Puste gniazdo

19.11.05, 01:34
Wyprowadzke mojego syna przezylam bardzo traumatycznie i bolesnie,doslownie
jak w artykule.Ale zycie toczy sie dalej,ja odnalazlam siebie jako osobe,te
jedyna w swoim rodzaju,wyjatkowa.Wolno tworze sobie moj wlasny swiat,rozwijam
zainteresowania,poznaje sama siebie przez pryzmat kobiety,ktora
jestem.Jednoczesnie z duma towarzysze(oczywiscie na odleglosc)mojemu synowi w
jego rozwoju,ze spokojem patrze na jego poczynania na drodze zawodowej,daje
sobie doskonale rade,czasami cos ze mna konsultuje i bardzo mnie to
cieszy.Nie mam zwyczaju kontrolowac albo wydzwaniac,nie mam nawet kluczy do
jego mieszkania..Mam do niego zaufanie a on z kolei wie,ze zawsze moze na
mnie liczyc..Nasza relacja tez bardzo sie zmienila,jest partnerska bo
spotykamy sie jako dorosli,nie jako rodzic-dziecko.
    • mstarnawska Re: Puste gniazdo 19.11.05, 10:43
      Bardzo mądry artykuł. Umiejętność dobrego przejścia tego momentu ważna jest nie
      tylko dla matek, ale i dla dzieci. Jak bardzo cierpią dzieci, których matki nie
      potrafią "wypuścić" z domu, wiem z własnego doświadczenia. Psychologowie,
      tłumaczcie kobietom, że dla dobra własnych dzieci powinny mieć własne życie.
    • 51k Re: Puste gniazdo 22.11.05, 21:31
      Nasze dzieci sa dorosle ... pora w to uwierzyc.
      Niech rozwijaja skrzydla w swiecie a my rozwijajmy sie w domu ,
      zeby z duma mowily " moja mama serwuje w sieci , uczy sie angielskiego , jezdzi
      rowerem i uklada bukiety "
      Moze nie wszystko na raz ale powolutku , przeciez nie jestesmy juz takie
      mlode .Nasze ukochane dzieci beda z nas dumne a my i tak musimy bez nich zyc ...
      • jasmine1444 Re: Puste gniazdo 25.11.05, 09:59
        z ciekawoscia przeczytalam artukul, jak rowniez tych kilka komentarzy ze strony
        rodzicow...z tym wieksza ciekawoscia, ze ja stoje po drugiej stronie...w tym
        roku rozpoczelam studia (jest to psychologia-wiec tym bardziej staram sie
        zrozumiec uczucia innych przez wzglad na specyfike tego przyszlego zawodu...) i
        wyprowadzialam sie z domu do innego miasta- do stolicy...za kazdym razem, kiedy
        przyjezdzam na weekend, gdy juz mam sie pakowac i wracac do warszawy, widze w
        oczach mojej mamy lzy...dotad uwazalam ze przesadza i za bardzo sie tym nie
        przejmowalam, ale... ten artykul pobudzil mnie do myslenia...tylko, ze byc moze
        tutaj sytuacja jest troche odmiennna, bo mam jeszcze mlodsza o 3 lata siostre,
        poza tym mama pracuje...wiec mysle ze nie ma problemow z tym jak wypelic swoj
        czas....
        serdecznie pozdrawiam wszystkie troskliwe matki;)
        dbajcie o swoje dzieci ,ktore wkraczaja w doroslosc, ale bez przesady...
        w kazdym wieku jest czas, aby zajac sie czyms nowym, znalezc hobby;)zmienic
        swoje zycie - to jedno z wazniejszych moim zdaniem przeslan tej publikacji;)
        • mstarnawska Re: Puste gniazdo 26.11.05, 10:10
          Dziewczyno, trzymaj się i myśl o sobie, a nie o uczuciach Twojej Mamy. Jeżeli
          już na pierwszym roku są łzy, jak wyjeżdżasz, to zapewniam Cię, że im póżniej,
          będzie tylko gorzej. Znam to przez 27 lat. Twoja Mama powinna cieszyć się Twoim
          sukcesem, jakim są studia w Wwie na tak renomowanym kierunku jak psychologia, a
          nie zadręczać Cię swoim problemem, który nie istnieje, bo żadna krzywda jej się
          nie dzieje. Odejście dzieci z domu jest rzeczą naturalną, a a dzieci nie są dla
          rodziców. I nie daj wpędzić się w żadne wyrzuty sumienia, bo drogo za to
          zapłacisz. Ran, które mi zadali rodzice z tego samego powodu, do dizsiaj nie
          zaleczyłam. Pozdrawiam
          • terszy10 Re: Puste gniazdo 27.11.05, 20:12
            Dzieci wasze nie waszymi są dziećmi
            Są synami i córkami tęsknoty żywota za własnym spełnieniem
            Przez was lecz nie z was pochodzą
            I chociaż są z wami nie do was należą
            Możecie dać im swoją miłość lecz nie myśli wasze
            Jako że własne myśli posiadają
            Możecie gościć ich ciała lecz nie dusze ich
            Gdyż ich dusze zamieszkują w domu należącym do Boga
            Którego nawet w snach waszych odwiedzić nie zdołacie
            Możecie usiłować być podobnymi do nich
            Lecz nie próbujcie nawet uczynić ich podobnymi do was
            Jako że życie się nie cofa ani na dzień wczorajszy nie czeka
            Jesteście łukami z których dzieci wasze
            Niby żywe strzały wysyłane są w przyszłość
            A Łucznik szuka znaku na ścieżce nieskończoności
            I gnie was swą potęgą tak
            Aby strzały Jego szybowały chyżo i daleko sięgały
            Niech ugięcie wasze w rękach Łucznika
            Szczęściem napełnione będzie
            Gdyż tak jak kocha on strzałę która w przestrzeń wzlata
            Tak i łuk który jest stabilny miłością darzy.
            (Kahlil Gidran, „Prorok”)
            • kasakor Re: Puste gniazdo 03.12.05, 06:27
              Dziekuje za piekny esej poetycki. Poprawnie nazwisko tego mistycznego poety
              brzmi: GIBRAN. Zapewno blad drukarski.
        • wartkoczyk1 Re: Puste gniazdo 24.08.06, 13:48
          ja prawie na siłę wypchnęłam syna z domu w świat i nawet się nie martwię jak
          sobie poradzi z nowym zyciem
          -jest dorosły i będzie MUSIAŁ dać sobie radę -to jego życie i wszystko zalezy
          teraz od niego ,my rodzice daliśmy mu do tego podwaliny a resztę niech buduje sam ,
    • veronica3 Re: Puste gniazdo 02.12.05, 14:16
      Bardzo mi sie podoba Twoj kontakt z synem, ale co robic jesli wlasny syn
      traktuje Cie jako swoiego zaopatrzeniowca.Moj syn skonczyl studia dostal
      doskonale platna prace (wiaze sie to jednak z wydluzonym czasem prac)i ja
      jestem Jego zaopatrzeniowcem. Jako matka robie Mu te zakupy, ale zaczynam sie
      buntowac - jesli powiem nie to bedzie obrazony. Jak pogodzic moja milosc do
      Niego z Jego egoizmem.
      • stockholm11 Re: Puste gniazdo 03.12.05, 20:41
        Droga Veroniko,dziekuje za komentarz.Moja relacja z synem opiera sie na
        wzajemnym szacunku,zaufaniu i respekcie dla kazdego z nas.On zyje wlasnym
        zyciem,podejmuje wlasne decyzje i zyje na wlasny rachunek.Zdaje sobie sprawe z
        tego,ze ma wielka wolnosc ale jednoczesnie ponosi wielka odpowiedzialnosc za
        wlasne postepowanie i czyny.Moja milosc do niego jest bezwarunkowa ale nie
        slepa i on o tym wie.On sam wybral kierunek swojego zycia,zawod,prace.Chce zyc
        na wlasny rachunek,popelniac wlasne bledy i wyciagac wlasne wnioski i robi to..
        Uwaza,ze jest dorosly na dobre i na zle bez wzgledu na okolicznosci..Ja
        zadeklarowalam dosyc wczesnie czego moze ode mnie oczekiwac,jestem z nim
        szczera az do bolu i on o tym wie..A ja zyje pelnia zycia jak juz pisalam
        poprzednio...Pozdrowienia
        P.S Pisze pod innym nazwiskiem poniewaz zapomnialm moje poprzednie haslo..
      • anulka04 Re: Puste gniazdo 05.12.05, 08:43
        Tylko Ty możesz to zmienić. Najlepiej być konsekwentną. Lepiej późno niż wcale.
        Jeszcze jest czas, by zmienić go w mniejszego egoistę, bo to po prostu
        wygodnictwo i lenistwo z jego strony, a że się będzie obrażał, prędzej, czy
        później mu przejdzie.
        • dragonais Re: Puste gniazdo 29.01.06, 11:36
          Ja jestem po drugiej stronie... Zamierzam wyjechac na studia do innego,
          mniejszego miasta, mianowicie do poznania. NIe wiem jeszcze jak to bedzie
          wygladalo, ale czuje ze w domu jakos konkretnie nie beda za mna tesknic. moze w
          kwestii tysiaca niezrobionych rzeczy ktore do tej ory robilam tylko ja. Poza
          mna jest jeszcze w domu mlodszy o dwa lata brat i siostra ktora skonczy w
          sierpniu 4 latka. Nie sadze zeby zostala po mnie jakas pustka 'w rodzicach'.
          nie rozmawiam z nimi na wazne tematy, kazda, nawet minimalna uwaga o moim
          planowanym wyjezdze konczy sie awantura. ze nie wiem co robie. A ja wiem...
          tylko oni nie chca tego zrozumiec, ze bedac w domu dluzej i dluzej, po prostu
          niczego sie nie naucze. Kiedys dzieci musza zaczac swoje wlasne zycie, bo nikt
          nie bedzie ich utrzymywac, a im pozniej sie zaczyna dorosle zycie, tym
          gorzej...
    • alasme Re: Puste gniazdo 29.01.06, 20:27
      Wyprowadzilam sie z domu ponad 5 lat temu. Mama szantazuje mnie emocjonalnie
      caly czas. Troche sie juz uodpornilam, ale nadal sie wkurzam, gdy slysze tekst:
      - Tesknisz za mna?
      - Dlaczego nie dzwonisz? Juz sie stara matka nie intersujesz? (Mama ma 56 lat,
      meza i 24 letniego syna).
      - Jak zbieramy sie z mezem do powrotu do domu, to mowie: "no to my sie juz
      bedziemy zbierac", a ona na to "A mnie jest bardzo przykro" i usta w ciup,
      smutna mina.
    • winka53 Re: Puste gniazdo 30.01.06, 21:21
      <Oczywiscie ,ze jest to bardzo wazny etap zycia rodziny..nie tylko dla matki...
      ale to jest problem kobiet tzw.matek-polek...ktore tylko...potrafia byc
      matkami,a to zadna filozofia,kobieta od tego przeciez jest...
      ale byc kobieta ,nie umie juz kazda..malo,one nawet tego nie pragna,wiec
      wiadomo,skad w necie tylu mezczyzn wlasnie w stosownym wieku...chcacych
      nawiazywac nowe znajomosci..tak...i to jest to...
      a te matki...coz maja to,co im sie nalezy...hi,hi,hi,hi..pozdr.
    • alerf Re: Puste gniazdo 20.02.06, 19:38
      Pierwszym przykazaniem matki powinno być: dziecko nie jest całym twoim światem,
      jesteś jeszcze ty i mąż, wszyscy maja równe prawa. Matki nie powinny się
      zatracać w opiece nad dziećmi, bo jak dzieci odchodzą, przeżywają tragedię.
      Najlepiej jest gdy potrafimy naszą uwagę dzielić pomiedzy wszystkich członków
      rodziny nie wyłączając siebie. Trzeba być trochę egoistą. Taka postawa wychodzi
      na dobre nie tylko nam, ale i dzieciom. Opieka rodzicielska nie jawi sie im
      jako niewola. Naturalnie trzeba się interesować nie tylko gotowaniem,
      sprzątaniem i praniem, po prostu trzeba mieć pomysł na "potem". W moim
      otoczeniu dużo jest zdziwionych tym, że interesuję się komputerami, uczę się
      angielskiego, jeżdżę na rowerze, a jak mówię o podróżach po przejściu na
      emeryturę to dosłownie pukają się w głowę. Tak reagują na moje zamiary, a
      jednocześnie dziwią się, że tak młodo wyglądam. Mój wygląd jest adekwatny do
      wieku, tylko nie oglądanie się za siebie i plany na przyszłość dają mi energię
      i chęć do życia. Mam trójkę dorosłych dzieci, kocham ich nad życie, ale oni
      mają swój świat, a ja z mężem swój i wszyscy jesteśmy w miarę szczęśliwi.
    • abasia471 Re: Puste gniazdo 11.08.06, 21:56
      Moja córka niedługo chce się wyprowadzić z domu i zamieszkać z chłopakiem. Nie
      wiem jak sobie poradzę z tęsknotą za nią. Nie chodzi o to, że córka jest jakimś
      emocjonalnym wypełniaczem mojego życia, po prostu kocham ją i lubię z nią być.
      Lubię nasze rozmowy, wspólne oglądanie filmów itp rzeczy. Mam swoje
      zainteresowania, nigdy się nie nudzę, ale źle znoszę rozstania. Z drugiej
      strony zdaję sobie sprawę, że naturalną rzeczą jest budowanie przez dorosłe
      dziecko własnego życia, a rodzic, nawet najbardziej kochający, może
      towarzyszyć temu tylko z daleka. Taka jest po prostu kolej rzeczy na tym
      świecie.
Pełna wersja