Dodaj do ulubionych

Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka

09.01.12, 22:34
Takie matki powinny się nad sobą zastanowić. Nie są w pełni dojrzałymi kobietami, o ile są kobietami w ogóle. Skoncentrowane na sobie egoistyczne konsumentki.






Żartowałem, nie jestem debilem - jak dzieci to tylko chciane i planowane!
Obserwuj wątek
      • ahk4iepaiv8u spoko 09.01.12, 23:25
        jak facet nie kocha swojego dziecka to wiadomo że dewiant i najlepiej od razu do więzienia albo od razu na przymusowe roboty, bo wiadomo że mężczyźni to mordercy, świnie i gwałciciele, i jeszcze nieodwracalnych szkód narobi.

        jak kobieta nie kocha, to jest to poważny dylemat społeczny który trzeba przedyskutować, i wspólnie z tą smutną, życiowo poszkodowaną matką, na drodze negocjacji i głaskania się po głowie jakoś rozwiązać ten problem.

        kolektywna paranoja nastawia rodziców i dzieci przeciwko sobie.. oczywiście jedynym słusznym lekarstwem jest opieka społeczna "adekwatna" w danym przypadku. aby wszystkim żyło się lepiej.
        • porazostatni Bredzenie 10.01.12, 04:17
          ahk4iepaiv8u napisał:

          > jak facet nie kocha swojego dziecka to wiadomo że dewiant i najlepiej od razu d
          > o więzienia albo od razu na przymusowe roboty, bo wiadomo że mężczyźni to morde
          > rcy, świnie i gwałciciele, i jeszcze nieodwracalnych szkód narobi.

          A kto tak twierdzi ? Porzucone, samotne matki, czy kto ? O niekochających nie piszą dobrze, ale do wiezień nie zamykają. Proponuje poczytać sobie co piszą, o kobietach wynajmujących nianie, za dużo pracujących, oddających dziecko do adopcji. Macierzyństwo ocenia się surowiej niż ojcostwo.

          > jak kobieta nie kocha, to jest to poważny dylemat społeczny który trzeba przedy
          > skutować, i wspólnie z tą smutną, życiowo poszkodowaną matką, na drodze negocja
          > cji i głaskania się po głowie jakoś rozwiązać ten problem.

          Broń Boże, nie może być rozmów o psychologicznych o matkach. Nie radzić, co zrobić z problemem, bo to dyskryminacja mężczyzn.

          > kolektywna paranoja nastawia rodziców i dzieci przeciwko sobie.. oczywiście jed
          > ynym słusznym lekarstwem jest opieka społeczna "adekwatna" w danym przypadku. a
          > by wszystkim żyło się lepiej

          Takie brednie mógł powypisywać tylko paranoik.
      • obmierzly Re: Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 12.01.12, 19:43
        Myślę, że problem z samoakceptacją jest rzeczywiście ma kluczowe znaczenie dla braku umiejętności nawiązania "normalnych" relacji. Rzeczywiście to nie jest problem wyłącznie kobiet, ale nasz społeczeństwo z jednej strony uprawia kult matki boskiej i matki Polki a z drugiej nie akceptuje jej słabości.
    • martwalitera W końcu matka to tylko kobieta 10.01.12, 00:00
      Miłość rodzicielską wymyśli politycy aby manipulować ludźmi. W tradycyjnym społeczeństwie rolniczym a taki był świat do połowy XX wieku kobieta miała tak wiele obowiązków w wielodzietnej rodzinie że kontakt z matką dziecka urywał się zaraz po okresie karmienia piersią najpóźniej w wieku trzech lat. Wtedy to dziecko przechodziło w sferę relacji siostrzanych i braterskich. Fizjologicznie kobieta nie jest przygotowana do relacji afektywno-partnerskich z dzieckiem i dla samego dziecka jest to szkodliwe. Przez cale tysiąclecia była to Pani Matka jeszcze do niedawna Mama a dziś Ziuta, Kryśka albo jarecka. Matka nie ma kochać swojego dziecka ponieważ afekt jest relacją zwrotną , napięciową , partnerską i poznawczą a dziecko ma kochać świat bo tam się udaje. Dziecko ma szanować matkę a matka dbać stosownie do swoich możliwości o jego proces wychowawczy a przede wszystkim o warunki i funkcje opiekuńcze. Dziecko nie jest idiotą nie trzeba mu wciskać ciemnoty lecz korygować jego zapędy gry infantylnej w stosunku do dorosłych bo w ten sposób rodzi się brak samodzielności. Miejscem aktywności dziecka jest grupa rówieśnicza a nie mama i tata, Ma sobie radzić samo a nie traktować rodziców jako pocieszenie dla swoich niepowodzeń. Od tego jest poduszka i przytulanka oraz świat wyobraźni i własnej kreatywności.

      Wszystkiemu winne jest społeczeństwo narzucające ideowe normy. Moją matkę wychowywała , niania a ja nie miałem wzorów kulturowych według których trzeba się przytulać do matki ,wręcz przeciwnie jej troskliwość mnie drażniła i uważałem to za nie naturalne, nawet kiedy byłem chory i leżałem w szpitalu wolałem żeby nie przychodziła bo przynosiła ze sobą obecność domu i tego świata którego będąc w szpitalu mieć nie mogłem i to mnie niepotrzebnie rozklejało. Człowiek współczesny odgrywa rożne telewizyjne sceny i myśli że sprawa jest załatwiona. Maly człowiek ma pełno dziur niespełnionych oczekiwań i poczucia krzywdy i musi się nauczyć z nimi żyć i mimo wszystko znaleźć swoje szczęście i satysfakcje a nie zalepiać je mamusinym glutem ckliwości. Matka wiadomo to w końcu tylko kobieta i trzeba sobie umieć ją wychować inaczej cię zdemoluje i zrobi z ciebie płaczliwego gnojka.

      • ahk4iepaiv8u eh 10.01.12, 00:25
        Świat jest pełen artykułów o matkach które mają problemy bo za mało kochają swoje dzieci (dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze są to synowie, trudne dziecko i trouble maker ), oraz o ojcach którzy stanowią problem bo za bardzo kochają swoje dzieci ( dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze są to córki ).

        Gdzieś około 25-30 roku życia latorośli w momencie którego opisywane historie nigdy nie obejmują następuje zmiana na "ballady o januszku" w których synowie - zbrodniarze i dewianci - pasożytują na swoich kochających i pokrzywdzonych przez życie matkach, oraz historie o córkach które z poświęceniem dla zapijaczonych, obrzydliwych i pasożytniczych tatusiów dają z siebie wyssać wszelkie życiowe radości.

        W sumie kolejny do serii, i tyle.
      • indywidualismus Re: W końcu matka to tylko kobieta 12.01.12, 17:29
        martwalitera napisał:

        > Miłość rodzicielską wymyśli politycy

        Sensacja - w życiu bym nie wpadł na to, że politycy mogą wymyślić MIŁOŚĆ - nienawiść owszem - że w ogóle miłość da się wymyślić. Jesteś chyba twórcą nowej, wspaniałej (?) ideologii!

        Moją matkę wycho
        > wywała , niania a ja nie miałem wzorów kulturowych według których trzeba się pr
        > zytulać do matki

        Wyrazy najszczerszego współczucia, naprawdę. Jakbyś nie wiedział, to właśnie jest przyczyną twego żalu i frustracji oraz szukania wzorca w minionych tysiącleciach, może nawet w erze paleozoicznej(!) Tylko wiedz, że to, co Ci matka uczyniła to poważna przemoc emocjonalna, wywołująca nieraz nieuleczalne traumy. No i artykuł jest dokładnie o Twojej matce...
        Przykro mi.
        Ja też nie miałem lekko, ale jakoś daję radę.
      • obmierzly Re: W końcu matka to tylko kobieta 12.01.12, 19:33
        Nie wpadajmy w skrajności. Bzdurą jest pisanie o tym, że miłość rodzicielska została wymyślona. To jest zupełnie naturalna relacja zwłaszcza pomiędzy matką a potomstwem wśród wielu ssaków. Matka zapewnia bezpieczeństwo i opiekę narażając na szwank swój organizm właśnie dzięki emocjom. Ten mechanizm wspiera w sposób naturalny chociażby oksytocyna wydzielana podczas karmienia piersią.

        Pisanie o tym, że do połowy XX wieku świat funkcjonował jako społeczeństwo rolnicze jest natomiast - używając eufemizmu - uproszczeniem. Pierwsze społeczeństwa rolnicze powstały ok. 10.000 lat temu. To naprawdę niewiele, biorąc pod uwagę historię naszego gatunku i ewolucyjne uwarunkowania kształtowania się więzi społecznych. Zresztą równolegle postępowała urbanizacja. Poza tym właśnie tradycyjne społeczeństwo rolnicze pozostawiało czas na kształtowanie się więzi rodzinnych.
      • nangaparbat3 Re: W końcu matka to tylko kobieta 14.01.12, 17:43
        Smutne. Odmówiono Ci nawet tego, co dostaje byle małpiszon. Myślę, że Twój nick ma z tym wiele wspólnego. Chciałam napisać, że współczuję, ale to nieprawda. Jestem już zmęczona ludźmi, którzy nie potrafią kochać ani siebie, ani nikogo.Jestem zmęczona i boję się ich, zwlaszcza kiedy widzę, jak wielu ich.
    • szarcula Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 10.01.12, 02:05
      Do martwalitera...
      Ale z Ciebie męski szowinista... ("matka wiadomo to w końcu tylko kobieta"). Widać masz duże deficyty emocjonalne, brak empatii a głównie zwykłej ludzkiej wrażliwości. Przytulanie poduszki lub zabawki nie zastąpi dziecku czułości i przytulenia go przez rodzica... Nie mówię tu o tzw. (przesadnie) bezstresowym wychowaniu dziecka... lub nadmiernym go rozpieszczaniu... W Domach Dziecka często jest profesjonalny i miły personel oraz pełno maskotek - przytulanek, ale małe dzieci i tak głównie marzą o tym żeby je ktoś przytulił... najlepiej rodzic... W Domu Dziecka nastolatki to najczęściej mają już zaburzenia emocjonalne, różne traumatyczne doświadczenia, brak dobrych wzorców rodzinnych, a to już krok do patologii. W tzw. dobrych rodzinach gdzie jest stabilna sytuacja finansowa a dzieci nauczone są zaradności życiowej itp., ale brak jest bliskich więzi rodzinnych, cierpliwości i czułości szczególnie dla małych dzieci... to takie "ubogie" relacje rodzinne często negatywnie wpływają na osobowość człowieka... W społeczeństwie jest sporo takich ludzi: zaradnych, wykształconych, posiadających rodzinę, ale czy szczęśliwą ???
    • 13monique_n Re: Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 10.01.12, 16:17
      Widzę, że większość piszących pojechała od razu prostym (by nie rzec - prostackim) sądem. Może warto się zastanowić, o czym ta pani psycholog mówi? Może wsród nas ktoś jest takim dzieckiem - nasza matka, my, nasze dzieci, nasz mąż/partner? Może warto poszukać klucza do zrozumienia i empatii?
    • almugawar1304 Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 12.01.12, 15:20
      Wartość tekstu tkwi m.in. w tym, że pokazuje, jak fałszywe i szkodliwe jest przekonanie, że kobieta "spełnia się" jako matka i macierzyństwo jest dla niej "naturalnym" źródłem szczęścia.
      (Konserwatyści i libertarianie ze swoim skrajnym i egoistycznym rozumieniem indywidualizmu powinni to zaakceptować bez trudu, ale przeszkadza im przywiązanie do samczej dominacji nad kobietą, jak pokazuje większość komentarzy tutaj. Bo kobieta to przecież nie człowiek.)

      Bez zerwania z racjonalizacją warunkowanych społecznie zjawisk i z ideologicznym absolutyzowaniem ich wartości jako "naturalnych" (lub "tradycyjnych" i rzekomo dlatego właściwych) nie można wiedzieć więcej o człowieku nic ponad przejęte z otoczenia bajki.
    • berta-death Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 17.01.12, 11:39
      Niezła promocja filmu i przy okazji szukanie dziury w całym. To chyba kolejny wywiad z tą psycholożką, z którego nic nie wynika. Odpowiedź na każde pytanie brzmi może tak, może nie, nie wiem.

      Jakby tak było, że brak kochających opiekunów robi z człowieka aspołeczną bestię, która nie radzi sobie w życiu, to wszystkie osoby z zamożnych rodzin byłyby jakimiś totalnymi nieudacznikami, niezdolnymi do przejęcia schedy po rodzicach i pomnażania ich majątków. A tak się nie dzieje.
      W bogatych rodzinach, niekoniecznie tych z najwyższych sfer dzieci zaraz po urodzeniu oddaje się opiekunkom a rodzice są tylko z doskoku. A opiekunka jak to opiekunka, jest osobą wynajętą, płaci się jej za rzetelne wywiązywanie się ze swoich obowiązków a nie za kochanie dziecka. Nawet lubić tego dziecka nie musi, byle zapewniała mu dobrą opiekę. I najczęściej są to osoby mające czysto zadaniowe podejście do swoich obowiązków, bo nie mają interesu w tym, żeby się do podopiecznych przyzwyczajać i nawiązywać z nimi jakąś więź. Popracuje w rodzinie kilka lat, idzie do następnej i już nikt o niej nie pamięta. To tylko w dawnych rodach nianie miały status członków rodzin i zapewnione dożywocie.
      A starsze dzieci nierzadko trafiają do szkół z internatem, gdzie nawet osobistej opieki nikt im nie zapewnia a co dopiero jakiejś więzi czy emocjonalnego wsparcia.
      • 1lodz Re: Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 17.01.12, 17:34
        Oddanie dzieci pod opiekę niani przez zajętych rodziców nie jest jednoznaczne z ich emocjonalnym odtrąceniem, a swoja drogą, więź dziecka z wynajętym opiekunem też szybko się pojawia - dziecko musi mieć zaufanie bezgraniczne do opiekuna, jeśli ta opieka ma być skuteczna, staranna. Ale najsilniejszą więź dziecko powinno mieć z rodzicami, a przynajmniej jednym z nich, bo to oni są stałą w ich życiu. Pracowałam jako opiekunka, dzieci nie zawsze są miłe dla niań, nie zawsze dają się lubić- i od tego jest się dorosłym, żeby sobie z tym radzić, i zapewniać dziecku poczucie bezpieczeństwa, możliwość przytulenia się, wypłakania nawet jeśli dziecko jest przykre, trudne. Dlatego trudno mi zaakceptować opowieści matki o tym, że w swoim dziecku widzi jedynie gil w nosie i wystające z rajstop majtki. Może za dużo myśli o sobie taka mama, za bardzo analizuje swoje emocje, zamiast zająć się dzieckiem? No bo pamiętajmy, że to my, dorośli, jesteśmy dla dzieci, a nie one dla nas... Wygórowane oczekiwania to można mieć najwyżej wobec siebie, a i to pewnie nie jest zbyt zdrowe. Strasznie żal mi tych dzieci, ale i matek też, choć kompletnie nie rozumiem ich problemu.
    • bezobcasow Jestem matką. Nie kocham swojego dziecka 21.01.12, 18:09
      Przeraził mnie ten artykuł i niektóre posty. Kocham swoje dzieci i uważam , że jest to coś naturalnego. Ale.. mam kochających i rozumiejących mnie rodziców, mam wspaniałego męża. Możemy rozmawiać o wszystkim. nigdy nie miałam problemów wychowawczych ze swoimi dziećmi(14, 19 lat). Pracuję od 26 lat w szkole. Mam różnych uczniów. Z niektórymi są kłopoty. Z moich obserwacji wynika, ze kłopoty z nauką i zachowaniem mają uczniowie, których rodzice się nimi nie interesują, albo pozwalają na wszystko, bo jest im tak wygodnie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka