozpadły.

                      Gdzie tu przejechanie się na erotyzmie?



                      W 70 % moje życie przypomina żywot św. Augustyna.

                      a w 30?
                      >
                      > Całą swoją pensję przeznaczam
                      > na książki i czasopisma

                      a rachunki kto płaci?
                    • jestemtrollem Re: Proszę Cię... 21.03.11, 00:19
                      Hm, widzisz, to interesująca sprawa, bo zgadzam się ze sporą częścią twojej pierwszej wypowiedzi, ale chyba tylko na wyższym poziomie abstrakcji, bo wnioski dotyczące nieco bardziej przyziemnych obszarów wyciągamy krańcowo odmienne. I myślę, że choć zarzucasz współczesnym jakiś rodzaj niedojrzałości (bo poddawanie się mechanizmowi, który opisałeś, jest przejawem niedojrzałości), to sam zdajesz się wybierać kolejną łatwą drogę. Ona oczywiście nie jest łatwa z punktu widzenia opisanego przez ciebie "człowieka bawiącego się" (tak sobie go nazwę na potrzeby dyskusji), ale jeśli chodzi o życie emocjonalne, to jest to droga na skróty z dość nachalnym dżipiesem. Mam na myśli religię i wszystkie jasne odpowiedzi, które oferuje w pakiecie. Wiara jest wspaniałym doświadczeniem, dostarcza przeżyć i energii porównywalnych z narkotycznym rauszem, ale to wciąż jest droga na skróty, a być może nawet ucieczka przed tym, z czym chyba miałeś trudności: przed własną seksualnością. (Tzn. domniemuję sobie, bo cię nie znam, oczywiście.) Nie piszę tego, żeby się spierać czy dyskutować, bo nie wierzę w celowość dyskusji na forum, zwłaszcza na poważniejsze tematy, a duchowość i seksualność to jedne z najbardziej poważnych, ale może po prostu się nad tym zastanów. I sprawdź przede wszystkim, jak reagujesz na taką sugestię. Jeśli lękiem i wzmożonym lgnięciem do wiary, to powinno dać ci to do myślenia.

                      Pozdrawiam i żegnam się
                • maitresse.d.un.francais Re: Proszę Cię... 19.03.11, 20:01

                  > Jestem zwolennikiem koncepcji Państwa Bożego i Państwa ziemskiego jak św. Augus
                  > tyn, oraz wybrałem św. Augustyna jako mentora po tym jak podobnie jak On przej
                  > echałem się na erotyźmie :)
                  >
                  > pozdrawiam :)

                  dziękuję za wyjaśnienie ;-)

    • kkkkota Zapukaj, zanim wejdziesz 20.03.11, 19:45
      Jeśli masz syna to idź z nim do burdelu? To teraz normalne wśród choptaków?
      Uważam ,ze to dyskryminacja ze względu na płeć i uczenie chłopaków ,że kobieta to szpara do sprawiania facetom -lepszej płci przyjemności. Ochyda.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka