Kobieta na zakręcie: Matczysko

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.05, 03:49
Nie, no tak nie piszą proste czytelniczki Wysokich Obcasów, to jest za dobre.
To przecież kolejna dziennikarka - była kiedyś redaktorką w "Kobiecie i
życiu". Uważam cały konkurs za skandaliczny - już druga praca
dziennikarki!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: MadamJo Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 13:17
      Tak piszą zwykłe czytelnczki, nawet lepiej też piszą. Bo teraz niestety
      większośc dziennikarzy i redaktorów to ludzie z przypadku, którzy często nie
      potrafią używać poprawnej polszczyzny.
    • Gość: nutka Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 15.01.05, 14:43
      Ta historia daje do myślenia.
    • Gość: FELL DO GAR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 17:02
      GAR GENIUSZU ! SKĄD WIESZ ZE AUTORKA JEST DZIENNIKARKĄ, SKORO NIE PODANO JEJ NAZWISKA?????ECH, TA ZAWISC...
    • Gość: zbuczyn Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.klon.com.pl / *.crowley.pl 15.01.05, 18:29
      Hmmm... Podejrzanie dobrze napisany tekst. Przejmujący - przemujący również
      tym, ze taka światła, myśląca kobieta, wykształocona (wnioskując po sposobie
      pisania właśnie) - mogła z pełną odpowiedzialnością niszczyć komuś życie. To
      ona odpowiada za alkoholizm synalka, odpowiada za wypadek i jego kalectwo (i
      dobrze, że to synuś został kaleką, strach pomyśleć gdyby spowodował wypadek w
      którym ucierpieli niewinni ludzie). I nawet w tym pisemnym wyznaniu wciąż
      przebija nuta usprawiedliwienia (przecież tyle osób po pijaku jeżdzi, i nic, a
      tu taka tragedia, czemu właśnie kochanemu dzieciątku się przytrafia...).
      Straszne.
      W tym okrutnym świecie nigdy nie jest tak, że hołubione z wszech stron młode
      dnia pewnego doznaje wewnętrznego oczyszczenia i od dziś wprowadza w życie
      usamodzielnienie. Cóż za dramat animalistycznej metafory - tak naprawdę
      większość zwierząt swoje podrośnięte potomstwo brutalnie odrzuca, a nawet
      traktuje jak konkurencję. Nie ma miejsca na trzymanie się matczynego sutka
      przez lat dziesiąt - jest miejsce na życie właśnie. A tu synalka - "bezbronnego
      pisklęcia" - nikt nigdy nauczyć nawet nie próbował.

      Swoją drogą, ciekawe jaki jest finał tej "filmowej" anegdoty. Konkurs miał
      brzmieć zdaję - jak zmieniłam swoje, a nie cudze życie. Swoje bohatrka
      kształtowała tak jak uważała za słuszne. Dopiero po latach przyszła refleksja,
      że trzeba być odpowiedzialnym za to, co się oswoiło / wychowało.
      • Gość: SIOSTRA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:45
        U MNIE W DOMU MATKA TAK SAMO "USAMODZIELNIŁA" SYNA. JEST MADRĄ KOBIETA I
        POTRAFI DAWAĆ OTOCZENIU MILION SUPER PORAD TYLE ZE ICH NIE REALIZUJE W SWOIM
        ZYCIU. MYŚLĘ ŻE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA DZIECKO I WARUNKI ( TEZ SIĘ ROZESZŁA Z
        OJCEM) POPCHNĘŁY JA DO OTOCZENIA POTOMKA CHORĄ MIŁOŚCIĄ,ŻEBY NIE ODCZUŁ INNOŚCI
        ( BRAK OJCA, KASY,ETC). TO CZĘSTO DOTYKA LUDZI BARDZO INTELIGENTNYCH BO ZBYT
        DUZO MYSLA O POTRZEBACH SWOICH POCIECH, ZBYT DOSŁOWNIE BIORA SŁOWA SWIATŁYCH
        PSYCHOLOGÓW, DZIALAJA MAŁO INSTYKTOWNIE ( JAK TE PTAKI). MYSLĘ ZE SMUTKIEM ZE
        SYN TEJ PANI NIE ZMIENIŁ SWEGO POSTEPOWANIA ALE JEJ MYSLENIE ZMIENIO SIE
        DIAMETRALNIE I FAKTYCZNIE JEDYNA RZECZA KTÓRĄ W OBECNEJ SYTUACJI MOZE MU DAC
        JEST JEJ EMERYTURA. DLA NIEJ POKUTA ZA "GŁUPIA MIŁOSC" JEST NIEMOŻNOŚĆ ( Z
        WŁASNEJ WOLI)SKONTAKTOWANIA SIĘ Z SYNEM.
    • Gość: xy2 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: .48.242.* / 80.51.176.* 15.01.05, 18:38
      a czmu nie mógł napisać tego ktoś kto nie jest dziennikarzem
    • Gość: Vivien28 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.ikam.pl / 81.210.89.* 15.01.05, 19:51
      Nic mnie tak nie wkurza jak zwykła ludzka zawiść!!! Dlaczego ludzie, tak bardzo
      opluwają drugą osobę? Bo co? Napisała pracę konkursową i ta została
      opublikowana? Jak można!!! Myślę, że wiele z nas, kobiet zwykłych wydawałoby
      się zupełnie przeciętnych opisując swoje życie (prawdziwe) natychmiast przez
      złośliwców zostałoby wyśmiane, pozbawione czci i honoru. A życie... wbrew
      pozorom bywa często tak pokręcone, że nie jest w stanie wymyslić tego nikt,
      choć bardzo by się starał... I czasem wydaje się to, co było prawdą tak
      nieprawdopodobne, że aż nielogiczne.. a jednak to naprawdę było... Moim zdaniem
      opowieść matki jest bardzo prawdziwa... a jeśli nawet nie prawdziwa, to
      ogromnie prawdopodobna.. Nadmiar miłości może szkodzić tak samo jak jej brak. I
      prawdziwy zakrętem życiowym tej kobiety (nadal kochającej ślepo syna- stąd te
      usprawiedliwienia jego wszelkich poczynań) jest to, że potrafiła przez ponad 2
      lata nie kontaktować się z kimś wokół którego istniał cały jej świat. GW
      dziękuję za publikację prac konkursowych. Myślę, że większość z nich jest
      prawdziwa, wzruszająca i pouczająca, choć złośliwi zawistnicy nie zostawią na
      nich suchej nitki, bo.... sami nie robimy nic, ale obsmarowywać innych to nasza
      polska specjalność...
      • Gość: xy2 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: .48.242.* / 80.51.176.* 15.01.05, 20:00
        podobne sytuacje (nadmiar i brak miłości) zdarzaja sie w przypadku matek które
        maja 2 synów. pierwszy jest zazwyczaj nr1 a drugi czesto odczuwa brak
        odpowiedzniej dawki uczucia. zazwyczaj ten który ma jej nadmiar jest słaby,
        czesto sie stacza. drugi natomiast świetnie sobie radzi bo musi walczyc o
        wszystko, w tym o miłośc. musi udowodnic. tylko takie drugie dziecko czesto boi
        sie okazac uczucia, nie wierzy ze można go kochac bezinteresownie i próbuje
        udawac twardziela.
        • Gość: klonek Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.05, 20:28
          tekst bardzo dobry. zdecydowanie bardziej wiarygodny i poruszajacy niz ten z
          ubieglego tygodnia. szkoda, ze nagroda nie trafila do dzisiejszej autorki.
          • Gość: xy2 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: .48.242.* / 80.51.176.* 15.01.05, 20:29
            nie czytalam z ubiegłego tygodnia
        • Gość: IrMa Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 15.01.05, 22:06
          Opisana historia jest bardziej wiarygodna od tej z ubiegłego tygodnia. Nie do
          wiary jak wielu "Matczysk" jest udziałem. Większość z nich nie analizuje nawet
          swoich odczuć. Nie myśli, że możnaby coś zmienić. Nigdy nie trafi na
          ten "zakręt" i nie spróbuje z niego wyjść. Ołtarze ofiarne matczynej miłości
          jakże często obmywane są łzami. Ciekawe ile z "Matczysk" mogłoby powiedzieć, że
          to plagiat ich życia? Pięknie napisane i zmuszające do refleksji. Zazdroszczę
          Autorce umiejętności wyartykułowania swoich uczuć. Pozdrawiam.
          • Gość: graga Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.ny325.east.verizon.net 16.01.05, 00:45
            Ladne, prawdziwe w sferze emocjonalnej, ale niech nie pisze bredni, ze z
            gazety szuka sie kogos do opieki nad mieszkaniem na okres kilku lat. I wybiera
            kogos z drugiego konca Polski. Ale, czy to wazne, w zeszlym tygodniu autorka
            splacila 200tys. w ciagu roku zaczynajac od zera, to ta tez moze pofantazjowac.
            • Gość: Vivien28 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.ikam.pl / 81.210.89.* 16.01.05, 01:03
              A skąd wiesz, że to brednie? A może było tak, że dali rzeczywiście ogłoszenie w
              gazecie? Przecież takich ogłoszeń jest sporo... A może to byli znajomi,
              znajomych albo jakichś dalekich krewnych i rzeczywiśćie dali ogłoszenie a
              równocześnie okazało się, że autorka tekstu jest znajomą kogoś tam i ten ktoś
              ją polecił... dlaczego ludzie na wstępie zakładacie, że każdy zmyśla???!
              Pamiętajcie, że przecież życie pisze bardziej nieprawdopodobne scenariusze niż
              sami jesteśmy w stanie wymyślić!!!
        • Gość: Monika Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: 80.241.131.* 17.01.05, 11:19
          Moja teściowa jest przykładem takiego matczyska. Jak dobrze, że mój mąż był
          zawsze tym drugim synem. Starszy po wielu bojach skończył zawodówkę (też kilka
          razy załatwiała mu zmianę szkół etc), starszy studia, a ja i tak usłyszałam
          kiedyś od niej, że ten starszy to był taki zdolny, dużo zdolniejszy niż ten
          młodszy (czyli mój mąż). Nota bene starszy już kilka lat nie żyje, wykończyły
          go wóda i dziwki. Swojemu wnukowi też pobłażała, też mu załatwiała zmiany
          szkoły etc i wszystko - podstawówkę skończył tylko i wyłącznie dlatego, że była
          reforma szkolnictwa i podstawówka się skończyła (a on akurat był już któryś rok
          z rzędu w klasie siódmej.... A teraz siedzi w ciupie, bo go złapali z
          narkotykami. Co dziwniejsze, rodzina nigdy nie była patologiczna w powszechnym
          rozumieniu tego słowa- oboje teściowie nie pili, pracowali etc, aczkolwiek ich
          małżeństwo trudno zaliczyć do udanych.
        • Gość: 2-GA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:35
          MYŚLE ZE TO DOTYCZY DZIECI SŁABSZYCH PSYCHICZNIe(BEZ WZGLEDU NA KOLEJNOŚĆ
          URODZIN). ALE CI ODRZUCENI ZYSKUJĄ- SĄ BARDZIEJ NIEZALEZNI, MADRZEJSI ZYCIOWO I
          LEPIEJ ZNOSZA PORAZKI. WIEC GŁOWA DO GÓRY
    • daimona i tak produkuje się kaleki 16.01.05, 00:52
      i tak produkuje się kaleki - przede wszystkim emocjonalne i życiowe.
      Bo kalectwo fizyczne u tego syna to plon kalectwa życiowo-emocjonalnego.

      Niestety, kobiety, nadmiarem można tak samo skrzywdzić, jak brakiem.
    • krolosesek Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko 16.01.05, 03:39
      Wcale nie mam ochoty komentowac komentarzy. Uwazam, ze tej stronie internetowej
      brakuje przejrzystosci i latwosci obslugi.
      Ale do rzeczy.
      Jest to bardzo przejmujaca historia i napisana w zupelnie innym stylu niz ta,
      ktora zajela pierwsze miejsce.
      Wcale nie wnikam i radze nikomu nie wnikac w to, kim jest autorka, bo to nie ma
      tu nic do rzeczy.
      Kazda z autorek nadeslanych prac przeszla przez koszmar i w konkursie chodzilo
      glownie o to, aby zebrac spory material, aby moc z czego wybrac.
      Bedziemy sie zapewne powoli konfrontowacz kazda z nadeslanych prac, ktore po
      przeczytaniu wywolaja u nas romaite refleksje i jak zwykle kontrowersje.
      Na nieszczescie praca nagrodzona znalazla sie pierwsza pod obstrzalem
      niedowiarkow i na autorce nie pozostawiono suchej nitki. Entuzjazm krytykow i
      dociekliwych szuj powaznie stracil na sile, jak mozna zauwazyc po ilosci
      komentarzy na tym portalu.
      Wracajac jednak do samej historii wcale nie podwazam wiarygodnosci zadnej z
      prac, nawet jesli jest to dopiero druga z jaka sie moglismy zetknac.
      Nie obchodzi mnie wcale, czy autorka jest zawodowa dziennikarka, czy historia
      jest prawdziwa w calosci czy tylko po czesci.
      Tu chodzi o zupelnie cos innego.
      Matka zawsze pozostanie matka! Wziawszy pod uwage fakt, ze syn jej w chwili
      obecnej jest juz 40-to letnim mezczyzna oznacza, ze matka jest kobieta starsza,
      doswiadczona i powoli zaczyna podsumowywac swoje ofiarne zycie.
      I to zycie przepelnione jest wielkim rozczarowaniem, bowiem marzeniem kazdej
      matki jest odejsc w spokoju majac przekonanie o tym, ze potomstwu wiedzie sie
      dobrze, ze spelnila swoje powolanie i jej praca nie poszla na marne.
      Ta kobieta, ta matka pozbawiona jest satysfakcji, mimo iz zrobila wszystko, co
      bylo w zasiegu rak, aby synowi uslac zycie rozami.
      Nie mozemy dziwic sie, ze przez cala te krotka, bo 5 stronicowa historie, gdzie
      wiele jest luk czasowych powstalych ze wzgledow technicznych spotykamy sie
      wylacznie z gorycza i wielkim zalem.
      Bo krzywda jest widoczna golym okiem.
      Cale 40 lat potrzebne bylo tej MATCE na to, aby w koncu dala za wygrana i
      usunela sie w cien. W cien, gdzie juz mniej emocjonalnie zaczyna podchodzic do
      relacji matka-syn i zaczyna stojac z boku oceniac sytuacje bardziej obiektywnie.
      Tej kobiecie nalezy sie spokoj!
      Nalezy jej sie odpoczynek i zajecie sie wreszcie samej soba.
      Nie oceniajmy jednak samej matki i kobiety, jako takiej, bo kazda z was, matek
      postepowalaby bardzo podobnie.
      Kazda z nadeslanych prac wywola u nas zapewne jakies refleksje. Niektorych z
      nas nastroi pozytywnie, innych negatywnie. Jedni wyciagna z tego jakies
      wnioski, inni wroca do codziennosci a jeszcze inni, czego nalezy spodziewac sie
      po Polakach i bedzie tego spora grupa, zaczna jadowicie przycinac i kpic.
      Jesli chodzi o mnie, to nie moge sie oprzec wrazeniu, ze brak jest tu jakiegos
      optymizmu w tej calej historii, brak jest puenty.
      Jest to jeden wielki zal do syna, ze nie byl w stanie dac matce chwil optymizmu
      i dumy z poswiecenia, z jakim oddala mu swoje cale zycie.
      Nie ma w tej pracy ani sladu samokrytyki i wskazywania swoich wlasnych bledow.
      I to wlasnie rozni te prace od nagrodzonej.
      Rzemioslo przednie, nastroj pogrzebowy, brak wytycznych.
      Obie dotychczas opublikowane prace traktuja o "trutniach". Pani Anicie latwiej
      jest sie pozbyc trutnia, gdyz........ i tu jest zasadnicza roznica, nie jest on
      jej wlasnym synem.
      Ale....
      Prace nie byly oceniane pod katem tego, ktora z autorek wycierpiala
      wiecej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!
      Pozdrawiam serdecznie MATKE marnotrawnego syna i gratuluje decyzji.
      • Gość: 30-TKA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:54
        SZCZEŚLIWEJ PUENTY NIE BĘDZIE-BO JEJ NIE MA-SYN NIE STAŁ SIE IDEALNY. KOBIETA
        PRZEZ ODIZOLOWANIE SIĘ I ZMIANE POSTAWY JUZ WYKAZAŁA POSTEP W MYŚLENIU (
        NIEKTÓRZY TKWIA W NIM PO GRÓB.
      • Gość: riada Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: 62.29.137.* 26.01.05, 18:05
        ani Ty, ani ktoś wcześniej chyba nie zauważył bolesnej ironii, z jaką kobieta
        pisała o wypadku syna. W tym liście jest i przyznanie się do winy i pokuta,
        czyli puenta, której tu komuś brakowało.

        pozdrawim

        riada
    • glonik Ballada o Januszku... 16.01.05, 06:44
      prawie...acz nie do końca, bo nie ma zakończenia ostatecznego. KTO to pisze,
      to, przynajmniej dla mnie nieważne, że o takim przypadku pisze, ważniejsze
      jest. Bo są takie dzieci, które chowając rodziców w grobie i wracając do domu,
      dziwią się, że obiadu nie ma.
    • Gość: mama Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 13:19
      Już wiem, że kocham mojego synka ponad wszystko, ale...
    • Gość: Aganiesha Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.akademiki.uni.torun.pl 16.01.05, 17:28
      Niesamowita, na wskroś przesiąknięta smutkiem,łzami i samotnością opowieść.
      Nawet jeśli nie jest prawdziwa Gar, stanowi doskonałe studium przypadku
      połamanej, zagubionej,zaślepionej Matki-Polki. Przypomina mi zmodyfikowaną
      nowelke,gdyż czytając znalazłąm w niej dwa punkty kulminacyjne ( a może tylko
      półtora??), pierwszy to wypadek syna,który w efekcie niewiele zmienił w życiu
      obojga,drugi-ciche odejście zrozpaczonej mamy.Tekst powinien trafić do książek
      psychologicznych!!
    • Gość: HeavySmoker Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.01.05, 03:14
      Ładny tekst.Wzruszajacy.Prawdziwy bo prawdopodobny, a to czy jest dokumentem czy literacka fikcja lub czyms pomiedzy nie ma chyba wiekszego znaczenia. Historia bardzo mi bliska, bo w jakims sensie osobista choc bez tak dramatycznych akcentow jak kalectwo na skutek wypadku samochodowego. Tyle ze...
      no wlasnie, pokusze sie o domorosla psychologiczna wykladnie bo przez ostatnie kilka lat sporo sie na ten temat nauczylem na wlasnej marnotrawnej skorze. Doglebna analiza faktow z mojego zycia pozwala na postawienie tezy ze przynajmniej zastanowic sie nad tym warto. O Synku (zwracam uwage na forme zwrotu do syna, bardzo znamienna). Po pierwsze odejscie ojca w wieku 4 lat czyli w okresie kiedy zaczyna sie u dziecka seksualny pociag do matki. Brak ojca =brak tzw leku kastracyjnego. Efekt -brak naturalnej fazy przeniesienia popedu sexualnego z matki (kompleks Edypa murowany) na inne kobiety i brak rownie naturalnej fazy podswiadomego utozsamiania sie z ojcem (do ktorego od tego momentu powinno byc chlopcu blizej). Do tego moze dochodzic podswiadome poczucie winy za odejscie ojca (zostal usuniety w skutek sexualnej rywalizacji o matke). Zaburzenie postrzegania postaci matki i odgrywania przez nia rol (matka-ojciec)Przeniesienie wszystkich uczuc na "mezczyzne jej zycia" ktory ma 4 lata!!!. Ten mezczyzna zaczyna czuc sie mezczyzna bo taki obraz jego samego wyplywa z informacji zwrotnych dostarczanych od innych (matka, babcia)i przestaje sie czuc chlopcem. Efekt: staromalenkosc, zapedy wielkosciowe lek przed okazywaniem prawdziwych chlopiecych uczuc. Kolejna wazna cecha moze (choc nie musi) byc brak tzw "zaloby" po odejsciu ojca (nieistotne czy umarl czy odszedl)a wiec niemoznosc uswiadomienia sobie przez Matke i przez syna ze od teraz jest matka samotnie wychowujaca dziecko a nie matka samotnie zyjaca z czteroletnim mezczyzna swojego zycia. Dwie kobiety i jeden maly chlopiec: zgaduje, bo tego nie wiem zawsze slicznie ubrany, grzeczny dla wszystkich, prawdziwy cherubinek. Z juz wbudowanym poczuciem winy za wszystkie swoje chlopiece a wiec raczkujace meskie cechy, bo naruszaja one obraz idealnego synka, a przeciez tylko takiego Matczysko nieswiadomie chce kochac.Okres doroslosci Synka wybija czkawka to wszystko. Czemu Dorota odchodzi :bo jest kopia matki (taka sliczna i madra pisze Matczysko) i dobra -dajaca i niczego nie oczekujaca w zamian.Jak Matczysko. Ona ma wybor, Matczysko nie. Gdyby nie odeszla Synek zostawilby ja (zawsze szukal tylko kopii matki, a nie da ulozyc sie zycia z kims wobec kogo czuje sie podswiadome poczucie winy z powodu kazirodztwa).Pijanstwa, narzekanie na los, prace, zli koledzy (ocena!) to pochodna tego wszystkiego co sie w synalku nagromadzilo przez lata. Potwornej samotnosci poczucia odmiennosci i winy. Trywializuje? Upraszczam? Mozliwe ale poddaje pod rozwage. Jaka w tym wina Matki? Zadna bo wszystko co robila robila z nalepsza intencja. To nie jest problem winy, kary tylko .........prawdziwego glebokiego zrozumienia problemu z ktorego cos sie moze (choc nie musi) narodzic. Pozdrawiam wszystkie Matczyska, Czytelniczki i innych Maminsynkow.
      M.
      • Gość: Gość Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 08:51
        Zrobiła sobie z nieletniego syna męża,
        przelała na niego swoje uczucia jakie powinna skierować do dorosłego mężczyzny -
        partnera,
        wysysała ze swojego dziecka to czego kobieta wymaga i dostaje od życiowgo
        partnera,
        Wykastrowała go i zniszczyła jako mężczyznę.

        • Gość: SIOSTRA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:58
          MĄDRE I PRAWDZIWE
    • Gość: ewik Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 08:06
      Bardzo dobrze napisane,nie rozumię,skąd twoje podejrzenia/to do Gara/.Wielu
      synalków zyjacych na koszt troskliwych matek powinnoo to przeczytać i
      zastanowić sie nad soba ,jesli są w stanie to zrobić.
    • Gość: matka Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 08:40
      Współczuje i podziwiam. Z punktu widzenia profesjonalisty postąpiłaś słusznie ,
      bo tak należy postąpić z alkoholikiem. Jako matka bardzo dobrze rozumiem twoje
      rozterki, dla lepszego komfortu twojego pomyślałam, czy mie dobrze by było abyś
      skorzystała ze spotkań z terapeutą uzależnień, a może w tej miejscowości jest
      grupa Al-anon. Pozdrawiam i przyznam, ze chętnie bym z tobą nawiązała kontakt
      osobisty babuszka48@gazeta.pl. ED
    • Gość: margerita Samodzielne dziewczyny i maminsynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 09:30
      Może coś w tym jest, że matki przelewaja na synów niespeŁnione uczucie do
      partnerów... Nie znam matki, która by aż tak usprawiedliwiaŁa, wyręczaŁa we
      wszystkim i pielęgnowaŁa swoją córkę (zwŁaszcza dorosŁą!). Ale to i dobrze -
      my, kobiety, rzadko staczamy się na takie dno nieodpowiedzialności, bo i nikt
      nam tak nie pobŁaża... Jaki to paradoks - matka kocha swoje dziecko, chce dla
      niego jak najlepiej, a ono m.in. wŁaśnie dlatego wyrasta na bezwzględnego
      potwora. Smutne.
      • Gość: Norbert Tatuś i Pawica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 11:20
        Kobietę potwora wychowuje ojciec.
        Rzadkością jest że ojciec wychowuje córki, ale znam przypadek kiedy ojciec
        wychwowywał trzy córki i przelał swą potrzebę miłości na jedną z nich, zamiast
        znaleźć sobie nową partnerkę. Skutek jest podobny: dorosła kobieta przekonana o
        swojej wspaniałości, wiele wymagająca od potencjalnych partnerów,
        przyzwyczajona do adoracji i brania. Jednocześnie lekająca się zaangażować
        emocjonalnie i uciekająca w wolność (bo nadmierna miłośc ojca była też
        balastem). PAWICA - tak ją teraz nazywam w myślach. Myślę, że znajdzie sobie w
        końcu partnera bo jest dostatecznie wielu facetów których przyciagnie sam jej
        seksapil. Chłopak - synek mamusi - ma gorzej, kobiety zwracają więcej uwagi na
        cechy partnera.
        Dodam jeszcze, że jej siostry są bardzo zaradne ale mają niskią samoocenę - ale
        tego nauczył je przecież TATUŚ.
        Pozdrawiam
        Norbert
    • Gość: Kimer Sa tez mezczyzni na zakrencie ... IP: 149.226.255.* 17.01.05, 10:32
      Sa tez mezczyzni na zakrecie, tylko kogo to interesuje. O nich sie nie pisze.
      Sa tez tacy, ktorzy chca miec rodzine, spokoj w rodzinie, ktorzy pracuja,
      zarabiaja pieniadze, przynasza je do domu i nie wypominaja zonom i dzieciom -
      "to ja je zarobilem". Sprzataja, prasuja, gotuja, patrza zeby zadanie domowe
      bylo odrobione i zeby corka rozumiala matematyke. A zona, co drugi dzien jest
      niezadowolona. Ale kogo to interesuje. Wielu powie, ciesz sie ze co drugi
      dzien, a nie codziennie ...
      • Gość: 30-TKA Re: Sa tez mezczyzni na zakrencie ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:02
        TO MĘŻOWIE "PAWIC" OPISANYCH POWYŻEJ- WSSPÓŁCZUJE , PODZIWIAM I RADZĘ PRZED
        ŚLUBEM PRZYJRZEĆ SIĘ RODZICOM WYBRANKI/NKA I RELACJĄ W ICH RODZINACH- TO SIE W
        90% POWIELA PO KILKU LATACH ( SPRAWDZONE)
    • alicja-ciekawska Wszystko jedno kto to napisal, 17.01.05, 11:06
      najwazniejsze ze bardzo interesujace.
      A takie jest.
    • susti Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko 17.01.05, 11:39
      No coś strasznego !!!! Na zakręcie to znalazł się synek. Jezeli tak
      poukładałaś mu życie matko , ze zgadzałaś się na wszystko, kazda kupka to cud,
      wódeczka cud , synek cud... to jak mogłaś uciec. ?
      Zostawić 40 letnie dziecko, którego się nie wychowywało ale traktowało jak
      zabawkę!!! na wolności?
      To tak jakby wydać na niego wyrok smierci.
      To tak jak wypuscić starą fokę z zoo do zimnego morza.
      trzeba było szukać pomocy u psychologa, w klubach aa, trzebabyło spróbować coś
      zmienic a nie zwiewać ..
      Mam dzieci i biorę za nie odpowiedzialność!!!! Za to jak je wychowam też!!!
      Zrobiłaś źle!!!! Zniszczyłaś człowiekowi życie. Został sam zapijaczony jako
      inwalida...!!!!
      Nie chciałabym mieć takiej matki!!
      • Gość: IrMa Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.01.05, 22:40
        A jaką? Trochę przybliż. Bom ciekawa. Bez ogólników. Bo przechył w drugą stronę
        też jest grożny.
      • Gość: SIOSTRA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:04
        TO TEŻ PRAWDA I MADRA MYŚL- BAWIMY SIĘ DZIEĆMI JAK ZABAWKAMI A JAK SIĘ ZEPSUJA
        WYRZUCAMY POZA MARGINES NASZEGO ZYCIA
      • Gość: przerazona nie badz taka madrala bo albo ci sie udalo IP: *.onlink.net 24.01.05, 19:40
        albo mialas wielkie szczescie, ze dzieci mialas n o r m a l n e. Niestety nie
        ma szkol pt Jak byc dobrym, madrym, wspanialym rodzicem. Nikt nie skonczyl
        doktoratu z rodzicielstwa a kazdy rodzic bardzo sie stara swoim rodzicielskim
        sercem i rozumem jak najlepiej wychowac swoje dzieci .Kazda matka mysli ze w
        wozeczku ona jedna, jedyna wozi anioleczka ze skrzydlami, ktorych ku jej
        zgrozie i oburzeniu nikt dostrzec nie potrafi. Ona nawet nie wie ze wozi diabla
        i potwora i nawet kiedy jej o tym mowia ona tego nie widzi. Glaszcze ta
        potworkowata twarzyczke i kocha ile sil. Kiedy dostrzeze ze zamiast aniola ma
        juz starego diabla, niestety jest juz za pozno.Rodzice rozwiedzeni uwazaja ze
        musza kochac za dwoje ,pracowac za dwoje, dawac za dwoje,. I to najwiekszy nasz
        blad ale jak sie od tego ustrzec?
        Jak wychowac dziecko bez milosci, ktorej wciaz naszym zdaniem za malo dajemy?
        Niestety tez wychowalam potwora tyle ,ze w spodnicy. Niestety tez nikogo nie
        sluchalam bo myslalam ze corce trzeba dac tyle milosci ile tylko to mozliwe.
        Niestety ale przefajnowalam sprawe. Moj potworek odgrodzil sie ode mnie
        kordonem policji. I dobrze. Wierze w boska sprawiedliwosc.
    • Gość: Ania Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 11:49
      Dl;a mnie brzmi ta hstoria niewiarygodnie, bo nie ma w niej emocji tych
      prawdziwych, które czułaby osoba będąca taką matką. Wiarygodnośc uzyskana
      poprzez opisanie scenariusza, jak to się kończy zwykle, gdy matka niszczy
      dziecko nadopiekuńczością, gdy je tuli tak, ze w końcu dusi. Ten tekst to taki
      tani wyciskacz łez. Kicz.
      • Gość: margerita75 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:00
        A ja myślę, że żyjąc w świecie sterotypowych ról społecznych i rodzinnych
        baaardzo często odgrywamy coś, co nam podsunięto, zachowujemy się w określony
        sposób, nie wiedząc, że można inaczej. Że kicz? To życie, życie samo,
        środowisko, wychowanie, gotowe życiowe scenariusze podsuwają nam takie
        kiepskie, uwierające nas role. A już dwie "kobiety na zakręcie" miaŁy w końcu
        dość siŁy i odwagi, żeby zacząć pisać role dla siebie od nowa. Oby byŁy one
        naprawdę niepowtarzalne i sensowne.
      • Gość: margerita75 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:00
        A ja myślę, że żyjąc w świecie sterotypowych ról społecznych i rodzinnych
        baaardzo często odgrywamy coś, co nam podsunięto, zachowujemy się w określony
        sposób, nie wiedząc, że można inaczej. Że kicz? To życie, życie samo,
        środowisko, wychowanie, gotowe życiowe scenariusze podsuwają nam takie
        kiepskie, uwierające nas role. A już dwie "kobiety na zakręcie" miaŁy w końcu
        dość siŁy i odwagi, żeby zacząć pisać role dla siebie od nowa. Oby byŁy one
        naprawdę niepowtarzalne i sensowne.
        • rena11 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko 18.01.05, 08:44
          Niestety niekiedy rodzice nie zauwazaja, ze ich dzieci przestaly byc dziecmi.
          Nadopiekunczosc to choroba i zdarza sie tez w relacjach maz-zona. Czesto zona
          przejmuje role "nadopiekunczej matki" i kiedy umiera wczesniej od meza to ten
          nie potrafi poradzic sobie z najprostszymi sprawami. Tak wlasnie stwarza
          sie "spoleczne kaleki".
          • Gość: Banderas Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: 217.17.44.* 19.01.05, 10:21
            Niestety, nadopiekuńcza mamusia sama wychowała sobie "potwora" (nie został
            nauczony odpowiedzialności ani samodzielności); znam ten mechanizm z autopsji,
            wydaje się że rodzice tego typu jak Matczysko podświadomie chcą uzależnić od
            siebie dzieci, bo boją się samotności, również tego że nie będą mieli kim
            rządzić i manipulować (a tak, pod przykrywką opiekuńczości - pełnia władzy !).
            Oczywiście takie dziecko jeszcze za taką opiekę MUSI być wdzięczne. A kto jej
            kazał się tak poświęcać ? Gdyby kochała dziecko MĄDRĄ MIŁOŚCIĄ (kochać, ale też
            i wymagać), ani ona nie musiałaby się tak "poświęcać", ani syn nie zostałby
            kaleką).
            Takie Mamuśki ... najlepiej w kosmos wystrzeliwać, żeby dzieci mogły się
            pozbierać po ich "mądrym" wychowaniu"....
    • Gość: nika 333 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.toya.net.pl 19.01.05, 13:36
      Swietny, jednocześnie przerażajacy artykuł
    • Gość: ewulinka Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: 195.85.249.* 20.01.05, 13:11
      nieważne kto to pisał, ważne, że może jakaś matka się ocknie i nie popełni
      takiego błędu, albo zauważy swój błąd. sama zastanawiam się w jaki sposób
      podetknąć ten artykuł mojej teściowej. sprawa dotyczy na szczęście "tylko"
      mojego szwagra, a nie męża. i wszystko jest dokładnie tak samo jak u niej ,
      czekam tylko na zakończenie tej historii albo jakiś przełomowy ciąg dalszy
      • Gość: SIOSTRA Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 14:08
        JA WYDRUKOWAŁAM I WSADZIŁAM TEKST DO KOLOROWEJ GAZETY KTÓRA DAŁAM MAMIE- BEZ
        UPRZEDZENIA, NIBY PRZEZ POMYŁKĘ-CZEKAM NA REAKCJE ALE LICZE ZE BEDZIE W CZYNACH
        A NIE W SŁOWACH
        • Gość: e Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.05, 14:21
          ja byłam rozpieszczana i jakos nic mi się nie stało w głowę
    • Gość: efka Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko IP: 5.5D* / 213.40.67.* 22.01.05, 19:45
      owszem, zgadzam się, że duo w tej historii winy matki, ale uważam, że istnieje
      też coś takiego jak samowychowanie, to jacy jesteśmy zależy nie tylko od
      rodziców, otoczenia, ale również od nas samych i my ponosimy odpowiedzialność
      za swoje dorosłe życie,
      w mojej mamie rówież widzę takie cechy, oddanie, poświęcenie za cenę siebie
      dlaczego ta Matka-Polka tak mocno trzyma się w tym kraju?
    • aga.p13 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko 24.01.05, 14:03
      No moze ta praca jest dziennikarki, calkiem mozliwe.
      Ale bohaterka nie nalezy do odpowiedzialnych, choc za taka sie uwaza, baba bez
      odpowiedzialnosci.
      Zrobila z syna kaleke i ułoma a potem zwiala.
      Zwiala przed swoim wlasnym "produktem".
    • atlantis75 Re: Kobieta na zakręcie: Matczysko 24.01.05, 14:29
      Popłakałam się... od 2 miesięcy mam syna. Mam nadzieję, ze wychowam go na
      mądrgo i samodzielnego człowieka.
Pełna wersja