maria.borowski
19.11.05, 01:34
Wyprowadzke mojego syna przezylam bardzo traumatycznie i bolesnie,doslownie
jak w artykule.Ale zycie toczy sie dalej,ja odnalazlam siebie jako osobe,te
jedyna w swoim rodzaju,wyjatkowa.Wolno tworze sobie moj wlasny swiat,rozwijam
zainteresowania,poznaje sama siebie przez pryzmat kobiety,ktora
jestem.Jednoczesnie z duma towarzysze(oczywiscie na odleglosc)mojemu synowi w
jego rozwoju,ze spokojem patrze na jego poczynania na drodze zawodowej,daje
sobie doskonale rade,czasami cos ze mna konsultuje i bardzo mnie to
cieszy.Nie mam zwyczaju kontrolowac albo wydzwaniac,nie mam nawet kluczy do
jego mieszkania..Mam do niego zaufanie a on z kolei wie,ze zawsze moze na
mnie liczyc..Nasza relacja tez bardzo sie zmienila,jest partnerska bo
spotykamy sie jako dorosli,nie jako rodzic-dziecko.