Z deszczu pod rynnę

19.11.05, 05:03
Manifestowanie swojej religijności przez rządzących jest normą np. w USA czy Rosji. Nie wypada tego broń Boże robić na zachód od Odry. Jest to w dużej mierze zasługa lewicy postępowej, z której wyrasta Pani Kinga Dunin. I jak na porządnego lewicowca przystało, tłamsi się Pani w naszym zaścianku i Kartodflandii jak w konserwie.
"Nawet jeśli prywatnie będziemy "grzeszyli", publicznie będziemy coraz bardziej konserwatywni." Ufff, boi się Pani tego okropnego konserwatyzmu i dołącza tym samym do tłumu postępowców przerażonych nowym rządem. Chciałbym tylko zauważyć, że rząd ledwie zaczął działać, a na zapowiadane efekty trzeba poczekać. Swoją drogą nie rozumiem paniki, jaka zapanowała po zmianie władzy. Warto zauważyć, że do opozycji wykopano partię, która osiągnęła maksymalny w hitorii III RP strumień afer na steradian na metr kwadratowy. No ale to już inna historia.
    • wtes2 1.A ja nawet żądam prawa do 19.11.05, 12:26
      wyrażania moich poglądów religijnych i fp tego aby ludzie przeze mnie wybrani te
      poglądy manifestowali. (głosowałem na PO) Jest wolność to proszę bez jęczenia.
      2.Proszę nie nazywać mojej Ojczyzny (nawet tej rządzonej przez SLD) Kartoflandem.
      3.Z wypowiedziami Obirka muszę się dopiero zapoznać. Ale jedno nie ulega
      kwestii-należał do "Gwardii Przybocznej" Papieża, składał przysięgę (Jezuici),
      rezygnuje i jęczy z tego powodu jak baba. Komedia!
      • k.kasia1 Re: 1.A ja nawet żądam prawa do 19.11.05, 15:08
        jęczy ......... jak baba.
        WYPRASZAM SOBIE!!!!
        • wtes2 A jednak 19.11.05, 16:29
          "jęczy się jak baba". Faceci też coś robią jak ... - nie mam pojęcia co bo
          jestem facetem (podpowiedz jakieś zwroty), ale tak brzmi prawidłowo to
          porównanie: "jęczy jak baba"
          • k.kasia1 Re: A jednak 20.11.05, 12:37
            Nie wiem czy prawidłowo, na pewno mizoginistycznie to brzmi.
            Niestety w porzekadłach ludowych to co meskie jest w porzo, to co "babskie"
            czyli kobiece jest be.
            Męska przyjaźń, męska rozmowa, męska solidarnośc, męska robota, męska decyzja,
            bądź mężczyzną, itd.
            Babskie łzy, babskie gadanie, jęczy ja baba, nie bądź babą, itp.

            Ale moze warto przestac powielac stereotypy??
            • wtes2 Nie warto! 20.11.05, 18:49
              Np. babskie łzy (no może kobiece) to rzecz która potrafi "rozłożyć"
              najtwardszego faceta. Po co to wyrzucać z naszego życia!

              A swoja drogą czy wzrusza cię męski szloch?
              • k.kasia1 Re: Nie warto! 20.11.05, 22:23
                Nie warto wyrzucać, ale warto unikać złych konotacji. A męski szloch jest dla
                mnie przejawem męskich emocji i jako taki jak najbardziej mnie porusza. damski
                zresztą takze.
                • gulgul231 Re: Nie warto! 27.11.05, 22:40
                  no ale droga Pani! Pisze Pani o 'babskich' porownujac je z 'meskimi'. Moznaby
                  sprobowac porownac z 'babskie' z 'chlopskimi', a 'damskie' z 'meskimi'.
                  zreszta 'babskie' nie znaczy 'kobiece' (niezaleznie od tego czy 'feministycznie
                  kobiece' czy nie).

                  Rownie dobrza moglaby Pani skwitowac rozmowe ze sa jeszcze BABY z nosa.
    • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 12:30
      Kinga nie histeryzuj! Wiesz dobrze, że nic ci nie będzie, a będziesz miała
      przynajmniej o czym pisać. Feministki lubią przecież pokazywać wszystkim jak
      są "męczone". Męczennica - to ich ulubiona poza. To jakiś rodzaj masochizmu
      chyba.
    • bimbalimba Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 13:26
      o tak, to wlasnie poza czesci polskich feministek-
      one by chcialy byc meczennicami sprawy, zeby ktos je bil i pogrozki im wysyslal
      itd .
      a tymczasem raczej obojetnosc je otacza albo aura 'przypalu' .



    • wojakszwejk Coming out 19.11.05, 14:29
      Z tego co wiem, to jest Pani wielką wojowniczką praw rozmaitych mniejszości, w tym gejów. Jest Pani wielką zwolenniczką coming outu - czyli ujawniania swojej orientacji. Piękny przykład tolerancji daje Pani w tym artykule - tu dotyczy on coming outu ze swoim wyznaniem i religią.
      • grek77 Coming out: Kinguniu, jednak czytaja Cie inaczej 19.11.05, 14:58
        myslacy, Ciebie myslaca inaczej, wiec pelne zadowolenie. Mozesz pisac a nawet
        pisac inaczej, kochac i kochac inaczej, byc za a nawet przeciw. Co Ci dolega?
        Moze za malo. Bo masochistki sa niezdecydowane w tym wzgledzie: chzialabys ale
        sie boisz. Rozumiem. Jak zamieszkasz u nas w Izraelu i na drugiej ulicy
        bedziesz miala ortodoksow, to dopiero Kartoflandia wyda Ci sie ziemia obiecana.
        Ale wolno Ci manifestowac sie czy ekshibicjonowac i histeryzowac nawet. I
        zarabiac na tym cieszac czytelniczki i czytelnikow swoim humorem inaczej.
        Trzymaj sie, Zlotko (inaczej.
        • tad9 o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 15:35
          Duninowa rozpływa się nad ex jezuitą Obirkiem, ofiarą KK,
          instytucji "konserwatywnej, zamkniętej, nieszanującą inaczej myślących,
          ksenofobicznej, mizoginicznej, niezdolnej do dialogu, podszytej hipokryzją,
          impregnowanej na wszelką krytykę" (uff - naprawdę tyle tego było). Wiemy już
          jakie zwyczaje panują w środowisku KK. A w środowisku pani D? Jest to zapewne
          środowisko ludzi światłych, tolerancyjnych, miłujących wolność myśli, otwartych
          na wszelką krytykę. Cóż, zdarzyło się tak, że Kazimiera Szczuka udzielając
          wywiadu piśmu "Lampa" skrytykowała feministyczny periodyk "Zadra", z którym
          zresztą Dunin stale współpracuje. Nie, nie było to nic wielkiego. Drobiazg
          właściwie. Szczuka powiedziała, że nie podobają się jej okładki "Zadry", są
          szare, gazeta wygląda jak pismo dla wędkarzy (tak to bodaj brzmiało). W 2/23
          numerze "Zadry" sprawą Szczuki zajęła się sama Beata Kozak - red. naczelna.
          "Czy nie głupio ci obrabiać tyłek w ogólnopolskim, ogólnoludzkim piśmie? Jeśli
          nie podoba ci się wygląd "Zadry", to czy jako wieloletnia koleżanka-feministka
          nie mogłaś zadzwonić i powiedzieć: "Słuchaj Kozak, zrób coś z tym syfem, bo mi
          się nie podoba?" - pyta pani Beata panią Kazimierę. Pomińmy już kwestię
          oryginalnego języka w jakim toczy się rozmowa, widocznie taki
          jest "feministyczny styl", wydaje się jednak dziwne, że taka bzdurka, jaką jest
          drobna uwaga w niszowym piśmie "Lampa" wywołuje wstrząs w środowisku, które
          gębę pełną ma haseł o "tolerancji", "wolności myśli" i zaletach krytycyzmu.
          Według Kozak, to, co zrobiła Szczuka to "cios w szczękę", "obrabianie dupy", że
          chodzi tu o coś, co nazywa się "kobiecą solidarnością" itd, itd. Szczuka
          tłumaczy się nieboga, że mówiąc to, co powiedziała miała zamiar wywołać w
          środowisku ferment intelektualny (w feministycznym slangu: "pomyślałam, że
          takie obrobienie tyłka zrobi szum w eterze i, że to pobudzi przygasłe wśród
          naszych wzajemnych głasków i całusków emocje"). Wyobrażacie sobie? Takie
          głupstewko, jak ... uwaga o okładce pisma miała rozruszać całe środowisko!
          Mógłbym długo jeszcze cytować smakowite fragmenty tej rozmowy, ale przejdę do
          wniosków. Otóż, z tej wymiany zdań wyłania się dość ponury obraz stosunków w
          feministycznym światku. Na koniec, jeszcze jeden cytat. Panie wymieniają uwagi
          o tym, że środowisko feministyczne oklapło, niewiele się w nim dzieje
          ("wyprzedzili nas geje i inne żywsze środowiska oraz pisma" - diagnozuje
          Szczuka). Kończy się to tak: "Co robić? Na szczęście prawica dojdzie do władzy
          i tak nam da popalić, że zaraz zrobi się ciekawie. Ale to się nie nadaje do
          druku, bo wychodzi na to, że jesteśmy zblazowanymi nihilistkami i Koniu
          Giertych ma rację, chcąc zrobić z nami porządek, z lokalów powyrzucać i ksero
          zdelegalizować". I to by było na tyle.
          (korzystałem z: Z kosą w ogródku, Beata Kozak rozmawia z Kazimierą Szczuką,
          Zadra 2/23)
          • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 16:08
            O bogini, nie chcem, ale muszem przyznać ci rację:(((
            feministką jestem, nawet działająca, ale ...niestety, niestety, niestety!!! tzw
            "środowisko feministyczne" to straszny syf (ze sie zargonem branżowym posłużę;) )
            Niektórym koleżankom woda sodowa do głowy uderzyła i te, które są na "rynku"
            dłuzej okopały sie na swoich pozycjach nie dopuszczając do siebie myśli, ze moze
            nie są takie super i takie wszystkowiedzące. Solidarność to dla nich brak
            krytyki. Nie jest nią natomiast wspieranie sie w rzeczywistych działaniach.
            Strasznie to przykre. Nie rozumiem dlaczego w Niemczech współpracować mogą ze
            soba wszystkie środowiska kobiece - od skrajnie lewicowych, anarchofeministek,
            lesbijek, po kółka różańcowe. A u nas....eh, szkoda gadać.
            • zdanka1 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 16:52
              Oj, jak Tadowi ulzyło, że to napisał :P To nie dotyczy li tylko feministek, ale
              każdego , albo i większości pism literackich. Nie dziw sie, że ktoś sie wku..,
              jak ogólnopolsko powie sie, że ma badziewne czasopismo. Bo onacza to ni mniej,
              ni więcej tyle,że iluś ludzi stwierdzi, a niewarto, badziew, nie kupię. Dla
              niszowych rzeczy to jest problem.
              • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 16:58
                zdanka1 napisała:

                > Oj, jak Tadowi ulzyło, że to napisał :P To nie dotyczy li tylko feministek,
                >ale każdego , albo i większości pism literackich.

                Chcesz powiedzieć, że środowisko feministyczne jest takie samo, jak każde inne?
                Ani trochę więcej otwartości? samokrytycyzmu? Więc to także "umysły zamknięte"?

                > Nie dziw sie, że ktoś sie wku..,
                > jak ogólnopolsko powie sie, że ma badziewne czasopismo.

                Dziwi mnie to jednak, gdy skandal z takiego powodu wybucha w światku, którego
                mieszkanki wywijają sztandarem nonkonformizmu. A poza tym, nie było tam nawet
                mowy o "badziewiu", a jedynie o szarości okładek.


                >Bo onacza to ni mniej,
                > ni więcej tyle,że iluś ludzi stwierdzi, a niewarto, badziew, nie kupię. Dla
                > niszowych rzeczy to jest problem.


                Zadrę kupują tylko feministki i ja. I one i ja będą to robić dalej, niezależnie
                od wypowiedzi Szczuki. Bądźmy poważni.
                • zdanka1 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 17:08
                  hcesz powiedzieć, że środowisko feministyczne jest takie samo, jak każde inne?
                  >
                  > Ani trochę więcej otwartości? samokrytycyzmu? Więc to także "umysły zamknięte"?

                  Jest takie samo jak środowisko archeologów, wędkarzy czy mediewistów. Zajmuje
                  sie tym , co je interesuje, nie ma tu nic do rzeczy otwartość. Jeśli powiesz
                  mediewiście, że jego tekst o przesladowaniach beginek jest kretyński to
                  niewatpliwie nie usmiechnie się do ciebie z otwartościa, ale jakoś to skomentuje.

                  Zadrę kupują tylko feministki i ja. I one i ja będą to robić dalej, niezależnie
                  >
                  > od wypowiedzi Szczuki. Bądźmy poważni.
                  Wow...Cały nakład wykupujesz?:) Ksiązek o gejach nie czytają tylko geje - wielu
                  ludzi zagląda to takich periodyków z ciekawości, jak np. do pism
                  anarchofeministycznych z odchyłami lesbijskimi. Na ciekawości swiat się opiera.
                  • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 17:54
                    zdanka1 napisała:

                    > Jest takie samo jak środowisko archeologów, wędkarzy czy mediewistów.

                    i KK?

                    >Zajmuje
                    > sie tym , co je interesuje, nie ma tu nic do rzeczy otwartość.

                    No przepraszam, a otwartość na krytykę?


                    > Jeśli powiesz
                    > mediewiście, że jego tekst o przesladowaniach beginek jest kretyński to
                    > niewatpliwie nie usmiechnie się do ciebie z otwartościa, ale jakoś to
                    >skomentuje.

                    Np. "dlaczego obrabiasz mi d..."? To by było w prawdziwie feministycznym stylu!
                    Ale mediewista, to by chyba po łacinie powiedział ...

                    > Wow...Cały nakład wykupujesz?:)

                    A ile nakladu? Nigdy nie sprawdzałem. Kupuję 1 egzemplarz. Cały nakład to nie
                    jest, ale pewnie spora jego część.


                    >Ksiązek o gejach nie czytają tylko geje - wielu
                    > ludzi zagląda to takich periodyków z ciekawości, jak np. do pism
                    > anarchofeministycznych z odchyłami lesbijskimi. Na ciekawości swiat się
                    >opiera.

                    A Ty? Pozwalasz sobie na takie intelektualne perwesje? Czytujesz
                    np. "Szczerbiec",organ Narodowego Odrodzenia Polski, albo "Zawsze Wierni" -
                    pismo tradycjonalistów katolickich?
                    • zdanka1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 15:08
                      ? Pozwalasz sobie na takie intelektualne perwesje? Czytujesz
                      > np. "Szczerbiec",organ Narodowego Odrodzenia Polski, albo "Zawsze Wierni" -
                      > pismo tradycjonalistów katolickich?

                      Zdarza mi się czasem kupić "Nasz Dziennik" w celu zobaczenia, co w nowomowie
                      nowego:P A nawet "Muratora" kiedy mam remont.
            • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 16:53
              k.kasia1 napisała:

              > O bogini, nie chcem, ale muszem przyznać ci rację:(((

              Uważaj komu przyznajesz rację! Jestem bodaj nawytrwalszym krytykiem feminizmu
              na forum "GW". Jeszcze o pozie męczennicy, tak popularnej wśród naszego
              feministycznego establiszmentu. Feministki w Polsce nie są gnębione.
              Przeciwnie. Są hołubione. Nie przez wszystkich oczywiście. Ale mają
              wystarczająco wielu potężnych sojuszników, by być zadowolone. Np - "Agorę",
              która tocząc swoje boje o "Polaka nowego gatunku" (jak ujmuje to Adam Michnik)
              wypromowała środowisko feministyczne. Czym byłyby feministki bez tej promocji?
              Czymś równie znaczącym, jak np - bo ja wiem? - monarchiści. Śmieszy mnie, gdy
              ex minister Środa wylewa łzy, że źle o niej pisali w "Naszym Dzienniku"
              i "Tygodniku Solidarność". W "GW" i "Polityce" pisują o niej wyłącznie dobrze.
              Kinga Dunin, której nazwisko figuruje w składzie redakcji bodaj 2 pism
              (Respublica Nova, Krytyka Polityczna), i która współpracuje z co najmniej 2
              następnymi (Zadra, GW) żali się, że ... nie jest dopuszczana do głosu,
              bo "dyskurs publiczny" jest beznadziejnie opanowany przez prawicę. Trudno nie
              uznać tego wszystkiego za przejawy stanu co najmniej lekko histerycznego.



              • zdanka1 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 17:30
                "dyskurs publiczny" jest beznadziejnie opanowany przez prawicę

                Nie przysłuchuję sie Dunin aż tak dokładnie, ale myślę, że jej chodzi o dyskurs
                medialny (tj. telewizyjny)...Ostatnio człowiek o Wildsteina, Pospieszalskiego
                czy Ziemkiewicza jest się w stanie przewrócić 3 razy dziennie w publicznej TV,
                więc trudno mówic,że prawicy brak. I nie oszukujmy się, zarówno Zadrę, jak i Res
                Publikę Nową czytają specyficzni ludzie - jak znajdę pana Gienka nad przystanku
                pochylonego nad tekstami o postmodernistycznej estetyce w "Res Publice Nowej" to
                zemdleje z wrażenia...
                • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 19.11.05, 17:49
                  zdanka1 napisała:

                  > "dyskurs publiczny" jest beznadziejnie opanowany przez prawicę
                  >
                  > Nie przysłuchuję sie Dunin aż tak dokładnie, ale myślę, że jej chodzi o
                  >dyskurs medialny (tj. telewizyjny)...Ostatnio człowiek o Wildsteina,
                  >Pospieszalskiego czy Ziemkiewicza jest się w stanie przewrócić 3 razy dziennie
                  >w publicznej TV, więc trudno mówic,że prawicy brak.

                  A nie widujesz tam czasem także Sierakowskiego z "Krytyki Politycznej", kogoś
                  z "Polityki" i "Trybuny"? Ja widuję. Nie twierdziłem, że "prawicy brak".
                  Twierdzę, że feministki przesadzają z tą swoją męką. Np. program literacki w
                  TVN-24 współ prowadzi Szczuka, a nie pan Krajski ze środowiska RM.

                  >I nie oszukujmy się, zarówno Zadrę, jak i ResPublikę Nową czytają specyficzni
                  >ludzie - jak znajdę pana Gienka nad przystanku pochylonego nad tekstami o
                  >postmodernistycznej estetyce w "Res Publice Nowej" to zemdleje z wrażenia...

                  No, jeżeli Kingę Dunin krzywdzi to, że "ResPubliki" nie chce masowo czytywać
                  lud, to rzeczywiście, trudno coś na to zaradzić. Okropny ten lud! W takim razie
                  ja jestem skrzywdzony jeszcze bardziej. Mnie nawet w "ResPublice" nie drukują.
                  Zaprawdę - straszny kraj ...
                  • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 14:35
                    Np. program literacki w
                    > TVN-24 współ prowadzi Szczuka,

                    pani Szczuka poza tym, ze jest feministką jest świetnym krytykiem literatury, a
                    w zasadzie krytyczką literatury;) A np. pan Pospieszalski, który w TVP prowadził
                    jakiś talk show jest takim dziennikarzem jak ja - czyli żadnym i co? i program
                    prowadził.
                  • totalna_apokalipsa Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 15:02
                    Np. program literacki w
                    > TVN-24 współ prowadzi Szczuka, a nie pan Krajski ze środowiska RM.
                    >

                    To, że maiałam kiedyś wątpliwą wymianę listów z Krajskim na temat jego pojęcia o
                    literaturze,świadczy tylko o tym, że nie powinien zbliżać się do słowa pisanego
                    dalej niż 3 metry.: ))))))
                    Zwróć uwagę na to, że pisałam o publicznej TV, natomiast TVN 24 to stacja
                    komercyjna, prywatna i Szczuka ma tam program autorski:)
              • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 12:29
                Tad, w przeciwienstwie do niektórych, zarówno femi jak i antyfemi, jestem za
                krytyką, byleby była konstruktywna. Jeśli źle się dzieje w panstwie duńskim, to
                należy się do błędów przyznać, złozyc samokrytykę i zabrać się do poprawy
                sytuacji, a nie chować głowę w pisek i rznąć głupa, ze wszystko jest takie cacy,
                a my jesteśmy supre-extra oraz cool. Ale niestety wiem dlaczego środowisko
                feministyczne jest takie nieskore do przyjmowania krytyki - w Polsce nigdy nie
                było i nadal nie ma prawdziwego feminizmu na szeroką skalę. Ciągle
                najpopularniejsze jest "nie jestem feministką, ale... " i tu następuje
                wyartykułowanie postulatów jak najbardziej feministycznych. Bo feminizm to takie
                brzydkie słowo, nawet brzydsze niz synonim męskiego członka. Ileż to ja razy
                słyszałam "Jesteś feministką??!! Niemożliwe!! Przecież jesteś normalna, masz
                męża, nosisz stanik, golisz pachy, a nawet chcesz mieć dziecko!! Acha, no i
                masz długie włosy i żelowe paznokcie. Co z ciebie za feministka?!!"
                Feminizm nigdzie nie jest ruchem jednorodnym. Nie ma jednej, ściśle określonej
                definicji feminizmu. Z poglądami pani K.D. nie zgadza sie do konca pani A.G. a
                zupełnie inne zdanie na niektóre kwestie ma pani K.S. , nie moiąc już o pani
                M.T., B.K., S.W. oraz dziesiątkach innych "szych feministycznych" i tysiącach
                szaraczków takich jak nizej podpisana ;)
                K
                • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 14:09
                  k.kasia1 napisała:

                  Ale niestety wiem dlaczego środowisko
                  > feministyczne jest takie nieskore do przyjmowania krytyki - w Polsce nigdy nie
                  > było i nadal nie ma prawdziwego feminizmu na szeroką skalę. Ciągle
                  > najpopularniejsze jest "nie jestem feministką, ale... " i tu następuje
                  > wyartykułowanie postulatów jak najbardziej feministycznych.

                  Feministki wytrwale zapracowały sobie na paskudną opinię. Mówisz, że gdyby
                  kobiety więcej o feminizmie wiedziały, byłoby więcej feministek? Przeciwnie.
                  Wiele kobiet tylko dlatego nazywa się feministkami, że się z feministycznymi
                  teoriami nie zetknęło. Ich "feminizm" sprowadza się do kilku ogólnych hasełek.
                  Jak sądzę, to te ogólne hasła nazywasz "postulatami jak najbardziej
                  feministycznymi".
                  • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 14:33
                    Wiele kobiet tylko dlatego nazywa się feministkami, że się z feministycznymi
                    > teoriami nie zetknęło. Ich "feminizm" sprowadza się do kilku ogólnych hasełek.
                    > Jak sądzę, to te ogólne hasła nazywasz "postulatami jak najbardziej
                    > feministycznymi".

                    Ja mam wręcz przeciwne doświadczenia. A jeśli hodzi o hasełka, hmmm nie wiem,
                    czy domaganie się równego traktowania, prawa do podejmowania suwerennych decyzji
                    na temat własnego życia, szcunku,ochrony przed przemocą to są ogólne hasełka. Ja
                    nie wątpię, ze z punktu widzenia faceta tak to moze wyglądać, ale uwierz, z
                    punktu widzenia kobiety jest zupełnie inaczej.
                    Może gdyby kilka raze jakiś obleśny typ w autobusie klepnął cię w tyłek przy
                    aprobującym rechocie wspołtowarzyszy, gdyby potencjalny szef zapytał czy aby
                    przyopadkiem nie zamierzasz powiększyć rodziny, gdyby wykładowca na uczelini
                    powiedział, że i tak nie zrozumiesz jakiejśtam teorii bo z racji płci nie jesteś
                    do tego predysponowany, gdybyś dowiedział się, ze kolega na identycznym
                    stanowisku zarabia wiecej bo jest innej płci a ty mozesz przeciez bogato wyjść
                    za mąż, gdybyś od małego słyszał, ze nie nadajesz się do prowadzenia samochodu,
                    bo nie i już, moze wtedy na te ogólne hasełka spojrzałbyś inaczej. Wtedy pewne
                    sprawy zaczęłyby cię wkurzać. I miałbys dwa wyjścia - udawać, ze nic cie to nie
                    obchodzi, że w ogóle tego nie ma, a jeśli jest, to dlatego, ze "kobieta musi z
                    godnościa nieść swój krzyż", albo... zostałbyś feministką i zaczął walczyc o
                    swoje prawa.
                    Pozdrawiam.
                    PS Nie mam złudzeń, ze zrozumiesz, taka już uroda antyfeministów ;)
                    • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 14:55
                      k.kasia1 napisała:

                      > Ja mam wręcz przeciwne doświadczenia.

                      A ilu kobietom zaprezentowałaś konkretne teorie feministyczne, choćby na tym
                      poziomie ogólności, na jakim omówione są w "Myśli feministycznej" pani Tong?

                      >A jeśli hodzi o hasełka, hmmm nie wiem,
                      > czy domaganie się równego traktowania, prawa do podejmowania suwerennych
                      >decyzj i na temat własnego życia, szcunku,ochrony przed przemocą to są ogólne
                      >hasełka.

                      Tak, w zestawieniu z teoriami feministycznymi to SĄ ogolne hasełka, i
                      sprowadzanie feminizmu do nich jest nadużyciem. Tak się składa, że dokładnie,
                      co do dnia, trzy lata temu dyskutowałem na ten temat na forum "Feminizm"
                      (naprawdę jestem weteranem!). Link:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=3692652&a=3692652
                      > PS Nie mam złudzeń, ze zrozumiesz, taka już uroda antyfeministów ;)

                      Ależ rozumiem doskonale.
                      • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 16:04
                        w zestawieniu z teoriami feministycznymi to SĄ ogolne hasełka, i
                        > sprowadzanie feminizmu do nich jest nadużyciem

                        Pozwolę się nie zgodzić, uwazam, ze feminizm zaczyna się w momencie kiedy
                        zaczynamy zauważać, że na tm najlepszym z moziwych światów nie wszystko jest w
                        porządku. A jeśi chodzi o teorie, hmmm, Jest wiele teoretyczek feminizmu, z
                        którymi kompletnie się niezgadzam, z innymi, jedynie cześciowo. Poza tym w Myśli
                        feministycznej omówionych jest o ile pamiętam wiele odłamów feminizmu. O jaką
                        konkretnie grupę i teorię ci chodzi??
                        Anarchofeminim?? Fenimizm lesbijski??Ekofeminizm??
                        Feminizm liberalny czy może marksistowski, katolicki czy islamski? radykalny czy
                        socjalistyczny? A może czarny feminizm??
                        Chodzi ci o ruch sufrażystek? a moze o "bunt matek" w USA? A może o trzecia
                        falę?? A moze masz cos do powiedzenia na temat backlashu w USA?
                        Która z tych teorii i dlaczego ci nie odpowiada??
                        Ja osobiście zaliczam się do nurtu feminizmu liberalnego. ale mam też koleżanki
                        anarchofeministki oraz feministki radykalne z którymi toczę zazarte dyskusje.
                        znam też tzw. lesskonserwy, z którymi też ostro dyskutuję. ale przede wszystkim
                        spotykam się z postawa pt. nie jestem ale uważam, ze kobiety powinny miec równe
                        prawa i obowiązki, równe szanse i mozliwosci, równe zarobki i dostęp do awansu,
                        równą pozycje w zwiazku małzenskim, itd.
                        a jesli chodzi o twoje kompetencje jako oponenta w dyskusji o feminizmie... na
                        forum kazdy moze pisać co mu sie podoba;)
                        • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 17:22
                          k.kasia1 napisała:

                          > Jest wiele teoretyczek feminizmu, z
                          > którymi kompletnie się niezgadzam, z innymi, jedynie cześciowo.

                          Ach, tylko częściowo lub kompletnie nie ...
                          ;-))))))))



                          >Poza tym w Myśl
                          > i
                          > feministycznej omówionych jest o ile pamiętam wiele odłamów feminizmu. O jaką
                          > konkretnie grupę i teorię ci chodzi??

                          O jakąkolwiek KONKRETNĄ teorię feministyczną. Ilu kobietom przedstawiałaś
                          takowe, i jak na nie reagowały? "Zgadzały się częściowo, albo kompletnie nie"?

                          > Która z tych teorii i dlaczego ci nie odpowiada??

                          Każda jest pokręcona, a dlaczego? O tym nawypisywałem tysiące postów na
                          forum "Feminizm".


                          > Ja osobiście zaliczam się do nurtu feminizmu liberalnego.

                          A dlaczego? Powiem Ci. Bo jest to NAJMNIEJ FEIMISTYCZNY z feminizmów. Pociąga
                          Cię w tym część "liberalna". Więcej uwag tutaj:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=8233287&a=8295253
                      • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 16:22
                        czyli jestem jednak nie f. liberalną ale intuicyjną, hihihi, też fajnie:))
                        oj tad, mam takiego kmpla, super inteligentny facet, też próbowaliśmy
                        dyskutowac, on z kolei twierdzi, ze feminizm, gender, i takie tam, to bzdura, bo
                        równouprawnienie zostanie z czasem wymuszone przez ekonomię, rynek po prostu:))
                        a to co feministki próbuja zrobic, to sztuczne przyspieszanie tego procesu, bo
                        my to se powinnyśmy usiaść i...czekać. a ja mu na to, że fajnie, ze to
                        równouprawnienie to wymusi rynek, ale ja nie mam zamiaru biernie czekać aż to
                        się stanie, zresztą nie za mojego życia, no i gdyby sufrażystki też se tak
                        siadły i czekały, to dalej w przed ołtarzem przysięgalybyśmy posłuszeństwo
                        mężowi a nasze konta nie byłyby nasze tylko naszych mężów zas prawo do
                        głosowania byloby pod warunkiem, ze głosowałybyśmy jak nam maż kaze.
                        pozdam ci prosty przykład: jeszcze 5 lat temu kiedy mówiło sie o przemocy
                        domowej, było to kwitowane nerwowym śmiechem, policja stwierdzała, że w sprawy
                        rodzinne się nie miesza, a sąsiedzi udawali , ze nie słysza płaczu i krzyków.
                        w tej chwili sąsiedzi ciagle najczesciej nie słyszą, ale śmiech już taki głośny
                        nie jest, a na policji wprowadzono specjalne protokoły, ponadto o malutki włosek
                        otarliśmy sie o wprowadzenie nakazu eksmisji sprawcy z mieszkania. uwazasz, ze
                        to stało sie samo z sibie?? bez udzialu srodowisk feministycznych??
                        ja WIEM , że nie.
                        • tad9 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 17:15
                          k.kasia1 napisała:

                          > gdyby sufrażystki też se tak
                          > siadły i czekały, to dalej w przed ołtarzem przysięgalybyśmy posłuszeństwo
                          > mężowi a nasze konta nie byłyby nasze tylko naszych mężów zas prawo do
                          > głosowania byloby pod warunkiem, ze głosowałybyśmy jak nam maż kaze.

                          o sufrażystkach mn. tutaj:

                          forum.gazeta.pl/forum.pl/72,2.html?f=212&w=3601359
                          forum.gazeta.pl/forum.pl/72,2.html?f=212&w=5918937&a=5918937


                          > pozdam ci prosty przykład: jeszcze 5 lat temu kiedy mówiło sie o przemocy
                          > domowej, było to kwitowane nerwowym śmiechem, policja stwierdzała, że w sprawy
                          > rodzinne się nie miesza, a sąsiedzi udawali , ze nie słysza płaczu i krzyków.


                          Bzdura. Kto i kiedy kwitował mówienie o tym nerwowym śmiechem? Możesz podać
                          przykłady? A co do sąsiadów - jest jak i było. Jedni udają, ze nie słyszą, inni
                          nie udają.
                          • k.kasia1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 22:27
                            to i kiedy kwitował mówienie o tym nerwowym śmiechem? Możesz podać
                            > przykłady?

                            Jak się baby nie buje to jej wątroba gnije. Nie słyszałeś nigdy??
                  • zdanka1 Re: o czym KD nie napisze..... 20.11.05, 16:33
                    Oj, Tad, doprawdy...Masz taką ładną cegłę Śleczki o feminizmie na rynku, a ty
                    Tong polecasz :P A Polaka to nie łaska?:P
    • k.kasia1 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 15:21
      A ja się przyczepię do tego:
      "niech nie będzie aborcji, a każde dziecko, choćby ciężko upośledzone, wśród
      sentymentalnych sentencji i w atmosferze powszechnej aprobaty zostanie
      przekazane z rąk dzielnej matki w ręce wspaniałej rodziny adopcyjnej. To już z
      dwojga złego wolę LPR, która jest za zakazem - tak jak Wielowiejska - ale
      przynajmniej nie zachwala świętych gruszek na wierzbie."
      Pani Dunin, jak panią lubię, tak mnie pani wkurzyła!!
      Naogladała sie pani Kochaj mnie i teraz głupoty pani pisze, az miło!
      Nie mówię, ze pani W. ma w 100% racje, nie mówie, ze aborcja powinna być
      zakazana. jeste, feministką i jestem na wolnym wyborem. Ale wolny wybór to też
      możliwość urodzenia i oddania dziecka do adopcji w atmosferze pozbawionej
      wrogościi kometarzy typu :"Jestem w stanie zrozumiec kobietę, która pod wpływem
      silnego stresu dokonuje aborcji. Nie potrafię jednak zrozumieć kogoś, kto przez
      9 miesięcy nosi dziecko, a następnie je oddaje."
      a moze jest to osoba wioerząca, dla której aborcja jest grzechem? A moze jest to
      osoba przestrzegajaca prawa, bo o ile pamiętam jak do tej pory aborcja z
      przyczyn społercznych jest zabroniona? A moze jest to po prostu osoba, której
      system wartości nie pozwala na przerwanie ciąży? To co z nią? Zmusić do aborcji,
      czy zmusić do wychowywania dziecka? To jest wolność wyboru??
      A, a dla pani Dunin oraz innych podobnie myślacych informacji: wiele osób
      adoptuje dzieci chore, upośledzone, ba, nawet takie, które żyją z wyrokiem
      śmierci! Ale dzieje sie to po cichu, bez świateł kamer i oklasków publiczności,
      bez modulowanego głosu narratora/rki i na pewno bez atmosfery powszechnej
      aprobaty, raczej wśród komentarzy typu : pocoście sobie państwo strtupa na głowe
      wzięli?!
      mam serdecznie dosyc tego, ze o adopcji wypowiadają sie publicznie, wymadrzaja
      ludzie, którzy z adopcją mają tyle wspólnego co ja z porodem - słyszałam co to
      jest, podobno boli, podobno ...
      • zdanka1 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 17:01
        m serdecznie dosyc tego, ze o adopcji wypowiadają sie publicznie, wymadrzaja
        > ludzie, którzy z adopcją mają tyle wspólnego co ja z porodem - słyszałam co to
        > jest, podobno boli, podobno ...

        A nie przeszkadza ci , ze na temat macierzyństwa, aborcji, alimentów, praw
        kobiet, mobingu seksualnego itp wypowiadają sie ludzie, zazwyczaj płci meskiej,
        którzy również nie mają z tym nic wspólnego? Ja już dawno przyzwyczaiłam sie do
        tego, że w Polsce im mniej masz z czymś współnego i im mniej się na czymś
        znasz, tym głośniej o tych krzyczysz. Obawiam sie , ze zazarci zwolennicy
        adopcji w kazdym wypadku, też nie adoptowali sami 5 dzieci...
        • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 17:05
          zdanka1 napisała:

          > A nie przeszkadza ci , ze na temat macierzyństwa, aborcji, alimentów, praw
          > kobiet, mobingu seksualnego itp wypowiadają sie ludzie, zazwyczaj płci
          meskiej,
          > którzy również nie mają z tym nic wspólnego?

          Rozumiem. O górnikach, niech mówią górnicy, o szklarzach szklarze, o kobietach
          kobiety, o mężczyznach mężczyźni. Tak to sobie wyobrażasz?
          • zdanka1 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 17:33
            Wyobrazam to sobie tak, że np. ministrem zdrowia nie powinien być architekt, a
            finansów -lekarz. A ty masz jakieś inne zdanie na ten temat?
            • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 17:54
              zdanka1 napisała:

              > Wyobrazam to sobie tak, że np. ministrem zdrowia nie powinien być architekt, a
              > finansów -lekarz. A ty masz jakieś inne zdanie na ten temat?

              Pytaniem, na pytanie... Chmm...
              • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 18:22
                Tadzie , zdaje się że niedokładnie zrozumiałeś .Póki obyczaje , niechby i
                niezgodne z ideałem otwartości , równości , sprawiedliwości i innych cnót nie
                wykraczają poza środowisko , które je akceptuje - nic nikomu do tego , w każdym
                razie pani K .D nic. Sęk w tym , że obyczaje kościelne ,
                zakonne ,Wszechpolskomłodzieżowe czy Zadrowe zaczynają się rozprzestrzeniać na
                cały kraj - a to już jest za wiele i dla pani K.D i dla mnie. Zareagowałes w
                stylu "a u was Murzynów biją " . I chwyciło.
                • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 18:50
                  kocia_noga napisała:

                  > Tadzie , zdaje się że niedokładnie zrozumiałeś .Póki obyczaje , niechby i
                  > niezgodne z ideałem otwartości , równości , sprawiedliwości i innych cnót nie
                  > wykraczają poza środowisko , które je akceptuje - nic nikomu do tego , w
                  każdym
                  >
                  > razie pani K .D nic. Sęk w tym , że obyczaje kościelne ,
                  > zakonne ,Wszechpolskomłodzieżowe czy Zadrowe zaczynają się rozprzestrzeniać
                  na
                  >
                  > cały kraj - a to już jest za wiele i dla pani K.D i dla mnie.
                  Zareagowałes w
                  > stylu "a u was Murzynów biją " . I chwyciło.



                  Nie do końca masz rację (czyli jej nie masz). KD pisze o wielu sprawach, mn.
                  innymi gromi KK za brak otwartości, niechęć do krytyki itd, itd. Cóż - czy nie
                  wypada zacząć od siebie? Coś mi się zdaje, że w środowisku KD nie jest
                  najlepiej z tą otwartością. A poza tym, czego czepia się KD? Tego, że iluśtam
                  ministrów poszło do kościoła? To naprawdę takie straszne?
                  • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 19.11.05, 19:14
                    tad9 napisał:

                    >
                    > Nie do końca masz rację (czyli jej nie masz).



                    Niestety , jest akurat na odwrót - to ty czepiłeś się tego , co Obirek napisał
                    o KK i to zaślepilo cię na resztę felietonu włącznie z jego istotnym przekazem.

                    A co do rozprzestrzeniania się zwyczajów , z powodu których pan Obirek zrzucił
                    habit , to widzimy inne rzeczy i pewnie tak zostanie. To , co ci bliskie nie
                    razi cię ani nie zwracasz na to uwagi , to , co dla ciebie obce uwiera cię jak
                    drzazga.
                    • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 09:56
                      No i jeszcze jedno , tadzie. W sposób nieuprawniony rozszerzasz reakcję pani
                      Beaty Kozak na całe środowisko feministyczne i na jego zwyczaje, natomiast pan
                      Obirek odnosi się w swojej książce nie do pojedynczego zachowania się jakiejs
                      osoby tylko do obyczajów środowiska.
                      • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 14:07
                        kocia_noga napisała:

                        > No i jeszcze jedno , tadzie. W sposób nieuprawniony rozszerzasz reakcję pani
                        > Beaty Kozak na całe środowisko feministyczne i na jego zwyczaje, natomiast
                        pan
                        > Obirek odnosi się w swojej książce nie do pojedynczego zachowania się jakiejs
                        > osoby tylko do obyczajów środowiska.


                        No wiesz, ja też mógłbym powiedzieć, że Obirek w sposób nieuprawniony rozszerza
                        reakcję iluśtam osób na całe środowisko. Wywiad w "Zadrze" jest symptomem tego,
                        co dzieje się w feministycznym światku. Jego celem jest uspokojenie wzburzenia,
                        jakie wywołała Szczuka (Kozak mówi o "zaszokowanych dziewczynach" piszących do
                        niej maile). Kazimiera się pokajała, wyznała, że "Zadrę" kocha, i jest OK.
                        Można wrócić do "całusków i głasków".
                        • totalna_apokalipsa Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 14:58
                          Hmm...Niech zyje obiektywizm !!!
                          wiesz, ja też mógłbym powiedzieć, że Obirek w sposób nieuprawniony rozszerza
                          >
                          > reakcję iluśtam osób na całe środowisko. Wywiad w "Zadrze" jest symptomem tego,
                          >
                          > co dzieje się w feministycznym światku.

                          Problem w tym, ze ty porównujesz to, co Szczuka powidziała o okładce czasopisma
                          (czyli rzeczywiście pierdołę z punku widzenia z zewnątrz) z tym, co Obirek
                          powiedział o całym środowisku w kontekście takich rzeczy, jak Peetz, księza
                          pedofile wracający do nauki religii w szkole, Jankowski, Radio MaRyja,
                          zakłamanie i obskuranctwo polskiego kościoła. A Szczuka wypowiedziała sie li
                          tylko o okładce...- i już Tad zaobserwował, ze to, co powiedział Szczuka o
                          okładce, dotyczy całego środowiska, ale krytyka koscioła , dotyczy jednostek,
                          nei całego kościoła i jest nieuprawniona. Niewidomy by zauwazył tak gigantyczne
                          grube nici:P
                        • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 19:47
                          tad9 napisał:

                          Wywiad w "Zadrze" jest symptomem tego,
                          >
                          > co dzieje się w feministycznym światku.

                          To tylko twoja interpretacja , ale głoszona z typowym dla ciebie uporem.

                          >
                          • tad9 Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 20:05
                            kocia_noga napisała:


                            > To tylko twoja interpretacja , ale głoszona z typowym dla ciebie uporem.

                            Potwierdzona przez co najmniej jedną forumowiczkę, która twierdzi, że to
                            środowisko zna...
          • k.kasia1 Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 12:45
            O górnikach, niech mówią górnicy, o szklarzach szklarze, o kobietach
            kobiety, o mężczyznach mężczyźni. Tak to sobie wyobrażasz?

            Własne zdanie można i warto miec, ale do wypowiadania się publicznie na jakiś
            temat, do wymądrzania się i prezentowania swojego punktu widzenia jako tego
            właściwego należy miec solidne do tego podstawy. Jak osoba. która nigdy nie
            była w kopalni może wypowiadać sie publicznie na temat pracy górnika?? A facet
            na temat miesiączki, ciązy aborcji i porodu?? Jasne, moze im się coś tam
            wydawac, ale przecież tak naprawde nie mają o tym bladego pojęcia!
      • magdolot Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 01:26
        Kkasiu!
        To nie jest zdanie Kingi D. na ten temat, tylko odpowiedź D.Wielowieyskiej na
        jej pawia. Stosunkowo łagodna, biorąc pod uwagę ogrom Wielowieyskiej
        hipokryzji /to się chyba powinno nazywać hiperkryzja/. Pani Wielowieyska
        zapomniała nadmienić, że narodzone dziecię bardzo trudno oddać. Nie wyobrażam
        sobie tego. Ciąża jest sporym obciążeniem, poród też.
        Nikt tu nikogo do aborcji nie namawia! Cholera, urodzić choćby kalekie dziecko
        ślepnąc przy tym i do adopcji oddać - to wolno, jeszcze jak. Ale niektórzy
        uważają, że namawiać do tego nie należy. A inni - że nie tylko namawiać należy,
        ale nawet zmuszać...

        Pani Dunin nie tylko rodziła dziecko, nawet zabrali je do sierocińca przy jej
        internowaniu. Miała próbkę podobnego uczucia, której ja nie znam. Nie oddałam
        moich dzieci, ani mi ich nie zabierano... ale ciary mnie przechodzą na samą
        myśl.
        • k.kasia1 Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 12:15
          "Pani Wielowieyska zapomniała nadmienić, że narodzone dziecię bardzo trudno oddać."
          Z powodów technicznych czy emocjonalnych? technicznie jest to wrecz bamalnie
          proste. Emocjonalnie, cóż, to zależy od światopoglądu.

          "Nie wyobrażam sobie tego. Ciąża jest sporym obciążeniem, poród też."
          Moja koleżanka powiedziała, ze wolała usunąć ciązę, niz żeby 'obca baba'
          wychowywała jej dziecko. Z kolei znam osoby, które uważają, ze zapłodniona
          komórka jajowa to już dziecko i nie wyobrazają sobie jak można zabić własne
          nienarodzne dziecko, wolą przemęczyc się te 9 miesiecy,znieść poród a potem
          oddac dziecko do adopcji niż mić na sumieniu jego śmierć (i nie dyskutujmy tu
          czy jest to właściwy, czy niewłasciwy poglad na człowieczeństwo płodu).

          "Nikt tu nikogo do aborcji nie namawia!"
          Niby nie, ale aborcja pokazywana jest jako lepsza alternatywa niż oddanie do
          adopcji. Ta, która dokonuje aborcji jest po prostu kobieta, która przestrzega
          autonomii własnego ciała, dokonuje wyboru, itd. ta, która oddaje do adopcji, to
          suka, wyrodna matka, dokonująca niezrozumiałego kroku, no bo jak można, itd.!!
          Sama to mówisz!

          "Cholera, urodzić choćby kalekie dziecko ślepnąc przy tym i do adopcji oddać -
          to wolno, jeszcze jak."
          Dramatyzujesz, niepotrzebnie, jesi jest zagrozenie życia lub zdrowia kobiety,
          albo stwierdzona wada płodu to jest zupełnie inna sytuacja.
          Poza tym ustawa dopuszcza przerwanie ciaży w takim przypadku - o wykonanie sie
          nie czepiajmy, bo to odrębna sprawa.

          "Ale niektórzy uważają, że namawiać do tego nie należy. A inni - że nie tylko
          namawiać należy,ale nawet zmuszać..."
          No i to jest różnica światopoglądów. Ja uważam, ze każdej kobiecie należy się
          rzetelna informacja i prawo wyboru. uważam, ze aborcja powinna byc całkowicie
          legalna i dostępna dla tych, których sumienie ją dopuszcza. Dla innych powinna
          byc dostępna droga oddawania do adopcji bez kretyńskich komentarzy typu "wyrodna
          matka", "ja tego nie rozumiem", "jak można" "ja bym nie potrafiła", itd.

          Na temat przeżyc pani Dunin nie wypowiadam się, i wolałabym żeby ona nie
          wypowiadała sie na temat tego co przeżywam ja oraz inne osoby których dotyczy
          kwestia adopcji. A ona niestety to robi pisząc o tym jak to "każde dziecko,
          choćby ciężko upośledzone, wśród sentymentalnych sentencji i w atmosferze
          powszechnej aprobaty zostanie przekazane z rąk dzielnej matki w ręce wspaniałej
          rodziny adopcyjnej." w sposób, który to ośmiesza.

          Każdy ma prawo do swoich przekonań i tak jak pani D. moze o nich pisać, tak samo
          moze to robić pani W. I powiem ci, że żadna z nich nie jest w tej sprawie
          kompetentna.
          • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 20.11.05, 19:53
            k.kasia1 napisała:

            A ona niestety to robi pisząc o tym jak to "każde dziecko,
            > choćby ciężko upośledzone, wśród sentymentalnych sentencji i w atmosferze
            > powszechnej aprobaty zostanie przekazane z rąk dzielnej matki w ręce
            wspaniałej
            > rodziny adopcyjnej." w sposób, który to ośmiesza.
            >
            > Każdy ma prawo do swoich przekonań


            Właśnie chodzi o to ,że prolajfowcy nie dają tych praw innym , i pani W.
            szczebioce ,że każde dziecko można ...nie licząc się z psychiką i systemem
            moralnym innych ludzi - tym się własnie uzasadnia chęć zakazywania , nawet
            całkowitego , aborcji - tym , że każda przecież może oddac.
    • tom1003 Re: Z deszczu pod rynnę 21.11.05, 14:29
      Ano właśnie!!! mozna być nie tylko Obirkiem, można nawet nic współnego z żadnym
      Kościołem nie mieć, a nawet nie wierzyć w nic, a mimo to wcale nie należeć do
      aborcjonistów lub nie głosić takich bredni jak pani Dunin.
      • kocia_noga Re: Z deszczu pod rynnę 26.11.05, 17:51
        tom1003 napisał:

        > Ano właśnie!!! mozna być nie tylko Obirkiem, można nawet nic współnego z
        żadnym
        >
        > Kościołem nie mieć, a nawet nie wierzyć w nic, a mimo to wcale nie należeć do
        > aborcjonistów lub nie głosić takich bredni jak pani Dunin.


        Uważaj , bo zaczyna być tak , że o pani Dunin możesz sobie napisać co zechcesz,
        ale gdybyś zechciał napisac że jakiś ksiądz bredzi , mogą cię namierzyć i
        zrobić sprawę w sądzie .O tym jest artykuł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja