Dodaj do ulubionych

Równość płci w podręcznikach szkolnych

25.06.05, 01:45
I od tego sie zaczyna budowe spoleczenstwa nowoczesnego.
Otwartego na noych ludzi na nowe pomysly. Edukacja,
i to ta od najmlodszych lat jest jedná z najwazniejszych
dziedzin zycia spolecznego.

Mloda Polak, mlody Polak
uczony od przedszkola, a przede wszystkim w domu
ze swiat zbudowali Kazimierz Wielki i Józef Pilsudski
bedzie po trzydziestce juz homofobem i antysemitá.

Dochodzi oczywiscie backgroun z domu i z Kosciola
i mamy polskie ciacho.

Ale zdaje sie ze nie ma szans przynajmniej przez najblizsze lata
na nowoczesne podreczniki uczace tolerancji na innych.
Polak z Polakiem bédzie sié tlukl na paradach równosci, normalnosci,
pod brytlanymi wystrwami jak ta w Lodzi. Bédzie sie tlukl zamiast
wysluchiwac sie nawzajem i dyskutowac.

To jest Polska Kaczynskiego. Witamy w piekielku.

:-(

ZN
Obserwuj wątek
    • mondokane Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 25.06.05, 07:29
      > Ale zdaje sie ze nie ma szans przynajmniej przez najblizsze lata
      > na nowoczesne podreczniki uczace tolerancji na innych.
      > Polak z Polakiem bédzie sié tlukl na paradach równosci, normalnosci,
      > pod brytlanymi wystrwami jak ta w Lodzi. Bédzie sie tlukl zamiast
      > wysluchiwac sie nawzajem i dyskutowac.

      Właśnie!! A wszystko dlatego, że ALA MA ASA!!
      • wtes2 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 25.06.05, 09:15
        Jeżeli konieczne będzie zachowanie parytetu pomiędzy ilością wzmianek o
        kobietach i mężczyznach w podręcznikach to nadchodzą naprawdę piękne czasy (dla
        uczniów)
        Prawdopodobnie zakazany zostanie druk podręczników do matematyki i fizyki.
        Np. zamiast podręcznika do fizyki zostanie wydrukowana broszurka o życiu
        Marii i Piotra Curie ( z uwagą, że niestety Piotr nie wytrzymał tempa pracy jaki
        narzuciła Maria i zmarł).
        Pozdrawiam wszystkie Panie
            • lahdaan Ale jajniki! 09.02.10, 01:15
              Dlaczego gazeta, która mieni się być przeznaczoną dla intelektualnych elit robi wywiad z ignorantami, a tym mianem można nazwać tę panią. Nierówności w podręcznikach poświęconych szeroko rozumianej historii kultury rzeczywiście można uznać za feministycznie niepoprawne. Jednak należy przede wszystkim przyczyn tego faktu. Czy nie jest tak, że niegdysiejsza kultura była kulturą patriarchalną, z ostro zarysowanymi rolami społecznymi kobiet i mężczyzn, i tym samym skazującym płeć piękną na niehistoryczną rolę? Ależ oczywiście, że tak! Jednak pani, z którą wywiad z niesmakiem przeczytałem, ten fakt zupełnie pomija (a może o nim nie wie..), i wygłasza "uczone" kalumnie o tym dlaczego w szkolnych programach jest tak mało kobiet.

              Powiem tak: zarówno na miejsce w historii jak i uznanie intelektu trzeba sobie zapracować. Czego tej Pani z całego serca życzę.

              --
              "P2C2BE!" Salomon Rushdi
        • von_seydlitz Bzdura, dzieci trzeba wycowywac w identyfikacji... 01.02.10, 09:15
          Chciała by paniusia kompletnej homogenizacji płci? Dopiero osoba identyfikująca
          się płciowo może postępować wbrew stereotypowi, próbować kształtować swoją
          osobowość i przyszłość. Popatrz Laluniu na subkultury młodzieżowe i na pozycję
          jaką w tym społeczeństwie zajmują dziewczyny. Jeśli dzieci będą wychowywane tak
          jak uważasz, to raczej doli kobiet to nie polepszy.
        • black_halo Nikt nie mowi pl na pol 01.02.10, 11:26
          Ale faktem jest, ze o kobietach w podrecznikach jest malo. I wklada sie
          koljnym pokoleniom do glowy przekoanie, ze baba nadaje sie tylko do
          garow. Nie mowi sie za to w szkole, ze jeszcze w XiX wieku przywilej
          szkolny byl zarezerwowany wylacznie dla chlopcow, przewaznie z bogatych
          rodzin. Dziwczynki wystarczylo dobrze wydac za maz. Wiec skad wziasc
          wystarczajacoa ilsoc kobiet w podrecznikach? Moze napisac cos o
          kobeiatch wspolczenych, co?
          • simon_r Kopernik była kobietą!!!! 01.02.10, 16:41
            a w podręcznikach należy wreszcie zacząć mówić, że większość greckich filozofów
            była homosiami albo bi a proch wymyślili Chińczycy... do pierwszej czytanki
            należy oczywiście wprowadzić elementy równości rasowej czyli Ala powinna być
            czarna a jaś żółty a ich rodzice najlepiej żeby byli rozwiedzionymi gejami.
            Wtedy gdy już się podczas edukacji już każdej rasie, płci i orientacji
            seksualnej da po równo będzie można oczekiwać prawdziwie tolerancyjnego i
            zdrowego społeczeństwa.

            --
            ------------
            Podróże małe i duże.
          • oblomoff I o to chodzi! 08.02.10, 22:23
            black_halo napisała:

            > [...] Wiec skad wziasc wystarczajacoa ilsoc kobiet w podrecznikach? Moze napisac cos o kobeiatch wspolczenych, co?

            I o to chodzi, o to chodzi!! Nie po to przecież dzisiejsze panie feministki ślęczą nad genderową analizą szkolnych podręczników, aby potem wprowadzać tam np. opowiastki o tym, że Kopernik była kobietą, albo że IX symfonię Beethovena tak naprawdę napisała jego kucharka. I cóżby komu z tego przyszło? Chodzi o to, by do tych podręczników trafiły, na równi z dotychczasowymi bohaterami, one same! Jak równość, to równość! Niechaj polski uczeń poznaje, obok Izaaka Newtona, równie wiekopomną postać pani "profesor" Magdaleny Środy. Newton odkrył powszechne ciążenie, a pani "profesor" odkryła, że homofobia już z nazwy samej oznacza wrogość wobec człowieka jako takiego - bo przecież homo znaczy człowiek, aha?
    • wtes2 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 25.06.05, 09:35
      Uważam, że Agora powinna zacząć od siebie. Dość reklamowania torebek, butów i
      sukienek w Wysokich Obcasach i w Avanti. Więcej informacji o samochodach,
      elektronice, komputerach. Czy kobiety nie są zainteresowane sportami
      ekstremalnymi lub jazdą na motocyklach. Dość stereotypów - to niemożliwe aby
      Kobiety chciały tyle czasu poświęcić na dobór kosmetyków lub studiować przepisy
      kulinarne.
      Precz z Poradnikiem Domowym!!!
      • yves Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 26.06.05, 23:43
        No jasne WTES2, popieram- wystarczy jeden rzut oka na rubryki Gazety pt
        "Kobieta":
        -Wysokie Obcasy (tzw pismo dla "feministek"!!!Czy nie powinno sie raczej
        nazywac "Niskie Obcasy i Mam Was Wszystkich w D...."?!)
        -Dziecko
        -Slub
        -Cztery katy
        -Avanti (zakupy)
        -Poradnik domowy

        !!!!


        I kto tu pisze o stereotypach?
        Bez komentarza.
      • colombina Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 28.06.05, 02:26
        Chociaz twoj post jest prowokacyjny, ale po czesci sie z toba zgadzam.
        Uszczesliwiania mlodych kobiet wylacznie kieckami, torebkami i fryzurami to
        utrwalanie w nich stereotypow, ktore kiedys im wyjda bokiem. Tak samo zreszta
        jak proba sprostania stereotypowi silnego faceta wyjdzie bokiem jakemus milemu
        romantykowi.
        A gotowanie, no coz, jak to jeden z moich kolegow w pracy powiedzial "doszedlem
        do wniosku, ze skoro cale zycie bede musial jesc, to jest calkowicie sensowne
        zebym nauczyl sie dobrze gotowac".


        --
        The best things in life are free.
        • wtes2 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 28.06.05, 07:30
          Tak, mój post jest prowokacyjny. Teraz zupełnie poważnie,: dopóki nie wystąpiła
          pani od podręczników nie zastanawiałem się nad tym dlaczego np.w podręcznikach
          do matematyki jest tak mało kobiet -jest Pitagoras, Tales, jakiś Gautz, a nawet
          Banach (ale nie Jolanta). I kompletnie mi to nie przeszkadzało.

          I po drugie: To raczej rodzice powinni decydować o tym jaki model życia
          społecznego lub rodzinnego powinna przekazać dzieciom szkoła. Wybór utrudnia
          monopol Państwa na szkolnictwo. Ja np. nie chcę by moje córki w szkole zostaly
          przekonane do tego, że kobieta powinna wziąć na siebie utrzymanie rodziny.
          Widzę to u siebie. Mnie po prostu jest łatwiej zarobić na rodzinę. Haruję i nie
          chcę by to spotkało moje córki. Bo po co? Niech to zrobią faceci z którymi się
          zwiążą.
          • colombina Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 28.06.05, 14:04
            Interesujace spojrzenie, tym bardziej ze ja bylam zawsze wychowywana w poczuciu
            ze bede musiala pracowac zawodowo (takie byly czasy ze wiekszosc kobiet
            pracowala). Nie wydaje mi sie zeby intencja szkoly bylo wpojenie dziewczynkom
            ze powinny wziac na siebie calkowity ciezar utrzymania rodziny, a raczej
            pokazanie roznych roljakie kobieta moze pelnic w spoleczenstwie. Na pewno znasz
            przyklady z literatury francuskiej, angielskiej czy nawet polskiej z XIX i
            poczatku XX wieku o losie kobiet, zupelnie nieprzygotowanych do innych rol niz
            role pan domu (co innego ze i spoleczenstwo nie bylo przygotowane na ich inna
            role).
            Moim zdaniem wychowywanie dziecka powinno miec na celu przygotowanie go do
            radzeniu sobie w zyciu w kazdej okolicznosci a nie do konkretnej "roli".

            --
            The best things in life are free.
            • wtes2 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 28.06.05, 15:59
              Pytam:
              - czy dzieci róznych płci mają być wychowywane do tych samych ról?
              - czy nie jest utopią przygotowanie dzieci do każdej roli ? (szkoła jak kurs dla
              komandosów)
              - i o jakiej pracy zawodowej myślą kobiety ?
              Wyjaśnienie: powiedzenie "żadnej pracy się nie boję" jest dla mnie nie do
              przyjęcia. Ja np. nienawidzę pracy na taśmie, robiłem to w czasie studiów i było
              to szalenie motywujące do ich skończenia.
              Otóż większość kobiet wykonuje szalenie nudną robotę w biurach i fabrykach.
              I czy one są z tego zadowolone ?
              • yves Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.07.05, 23:53
                Odpowiadam:
                Takiego pytania w ogole nie nalezy stawiac. Przynajmniej jezeli chodzi o wlasne
                dzieci trzeba byc optymista. One maja jeszcze wszystko przed soba i maja
                potencjalnie przynajmniej wolna droge wyboru swojej drogi. Nie jest powiedziane
                ze musza pracowac akurat w biurze, czy przy tasmie czy tez byc kierowca TIRa,
                czy jeszcze Bog wie co, nie zaleznie od tego czy sa chlopcem czy dziewczynka, i
                juz tym bardziej niezaleznie od tego, jakie Ty osobiscie masz doswiadczenia z
                praca i studiami.
                Prosze, nie zablokuj swoim dzieciom mozliwosci rozwoju swoich talentow i
                poszukiwania szczescia w sposob, ktory same sobie wybiora.
                Ja mam dwadziesia kilka lat i permanentny, bolacy konflikt z moim Tata, ktory
                tak samo wlasnie probowal uszczesliwic mnie na sile.
                To wlasciwie powinno byc oczywiste, ale powtoze jeszcze raz: jezeli mlody
                czlowiek, chlopak czy dziewczyna:
                - chce ksztalcic sie i pracowac w zawodzie swojego wyboru
                - chce zalozyc rodzine
                - chce pozostac w domu i zajmowac sie domem
                - chce polaczyc jedno i drugie
                czy tez nic z powyzszych
                TO MOZE I POWINIEN/NNA TO ZROBIC!!!
                A rola rodzicow polega na zaakceptowaniu tego wyboru.

                <Jezeli uwazasz, ze przygotowanie dzieci do wielu rol jest utopią, to nie
                doceniasz albo mozliwosci (dobrej) szkoly albo wlasnych dzieci, a to smutne.
                W zasadzie chodzi nie tyle o przygotowanie co ukazanie, ze to jest w ogole
                mozliwe. O nie-zamykanie drzwi.>

                Pozdrowienia
                Y.T.
                  • andrzejto1 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 20.12.05, 13:06
                    > Wolność wyboru dla młodych ludzi - popieram i życzę powodzenia

                    Jak najbardziej, ale z tą wolnością wyboru z pełną konsekwencją. Jak ktoś idzie
                    na studia ekonomiczne na jakiejś miernej uczelni, żeby mieć tylko papierek,
                    olewając to, że w tym zawodzie sznase na pracę ma niewielkie, to również
                    powinien nie otrzymać zasiłku i innych przywilejów dla bezrobotnych. Nie
                    wspominając o różnych politologiach, administracjach itp.Bo wolnośc idzie w
                    parze z odpowiedzialnością. I nieistotne jest to jakiego wyboru dokonał. Jak
                    nie potrafił w odpowiednim momencie użyć szarych komórek to po takich studiach
                    jest tylko i wyłącznie robotnikiem niewykwalifikowanym z wyższym
                    wykształceniem.
                    Jak się nie chciał uczyć i nic nie umie to tyż....
                    Po prostu.
                    Dlaczego dzieci w USA od małego są uczone odpowiedzialności za Siebie? I tego,
                    że są w szkole po to, aby zdobyć fach umożliwiający im osiągnięcie pełnej
                    samodzielności??
                    I dlaczego ja mam finansować naukę a potem zasiłki, dodatkowe kursy dla
                    bezrobotnych, urzędników w MOPS i UP i innych zajmujących się tymi, którzy nie
                    wykazali się odpowiedzialnością??

            • echtom Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.02.10, 11:28
              Nie widzisz różnicy między pracą zawodową a wzięciem na siebie
              utrzymania rodziny?

              --
              "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie
              mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność
              była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."
            • esmeralda_pl Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 12.12.05, 08:43
              No właśnie... moja sąsiadka przez całe życie nie pracowała... Maz na nią
              robił... Studiów nie skończyła, bo po co, skoro mąż na nią będzie robił... Mąż
              rok temu zmarł na raka... Jej zostało 500 zł renty po nim... Zero
              wykształcenia, zero umiejętności, bo mąż całe życie na nią robił... Ma
              szczęście, bo syn kradnie, więc ich utrzymuje...
              • rikol Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 25.01.10, 13:53
                Tak, dochodzimy do tak przyziemnych kwestii jak utrzymanie oraz prawo do
                emerytury (jakze sie to rozni od swietego bezcennego macierzynstwa). Jasne jest,
                ze kobieta musi pracowac, albo na starosc wyladuje na bruku. Za macierzynska
                milosc nie dostaje sie ani zlotowki.
          • ardzuna Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 17.09.05, 22:03
            wtes2 napisał:

            Mnie po prostu jest łatwiej zarobić na rodzinę. Haruję i nie
            > chcę by to spotkało moje córki. Bo po co? Niech to zrobią faceci z którymi się
            > zwiążą.

            No jasne, ze ci jest łatwiej zarobić na rodzinę, jeśli żona obsługuje cały dom.
            Gdybyś to ty obsługiwał cały dom, żonie byłoby łatwiej zarobić. Ale pomijam to.
            Skoro piszesz to, co piszesz, w takim razie musisz tak wychować córki, żeby
            lecialy u facetów na kasę. Bo wcale nie każdy facet zarabia tyle, żeby móc
            utrzymać dom i rodzinę i w związku z tym - skoro nie mamy poligamii - niektóe
            kobiety trafiaja na facetów, którzy utrzymują pół domu i rodziny, albo jeszcze
            mniejszą część. Nie oznacza to, że nie są wartościowymi ludźmi. Ale dla twoich
            córek nie powinno się liczyć, czy są wartosciowymi osobami, czy nie, tylko czy
            są w stanie zarobić na rodzinę. Jesli chcesz być konsekwentny w swoich
            poglądach, tak je powinieneś wychowywać.
    • zly_wilk feminizm to nowa wersja komunizmu 25.06.05, 10:15
      Feminizm jest kolejną lewicową ideologią, której wyznawcy, zmierzając do
      realizacji swojego utopijnego celu - budowy lepszego społeczeństwa - ignorują
      prawa, jakimi rządzi się realny świat. Pod wieloma względami feminizm jest
      kalką komunizmu, lecz jest jeszcze bardziej absurdalny, bo jeszcze bardziej
      sprzeczny z naturą i zdrowym rozsądkiem.

      Podobnie jak komunizm, feminizm ignoruje podstawowe, naturalne prawa. Komunizm,
      zmierzając do szczęścia proletariatu, podeptał m.in. prawa własności. Własność
      prywatna miała być zniesiona, wszystko miało być wspólne, a każdy miał
      otrzymywać ze wspólnej własności „według potrzeb”.

      Należało uświadomić nieświadomą klasę robotniczą, że jest wykorzystywana przez
      kapitalistów. Najbardziej świadoma część proletariatu – komuniści – mieli
      stanąć na jego czele i doprowadzić do zmiany ustroju, likwidując prawa
      własności i znosząc wyzysk klasy robotniczej. Jednym z dogmatów komunizmu była
      teoria „walki klas”. Zwycięstwo proletariatu miało doprowadzić do likwidacji
      burżuazji jako reliktu poprzedniej epoki i stworzenia społeczeństwa
      bezklasowego.

      O ile komunizm był ideologią jednej klasy społecznej (a faszyzm – ideologią
      jednego narodu) - feminizm jest ideologią jednej płci. Zmierzając
      do „wyzwolenia” kobiet, ignoruje podstawowe, naturalne prawa, m.in. ignoruje
      fakt, że płeć w dużej mierze determinuje role społeczne. Feminizm postuluje
      m.in. wprowadzenie równości płci. Aby zrealizować ideały feminizmu, należy
      uświadomić kobiety, że są wykorzystywane przez mężczyzn. Na czele kobiet staną
      feministki, likwidując nierówność i znosząc wyzysk kobiet. Zwycięstwo feminizmu
      doprowadzi do stworzenia społeczeństwa androgynicznego – w którym płeć nie
      będzie determinować roli społecznej.

      Zamiast komunistycznego dogmatu o „walce klas” w feminizmie znajdujemy dogmat
      o "odwiecznej wojnie płci". W feministycznych pismach natomiast możemy znaleźć
      poważne rozważania o tym, czy w nowym społeczeństwie mężczyzna będzie jeszcze
      kobiecie potrzebny.

      Feministka to ktoś taki, kto wierzy, że istnieje coś takiego, jak "odwieczna
      wojna płci" Jest przekonana, że patriarchalne społeczeństwo uciska kobietę.
      Walczy o "nowy wspaniały świat", w którym płeć nie będzie determinować niczyjej
      roli w społeczeństwie. Domaga się równouprawnienia, widząc w różnym traktowaniu
      kobiet i mężczyzn przejawy dyskryminacji kobiet.

      Nam, którzy doświadczyliśmy komunizmu, łatwiej przychodzi zrozumienie
      feminizmu, gdy uświadomimy sobie, że feministyczne pojęcia są kalką z
      komunistycznej nowomowy. Obrazuje to poniższe zestawienie:

      Komunizm - Feminizm
      walka klas - wojna płci
      burżuazja - biali, heteroseksualni mężczyźni
      zgniły kapitalizm - opresyjny patriarchat
      społeczeństwo bezklasowe - społeczeństwo androgyniczne (bezpłciowe)
      sprawiedliwość społeczna - równouprawnienie
      punkty za pochodzenie - parytety płciowe
      imperialistyczni podżegacze wojenni - sprawcy przemocy w rodzinie
      świadomość klasowa - poczucie przynależności do kobiecej “gender”
      wyzysk klasowy - wykorzystywanie kobiet
      likwidacja nierówności społecznych - likwidacja dyskryminacji płciowej
      fideistyczne przesądy - patriarchalne stereotypy
      demokracja ludowa - demokracja parytetowa
      dziejowa konieczność (nieuchronny upadek kapitalizmu) - postęp ludzkości
      (nieuchronny upadek patriarchatu)
      komuniści awangardą światowej rewolucji proletariackiej - feministki awangardą
      światowego ruchu wyzwolenia kobiet
      reakcja - ciemnogród
      wróg ludu (wróg klasowy) - męska, szowinistyczna świnia

      Zobacz jeszcze: www.psychologia.net.pl/index2.php?
      category=artykul&level=61
      • piotr7777 Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 10:28
        Rzekomy dowód na dyskrymincję - przykład obrazka gdzie inteligentny vhłopiec
        tłumaczy niezbyt rozgarniętej dziewczynce znaczenie słów "dziennik, tygodnik"
        itp., ale równie dobrze to dziewczynka mogłaby tłumaczyć coś chłopcu.
        Inny rzekomy przykład - Jola ma problem bo odchudza się a kusi ją czekolada,
        Wojtek chce się uczyć ale kolega zaprasza na imprezę.
        Czy powinni zamienić się miejscami?
        Przecież chłopcy raczej nie dbają o wygląd a nawet gdy są łakomczuchami zwykle
        to nie oni próbują z tym walczyć a np. ich matki.
        Z kolei dziewczynki są pilniejsze i bardziej systematyczne.
        W sumie więc to raczej chłopcy mogą się czuć dyskryminowani tymi dwoma
        przykładami.
        Albo to że podręczniki prezentują wyidealizowany obraz świata, gdzie nie ma
        przemocy, chorób, cierpienia itp.
        Ale przecież to uboczny skutek bezstresowego wychowania.
        Czy teraz uczniowie na historii mają uczyć się nie tylko imion polskich królów
        ale również ich żon - królowych?
        Nie tylko o wojnach toczonych przez mężczyzn ale także o sposobie w jaki
        kobiety prowadziły w tym czasie gospodarstwa domowe?
          • zdzisiek66 Re: Tak, a czemuz by nie? 01.02.10, 09:25
            A dlatego, że taka nauka utrwalałaby negatywne i kłamliwe stereotypy. Że niby
            jak, mężczyzna na wojnie, a kobieta przy garach? Tak mamy uczyć dzieci?
            Przykład z Wojtkiem i Jolą też jest fatalny. Jola powinna zastanawiać się nad
            wyborem: nauka czy ustawka kibolkami innego zespołu.
            A Wojtek - czy zjeść czekoladę, bo się odchudza, żeby się zmieścić w piękną
            suknię, którą na bal szkolny kupił mu matek (gdyż Wojtka wychowują w nowoczesnym
            związku matek i tatusia).
            • hermina5 Re: Tak, a czemuz by nie? 01.02.10, 09:49
              > A dlatego, że taka nauka utrwalałaby negatywne i kłamliwe
              stereotypy. Że niby
              > jak, mężczyzna na wojnie, a kobieta przy garach...

              Trzeba miec naprawdę głupie społeczeństwo, zeby uczyć sie historii w
              tak głupi sposób jak w Polsce - w kołko o powstaniach i zsyłkach
              itp - ku... jego mac - czy wreszcie jakas ksiazka do historii
              napisze, prawdę - ze w ogóle przetrwalismy jako naród nei dzieki
              tym na Syberii, ale dzieki tym, co tu zostały i wychowywały dzieci ,
              w tym synów, uczyły jezyka, tradycji, prowadzióly całe gospodarstw i
              majątku scucdem unikajac konfiskaty, kiedty mezulu gnił w pierdlu na
              Syberii - dlaczego ja w zadnej ksiazce do historii nie czytam o tym,
              a tylko ciągle o dyktatorach upadajacych powstan?
              • zdzisiek66 Re: Tak, a czemuz by nie? 01.02.10, 10:11
                ze w ogóle przetrwalismy jako naród nei dzieki
                > tym na Syberii, ale dzieki tym, co tu zostały i wychowywały dzieci
                > w tym synów, uczyły jezyka, tradycji,


                No właśnie, coś chyba nie za bardzo im wyszło z tym wychowywaniem, bo
                wychowywały jak raz następne pokolenie straceńców. Synków, żeby śladem tatusia
                ruszyli z szabelką na Moskala, a córeczki, żeby prowadziły gospodarstwa i
                wychowywały kolejne pokolenie powstańców i ich żon.
                • hermina5 Re: Tak, a czemuz by nie? 01.02.10, 11:15
                  Jakby nie wychowywały to ani po polsku byś nie mówił, ani nie pisał,
                  nie trzeba miec złudzeń - cztery -pięć pokoleń to wystarczająco,
                  zeby wynarodowić skutecznie - wystarczy sobie popatzreć na
                  Bialorusinów czy Litwinow, którzy w 90% nie znaja własnego jezyka, a
                  wystarczyło znacznie krócej...Takze mogły i tak wychowywac, ze
                  zadnej Polski na mapie by nie było, bo Polaków też by nie było.
        • ag_k Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 16:35
          > Rzekomy dowód na dyskrymincję - przykład obrazka gdzie inteligentny vhłopiec
          > tłumaczy niezbyt rozgarniętej dziewczynce znaczenie słów "dziennik, tygodnik"
          > itp., ale równie dobrze to dziewczynka mogłaby tłumaczyć coś chłopcu.

          Ale nie tłumaczy.
          W ten sposób to można stwierdzić, że narzekanie na upały jest bez sensu, bo
          równie dobrze mogłoby właśnie być zimno.
          • piotr7777 Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 17:05
            ag_k napisała:

            > Ale nie tłumaczy.
            > W ten sposób to można stwierdzić, że narzekanie na upały jest bez sensu, bo
            > równie dobrze mogłoby właśnie być zimno.
            Ale gdyby to dziewczynka była tą mądrzejszą pewnie by to Pani nie przeszkadzało.
            Często w podręcznikach to właśnie dziewczynki dają przykład chłopcom -np.
            dbania o czystość (zwykle antywzory brudasów to chłopcy, nieprawdaż?). I nikt
            się nie czepia.

            Wszytsko zresztą zależy od interpretacji.
            Swego czasu w "WO" jakaś pani ekspert oburzała się na dowcipy o teściowych,
            które w istocie raczej obrażają mężczyzn.

            A wiec np. żart o zięciu do którego teściowa podeszła na kolanach mówiąc "wyłaź
            spod łóżka ty tchórzu" wyśmiewa raczej jego bojaźliwość, zaś zięć na widok
            teściowej z miotłą pytający: "mama sprząta czy odlatuje" może być uznany za
            aroganta w dodatku wierzącego w zabobony.
            • ag_k Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 21:42
              > Ale gdyby to dziewczynka była tą mądrzejszą pewnie by to Pani nie
              przeszkadzało.

              Gdyby JEDNA dziewczynka była mądrzejsza, to i tak byłoby to za mało.
              Gdyby na połowie takich rysunków dziewczynka objaśniała coś chłopcu, a na
              drugiej połowie - chłopiec dziewczynce, to byłoby OK.
              A gdyby babcia miała wąsy, toby była dziadkiem.
              Zamiast gdybać, proponuję się skupić na rzeczywistości. A wygląda ona tak, że w
              tych książkach kobieta cały dzień obsługuje innych, a w przerwach pindrzy się
              przed lustrem. Nigdy niczego nie czyta, niczym się nie interesuje, a do
              komputera siada wyłącznie po to, by zrobić zakupy. "W jednej z książek
              dwukrotnie zamieszczono lekcje o różnych zawodach i wszystkie wykonywali
              mężczyźni. Przez trzy lata nie pojawiła się nawet wzmianka o pracy zawodowej
              kobiet." Nie wiem ile kobiet w Polsce pracuje zawodowo, ale tutaj nie robi tego
              ani jedna - w imię czego opisywać dzieciom świat, który nie istnieje? Typ
              kobiety, który ja znam wyłącznie z dowcipów o blondynkach i teściowych,
              przedstawia się tutaj jako jedyny możliwy!
              • zdzisiek66 Spalić te złe podręczniki 01.02.10, 09:33
                Dały nam przykład Francuzki, jak zwyciężać mamy ze stereotypami.

                We Francji organizacja kobieca prowadzi "czarny rejestr" podręczników,
                książek, komiksów, gier i filmów, które role kobiet i mężczyzn przedstawiają w
                skrajnie stereotypowy sposób.


                Prosta sprawa: indeks i palimy. Magdalena Środa i Kinga Dunin zdecydują, co może
                zatruwać umysły stereotypami i jako takie na stos powinno trafić jak najszybciej
                (najlepiej razem z autorami, w końcu musi być jakaś sprawiedliwość dziejowa).
        • totalna_apokalipsa Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 18:10
          Nie tylko o wojnach toczonych przez mężczyzn ale także o sposobie w jaki
          > kobiety prowadziły w tym czasie gospodarstwa domowe?

          tu chłopie akurat przejechałeś się na własnym argumencie, bo mieszkamy w Polsce
          i 123 lata nie było kraju, za to co 30 lat powstanie i kiedy chłopaki latali po
          lasach po raz kolejny bawić się w kompletnie niezorganizowane powstanie i
          wycinano ich połowę , to fakt, że w ogóle przetrwała tzw. tozsamość narodowa to
          sprawa kobiet - własnie tych kobiet, które zostwaly po dworach ., przechowywały
          jednych, konspirowały dla drugich itp. Tych głupich, anonimowych siłaczek,
          umierających przed 40-stką i uczacych dzieciaki historii i języka...Ale o nich
          nigdy się nie pamiętało, bo po co?
          • piotr7777 Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 19:23
            > tu chłopie akurat przejechałeś się na własnym argumencie, bo mieszkamy w
            Polsce
            >
            > i 123 lata nie było kraju, za to co 30 lat powstanie i kiedy chłopaki latali
            po
            >
            > lasach po raz kolejny bawić się w kompletnie niezorganizowane powstanie i
            > wycinano ich połowę , to fakt, że w ogóle przetrwała tzw. tozsamość narodowa
            to
            >
            > sprawa kobiet - własnie tych kobiet, które zostwaly po dworach .,
            przechowywały
            >
            > jednych, konspirowały dla drugich itp. Tych głupich, anonimowych siłaczek,
            > umierających przed 40-stką i uczacych dzieciaki historii i języka...Ale o
            nich
            > nigdy się nie pamiętało, bo po co?
            No dobrze a znasz nazwiska tych skądinąd dzielnych strazniczek ogniska
            domowego? Bo nazwiska poszczególnych dowódców z różnych powstań (w tym Emilia
            Plater) na ogół są znane.
            • ar.co Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 19:55
              Z Emilią Plater to akurat nie trafiłeś (nie była faktycznie dowódcą - co
              najwyżej honorowym, w walce bardziej przeszkadzała niż pomagała, a umarła w
              końcu z przemęczenia), miała jedynie "dobrą prasę" - ale co możesz powiedzieć o
              takiej np. Henryce Pustowójtównie? Także o niektórych królowych przydałoby się
              powiedzieć na lekcjach historii trochę więcej, choćby brak Marii Ludwiki przy
              okazji Jana Kazimierza jest zwykłym skandalem, również Marysieńka Sobieska
              odegrała znacznie większą rolę, niż to zwykły przyznawać podręczniki.
              Niekoniecznie chodzi o to, żeby wymieniać rozmaite siłaczki po nazwisku - może
              raczej o to, żeby uczniowie zdawali sobie sprawę, że powstanie - wszystko jedno
              które - nie nyło jedynym przejawem działalności narodowej.
              • piotr7777 Re: nie popadajmy w przesadę 25.06.05, 21:48
                > Z Emilią Plater to akurat nie trafiłeś (nie była faktycznie dowódcą - co
                > najwyżej honorowym, w walce bardziej przeszkadzała niż pomagała, a umarła w
                > końcu z przemęczenia), miała jedynie "dobrą prasę" - ale co możesz powiedzieć
                o
                >
                > takiej np. Henryce Pustowójtównie? Także o niektórych królowych przydałoby
                się
                > powiedzieć na lekcjach historii trochę więcej, choćby brak Marii Ludwiki przy
                > okazji Jana Kazimierza jest zwykłym skandalem, również Marysieńka Sobieska
                > odegrała znacznie większą rolę, niż to zwykły przyznawać podręczniki
                W istocie - rolę negatywną.
            • toman5 Re: nie popadajmy w przesadę 27.06.05, 08:28
              Kula w płot!!! No toż właśnie dlatego nie znasz, że cię w szkole nie
              nauczyli!!!! Naprawdę sądzisz, że nie historycy nie dysponują pamiętnikami z 19
              wieku? Tyle, że nie uznają za potrzebne wpisanie ich do podręczników.
            • okrent9 "znasz nazwiska?" - znam! 01.08.05, 05:33
              No dobrze a znasz nazwiska tych skądinąd dzielnych strazniczek ogniska
              > domowego?

              Znam przynajmniej jedno - mojej babci. W czasie okupacji była opiekunką w
              przedszkolu zarządzanym przez Niemców (na Śląsku) i wbrew oczywistej "linii
              programowej" przez nich narzuconej uczyła polskie dzieci polskich wierszy
              patriotycznych oraz modliła się z nimi po polsku za ich rodziców. Nazwisko
              mojej babci nie przeszło jak dotąd do historii, i nie o to chodzi, by obce
              dzieci uczyły się jej NAZWISKA. Ale czemu w szkolnym podręczniku nie miałaby
              się znaleźć opowieść o kobietach takich jak ona?
              • tygrysio_misio Re: "znasz nazwiska?" - znam! 19.02.08, 14:43
                bo historia w szkolach jest zbyt okrojona zeby mowic o bzdetach...wazniejsze sa
                fakty, przyczyny i skutki po to aby nie popelnianio ich w przyszlosci...niz
                farmazony

                bedac w 4 klasie podtawowki bylam strasznie rozgoryczona, ze w podreczniku byly
                farmazony o "ochrona polskiego jezyka" z okazji wojen swiatowych niz fakty..ja
                chcialam znac przebieg wojny
            • rikol Re: nie popadajmy w przesadę 25.01.10, 13:28
              Znasz (lub nie) nazwiska tych, ktorzy sa umieszczeni w podrecznikach do historii
              lub tez robi sie o nich programy telewizyjne. Bardzo malo jest ludzi, ktorzy
              sami siegna do archiwow. Problem polega na tym, ze to co robia kobiety, jest
              pomijane, nawet jesli jest to wazna dzialalnosc (np. kto zna Artemisie
              Gentileschi? Ada Lovelace?). kobiety, nawet w polsce, zarzadzaly samodzielnie
              majatkami, podejmowaly decyzje finansowe.

              W dodatku, z definicji uznaje sie, ze to co robia mezczyzni, jest wazniejsze -
              wlasnie dlatego, ze to mezczyzni tworzyli przez stulecia historie, pisali
              kroniki. Czemu ma byc wazniejsza jakas bitwa niz wychowanie dzieci na zdrowych i
              wyksztalconych obywateli? Wojna to zabijanie, a dziwnym trafem jest
              idealizowana, nawet w dzisiejszej 'cywilizacji zycia'. Zmiany spoleczne (w tym
              emancypacja kobiet) sa demonizowane, chyba w reakcji na PRL, choc bez tych zmian
              90% spoleczenstwa polskiego nie potrafiloby czytac i nie mialoby darmowej opieki
              medycznej. To dzieki feministkom dziewczynki chodza do szkoly, twoja corka nie
              bedzie gwalcona przez arystokrate i bedzie miala prawo glosu. Za te prawa
              kobiety oddaja caly czas swoje zycie, np. w Afganistanie caly czas zabija sie
              polityczki i dziennikarki.
          • andrzejto1 Re: nie popadajmy w przesadę 20.12.05, 13:20
            Powtarzasz argumenty pani Ex(na szczęscie) minister M. Środy, że jest
            permanentny kryzys ojcostwa bo faceic wojowali itp, a kobiety siedziały w
            domach i zajmowały się dziećmi i utrzymaniem domu. W szczytowej formie polskie
            siły zbrojne łącznie z partyzantką nie przekroczyły 1 milona żołnierzy(płci
            męskiej). Czyli z 36 ml ludności przedwojennej był to 7,6 % populacji męskiej w
            tym kraju. Czyli lekko licząc co 14 facet. Więc opowiastki o tym, że wszyscy
            faceci latali po lasach, albo byli na emigracji są łagodnie rzecz ujmując
            naduzyciem.
            Nikt nie ujmuje ogromnej roli kobiet w zachowaniu polskości i ich ciężkiej
            pracy. Ale nalezy na wszystko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.
            • rikol Re: nie popadajmy w przesadę 25.01.10, 13:32
              Ty natomiast pomijasz z tych mezczyzn niemowlaki, starcow i kaleki - czyli tych,
              ktorzy walczyc nie mogli, ale tez nie mogli wziac odpowiedzialnosci za rodzine.
              To ci mezczyzni byli na utrzymaniu kobiet, a nie na odwrot.
              • a_weasley Re: nie popadajmy w przesadę 01.02.10, 12:08
                Rikol pisze:

                > Ty natomiast pomijasz z tych mezczyzn
                > niemowlaki, starcow i kaleki

                Słusznie pomija, bo wszystkie te kategorie występowały również wśród kobiet. Ba,
                staruszek było więcej niż starców, bo mężczyźni żyli krócej (między innymi -
                choć nie wyłącznie ani nawet nie głównie - wskutek większej zapadalności na
                miażdżycę ołowiową w czasie poprzedniej wojny).

                --
                Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
                - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
                (Wiktor Suworow)
      • spinelli wszelki duch!!! 26.06.05, 02:44

        > Podobnie jak komunizm, feminizm ignoruje podstawowe, naturalne prawa.
        Komunizm, zmierzając do szczęścia proletariatu, podeptał m.in. prawa własności. <<

        No fakt, feminizm zdecydowwanie odmawia mezczyznie prawa wlasnosci kobiety:)

        Pozdrawiam,
        Spinelli

        --
        Get a life
        --
        Pomoz Malgosi
        www.pinezka.pl- Magazyn ludzi z magazynu
        • gatta5 historia 26.06.05, 13:11
          oczywiście, że sposób uczenia historii jest niewłasciwy. To tylko historia
          wojen, bitew, powstań, a wszystko poza jest nieważne. A myślę że poznanie jak
          kiedyś zyli ludzie jest ciekawsze, poza tym mnie jako kobietę i myślę, że
          wszystkie kobiety bardzo interesuje jak żyły kiedyś kobiety, jak wyglądały ich
          prawa, jak się ubierały, jak rodziły dzieci - dlaczego nie uczą tego w szkole?
          A czy to nie jest znamenne, że nikt nie pamięta dziś tych kobiet z czasów
          powstań ( o których ktoś wspomniał)? Mogły byc lepsze, mądzrzejsze od facetów,
          ale zostaly zapomniane, bo były kobietami.
          • myraellen1 Re: historia 30.06.05, 23:50
            Jesteś w błędzie. Poznanie stylu i sposobu życia ludzi w ubiegłych wiekach przy
            pomocy szkolnych podręczników wcale nie byłoby ciekawsze. Jestem uczennicą
            liceum. W pierwszej klasie nauczyciele wybrali podręcznik z wyd. PWN, który
            miał przybliżyć nam "jak żyli ludzie w dawnych czasach". Uwierz, uczenie się
            takiej "historii" było dla nas męką. NUDY NIE Z TEJ ZIEMI. Żadnych dat, faktów
            (II wojna światowa na dwóch stronach), postaci tylko np. jak zmieniał się
            sposób uprawy ziemi czy budowania miast z biegiem lat. Sądzę, że wiedza na te
            tematy jest mniej ważna i potrzebna skoro część obywateli nie zna wydarzeń
            ukrytych pod datami np. 966, 1791, 1918,.... A historię, o której piszesz niech
            zgłębiają pasjonaci i zainteresowani tematem.
            • miang Re: historia 08.03.06, 16:40
              > takiej "historii" było dla nas męką. NUDY NIE Z TEJ ZIEMI. Żadnych dat, faktów

              znaczy nie bylo dat ktore mozna wpisac na sciagawce, tylko niedobrzy nauczyciele
              kazali _zrozumiec_ cos z tej historii ?
              • phistaszka Re: historia 08.02.10, 17:37
                a co mam zrozumiec? jakie koronki przyszywano do gaci w XVI wieku?
                ja tez wolalam w szkole nauke o wojnach i wydarzeniach, ktore mialy wplyw na
                dalsze losy swiata, a nie zycie codzienne i tego typu bzdety. ratunku. ten
                artykul to jakis zart. kiedys myslalam, ze blisko mi do feministek ale nie
                widze siebie walczacej tylko o to, zeby Kopernik byla kobieta.
        • andrzejto1 Re: wszelki duch!!! 20.12.05, 13:49
          <<
          >
          > No fakt, feminizm zdecydowwanie odmawia mezczyznie prawa wlasnosci kobiety:)
          >
          > Pozdrawiam,
          > Spinelli
          >
          Jak również dziecka ze wspólnego związku, majątku, dochodów, własnego życia,
          prawa do wyjścia z kumplami na piwo itp...
          Jak w amerykańskim dowcipie :
          Kobiety są jak tajfun,
          Najpierw są ciepłe i wilgotne....
          A potem zabierają domy i samochody.....
      • colombina nie lekaj sie 28.06.05, 02:41
        zly_wilk napisał:


        > W feministycznych pismach natomiast możemy znaleźć
        > poważne rozważania o tym, czy w nowym społeczeństwie mężczyzna będzie jeszcze
        > kobiecie potrzebny.

        Wierze Ci na slowo ze taki apokaliptyczny obraz swiata jest przedstawiany w
        pismach feministycznych. Ja osobiscie moge Cie zapewnic, ze jak dojdzie co do
        czego to zrobie wszystko co w mojej mocy aby mezczyzn nie wybito do nogi.
        Mezczyzna JEST kobiecie potrzebny i to do conajmniej dwoch celow. A mowie to ja,
        kobieta z jakim takim stazem malzenskim ;-)))

        --
        The best things in life are free.
      • minkat Re: feminizm to nowa wersja komunizmu 26.01.10, 11:03
        Rozumiem, ze Twoja kobieta nie musi pracowac, bo jestes w stanie zapewnic jej
        dostatnie zycie z jednej pensji?

        Ewentualnie, jezeli jestes nieudana glowa rodziny i zarabiasz psie pieniadze,co
        zmusza Twoja kobiete do pracy zarobkowej: czy jej pracodawca wynagradza ja na
        rowni z mezczyznami pracujacymi na tych samych stanowiskach?

        Troche to przyziemne, ale takie gornolotne teksty jak Twoje nie rozwiazuja
        problemu zaplaty rachunkow.
      • grakona Re: feminizm to nowa wersja komunizmu 27.01.10, 11:40
        Mam pytanie – a jakie są to prawa, jakimi rządzi się realny świat?
        Bo jeśli sięgniemy do dalekiej przeszłości to dlatego faceci
        chodzili na polowania bo byli silniejsi. Mam 176 cm wzrostu i 64 kg
        mięśni. Jestem wyższa od ok. 50% mężczyzn jakich spotykam na ulicy.
        W sparingu podskoczy mi wyłącznie osoba, która zna sztuki walki.
        Skończyłam archeologię – prace z łopatą i kilofem mam opanowaną.
        Jestem wysportowana i silna – czy w takim razie – sięgając do wzorów
        z przyszłości, to nie ja powinnam „biegać po mamuta”?
        Mnie się jednak wydaje, że w dzisiejszych czasach moje możliwości
        fizyczne są drugorzędne, istotniejsza jest moja wiedza – to że
        mogłabym pracować np. w kopalni nie znaczy że mam na to ochotę.
        Jednak jakbym miała nadawałabym się do tego nie gorzej niż
        przeciętny mężczyzna. Marna ze mnie „słaba płeć”. Nie znaczy to
        jednak, że się obrażam jak mi ktoś drzwi otworzy, bo to dla mnie
        objaw kultury a nie zamach na „feminizm”.
        W szkole są potrzebne zmiany, żeby każda Kasia i Zosia zobaczyły że
        mają alternatywę. Nie twierdzę, że praca lekceważąco nazywanej tzw.
        kury domowej jest uwłaczająca. Jest to praca jak każda inna i to
        wcale nie lekka. Jednak niech Kasie i Zosie wybiorą tę ścieżkę
        kariery świadomie, a nie dlatego, że taka była mama i babcia.
        Jeszcze jedna rzecz odnośnie „podziału ról”. Prócz „przynoszenia
        mamuta” mężczyzna był/jest odpowiedzialny za zwykłe bezpieczeństwo
        rodziny. W bitwach raczej kobiety brały czynnego udziału. Jednak
        dzisiaj nie trzeba otaczać domu ostrokołem z fosą i na szczęście
        rzadko najeżdża się na sąsiadów. Obecnie gospodarujemy zasobami
        państwa w okresie pokoju. Jeśli tak, to sięgając do „praw realnego
        świata”, to akurat gospodarowaniem powinny się zająć kobiety – kraj
        to takie deczko większe gospodarstwo ;). Ma starczyć do pierwszego,
        a „dzieci” mają być najedzone, bezpieczne i zadowolone.
        Podsumowując – bardzo proszę nie demonizować „feminizmu” i nie
        uogólniać. Nie ma tu nic utopijnego.
        • echtom Re: feminizm to nowa wersja komunizmu 01.02.10, 11:49
          > Mam pytanie – a jakie są to prawa, jakimi rządzi się realny świat?

          Może zaczniemy od tego, że kobieta rodzi dzieci i nie może być
          jednocześnie na porodówce i w pracy?

          --
          "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie
          mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność
          była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."
        • rychu_taxi_drajwer Re: feminizm to nowa wersja komunizmu 08.02.10, 20:35
          Mam 176 cm wzrostu i 64 kg
          > mięśni. Jestem wyższa od ok. 50% mężczyzn jakich spotykam na ulicy.
          > W sparingu podskoczy mi wyłącznie osoba, która zna sztuki walki.

          Widać że chyba jeszcze nie miałaś takiego sparingu. Cóż, powinnaś być w realu
          bardziej wyszczekana.
      • lux-ex-silesia Re: To nie tylko feministki, to rząd PO-PLS 01.02.10, 11:20

        Skandalem jest fakt, że Rząd Platformy Obywatelskiej i PSL należących do Europejskiej Partii Ludowej - czyli Chrześcijańskich Demokratów - promuje na swoich stronach internetowych linki do stron o treściach podważających naszą cywilizację, nasz świat wartości, wszystko to, co szanujemy i kochamy:
        www.bezuprzedzen.org/doc/fakty_przeciwko_mitom.pdf

        Na tej samej stronie promowana jest adopcja dzieci przez homoseksualistów:
        www.bezuprzedzen.org/doc/edukacja_bez_wykluczenia.pdf
        Cytat: "rodzina adopcyjna może być jednocześnie rodziną monoparentalną".

        Strona www.bezuprzedzen.org jest oficjalnie promowana na stronie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego:
        www.efs.gov.pl/dzialaniapromocyjne/Documents/zasadarownociszans.pdf
        www.bezuprzedzen.org/

        Oficjalna strona Ministerstwa Pracy również promuje "queer", czyli gejów i lesbijki.
        www.monitoring.rownystatus.gov.pl

        Strona ta promuje ideologię gender, gdzie obok kobiety i mężczyzny pojawiają się "inne" płcie.

        Ba, ten genderowy bełkot można nawet studiować w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk!
        www.ibl.waw.pl/index.php?strona=437
        Polecam też tę stronę ku przestrodze: genderstudies.pl
    • tomasdyg "Ty głupia kobieto" 26.06.05, 21:45
      "Ty głupia kobieto" - chciałoby się zacytować Rene Artua, po przeczytaniu
      rozmowy Anety Górnickiej-Boratyńskiej z Anną Włosik. Pani Włosik, jako jurorka
      w konkursie "Równość i tolerancja" oceniającym podręczniki szkolne dla
      gimnazjalistów, jest zaszokowana tym, że spośród 167 postaci wymienionych w
      podręcznikach znalazło się tylko pięć kobiet. Mnie to też dziwi, ale...., pani
      Włosik traktuje to jako przejaw dyskryminacji kobiet, seksizmu itd.
      przypuszczając ideologiczny i bezrozumny atak na patriarchalny spisek
      upośledzający kobiety już od wieku dziecięcego.
      No cóż można i tak idąc śladem paniuś z Biura Pełnomocnika Rządu do spraw
      Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn tj. Jarugi-Nowackiej i Magdaleny Środy, które
      podczas swej kadencji mimo przedwyborczych obiecanek i wprost wymarzonych
      możliwości (większość w sejmie i senacie) nic dla kobiet nie zrobiły. Teraz,
      aby uzasadnić potrzebę swej egzystencji politycznej, robią wokół siebie wiele,
      bardzo wiele hałasu, obliczonego nie na efekt działań jakie rzekomo podejmują,
      ale właśnie na wrzawę medialną. Do tej
      pory, kobietom w Polsce, zabrano sporo począwszy od ograniczenia praw
      pracowniczych związanych z wychowaniem dzieci, po odebranie znacznej części
      materialnej osłony państwa -tu choćby likwidacja funduszu alimentacyjnego, po
      prawo do stanowienia o sobie -dostęp do antykoncepcji, badań prenatalnych,
      prawa do aborcji i inne.
      Obecnie, kiedy układ rządzący stracił większość w parlamencie, robią dużo
      szumu. Przedstawiają liczne projekty regulacji, o których i tak z góry wiedzą,
      że nie maja szans przejścia, aha! ostatnio za najbardziej palący problem uznały
      walkę o końcówki nazw zawodów, by należało się do nich zwracać doktorka,
      adwokatka.
      W ten nurt i wpisuje się pani Włosik. Otóż, gdyby ta paniusia do myślenia
      używała mózgu, potrafiłaby odpowiedzieć sobie czemu na 167 postaci,
      wymienionych jest tylko 5 kobiet. A dzieje się tak dlatego, gdyż nauka historii
      w polskiej szkole sprowadza się do brukowcowego opisu świata, który
      przedstawiony jest jedynie, jako historia wojen, gwałtów, zbrodni, powstań i tu
      jest problem. Dla świata, dla nas znaczenie miał miały choćby odkrycia
      Słodowskiej czy Flemminga, a kolejna wojenka, bo nie one pchają ludzkość do
      przodu, ale o tym przecież pani Włosik nie wie.
      Jak można pisać o sprawach kobiet i mężczyzn pokazała Helena Cronin "Dwie
      płcie, dwa światy" w Gazecie Świątecznej
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2786447.html
      no tak, ale do tego trzeba myśleć i nie powtarzać wyświechtanych i
      nieprawdziwych sloganów. Inaczej mówiąc nie można być polską feministką.
      Osobna sprawa to tytuł tekstu Górnickiej-Boratyńskiej, wg której, jak widać,
      Katarzyna Wielka znalazła się na kartach historii, bo była erotomanką - też
      pogratulować wiedzy.


      --
      Druga świeżość to nonsens!
      • andrzejto1 Re: "Ty głupia kobieto" 20.12.05, 14:00
        Słodowskiej czy Flemminga, a kolejna wojenka, bo nie one pchają ludzkość do
        > przodu, ale o tym przecież pani Włosik nie wie.

        Technologicznie niestety tak, większość skoków techniki w pierwszej mierze
        miała zastosowania militarne niestety.....
        • rikol Re: "Ty głupia kobieto" 25.01.10, 13:37
          Owszem, ale to dlatego, ze w armie pompuje sie ogromne pieniadze. Armia ma
          wiecej pieniedzy na badania niz np. uniwersytety czy akademie medyczne. To
          najlepiej pokazuje priorytety panstwa.
          • hermina5 Re: "Ty głupia kobieto" 01.02.10, 10:06
            No dobra, ale potem wychodzą takie rzeczy, ze jeden z drugim uczy
            sie o tych wojenkach i bohaterach, ale nie ma pojecia , kto to do
            cholery była Florence Nightingale i ze bez jej uporu i siły, to ci
            zołnierzykowie umieraliby na plu bitwy z urabana noga , bo nie bylo
            zadnych standardów działania z rannymi - albo cie ktoś zabrał z pola
            bitwy, albo nei - zalezy czy miałes takiego kumpla, ktory miał
            ochote i przezył...
    • nabbuko Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 27.06.05, 09:27
      CHCEMY NOWYCH PODRĘCZNIKÓW!!!
      ...gdzie będą czytanki o Kazi Szczuce, przygody Ali na gender studies i o tym,
      jak poznaje swoją nową przyjaciółkę Miriam i nie będzie żadnych paskudnych
      facetów, obmierzłych rodzin z dwójką rodziców, żadnych staroświeckich
      stereotypów. Tylko gdzie w tym wszystkim zdrowy rozsądek????
      • ag_k Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 27.06.05, 10:29
        >Tylko gdzie w tym wszystkim zdrowy rozsądek????

        W Twojej wypowiedzi - faktycznie, nie ma.
        Na szczęście poza Tobą nikt takich scenariuszy nie pisze. Współczuję Ci, że
        widzisz świat w samych skrajnościach. Albo kuchta bez zainteresowań i własnego
        życia, albo Miriam na gender? Tylko takie kobiety znasz? Cóż... przykre.
        • takijedengosc Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 27.06.05, 16:26
          on widzi w skrajnościach? a Ty co widzisz, gdy patrzysz na podręcznik? że
          kobiety są uciskane przez szowinistów.

          To nie jemu potrzebne jest leczenie.

          co w tym złego, że dziecko pojmuje kobietę, jako tę osobę, która opiekuje się
          gospodarstwem domowym?? przecież kobieta jest w tym świetna. ja bym się dziwił,
          gdyby dziecko było przekonane, że kobieta powinna być poza domem! matka powinna
          być przy dzieciach, bo bez przyuczania się potrafi okazać im troskę.
          • pedrosowaewa Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 27.06.05, 23:10
            To przekonanie skazuje dziecko na przyjęcie wmówionej mu roli (teoria
            socjalizacji płci) - kobieta ma niańczyć, nawet jeśli nie lubi dzieci, a
            mężczyzna zarabiać. Prezentacja stereotypowych ról może być stresująca,
            zwłaszcza, gdy ojciec ucznia jest bezrobotny od kilku lat, a matka pracuje po
            12 godzin na dobę. Znam takie rodziny i czas, żeby znalazły swoje
            odzwierciedlenie w książkach i nie czuły się gorsze ani nienormalne. Pora
            pokazać facetom i chłopcom, że prowadzenie domu, wychowywanie dzieci, gotowanie
            i praca są tak samo dobre dla kobiet jak i dla mężczyzn, a facet, który
            opiekuje się swoimi dziećmi, gdy żona pracuje nie jest mięczakiem.
            • rukisi Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 28.06.05, 11:09
              Kobieta nic nie musi - przeciez w dzisiejszych czasach nikt jej nie kaze rodzic
              i nianczyc dz<ieci! To tylko GW podaje, ze macierzynstwo jest trendy, no ale jak
              sie chce byc na sile trendy, to niech ponosza wszelkie tego konsekwencje.

              A swoja droga, co z ludzkim poczuciem estetyki? Kobieta na traktorze nie jest
              uosobnieniem piekna, szczegolnie jak pogrzebie w silniku!
              • ishka Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 29.06.05, 14:03
                a dlaczego kobieta ma być zawsze tylko i wyłącznie uosobieniem piękna... czyli
                jej przykładowe umiejętności grzebania w silniku to nic ważnego... wręcz
                szkodliwego bo paznokcie będzie musiała mieć krótkie... wybrałam sobie tzw.
                męski zawód bo mnie fascynuje a do tego jestem silna, znam swoją wartość i
                staram się obalać stereotypy. jeśli ktoś mi powie, że w kasku na budowie jestem
                gorsza bo nie wypindrzona to chyba przyleję pustakiem ;) z niecierpliwością
                czekam na moją pierwszą budowę a jeśli ktoś będzie kręcił nosem na to, że
                przyszła pani inżynier a nie pan to też przyleję ;) ma się liczyć to, co mam w
                głowie a nie pod ubraniem! ma być taki sam szacunek dla mojej wiedzy i moich
                umiejętnośći jakbym była facetem. a że do tego jestem ładna NAWET w kasku i
                roboczym ubraniu to już nie moja zasługa tylko rodziców, postarali się ;]
                pzdr dla kobiet, które wiedzą że nie są gorszym gatunkiem ;] i dla facetów
                którym tłumaczyć równości płci nie trzeba (są tacy hurra!)
                • lutas_z_kasu Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.02.10, 10:35
                  Wiesz wczoraj się uśmiałem jak przypadkiem trafiłem na jakiś program z Martyną Wojciechowską o paniach co się na pustynię wybrały.

                  Jakie one szczęśliwe były jak ugrzęzły i w piątkę wypchały terenówkę. Ah jak "fajnie" i w ogóle, "kobiety też potrafią".

                  A najszczęśliwszy był wynajęty arab kierowca, który sobie siedział wygodnie w środku i cieszył się, że w słońcu nie musi zapieprzać :)
            • andrzejto1 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 21.12.05, 13:44
              pedrosowaewa napisała:

              >Pora
              > pokazać facetom i chłopcom, że prowadzenie domu, wychowywanie dzieci,
              gotowanie
              >
              > i praca są tak samo dobre dla kobiet jak i dla mężczyzn, a facet, który
              > opiekuje się swoimi dziećmi, gdy żona pracuje nie jest mięczakiem.

              Jasne, ale fakt posiadania takiej umiejętności u faceta bardzo kobiety
              denerwuje moja droga. A wiem co mówię, bo sam wychowuję swoje dzieci, jestem
              singlem i jest mi całkiem nieźle :) A co najgorsze żadna kobieta nie może mi
              zaimponować umiejętnościami "gospodarskimi" do umiem robić to samo, nie gorzej,
              a nawet czasem lepiej. A co najgorsze dla nich wiedzą, że nie są w stanie mnie
              niczym od siebie uzależnić, że uprasowne koszulki i ciepły obiadek nie robią na
              mnie wrażenia. I to budzi w nich poczucie zagrożenia!! Bo są świadome, że jakby
              coś było nie tak, to noga, dupa, brama i tyle!! i bez żalu mogę się z każdą
              rozstać.... :)
            • fan.darwin Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 14.01.06, 22:59
              pedrosowaewa napisała:
              Pora pokazać facetom i chłopcom, że prowadzenie domu, wychowywanie dzieci,
              gotowanie i praca są tak samo dobre dla kobiet jak i dla mężczyzn,

              POPIERAM Uwielbiam gotować - żona nie cierpi. Zato lubi majsterkować, żeglować,
              wędrować po górach i dziurach (jaskiniach). Podział obowiązków w domu musi
              odzwierciedlać umiejętności i predyspozycje. Ja mam dwie lewe ręce do
              majsterkowania ona do gotowania. I jest SUPER!
              podręczniki szkolne zawsze były (przeciętnie) debilne zupełnie niezależnie od
              akurat rządzącej ekipy - zupełnie jak szkolne lektury i cały system oświaty.
              Poza chlubnymi wyjątkami podręczniki i nauczyciele są siebie warci.
              Rodzice muszą niwelować wpływ szkoły w domu.
    • gajulka Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 30.06.05, 12:07
      Paranoja! To jedno słowo przychodzi mi na myśli po lekturze wywiadu z panią
      Anną Wołosik (WO nr 25), jestem wyjątkowo zbulwersowana tym co przeczytałam!.
      Uważam, że to nieporozumienie o czym mówiła owa Pani. Czy naprawdę podręczniki
      dla naszych dzieci mają emanować przemocą, biedą i agresją (bo przecież dzieci
      stykają się z tym w domu, na ulicy). Czy na stronach elementarza mają odbywać
      się rodzinne scenki, takie jakie (niewątpliwie) zdarzają się w rzeczywistości:
      pijany ojciec leżący na schodach, którego za nogę wciąga do mieszkania jego
      mały synek? Czy dzieci trzeba epatować ordynarnymi dowcipami o podtekstach
      seksualnych...
      Oczywiście w myśl tego co chciałby pani Wołosik, dzieci powinny zobaczyć w
      książce dziecko bez oka, z drewnianą nogą, takie które są bite, nękane itp...
      Dopełnieniem idealnego podręcznika było by pokazanie związków partnerskich:
      Jasio spędzający wakacje z dwoma tatusiami, oraz model samotnego macierzyństwa:
      Ala i Ola próbujące oderwać mamę od komputera. Bo przecież do tej
      pory „wydobywa się tylko pozytywne wartości w podręcznikach...” - to
      rzeczywiście skandaliczne.
      Ludzie! Zatrzymajcie się, niedługo wyznawczynie pani minister Środy, będą
      liczyć ile pomników w Polsce postawiono kobietom a ile mężczyznom! Czy to
      naprawdę jest to o co chodzi w problematyce równego statusu? Paranoja!
      Dodam tylko że jestem psychologiem dziecięcym i z mojego punktu widzenia
      dziecko w szkole potrzebuje pozytywnych wzorców, to które jest bite czy nękane
      wymaga spokoju i na pewno ostatnią rzeczą jaką ma ochotę oglądać jest pijany,
      agresywny tatuś na stronach elementarza.
      Moje pokolenie jak i poprzednie wychowały się na takich podręcznikach, na
      bajkach w których bardzo jaskrawo zarysowane są role społeczne
      („Kopciuszek”, „Jaś i Małgosia” (mama w domu robiąca kanapki, a tata rąbiący
      drzewo w lesie) przykładów jest masa i nie ma żadnej bajki którą bym znała,
      która byłaby poprawna i wrażliwa na tematykę równouprawnienia. Czym więcej
      będziemy czemuś poświęcać uwagi tym, większa będzie z tego paranoja!.
      • rukisi Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.07.05, 09:19
        jezeli chodzi o bajki, to musze Pania zmartwic: niedlugo wszystkie zostana albo
        zakazane, albo poddane obrobce zgodnie z wytycznymi kobiet 'nowoczesnych' i
        'postepowych'.
        Piekny Kopciuszek zamiast sukienki na bal otrzyma kombinezon roboczy, a dynia
        zamieni sie w traktor.....A tak wogole, to Kopciuszek wcale nie bedzie piekny,
        tylko bedzie jej brakowalo kilku zebow i bedzie miala podbite oko, zeby bylo
        brdziej realistyczne.
        Zgadzam sie z Pania, ze dziecku sa potrzebne wzorce pozytywne, spokoj i
        stabilizacja. A przynajmniej nalezy sprobowac przekazac dzieciom, ze zycie moze
        byc inaczej. Dlaczego wszyscy maja byc strzyzeni w dol? Ale do strzyzenia,
        nazwijmy to, w gore, potrzebny jest okreslony system wartosci. Powszechny
        liberalizmy, uznawany przez niektorych za objaw postepu, niestety nie nadaje
        sie. Zreszta Pani o tym i tak dobrze wie. Chcialam tylko o tych bajkach...
        • hermina5 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.02.10, 10:12
          >A tak wogole, to Kopciuszek wcale nie bedzie piekny,
          >tylko bedzie jej brakowalo kilku zebow i bedzie miala podbite oko,
          zeby bylo
          >brdziej realistyczne.

          A skad wiesz, z eKopciuszek nei wyglądał dokładnie tak w kilka lat
          po slubie? Kazda bajka konczy sie mitycznym slubem, ale co potem ,
          tego nikt nie wie...
      • yves Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 02.07.05, 00:09
        Polecam ksiazke "Märchen von starken Frauen" Moniki Kühn, Deutscher Tachenbuch
        Verlag. 26 bajek z calego swiata, nie o ksiezniczkach i kopciuszkach, nie o
        traktorzystkach lecz po prostu kobietach i dziewczynkach ktore wiedza czego
        chca i nie daja sobie dmuchac w kasze.
        Ale dla panstwa to i tak juz troche za pozno;)
      • guria Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 23.01.06, 12:34
        Podreczniki to nie bajki, w których wszystko się dobrze kończy, a spełnieniem
        marzeń królewny jest znalezienie królewicza! Truizm - "świat bywa okrutny" - i
        w tę wiedzę trzeba dzieci wyposażać, dając im jednocześnie fundament miłości,
        który pozwoli im stawiać czoła problemom!

        Nie chodzi przeciez o epatowanie przemocą, ale informację o tym, że istnieje i
        jak sobie z nią radzić!

        Dzieci z patologicznych rodzin nie są gorsze!

        A mój synek ma być przede wszystkim fajnym człowiekiem: wrażliwym! Bedzie
        gotował i sprzątał! Bo dziewczynki nie sa od sprzatania. Od sprzatania sa
        wszyscy! W lustrze tez lubi sie ogladać. A i pieniądze nauczy się zarabiać.

        Cała ta sprawa z podrecznikami wkurza mnie bardzo! Gorzej, jak w tej dyskusji
        zabierają głos kobiety, przeciwne feminizmowi, którym feministki wywalczyły
        kiedyś prawo do tego głosu zabierania.
        • echtom Re: A propos podręcznika idealnego 17.11.06, 23:52
          Coś za szybko kliknęłam. Moje córki - radykalne, zbuntowane feministki -
          dowiedziały się niedawno o holenderskim podręczniku do wychowania do życia w
          rodzinie, przedstawiającym na okładce parę hetero, dwóch gejów i dwie lesbijki.
          Były zniesmaczone i uznały, że pokazywanie uczniom takich wzorów jako normy to
          duże przegięcie.
          --
          Dogs look up to us. Cats look down to us.
          Pigs treat us as equals.
          Winston Churchill
      • rikol Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 25.01.10, 13:44
        Nie, najlepiej zakazac wszystkich bajek, bo w bajkach tez jest przemoc. Czym sie
        rozni to od tematu lekcji 'przemoc w rodzinie'? Co zlego w uczeniu dziewczynek
        asertywnosci? Co dobrego w promowaniu ignorancji u dziewczynek? Beda latwiejszym
        lupem dla gwalcicieli i pedofili - no i oczywiscie nie zglosza nic na policje.
      • fb_e Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.02.10, 13:56
        Nie do końca zgadzam się z opiniami z artykułu, ale zgadzam się, że podręczniki
        powinny pokazywać coś nieco bliższego prawdziwemu życiu. I to wcale nie znaczy,
        że mają pokazywać pijanego tatę i pobitą mamę (i odwrotnie), tylko np. że Ania
        mieszka z mamą i tatą, Piotruś tylko z mamą, a Kasia tylko z tata, że chodzi z
        nimi jeszcze do klasy Adaś, który jest Mulatem, i że mama Ani zajmuje się domem,
        a u Małgosi domem zajmuje się tata. A powinno być tak dlatego, że to wszystko
        mogą być zupełnie normalne, POZYTYWNE przykłady rodziny. Sporo dzieci wychowuje
        się z jednym rodzicem albo z rodzicem i jego nowym partnerem, i to o wiele
        lepsze, niż wychowywanie się w tzw. pełnej rodzinie, w której rodzice mieszkają
        ze sobą tylko dlatego, że "nie wypada" się rozwieść, albo nie stać ich na
        zamieszkanie osobno. A do tego właśnie doprowadza model rodziny 2+, gdzie tylko
        facet pracuje.
        • losiu4 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 08.02.10, 19:05
          fb_e napisała:

          > Nie do końca zgadzam się z opiniami z artykułu, ale zgadzam się,
          że podręczniki
          > powinny pokazywać coś nieco bliższego prawdziwemu życiu. I to
          wcale nie znaczy,
          > że mają pokazywać pijanego tatę i pobitą mamę (i odwrotnie), tylko
          np. że Ania
          > mieszka z mamą i tatą, Piotruś tylko z mamą, a Kasia tylko z tata,
          że chodzi z
          > nimi jeszcze do klasy Adaś, który jest Mulatem, i że mama Ani
          zajmuje się domem
          > ,
          > a u Małgosi domem zajmuje się tata. A powinno być tak dlatego, że
          to wszystko
          > mogą być zupełnie normalne, POZYTYWNE przykłady rodziny. Sporo
          dzieci wychowuje
          > się z jednym rodzicem albo z rodzicem i jego nowym partnerem, i to
          o wiele
          > lepsze, niż wychowywanie się w tzw. pełnej rodzinie, w której
          rodzice mieszkają
          > ze sobą tylko dlatego, że "nie wypada" się rozwieść, albo nie stać
          ich na
          > zamieszkanie osobno. A do tego właśnie doprowadza model rodziny
          2+, gdzie tylko
          > facet pracuje.

          nie żeby co, ale w "prawdziwym życiu" jak najbardziej funkcjonuje
          model żona plus mąż plus dziedzi. Jest to ogromna większosć. Cała
          reszta to obocznosci. Niestety się powiększające. Wielki Brat czuwa
          i pilnie doglada rozwalania normalnych rodzin. A Ty łykasz jego
          głodne kawałki.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • o.beyzyma Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 01.02.10, 14:11
        Gdy jeszcze pracowałam w szkole, wybierałam dla moich uczniów takie lektury jak:
        'Lassie, wróć!" (chłopiec traci ukochanego psa, bo ojciec jest bezrobotny -
        dzieci rozumiały jego sytuację) albo "Do przerwy 0:1" (Maniuś sam zarabia na
        swoje utrzymanie sprzedając butelki, zamiatając u fryzjera itp, a Perełka ma
        ojca pijaka) czy "Ten obcy" (chłopiec ucieka od ojca pijaka). W ten sposób
        dzieci poznawały problemy swoich rówieśników: dla niektórych były to ich własne
        problemy, dla innych - okazja do empatii).
    • pj63 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 14.07.05, 19:14
      Glowy do gory! Przez cale lata w szkole byly czytanki promujace sluszny ustroj
      (mam gdzies na pamiatke zdjecie z czytanki z traktorami w lanach zboz).
      I co? I nic! Jezeli obrazek w czytance jest zbyt oderwany od rzeczywistosci lub
      surrealistzczny to przestaje sluzyc jak wzor do nasladowania.
      Jedynym efektem bedzie zmarnowanie naszych pieniedzy z podatkow (nadzor
      nad "poprawnoscia") i z naszych kieszeni na zakup nowych ksiazek.

      W tym miejscu zgadza sie analogia feminizm=komunizm. Wiara w magiczna moc
      sprawcza symbolicznych gestow.
      ("Sejm uchwalil ze trzeba wybudowac wiecej mieszkan" - cytyt za wlokniarka-
      poslanka z Pabianic przed laty).
      • katmoso Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 22.10.05, 14:11
        pj63 napisał:
        Jezeli obrazek w czytance jest zbyt oderwany od rzeczywistosci lub
        >
        > surrealistzczny to przestaje sluzyc jak wzor do nasladowania.

        problem w tym, że takie obrazki nie są surreralistyczne. dziewczynka ogląda w
        podręczniku model rodziny, w ktorej matka obsługuje dom, a ojciec wraca ze swej
        interesującej pracy i czyta gazetę, albo idzie z synem na ryby, podczas gdy
        córka zmywa po obiedzie. odkłada książkę i co widzi? w 90% taki sam obrazek w
        swojej własnej rodzinie. pewne rzeczy kulturowo sie multiplikują. role płciowe
        są jednymi z nich.
        --
        www.katmoso.blox.pl
    • tomcat21 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.07.05, 11:26
      > Mloda Polak, mlody Polak
      > uczony od przedszkola, a przede wszystkim w domu
      > ze swiat zbudowali Kazimierz Wielki i Józef Pilsudski
      > bedzie po trzydziestce juz homofobem i antysemitá.

      Od dawna wiadomo, że Kopernik była kobietą, a Leonardo da Vinci gejem, do tego
      pochodzenia afroamerykańskiego. Trzeba to tylko wprowadzić do podręczników. Co z
      tego, że wychowany na kłamstwach politycznej poprawności człowiek będzie idiotą?
      • rosesinbloom Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.07.05, 21:01
        O rany, znowu biedny Kopernik. Kopernik był facetem i nikt tego nie podważa.
        Nikt też nie powinien się go czepiać.
        Problem jest taki: dlaczego w czasach Kopernika kobieta nie mogła zostać uczoną?
        Pozostawiam to dyskutantom do przemyślenia. Przypominam też ,że w pewnym
        wywiadzie Maria Janion określiła "Seksmisję" jako ohydny film. Zgadzam się z
        tym poglądem.
        --
        Blood Roses Blood Roses back on the street now...
        • losiu4 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 08.02.10, 19:21
          rosesinbloom napisała:

          > O rany, znowu biedny Kopernik. Kopernik był facetem i nikt tego
          nie podważa.

          spoko spoko. Wszystko przed nami. Skoro Eastwooda można było sie
          czepiać ze w swoim filmie prawdę pokazał (chodziło o Murzynów
          podczas jednej z batalii IIWS) to niby czemu nie można się czepic
          tego, ze Kopernik był mężczyzną?

          > Nikt też nie powinien się go czepiać.

          wszystko zależy od tego jak daleko politpoprawnosć zajdzie.

          > Problem jest taki: dlaczego w czasach Kopernika kobieta nie mogła
          zostać uczoną
          > ? Pozostawiam to dyskutantom do przemyślenia.

          nie wiem... za głupie były by prowadzic naukowe badania? Nie
          interesowała ich praca naukowa?

          Przypominam też ,że w pewnym
          > wywiadzie Maria Janion określiła "Seksmisję" jako ohydny film.

          piękne przewidywanie przyszłosci. Przeciez świat rodem z Seksmisji
          własnie nam sie tworzy. Janionce ma prawo się taka demaskacja nie
          podobac, boć ona sama zaangazowana jest w tworzenie "nowego lepszego
          świata" i nie na rękę jej jest pokazanie konsekwencji
          owego "postempó".


          > Zgadzam się z tym poglądem.

          cóż. Przykre.

          Pozdrawiam

          Losiu
        • losiu4 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 08.02.10, 19:26
          kapitan.kirk napisał:

          > Akurat Leonardo rzeczywiście był gejem :-P

          jak znam zycie to tak twierdzą "geje", którzy widzac 2 męzczyzn
          podających sobie dłoń na przywitanie twierdzą ze ci witajacy sie to
          na pewno częsci rowerowe. Nb. kult Vinciego jest IMHO za bardzo
          rozdmuchany. Poza paroma dziełami typowo artystycznymi nie wykazał
          sie zadną realną twórczością z dziedzin za które jest tak podziwiany
          (machiny i inne takie)

          Pozdrawiam

          Losiu
    • biegnijanulka no i co z tego 26.12.05, 22:49
      ojej, ja tez bylam wychowana na podrecznikach, ktore podtrzymywaly stereotypy, i
      mimo to nie jestem ani wyrachowana feministka, ani kura domowa. Wydaje mi sie,
      ze nie chodzi o to, co sie w tych podrecznikach pokazuje, ale to, jak sie uczy
      dzieci je ROZUMIEC i do nich ODNOSIC. Dobry pedagog zrobi naprawde wiecej
      dobrego niz masa podrecznikow o rownouprawnieniu, ktore dzieci potraktuja po
      prostu jako fikcje. Pamietajmy, ze dzieci w wieku kilku - kilkunastu lat nie
      mysla ideami - ale tym, co obserwuja. Wiec jezeli widza matke dzwigajaca zakupy,
      ojca lezacego na kanapie po pracy, to co im po ksiazke, w ktorej kobiety sa
      wyzwolone? to dla nich czysta fikcja.

      pozdr
      anulka
      • vharia Re: no i co z tego 01.02.10, 12:21
        O Twoim problemie ze stereotypami wystarczajaco świadczy naturalne
        zestawianie "feministki" z "wyrachowaną". Może gdybyś miała szansę
        czytywać co innego (i mam tu nam mysli nie tylko podręczniki, ale i
        prasę codzienną) rozumiałabyś, że te dwa słowa nie pasują. A w tym
        sympatycznym kraju są niemal synonimami.
        --
        PIS papa.
    • slayer_fan SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 01.01.06, 17:23
      Gdy do głosu dochodzi wojujący feminizm, zdrowy rozsądek ucieka gdzie pieprz rośnie.
      Niedouczone panie feministki nie wiedzą, że kobiety RÓŻNIĄ się od mężczyzn również psychiką. Widać to już od najmłodszych lat.
      Pamiętam jak paniom feministkom bardzo przeszkadzało że w podręczniku pokazano dziewczynkę bawiącą się lalką a chłopca - klockami.
      Gdy przed 20 laty chodziłem do przedszkola żadne z dzieci nie było przymuszane do zabawy określonymi zabawkami. Zawsze jednak dziewczynki bawiły się lalkami, w dom, naczyniami dla lalek. Chłopcy zaś samochodami, klockami, w piłkę.
      Może dziś panie feministki wprowadzą nakaz "postępowego" karania chłopców za niebawienie się lalkami i dziewczynek za niegranie w piłkę nożną?
      Nie przypadkowo dziewczynki proszą Mikołaja o lalką a chłopcy o samochód.
      Opiekuńczość jest cechą kobiet związaną z ich późniejszą funkcją matki, dlatego kobiety częściej zostają nauczycielkami, pielęgniarkami, opiekunkami do dzieci.
      Biologii nie da się oszukać, mężczyzna nie może karmić piersią a jest to pokarm najzdrowszy dla dziecka, dlatego "urlop tacierzyński" nadaje się do galerii lewackiego humoru.
      Dlaczego mało jest kobiet w polityce?
      Dlatego że się w nią nie angażują.
      Jeżeli mąż robi karierę i żona też robi karierę, to co robią dzieci?
      Dzieci w tym czasie stoją z bejsbolem bod blokiem, ubrane w dres.
        • slayer_fan Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 01.01.06, 23:43
          Nie za bardzo wiem co ma kolor różowy do roli płciowej (szczególnie w tym wieku:) ).
          W dzieciństwie miałem różne zabawki, w tym misia ale wolałem samochody i klocki I NIKT MNIE DO TEGO NIE ZMUSZAŁ.
          W naszym PRL-owskim przedszkolu zabawki były położone tak, że każde dziecko mogło sobie je wziąść. Statystycznie rzecz ujmując zdecydowana większość dziewczynek brała "babskie" zabawki a chłopców - "chłopskie". I NIKT ICH DO TEGO W ŻADEN SPOSÓB NIE PRZYMUSZAŁ!

          > dziecko kiedy idzie do przedszkola jest juz niexle zsocjalizowane i nauczone ro
          > l
          > plcioeych.

          Czy nie jest raczej tak, że socjalizacja odbywa się w grupie rówieśniczej tzn. w przedszkolu? Czy nie jest tak, że to wrodzone cechy charakteru właściwe dla kobiet a nie jakiś zewnętrzny przymus sprawia, że małe dziewczynki same podejmują się takich a nie innych zadań. Przykładem niech będzie troskliwość i opiekuńczość. Np. gdy w przedszkolu pani czyta jakąś bajkę, w której bohaterom dzieje się krzywda (np. "Jaś i Małgosia") to dziewczynki bardzo ich żałują, natomiast chłopcy się nabijają z tego. Albo dręczenie kota: chłopiec przywiązałby puszki do ogona, dziewczynka - zagłaskałaby na śmierć.

          Istota ubierana na rozowo,ktorej mama, i ciocie podsuwaly ciagle lalk
          > i
          > i garnki do zabawy w przedszkolu siegnie po to samo,bo to juz zna,a dziecko w
          > tym wieku potrzebuje powtarzalnosci

          Dziecko zanim trafi do przedszkola jest niemowlęciem i jako zabawkę ma przytulankę (raczej pluszową niż plastikową lalę) i grzechotkę - niezależnie od płci, garnki do zabawy są raczej nieodpowiednią dla niego zabawką.

          • bitch.with.a.brain Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 02.01.06, 12:00
            Jesli dziecko trafia do przedszkola w wieku lat 3 to nie jest juz
            niemowleciem,ktore sie bawi wylacznie grzechotka.Potrafi tez tworzyc pierwsze
            proste zabawy tematyczne.A socjalizacja jest juz wczesniej:
            - dziewczynka jest traktowana inaczej przez otoczenie,dobiera jej sie od malego
            inne zabawki,np pluszowy mis, zamiast pluszowego samochodu
            - dziecko 2 letnie (mialam przyklad wczoraj) bawi sie jzu nei
            grzechotka,uwielbia zabawy z ciagnieciem czegos,toczeniem,jak najbardziej pasuja
            duze,plastikowe i lekkie zabawki.I wowczas chlopiec dostaje duzy
            samochod,dziewczynka duza lalke.I nei ma nic do gadania.Powoli do swiadomosci
            dziecka zaczynaja tez docierac reklamy:te wszystkie my scene czy inne paskudy i
            tekst: kazda dziewczynka o tym marzy.to takze ma wplyw.
            - Dzieck o3 letnie prawdopodobnie jzu zostalo przez jakas ciocie czy babcie
            uswiadomione,ze jest:prawdziwa kobietka,tak sie slicznei lala zajmuje (z aprobata)
            lub chłopczyca,tylko samochody,ale wyrosnie z tego (z lekcewazeniem i dezaprobata)
            Podobnie traktuje sie chlopcow,chlopak bawiacy sie lalkami moze spotkac sie z
            niechetnymi uwagami i docinkami swojego ojca.A dziecko w tym wieku jest bardzo
            wrazliwe.

            Poza tym dziecko socjalizuje sie przez nasladowanie doroslych,ktorzy tez w swoim
            zachowaniu powielaja stereotypy.Z pewnoscia dziecku wychowanemu przeze mnie nei
            przyszloby do glowy,ze kobieta zajmuje sie gotowaniem;)

            Kiedy dziecko idzie do przedszkola jest dalej socjalizowane i ma to niwiele
            wspolnego z cechami "wrodzonymi" ktoe prawdopodobnie sa malo znaczace,jesli w
            ogole mozna o nich mowic.
            Socjalizacja przedszkolna to przede wszystkim presja grupy rowiesniczej
            (dziewczynka bawiaca sie samochodami moze byc odrzucona,przez reszte grupy ktora
            juz przyswoila 'prawidlowe" role plciowe)
            takze przekaz wychowawczy w bajkach,czytankach,a takze w zachowaniu
            opikunow/opiekunek.

            a mimo to ciagle czesc osob nei poddaje sie tmy stereotypom,choc to wymaga
            olbrzymiej sily.Ja nie hcodzilam do przedszkola i mialam latwiej;)

            • slayer_fan Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 02.01.06, 15:52
              bitch.with.a.brain napisała:

              > Jesli dziecko trafia do przedszkola w wieku lat 3 to nie jest juz
              > niemowleciem,ktore sie bawi wylacznie grzechotka.Potrafi tez tworzyc pierwsze
              > proste zabawy tematyczne.A socjalizacja jest juz wczesniej:
              > - dziewczynka jest traktowana inaczej przez otoczenie,dobiera jej sie od maleg
              > o
              > inne zabawki,np pluszowy mis, zamiast pluszowego samochodu

              a chłopcy nie dostają misia ? ja miałem :)
              w tym wieku zabawka pełni rolę przytulanki, bo dziecko ma potrzebę przytulania się.

              > - dziecko 2 letnie (mialam przyklad wczoraj) bawi sie jzu nei
              > grzechotka,uwielbia zabawy z ciagnieciem czegos,toczeniem,jak najbardziej pasuj
              > a
              > duze,plastikowe i lekkie zabawki.I wowczas chlopiec dostaje duzy
              > samochod,dziewczynka duza lalke.I nei ma nic do gadania.

              Może też dostawać piłeczkę. Jeżeli dziecko ciągnie jakiś przedmiot to robi to dla tego że fajnie to wygląda. Odkrywa świat widząc, że są przedmioty które może przenieść, przetoczyć. Nie sądzę żeby szczegółowo analizowało ich późniejszą funkcję.

              >Powoli do swiadomosci
              > dziecka zaczynaja tez docierac reklamy:te wszystkie my scene czy inne paskudy i
              > tekst: kazda dziewczynka o tym marzy.to takze ma wplyw.

              W PRL-u jedynymi reklamami były: reklama sosów Billy, Prusakolep, pumeks fluorescencyjny i mleko. Pamiętam że te reklamy najbardziej utkwiły mi w pamięci. Nie było takich zabawek jak teraz (chyba że za dolary w PEWEXie). Tak
              więc reklama nie miała wpływu na upodobania dzieci. Były też czasy gdy nie było telewizji. Czasy kryzysu po wojnie gdy ludzi nie było stać na zabawki. Jedyną zabawką był nieraz stary miś. Często też dzieci robiły sobie same zabawki ze znalezionych rzeczy. Jednakże dziewczynki bardzo marzyły o lalkach (choć rodziców nie było stać)

              > - Dzieck o3 letnie prawdopodobnie jzu zostalo przez jakas ciocie czy babcie
              > uswiadomione,ze jest:prawdziwa kobietka,tak sie slicznei lala zajmuje (z aproba
              > ta)
              > lub chłopczyca,tylko samochody,ale wyrosnie z tego (z lekcewazeniem i dezaproba
              > ta)
              > Podobnie traktuje sie chlopcow,chlopak bawiacy sie lalkami moze spotkac sie z
              > niechetnymi uwagami i docinkami swojego ojca.A dziecko w tym wieku jest bardzo
              > wrazliwe.
              >
              > Poza tym dziecko socjalizuje sie przez nasladowanie doroslych,ktorzy tez w swoi
              > m
              > zachowaniu powielaja stereotypy.Z pewnoscia dziecku wychowanemu przeze mnie nei
              > przyszloby do glowy,ze kobieta zajmuje sie gotowaniem;)

              Sorry że spytam ale czy dziecko nie chodzi głodne? ;)

              >
              > Kiedy dziecko idzie do przedszkola jest dalej socjalizowane i ma to niwiele
              > wspolnego z cechami "wrodzonymi" ktoe prawdopodobnie sa malo znaczace,jesli w
              > ogole mozna o nich mowic.

              Nie są wcale mało znaczące. Przykładem niech będą kolory: z biologii wynika, że kobieta potrafi rozróżnić więcej kolorów niż mężczyzna. Kobiety widząc dwa jednakowe dla faceta kolory potrafią zgadnąć odcień. Stąd biorą się egzotyczne dla nas facetów dyskusje o dobieraniu torebki pod kolor butów itd.
              Kino kobiece to przeważnie komedie romantyczne, męskie to filmy akcji. Literatura tworzona przez kobiety jest inna niż ta tworzona przez mężczyzn. Wynika to z wrodzonych cech psychicznych. Również cykl biologiczny kobiety jest związany z jej ewentualnym macierzyństwem. Ojcowie mają inny stosunek do dzieci niż matki. Wynika to z BIOLOGII. To matka a nie ojciec nosi dziecko przez 9 miesięcy. To matka a nie ojciec ma najzdrowszy (potwierdzono naukowo) pokarm.
              Wytwarza się w ten sposób w sposób NATURALNY silniejsza więź między matką a dzieckiem. Matki zawsze bardziej "trzęsą się" o dziecko niż ojcowie (czasem przesadzają :) )
              Tak więc dla dobra dziecka matka w okresie niemowlęcym musi siłą rzeczy zostać w domu. Ponieważ "life is brutal" i trzeba z czegoś żyć to ojciec w tym czasie musi zasuwać w robocie by rodzinę utrzymać.
              Tak było zawsze. Zawsze tak było że mężczyźni chodzili na polowania a kobiety zajmowały się dziećmi. Nie było to wynikiem celowej dyskryminacji kobiet a raczej jedynej możliwej strategii przetrwania gatunku. Mężczyźni "biologicznie" są silniejsi (wystarczy porównać wyniki w sporcie). Kobiety są opiekuńcze bo łączy je silna więź i troska ze swoim dzieckiem.
              Jeżeli mężczyzna jest w robocie to przez ten czas kobieta siłą rzeczy wykonuje obowiązki domowe dlatego, że ktoś to musi robić.

              Biologia i strategia przetrwania wykształciła te tak znienawidzone przez kobiety stereotypy. Powiem więcej - obserwując świat przyrody dostrzegamy że wśród zwierząt też samce walczą o pokarm a samice zajmują się wychowywaniem młodych.
              Role te więc są NATURALNE i najbardziej odpowiednie dla ludzi.

              > Socjalizacja przedszkolna to przede wszystkim presja grupy rowiesniczej
              > (dziewczynka bawiaca sie samochodami moze byc odrzucona,przez reszte grupy ktor
              > a
              > juz przyswoila 'prawidlowe" role plciowe)
              > takze przekaz wychowawczy w bajkach,czytankach,a takze w zachowaniu
              > opikunow/opiekunek.
              >
              > a mimo to ciagle czesc osob nei poddaje sie tmy stereotypom,choc to wymaga
              > olbrzymiej sily.Ja nie hcodzilam do przedszkola i mialam latwiej;)
              >

              Trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy chcemy aby nas było więcej czy mniej ? Nikt nikogo nie może zmusić do posiadania rodziny. Niektórzy, w tym ja, wybierają rolę singli. Pewna presja kulturowa istnieje ale podejmowanie wyborów życiowych aby się inni zamknęli uważam za niedorzeczność.
              Szanuję wszystkich mających rodzinę lub planujących ją założyć, mimo że najprawdopodobniej nie stanie się to moim udziałem :)

              Niemniej jednak uważam że jeżeli ludzie decydują się na rodzinę i dzieci to powinni chociażby ze względu na dobro dziecka nie sprzeciwiać się temu "stereotypowi". Stereotyp ten sprawdził się przez tysiące lat i gwarantuje opiekę i utrzymanie dla nowych pokoleń.

              Aktualnie w Polsce jest niż demograficzny. Jak tak dalej pójdzie to będzie więcej emerytów niż ludzi w wieku produkcyjnym, co jest negatywne dla gospodarki. Kraje Europy zachodniej walczą z tym problemem. W Szwecji udało się go przezwyciężyć nakłaniając do posiadania więcej niż dwójki dzieci.

              Dodam tylko że trochę żałuję że za późno zacząłem się interesować garnkami :)
              • kocia_noga Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 03.01.06, 20:02
                slayer_fan napisał:


                > w tym wieku zabawka pełni rolę przytulanki, bo dziecko ma potrzebę
                przytulania
                > się.

                Przeciez napisała ci bitch.with.a.brain , że w wieku 3 lat dziecko potrafi
                już organizować sobie zabawy tematyczne.Przedtem tez zabawy służą do
                opanowania wiedzy o swiecie , są brulionem rzeczywistości i poligonem
                ćwiczebnym. Przytulanie to nie jest rodzaj zabawy , ani jedyna potrzeba.Te
                osławione przytulanki lądują gdzieś w kącie , albo służą do
                rzucania ,ciągnięcia i innego badania własciwości fizycznych , z czasem - do
                zabaw tematycznych.
                Nie miałes własnego dziecka , więc tego nie wiesz .Dziecko socjalizuje się od
                urodzenia - już półroczne dziecko mniej więcej potrafi odczytać wyraz twarzy .
                Do dziewczynek inaczej się mówi , innym tonem , daje się inne zabawki ,
                aprobuje inne zachowania .Przyjrzyj sie , jak się mówi przy takim np rocznym
                dziecku "ale głośno krzyczy , prawdziwy wojownik" , albo " jaka śliczna
                dziewczynka, jaka milutka". To wszystko działa jak krople wody tworzące powódź.



                nei
                > > przyszloby do glowy,ze kobieta zajmuje sie gotowaniem;)
                >
                > Sorry że spytam ale czy dziecko nie chodzi głodne? ;)
                >



                Przeciez ma tatusia , nie?
                >
                > Zawsze tak było że mężczyźni chodzili na polowania a kobiety

                chodziły poszukiwać ziaren i owoców , potem chodziły z dzieckiem na plecach na
                pole , potem tkały na krosnach , potem np pracowały jako szwaczki , kucharki ,
                nianie , połozne , potem szły do pracy poza domem. Biedne pracowały zawsze ,
                bogate oddawały dzieci pod opieke mamek niani i guwernantek .


                Stereotyp ten sprawdził się przez tysiące lat


                Obawiam sie , że stereotyp ten powstał całkiem niedawno , jakies sto lat temu.
                >--
                Zaraz wracam
                • slayer_fan Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 03.01.06, 21:22
                  > Nie miałes własnego dziecka , więc tego nie wiesz .

                  Sam byłem dzieckiem, więc pamiętam

                  >Przyjrzyj sie , jak się mówi przy takim np rocznym
                  > dziecku "ale głośno krzyczy , prawdziwy wojownik"

                  Jeżeli dziecko krzyczy to daje mu się smoczka. Rozsądni rodzice nie wychowają sobie krzykacza.

                  > albo " jaka śliczna
                  > dziewczynka, jaka milutka".

                  kobiety są płcią piękną (przynajmniej powinny być :)). W każdym bądź razie nie widzę nic ładnego w facetach :) (swoją drogą dziwię się wam kobiety co wy widzicie w tych facetach :) )

                  >To wszystko działa jak krople wody tworzące
                  >powódź.

                  Nie sądzę aby doświadczenia z dzieciństwa miały wpływ na kierunek dalszego kształcenia. Bardzo mało kobiet studiuje kierunki techniczne. U nas w technikum czy też na studiach na wydziale jest ich śladowa ilość. Natomiast taka pedagogika jest "babska".
                  Ludzie decydując się na konkretne kierunki kształcenia kierując się wrodzonymi predyspozycjami. Naukowo stwierdzono, że kobiety mają gorszą wyobraźnię przestrzenną natomiast lepsze rozeznanie kolorów. Oznacza to że gorzej sprawdzają się w kierunkach technicznych natomiast lepiej sprawdzają się jako projektantki wnętrz czy mody. Dziewczynka (obdarzona lepszym zmysłem kolorystycznym) ubierająca lalkę robi to z przyjemnością dlatego, że odpowiada to jej naturalnym potrzebom emocjonalnym , podobnie chłopak - młody konstruktor (obdarzony lepszym zmysłem konstrukcyjnym) wznosi budowę z klocków.
                  Z dziedzin fizycznych kobiety interesuje chemia - probówki robienie mieszanin itd. Można to skojarzyć z pieczeniem ciasta gotowaniem.

                  >
                  > nei
                  > > > przyszloby do glowy,ze kobieta zajmuje sie gotowaniem;)
                  > >
                  > > Sorry że spytam ale czy dziecko nie chodzi głodne? ;)
                  > >
                  >
                  >
                  >
                  > Przeciez ma tatusia , nie?

                  Ale jeżeli kobieta jest na wychowawczym a facet w robocie to ktoś musi ugotować

                  > >
                  > > Zawsze tak było że mężczyźni chodzili na polowania a kobiety
                  >
                  > chodziły poszukiwać ziaren i owoców , potem chodziły z dzieckiem na plecach na
                  > pole , potem tkały na krosnach , potem np pracowały jako szwaczki , kucharki ,
                  >
                  > nianie , połozne , potem szły do pracy poza domem.

                  Czyli oddawały się typowo "babskim" zajęciom.
                  To potwierdza moją tezę o naturalnym podziale ról :)


                  >Biedne pracowały zawsze ,
                  > bogate oddawały dzieci pod opieke mamek niani i guwernantek .

                  Nianie i guwernantki to kobiety :)
                  Potwierdzasz to o czym mówiłem :)


                  >
                  >
                  > Stereotyp ten sprawdził się przez tysiące lat
                  >
                  >
                  > Obawiam sie , że stereotyp ten powstał całkiem niedawno , jakies sto lat temu.

                  To o czym wspomniałaś wcześniej to nic innego tylko ten stereotyp

                  Kobieta zajmowała się dzieckiem (sama to napisałaś :)) albo dawała do wychowania niani lub guwernantce ( też kobiecie :))

                        • slayer_fan Re: SAMIEC TWÓJ WRÓG, KOPERNIK BYŁA KOBIETĄ 04.01.06, 18:53
                          > to zalezy od stanu zdrowia kobiety.np moja mama nie mogla mnei karmic
                          > piersia,bylo to neiwskazane.

                          Ale po porodzie kobieta jest osłabiona i raczej musi pozostać w domu.

                          > Zreszta jak rozumiem w okresie karmienia piersia
                          > dziecku sie nei gotuje.

                          A nie jest tak, że w późniejszym okresie dziecko równolegle z piersią jest karmione innymi pokarmami? A co jeśli kobieta ma już drugie, trzecie dziecko to nie zajmie się większymi dziećmi?

                          > Natomiast później...nie ma przeciwskazań by facet nie
                          > mogl zajac sie przygotowaniem posilkow.

                          Niestety w dzisiejszych czasów rynek pracy jest bezwzględny. Bezrobocie sprawia, że pracodawcy mogą przebierać w CV. Żądają DYSPOZYCYJNOŚCI: częstych wyjazdów, terminowej realizacji zadań. Biologia dyskryminuje kobiety. One zachodzą w ciążę i muszą brać urlop w pracy. Jeżeli żona nie może być w pełni dyspozycyjna to większy ciężar obowiązków w pracy musi spaść na męża. Mąż jeśli poważnie myśli o przyszłości finansowej rodziny musi niestety zasuwać w robocie zwłaszcza gdy rodzina jest większa.

                          Dążenia do zwiększenia ilości dzieci w rodzinie nie są czysto polskim wymysłem. Kraje Europy zachodniej wdrażają odpowiednie programy. Szwedom udało się uzyskać dodatni przyrost. Europa się starzeje :(
                          Francja się o tym boleśnie przekonała. Muzułmani mają rodziny wielodzietne, nie mają feministek :) ale jeśli należy gdzieś na świecie walczyć o prawa kobiet to właśnie tam.