Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Jak ...

    • Gość: XXX kobieta Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 10.01.05, 08:56
      A cóż to za określenie "twarz prostej wieśniaczki"?
      Nie podoba mi się , tekst z powtórzeniami i kołami ...
      Już nie mówię o oklepanej treści bo wzorowane na życiu części kobiet , więc
      może i było udziałem autorki.
      Tylko KOBIETY błągam !!! dlaczego myślicie, ze jak po świńsku zostawia was
      maż to odrazu zostajecie świetnymi pisarkami, czy scenarzystkami , Łepkowska,
      Grochola a teraz jeszcze Anita Jakaśtam.
      To nudne.
      Czy kobiety nie mogą pisać czegoś ciekawszegodla ambitnych kobiet?
      • Gość: Polonistka Koła - tak! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 19:08
        XXXkobieta, a ja uwielbiam takie koła, klamry, refreny w tekstach. Polonistka
    • margerita75 Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 10.01.05, 09:18
      Holly!!! Wielkie gratulacje!!!
    • Gość: agg Większa część 200 tys. spłacona przez półtora roku IP: *.b-m.pl 10.01.05, 09:21
      Chylę czoła i zachodzę w głowę jak można, będąc matką z trojgiem dzieci
      wyrzuconą na bruk, spłacić w tak krótkim czasie tak wielką kwotę?
      • Gość: pani_ka Re: Większa część 200 tys. spłacona przez półtora IP: *.suwalki.hnet.pl / 217.98.101.* 11.01.05, 22:26
        Bo to było tzw. stare 200 tys. Że też na to nie wpadliście :-)
        No i główny argument przeciwko wiarygodności obalony :-)
        Wyłączać kompy i dziećmi się zająć :-)
    • Gość: yottsche Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.p.lodz.pl 10.01.05, 10:15
      super tekst! pełen szacunek i wyrazy uznania dla Autorki! przesyłam Jej
      wirtulanie masę serdeczności wszelkiego rodzaju:)))))
    • Gość: Joluś Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.epsa.pl 10.01.05, 11:09
      ...a dla mnie jesteś wspaniała :)))
      czytuje blog..codziennie rano..hihih...jak wywalą mnie z pracy to przez
      Ciebie :))))..ale warto !
      ..pisz, pisz i dawaj dalej....radość a za to co było...dzięki wielgachne.
      POZDROWIONKA :)
      p.s. udusić....katechetkę. /hihihi/
    • Gość: Adomas mam nadzieję że nie głosujesz teraz na SLD ;) IP: 213.134.132.* 10.01.05, 11:28
      A tak na poważnie to gratuluję.
    • Gość: wildrose661 Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 11:40
      Bravo Holka! Przeczytałam i jestes ok... juz pisalam Ci, la vie est kurcze
      cięzki i że zycie nie daje nam tego na co zaslugujemy ale wiem, ze dasz sobie
      radę. Jestes przy tym Sliczną kobietą. Też mam teraz pelen obraz! Pozdrawiam :)
    • Gość: Bn Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: 80.48.251.* 10.01.05, 12:07
      Przepraszam, ale moim zdaniem tekst jest sztuczny, pisany - pod konkurs, by
      wzruszyć, co niestety obniża jego wiarygodność. Jeśli autorka startując "od
      zera" w ciągu półtora roku zarobiła powyżej 100000 złotych to musiała zarabiać
      minimum 5555 miesięcznie - na spłatę samych długów, doliczając koszta
      utrzymania mieszkania i trójki dzieci (telefony na komórkę za granicę) wyjdzie
      nam jeszcze więcej.
      Dla kobiety zarabiającej tyle pieniędzy kupno perfumów za 200 złotych nie
      będzie przeżyciem. A w każdym razie nie faktem godnym wspomnienia. Wiem, są
      rzeczy na niebie i ziemi o jakich się filozofom nie śniło, więc istnieje
      prawdopodobieństwo, że tekst jest prawdziwy. Znam podobne sytuacje, zdarzają
      się często - ale ta historia jest zmyślona, lub jak to się czasami mówi "oparta
      na faktach" podkoloryzowanych dla potrzeb konkursu.
    • Gość: prawda_w_oczy_kole Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:13
      Droga grafomanko! Możesz miec gdzieś(jak piszesz) tych ktorzy uważają, że nie
      zmieniłas swojego zycia, bo chcialaś, ale dlatego, ze musiałas.A że
      zwycieżyłas? No coż koleżanki po fachu Cię wybrały, bo w takim kraju zyjemy,
      ręka ręke...Kiedy przeczytałam tekst w " Wysokich Obcasach" powiedziałam:Boże
      jaki gniot, jakby Grochola to pisała, dlaczego "to" wygrało?" ,a mąż na to: "ha
      haha ..kobieto gdzie Ty zyjesz, pewnie musiało wygrać" .Koleżanki z Wyborczej
      wybrały koleżankę z Superexpresu...grunt to solidarnośc zawodowa, niczym u
      prawników i lekarzy.Moze szanowna Gazeta Wyborcza, raczy uzasadnic swoim
      czytelniczkom wybór/???? ha ha ha
      • Gość: margerita75 A jednak Holly górą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:35
        Ludzie, dlaczego jesteście tacy przykrzy! Tu nie są ważne szczegóŁy, ile ta
        dziewczyna zarabiaŁa miesięcznie i ile już spŁaciŁa ze swojego dŁugu itp., ale
        ta wewnętrzna siŁa, która pozwala przetrwać trudne sytuacje. Że
        podkoloryzowane...? Życie jest bogatsze niż scenariusze filmowe. Ja w każdym
        razie podziwiam Holly za determinację. A historia jest w dodatku napisana
        ciekawym językiem. To nie jest dokument dzień po dniu, to synteza na kilku
        stronach. I każdy ma prawo widzieć swoje życie tak, jak je widzi.
        • Gość: Bn| Re: A jednak Holly górą IP: 80.48.251.* 10.01.05, 12:41
        • Gość: BN Re: A jednak Holly górą IP: 80.48.251.* 10.01.05, 12:46
          Ważne jest to, że Holly wygrała nieuczciwie, pisząc opowiadanie na temat. A
          konkurs dotyczył sytuacji prawdziwych. Nie jest Wam żal innych uczestniczek
          konkursu? Takich które opisały prawdziwe życie? Które jest znacznie mniej
          medialne i w którym znacznie rzadziej występuje szczęśliwe zakończenie i
          perfumy za 200 złotych.
    • Gość: Ja Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.kul.lublin.pl 10.01.05, 12:38
      Zarabiam na zycie, skromnie ale mam stałą pracę + roboty dodatkowe, pomagam
      żonie przy sprzątaniu i innych pracach, nie robie długów (w przeciwieństwie do
      szalonej teściowej), nie pale i nie piję, staram się być dokładnym
      przciwieństwem typu maczo z piwem przed telewizorem, nie myślę o swoich
      potrzebach - a i tak żona chce ode mnie odejśc, tylko, ze to nie jest temat
      dala Obcasów, tutaj facet to z definicji drań i musi bardzo sie starać by
      udowosnic, że jest inaczej, a kobieta zawsze ta święta i pokrzywdzona.
      • Gość: boz Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.chm.bris.ac.uk 14.01.05, 11:39
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > szalonej teściowej), nie pale i nie piję, staram się być dokładnym
        > przciwieństwem typu maczo z piwem przed telewizorem, nie myślę o swoich
        > potrzebach - a i tak żona chce ode mnie odejśc,

        Moze wlasnie dlatego, ze starasz sie byc przeciwienstwem macho. Wiekszosc
        kobiet nie lubi wymoczkow ani pantoflarzy. Nie pijesz, pomagasz w domu - to
        jest ok, ale jednoczesnie badz meski.

        Nie myslisz o swoich potrzebach - to oznacza, ze zostawiasz ten obowiazek na
        barkach swojej zony. Czyli ona ma myslec o Twoich potrzebach(bo ktos musi o nie
        dbac)-to chyba bez sensu.
        • Gość: skfarek Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.05, 11:58
          Ja jestem bardzo męski, ale mam lekkie problemy psychiczne. Np. wkurza mnie,
          jak moja dziewczyna kładzie mydło nie po tej stronie, co ja chcę i drugą
          herbatę robi sobie w oddzielnym kubku. Ostatnio z pity wyjadłem całą zawartość
          i poprosiłem sprzedawcę, żeby dołożył mi jeszcze... Kurde, właściwie jak to
          piszę, to dochodzę do wniosku, że nie jestem całkiem normalny. Chciałem też
          zalogować się jako wonhaj_moje_skary. Czy jest ze mną źle? Pomóżcie!!! A
          opowiadanie bardzo mi się podobało - chciałby6m tak wykorzystywać kobietę, jak
          ten facet. Pozdrawiam
    • Gość: grazyna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: 195.94.207.* 10.01.05, 13:49
      też chciałam Wam wysłać mój tekst, ale to trochę jak spowiedź na forum. Nie
      wysłałam więc. Kobiety sa silne bo muszą opiekować się dziećmi. My przejęłyśmy
      rolę mężczyzn. Tak wyszło i brniemy dalej czy chcemy czy nie. Mnie widać w
      Warszawce. Daję sobie świetnie radę. Też jestem sama z córką. A faceci? Mogą
      być tylko koledzy czy przyjaciele - na odległość. To zbliżenie za bardzo boli.
      Moze tak lepiej żeby być sobie panią siebie?
      • Gość: abi Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 14:53
        tekst, (nie wnikam w jego zgodność z rzeczywistością), jest tak uproszczony,
        tak pełen skrótów, jest jak koszmarny wzór podręcznikowo nieudanego związku,

        młoda zakomleksiona kobieta, miłość ogłupiajaca, ubezwłasnowolnienie się w
        małżeństwie, wrażliwy intelektualista który zmienia sie w złośliwego prostaka,
        brak poczucia własnej wartości i brak samoakceptacji prowadzący do poddańtwa
        zamiast do związku partnerskiego, młodsza kochanka męża, meski szowinista i
        jego niewolnica, w końcu: "wyzwolenie" i życie na własny rachunek.
        czy życie jest naprawde tak proste, tak typowe?
        moim zdaniem nie.
        Jedno jest pewne to kobieta "na zakręcie", na "rozstaju dróg" chyba by sobie
        nie poradziła.
    • Gość: trixy Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 10.01.05, 14:34
      Gratuluję ponownie holly! :)
    • Gość: oren.ishii Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 16:47
      Po przeczytaniu tej opowieści byłam w szoku. Jak można być tak bezwolną? Dawać
      się poniewierać i traktować w taki sposób? Być bierną i nic nie robić żeby
      zmienić swoje życie? Obracać upokarzające sytuacje w żart i nie mieć
      swiadomości tego, jak jest się traktowaną?
      Współczuję tej kobiecie naiwności i braku szacunku do własnej osoby.
    • Gość: teresa Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.05, 19:10
      • Gość: Dużo starszy Perfekcyjna strategia życiowa męża Anity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 23:34
        Facet wykonał w swym życiu perfekcyjny "numer" wykazując całą samcza perfidię i
        skuteczność. Uzależnił emocjonalnie zakompleksioną ale bystrą panienkę. W woju
        miał darmowy seks w każdy weekend. Zrobił jej trójkę dzieci, był przy nich, gdy
        kształtowały się ich charaktery, by mieć z nimi więź emocjonalną =
        zabezpieczenie na starość!!! Nonszalancko i rozrywkowo wydawał pieniądze
        pożyczane na jej konto, a gdy była już zbyt samodzielna i stawała
        się "niesterowalna" wymienił ją na nowszy model, by znowu być panem i władcą.
        Teraz znowu zmajstruje ze dwójkę dzieciaków "na eksport" dalej powielając swe
        geny, a gdy przypadkiem tam mu się nie powiedzie - wróci do poprzednich dzieci -
        ustawionych zawodowo, mogących wspomóc marnotrawnego tatusia. Wszystkiego
        dokonał bez jednego mordobicia, uzależniając swą niewolnicę... seksem. Gdyby
        teraz wrócił, naopowiadał Anicie inteligentnych bzdur, że się zmienił i już
        tylko z nią pragnie być, popierając to całonocną akcją w małżeńskim łożu - znów
        była by jego, mimo wszystko. Ale kawał kutasa!!!
        Sku..elom w życiu łatwiej - samice to wiedzą i dają się takim zapładniać - by
        pozyskać wartościowe geny dla swego potomstwa. Nawet o tym nie wiedzą, bo to
        bezwonne feromony są + bayer full.
    • Gość: lhc Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.icpnet.pl 11.01.05, 00:31
      Droga Holly! Wgniotłaś mnie dziś w podłogę. Dziekuję! I miłej podróży!!!
    • Gość: lidka Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.bphpbk.pl 11.01.05, 16:59
      A ja wcale nie jestem z Ciebie dumna! Taka gładka historia - ale chyba tęsknisz
      za tasiemcami rodem z Brazylii - na własne życzenie pielęgnujesz przyszłe
      kłopoty. Zupełnie jak moja siostra. Nie rozwiodłaś się, powiadasz, bo nie masz
      do tego głowy? Oj, nie bardzo Ci wierzę. Zdychasz z tęsknoty do swojej wizji o
      jego miłości do dziatek. I to jest beznadziejne - nie występując o rozwód i nie
      odbierając mu praw rodzicielskich wiążesz sobie ręce na tysiąc sposobów - bo
      kochaniutka, bez jego zgody, nie wytniesz dziecku migdałków - o wakacjach ani
      szkole za granicą (są stypendia..) nie wspominając. A on tylko czeka, żebyś mu
      za to płaciła. Żebyś była od niego zależna... Nic nie wiesz też o długach,
      które przyjdzie Ci spłącać - nowych długach...
      • Gość: zdzicha Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: 24.36.218.* 11.01.05, 17:43
        dajcie spokoj, nie ma o czym gadac - zawodowa facetka wziela nagrode dla
        czytelniczek, a juz podstawowe reguly konkursu powinny wykluczac osoby ze
        srodowiska! nie mowiac o tym, ze faktycznie Grochola i sciemnia nieprzytomnie,
        taka nieobyta byla i takim biegiem wszystko przy trojce dzieci plus wygodnisiu
        mezu nadrobila, do tego napisala dwie prace magisterskie (bo podejrzewam, swoja
        tez z czasem), splacila dlug nie do pomyslenia i w ogole fajno jest!
        Nie rozumiem czytelniczek i czytelnikow rozplywajacych sie nad swietoscia Holly,
        taka ona holly jak ze mnie fakir.
        to moze Swieta sie wypowie na forumie, dlaczego odebrala innym kobietom szanse?
        przeciez swoje grafomanstwo moze produkowac na blogu, jak widac, ma zagorzalych
        zwolennikow... ja jednak chcialabym przeczytac jakas bardziej do rzeczywistosci
        przystajaca historie, a nie scenariusze-powtorki z "Nigdy w zyciu!".
        Moim zdaniem to zalosne i ponizej jaj - nie przemawia przeze mnie zazdrosc,
        tylko odrobina przyzwoitosci by sie komus tu przydala...
    • ela.tu-i-tam Prawnie jemu nadal polowa twego majatku sie nalezy 11.01.05, 17:12
      "Rozwodu nie wzięłam. Nie mam czasu na takie głupoty. Mam własne konto w banku
      i kartę do bankomatu. Biorę udział w wyborach i sama decyduję, na kogo
      głosować. W domu jest grafik sprzątania z podziałem na role, choć nie zawsze
      działamy zgodnie z nim. Nie zawsze też gotuję obiady i zupełnie zrezygnowałam z
      prasowania."

      Oczy przecieram na powyzsze o nie-rozwodzie.

      Dopoki nie ma rozwodu to trwa wspolnota majatkowa, czyli zupelnie bez znaczenia
      czy konto pani czy pana, on (albo ona) ma legalnie prawo do polowy.

      A co gdy zrobi dlugi za granica ? Adwokaci nie znajda zony i wspolnego
      majatku ?

      ... no to bedzie nastepny wiraz i nastepna ksiazka ...
    • Gość: istota spoleczna Holly - poprosze o ksiazke IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 11.01.05, 19:41
      p. Anito, niech pani napisze jakas ksiazke, ja chetnie poczytam:)) pozdrawiam
    • Gość: aliceD Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.se.com.pl 11.01.05, 23:38
      to po prostu skandal! klamastwa, jak za komuny - mamy fakt prasowy to znaczy ze
      tak jest. to nie moralne aby doswiadczona profesjonalna dziennikarka
      wykorzystywala swoj talent do prania wlasnych brodow, koloryzujac je i stosujac
      dziennikarskie triki. ciekawe dlaczego w olsztynie pani czupryn nie ma
      przyjaciol, ktorzy by jej w to uwierzyli - to male miasto i wszyscy wiedza jak
      bylo na prawde. wsrod wirualnych kolezkow moze sobie brylowac... obrzydliwe
      jest tez ze manipuluje swoimi dziecmi do tej rozgrywki. wstyd ze gazeta dala
      sie (jak i wiele osob) wciagnac w to kakako.
      pani anito kiedys trzeba bedzie odpowiedziec za klamstwa i matactwa. los moze
      nie jest za szybki, ale otrzyma pani swoja nagrode. a wtedy nikt - nawet
      wirualnie reki nie poda.
      • Gość: Pilch Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.aster.pl 12.01.05, 10:05
        Miejmy nadzieję AliceD, że GW stanie na wysokości zadania i nie pozwoli, by
        mitomaństwo i grafomaństwo w wersji "dla ubogich" panoszyło się na jej łamach.
        Jestem ciekawy, czy Jury jest w stanie przyznać się do błędu i zweryfikować
        swój werdykt, nagradzając kobiety nie za przekręty, ale za prawdziwe radzenie
        sobie z zakrętami losu. Tak naprawdę zarówno cała historia zawarta w
        opowiadaniu, jak i otoczka całej sprawy jest demoralizująca dla samych kobiet.
        A przecież nie o to chodziło, żeby się ośmieszać i promować głupotę, bezwolność
        i krętactwo.
        PS. Chętnym polecam blog autorki, tam to dopiero jest odpał i żenada.
        • Gość: m Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.d.pppool.de 12.01.05, 17:38
          Gość portalu: Pilch napisał(a)
          >PS. Chętnym polecam blog autorki, tam to dopiero jest odpał i żenada.
          ):

          a dla innych moze zenada i grafomania to tworczosc powiedzmy..np Pilcha?

          i daj juz spokoj czlowieku, bo nie Tobie oceniac zycie kogos kogo nie znasz

        • Gość: Monika Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.client.comcast.net 01.02.05, 08:39
          Czytajac te teksty czuje sie jak cudzoziemka, choc mieszkam poza Polska
          zaledwie 12 lat. Co to znaczy "odpał i żenada"? "Mitomaństwo" ?
      • Gość: Sceptyk O, Alicja z krainy czarów! IP: *.itpp.pl 12.01.05, 23:00
        Gość portalu: aliceD napisał(a):

        Fajny masz IP, Alicjo. To firma Anity, prawda? Ja już się gubię w tych grach -
        wszyscy wszystkimi manipulują. Ty tak z troski o etykę dziennikarską tudzież
        wyższe, być może, wartości? A może Szefowa taka czy siaka orzekła, że trzeba
        dmuchać w ten balonik? Doprawdy, nie wiem.

        Ale dzieci szkoda. Rodziców nie.

        Pozdrawiam Ciebie, Anitę, Jej licznie tu zgromadzonych klakierów z bloga, i
        resztę świata.
    • dzwonek3 Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 12.01.05, 00:21
      O, Kowalski, witaj moczymordo. Gwoli sprawiedliwości należy oddać że anita
      jednak przyjaciól w Olsztynie ma. Pochlebiam sobie ze sie do nich zaliczam. Ty
      chyba tez nim byles jak dobrze pamietam.Ja sie nie dziwie ze tak piszesz bo
      przeciez jej chlop stawial ci piwo za piwem. I sam sie rozwiodles zostawiajac
      dzieciaki, nie? I masz tak samo mozg przezarty przez chlanie i narkotyki jak i
      jej facet. A z dlugow sie juz wykaraskales? Tez cie scigaja wierzyciele, stary.
      Zapomniales jak pozyczales na procent? Pluc na kogos jest latwo niewiesz jak
      tam naprawde bylo z nimi sam nie jestes ok
      • naga_prawda Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 12.01.05, 16:38
        Pomijając wartość artystyczną tekstu nad którym sie tutaj wszyscy rozwodzą,
        pomijając prawda to czy fałsz,jej zycie czy kogokolwiek innego a może
        wszystkich razem...Ja pytam czy nikt nie pomyślał,ze może Pani Anita jest
        instrumentem do manipulacji GW?Jakże podskoczyła oglądalność marnego serwisu
        blogowego,wszelkie afery,aferkopodobne sytuacje to pożywka dla WAS
        CZYTAJĄCY,może ktoś Was zwyczajnie wpuszcza w maliny przysłowiowe?
        Wielke pieniądze jakie idą za popularnością serwisu,może dla Pani Anity były
        warte tego całego zamieszania wokół jej osoby?
        Konkurs pod nią skonstruowany,tekst pod publikę napisany...Bardzo gra na
        uczuciach,prawda?
        Życzę owocnych przemyśleń.
        • widmowolnosci Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 12.01.05, 18:39
          Chcialbym dodac , ze po pierwsze w warunkach konkursu nie bylo zaznaczone
          ze jedne kobiety moga brac udzial a inne nie. Byla by to
          dyskryminacja.Konkurs nie byl wylacznie dla amatorow grafomanow a dla
          wszystkich.Po drugie dziennikarki tez sa kobietami i tez sa na
          zakrecie.Na blogu od samego poczatku Holly nigdy nie ukrywala ze jest
          dziennikarka pisze reportaze ,pisze zawodowo.Co zlego jest w pisaniu
          dla pieniedzy, czy dla kariery. Co zlego jest w tym ze ktos jest
          dobry w tym co robi.W koncu kiedy komus zaczyna troche swiecic
          slonce ,zazdrosna zgraja hultajow umyslowych wrzeszczy na pohybel do ziemi.
          Ludzie wstydze sie za Was.
          • josarna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 12.01.05, 21:05
            widmowolnosci napisał:

            > Chcialbym dodac , ze po pierwsze w warunkach konkursu nie bylo zaznaczone
            > ze jedne kobiety moga brac udzial a inne nie. Byla by to
            > dyskryminacja.Konkurs nie byl wylacznie dla amatorow grafomanow a dla
            > wszystkich.
            Co zlego jest w pisaniu
            > dla pieniedzy, czy dla kariery.

            Jestem zaszokowana przeczytawszy wszystkie wypowiedzi, a szczególnie
            zacytowaną!

            1. Dla mnie jest oczywiste, że w takim konkursie nie powinny brać udziału
            dziennikarki, pisarki! Nawet do głowy mi nie przyszło, że jury ośmieli się
            nagrodzić taką osobę! To może do "Szansy na sukces" wpuścimy Kayah?!!! A np.
            Kinga Dunin nie miała w życiu zakrętów?! Uczciwym dziennikarkom z pewnością
            honor nie pozwolił nawet pomyśleć o takim świństwie!

            2. Jeśli to prawda, że Anita większą część tej historii zmyśliła, to... lepiej
            niech nie wpadnie w moje ręce! Tak: jestem naiwna, sama niezwykle rzadko kłamię
            (wyłącznie , gdy jest to konieczne - może 2-3 razy w życiu) i ufam ludziom. Na
            szczęście bardzo rzadko mnie oszukują (raz w ciągu ostatnich kilku lat). Jeżeli
            oszustka otrzymała nagrodę, to mój uczciwy świat traci sens, a "Wysokich
            Obcasów" nigdy więcej nie dotknę (wiadomo, że im to "zwisa", ale trudno).

            3. Fakt: również wysłałam pracę konkursową. Nie dlatego jednak jestem
            rozżalona, że nie wygrałam. "Przegraną" założyłam na wstępie, gdyż uznałam, że
            lojalność wobec rodziny absolutnie nie pozwala mi napisać spontanicznie, czyli
            dobrze. Ważyłam starannie każde słowo, by nikogo nie dotknąć (autorkę łatwo
            jest rozszyfrować). Rzecz w tym, że - jestem tego pewna! - niemal dla
            wszystkich kobiet piszących na konkurs było to wielkie przeżycie, niemal
            spowiedź! Pisały nie dla nagrody, lecz po to, by swoim życiem, przykładem coś
            przekazać innym ludziom, wskazać drogę zagubionym, dodać wiary innym kobietom,
            że realizacja marzeń jest możliwa. Naiwnie wierzyłam, że celem konkursu nie
            jest napisanie błyskotliwego zadania domowego, opartego na fikcji!

            4. Opowiadanie Anity wywarło na mnie wielkie wrażenie, ale nie ze względu na
            warsztat, tylko z powodu jej przeżyć. Wydała mi się bohaterką, cieszyłam się,
            że po tym wszystkim, co przeszła pojedzie do Indii (ja i tak bym nie pojechała -
            kiepskie serce i brak czasu). Głęboko przeżyłam jej historię, bo byłam pewna,
            że jest prawdziwa, a nie dlatego, że została poprawnie napisana! Wciąż nie mogę
            uwierzyć, że zakpiła ze mnie i teraz pokłada się ze śmiechu... Podobnie
            oszukano mnie właśnie w zeszłym roku. Takie historie bardzo bolą. Mimo to nigdy
            nie ośmielę się z góry zakładać, że ktoś mnie oszukuje, bo ludzi uczciwych jest
            więcej na świecie.

            5. Nie mam na razie dowodów na to, że Anita popełniła oszustwo.
            "Ludzie wstydze sie za Was." - napisał "Widmowolnosci".
            Ja wstydzę się za niego i wszystkich, którzy zakładając, że rzeczywiście
            skłamała chwalą ją za spryt i cwaniactwo. Jak Lepper, który jest dumny ze
            swoich (słusznych!) wyroków. Czy za kilkanaście lat naszymi idolami będą
            wyłącznie oszuści?
            • Gość: krok Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.sympatico.ca 12.01.05, 22:55
              • Gość: krok to ja powiem... IP: *.sympatico.ca 12.01.05, 22:58
                ..ktos to powiedzial.." Opisany przez Holly samiec, to nie sprawa
                dyskryminacji płci. Domyślam sie że taki sam jest on i dla mężczyzn. Wobec
                każdego czlowieka. To poprostu głupek (cisną sie mocniejsze słowa).
                ~~~~~~~~~~~~~
                ...to ja powiem....DUPEK


          • Gość: Sceptyk Panie Widmo... IP: *.itpp.pl 12.01.05, 23:33
            widmowolnosci napisał:

            > Chcialbym dodac , ze po pierwsze w warunkach konkursu nie bylo zaznaczone
            > ze jedne kobiety moga brac udzial a inne nie. Byla by to
            > dyskryminacja.Konkurs nie byl wylacznie dla amatorow grafomanow a dla
            > wszystkich.Po drugie dziennikarki tez sa kobietami i tez sa na
            > zakrecie.

            Pan zapewne znasz szczegóły regulaminu, ja nie. Ale, jako klakier z bloga,
            czytałeś Pan zapewne enuncjację Autorki o niemiłym telefonie z Agory. Znaczy
            się, nieporozumienie jakoweś zaszło było.

            > Na blogu od samego poczatku Holly nigdy nie ukrywala ze jest
            > dziennikarka pisze reportaze ,pisze zawodowo.Co zlego jest w pisaniu
            > dla pieniedzy, czy dla kariery. Co zlego jest w tym ze ktos jest
            > dobry w tym co robi.W koncu kiedy komus zaczyna troche swiecic
            > slonce ,zazdrosna zgraja hultajow umyslowych wrzeszczy na pohybel do ziemi.

            Niech Pan przeczyta jeszcze raz historię tej nieszczęsnej rodziny w wersji
            blogowej, porówna z tą zredagowaną na potrzeby konkursu i wtedy proszę
            powiedzieć - czy to jest rzetelny abstrakt?

            Przypomnę Panu jeszcze taką jedną, niegdyś szanowaną zasadę: Audiatur et altera
            pars. A stron - tam - jest więcej niż dwie.

            > Ludzie wstydze sie za Was.

            Ja też, Szanowny, wstydzę się za nich (prawdopodobnie o innych ludzi mi chodzi).

            Żenua!
        • josarna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 12.01.05, 23:54
          Sprawdziłam: to rzeczywiście paskudne oszustwo! Tylko dlaczego "Wysokie Obcasy"
          wciągnęły w tę grę kilkadziesiąt kobiet, wierzących, że ich opowieść zostanie
          potraktowana z należytym szacunkiem?! Nie wolno tak kpić z tragicznych, a
          często "tylko" fascynujących przeżyć.
          • libr Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 13.01.05, 00:28
            josarna przegrana uczestniczka tego konkursu sprawdziła. Między godziną 21.05 a
            23.54 zadzwoniła do sądu, prokuratury, do banków, przeczytała bloga odnalazła
            męża laureatki, a potem skontaktowała się z samą autorką. Sprawdziła wszystko i
            wie. to oszustwo. Pogratulować wnikliwego śledztwa.
            • Gość: krok panowie.. IP: *.sympatico.ca 13.01.05, 04:58
              pobieznie przegladajac panow brednie......bo wiecj tu piany,ktora przyslania
              oczy i rozum, wypada odwaznie powiedziec,ze jesli kobieta-Polka jest na zakrecie
              .....to polak-meciznia z urazona dumcia i zascainkowym mysleniem jest w glebokim
              dole....widze szanse w Europie.... polski samczyk sam sie z tego nie
              wykopie....zdegenerowane geny.
              • Gość: KR$ Czyli nie ma dla ciebie nadziei IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 02.02.05, 20:16
                bo jako polak-mecizna masz zdegenerowane geny.

                btw - wcale nie zamierzamy 'awansowac' do tego gowna ktore w relacjach
                damsko-meskich macie wy tam w Kanadzie...
            • josarna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 13.01.05, 06:47
              libr napisał:

              > josarna przegrana uczestniczka tego konkursu sprawdziła. Między godziną 21.05
              a
              >
              > 23.54 zadzwoniła do sądu, prokuratury, do banków, przeczytała bloga odnalazła
              > męża laureatki, a potem skontaktowała się z samą autorką. Sprawdziła wszystko
              i
              >
              > wie. to oszustwo. Pogratulować wnikliwego śledztwa.

              A czy ja Ci zabroniłam rzucić okiem na bloga Anity Czupryn (bo przeczytać się
              nie da!)? Za radą uczestników Forum "wrzuciłam" też jej nazwisko w
              wyszukiwarkę. Podstawowe fakty zgadzają się - niestety!! -, bo ja również
              szczerze wierzyłam w jej świętość, zachwycałam się bohaterstwem, choć pewne
              fakty w żaden sposób mi nie pasowały. Jeśli wychowało się dzieci, to wie się,
              ile zajmuje to czasu. Nie mogłam pojąć, jak można samodzielnie wychować trójkę
              małych dzieci, być "pochłoniętą pracą", zarabiać duże pieniądze, sprzątać na
              kolanach dom, gotować pyszności jednocześnie kończąc studia i pisząc dwie prace
              magisterskie!!! Do tego spłacić gigantyczny dług (z odsetkami)w krótkim czasie!
              No cóż - powiedziałam sobie - to jednak prawda, że jestem skończoną ofermą, za
              jaką często się uważam. Ja jednak potrafię przyznać, że pozwoliłam zrobić z
              siebie idiotkę, czego się wstydzę! Nie przypuszczałam, że "Wysokie Obcasy" to
              brukowiec!
              P.S. 1. Nie jestem przegrana. Od początku uważałam, że nagroda jest fatalnym
              pomysłem, bo niewiele kobiet odważyłoby się ją przyjąć i ujawnić przed
              otoczeniem, jeżeli opowiadanie zawierało sprawy osobiste. Spróbowałam
              tych "przysmaków" po opublikowaniu mojego listu we "Wprost"; rodzina miała
              słuszne pretensje.
              Bardzo dawno temu przeczytałam zbiór zredagowanych opowiadań kobiet o podobnej
              tematyce. Książka ta odegrała w moim życiu wielką rolę. Liczyłam na to, że
              redakcja zechce coś takiego powtórzyć i powstanie pasjonująca lektura;
              tymczasem ZADRWIONO Z CZYTELNICZEK I KOBIET, KTÓRE ZECHCIAŁY PODZIELIĆ SIĘ
              SWOIMI DOSWIADCZENIAMI. Przecież, do licha, nie o przecinki i styl chodziło w
              konkursie! Teksty można dać do poprawy zawodowej dziennikarce (np. Anicie
              Czupryn!) i stworzyć z nich fascynującą lekturę!
              2. P.Anita sama pisze w blogu, że już w pierwszej połowie grudnia wiedziała o
              wygranej! Prace były nadsyłane do 30.11. Zaiste niezwykłe tempo miało jury
              zważywszy ilość nadesłanych prac i ich inna działalność zawodową.

              Pozdrawiam uprzejmie wszystkich wielbicieli pani Anity i seriali brazylijskich.
              • margerita75 Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 13.01.05, 10:09
                No, takie grube oskarżenia to chyba przesada. Ja również miałam okazję czytać
                bloga - właściwie niemal od początku jego istnienia. I pytam, gdzie tu
                przekłamanie, gdzie różnice wobec rzeczywistości? Pani Anita w taki sposób
                widzi swojego męża i swoje życie - jako ewolucję od słodkiej, zauroczonej
                idiotki do świadomej siebie kobiety. Matki, która potrafi walczyć o warunki do
                życia dla swoich dzieci. Czy jest to niemożliwe? Moja mama wychowała mnie sama,
                w wieku 35 lat całkowicie zmieniła pracę, poszła na studia, potem na
                podyplomówkę. Nie pomagał jej nikt, a od ojca dostawałyśmy marne grosze.
                Sytuacja podobna jak u Anity: facet, który był dla niej wszystkim, odszedł z
                inną. Ja miałam wtedy rok. Co pamiętam z dzieciństwa? Dom był posprzątany i
                zawsze miałam co jeść. Również jestem osobą wykształconą, mam pracę, a kapitał,
                który wniosłam w dorosłe życie, zawdzięczam m.in. tej silnej kobiecie. Mojej
                matce.
                To może przydługa opowieść, ale wierzę, że kobiety odnajdują w sobie wiele
                siły, kiedy muszą ochronić swoją rodzinę, swoje dzieci. Może historia napisana
                jest zbyt "ładnie", zbyt literacko, no nie wiem. Ale nie sądzę, żeby nie była z
                życia wzięta.
                A porównanie Holly z Kingą Dunin wydaje mi się trochę naciągane. To nie ten
                typ, nie to mistrzostwo w dziennikarstwie jednak. To tak, jakby i mnie ktoś
                zabronił udziału w konkursie, bo skończyłam polonistykę i lepiej formułuję
                zdania, niż przeciętna czytelniczka "Wysokich Obcasów". M.
                • Gość: Mati Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 13.01.05, 10:25
                  Josarna nie bądź taka zawistna. Nie mozesz przeżyć, że to ty nie wygrałaś. A
                  prawda jest taka, że praca Anity jeast bardzo fajna i czyta się ją super.
                  Ciekawe jak to jest u Ciebie? Może porownamy? Śmieszą mnie te zarzuty, że A.Cz.
                  nie powinna startować w konkursie, bo jest dziennikarką. Po pierwsze, z tego co
                  ty wyczytalam, pracowala w SE, a więc w gazecie, w ktorej raczej nie mogła się
                  specjalizować w tekstach poświęconych kobietom i ich sprawom. A już napewno nie
                  w trakiej formie. A po drugie, to co - dziennikarka nie może być na zakręcie?
                  Groteskowe są też insynuacje, ze to jedna sitwa i dali wygrać swojej. Taa,
                  dziennikarze "GW" postanowli wypromowac kobietę z SE. Po prostu ekstra.
                • josarna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 13.01.05, 11:35
                  Nie mam wątpliwości, że Twoja mama była dzielna, bo moja była w podobnej
                  sytuacji, tylko że do tego była bita i okradana przez alkoholika. Wychowała
                  dwie córki i dobrze wiem, ile wymagało to wysiłku w tamtych czasach. Przeżycia
                  Anity zrobiły na mnie wielkie wrażenie; nie mogłam spać, choć pewne
                  niedowierzanie tliło się w mojej głowie... Jestem ścisłowcem i nie potrafię
                  oprzeć się przymusowi "przeliczenia" jej doby przy małych dzieciach:
                  samodzielna opieka, absorbująca praca, studia, pisanie dwu prac magisterskich
                  (w tym z bankowości?!!!), pucowanie domu na kolanach, fantastyczne gotowanie....
                  No, nie! Naprawdę każda z nas powinna się powiesić przeczytawszy to wszystko!
                  Ja poczułam się jak marny robaczek; zrobiło mi się wstyd, że tak mało w życiu
                  osiagnęłam, a przecież pracuję całymi dniami i teraz po raz pierwszy pozwoliłam
                  sobie na luksus udziału w Forum.
                  Nadal uważam, że zawodowe dziennikarki nie powinny brać udziału w konkursie,
                  podobnie jak piosenkarki w "Szansie na sukces", a wątpliwości co do
                  wiarygodności opowieści zasiali ci, którzy p. Anitę znają. Wierzę jednak (bo
                  chcę wierzyć...), że znaczna część opisanych wydarzeń jest prawdziwa.
                  P.S. Nie marzyłam o wyprawie do Indii, bo ze względu na serce nie wchodzi to w
                  rachubę (w Polsce przeżywam upały na lekach). Owszem, marzę o fiordach, ale
                  jeszcze przez kilka lat nie będę mieć czasu na urlop.
                  Marzy mi się jeszcze odszukanie książki o losach kobiet z lat bodaj 60' oraz
                  wydanie w formie książkowej zredagowanych opowieści konkursowych, nie powinny
                  bowiem wylądować w szufladzie redakcji jako zbyt mało sensacyjne.
                • josarna Wyjaśnienie redakcji 13.01.05, 13:23
                  Właśnie dostałam wyjaśnienie redakcji (popisane imiennie), że p.Anita Czupryn
                  ukryła przed nimi fakt, iż jest dziennikarką. Nie cytuję, gdyż nie poprosiłam o
                  zgodę. Obiecałam natomiast (z własnej inicjatywy) zamieścić na forum
                  przeprosiny dla jury, co niniejszym czynię cytując moją odpowiedź do redakcji.

                  Dziękuję za odpowiedź. Podniosła mnie Pani na duchu, bo zaczęłam tracić wiarę w
                  uczciwość ludzi.
                  Pani Anita wcale nie ukrywa w swoim blogu, że pisała tekst dla
                  nagrody. "Otrzeźwiawszy" po wrażeniu, jakie zrobiły na mnie jej przeżycia
                  zaczęłam zauważać nieścisłości. Teraz przypuszczam, że sporo podkoloryzowała,
                  by dostać nagrodę. Jako jedyna uczestniczka odważyłam się zaprotestować, gdyż
                  naprawdę, ze względu na serce, w żaden sposób nie mogłabym "odebrać" nagrody, a
                  zatem można mi uwierzyć, że pisałam tylko po to, by podzielić swoimi
                  doświadczeniami.
                  Bardzo przepraszam, że ośmieliłam się mieć wątpliwości co do bezstronności
                  jury.
                  Przeproszę również na Forum.
                  Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Kinga Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.aster.pl 13.01.05, 14:22
      Witaj! O Holly! A wiesz, że .... ja miałam to samo :O). Tyle, że nie mam dzieci,
      dlugi to 80.000 i dziewczyna męgo męża modli się za mnie. Ha. ha. ha.

      Modlę się i nie modlę się, wierzę i się boję, że nie... Będzie dobrze. Będzie
      bardezo dobrze jeszcze. Ja zauważylam, że na zewnątrz jest świat!!! Kochałam się
      teraz z mężczyzną - bez zobowiązań, na pierwrszym spotkaniu. I wiesz co? Było
      super! bardzo super! Tyle miłości, ciepła uśmiechu i czułości od obcego
      człowieka. O niebo więcej niż od kogoś kogo kochałam 10 lat!

      Pozdrawiam Cię Wielka! Mogłabyś być Królową - masz taką osobowość.

      Przeczytałam takie opowiadanie, w skrócie: "na wyspie mieszkały wszystkie
      uczucia. Nagle wyspa zaczęła tonąć. Wszystkie uczucia rzuciły się do ucieczki.
      Miłość wszystkim pomagała więc... została sama na wyspie. Wołała tam do
      wszystkich odpływających z prośbą o pomoc. Beztroska nie była zainteresowana
      niczym, Seks cieszyl się samym sobą i miał co innego do roboty i z kim innym
      miał się spotkać, Bogactwo nie widziało w tej pomocy zysku... ale w końcu ktoś
      uratował Miłość. Gdy Miłość się ocknęła zapytała Mądrość "kto mnie uratował?".
      Mądrość odpowiedziała: "Czas. Czas Cię uratował... bo tylko Czas zna wartość
      miłości w życiu człowieka..." :o).

      Dałaś mu dużo... to do Ciebie wróci. On... Mój... mówię mu "dziękuję" i idę dalej.

      Pa

      Kinga
    • stranger_x Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 13.01.05, 14:35
      Świetny artykuł. Naprawdę świetny. Wiem, że moja opinia nic nie znaczy w
      natłoku innych komentarzy, ale naprawdę mi się podoba. Twój blog również,
      chociaż zupełnie niedawno zacząłem go czytać. Jesteś sławna. Gratuluję. Zacznij
      pisać książki, to dorobisz się DUUUŻO większego mieszkania... Domu może
      nawet... :) Pozdrawiam serdecznie!
    • Gość: Sceptyk Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.itpp.pl 13.01.05, 17:58
      ...czyli Anita w szponach gawiedzi

      W blogu Anity Czupryn ( holly.blox.pl ) istotnie można znaleźć znacznie
      więcej niż w konkursowej feministycznej agitce. Na przykład o jej cudownym
      romansie, po którym to małżeństwo posypało się na dobre. Albo o "dekadenckich
      tygodniach", kiedy znikała z domu, a męża z dziećmi oglądała przez okno knajpy,
      popijając ze swym przyjacielem. Ładny obrazek.

      Ten blog to krzyżówka reality show z brazylijskim serialem, literaturą
      menstruacyjną i autoterapią. Niestety z przewagą niezdrowego ekshibicjonizmu.
      Żałośnie jednostronny, bez możliwości repliki ze strony dzieci (że o ich ojcu
      nie wspomnę) i choćby przez to - przynajmniej potencjalnie - dla nich
      krzywdzący. Nie wiem, czy nie zapłacą jeszcze wyższej ceny za 5 minut, pożal
      się Boże, sławy mamusi i jej kolejną zagraniczną wyprawę.

      Ta kobieta jęczy, że nie może znaleźć wartościowego partnera (na dłużej, hehe).
      A co ona ma do zaproponowania mężczyźnie? Użeranie się z trojgiem cudzych
      dzieci podczas jej bliższych i dalszych reporterskich wypraw? Na drzewo. Niech
      sobie ewentualnie poszuka bogatego, obarczonego potomstwem wdowca. Ale wpierw
      musi zastanowić się nad swoimi priorytetami - nie można mieć wszystkiego:
      wspaniałych dzieci, ciekawej i satysfakcjonującej finansowo pracy, twórczej
      samorealizacji, wolności, licznych podróży, a do tego wszystkiego cudownego
      mężczyzny z owłosioną klatą, który dorówna Jej wrażliwością i poziomem
      intelektualnym, a przy tym będzie z entuzjazmem tolerował cały ten jazz. Jeden
      już wymiękł (o małżonku myślę) - ona chyba niezupełnie rozumie, dlaczego.

      Albo niech poczeka kilka lat, nauczy dzieci samodzielności, wykopie starsze
      gdzieś dalej na studia - może wtedy kogoś sensownego załapie. Po 40-ce też jest
      życie.
      • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 13.01.05, 18:25
        Nareszcie ktoś ze mną... Dobrze, że tak długo wytrzymałam w swoim uporze. Pękam
        ze śmiechu z samej siebie, że tak dałam się "nabić w butelkę"! Mimo wszystko
        nadal będę naiwna jak dziecko - jak twierdzi mój syn, który jednak taką mnie
        akceptuje. Pozdrawiam Sceptyka, bo sama też zwykle taka jestem, tyle, że czasem
        za bardzo ufam ludziom, (bo rzadko mnie oszukują).
        • Gość: BIJĄCY_HART Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 21:22
          dbaj o serce - nie oszukuję. Jak się dorwałaś dziś do i. to poszaLAłałaś,
          uważaj na swoje serce. Może już nie bedziesz mogła? Jakoś mam wrażenie, że
          znajdziesz czas (po raz drugi chyba;)))
        • Gość: bijący_hart Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.05, 09:32
          Jeszcze chciałem napisać, ze może wkleisz tutaj swoje zajefajniaste
          opowiadanie. Wtedy ocenimy, które jest lepsze. "Fałsz, zawiść, płaskość..." -
          jest taki wiersz, podpowiem - Polaka. Niech go pani znajdzie i przeczyta, może
          pomoże coś zrozumieć?
          • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 10:09
            Proponuję NAJPIERW przeczytać WSZYSTKIE moje wypowiedzi na ten temat, a nie
            widzieć tylko to, co chce się widzieć. Nigdzie nie napisałam, że moje
            opowiadanie jest lepsze - wprost przeciwnie: powiedziałam, że z obawy o
            identyfikację nie ośmieliłam się pisać spontanicznie i ważyłam każde słowo, by
            nikogo nie dotknąć, a zatem nie jest to arcydzieło. Opowiadanie p. Anity
            przeżyłam głęboko i dlatego boli mnie, gdy ktoś udowadnia, że to w większości
            fikcja. Tym jednak różnię się od jej wielbicieli, że potrafię przyznać się do
            błędu i do tego, że zwyczajnie zagrała na moich uczuciach, a teraz pęka ze
            śmiechu. Nie zdziwiłabym się, gdyby w jej gazecie ukazał się wkrótce artykuł
            pt. "Jak zakpiłam z "Wysokich Obcasów"". Redakcja rzeczywiście ma teraz niezły
            pasztet, co wynika z odpowiedzi na mój list.
            Opowiadania nie wkleję - nadal uważam, że jest bardzo osobiste, choć się
            pilnowałam. Mogę ew. wysłać je prywatnie, ale muszę się jeszcze nad tym
            zastanowić, bo poziom złośliwości autora nie daje szans na sprawiedliwą ocenę.
            NA PEWNO nie ma w nim ani słowa fałszu. Przypuszczam, że podobnie pisała
            większość uczestniczek i na pewno nie pisały dla nagrody. Wyraźnie napisałam,
            że do Indii nie mogłabym jechać. W ogóle nigdy, nigdzie nie wyjeżdżam, bo nie
            mam czasu, albo uważam inne wydatki za ważniejsze. Dla mnie nawet południe
            Europy wchodzi w grę tylko od X do IV (upały).
            P.S. Tak jakoś dziwnie się składa, że wielbiciele p.Anity poza złośliwościami
            niewiele mają argumentów, ale niestety chamstwo w internecie jest preferowane i
            w pełni akceptowane. Przepraszam niniejszym tych NIELICZNYCH wielbicieli,
            którzy jednak potrafili sklecić kilka zdań na poziomie - pozdrawiam ich
            serdecznie, bo z nimi przynajmniej można porozmawiać, a nie tylko ścierać cudzą
            ślinę z twarzy.
            • Gość: bijący_hart Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.05, 10:14
              skąd wiesz, że pęka ze śmiechu? a twoje opwoiadanie chciałem przeczytać, żeby
              mieć porównanie. Może po prostu acz napisała lepsze i to cię tak wku..a?
              Nazwisko poety zaczyna się na T.
              • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 13:32
                Ależ oczywiście, że napisała lepsze! (Chociaż dwie bliskie mi osoby mają inne
                zdanie...) Prosiłam o przeczytanie moich wypowiedzi, gdzie wyraźnie piszę, że
                nie mogłam pisać tak, jakbym chciała. Nie jestem Holly, której łatwo przychodzi
                opowiadanie publicznie o swich seksualnych podbojach - od tego są przyjaciółki.
                Mnie wkurzają ewdentne kłamstwa! Nieszczęsna "szmata do podłogi", która w 1996
                roku zwiedza Paryż pozostawiwszy w domu dwoje dzieci (7 i 6lat), a trzecie albo
                było w drodze, albo niemowlęciem! Może wyjaśnisz mi, wielbicielu, jak takie
                dzieci same sobie gotowały?!
                Aż dziw bierze, że jest wokół nas taka masa ludzi o "mentalności
                sekciarskiej"! Gdy postanowią uwielbiać jakieś bożyszcze, to nawet, gdy
                udowodni mu się morderstwo to i tak będą kłaść się krzyżem przed szubienicą i
                wyć, że ich cudo tego nie mogło zrobić i że to sąd jest winien!
                • sachnikk Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 13:49
                  Czy to nie dziwne klakierzy nie widza sprzecznosci nawet pomiedzy blogiem a
                  praca konkursowa.A jak ludzie pytaja jak to wszystko jest mozliwe to sa
                  atakowani bez pardonu.Kochajcie p.Anite, ale pomyslcie troche spokojnie.To nie
                  palenie czarownic tylko proste pytania.Ktokolwiek jechalby wygralby i dalby
                  taka prace dostalby takie pytania.Nie chodzi o p.Anite tylko zycie
                  kobiety.Nawet niech ma na imie Basia.Czytalem bloga p.Anity i dziwie sie ze
                  dziennikarka nie rozumie ze opublikowny artykul napewno bedzie recenzowany.Mi
                  juz wystarczy atak na josarne na jej chorobe.Takie argumenty sa przeciwko p.
                  Anicie.Pozdrawiam spokojnych dyskutantow.
                • Gość: krolosesek Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 13:56
                  Sluchaj schorowana kobieto!
                  Zastanow sie co wypisujesz. Kto cie w ogole upowaznil do wydawania
                  jakichkolwiek sadow?Skad znasz sytuacje ?
                  Czy pani anita nie ma rodzicow? Czy nie przychodzi ci na mysl, ze jej matka
                  bardzo czesto zajmuje sie jej dziecmi?
                  Ze mieszkaja na wsi i mozna do nich zawiezc dzieci, jesli mama nie zechce sama
                  podjechac do miejsca zamieszkania anity?
                  Pomysl, czy ty tez jestes sama jak kolek? Nie masz przyjaciol?
                  Najwidoczniej zal ci jest tego, ze ktos inny zostal laureatem, ale czy ty
                  niewypelniwszy kuponu oczekujesz wygranej w totka?
                  Masz do siebie pretensje?
                  Przestan dociekac, czy historia jest prawdziwa czy nie jest, bo to nie jest
                  twoim zadaniem.
                  Raz jeszcze podkreslam, ze w calym konkursie chodzilo o sposob w jaki uzyto
                  jezyka, o ciekawosc, z jaka sie czyta, o poprawny jezyk, o wartosci artystyczne
                  i rzemioslo.
                  I czytelnikom nikt nie dal prawa na analize zycia autorki, ktora tu sie
                  publikuje od kilku dni.
                  Bo jej zycie wcale nie jest przedmiotem dyskusji.
                  • sachnikk Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 14:18
                    Nastepny z piana i to nie majacy racji.Kazdy artykul podlega omowieniu.Czesty
                    gosc na blogu p.Anity.Wystarczy porownac kulture i klase wypowiedzi klakiera z
                    Kanady i josarny.Obiektywny krolosesek fan.
                    • Gość: krolosesek Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 22:23
                      A co masz do zarzucenia mojej polszczyznie synku?
                      Wtedy, gdy ja wladalem juz polskim na twoim poziomie ty wchodziles na stojaco
                      pod tapczan.
                      25 lat na obczyznie, jesli juz masz mi cos do zarzucenia, tez moglo zrobic
                      swoje.
                      A jednak nie zrobilo, sadze.
                      A co do mojej kultury sachnikk to zyczylbym sobie, aby znakomita czesc tego
                      forum miala jej w takiej ilosci, aby nie dochodzilo tu do podobnych dyskusji.
                      O klasie nie bede juz wspominal.
                  • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 14:26
                    Gość portalu: krolosesek napisał(a):Raz jeszcze podkreslam, ze w calym
                    konkursie chodzilo o sposob w jaki uzyto
                    > jezyka, o ciekawosc, z jaka sie czyta, o poprawny jezyk, o wartosci
                    artystyczne i rzemioslo.
                    > I czytelnikom nikt nie dal prawa na analize zycia autorki, ktora tu sie
                    > publikuje od kilku dni.
                    > Bo jej zycie wcale nie jest przedmiotem dyskusji.

                    Pozwalam sobie zacytować wypowiedź Sachnika:

                    "A niestety o zycie prawdziwe w konkursie chodzilo.To nie byl konkurs na
                    opowiadanie.Na to zeby sie fabula podobala.Oto zaproszenie do
                    konkursu: "KonkursKobieta na zakręcie. Jak zmieniłam swoje życie.
                    Zerwałaś nieudany związek? Rzuciłaś pracę, by zająć się dziećmi? Albo
                    odwrotnie - zostawiłaś dzieci z mężem i pojechałaś robić MBA w Stanach?
                    Wyniosłaś się z wielkiego miasta na wieś, by hodować kozy? Uciekłaś ze wsi do
                    miasta? Zostawiłaś pewną posadę, by zrealizować marzenie?
                    Opowiedzcie nam swoje historie i przyślijcie na adres: Wydawnictwo Świat
                    Literacki, ul. Dobra 31, 00-344 Warszawa, z dopiskiem "Kobieta na zakręcie". Na
                    prace (do pięciu stron znormalizowanego maszynopisu) czekamy do 30 listopada.
                    W "Wysokich Obcasach" 8 stycznia opublikujemy najlepszą pracę.
                    Nagroda główna to dwutygodniowa podróż do Indii i wizyta u Anity Nair."

                    Oczywiście w jej opowieści ani słówka nie ma o pomocy mamy, tylko o tym, jak
                    SAMA ciężko harowała.
                    Radzę zatem najpierw zebrać informacje, a potem się wypowiadać.
                    Nigdy w życiu nie odważyłabym się wziąć udziału w konkursie na opowiadanie,
                    gdyż po prostu, zwyczajnie nie potrafię go napisać! To może w konkursie
                    fotograficznym powinien wygrać namalowany obraz, bo to w końcu też sztuka?!
                    Wielbiciele chwytają się już absurdalnych tłumaczeń, byle obronić swoje
                    bożyszcze, bo inaczej musieliby się przyznac do głupoty! Ja się przyznałam.
                    Jak już nie mają argumentów, to drwią z mojego serca! No, chyba pęknę ze
                    śmiechu! Muszę Was zmartwić: poza upałami i z pomocą leków jestem w znakomitej
                    formie i na pewno nie uda Wam się wykończyć mnie psychicznie. Szkoda, prawda?
                    Ale mielibyście zabawę!
                    P.S. Mimo wszystko naprawdę rozumiem, że p. Anicie nie jest łatwo utrzymać
                    rodzinę, jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia - tylko niech sobie ze mnie
                    nie drwi!
                  • sachnikk Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 15.01.05, 09:43
                    Oto klasa faceta , ktory zwraca sie do kobiety:"Sluchaj schorowana
                    kobieto!".Jesli dla pana to wlasciwy poziom, nieczemu sie nie dziwie. Co wiecej
                    poziom argumentow /a raczej ich brak/ klakierow i ich kultury pokazuje ze
                    bezkrytyczne uwielbienie nie ma nic wspolnego z dobra przyjaznia. Pisze pan ,
                    ze holly nie musi sie bronic, sam to robiac za nia.Wyglada na to ze jestem
                    starszy od pana, wiec prosze o chlopaczkow mi nie wymyslac. Pan dokladnie wie
                    jak zycie holly wygladalo, poznal ja pan na blogu, rozmawia przez koputer.Tak
                    dalby pan sadownie przysiege ze to wszystko prawda.Ale ci co ja znaja, nie maja
                    racji.
                • Gość: m Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.d.pppool.de 14.01.05, 14:17
                  Kobieto, jak juz poczelas podczytywac bloga, to rob to dokladniej!
                  wyjazd do Paryza byl sluzbowym a nie jakas romantyczna wycieczka - i to wyraznie
                  jest napisane!
                  jak i to kto zostaje z dziecmi podczas nieobecnosci matki, opiekuje sie nimi
                  Babcia, badz najblizsza przyjaciolka.
                  I jakos dziwne to chyba nie jest?Ludzie maja rozna prace, czasem wiaze sie ona z
                  wyjazdami i nie tylko P.Anita w takich przypadkach pozostawia dzieci opiece innym.
                  Pragne tez przypomniec, ze wowczas mieszkal z dziecmi ich ojciec, ktory chyba
                  powienien tez byc wystarczajaca opieka do tego aby dzieci mialy co jesc?
                  a w ktorym miejscu konkursowego opowiadania pisze p.Anita o podbojach
                  seksualnych?mieszasz dwie rozne rzeczy..
                  i skad przekonanie, ze konkursowe opowiadanie nie jest prawdziwe?czym sie
                  sugerujesz?opiniami zlosliwych ludzi z netu?
                  • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 14:40
                    1. Nie twierdzę, że wyjazd nie był służbowy, ale tylko nieliczne matki trójki
                    drobiazgu mogą sobie na taki pozwolić - z reguły walczą o zlecenia w pobliżu
                    domu. Czyli p.Anita jednak nie była tak bardzo osamotniona w swoim poświęceniu
                    dla rodziny?
                    2. Jak to? Potwór, który nie umie zrobić herbaty nagle zostaje sam z dwójką
                    dzieci i niemowlęciem i radzi sobie?!!! To chyba cud?!
                    3. Nie napisałam, że w opowiadaniu jest coś o podbojach - jest to w blogu.
                    Wspomniałam tylko, że nie podoba mi się takie obnażanie się (bo jej dzieci z
                    pewnością to znają). To są opowieści dla przyjaciółki, lub całkowicie anonimowe.
                    4. Polecam próbę "przeliczenia" doby p. Anity z opowiadania. Nie ma człowieka
                    na świecie, który w ciągu 24-godzinnej doby mógłby zrobić to wszystko i
                    dodatkowo podróżować.
                    • Gość: Marta Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:49
                      Josarna, na marginesie rozliczania Holly z jej prywatnego życia, rozkładania
                      jej doby na sekundy, doszukiwania się podtekstów, zafałszowań i tym podobnych:
                      Czy uważasz, że ciężko harującej kobiecie z trójką dzieci nie należy się od
                      czasu do czasu chwila wytchnienia? Nawet jeśli to tylko służbowy wyjazd? Ty
                      sama, odpowiedz, jeśli chodziłabyś w kieracie 24 godziny na dobę i nagle
                      dostałabyś propozycję wyjazdu do Paryża, koszty pokryte przez redakcję,
                      jedziesz i odpoczywasz, przy okazji zbierając materiały do tekstu,
                      powiedziałabyś: nie, wolę jechać do Kościerzyny? Odpowiedz.
                      • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 23:42
                        Oczywiście, że chętnie pojechałabym do Paryża, ale nie wmawiałabym potem
                        nikomu, że "ja nigdy nic i nigdzie, tylko szmata o harówka". Jak to się stało,
                        że taki tyran wypuścił tam żonę bez mrugnięcia okiem?
                        • Gość: krolosesek Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.sympatico.ca 15.01.05, 04:42
                          josarna, you don't give up? prawda?
                          Wiesz co? Tu ktos zaproponowal, abys moze wstawila na forum swoj wlasny tekst.
                          Bardzo chetnie wezmiemy go pod lupe, jesli masz na to ochote.
                          Przy okazji powiem ci cos bardzo prostego, bo zapewne nie dociera do ciebie ten
                          fakt, ze zadaniem jury nie bylo znalezienie najbardziej nieszczesliwej kobiety
                          i jedynie forma, byc moze plynacy z pracy optymizm, brak kwilenia i prosb o
                          ratunek, wieszania psow na mezach, synach czy innych czlonkach rodziny
                          zadecydowal o wyborze pracy anity.
                          Ja osobiscie po przeczytaniu tej pracy nie poczulem niesmaku lub tzw,
                          aftertaste.
                          Jest tu natomiast opublikowana nastepna praca, rowniez z nadeslanych, tym razem
                          traktujaca o matce dzis juz 40 -to letniego mezczyzny.
                          Jest to bardzo wstrzasajaca opowiec i rowniez bardzo dobra. Ale w niej przewija
                          sie stale jedna wielka pretensja i zal, i w kazdym calu mozna wskazac palcem i
                          napietnowac winnego.
                          Nie ma w niej odrobiny optymizmu i pokazania drogi innym kobietom.
                          Spodziewam sie, ze w trakcie publikowania nastepnych prac bedziemy mieli okazje
                          na przeczytanie niezlego materialu.
                          Czy przyjdzie nam jednak do glowy doszukiwac sie czy material jest prawdziwy?
                          Czy poznamy osobe autora z imienia i nazwiska oraz z miejsca zamieszkania?
                          Watpie, bo natretni i zlosliwi mogliby to wykorzystac tak, jak to na tym forum
                          ma nieustannie miejsce w stosunku do naiwnej anity.A ty, josarna wyszlas na
                          czolowke tej zgrai. Masz w tym jakis cel? Czy sprawia ci satysfakcje to, ze
                          bolesnie uderzasz ponizej pasa?
                          Czego sie spodziewasz? Ze ktos podjedzie do ciebie do domu i pokaze ci
                          wszystkie dokumenty, ksiazeczki bankowe, odcinki z pensji i upomnienia o
                          niezaplaconym czynszu?
                          Czy wtedy bedziesz miala na tyle odwagi, aby sprostowac swoje wypowiedzi i
                          odwolac wszystko?
                          Ja ci cos powiem, daj sobie siana, bo to zaczyna byc juz przykre i nuzace.
                          • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 15.01.05, 07:06
                            Myślę, że nadal nie rozumiesz - bo nie chcesz zrozumieć - problemu. Jeżeli do
                            konkursów dla czytelniczek bedzie się dopuszczać dziennikarki zawodowo piszące
                            od kilkunastu lat i żyjące wyłącznie z pisania, to jaki sens takie konkursy
                            mają? A jeżeli na dodatek dziennikarka sprytnie manipuluje faktami, by wywrzeć
                            lepsze wrażenie (co trenuje latami w pracy), to ja nie mogę uznać tego za
                            uczciwe.
                            Oczywiście dla jej męża nie znajduję żadnego usprawiedliwienia, nawet, jeżeli
                            faktycznie romansowała i robiła to, czy tamto!
                            Ja wolałabym się nie ujawniać przed całą Polską, ale z chęcią
                            zaprosiłabym "komisję śledczą" :)), która potwierdziłaby, że to, co piszę jest
                            prawdą.

                            "Czy sprawia ci satysfakcje to, ze
                            > bolesnie uderzasz ponizej pasa?"
                            A mogę wiedzieć, w którym miejscu to zrobiłam? Bo jakoś nie mogę znaleźć...
                            Za to mnie wyśmiewa się np. z powodu słabego serca.
                            Co do "kwilenia" i "wieszania psów", to wolałabym, by wypowiedziała się na ten
                            temat komisja, a nie Ty.
                            P. Anita wiedziała, jak napisać, by same fakty wywołały łzy - nie
                            trzeba "kwilić".
                            Z pewnością większość kobiet (z różnych powodów) nie opisała tak widowiskowych
                            faktów. Ja np. wiedziałam, że najbliższe otoczenie, znajomi i goście z
                            łatwością mnie zidentyfikują; każde słowo obracałam zatem w myślach wiele razy.
                            Przykre, (bardzo widowiskowe!) incydenty w ogóle się tam nie pojawiają.
                            Ale... "daję sobie siana", bo to nie jest dyskusja na argumenty, tylko na
                            złośliwości.

                            • Gość: Marta Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 00:25
                              Do tego żeby napisać taki tekst jak Anita, owszem, potrzeba talentu. Ale trzeba
                              czegoś jeszcze. Ogromnej odwagi, właściwie nawet brawury.
                              Praca Anity wygrała dlatego, że jest boleśnie odważna.
                              Anita wystawiła siebie, swoją twarz, swoje życie, swoje dzieci.
                              Dostaje teraz za to po tyłku, od zazdrośników, małostkowych ludzików, którzy
                              mają dość czasu na to żeby przeliczać dług Anity na raty, albo jej dzień pracy
                              na roboczo-godziny. Między innymi od ciebie, Josarna.
                              A ty, Josarna, cóż... obracałaś w myślach każde zdanie, bojąc się
                              identyfikacji. Więc nie miej pretensji że przegrałaś (ty i wiele innych kobiet,
                              bo prac przyszło kilkaset, które jednak nie wywalają swoich żali na tym forum).
                              • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 17.01.05, 10:25
                                Proponuję jednak przeczytać wszystkie moje wypowiedzi, a potem komentować.
                                Uważam, że dla dziennikarzy jest cała masa innych konkursów i możliwości. Moje
                                zdanie podziela Redakcja, od której dostałam odpowiedź, że p.Anita ukryła przed
                                nimi fakt, że jest dziennikarką; jednak sami się "podłożyli" nie umieszczając
                                jasnego zakazu.
                                Poza tym proponuję (choć nie wierzę, że wystarczy cierpliwości!) rzucić okiem
                                na blog autorki, z którego można wyciągnąć wniosek, że znaczna część faktów w
                                opowiadaniu została mocno naciągnięta po to, by chwycić jury za serca - nie
                                kryje tam zresztą, że pisze pracę tylko dla nagrody. Jestem przekonana, że
                                autorka ma niezły ubaw, choć z pewnością część faktów jest prawdziwa. A
                                dlaczego pozwoliła sobie na brawurę? Nie miała nic do stracenia, bo kontakty z
                                mężem zerwane, a znajomi bez wątpienia wiedzą, że było to opowiadanie na zadany
                                temat.
                                P.S.: Przepisy w ogóle nie dopuszczają możliwości zajęcia przez bank całej
                                pensji, zwłaszcza matce z dziećmi! Osoba wykształcona wygrywa taki proces
                                między śniadaniem, a obiadem.
                                Nadal współczuję p. Anicie z powodu jej sytuacji życiowej, dobrze ją rozumiem
                                (mam przyjaciółki samotnie wychowujące dzieci), ale prawda jest prawdą i nie
                                zamierzam stosować tu definicji dobra i zła stworzonych przez Kalego.
                              • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 17.01.05, 10:39
                                Przepraszam, ale jeszcze jedna uwaga. ABSOLUTNIE nie uwierzę, że p. Anita jest
                                taką idiotką, jaką przedstawia się w opowiadaniu i nadal pracuje na wspólne
                                konto swoje i męża! Tak głupich kobiet, potrafiących pisać, nie ma! Jeżeli
                                spisanie dobrowolnej intercyzy jest niemożliwe, to są inne, TANIE sposoby
                                wprowadzenia rozdzielności majątkowej. Nie uwierzę, że nie stać autorkę na
                                poradę adwokata, a tym bardziej, że dziennikarka nie ma ani jednego znajomego
                                prawnika! Książeczki na ten temat można kupić w księgarni. No, niechże nie robi
                                z siebie analfabetki! Nie wszyscy jej czytelnicy to oglądacze seriali
                                brazylijskich.
                          • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 17.01.05, 10:47
                            Gość portalu: krolosesek napisał(a):
                            > Jest tu natomiast opublikowana nastepna praca, rowniez z nadeslanych, tym
                            razem
                            >
                            > traktujaca o matce dzis juz 40 -to letniego mezczyzny.
                            > Jest to bardzo wstrzasajaca opowiec i rowniez bardzo dobra. Ale w niej
                            przewija
                            >
                            > sie stale jedna wielka pretensja i zal, i w kazdym calu mozna wskazac palcem
                            i
                            > napietnowac winnego.
                            > Nie ma w niej odrobiny optymizmu i pokazania drogi innym kobietom.

                            Przeczytałam opowiadanie i komentarz... Ręce opadły! Kobieta na dwu stronach
                            przeprowadza spowiedź z WŁASNYCH grzechów, tłucze coś do głowy zaślepionym
                            matkom, a czytający czyta zupełnie inny tekst, który wydrukowano w jego móżgu!!!
                            Zatkało mnie, że do tego stopnia można przekręcać czytany tekst - o 180 st.!
                            Chyba, że w Kanadzie wydaje się inną "Gazetę"?
      • Gość: Pilch Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... IP: *.aster.pl 14.01.05, 09:59
        Jutro WO i cała historia ulegnie rozwiązaniu - na dobre lub na złe ;)
        • josarna Re: Niesamowite przygody Holly Golightly... 14.01.05, 10:15
          Gość portalu: Pilch napisał(a):

          > Jutro WO i cała historia ulegnie rozwiązaniu - na dobre lub na złe ;)

          Bardzo się cieszę i zapewniam, że jeżeli udowodnią mi, że nie mam racji, to
          przyznam się do niesprawiedliwej oceny autorki tak, jak przyznałam się, że
          naiwnie wylałam nad nią łzy. Nie wolno zarabiać na ludzkich, dobrych
          uczuciach... Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którym chce się myśleć i
          potrafią przyznać się do błędów.
    • tanczacy.z.myslami Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 14.01.05, 13:16
      Droga autorko nagrodzonego artykułu

      Jeśli to wszystko co opisałaś jest prawdą, to odżałuj jeszcze trochę pieniędzy i
      _czym_prędzej_ przeprowadź rozwód. W obecnym stanie rzeczy tylko ci się wydaje
      że nie masz męża, za to masz samodzielnie konto w banku itp. Wg prawa jest
      dokładnie odwrotnie, więc zatroszcz się o załatwienie tego drobiazgu, żebyś
      kiedyś nie dostała pozwu sądowego, że nie wspierałaś zarobioną przez siebie kasą
      małżonka przebywającego w USA / RPA / N.Zelandii / Niemczech (niepotrzebne
      skreślić lub potrzebne dopisać). Choćby każde z małżonków miało po kilka kont,
      także bez upoważnienia dla współmałżonka, to dopóki nie ma rozwodu, to i tak dla
      sądu są to wspólnie zarobione pieniądze, a każdy z małżonków ma łożyć...
      wspierać... itp. sądowe bla bla.

      A jeśli to co napisałaś to fikcja, to, jak mówią Francuzi (albo Włosi, nie
      pamiętam) "Jeśli to nieprawda, to w każdym razie dobrze zmyślone).
      Ukłony
      • josarna Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja 14.01.05, 13:38
        Radzę zajrzeć do bloga, gdzie autorka sama opowiada o zwiedzaniu Paryża
        (rozumiem, że w związku z pracą), gdy małe dzieci zostały w Polsce (rozumiem,
        że bez opieki, bo o żadnej pomocy nie wspomniała!).
        • Gość: Pilch Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.aster.pl 14.01.05, 16:05
          Jestem ciekawy dlaczego sama Holly nie wypowiedziała się na temat naszych
          wątpliwości, przecież czyta nasze wypowiedzi, a ograniczyła się jedynie do
          skomentowania faktu przekręcenia jej nazwiska,a to przecież nie
          jedyny "przekręt na zakręcie".
          Pozdrawiam Pilch
          PS. Może odnajdziemy się w jej blogu? Ciekawe w jakich wersjach?
          • Gość: krolosesek Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 20:39
            nie, drogi kolego, jakiekolwiek tlumaczenie, a zwlaszcza tobie mija sie z
            sensem, bo rozjatrzy zarowno ciebie jak i tobie podobnych.Tu nie sejm i nie
            rozprawa sadowa. Tlumaczy sie ten, co musi, a pani anita niczego nie musi i w
            tym cale sedno sprawy.
      • Gość: krolosesek Re: Rozwiązanie konkursu "Kobieta na zakręcie. Ja IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 13:45
        Tak, to jest bardzo sluszna uwaga i bardzo sie obawiam o to, ze kazdej chwili
        moga pojawic sie dodatkowe komplikacje wynikajace z braku zakonczonego procesu
        rozwodowego.
        Inna rzecz, ze system prawny (wzglednie bezprawie) jaki panuje w sadownictwie
        polskim umozliwia delikwentowi opoznienie procesu poprzez niestawianie sie na
        rozprawy.
        W tym zakresie sady powinny przeprowadzac sesje i wydawac wyroki zaocznie, gdyz
        czy nie wystarcza, aby jedna osoba miala dosc zwiazku?
        Rozwod powinien byc udzielony na wniosek jednej strony, bowiem brak zgody
        drugiej partii nie wplynie chyba na to, ze powod nagle zmieni swoje zdanie i
        gleboko pokocha pozwanego.
        Taka sprawa w Kanadzie trwa 2 tygodnie i rozwod przychodzi poczta. W kazdej
        chwili czy zona czy maz ma prawo za jedyne 200 CAD wypelnic dokumenty u
        adwokata.
        Jak dosc to dosc. Nie wazne jak dosc, czy malo, czy duzo, czy wystarczy czy nie
        wystarczy.
        I to bardzo ulatwia sprawy majatkowe, ponoszenie odpowiedzialnosci za czyny
        wspolmalzonka i oczyszczanie swojego nazwiska z brudow.
    • toja1111 DLACZEGO OPISUJE PANI MOJE ZYCIE ? 14.01.05, 16:27
      DLACZEGO OPISUJE PANI MOJE ZYCIE I WIEKSZOSCI KOBIET? (Mi się udało odmienić
      męża). Bardzo Pani gratuluję, i jestem ogromnie z Pani dumna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja