List tygodnia

18.02.06, 12:03
he he, tak sobie czytam i... gdzie tu dystans, kobieto! dystans jest
niezbędny do wszystkiego, nawet, a może w szczególności, do tego co w prasie,
i to nie tylko tzw. kobiecej, której nawiasem mówiąc nie polecam:) mam 28
lat, pracuje i jestem w 6 miesiącu ciaży, planowanej i upragnionej. mało
tego, z małżonkiem mym szanownym planujemy więcej niż to jedno maleństwo,
które we mni teraz fika i bryka:)tej zimy wyjechaliśmy na kilka dni w góry, a
latem gdzieś na przełomie sierpnia i wrzesnia planujemy kolejny dłuższy
wyjazd, tym razem z dzieckiem. po urlopie macierzyńskim i kilku miesiacach
wychowawczego zamierzam wrócić do pracy i dawac sobie radę. mąż jest, więc o
co chodzi, przecież małzeństwo to dzielenie wszystkiego. a na dziecko nie
można patrzeć tylko jako na poświęcenie, bo ono przychodzi na świat z
miłości, a na miłość się patrzy inaczej...
powodzenia, nie rezygnuj!
    • pani_rosomak Re: List tygodnia 18.02.06, 18:20
      Przychodzi taka chwila, nie , oczywiście jeszcze nie teraz, ale przyjdzie napewno, kiedy odechce się wam tej samorealizacji, zabawy do białego rana, nurkowania, śmigania na nartach z alpejskich lodowców. Przyjdzie chwila kiedy znudzą się, przestaną smakować te uciechy, bo na wszystko w życiu jest czas, i w końcu czas na beztroską zabawę też mija. I nagle zatęsknicie za tym czego tak naprawdę pełno wokoło, wśród znajomych, bliskich, przyjaciół: za normalnym domem z mężem i z dziećmi. Bo kiedy nie ma dzieci, najlepsze nawet małżeństwo pozostanie związkiem, nigdy zaś rodziną. Tylko że kiedy przyjdzie wreszcie ta tęsknota, może się okazać że już na nią za późno. Więc jeszcze tylko parę frustrujących wizyt w drogiej klinice, może jeszcze kosztowny nieudany zabieg. I koniec. W klimakteryjnym nastroju ciężko jest cieszyć się światem, tworzyć , budować , podróżować. Trudno wykrzesać w sobie energię- no bo właściwie po co. Więc pomyślcie o tym, dziewczyny, zanim będzie za późno.
      • bursz Re: List tygodnia 18.02.06, 20:00
        Przeczytałam list tygodnia i ...piekna, trafna, krotka wypowiedz poprzedniczki
        (pani_rosomek), w przeciwienstwie do mojej dlugiej.....i pewnie niekoniecznie
        trafej:-)))))
        Otóż Olu zostałam matka w wieku 32 lat, za późno wiem,ale ...posmakowałam
        kariery, zdażyłam sie napodożować teraz jestem matka. Nasza niespełna 2-letnia
        córeczka ssie jeszcze pierś, śpi z nami i jak mowi maz to taki moj elektronik.
        I nie ma cudowniejszego widoku na świecie niz dziecko szczesliwe, śpiace czy to
        u boku matki czy przy cycu, czy biegajace po domu. Zalezy jak sie do Dziecka
        podejdzie,ale ONO, myślę do ok.3 lat najbardziej potrzebuje matki, to jest
        takie nasze 5 minut w zyciu. Nurkowa mozesz cale zycie. Potem jest juz
        zainteresowanie rowiesnikami, tata bedzie chyba znacznie dluzej w centrum.
        Oczywiscie ojciec, dziadkowie, pies sa badzo waznie, ale mama teraz jest naj.
        To jest niestety tak ze jak sie trzyma wiele srok za ogon to wszystkie
        uciekaja.
        Osobiscie gdybym miała oddac dziecko np do złobka czy obcej kobiecie chyba mi i
        mojemu mezowi serce by pekło, chyba, ze nie mialabym co w garnek wstawic, jak
        powiedziala pewna matka. Mozna wynajac opiekunke, oddac dziadkom czy do
        żłobka, bedzie bardziej niezalezne, rozwiniete społecznie, zacznie moze
        szybciej mowic, w wieku 15 lat da nam spokoj i sie usamodzielni. I.....bedziemy
        czekac na wnuki bo dziecmi nie bylo nam dane sie zajmowac i cieszyc tym
        NAJWIĘKSZM SZCZĘŚCIEM I NAJPIĘKNIEJSZYM WIDOKIEM NA ŚWIECIE (no moze poza
        nurkowaniem). Znam kobiete ktora postawiła (tak sie złożyło) na prace
        i...dziecko prawie dorosło, drugie nie wyszło, w pracy juz pełne spełnienie
        i..... szukanie szczescia w sporcie, podrozch itd.......
        Niestety Olu zycie nie jest takie jak w artykułach jest piekne, nie do opsanie,
        ale to dzieki takim małym sukcesom, pieknym, krotkim chwilom, bo jest i zachwyt
        szkola, kolegami, praca, przychodzi czas na dziecko. Praca co w niej pieknego,
        chyba forsa.
        Poznałam siebie, swoje potrzeby dopiero dzieki Niej, naszej córeczce,
        zatrzymałam sie na chwile. To niesamowite, ale to Ona mi mowi co mam zjesc, aby
        mleczko bylo mniam, wiem ze nikt Jej tak nie zrozumie jak ja. Wg nas (mnie i
        meza) jesli ta wiez miedzy matka a dzieckiem nie zbuduje sie teraz to juz
        nigdy, czas stracony, nie do nadrobienia, bo jak mozna zrozumiec swoje dziecko
        wychodzac np. o 8 z domu i wracajac ok. 18. Jak mozna sie nudzic z własnym
        dzieckiem, kto Je przytuli tak jak matka, kto poczyta, czy Ono bedzie chcialo
        sluchac obcej osoby? Czy Ty kobieto dasz rade byc matka, niestety sa to
        nieprzespane noce, bo zabkowanie do ok. 2 lat, byc pracownica (rodzaj
        niewolnictwa), pania domu, itd...jesli tak to .....maz ma szczescie. KOBIETA
        SPEŁNIONA TO WG MNIE MATKA, A NAJWSPANIALSZY MĘŻCZYZNA, PARTNER TO ZAPEWNIAJACY
        KOBIECIE TAKIE SPEŁNIENIE, POZWALAJACY JEJ BYC MATKA, nie tylko rodzicielką,
        kochanką!!!!!A Tych juz niewielu, gatunek na wymarciu, moze dzieki nam kobietom
        pracujacym?!
        Kiedys, pare lat temu byl taki piekny list tygodnia w ktorym matka opisuje jak
        cieszy Ja kazdy zachwyt dziecka, jak cudownie z nim odkrywa swiat, o czym nie
        wiedzialam nie bedac matka. Nikogo tak nie cieszy kazda kupa dziecka, to piekne
        cialko, raczkowanie, poznawanie swiata, pierwszy usmiech, przewracanie z boczku
        na boczek, pierwsze kroki, to jest zarezerwowane tylko dla matki, zatrzymananej
        na chwile na tak waznej drodze zycia.
        Tak, życie to sporo wyzeczen, bo trzeba wybudowac najlepiej dom,aby dziecko
        mialo gdzie biegac, miec samochod, zapewnic dziecku.....rozwoj, a na to trzeba
        kasy, trzeba stac sie pracownikiem, no i trzeba to sobie jakos wytłumaczyc. I
        człowiek dorosły nie moze mniec takich samych potrzeb jak nowo narodzony
        CZŁOWIEK, ktory poznaje swiat i nie potrafi pedzic, nurkowac, itd.....ale aby
        to zrozumec trzeba sie wsłuchac w jego potrzeby, miec na to czas. Zazwyczaj to
        ten maly czlowiek MUSI dostoowac sie do nas, bo GO nie ucieszy podroz dookola
        swiata, tylko dookola domu, siebie, taki mały, bardzo ograniczony
        i „prymitywny” świat.
        Spojrzmy na swoje babki, czy one byly kurami, kochałyscie je, ceniłyscie, mimo
        ze nie zrobily kariery, „nic” po nich nie pozostalo, zadna ksiazka, wiersz,
        firma, kasa, tylko Nasi rodzice, ZA MAŁO, ZDECYDOWANIE, takie mało ambitne.
        Kura takie głupie stworzenie, dobrze ze jaja znosi, a dom coż..... nudne
        miejsce na ziemi, jeszcze z człowiekiem z ktorym nie mozna pogadac, nie rozumie
        nas, nie ma jak w pracy, ludzie na poziomie.
        Jak mozna zostawic roczne dziecko i wyjechac na nurkowanie, przeciez bym z
        tesknoty umarła nie mowac o odczuciach Dziecka (ale ONO nie mowi, wiec mozna JE
        zostawic, porzucic na tydzien i sobie spoko wrocic, wypoczetym), tylko po co
        tam jechac samemu???A z Nim sorry ale trudno, bo z dzieckiem, jak mi
        powiedziala pewna bardzo madra, starsza kobieta, matka najlepiej w domu, bo
        jemu do szczescia potrzebna szczesliwa, obecna przy nim matka, stałe miejsce i
        inne czynniki też. Ale to osobny temat.
        Mozna nacieszc sie wolnoscia wczesniej, przed dzieckiem, to jest cudowne,
        piekne, wspaniale, niepowtarzalne, poprostu wszystko w swoim czasie.
        Czym dla Ciebie jest dobre zycie????????
        Moze najpierw załóż firme lub zatrudnij sie u kogos a potem postaraj o dziecko,
        milość, itd...Bo wg mnie 25 lat to za malo aby stac sie odpowiedzialnym za
        ŻYCIE innego CZŁOWIEKA i piszac sorry ale wg mnie bzdury. Chyba ze bedziesz
        pracowac 4, 5 h dziennie, moze nauczyciel, chyba idealny zawod dla kobiety.
        Nie zdziw sie jak w potrzebie dziecko Cie zostawi i pojedzie na ... nurkowanie.
        PIEKNY JEST LIST PROF. Andrzeja Jaczewskiego, POWINIEN BYĆ LISTEM NIE TYLKO
        TYGODNIA, ALE ROKU, ŻYCIA. Moze to jest efekt tego pogodzenia wszystkiego ze
        wszystkim???
        Spojrzmy na matke nature, tam matki, samice karmia swoje dzieci, spia, tula je,
        sa z mini do własciwego momentu, potem dzieci wyposazone w...miłość opuszczaja
        gniazda, chyba ze chce sie żerować na niespełnionych dziadkach, ktorzy nie
        mieli czasu, albo byli poprostu za mlodzi, niedojrzali emocjonalnie do
        posiadanie dzieci, na WYCHOWANIE ICH. Dziecko to stety czesc zycia wg mnie
        najwazniejsza, ale w odpowienim czasie i z odpowiednim facetem, wiele pieknych
        wyrzeczen i wielka satysfakacja. OBYM MOGŁA TO POTWIERDZIC ZA 20, 30 LAT WRAZ Z
        MOJA SZCZESLIWA RODZINA:-))))
        Juz teraz wile osob dziwi sie ze to takie dziecko, spokojne, rozume, choc
        jeszcze nie mowi, nierozdarte itd......ale mam nadzieje, ze ten moj „stracony”
        czas procentuje i bedzie procentowal w miare poswiecania dziecku WŁAŚCIWEJ do
        jego wieku ilosci czasu.
        NIE MOZNA BYC DOBRA MATKA, PRACOWNICA, DBAC O DOM, PODROŻOWAC, ITD... TO ZA
        DUZO JAK NA DWIE OSOBY lub wiecej, a piecoro dzieci moja droga to....nie masz
        pojecia, trzeba byc ....bogatym duchowo, emocjonalnie, finansowo, itd...
        Myslałam i mysle o drugim dziecku, ale .... mnie ta JEDNA miłość.....poprost
        spalila, na druga taka eksplozje nie jestesmy jeszcze gotowi. Wiem moze juz nie
        bede miala sily i czasu urodzic wiecej dzieci i za 10 lat bede zalowala
        swojego „poswiecenia”.
        Niestety jak powiedziala pewna sławna i madra kobieta (Madlen Albrait w WO),
        kobieta zawsze ma poczucie ze gdzies jej bakuje,jak jest w pracy, mysli
        powinnam byc w domu, jak jest w domu powinnam pracowac.
        Nie twierdzie ze moj wybor jest naj...., czas pokarze, ale teraz dla naszej
        corki napewno naj, jest szczesliwa i moja obecnosc zapewnia Jej to rownowage
        psychiczna, nie czuje sie odrzucona, a chyba to wazne. Bo Kobieto dla dzieckado
        pewnego wieku jesli Cie nie ma nie istniejesz, a jesli matka nie istnieje
        to....konic swiata dal takiego malucha.
        Niestety malo kobiet wybiera ten najpiekniejszy zawod na swicie, jak to
        okreslil pewien internauta przy okazji artykulu o Matce bliźniaczek, Kobiecie
        Roku 2005. I to one sa raczej potepiane.
        ŻYCZE WSZYSTKIM SAMYCH TRAFNYCH WYBOROW,
        • maj16 Dla OLI od "kury domowej" 18.02.06, 22:18
          Olu! Jestem matką 4 dzieci, nie pracującą zawodowo, czyli wg tego co czytasz w
          gazetach - kurą domową, kimś bez ambicji, do tego pozbawioną kobiecości i
          marzeń, na dodatek zasługująca na litość i współczucie... Ja też dowiaduję się
          o takich konsekwencjach macierzyństwa z prasy. I dopiero wtedy "uświadamiam"
          sobie, że powinnam czym prędzej wpaść w dołek, chandrę. Autorzy takich
          artykułów uważają, że ambicje polegają na chęci zrobienia kariery, na
          spełnianiu się w zawodzie, realizacji jakichś przedsięwzięć - ale koniecznie
          poza domem, poza rodziną. Jeżeli chęci są innego rodzaju - działanie na rzecz
          rodziny, domu - o, to już nie są ambicje - to się nazywa "siedzenie" w domu,
          uwstecznianie się, poświęcanie się.
          Olu! Nie można dać się zwariować! Nie traktuj tego co czytasz w artykułach o
          macierzyństwie jako dogmat! Jeżeli nie wyobrażasz sobie bycia wyłącznie z
          dziećmi, to na pewno potrafisz sobie to zorganizować - są przecież nianie czy
          żłobki, a najlepiej gdyby chętną do opieki była babcia. To nie gazety dyktują
          jak ma wyglądać nasze życie rodzinne, tylko my sami musimy zdecydować! Nasze
          życie, nasz wybór!
          Życzę powodzenia!
          "Kura domowa"
        • niunka24 kobieta spełniona to matka??? chryste! 18.02.06, 23:56
          Nie każda kobieta chce być matką. Nie każda chce poświęcić życie dla dziecka.
          Czytając wypowiedź bursz mam wrażenie, że nie widzisz świata poza swoimi
          dziecmi,domem i sobą. Fajnie. Ale to TWÓJ wybór. Jesli ktoś chce spróbować
          pogodzić karierę z dziećmi i oddać je do żłobka, to jest JEGO/JEJ wybór.

          Smuto mi czytając takie głupoty,że kobieta spełniona to matka.
          Kobieta spełniona to kobieta spełniona. Matka, właścicielka firmy, kochanka,
          kucharka...

          Twój pierwszy akapit jest adekwatny do całej reszty;) Matko Polko żyj i daj żyć
          innym!

          pozdrawiam
        • agnieszka_r_d Do Bursz 24.02.06, 13:24
          Droga Bursz !

          Tak pięknie i trafnie to opisałaś - mam szczerą ochotę Cię uściskać !
          pozdrawiam
          Aguś
    • albania1 Re: List tygodnia 19.02.06, 08:54
      To przez takie kobiety jak Bursz powstaje negatywny stereotyp matki jako osoby
      dość ograniczonej-nie widzącej sensu i celu istnienia poza dzieckiem. Ale
      przecież jest wiele innych mam, ktore oprócz wielkiej miłości do dziecka mają
      swoje pasje, zainteresowania, realizują się w pracy. Matki żyjące tylko dla
      dziecka, nie mające swojego życia stają się po pewnym czasie wielkim
      nieszczęściem dla tegoż dziecka.
    • zosia761 Re: List tygodnia 19.02.06, 16:35
      A ja mysle, ze Ola fantastycznie uchwycila atmosfere nagonki, niekonsekwencji,
      chwilowosci i wlasnie braku dystansu. Jestem troche starsza niz Ola i pamietam
      jak w latach 90 pisma typu Cosmo czy Twoj Styl promowaly mode na niezalezne,
      silne kobiety i pelne byly artykulow i wywiadow, w ktorych te niezalezne i silne
      opowiadaly o tym jak wazne sa kariera, wyksztalcenie, wlasne mieszkanie etc. Po
      okolo 10 latach trend odwrocil sie o 180 stopni - teraz moda nakazuje miec
      dziecko, kosztem kariery, nauki i znowu czytamy artykuly i wywiady gdzie
      wplywowe i znane kobiety opowiadaja jak wazne sa ich dzieci i rodziny i ze
      "warto bylo" (w domysle zrezygnowac z pracy). W latch 90 bylam na poczatku
      drogi, zaczynalam studia i prace. Bylam niezalezna, silna, sama. I swietnie
      sobie radzilam. Udzielila mi sie spoleczna atmosfera tamtych lat. Teraz mam
      trzydziestke, robie doktorat, mam faceta, nie mam dziecka i mimo ze chcialabym
      miec (tak jak Ola) to zastanawiam sie czy ZDAZE, poniewaz mam zobowiazania,
      ktore musze wypelnic, no i nie jestem coraz mlodsza. I mimo ze wiem, ze jeszcze
      nic straconego to znowu zaczyna mi sie udzielac spoleczna atmosfera, napiecie,
      znowu czuje, ze bombardowana przekazami z zewnatrz, pod przymusem obowiazujacej
      mody, zaczynam im ulegac, zaczynam sie zastanawiac i bac...Zaczynam kwestionowac
      wybory i decyzje. Czasy zmienily sie tak, ze nie mozemy juz polegac na poradach
      naszych babc czy nawet mam. Musimy same podejmowac najwazniejsze decyzje i tak
      naprawde to nie mamy dokad sie zwrocic o rade. Nikt nie zastanawia sie co
      ksztaltowalo postawy kobiet dojrzewajacych w latach 90. Nikt nie wie i nie pyta
      co czujemy kiedy okazuje sie ze to w co uwierzylysmy 10 lat temu teraz mozna o
      kant stolu potluc. Ja sama juz nie wiem co myslec. Wiem, zaraz na mnie
      skoczycie, ze czlowiek sam wybiera sobie sciezke zyciowa, ze swiatopoglad ma sie
      wpojony przez rodzine itd. - pamietajcie prosze, ze nikt z nas nie dojrzewal pod
      kloszem, w izolacji, tylko w okreslonym klimacie spolecznym. A teraz ten klimat
      sie zmienil i nagle wymaga sie od nas zebysmy i my zmienily sposob myslenia i
      zanegowaly wczesniejsze wybory i postawy. Mysle, ze to bardzo nie fair. Mysle
      tez, ze kazda z nas powinna miec prawo do decydowania o swoim brzuchu bez
      wzgledu na to co pisza w gazetach i mowia w TV. Chociaz wiem, ze trudno jest
      zamknac oczy i uszy na to czym jestesmy karmione dzisiaj.
      Wiec dziekuje ci Olu i mam nadzieje, ze ci sie powiedzie.
      (Przepraszam za brak polskich znakow - pisze z zagranicy).
      • pufflet FENOMENALNE!!!!!!!!!!!! 20.02.06, 19:55
        zosia 761 napisała:
        Nikt nie zastanawia sie co
        > ksztaltowalo postawy kobiet dojrzewajacych w latach 90. Nikt nie wie i nie
        pyta
        > co czujemy kiedy okazuje sie ze to w co uwierzylysmy 10 lat temu teraz mozna o
        > kant stolu potluc. Ja sama juz nie wiem co myslec. Wiem, zaraz na mnie
        > skoczycie, ze czlowiek sam wybiera sobie sciezke zyciowa, ze swiatopoglad ma
        si
        > e
        > wpojony przez rodzine itd. - pamietajcie prosze, ze nikt z nas nie dojrzewal
        po
        > d
        > kloszem, w izolacji, tylko w okreslonym klimacie spolecznym. A teraz ten
        klimat
        > sie zmienil i nagle wymaga sie od nas zebysmy i my zmienily sposob myslenia i
        > zanegowaly wczesniejsze wybory i postawy. Mysle, ze to bardzo nie fair.

        Heh, no włąsnie ...Jakby w Wysokich Obcach pracowali ludzie, którzy maja jakiś
        kontakt z zcyiem to już dawno by napisali cos o tym roczniku lat 90 tych,
        zamaist umieszczać reklamy kremów. O roczniku dojrzewajacym w czasach EUFORII,
        kiedy w Polsce ludzie uśmiechali się do siebie na ulicach(!!!), roczniku który
        nagle zderzył sie z zyciem 10 lat pózniej. A to sa naprawde historie dziwne -
        ppierwsze sex shopy i przewalająca sie ustawa antyaborcyjna i bombardowanie tym
        tematem wokół, pierwsze manify feministek i babcie w moherowych beretach, które
        oprotestowywały film "Ksiądz". Ludzie, którzy z dnia na dzień dorabiali sie
        jako menadzezy po studiach ekonomicznych, slepa uliczka , która kazała wierzyć,
        z e wykształcenie pozwoli ci zdobyc świat - to wszystko nie spływa po ludziach
        jak po kaczkach.. To ejst wspaniały temat, a nikt o tym nie pisze- ograniczając
        sie do anpisania - kobieta powinna miec dziecko.Amen.
    • srbia Do Oli 19.02.06, 22:55
      To jest to za co Cię Olu lubiłem. Tak trzymaj. W...a
      • k_j_z Brawo dla "kury domowej" 20.02.06, 18:35
        Ja mam sześcioro dzieci i ze wszech miar wymykam się waszym stereotypom, bo
        pracuje zawodowo (z konieczności), studiuję (dla przyjemności), moje dzieci nie
        chpdzą głodne brudne i obdarte.
        Tak, ze można wszystko w życiu,jeśli się tylko potrafi uznać to, co jest ważne
        i nie oglądać się na innych.
        • kasiulek_mysiulek Re: Brawo dla "kury domowej" 24.02.06, 21:42
          Kobieta spełniona to ta kobieta, ktora robi to co lubi i żyje tak jak chce. Z
          własnego wyboru realizuje się w dowolnych dziedzinach.
Pełna wersja