motylek56 25.02.06, 09:00 Jakze rozne podejscie do "bycia matka" w tym artykule w porównaniu do artykulu sprzed tygodnia"nastolatki maja dzieci".Zycze wszystkim bohaterkom duzo zdrowia i wytwalosci w codziennych zmaganiach sie z zyciem. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 09:45 Szok.To jakby o mnie ,tyle ze plus urlop wychowawczy.To moze zabrzmiec strasznie ,ale po tych 4 latach w symbiozie z potomkiem marze o tygodniu bez niego i jego ojca, wszystko jest ok , tyle ze gdzies sie zapetlilam i mimo niezwykle udanego syna i supermeza stracilam czesc siebie .Mam prawo marzyc o tygodniu rozregulowanym ogladniem zaleglych filmow , poswieceniu calego dnia dla siebie, o wyalienowaniu sie w tlumie i poszwedaniu sie z aparatem po zaulkach Lodzi.No mam prawo , ale chyba juz na trzeci dzien bym zaczela tesknic za spojrzeniami niebieskich oczu i czekaniem na usmiech w dojrzalych zielonych. Odpowiedz Link Zgłoś
azja1974 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 11:14 Świetny artykuł! Pokazuje macierzyństwo z różnych punktow widzenia, bo tyle jest rodzajów macierzyństwa, ile matek. Słodkie maleństwa często przydają zyciu ich mamuś goryczy. Takie jeste życie, jasne, ale przynajmniej w kwestiach ekonomiczno/prawnych "prorodzinne" państwo mogłoby coś zrobić, żeby być naprawdę prorodzinne. Odpowiedz Link Zgłoś
hegemon72 Re: Na urlopie macierzyńskim 28.02.06, 20:07 a gdzie jest napisane ze trzeba wozek za 2tys? i pieluchy jednorazowe? ja niebylem wychowywany na jednorazowych tylko teraz sie gowniarom w dupie przewraca i na latwizne ida kiedys kobiety jeszcze musialy w kolejkach stac i pieluchy prac i mialy na wszystko czas a teraz biedaczki zmeczone he he Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 22:03 Tak, tylko kiedyś faceci byli męscy i zarabiali na tyle, że taka kobieta mogła sobie pozwolić na to, żeby zostać w domu na parę lat i prać te pieluchy, skoro nie było innej możliwości. Teraz co prawda pieluchy i inne gadżety nowocześniejsze, ale mężczyźni już nie ci... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 22:29 Tak sobie jeszcze pomyślałam, jak można do tego stopnia nie pamiętać czasów dzieciństwa? Ja pamiętam bardzo dobrze, a młodsza jestem od hegemon72 tylko o mgnienie oka. Moja mama pracowała do godziny 16:00, do mojego przedszkola miała dwa przystanki tramwajowe i zawsze przyjeżdżała po mnie prosto z pracy. A jednak byłam ostatnim dzieckiem odbieranym z przedszkola i siedział już ze mną tylko woźny. Ja dzisiaj mogę tylko pomarzyć o wyjściu z pracy o 16, podobnie jak o utrzymaniu rodziny i spłacie kredytu mieszkaniowego z jednej pensji. Może i kiedyś mamy prały pieluchy i stały godzinami w kolejkach, ale zwykle miały też na to stosunkowo więcej czasu. Poza tym WCALE NIE BYŁY wypoczęte i zrelaksowane, i wcale nie miały na wszystko czasu. Zwykle pomagały babcie, ciocie, sąsiadki. Może hegemon72 tak się wydaje, bo jego mama nigdy się nie skarżyła? A może nie skarżyła się, bo nie miała odwagi? Jeszcze by jej synalek wyjechał z takim samym tekstem - że jej się w dupie przewraca? Odpowiedz Link Zgłoś
xenot Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 11:32 Fatalnie, wszystko rozbija sie o pieniadze :( Zwrocilo moja uwage podejscie p. Anny Fujarczuk-Deli : > Gdyby nie moi rodzice, którzy wciąż pracują, nie udałoby się nam utrzymać. a dalej: > Co mnie obchodzi to, że nie będę miała dobrej emerytury? > Nie będę - to chociaż dzieci mi pomogą. Pani Anno, przeciez jesli sytuacja sie powtorzy, to Pani bedzie pomagac finansowo swoim doroslym dzieciom (a nie na odwrot) i jeszcze dofinansowywac wnuki. Odpowiedz Link Zgłoś
the.bill1 Życzę kochających mężów. Wtedy jest ok. 25.02.06, 11:47 A Wyborczej życzę mądrości w krzewieniu miłości, a nie nienawiści dla ludzi myślących inaczej niż Ojciec redaktor GW. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Grafomaństwo... 25.02.06, 11:49 ...wyziera z tego artykułu. No i te niedopieszczone mamulki-inteligentki, które tak strasznie cierpią, ach, jak cierpią. Chyba zaleję się łzami ze wzruszenia. Już wolę wypowiedzi tych nieletnich matek z poprzedniego artykułu. Są przynajmniej szczere, choć naiwne, brak w nich autokreacji, jakiejś takiej sztuczności, która jest w tych damulkach z "fiu-bździu" w głowach. Odpowiedz Link Zgłoś
polly-jean Re: Grafomaństwo... 25.02.06, 12:17 Denerwuje cię biedaku, że kobieta oprócz tego, że daje się zapłodnić i rodzi, także myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Grafomaństwo... 25.02.06, 12:55 Denerwuje mnie, jako kobietę, że inne kobiety nie myślą przed, tylko dopiero po! Czyżby mądre książki w stylu "Ciąża i poród" nie informowały o tym, co czeka przyszłą matkę? Tęsknota za wolnością? A może za łatwo się w tę ciążę zaszło? A może za wcześnie lub za późno? A może...bo koleżanka ma dziecko, bo rodzina ponagla, bo tak trzeba? Wiele jest tych "może". Odpowiedz Link Zgłoś
sabinka707 grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 15:02 A mnie denerwuje postawa pełna pretensji, że ktoś sobie trochę ponarzeka. Decydując się na dziecko nie jest się w stanie wszystkiego przewidzieć, bo życie i drugi człowiek, nawet taki mały, są złożone. W artykule nie ma obrazka - Matki Polki, są za to kobiety, które chciałyby coś osiągnąć, które boją się braku pieniędzy, tego, co będzie w przyszłości. Może to Cię tak drażni - ten brak ikony i hurraoptymizmu, tak powszechnego teraz, gdy idzie o wiadomości o pracach rządu? Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 15:17 Droga Pani Sabinko707! Jeśli chce Pani poznać prawdziwe problemy matek, to zapraszam na dowolny oddział patologii ciąży, gdzie każdego dnia trwa walka, żeby w ogóle potem można było mieć przedmiot do ewentualnych narzekań...albo...ośrodek pomocy społecznej, gdzie matki mają prawdziwe powody do zmartwień, bo ich dzieci urodziły się z jakąś ciężką wadą...albo...wiele jest takich albo. Odpowiedz Link Zgłoś
latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 16:39 a Ty wierzysz, ze jak te matki z patologii ciazy juz urodza, to nigdy nie narzekaja, tylko np. ze spiewem szczerej radosci na ustach wstaja 12 raz w ciagu nocy do zabkujacego niemowlaka??? No i nie wiem jak inne matki, ale dla mnie swiadomosc ze kogos spotyka tragedia - chociaz bardzo mu wspolczuje - nie sprawia ze mi jest na przyklad lzej znosic cztery dni samotnosci z dwojka malych synkow, z tego jeden mocno przeziebiony a drugi jeszcze noworodek (ich tata jest w podrozy sluzbowej). Ten artykul byl fajny, taki slodko-gorzki, podobnie jak wlasnie wyglada zycie z maluszkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:11 jak jest takie slodko- gorzkie - oddaj dziecko niani i do pracy...bedzie slodziutko... latouche napisała: > a Ty wierzysz, ze jak te matki z patologii ciazy juz urodza, to nigdy nie > narzekaja, tylko np. ze spiewem szczerej radosci na ustach wstaja 12 raz w ciag > u > nocy do zabkujacego niemowlaka??? > No i nie wiem jak inne matki, ale dla mnie swiadomosc ze kogos spotyka tragedia > - chociaz bardzo mu wspolczuje - nie sprawia ze mi jest na przyklad lzej znosic > cztery dni samotnosci z dwojka malych synkow, z tego jeden mocno przeziebiony a > drugi jeszcze noworodek (ich tata jest w podrozy sluzbowej). > Ten artykul byl fajny, taki slodko-gorzki, podobnie jak wlasnie wyglada zycie z > maluszkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 19:21 Nie cierpię kobiet, które patrzą na świat jednostronnie-jeśli masz dziecko i siedzenie z pieluchami w domu cię uszczęśliwia i nie masz poza tym żadnych problemów to ciesz się-ale może nie wszyscy są w takiej sytuacji i o takich osobach jest ten artykuł. Przecież nie o to chodzi, że one nie kochają swoich dzieci, tylko po prostu martwią się o przyszłość, jak większa część myślących ludzi w Polsce. Reszta głosuje na PiS Odpowiedz Link Zgłoś
latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 19:24 barbarakaroluk napisała: > jak jest takie slodko- gorzkie - oddaj dziecko niani i do pracy...bedzie > slodziutko... jestes bezinteresownie zlosliwa, ale w moim przypadku akurat spudlowalas ze swoimi szpileczkami, ze az milo. ja wcale nie musze isc do pracy, bo to praca przychodzi do mnie. Wyobraz sobie, ze w dzisiejszych czasach tlumacz moze pracowac nigdzie nie wychodzac. Dla mnie super, mozesz mi wierzyc na slowo. Jak do tej pory - z jednym tylko dzieckiem - swietnie godzilam prace zarobkowa z wychowaniem synka. Nie wiem jak teraz bedzie z dwojka, ale jakos sobie poradze, (na razie Diego ma 6 tygodni, i wciaz trwa moj dobrowolny i bezplatny urlop macierzynski) Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 00:51 latouche - nie jestem zlosliwa- nie lubie tylko jak mowi sie o dzieciach i macierzynstwie jak o czyms co jest zlem, obowiazkiem ktorego sie nie chcialo, czyms co uwlacza godnosci kobiety..... co do pracy - ja jestem pracownikiem naukowym, wiec wiem o czym mowisz, mozna pracowac w domu kiedy sie chce i spokojnie dzielic to z obowiazkami domowymi Odpowiedz Link Zgłoś
latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 18:41 barbarakaroluk napisała: > latouche - nie jestem zlosliwa- nie lubie tylko jak mowi sie o dzieciach i > macierzynstwie jak o czyms co jest zlem, obowiazkiem ktorego sie nie chcialo, > czyms co uwlacza godnosci kobiety..... alez ja nic takiego nie napisalam! napisalam, ze artykul jest "slodko-gorzki", podobnie jak zycie z maluszkiem. Jezeli to dla Ciebie jest rownowazne z tym co piszesz powyzej, to w sumie nie ma sensu kontynuowac dyskusji, nie rozumiemy sie. Sprobuj zrozumiec: moi synowie sa fantastyczni, jestem szczesliwa ze ich mam i jestem z nich dumna. Jednoczesnie moge bywac czasami zmeczona i sfrustrowana, i moge sobie wtedy ponarzekac do przyjaciolki czy mamy, nikomu to nie zaszkodzi, a mnie ulzy. To jest zycie, a nie amerykanski film rodzinny, gdzie mamusia zawsze trsyka czuloscia i optymizmem, a w kredensie ma zawsze wlasnorecznie upieczone ciasteczka:) Odpowiedz Link Zgłoś
malwina18 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 17:23 a niby na czym polega posiadanie dzici? na wstawaniu w nocy, trosce o prace która sie ma, bo trzeba zarobic na ich wychowanie, na zabawie maskotkami, odpowiadaniu na to samo pytanie 100 razy, praniu śliniaczków i zmienianiu pieluszek. O tym każdy wie i zwłaszcza jak ma 30 lat to powinien brać pod uwage decydując się na dziecko. Dziwne jest to podejście 30 letnich kobiet zachowujących się jak rozpieszczone podlotki, dla których liczą się tylko one same (one mają prawo marzyć, żyć dla siebie, realizować się itd.). WIele matek wraca do pracy na kilkanaście godzin dziennie, bo nie za bardzo ma się komu uwiesić finansowo na szyi i cieszy się, że może wstać do dziecka 5 razy w nocy bo to i tak czasem jedyna okazja na kilka dni żeby je zobaczyć nie śpiące. Odpowiedz Link Zgłoś
meg_s Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 09:28 ml130676 napisała: > Denerwuje mnie, jako kobietę, że inne kobiety nie myślą przed, tylko dopiero > po! Czyżby mądre książki w stylu "Ciąża i poród" nie informowały o tym, co > czeka przyszłą matkę? > Jeśli chce Pani poznać prawdziwe problemy matek, to zapraszam na dowolny > oddział patologii ciąży, gdzie każdego dnia trwa walka, żeby w ogóle potem > można było mieć przedmiot do ewentualnych narzekań...albo...ośrodek pomocy > społecznej, gdzie matki mają prawdziwe powody do zmartwień, bo ich dzieci > urodziły się z jakąś ciężką wadą...albo...wiele jest takich albo. Szanowna Pani ml z dużym numerem - zestawienie obu Pani wypowiedzi skłania do wniosku, że gdyby kobiety tak naprawdę zastanawiały się co czyha na ich dzieci - to w życiu nie zdecydowałyby się na ich rodzenie Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:10 Sabinka - dlaczego ja jako kobieta mam zawsze byc miezona tym co osiagnelam w zyciu zawodowym??? boja sie braku w finansach - a dlaczego sie nie boja konsekwencji nie bycia z dzieckiem, niewychowywania go?? - tylko pozostawienia go pod opieka ludzkich ludzi??? przeciez to tez chyba wazne.... sabinka707 napisała: > A mnie denerwuje postawa pełna pretensji, że ktoś sobie trochę ponarzeka. > Decydując się na dziecko nie jest się w stanie wszystkiego przewidzieć, bo życi > e > i drugi człowiek, nawet taki mały, są złożone. > W artykule nie ma obrazka - Matki Polki, są za to kobiety, które chciałyby coś > osiągnąć, które boją się braku pieniędzy, tego, co będzie w przyszłości. Może t > o > Cię tak drażni - ten brak ikony i hurraoptymizmu, tak powszechnego teraz, gdy > idzie o wiadomości o pracach rządu? Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:40 barbarakaroluk napisała: > Sabinka - dlaczego ja jako kobieta mam zawsze byc miezona tym co osiagnelam w > zyciu zawodowym??? boja sie braku w finansach - a dlaczego sie nie boja > konsekwencji nie bycia z dzieckiem, niewychowywania go?? - tylko pozostawienia > go pod opieka ludzkich ludzi??? przeciez to tez chyba wazne.... Powod tych strachow zostal dokladnie opisany juz ponad 100 lat temu przez pisarzy takich jak Orzeszkowa czy Balzac. Chociaz wiele sie od tego czasu zmienilo, to jednak niewystarczajaco duzo aby kobiecie samo "matkowanie" zapewnilo godziwa egzystencje gdy rodzina przezywa kryzys. Jest to szczegolnie widoczne w Polsce, gdzie cala odpowiedzialnosc za dzieci spada na kobiete gdy rodzina sie rozpadnie. Najlepszy przyklad to historia funduszu alimentacyjnego. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:48 Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta - braki finansowe odczuwasz natychmiast. Nie masz za co kupić dziecku jedzenia, nie masz za co kupić lekarstw itp. Tymczasem skutki braku wychowania i troski odczuwa się zwykle po latach. Człowiek jest prostą istotą, próbuje zwykle zaradzić temu, co grozi mu tu i teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Co do Twojego dość nieprzyjemnego posta o niani i powrocie do pracy, to świadczy on o nieprzemyśleniu problemu (lub złej woli, jak wolisz). Niania często kosztuje więcej, niż jesteś w stanie zarobić. Czasem nie jesteś w stanie znaleźć pracy w ogóle, a czasem właśnie dlatego nie możesz jej znaleźć, że masz małe dziecko. Więcej empatii w życiu życzę, bo brak empatii może spowodować, że nawet jeśli spędzisz ze swoim dzieckiem 24h na dobę przez jego pierwszych X lat, to i tak nie nauczysz go, jak być człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 01:00 kiniox- wytlumacz mi prosze - mam wiec wraca do pracy czy nie? brac nianie czy nie? bo cos ten twoj post jest taki sprzeczny.... kiniox napisała: > Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta - braki finansowe odczuwasz > natychmiast. Nie masz za co kupić dziecku jedzenia, nie masz za co kupić > lekarstw itp. Tymczasem skutki braku wychowania i troski odczuwa się zwykle po > latach. Człowiek jest prostą istotą, próbuje zwykle zaradzić temu, co grozi mu > tu i teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Co do Twojego dość > nieprzyjemnego posta o niani i powrocie do pracy, to świadczy on o > nieprzemyśleniu problemu (lub złej woli, jak wolisz). Niania często kosztuje > więcej, niż jesteś w stanie zarobić. Czasem nie jesteś w stanie znaleźć pracy w > ogóle, a czasem właśnie dlatego nie możesz jej znaleźć, że masz małe dziecko. > Więcej empatii w życiu życzę, bo brak empatii może spowodować, że nawet jeśli > spędzisz ze swoim dzieckiem 24h na dobę przez jego pierwszych X lat, to i tak > nie nauczysz go, jak być człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 01:29 Nie wydawało mi się, żeby był sprzeczny. Chcesz wracać do pracy i możesz sobie pozwolić na nianię? Zrób to. Nie chcesz wracać do pracy lub nie możesz sobie pozwolić na nianię, nie wracaj. Po prostu, żyj i pozwól żyć innym. Odpowiedz Link Zgłoś
kisielki Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 21:02 Można myśleć o macierzyństwie i jego "efektach ubocznych" tysiąc lat i dopiero jak się go doświadczy, wie się naprawdę co ono oznacza:) A to, że matka narzeka bo jest zmęczona, bo sie boi:o dziecko, o siebie, o przyszłość, to wcale nie oznacza że wcześniej była bezmyślna...A to że zaszła w ciążę i urodziła dziecko, nie oznacza wcale ze nie ma prawa do negatywnych uczuć, do złości, zmęczenia, do tęsknoty... Mądre książki mogą sobie informowac o wielu rzeczach na wiele sposobów, macierzyństwo każda kobieta przeżywa inaczej, bo każda ciąża, każda kobieta, każde dziecko jest inne:)Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
magda.gdansk Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 09:05 polly-jean napisała: > Denerwuje cię biedaku, że kobieta oprócz tego, że daje się zapłodnić i rodzi, > także myśli? Przeciez w Polsce wszystkich to denerwuje. A nade wszystko - dziwi. O, baba, zna litery i jeszcze do tego mowi. Zamiast siedziec cicho i z otwarta geba ogladac tysiaczlotowy banknot, ktory jej laskawie wrzucili panowie z Pisu i elpeeru. Odpowiedz Link Zgłoś
beny51 Re: Grafomaństwo... to jest grafomanstwo 26.02.06, 12:51 > Przeciez w Polsce wszystkich to denerwuje. A nade wszystko - dziwi. O, baba, > zna litery i jeszcze do tego mowi. Zamiast siedziec cicho i z otwarta geba > ogladac tysiaczlotowy banknot, ktory jej laskawie wrzucili panowie z Pisu i > elpeeru. Nie ma banknotu 1000zl. Ale to typowe dla kobiet 1000 zloty czy 100zloty to bez znaczenia. Wracajac do artykulu - dziwie sie ze one (bohaterki artykulu) sie dziwia jakie to zycie inne niz do tej pory. MIaly czas na prace i kosmetyki. Jakie to z nich odpowiedzialne jedna zdecydowala sie na dziecko zyjac z rodzicami no i nawet niedoszla tesciowa ja wspomaga - sweterkiem dla dziecka - zalosne. Druga sama wciaz zdaje sie podlega wachaniom poporodowego nastroju od nienawisci do dziecka, ktore mogloby wrescie opuscic jej cialo z podkresleniem jej, a checia pozostania przy dziecku az do wieku przedszkolnego - jakie to odkrywcze. Te same problemy sa problemami miliona kobiet na calym swiecie. Po cholere to opisywac co w tym takiego odkrywczego? Czemu to warto przeczytac te zalosne wypociny. Piscie o kobietach, ktore urodzily i ktorym udalo sie polaczyc szczesliwe maciezynstwo ze spelnieniem zawodowym - nie wyjacych do swiata z pretensjami o to ze im sie zycie wywrocilo. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa A to jest ortografia. 26.02.06, 13:09 > Te same problemy sa problemami miliona kobiet na calym swiecie. Po cholere to > opisywac co w tym takiego odkrywczego? Właśnie dlatego, że skoro jest ten milion kobiet, to ten milion może chce to przeczytać, a inny milion ogląda gole baby w TV po 23 i widać jest mu to potrzebne :P A zanim zaczniemy pisać o grafomanii, napiszmy coś o ortografii: Nie "wachaniom" , "wrescie", "maciezyństwo", ale: "wahaniom", "wreszcie", "macierzyństwo". Odpowiedz Link Zgłoś
beny51 moja ortografia nie zmienia charakteru artykulu 26.02.06, 19:38 Jesli cos jest kiczowate, mierne, puste, jesli jest objawem zlego smaku, beznadziejstwa itp itd to nawet jesli podoba sie dziesiatkom milionow kobiet i one chca o tym czytac, aby odnalezc usprawiedliwienie swoich niepowodzen to w cale nie powod aby o tym pisac i dawac im powody do samousprawiedliwiania sie. Ile tutaj w tym watku padlo - "jakbym czytala o sobie", "to moje zycie", a fee, wstyd. Popatrzcie na wasze sasiadki, ktore nie tylko zrealizowaly sie jako matki ale tez i zawodowo. O tym warto jest pisac i promowac takie postawy, a te opisane tutaj to szara rzeczywistosc podana w lzawym sosie a'la m jak milosc. PS. Za potencjalne bledy przepraszam, uzywam jezyka polskiego szczegolnie pisanego jedynie sporadycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 26.02.06, 19:57 Jeżeli dziesiątki milionów kobiet czuje w pewien sposób, to niekoniecznie jest to akurat kiczowate i puste. Z jakiego powodu nie należy pisać o tym, co czują dziesiątki milionów kobiet? Czy wolno pisać tylko o takich postawach, które warto promować? Według jakich kryteriów należy te postawy wybierać? Kto ma o tym decydować? Od kiedy to złe samopoczucie i wątpliwości nie nadają się do upubliczniania? Tylko ten nie ma wątpliwości, kto się nie zastanawia. Tobie gratuluję jasnej i zdefiniowanej postawy życiowej. Przydałoby się jeszcze trochę empatii dla tych, którzy nie doznali jeszcze łaski całkowitej pewności. Między nami mówiąc - oby jej nigdy nie doznali. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 26.02.06, 20:08 Nie sądze, aby stwierdzenie, ż e coś kogoś boli w ciązy było kiczowate, mierne i puste. Stwierdzenie to jest SZCZERE, wiec nie widzę powodu, dla którego ktoś inny miałby prawo mówić : a fee, to nieładne i puste, popatrzcie na mit Matki Boskiej lub sasiadki, jak kto woli:P Takie macie być, a jak nie jestescie, to złe z was kobiety, takie z "cywilizacji smierci", kiczowate i puste i nie radzicie sobie, a nawet macie czelność (!) o tym mówić, a fee! Nieładnie! Kobiety zaczeły o ciązy i macierzyństwie pisac bardzo pózno - dotad pisali męzczyzni i to zazwyczaj w kontekscie - Matka Polka , rodzi w bólu , by poległy. a jak już zaczeły pisać, to zaraz sie komuś nie podoba jak pisza, bo mit się rozlatuje, bo je boli, bo nei piszą , ze 24 godzinyna dobę sa szczęsliwe. Jak ktoś chce mieć napisane , ze 24 na dobe jest pięknie to niech bajki czyta - tam księzniczki nigdy nie rodzą, kończy sie na slubie. A co potem? Czy to ważne, o tym sie nie mówi, a fe, to takie puste. Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery do kiniox i totalnej_apokalipsy 26.02.06, 20:22 Jestescie dziewczyny rewelacyjne. Swietne argumenty! Ciekawi mnie czy juz mamy ta IV RP? Zwykly reportaz w gazecie; opisane mlode kobiety w nowej sytuacji zyciowej, z problemami i watpliwosciami, czasem banalnymi, czasem powaznymi. A tu wielkie larum graja. ONE sie nie nadaja na matki, bo maja czelnosc myslec i czegos chciec dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
beny51 Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 27.02.06, 13:11 Nie sądze, aby stwierdzenie, ż e coś kogoś boli w ciązy było kiczowate, mierne > i puste. Ja nie twierdze zo to twierdzenie jest puste, tylko forma podania mialka. Straszny tu krzyk o to ze zabrania sie kobietom myslec i pisac i ze w ogole to fantastycznie jest przeczytac o takich dzielnych kobietach, ktore tak doskanale radza sobie z macierzynstwem i zyciem w ogole. A jakoz to one sobie radza? Jedna z wpadki dzielnie wykorzystuje mamusie i ze smutkiem konstatuje ze jej brak pieniedzy na kosmetyki. Druga natomiast martwi sie o swoja kariere zawodowa, jakby nie wiedziala ze dziecko moze byc absorbujace, oczywiscie pomijajac fantastyczne postacie obu tatusiow, jeden na wszelki wypadek pozostajacy pod skrzydelkami mamusi, bo tak wygodniej z odleglosci wpasc na numerek. Drugi natomiast mam wrazenie z lektury zaszyl sie w swojej pracy i wali te wierszowki, a zapowiadajacy sie wyjazd do Afryki wita pewnie z otwartymi ramionami jako mozliwosc ucieczki od kolki i smierdzacych (powiedzmy) pampersow. I wy mowicie ze te kobiety mysla/myslaly - one zebrza o wspolczucie i pocieszenie, a czytelniczki zachwycajace sie nad tesktem widza odbicie swoich wlasnych madrych inaczej decyzji. Ten artykul opisuje w kiepski bo grafomanski sposob szare i beznadziejne zycie pozbawione planu i wizji, a dodatkowo zachwyt komentatorek mdli jak w drugim miesiacu po lodach i ogorkach. Pozdrawiam drogie panie B. PS. Nikt od was nie wymaga bycia usmiechnietymi 24h na dobe. A mitu Matki Polki co nad sztandarami w mrocznej izbie haftowaly aby wiara .... nie mieszajmy w to, bo czasy inne i cele inne winne byc. A tanie chwyty demagogiczne smiesza w ustach tak wytrawnych interlekutorek. Odpowiedz Link Zgłoś
gosia.tor Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 17:51 żartujesz czy cierpisz na jakąś chorobe? Odpowiedz Link Zgłoś
dagamagaraga Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:02 mam 28 lat i bardzo chce juz miec dziecko. tylko: od czterech lat pracuje na umowe o dzielo, wiec tam nawet ubezpieczenia nie mam, nie mówiąc o urlopie, na doktoranckich nie mam co liczyc na macierzynski: doktorat musi być oddany w terminie, mój mąż od pół roku szuka pracy, a teraz podejmuje heroiczną próbę przekwalifikowania się (z wykłądowcy akademickiego), więc najbliższe dwa/trzy lata będziemy sprawdzać ten grunt. na dzień dziiejszy mamy: 1200 zł, jedno ubezpieczenie (moje na uczelni), 27 metrowe mieszkanie i marzenia, że koło 30 bedzie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:08 W zasadzie masz już jakąś podstawę do posiadania dziecka - męża :)) Odpowiedz Link Zgłoś
aanniiaa9 jak długi jest urlop macierzyński 25.02.06, 12:23 ostatnio głośno było o wydłużeniu urlopu macierzyńskiego o dwa tygodnie - tymczasem nadal obowiązuje 16 tygodni na pierwsze dziecko i 18 na następne. Czy ktoś może wie o co chodzi? Jest dłuższy urlop czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
tehanu73 Re: jak długi jest urlop macierzyński 25.02.06, 22:23 Dłuzszego urlopu jeszcze nie ma, projekt utknął w sejmie Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:44 "Znów chciałam poczuć się tylko sobą. Nie sprawnym inkubatorem, nie magazynem witamin i minerałów, nie tyranozaurem" - co to ma być, no co? Sama jestem matką, ale wydaje mi się, że są większe problemy, gdy się jest w ciąży. Na przykład to, czy dziecko jest zdrowe, czy w ogóle żyje, czy się nie zaplącze pępowiną, czy poród przebiegnie bez komplikacji? Te panie piszą, jakby odkryły Amerykę, a wcześniej sądziły, że życie matek wygląda tak, jak na reklamach i w kolorowych czasopismach. Dziecko męczy? O rany, to mi nowość! Dziecko kosztuje? O, no to się nowych rzeczy dowiedziałam. Dziecko to problemy z karierą, pracą? Ile już o tym powiedziano, napisano? Po co ten artykuł? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:50 a ja mam własnie koleżankę w szóstym miesiącu. Ma tak spuchniete stawy, ze nei mże chodzić dalej niż do WC. I wiesz co? Oprócz tego, ze kocha to dziecko, to dzwoni mówi do mnei też o tym, ż e ma już dosć, a czekaja ją jeszcze trzy miesiące. Ze nei ejst w stanie juz wyjść z domu, bo nei może założyć zadnych butów i chce , zeby to sie wreszcie skonczyło. Ze najchętniej by przespała te 3 miesiace i obudziła sie na porodówce. I to też są problemy , kiedy sie ejst w ciązy, bo w ciązy jest ona i ona to odczuwa, co nie znaczy, że nei kocha dziecka i nie troszczy sie o to, czy żyje:P Może ten artykuł jest własnie po to, zeby ona wiedziała, ż e nie sama jedna miała dość ciązy. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:58 Ale ta Koleżanka zapewne nie opisuje tego w taki sposób...pseudointelektualny. Po prostu boli Ją to, boli tamto. Wiadomo, żylaki i inne tego typu. Po co robić z tego poemat? Czemu to służy? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:18 Jaki pedudointelektualny? Sa ludzie , którzy tak mowia i myslą - kazdy z nas mówi i myśli inaczej, tak więc w czym problem? Ja nie wsiadam na matke , która opowiada o fasolce w brzuszku, choć wiem, ze to dziecko a nie roślina i nie w brzuchu, ale w macicy. I nie widze też powodu wsiadać na kobietę, która czuje się jak fabryka witamin - ona chce powiedzieć pewnie, że jej ciało jakby zredukowało się do dostarczyciela witamin dla kogoś i yylko do tego i ż emoże mieć tego dość ... Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:29 Z tą fasolą to jeszcze nie przesada, bo na USG płód rzeczywiście ją przypomina w pewnej fazie, oczywiście. No, ale nie zgodzę się, że ludzie tak myślą i mówią. Ta pani po prostu bardzo dokładnie przygotowała się do wywiadu, zapewne jeszcze go odpowiednio skorygowała, żeby wyszło, że jest taka "ą" i "ę". A co do tej utraty wolności...z jednej strony narzekania, a z drugiej...powrót do pracy i ciągłe nawijanie o kupkach i zupkach, ciągle ten sam temat, czy to imieniny, czy inna impreza. To chyba takie zniewolenie mentalne jest. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:36 Widzę, z e stosujesz tolerancję wybiórczą. Dla mnei dziecko na usg wygląda nie jak fasola, ale jak alien, obcy, tzw. kosmita z filmów - wielka głowa , szpary oczu itp. Więc jakbym nazywała go "moim alienem", "moim kosmitą" to też byłabym już przeintelektualizowana i "ą " , "ę". Po prostu mam takie skojarzenie z dzieckiem, które nie ma nic wspólnego z fasolkami. I uwierz mi, posłuchaj pierwsego lepszego wykładowcy na polonistyce - ten styl mówienia tak się udziela, ż epotem człowiek zaczyna tak "ą" , "ę" myśleć, neizaleznie od płci. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:42 Najpierw "ą", "ę", a potem wszelkie zdrobnienia, przesłodzenia, do bólu...dość już tego, nie można normalnie, prosto? Mój profesor na studiach mawiał, że intelektualizm przejawia się w prostocie dobieranych słów. Tak, żeby to nie raziło, nie pachniało grafomanią, ani wymuszonym, nachalnym pseudoliterackim językiem rodem z Harlequinów. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:47 Zdrobnień, ani przesłodzeń ta kobieta akurat nie używa. W ogóle ludzie, którzy mają maja manierę ładnego czy jak wolisz "przeintelektualizowanego" mówienia, nie używają zdrobnien i przesłodzeń, bo to denerwująca maniera, która infnantylizuje język. Akurat to nie oni i na pewno nie ta kobieta jest odpowiedzialna za plagę - brzuszków, dziedzinek, rózyczek, włosków, fasolek itp, itd. Tego typu formułowań namiętnei używają gimnazjalistki i tym podobni... Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:52 Ale i tak będę uparcie twierdzić, że wypowiedź tej pani jest strasznie mocno przemyślana i ułożona z taką starannością, przez co traci wiarygodność. Odpowiedz Link Zgłoś
kreska_futureska Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:45 nie rozumiem co Ci przeszkadza w tym, ze ktos się ładnie wypowiada? nie masz wiekszych problemów? ja rozumiem gdyby ona przeklinała albo uzywala denerwujących zapożyczeń z obcych języków, ale nic takiego nie mialo miejsca. Więc w ogóle nie wiem o co Ci chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
fasolkowo Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 10:53 tak sobie siedze i czytam i myslę, jak mało w nas jest tolerancji. jestem na poczatku swojej drogi macierzyńskiej, owszem jestem zmęczona, wiele jeszcze musze sie nauczyc, mam gorsze i lepsze chwile i mnie sie wlos na głowie jezy kiedy pomysle co bedzie potem, czy dam sobie rade czy znajde prace.mam kochajacego meza, wiem, ze moge liczyc na niego, ale wiem tez ze musze sama sobie dac rade, bo jesli nie daj Bóg cos sie stanie nikt mi nie pomoze.czlowiek jest tylko czlowiekiem, kazdy ma prawo upadac,latwo jest tez oceniac innych swoja miara, a przeciez nie wszystko co dobre dla mnie jest dobre dla drugiej osoby.wazne jest to zeby byc szczesliwym i w zgodzie z samym soba,bo czlowiek szczesliwy, jakkolwiek rozumiec szczescie,to czlowiek, ktory daje te pozytywna energie innym, takze maleństwu.i dobrze, ze sa takie artykuly, bo wiem, ze w swoim mysleniu, swoich obawach i strachach nie jestem sama. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:04 Po co ten arytkul?Zeby zaswiadczyc ze ciaza zmienia psychike , moja kolezanka ,gdy byla zbuntowanym dziewczeciem ,twierdzial ze nie chce miec dzieci, "ze owszem lubi je ,ale... w trumnie". Teraz jest matka dwojki superchlopakow, oj trudno byloby znalezc bardziej oddana matke. Ja twierdzilam ,ze przez podzial to sie juz krysztaly rozmnazaja i co -taje we mnie wszystko ,gdy male daje mi buzi na dzien dobry.Moze takie matki jak Osiecka wydaja sie przeintelektualizowanymi potworami,ale wiekszosc kobiet ktore oddaly czesc swego swiata wewnetrznego i intelekualnego dzieciom , ma inne podejscie niz np. nastoletnie matki z domow dziecka rodzace po to ,zeby miec "cos swojego" do kochania.Jest to oddanie , zdziwienie i tkliwosc i przedewszystkim bardzo dojrzala milosc . Odpowiedz Link Zgłoś
colombina Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 16:44 ml130676 napisała: > Po co ten artykuł? Artykul napewno burzy tak chetnie w Polsce idealizowany obraz Matki Polki cierpietnicy. Pokazuje, ze kobiety i owszem poswiecaja sie cialem i dusza dzieciom, ale tkiwia w nich jeszcze ich wlasne pragnienia i marzenia. W sumie bardzo pozytywny artykul. Odnosnie innej uwagi ml130676, o tym ze sa ksiazki przygotowujace do rodzicielstwa, to jest to prawda tylko do pewnego stopnia. Watpie czy mozna sie teoretycznie przygotowac na rewolucje jaka wniesie w jej zycie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
goody Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:15 ten artykul byl dla mnie a nie dla Ciebie. wszystko ma byc dla Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
kroolik3 to straszne 25.02.06, 13:20 przerażajace, nogdy nie dopuszczę do urodzenia dziecka, nie chcę zmarnować życia i cierpieć jak te kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
pastoris1 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:42 Tak wszystko co zawiera ten artykuł jest szczerą nie przeidailozwaną prawdą. Nie znaczy to że problem samotności kobiet z dziećmi narodził się teraz istniał na pewno i wcześniej, ale temat nieszcześliwej matki z powodu macieżyństwo był tematem tabu nie akceptowanym przez społeczeństwo. „Matka Polka” pełna wyżeczeń i poświecej dla rodziny, często okupiony jest łzami i wyżeczeniami, barkiem szacunku ze strony ludzi z boku. W obecnych czase ten obraz staje się jednak coraz bardziej groteskowy a kobiety jeszcze bardziej zagubione. Ze wsząt mówi się o dążeniu do celu, osiąganiu lepszego statusu, rozwijaniu się i samodoskonaleniu a jednocześnie próbuje się nam wmówić iż macieżynstwo i tak jest „trendy”. Nie sądze iż miotająca się kobieta pomiedzy zlewem, kuchnią i pieluchami jest zadowolona ze swego życia. Szczeże kto powie iż tak jest? Kobieta szczesliwa to samo się realizująca mająca swoje życie i te rodzinne. Kobiety teraz mają wiele wspólnego z mężczyznami czasem zdaje się iż są bardziej meskie od nich. Wiedzą czego chcą i wiedzą czego nie chcą. Mając dziecko trzeba jakoś wycierpieć swoje, zarówno w czasie ciąży jak i potem, ale nigdy nie należy z siebie rezygnować i bać się mówić iż nie jest OK. Jak mężczyźni twierdzą iż jest to niech sami ruszają się na urlopy macierzyńskie. Myśle iż jest to bardzo ważny artykuł pokazujący co kłebi się w głowach kobiet jak bardzo ich status w naszym społeczeństwie jest nie równy. Odpowiedz Link Zgłoś
pastoris1 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:46 Opowiadanie o zupkach i kupkach jest przeznaczony dla osób nie mających nic lepszego do mówienia, równie dobrze nie mając dzieci mogły by mówić o orgazmach. Ludzie myślący i stanowiący jaką wartość mają swoje bardziej fascynujące tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
maheda Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 22:29 A do kogo pijesz? Bo chyba nie do bohaterek artykułu, które myślą raczej o sobie wśród tych "zupek i kupek"? Ludzie myślący i stanowiący jakąś wartość potrafią rozmawiać (lub przynajmniej słuchać) na wszystkie możliwe tematy, nie ograniczając się jedynie do tych, które sami uważają za godne uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:53 ojojoj czy jestes dyslektykiem, ja nie uzywam polskich znakow z przyzywczajenia . Kiedy juz sie pojawi dziecko rzadko jest chyba tak , ze matka i ojciec rowno dziela obowiazki, niech kazde robi to co najlepiej umie ,bo haslo kazdemu po rowno to mi sie kojarzy z komuna. Macierzynstwo wystawilo na probe moje tzw. przyjaznie i serio bylam samotna i zdziwiona , chociaz dziecko bylo planowane i chciane , to zawsze jest jak skok na gleboka wode. Odpowiedz Link Zgłoś
solariss Do autorki 25.02.06, 16:16 Jest ostatnio sporo artykułów pokazujących trudy i smuty wynikające faktu, że ma się dziecko. Mam wrażene, że kobiety się niesutannie straszy ubezwłasnowolenieniem, burzą hormonów, tym, że staną się jak samice, że nie znajdą pracy. Głowa boli. Mnie takie artykuły naprawdę odstraszają od zdecydowania się na dziecko, mam wrażenie, że temu nie podołam. Rozumiem, że są kobiety w trudnej sytuacji finansowej, i trzeba o tym pisać, ale dokładne opisy porodu (miotało mną, nie kontrolowałam siebie, byłam instynktem) to dla mnie prawdziwy horror, po którym jest mi niedobrze i robi mi się zimno na myśl, że mogłabym coś podobnego przeżywać. Po co to? Bardzo proszę, mniej straszenia, więcej normalności. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek_mysiulek Re: Do autorki 25.02.06, 16:26 Zgadzam się z Tobą, ja się spotkałam z takim opisem porodu: "byłam jak zwierzę, które prze tylko po to aby uwolnić się od bólu" i opowiadałam o tym koleżance, która ma za sobą porób i powiedziała mi, że to wyczytane skądś bzdury! Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Do autorki 25.02.06, 16:31 Tylko, ze kazda kobieta rodzi inaczej, więc te bzdury mogły byc czyjąś prawdą :) Odpowiedz Link Zgłoś
solariss Re: Do autorki 25.02.06, 16:33 No właśnie! Cieszę się, że ktoś myśli tak jak ja. Ja już mam dosyć tych opisów bólu, tego męczeństwa, tego ciągłego straszenia, że będzie zwierzęco bolało, ale potem będzie jeszcze gorzej, bo dziecko usidla matkę i łamie jej karierę na wieki wieków amen. I podobnie jak w Twoim przypadku, żadna z moich kolezanek, które rodziły, tego nie potwierdza.Rozumiem problemy z pieniędzmi, mieszkaniem, są to realne problemy, o których trzeba pisać. Ale mnie już tak denerwują takie artykuły jak ten, że chyba nawet nie będę na drugi raz zaczynała tego czytać.Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
a18275 Oto "cywilizacja śmierci" 25.02.06, 17:43 Dzisiaj ludzie są słabi - nie potrafią realizować tego, co wielkie i piękne. Chcą mieć dziecko (bo to jest wielkie i piękne), ale widzą tylko nieprzyjemne emocje, biologię, "zupki i kupki". Wygląda na to, że humanizm został zastąpiony zwierzęcym instynktem. Przykro mi się robi, gdy słyszę o samorealizacji, która jest tylko nazwą dla egoizmu, braku odpowiedzialności i ucieczki z realnego świata... Nie dajmy się: wielkie rzeczy i miłość istnieją i są sensem życia. Obyśmy mieli moc, aby w to wierzyć. ,,Dziś tej mocy bardziej nam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów''... Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Oto "cywilizacja śmierci" 25.02.06, 18:22 piekne napisane - zgadzams ie z Toba...wydaje sie ze nikt juz nie chce odpowiedzialnosci i trudow w zyciu.....w normalnym codziennym zyciu, w ktorym mozna znalezc tak wiele radosci.. a18275 napisał: > Dzisiaj ludzie są słabi - nie potrafią realizować tego, co wielkie i piękne. > Chcą mieć dziecko (bo to jest wielkie i piękne), ale widzą tylko nieprzyjemne > emocje, biologię, "zupki i kupki". Wygląda na to, że humanizm został zastąpiony > zwierzęcym instynktem. Przykro mi się robi, gdy słyszę o samorealizacji, która > jest tylko nazwą dla egoizmu, braku odpowiedzialności i ucieczki z realnego > świata... > > Nie dajmy się: wielkie rzeczy i miłość istnieją i są sensem życia. Obyśmy mieli > moc, aby w to wierzyć. ,,Dziś tej mocy bardziej nam potrzeba niż w jakiejkolwie > k > epoce dziejów''... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci" 25.02.06, 19:21 Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia. Juz nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z ambicjami. Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa. Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha? Odpowiedz Link Zgłoś
a18275 Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 25.02.06, 21:36 >Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia. >Juz nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z >ambicjami. Ten termin nie oznacza dla mnie jakiejś sztywno ustalonej listy zjawisk wyjętych z aktualnej rzeczywistości. Oznacza on pewien całościowy sposób patrzenia na świat i przeżywania życia. Nie jest łatwo zrozumieć, czym jest "cywilizacja śmierci", bo wymaga spojrzenia z dużym dystansem na świat, w którym w końcu żyjemy (przy czym nie twierdzę, że cały nasz dzisiejszy świat to "cywilizacja śmierci"). No i "kobiety z ambicjami" nie należą do "cywilizacji śmierci" (choć tu dużo zależy od rozumienia "ambicji"). >Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa. >Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku >ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha? Możliwość realizacji się kobiet w życiu zawodowym to rzecz dobra. Są jednak ważniejsze i piękniejsze sprawy, niż realizacja człowieka w życiu zawodowym. Nie mam gotowej recepty, jak najlepiej pogodzić te sprawy. Na pewno nie ma nic za darmo - gdzieś trzeba przegrać, aby w większej sprawie móc wygrać (przy czym nie twierdzę, że przegrywać mają kobiety). Ale niektóre kobiety z artykułu nie widzą tych ważnych rzeczy, a ich samorealizacja nie polega na świadomym przeżywaniu życia (są przecież w pięknym dla kobiety okresie życia), cieszenia się tu i teraz dzieckiem i dawaniu siebie. Polega raczej na zamartwianiu się, że nie mogą rozbudowywać swojego "ja" (poprzez karierę) i życiu w nierealnym świecie ("jak już wrócę do pracy, to..."). Zastanawia mnie też znaczenie słowa "wolność". Kobieta chce mieć dziecko, rodzi je, a potem odczuwa, że ogranicza ono jej wolność. Nie mówiąc już o braku odpowiedzialności, to nie jest wolność! Wolność nie polega na uleganiu emocjom (takim jak zniechęcenie) i dawaniu im się nieść przez życie. Wolność polega na wyborze pewnych celów i konsekwentnym realizowaniu ich (bo tylko wtedy możemy powiedzieć, że robimy to, co MY chcemy, a nie to, co zagrają emocje). Kobieta wybiera dziecko, ale nie potrafi tego celu do końca zrealizować... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 25.02.06, 22:53 a18275 napisał: > z aktualnej rzeczywistości. Oznacza on pewien całościowy sposób patrzenia na > świat i przeżywania życia. Nie jest łatwo zrozumieć, czym jest "cywilizacja > śmierci", bo wymaga spojrzenia z dużym dystansem na świat, w którym w końcu > żyjemy (przy czym nie twierdzę, że cały nasz dzisiejszy świat to "cywilizacja > śmierci"). No i "kobiety z ambicjami" nie należą do "cywilizacji śmierci" (choć > tu dużo zależy od rozumienia "ambicji"). > > >Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa. > >Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dzi > ecku > >ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha? > > Możliwość realizacji się kobiet w życiu zawodowym to rzecz dobra. Są jednak > ważniejsze i piękniejsze sprawy, niż realizacja człowieka w życiu zawodowym. Ni > e > mam gotowej recepty, jak najlepiej pogodzić te sprawy. Na pewno nie ma nic za > darmo - gdzieś trzeba przegrać, aby w większej sprawie móc wygrać (przy czym ni > e > twierdzę, że przegrywać mają kobiety). > > Ale niektóre kobiety z artykułu nie widzą tych ważnych rzeczy, a ich > samorealizacja nie polega na świadomym przeżywaniu życia (są przecież w pięknym > dla kobiety okresie życia), cieszenia się tu i teraz dzieckiem i dawaniu siebie > . > Polega raczej na zamartwianiu się, że nie mogą rozbudowywać swojego "ja" > (poprzez karierę) i życiu w nierealnym świecie ("jak już wrócę do pracy, to..." ). > > Zastanawia mnie też znaczenie słowa "wolność". Kobieta chce mieć dziecko, rodzi > je, a potem odczuwa, że ogranicza ono jej wolność. Nie mówiąc już o braku > odpowiedzialności, to nie jest wolność! Wolność nie polega na uleganiu emocjom > (takim jak zniechęcenie) i dawaniu im się nieść przez życie. Wolność polega na > wyborze pewnych celów i konsekwentnym realizowaniu ich (bo tylko wtedy możemy > powiedzieć, że robimy to, co MY chcemy, a nie to, co zagrają emocje). Kobieta > wybiera dziecko, ale nie potrafi tego celu do końca zrealizować... Dzieki za sprecyzowanie swojego stanowiska. Chec posiadania potomstwa jest dla czlowieka jedna z najbardziej naturalnych rzeczy. Co natomiast nie jest dla nas naturalne to izolacja od innych ludzi. Jestesmy stworzeni do interakcji z innymi i nie jest to przejawem egoizmu. W dawniejszych spolecznosciach, kobiety wychowujace dzieci nie byly tak odizolowane jak sa obecnie. Mysle, ze w polskich realiach ekonomicznych dla wiekszosci kobiet praca jest miejscem na cala socjalna interakcje. Pomne juz te przypadki gdy praca zawodowa matki to przepustka dla calej rodziny do wyrwania sie z biedy lub wrecz rozpoczecie samodzielnego zycia. Posiadanie dziecka to wielkie wyrzeczenie dla kobiety, dlatego zdecydowanie nie zgadzam sie na zarzucanie jej udzialu w "cywilizacji smierci", nawet wtedy gdy jej marzenia nie orbituja 100% czasu wokol dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
a18275 Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 10:36 Zgadzam się, że kobieta powinna się realizować zawodowo i może to być korzystne dla wszystkich. Nie uważam, że powinna poświęcać 100% czasu dziecku czy też nie odczuwać zniechęcenia, znużenia i chęci wyrwania się z domu. Te emocje są częścią naszego człowieczeństwa! Powinniśmy umieć przeżywać te emocje, ale nie ulegać im, w imię większych celów. Egoizmem nazywam podejście do świata oparte na założeniu, że ludzie to samotne wyspy, a życie to gra, w której chodzi o zmaksymalizowanie sumy przeżytych przyjemności. Wtedy nawet własne dziecko może być wrogiem. Fakt, że zbyt ostro oceniam te kobiety. Ludzie są przede wszystkim dobrzy. Chodzi mi raczej o pokazanie pewnej niszczącej tendencji, która jest niestety coraz bardziej widoczna... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 15:12 Teraz pelna zgoda! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 01:08 a18275 - pienknie napisane, szczegolnie o celach!!! a18275 napisał: > >Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia > . > >Juz nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiet > Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 00:54 rozumiem, ze jesli nie chce robic zwrotnej kariery - to znaczy ze 'nic nie znacze i nie mam abicji' ? alez wypraszams obie - bo to uwlacza godnosci kobiety....czyli majac dzieci i bedac matka tak naprawqde jestem niczym i nie mam ambicji. Brawo! tylko tak dalej.....a kobiety beda zyskiwaly coraz wiecej szacunku. jak tu juz ktos wczesniej napisal - wielkie rzeczy nie sa latwe do osiagniecia.... niemyte_mohery napisała: > Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia. Ju > z > nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z > ambicjami. Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa. > Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku > ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha? > > > Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 01:51 barbarakaroluk napisała: > rozumiem, ze jesli nie chce robic zwrotnej kariery - to znaczy ze 'nic nie > znacze i nie mam abicji' ? > alez wypraszams obie - bo to uwlacza godnosci kobiety....czyli majac dzieci i > bedac matka tak naprawqde jestem niczym i nie mam ambicji. > Brawo! tylko tak dalej.....a kobiety beda zyskiwaly coraz wiecej szacunku. > jak tu juz ktos wczesniej napisal - wielkie rzeczy nie sa latwe do > osiagniecia.... Nigdzie nie napisalam, ze matka poswiecajaca sie pracy dla rodziny nic nie znaczy! Ja tak po prostu nie uwazam. Nie zgadzam sie jednak na to aby kobiety, ktore chca pracowac uwazac za egoistki. Jedna z bohaterek atrykulu mowi, ze przy dziecku nie ma nieraz czasu umyc zebow i teskni za odrobina wolnosci. Mowic o kims takim ze jest egoistka krzewiaca "cywilizacje smierci" musisz przyznac, ze jest zdrowa przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
asia710 dla porownania 25.02.06, 17:49 wyjechalam, w polsce nie stac by mnie bylo na dziecko; a w moim nowym kraju Kanadzie po roku pracy mam caly rok platnego urlopu macierzynskiego (20 tygodni placone 93% a reszta 55%), potem mozliwosc jeszcze jednego roku urlopu, juz bezplatnego, ktory wykorzystac zamierzam na powrot na studia (do tej pory pracowalam na pelny etat i studiowalam na pol), by studiowac moge wziasc bez problemu pozyczke i dostane tez niewielkie stypendium (fakt ze mam dziecko to stypedium bedzie troche wyzsze)i na dodatek -sluzba medyczna jest bezplatna (oplacana przez podatki), w czasie urlopu moge kozystac z bezplatnych zajec dla dzieci (masaz niemowlat np) a na koniec.. mam szanse oddac dziecko do przedszkola za grosze (7$dziennie) dla mnie to jest bardziej zblizone do normalnosci niz sytuacja w POlsce, niestety... a barzdo bym chciala mieszkac w polsce z moim dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: dla porownania 25.02.06, 17:55 Coś w tej Kanadzie musi być, bo jesteś kolejną osobą, która jest zachwycona tym krajem:) O Stanach takiego zachwytu nie słyszałam nigdy:) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
asia710 Re: dla porownania 25.02.06, 18:13 a Polska niesty chyba bardziej wpatrzona jest w Stany; wystarczy zobaczyc ile dziewczyn wyjezdza do Stanow pilnowac dzieci i wszystko jasne.. oni nie maja dobrego systemu zlobkow i przedszkoli; system Kanadyjski bardzo przypomina kraje skandynawskie - w tych wszystkich krajach kobietom zyje sie lepiej:)) Odpowiedz Link Zgłoś
dorbo Re: dla porownania 25.02.06, 18:59 Wypowiedz Pani Izy cyt: "Żyję z zasiłku rodzinnego - 43 zł - i zasiłku dla bezrobotnej samotnej matki - 400 zł. Żeby dostać te pieniądze, musiałam w urzędzie pracy przekwalifikować się z bezrobotnej na osobę poszukującą pracy. W związku z tym straciłam wszystkie przywileje bezrobotnego - możliwość dokształcania się na przykład" Wypadaloby, aby autorka tekstu przed publikacja zasiegnela informacji i obiektywnie przedstawila problem /nie tylko z punktu widzenia "pokrzywdzonej mamusi", ktora podobno stracila przywileje osoby bezrobotnej/. Dla potrzeb UP istnieja dwa wazne pojecia zarejestrowany bezrobotny z prawem do zasilku i zarejestrowany bezrobotny bez prawa do zasilku /kazda z tych osob ma prawo i obowiazek puszukiwania pracy/. Pani Izo, warto napomknac, ze na wlasne zyczenie i dobrowolnie skorzystala Pani /przed zmiana przepisow o "swiadczeniach rodzinnych" tj. przed dniem 1 wrzesnia 2005/ i wybrala opcje otrzymywania dodatku z tytulu samotnego wychowywania dziecka i utraty prawa zasilku dla bezrobotnych na skutek uplywu ustawowego okresu jego pobierania. /Dodam, ze dodatek ten przysluguje wlasnie w wysokosci 400 zl przez 3 lata/. W razie podjecia zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej prawo do wyplaty ulega zawieszeniu./ Obecnie to swiadczenie zostalo zlikwidowane. Osoby ktore nabyly prawo do niego przed zmiana przepisow, nie utracily tego swiadczenia. Polecam stanac z boku tematu i zastanowic sie jak dlugo przysluguje zasilek osobom bezrobotnym /po kilkunastu latach pracy/ i w jakiej wysokosci? Zapewniam, ze niejedna osoba z checia by sie zamienila majac na utrzymaniu rodzine i gwarancje, ze przez najblizsze 3 lata dostanie takie swiadczenie. /Jezeli jest Pani tak zle, nie moze Pani sie doszkalac /?/ prosze przeczytac w decyzji o przyznaniu swiadczenia, czemu ono sluzy/ w zwiazku ze sprawowaniem osobistej opieki nad dzieckiem/ jakie ma Pani prawa i obowiazki jako osoba bezrobotna. Polecam lekture Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:07 Jest jedna rzecz ktora mnie bardzo boli - czesto slysze takie oto rzeczy " uczylam sie tyle lat nie po to aby siedziec w domu i bawic dzieci", " ja z dziecmi - absolutnie !", " siedzenie w domu z dziecmi to strata czasu itd itp". Bola mnie takie opinie - wypowiadane przes same kobiety. Bo uderzaja one w kobiety....to jakby powiedziec - "jestem kobieta i moge rodzic dzieci, ale jestem nic nie warta" - jak mamy byc szanowane przez mezczyzn jesli same podwazamy nasza kobiecosc - to co dala nam natura?? Czyli jesli mam dziecko i zostaje w nim w domu to jestem niczym, zerem - natura mnie stworzyla, dala dar zycia a ja i tak dalej jako kobieta jestem niczym" Kobiety uderzaja i ponizaja same siebie - bardzo mnie to boli. szczegolnie kiedy wszysy wkolo sa omotani blyskami 'cool' swiata, i gdzie kobieta znaczy cos jesli tylko jest taka jak mezczyzna - czyli nasza wartosc mierzy sie tym jakie jestesmy w porownaniu do mezczyzn. Uwazam ze kobiety same sprawily taki obraz kobiet - zamiast wprowadzac szacunek dla kobiet - dla tegoc o chce robic jak ja, jako czlowiek, a nie szacunek dlatego ze bede lepsza od mezczyzny. Mam tylko jedno pytanie - przeciez wszyscy wiemy skad sie biora dzieci - wiec jesli takie wlasnie kobiety uwazaja ze nie po to studiowalay aby siedziec z dziecmi/miec dzieci - to po co je maja???? Odpowiedz Link Zgłoś
malwisienia Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:38 przecież z powodzeniem można mieć dzieci i robić karierę zawodową, widocznie tylko nieudacznicom życiowym sprawia to problem Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Superwomen Malwisieniu... 25.02.06, 21:52 ...czyżbyś była w ułamku procenta osób, które robią prawdziwą karierę? Większość osób po prostu pracuje. Na wyższych lub niższych stanowiskach. Ty zdaje mi się piszesz doktorat. Chwała Ci. Nie nazywaj jednak kobiet, które rezygnuja na korzyść osobistego wychowania dziecka z wyścigu szczurów albo (z drugiej strony) słabo opłacanej pracy nieudacznicami. Są jednak takie prace, których nie da się pogodzić z wychowywaniem dziecka, są też inne, w których udaje się to z trudem. No chyba że "karierą" nazywasz pójście do pracy i oddawanie całej pensji opiekunce. Ile wynosi stypendium na studiach doktoranckich? I czy wystarczy na nianię w Warszawie, hi, hi? Poza tym zajmowanie się dzieckiem nie uszkadza mózgu. Do większości prac w normalnym państwie można wrócić nawet po kilku latach przerwy. Oczywiście trzeba nieco się przestroić. Ale dla inteligentnej osoby to nie problem. Odpowiedz Link Zgłoś
malwisienia Re: Superwomen Malwisieniu... 26.02.06, 12:06 muszę cię rozczarować, niezupełnie ci się trafiło z tym doktoratem i warszawką, ale owszem jestem ze swojej pracy zadowolona, na opiekunkę wydaję niecałą 1/6 swoich zarobków,nie tyram po 12 godzin na dobę i mam dużo czasu dla mojego dziecka; przy tym nie jestem zmęczona macierzyństwem, bo nie muszę siedzieć 24h na dobę z dzieckiem, a obowiązki domowe dzielę z moim partnerem; wyjeżdżam na wakacje, narty, chodzę do kina i czytam książki; wszystko bowiem zależy od dobrej organizacji, chęci robienia czegokolwiek poza zmienianiem pieluch i oczywiście od tego kogo się wybrało na ojca swojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:59 wiesz malwinko -oznacza to ze rzesze matek ktore zrezygnowaly z pracy na kilka badz kilkanascie lat to 'nieudzacznice', to oznacza ze moja mam ktora przez kilka lat posiwecila sie wychowaniu mnie i brata to 'nieudacznica zyciowa' - obrazasz sama siebie jak kobiete i miliony innych kobiet - wychowanie dzieci to ciezka praca - a pojscie do pracy i przewracanie papierow+ spotkania to jest najzwyczajniej relaks w wielu wypadkach....chyba nigdy tak naprawde nie zajmowals sie dziecmi ..... malwisienia napisała: > przecież z powodzeniem można mieć dzieci i robić karierę zawodową, widocznie > tylko nieudacznicom życiowym sprawia to problem Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek_mysiulek Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 13:57 Malwisieniu, to o czym piszesz jest mitem wmawianym współczesnym kobietom. Odpowiedz Link Zgłoś
tezas Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 14:28 To prawda, kobietom jakos ta sztuka sie nie udaje. W przeciwienstwie do mezczyzn.. Kto to powiedzial: "Mozna wszystko miec ale nie mozna wszystkiego samemu zrobic?" Co wszystkim Paniom poddaje pod uwage, juz na etapie wybierania tatusia in spe. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 23:02 Gdzieś kiedyś wyczytałam, że dobry ojciec to taki mężczyzna, z którym matka jest szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:38 To nie o to chodzi. Chodzi o to, ze przecież nie zostaniesz przez całe zycie w domu z dziecmi, bo jak studiowałaś, to miałaś jakieś marzenia, nie? chciałaś coś osiągnąć DLA SIEBIE i to , że masz dzieci nie sprawiło, ze nagle przestałaś te marzenia mieć . Nie dziw sie, ż e kobiety nei chcą zamknąć sie w domu i tylko w domu na 10 lat - to nie każdej kobiecie robi dobrze na psychikę, niektóre wręcz łamie i okazuje sie, że matak 10 latka to nagle wsciekła na cały swiat, sfrustrowana kobieta , ktora ma aż dziecko i nie ma aż 10 lat w zyciu i jest jeszcze potrzebne, ale już nie tak potrzebna jak 10 lat temu swojemu dziecku. I chodzi tutaj o to, że te dziewczyny nie chcą sie zamknać w jednym - w macierzyństwie, nie zaś o to, że nie chcą dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kaszabela Moherowy beret vs. flanelowy becik 26.02.06, 01:01 prosze oto moda polska! dlaczego polska rzeczywistosc jest tak nudna, smutna i szara? czy taka dyskusja wypadalaby np w mediolanie? jaki obraz swiatu przedstawiamy? ciemnogrod.... Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:11 czy to rozumiesz co ty piszesz????????????????? rozumiem ze twoja mama maja ciebie STRACILA kilka lat swego zycia!!!!! totalna_apokalipsa napisała: > To nie o to chodzi. Chodzi o to, ze przecież nie zostaniesz przez całe zycie w > domu z dziecmi, bo jak studiowałaś, to miałaś jakieś marzenia, nie? chciałaś > coś osiągnąć DLA SIEBIE i to , że masz dzieci nie sprawiło, ze nagle przestałaś > > te marzenia mieć . Nie dziw sie, ż e kobiety nei chcą zamknąć sie w domu i > tylko w domu na 10 lat - to nie każdej kobiecie robi dobrze na psychikę, > niektóre wręcz łamie i okazuje sie, że matak 10 latka to nagle wsciekła na cały > > swiat, sfrustrowana kobieta , ktora ma aż dziecko i nie ma aż 10 lat w zyciu i > jest jeszcze potrzebne, ale już nie tak potrzebna jak 10 lat temu swojemu > dziecku. I chodzi tutaj o to, że te dziewczyny nie chcą sie zamknać w jednym - > w macierzyństwie, nie zaś o to, że nie chcą dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 11:41 Doskonale rozumiem, co piszę i proszę nie wpadać w histerię czytając ten tekst. Moja matka żyła w PRL-u i nikt się wtedy nie zastanawiał nad tym, że kobieta ma siedzieć w domu, a męzczyzna pracować. Pracowali wszyscy. Na dobre im to wychodziło, bo depresji było nieco mniej niż dzisiaj, kiedy pół ludzi ma depresję z przepracowania, a drugie pół z braku pracy. Nie każdy musi mysleć jak ty i m.in. to jest zasługa demokracji... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 19:04 Czlowiek jest istota spoleczna (nawet matka) i potrzebuje akceptacji swojej pracy. Nawet w tak partialchalnym spoleczenstwie jak Majowie, macierzynstwo dawalo kobiecie wyzszy status spoleczny. Rodzaca kobieta cieszyla sie powazaniem rownym wojownikowi! Gdy umarla w pologu odprawiano jej uroczysty pogrzeb (znow, jak bojownikowi ktory zginal w bitwie!) na koszt panstwa. Coz mamy w Polsce? Rodzace traktuje sie jak idiotki, nierzadko personel krzyczy na nie i obdarza niewybrednymi epitetami, czy nawet stosuje przemoc fizyczna. (polecam lekture listoe kobiet do akcji rodzic po ludzku). Odpowiedz Link Zgłoś
jumbala Nie rozumiem... 25.02.06, 21:21 Nie rozumiem dlaczego kobiety sa przeciwko kobietom... Kazda kobieta ma prawo chciec miec dziecko, ale ma tez prawo tego nie chciec. Kazda kobieta - nie zaleznie czy ma dziecko czy nie - ma prawo pracowac zawodowo. Kazda ma prawo - a tak naprawde dla dobra dziecka powinna- myslec o sobie miec potrzeby i je zaspokajac. Tylko kobieta szczesliwa, spokojna psychicznie jest w stanie wychowac dobrze dziecko, przekazac mu to co istotne... Kazda kobieta jest inna- dlatego inaczej odbiera porod , inaczej kocha dziecko, inaczej widzi ciaze, inaczej sie czuje- tak samo jak kazde dziecko jest inne sprawia inne problemy i te problemy inaczej sie rozwiazuje. Bardzo sie ciesze ze zaczela sie pojawiac seria artykulow na temat ciazy, porodu, pierwszych lat wychowywania dzieci, na temat samej decyzji o posiadaniu dziecka. Ciesze sie ze pokazujecie rozne kobiety, rozne podejscie do tych problemow. Z przyjemnoscia czytam tez o uczuciach mezczyzn- mam szanse dzieki temu ich zrozumiec i lepiej poznac. A kobietom zycze by czasami sprobowaly sie choc na chwile wczuc w te z artykulu, niektore moga odnalezc w tych historiach cos swojego. Pamietajcie ze mezczyzni dlatego sa "rowniejsi" bo mowia jedno-glosnie, bo nie niszcza sie nawzajem, bo sobie pomagaja. A najbardziej sie ciesze ze taki artykul wywolal dyskusje, ze wogole ktos to zobaczyl a nie przeszedl obojetnie- obojetnosc zabija... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 21:59 ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że się nie udało. Po prostu rasowa blondynka z kawałów (wiem, że jestem niepoprawna politycznie, ale naprawdę nie mam innego porównania, może ktoś mi pomoże). Biologii się w szkole nie uczyła? Książek nie czytała? Już chyba te nastolatki sprzed tygodnia były bardziej życiowe... Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:04 joanna666 napisała: > ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo > poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka > nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że się > nie udało. Polecam zainteresowac sie troche technika zanim zacznie sie serwowac opinie o czyims stanie umyslowym. Ja bylam zawsze przekonana, ze zasada dzialania aparatu fotograficznego z "bajerami" jest w 21 wieku znana juz kazdej blondynce. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:13 postaraja sie uzyc tych 'bajerow' w trakcie produ - powodzenia!!!! niemyte_mohery napisała: > > Polecam zainteresowac sie troche technika zanim zacznie sie serwowac opinie o > czyims stanie umyslowym. Ja bylam zawsze przekonana, ze zasada dzialania > aparatu fotograficznego z "bajerami" jest w 21 wieku znana juz kazdej blondynce > . > > Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Foto birth story... 26.02.06, 10:12 Hej, kochany Niemyty Moherze. Mam dosyć dobrą cyfrówkę "z bajerami". Mogłabym ustawić ją na statywie (pewnie lekarz prowadzący poprosiłby psychiatrę na konsultacje, ale to już szczegół). I co dalej? Zmieniać ustawienie co jakiś czas? Robić z autowyzwalacza? Jaki będzie walor artystyczny takich zdjęć??? Bo to chyba chodziło o sztukę, bo pani Kasia ma takie aspiracje. Oświeć mnie, bo naprawdę nie wyobrażam sobie robienia samej sobie zdjęć w czasie porodu (mam jeden, lekki, za sobą). Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżdżyły? Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Foto birth story... 26.02.06, 10:47 Moj maz robil foty troche lepszym kompaktem ,dzieki temu mam troche zdjec , jesli mialabym znieczulenie i nie podlaczonoby mnie do ktg , mysle ze dalabym rade pstryknac raz ja raz maz , tyle ze wezyk musialby byc dlugi, atakujecie kobiete za to ,ze nie jest tuzinkowa i umie szczerze wyrazac co czuje, zaatakujcie zakute paly lekarskie , za glupia pollezaca pozycje do rodzenia , z nieumiejetne chronienie krocza , za okstocyne .Tak trudno nauczyc ich tego co umieja w sw Zofii w Wwie? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Foto birth story... 26.02.06, 11:47 Ano właśnie...Dlaczego u nas te kobiety ciągle lezą z tym cholernym KTG ? Wszystkie dzieciaki umierają przed porodem, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Foto birth story... 26.02.06, 11:47 A z drugiej strony, skoro jest u nas tak bezpiecznie i cudownie, to skąd sie bierze taka ilosć śmierci wsród noworodków? Odpowiedz Link Zgłoś
eve26 Re: Foto birth story... 28.02.06, 21:00 Ten post to napisany pod dyktando gazety i jej akcji, a gdyby Twojemu dziecku cos sie stalo bo nie mialabys ktg? to wtedy co? zakute paly lekarze do wiezienia bo nie podlaczyli Ci ktg? zalosna nienawisc Odpowiedz Link Zgłoś
mikka5 Re: Foto birth story... 01.03.06, 22:50 Czytam pojawiajace sie co jakis czas artykuly na temat ciazy, porodow, maciezynstwa i ciesze sie, ze nie czytalam ich zanim zostalam mama. Pracowalam i nie bylo czasu. Dzisiaj bardzo sie z takiego obrotu spraw ciesze bo gdybym miala nakreslony przez media i czytelnikow obraz urodzenia i posiadania dziecka to ucieklabym przed ciaza gdzie pieprz rosnie. A juz na pewno niemilosiernie bym sie zadreczyla czy dam rade to wszystko przejsc. Z uwagi na to, ze w ciaze zaszlam medialnie nieuswiadomiona mam w sercu same najlepsze doswiadczenia i doznania. Dzisiaj mam cudownego rocznego szkraba, na ktorego co chwila patrze z miloscia. Oczywiscie potrafi mnie zirytowac jak kazde male dziecko ale wtedy biore go na rece, mocno przytulam i caluje z miloscia, chyba dlatego ze strasznie go kocham. Z osoby czynnej zawodowo, zawsze bardzo zywiolowej, ciezko znoszacej 10 minut na kanapie przed telewizorem, stalam sie tzw. kura domowa, zostalam z dzieckiem w domu. Nie bede zaprzeczac, ze chcialabym do pracy, do ludzi ale z drugiej strony bez "wielkiego" zalu zostane z moim wlasnym ukochanym brzdacem az podrosnie na tyle, ze juz sam chetnie i swiadomie czesc dnia bedzie spedzal z innymi dziecmi. A wszystko na to wskazuje, ze problemu z tym nie bedzie. To, ze zostalam z dzieckiem w domu nie znaczy, ze zamienilam sie w kure domowa. Dbam o siebie w takim samym stopniu jak wtedy, gdy pracowalam, jedynie kostiumy zamienilam na swobodniejsze ciuszki, niekoniecznie musze wygladac jak pozal sie boze zdruzgotana matka. Zwolnilam tempo, nauczylam sie wykorzystywac czas w domu nie tylko na porzadki, ktorych z uwagi na kraj w ktorym mieszkam, nie mam az tak duzo. Pranie robi pralnia, maz jada na miescie bo gdy wraca jest juz zbyt pozno aby caly dzien chodzil o glodzie, w mieszkaniu utrzymuje porzadek na codzien wiec praktycznie duzo czasu poswiecam dziecku i sobie. Z maluszkiem chodze kilka razy w tygodniu na zajecia dla jego grupy wiekowej, jest duzo zabawy, muzyki, radosci w gronie innych dzieciaczkow i ich mam. Mysle, ze w Polsce warunki nie zmienilyby mojej decyzji pozostania w domu z dzieckiem o ile nie musialabym zarabiac "na chleb", bo tego nigdy nie zaneguje, mam duzo szacunku dla kobiet, ktore musza dokonywac takich wyborow. Natomiast bulwersuje mnie gdy o dziecku mowi sie jak o zlu koniecznym. Nie bede sie z tego powodu teraz zloscic tu na forum powiem jedynie, ze zal mi okropnie dzieci takich "mam". Dziecko daje tyle radosci gdy wdrapuje sie niezdarnie mamie na rece i kurczowo lapie lapkami za szyje, przy tym przytula sie tak mocno, jest takie ufne i tak bardzo chce tej mamy.. to jedne z najcudowniejszych chwil w zyciu, dla nich warto zyc i poswiecic naprawde wiele, nawet zawiesic chwilowo swoje ambicje. Pozdrawiam serdecznie wszystkie prawdziwe, kochajace mamy, bo codziennie widze jak jest ich wiele :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Foto birth story... 01.03.06, 22:53 Fajnie się czyta taki post. Dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
kniaz.igor Re: Foto birth story... 27.02.06, 03:35 joanna666 napisała: > Hej, kochany Niemyty Moherze. Mam dosyć dobrą cyfrówkę "z bajerami". Mogłabym > ustawić ją na statywie (pewnie lekarz prowadzący poprosiłby psychiatrę na > konsultacje, ale to już szczegół). I co dalej? Zmieniać ustawienie co jakiś > czas? Robić z autowyzwalacza? Jaki będzie walor artystyczny takich zdjęć??? Bo > to chyba chodziło o sztukę, bo pani Kasia ma takie aspiracje. Oświeć mnie, bo > naprawdę nie wyobrażam sobie robienia samej sobie zdjęć w czasie porodu (mam > jeden, lekki, za sobą). > Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony > i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżd > żyły? Odpowiedz Link Zgłoś
kniaz.igor Re: Foto birth story... 27.02.06, 03:42 joanna666 napisała: > Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony > i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżd > żyły? Z tego co piszesz to zeczywiscie hormon go odmozdzyl, ma on nawet nazwe "adrenalina". Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:56 Joanna, jestes wspaniala- w calosci popieram twoje wypowiedzi:) joanna666 napisała: > ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo > poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka > nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że się > nie udało. Po prostu rasowa blondynka z kawałów (wiem, że jestem niepoprawna > politycznie, ale naprawdę nie mam innego porównania, może ktoś mi pomoże). > Biologii się w szkole nie uczyła? Książek nie czytała? Już chyba te nastolatki > sprzed tygodnia były bardziej życiowe... Odpowiedz Link Zgłoś
desdemona987 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 22:40 Trzymam kciuki za wszystkie kobiety chcące mieć i mające małe dzieci. To ciężka i odpowiedzialna praca. Właściwie gdyby nasze państwo było prorodzinne to powinno za to płacić ;-p. "Siedziałam" w domu z dwójką dzieci (bliźniaki) prawie 3 lata (przedtem ciąża zagrożona)więc coś o tym wiem. Milion razy miałam tego dość, bo tylko ktoś kto nie ma małych dzieci (swoich własnych!!) może powiedzieć:"co to za problem??". Ja mnóstwo razy słyszałam od samotnych koleżanek: "Tobie to dobrze, masz cały czas wakacje". Mówiły tak dopóki same nie miały dzieci. Teraz z przyjemnocia wychodzę do pracy. Oczywiście innej niż przed ciążą, bo w tamtej dyrektorka - kobieta nie wyobrażała sobie jak można pracować mając dwójkę dzieci! Z jeszcze większą przyjemnością wracam do domu. I żałuję że nie jest u nas tak normalnie, żebym nie musiała kombinować gdy któryś z chłopców jest chory, z kim zostanie w domu. I żebym widywała chłopaków więcej niż półtorej godziny dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:47 1.Zwróćcie uwagę na sformułowania: u r l o p macierzyński, u r l o p wychowawczy. Wiadomo, jest to określenie uzasadnionej nieobecności w pracy, ale jednak do podświadomości większości dociera tylko słówko urlop = dni wolne = wakacje... Więc kobieta wychowująca dziecko ma wakacje i już. Teraz doszło jeszcze sformułowanie jednorazowy z a s i ł e k z tytułu urodzenia dziecka, a z kolei to słowo nie najlepiej się kojarzy ostatnio (być na zasiłku, korzystać z zasiłku). 2. Czy rzeczywiście tak wiele kobiet r e a l i z u j e s i ę w pracy? Bo, jak pisały moje przedmówczynie, karierę to robi może ułamek procenta. Czy po prostu nie wypada przyznać: jestem dorosła i wykształcona, chcę zająć się wychowywaniem (swoich) dzieci? Czy to logiczne, że zostawiamy nasze dzieci z obcymi, niekoniecznie wykwalifikowanymi osobami(opiekunki), i idziemy się spełniać gdzie indziej? Czy wychowywanie dziecka to nie realizowanie się bardziej, niż praca zawodowa (na którą, nota bene, mamy około 30-40 lat, a dziecko jest małe zaledwie lat kilka). 3. tylko, że niewiele z nas może sobie pozwolić na tego typu rozważania: do pracy idzie się po to, żeby zarobić na utrzymanie, koniec i kropka. Pozostanie z dzieckiem to najczęściej nieosiągalny luksus. Odpowiedz Link Zgłoś
kaszabela Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:04 wychowanie dzieci NIE jest porownywalne z samorealizacja i spelnieniem, jakie daje kariera zawodowa, ciagle doksztalcanie i samodoskonalenie. Najpierw trzeba byc egoista zeby myslec o innych. zamkniecie z dzieckiem na 24h to odmozdzene!!! potem takie matki potrafia tylko rozmawiac o odzywkach, pieluchach, zabkowaniach. a gdzie wyzwania intelktualne? tylko dla mezczyzn? kobiety nadaja sie tylko do upupienia? geba matki polki w beciku? zalosne... Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:19 kaszabela - rozumiem ze poraz kolejny ktos na tym forum obraza moja mame- ktora psowiecila kilka lat swego zycia ( i pozniej swobiodnie zjelas ie 'samorealizacja' w pracy) i byla odmozdzona. Prosze, zastanow sie zanim bedziesz miala dzieci. Bo jesli uwazasz ze dawanie zycia i wychowaywanie dzieci to jest odmozdzenie, to mysle ze mamy problem,. kaszabela napisała: > wychowanie dzieci NIE jest porownywalne z samorealizacja i spelnieniem, jakie > daje kariera zawodowa, ciagle doksztalcanie i samodoskonalenie. Najpierw trzeba > > byc egoista zeby myslec o innych. zamkniecie z dzieckiem na 24h to > odmozdzene!!! potem takie matki potrafia tylko rozmawiac o odzywkach, > pieluchach, zabkowaniach. a gdzie wyzwania intelktualne? tylko dla mezczyzn? > kobiety nadaja sie tylko do upupienia? geba matki polki w beciku? zalosne... Odpowiedz Link Zgłoś
kamakk Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 17:55 Myśliciele kronikarze i artyści o sztuce pod redakcją nieodżałowanego prof. Białostockiego, Pochwała eklektyzmu Bieleckiego - świetna książka o działalności architekta (i polityka)- to książki przeczytane w ciagu kilku ostatnich dni przeze mnie-odmóżdżoną matkę siedzącą od kilku lat w domu. Natomiast znam 2 kobiety robiące karierę i mające wyższe wykształcenie, z którymi możesz pogadać tylko o fryzjerach, modzie etc. (mnie te tematy nie biorą - wolę poczytać apokryfy nowego testamentu) Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:16 Desdemona - swoich dzieci nie mam ale przez rok bylam au-pair i opiekaowalam sie 4 dzieci.... wiem jaka to jest odpowiedzialnosc i ciezka praca jesli chce sie swoje dzieci wychoawac starannie i wklada sie w to duzo wysilku....to znacznie trudniejsze od jakiejkolwiek pracy zawodowej. W domu mialam dwoch bratankow ktorych wlasciwie traktuje jak swoje dzieci. Podziwiam i szanuje matkiktore decyduja sie poswiecic te kilka lat na wychowanie sowich dzieci - bo to jest piekne patrzec jak dzieci zaczynaja chodzic, mowic jak malymi raczkami lapia za szyje, bedac matka nie masz dnia wolnego - jestes w pracy caly czas 24/.7. nie ma wakacji. a papiery w biurze przekladac mozna zawsze....ale nie zastapi tego usmiech dziecka, jego zart itd... desdemona987 napisała: > Trzymam kciuki za wszystkie kobiety chcące mieć i mające małe dzieci. To ciężka > > i odpowiedzialna praca. Właściwie gdyby nasze państwo było prorodzinne to > powinno za to płacić ;-p. "Siedziałam" w domu z dwójką dzieci (bliźniaki) > prawie 3 lata (przedtem ciąża zagrożona)więc coś o tym wiem. Milion razy miałam > > tego dość, bo tylko ktoś kto nie ma małych dzieci (swoich własnych!!) może > powiedzieć:"co to za problem??". Ja mnóstwo razy słyszałam od samotnych > koleżanek: "Tobie to dobrze, masz cały czas wakacje". Mówiły tak dopóki same > nie miały dzieci. > Teraz z przyjemnocia wychodzę do pracy. Oczywiście innej niż przed ciążą, bo w > tamtej dyrektorka - kobieta nie wyobrażała sobie jak można pracować mając > dwójkę dzieci! Z jeszcze większą przyjemnością wracam do domu. I żałuję że nie > jest u nas tak normalnie, żebym nie musiała kombinować gdy któryś z chłopców > jest chory, z kim zostanie w domu. I żebym widywała chłopaków więcej niż > półtorej godziny dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:50 Twój błąd polega na tym, że identyfikujesz opiekę nad dziećmi z ich wychowywaniem, a pracę w biurze z przekładaniem papierów. A tymczasem nie zawsze tak jest. Czasem kobiety po prosty dbają o to, żeby ich dziecko w miarę czyste i najedzone przeżyło do następnego dnia, a w pracy TWORZĄ, uczą się, rozwijają intelektualnie. Bywa i odwrotnie. Ja również, podobnie jak Ty, przez kilka lat opiekowałam się cudzymi dziećmi i do tej pory jest to dla mnie bardzo piękne wspomnienie. Ale uczciwość mi nakazuje przyznać, że nie zawsze czerpałam z tego satysfakcję, czasem byłam po prostu zmęczona. I jeśli Ty z kolei odmawiasz kobietom prawa do bycia zmęczoną czy zniechęconą pracą przy dzieciach, to Ty właśnie rzucasz im kłody pod nogi. To Ty działasz przeciwko kobietom. Bo to jest straszna frustracja, być w tymczasowym kryzysie i nawet nie móc się do tego głośno przyznać, żeby taka jedna z drugą nie odsądziła cię od razu od czci i wiary. Wychowywanie dzieci to duża odpowiedzialność, ale wybacz - moje dziecko jest tylko (i aż!) moim dzieckiem. Ja jestem osobnym bytem, który czuje, myśli i pragnie. Dziecko z czasem odlatuje, a ja i moje pragnienia zostają. Jeśli ja o nie nie zadbam, to nikt inny też nie zadba, a już na pewno nie moje dziecko. A jeśli będę tego od niego oczekiwać, to dopiero wychowam frustrata. Czasem myśle, że powiedzenie - gdyby każdy kochał siebie, to nie byłoby na świecie ani jednej nie kochanej osoby, ma dużo sensu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 11:54 Bardzo mądry i energetyczny post, ktory polecam wszystkim przyszłym mamom, obecnym mamom i kobietom w ogóle:) Podrawiam! Własciwie bardzo mi dzisiaj sie wpasowal w nastrój, wiec podwójnie pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kniaz.igor Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 03:29 barbarakaroluk napisała: > Desdemona - swoich dzieci nie mam ale przez rok bylam au-pair i opiekaowalam > sie 4 dzieci.... wiem jaka to jest odpowiedzialnosc i ciezka praca jesli chce > sie swoje dzieci wychoawac starannie i wklada sie w to duzo wysilku....to > znacznie trudniejsze od jakiejkolwiek pracy zawodowej. Matko teoretyczko, ktora zjadla wszystkie rozumy, pomagajac przez rok przy 4 dzieciach (czy au-pairowalas w Polsce czy na zachodzie?). Radze powstrzymac sie ze swiomi sadami i osodami o tym czy jakas kobieta powinna zostac matka czy nie, do czasu kiedy bedziesz miala swoje dziecko. Ciekaw bede twojej opinii na temat egoizmu, gdy przez cztery doby zaliczysz 5 godzin snu. Albo twojej zaradnosci gdy bedziesz miala wybor miedzy kupem lekarstwa dla dzicka a niezaplaceniem (kolejny miesiac) czynszu. Z checia cie poslucham na tym forum szczebiaczacej i radosnej, ze uzyje powiedzenia Hlaski "jak Krolewna Sniezka po dwunastu skrobankach". Odpowiedz Link Zgłoś
agi110 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 07:00 Decydowanie sie na dziecko to czysty egoizm. Po to zeby na starosc dziecko zapewnilo nam bezpieczny byt, ludzie godza sie na cos takiego jak te wszystkie tortury opisywane w powyzszym artykule. Mam 32 lata i jakos mi sie do macierzynstwa nie spieszy. Czy wszyscy musza miec potomstwo? Czy wszyscy musza rezygnowac z samego siebie aby miec dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 11:01 Osz kurdesz!! A kto ci nakazuje miec dziecko?No dobrze jest powielic geny tak dla ludzkosci, ale jesli jest dwoje ludzi , ktorych laczy cos mocnego i wielkiego , to jakos to tak madrze wykombinowala przyroda ,ze robi sie miejsce dla trzeciej osoby ,to irracjonalne wiem .A te tortury nie sa takie straszne jak to sobie wyobrazasz , a zauwazylas ze jak nie ma miejsca na dziecko tacy ludzie czesto biora sobie jakies zwierzatko ?Jaka ta przyroda madra, nie znosi pustki.Jesli nie bedziesz miec dzieci , to mam prosbe badz wysokiej klasy specjalista i przekaz swoja wiedze dalej ,ksztalc nasze dzieci , tez sie przysluzysz nastepnym pokoleniom . Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 09:54 Po pierwsze gratuluje pracodawcy tej pani, ktora zatrudniono w 7 meisiacu ciazy, ktora wrocila do pracy jak sama mowi- z lojalnosci, i wspooczuje jej problemow. Ale szef na medal- kurcze, kurcze oby takich wiecej w Polsce. Mi sie artykul podobal, chociaz taki ckliwy, ale wcale nie pokazywal jednostronnego podejscia- mam dziecko i niech sie dzieje co chce. Pokazuje raczej ze nie ma dobrego czasu na dziecko- ze czlowiek z chiciazby nie wiem jak ustabilizowana sytuacja moze doswiadczyc jej zmiany. Nawet majac dziecko czy bedac w ciazy. Bohaterkom artykulu zycze szczescia. Sobie zycze nie od dzis wspolnego opodatkowania z dziecmi, bo na becikowe juz sie nie zalapie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
36mayfair Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:31 Ten artykul jest kolejnym potwierdzeniem slusznosci mojej decyzji o niezostaniu matka. Czuje wielki szacunek do matek. Mnie macierzynstwo przerasta, jest za ciezkie. Nic dziwnego, ze istnieje presja spoleczenstwa i niezrozumienie (albo zawisc) wobec kobiet, ktore nie chca byc matkami. Wiele ludzi z niechecia patrzy na tych, ktorzy rezygnuja z obowiazkow i poswiecen jakie niesie ze soba macierzynstwo. W najlepszym malzenstwie, to na kobiete spada wiekszosc obowiazkow zwiazanych z wychowaniem dziecka. Nie jest w porzadku oczekiwac od rodzicow, zeby zajeli sie wnukiem. Kto ma wychowywac dzieci i jak przekonac kobiety do rodzenia dzieci? Smutne to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
kaszabela Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:54 dokladnie! mam takie same odczucia. w Polsce matka to nieudacznik zyciowy, przegrana, zapracowana, niedouczona, zgorzkniala, nie stac jej w wiekszosci przypadkow na godne zycie. Bo dla moherowych beretow jedyna sluszna matka to matyja dziewica. maciezynstkwo to cud - wg ksiedza proboszcza. to tez cud w naszej polskiej codziennosci. jak wyzyc z dzieckiem za 500zl zasilku? ja wydaje nie 500 ale 5000 lekko miesiecznie. i nie zamierzam z tego rezygnowac. bo w imie czego? stac mnie na antykoncepcje wiec problem maciezynstwa z przypadku mnie nei dotyczny. ale zal ogarnia patrzac na ten ciemnogrod z becikowym.... Szacunek matkom za ich poswiecenie! Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:21 kaszbela- dokladnie tak - w Polsce matka to nieudacznica - a dlaczego? - bo slyszy od innych obiet- takich jak ty ze pozostanie w domu to odmozdzenie.... czlowiek czlowiekowi wilkiem - kobieta kobiecie wilkiem.... kaszabela napisała: > dokladnie! mam takie same odczucia. w Polsce matka to nieudacznik zyciowy, > przegrana, zapracowana, niedouczona, zgorzkniala, nie stac jej w wiekszosci > przypadkow na godne zycie. Bo dla moherowych beretow jedyna sluszna matka to > matyja dziewica. maciezynstkwo to cud - wg ksiedza proboszcza. to tez cud w > naszej polskiej codziennosci. jak wyzyc z dzieckiem za 500zl zasilku? ja wydaje > > nie 500 ale 5000 lekko miesiecznie. i nie zamierzam z tego rezygnowac. bo w > imie czego? stac mnie na antykoncepcje wiec problem maciezynstwa z przypadku > mnie nei dotyczny. ale zal ogarnia patrzac na ten ciemnogrod z becikowym.... > Szacunek matkom za ich poswiecenie! Odpowiedz Link Zgłoś
multanka Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 13:22 A mnie żal ogarnia czytając ten post. Tobie z kolei ktoś inny wyprał mózg - może ojciec redaktor Michnik ? Macierzyństwo daje kobiecie coś bardzo ważnego czego Tobie Kaszabelo brak - dojrzałość i umiejętność samodzielnego myślenia na temat wartości Odpowiedz Link Zgłoś
tezas macierzynstwo dalo zatem bohaterkom artykulu.. 26.02.06, 14:22 ... dojrzałość i umiejętność samodzielnego myślenia na temat wartości, idac za twoim zdaniem. Powinnas w 100% poprzec ich przemyslenia, nieprawdaz? Niestety niektorzy samodzielnie nie zaczna myslec nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
kaszabela Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 01:05 do tego sie to sprowadza polsce: przywilej bogatych lub dopust bozy w marginesie spolecznym. a pan prezydent zachecia ten margines do rozmnazania becikowym.... inteligencja emigruje razem z dzicmi, a mohery sie klonuja (w sposob naturalny rzecz jasna) Odpowiedz Link Zgłoś
zbig72 A moja żona była wściekła że musi wracać do pracy 26.02.06, 08:19 gdyby tylko było nas na to stać zostałaby z naszą córeczką a nie wracała do pracy, głupiego szefa itp... kobeta dla której kariera jest ważniejsza iż dziecko nie powinna być matką - pierwsze trzy lata w zyciu dziecka decydują o całej jego przyszłości - potem dziecko idzie do przedszkola i można wracać do kariery zresztą też wolałbym siedzieć z moją córcią w domu niż chodzic codziennie na 9 godzin do pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 08:47 Różnica jest jednak taka, że o Tobie nikt nie powie, iż mężczyzna, który woli karierę niż swoje dziecko, w ogóle nie powinien być ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
mariareis Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 09:45 Wiecie co, zamiast kłócić się czy mieć czy nie mieć dzieci i co bardziej kobietę upośledza lepiej zastanowić się co zrobić, żeby nie było takich dylematów. Większość kobiet chce mieć dzieci i większość kobiet chce pracować - nawet jeśli "tylko" pracują a nie robią karierę. Po prostu tak jak w krajach skandynawskich czy Kanadzie państwo i mężowie powinni przejąć część dotychczasowych obowiązków kobiet. Mam dwoje dzieci z którymi spędziłam w domu 10 lat(aż najmłodsze nie skończyło 3 i pomaszerowało do przedszkola). W tym czasie zrobiłam studia, teraz pracuję - kariery nie robię, ale przynajmniej używam mózgu. Oczywiście wzdycham sobie czasami jak by to było miło posiedzieć w domu z dziećmi, ale tak naprawdę mam świadomość, że bardziej chodzi mi o urlop niż o stałą zmianę.Siedziałam z pierwszym dzieckiem w domu i jeszcze nie rozpocząłam studiów - i doskonale pamiętam panikę jaką czułam gdy okazywało się, że coraz bardziej zapominam większość z tego czego się nauczyłam, że nie jestem w stanie skupić się nad poważniejszym problemem, że czytam coraz łatwiejsze, czysto rozrywkowe książki...Gdy leżałam w szpitalu kobiety z wykształceniem zawodowym mówiły, że boją się jak teraz zmieni się ich życie, że nie chciałaby rezygnować na stałe z pracy (w sklepie) i nie chcą zamknięcia w domu. A było to dobrych parę lat temu i raczej nie czytały tego typu artykułów. Nie wiem, dlaczego nie można pogodzić jednego z drugim, w końcu wychowywanie dzieci to praca fizyczna i na emocjach, i ciągle w jednym środowisku, 24 godz na dobę, więc to jest ciężka praca, ale jednocześnie intelektualnie to ona nie rozwija.Pomijam aspekt finansowy. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 12:01 tak naprawdę mam świadomość, że bardziej chodzi mi o > urlop niż o stałą zmianę.Siedziałam z pierwszym dzieckiem w domu i jeszcze nie > rozpocząłam studiów - i doskonale pamiętam panikę jaką czułam gdy okazywało > się, że coraz bardziej zapominam większość z tego czego się nauczyłam, że nie > jestem w stanie skupić się nad poważniejszym problemem, że czytam coraz > łatwiejsze, czysto rozrywkowe książki..Gdy leżałam w szpitalu kobiety z > wykształceniem zawodowym mówiły, że boją się jak teraz zmieni się ich życie, że > > nie chciałaby rezygnować na stałe z pracy (w sklepie) i nie chcą zamknięcia w > domu. :)))Myślę, że jakby posklejać fragmenty kilku postów z tego forum (m.in. tego_ i zredagować je w jeden, to wyszłoby nam w 100% o co tu chodzi i przestalibyśmy sie idiotycznie awanturować o odmózdzenie i egoizm, a sam artykuł może byłby lepszy od tego, który komentujemy:) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery tak jest 26.02.06, 15:28 kiniox napisała: > Różnica jest jednak taka, że o Tobie nikt nie powie, iż mężczyzna, który woli > karierę niż swoje dziecko, w ogóle nie powinien być ojcem. Jestes swietna! To jest wlasnie caly problem w PL. Kobietom clay czas "autorytety" mowia co maja robic i co czuc bo inaczej nie sa prawdziwymi: kobietami, zonami, matkami, kochankami..(tu wstaw co chcesz). Czas aby "autorytety" odczepily sie od doroslych LUDZI, jakimi sa kobiety i pozwolily im podejmowac WLASNE decyzje, zalezne od ich sytuacji zyciowej i kompozycji psychologicznej. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 09:41 Widzisz, a ja będę niedługo matką ale już teraz wiem, że nie zostanę w domu aż do pójścia dziecka do przedszkola (czyli jakieś 3 lata), ale wrócę do pracy zaraz po urlopie macierzyńskim, w każdym razie na pewno do roku czasu. Wynika to poniekąd z powodów finansowych, na pewno, ale nie tylko - ja po prostu cenię swoją pracę, ona mnie mobilizuje, żeby się zorganizować, ubrać się jak człowiek, wyjść z domu, porozmawiać z ludźmi. Gdy siedzę w domu, czuję się jak kura domowa i jestem nieszczęśliwa. Wiem, że dla dziecka dobrze jest być blisko matki, ale nie wciskajcie mi, że lepiej się umartwiać i siedzieć wbrew sobie w domu "dla dobra dziecka" niż realizować się i wracać do dziecka po poludniu z radością i uśmiechem na ustach. Mam na szczęście taką pracę, że wracam do domu w normalnych godzinach, nie wiem jaka byłaby moja decyzja w innym przypadku. Ale rozumiem kobiety z artykułu. Zresztą rozmawiałam z własną mamą, która siedziała w domu ze mną do ukończenia przeze mnie 3go roku życia i nie wspomina tego okresu najlepiej, mówi, że z radością wróciła do pracy. Mam ją potępić, że mówi to, co czuje większość kobiet? Odpowiedz Link Zgłoś
polikastra Po 3 latach w wiekszości przypadków NIE ma powrotu 04.03.06, 09:59 do "kariery". 3 lata w wiekszości dziedzin to epoka, w miejscu, gdzie sie pracowało pracują już inni ludzie. Po 3 latach braku wysiłku intelektualnego (na ktory pry dziecku brak czasu i sił) mózg jest "sflaczały" jak mieśnie paralityka. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 11:08 a ile ty masz lat kobieto? Przedewszystkim zeby posiadac dziecko potrzebny jest maz , w tym starym slowianskim znaczeniu, mezny , odwazny itd . Porzadnych , zaradnych facetow jest jak na lekarstwo .To z kim sie takie jak ty maja rozmnazac , pewnie ze lepiej 5000 na przyjemosci wydac, ale nie odreagowuj swoich frustracji na matkach, masz prawo do hedonistycznego zycia.A ja mam prawo wychowywac swoje dziecko bez nian, tyle filmow i ksiazek ,ktore przeczytalam i kursow , ktore w ciagu tych 4 lat zrobilam ,chyba o omozdzeniu nie swiadcza.Trzeba tylko umiec dogadac sie z tesciowa i matka , kolezanki tez moga czasem pobawic sie z latorosla, a do kina mozna pojsc czasem bez meza ,jesli sie kocha kino, a on w tym czasie poczyta przed snem. A jesli jeszcze masz w domu internet... Male dziecko jesli jest zdrowe to w poczatkowym okresie przesypia wiekszosc dna. Moja siostra po doprowadzeniu dzieci do wieku szkolnego poszla na studia . Nie wiem jak ci dziala wyobraznia , ale matki nawet tak stare jak ja jesli maja mlody umysl moga sie rozwijac przez cale zycie , to jest kwestia czy jest sie mlodym duchem . Tak ale warunkiem do tego jest madry partner a nie nie duzy mazgaj i Piotrus Pan u boku.I na Boga MACIERZYNSTWO , prosze spojrz do slownika. Odpowiedz Link Zgłoś
zhona Re: Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 13:08 Artykuł potwierdza tezę, że decydując się na dziecko należy wykazać się odpowiedzialnością i zdrowym rozsądkiem. Dlatego nie odważę się na macierzyństwo w obawie o utratę środków fiannasowych, a przede wszystkim nie obarczę odpowiedzialnością partnera za utrzymanie rodziny, co byłoby tak samo egoistycznym podejściem, jak nieuzasadnione żądanie od państwa pensji za sprawowanie funkcji matki i żony w domu. Większość kobiet nie posiada bogatego faceta w domu, nie wykonuje wolnego zawodu i nie pracuje w prorodzinnych firmach. Posiadanie dziecka jest sprawą prywatną i nie podlegającą dyskusji - albo mnie na nie stać, albo nie. A jeśli nie, to nie mogę mieć o to pretensji do nikogo. A ponieważ żyjemy w biednym kraju z władzą ekonomicznej niekompetencji i ignoranctwa, nie spodziewajmy się, że pracodawcy będą mieć warunki do zatrudniania i utrzymywania matek. Odpowiedz Link Zgłoś
czudna Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 14:33 Mam dosyć takich tekstów, bo mi obrzydzają macierzyństwo. Frustracja, beznadzieja, męczeństwo.Ja też musiałam zrezygnować z pracy (po dwóch latach walki o zatrudnienie, zaszłam w ciążę i ustapiłam miejsca innym). I teraz żyję ambicjami mojego męża, bo na moje nie ma czasu. Nie rozdzieram jednak szat i dziękując Bogu za mój Skarb siedzę już 8 miesięcy sama w 4 ścianach, bo znam osobiście kobiety, które walczyły o dziecko po poronieniach, którym dziecko umarło wraz z pierwszym oddechem, bo urodziło się bez płuc, albo takie walczą o zdrowie swego dziecka w szpitalach siedząc dwa lata całą dobę na plastikowym stołeczku.I nie mam siły komentować wypowiedzi trzydziestoparoletniej pani, która narzeka na kopiące w łonie dziecko albo, że nie mogła zażyć w ciąży tabletki na ból głowy. To jest dla mnie po prostu śmieszne.Dziękuję za to za klika słów otuchy Pani Paulinie (mojej imienniczce), bo piękne były te słowa o dwóch światach: zewnętrznym i Pani z Maleństwem. I to, że bohatersko łączy Pani dom i pracę. Takich historii chcę słuchać, bo wierzę, że nawet jeśli nie w tym roku, to już za dwa lata, gdy Mały pójdzie do przedszkola, znów będę mogła szukać jakiejś pracy i spełniać się inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 17:26 Popieram! Osoba, dla której dolegliwości ciążowe są niemal końcem świata to rozpieszczony, niedojrzały emocjonalnie dzieciak, który mimo wieku nie nadaje się po prostu do życia, bo go nie zna i nie rozumie, co jest najważniejsze. Panie takie smarują się kremikami antycellulitowymi, fundują sobie cesarskie cięcie na życzenie itp. bzdety myśląc tylko o własnym tyłku, własnej wygodzie. A po porodzie jedyna rzecz która zaprząta ich myśli to szybki powrót do "nienagannej figury", zaś dziecko jest dopiero na którymś tam miejscu w hierarchii obowiązków, czy potrzeb. Znam rodziców wcześniaków urodzonych z wagą poniżej kilograma, znam matki, które dopiero po którymś tam razie zaszły w ciążę, wreszcie, pamiętam swoją walkę o zagrożoną ciążę, znam matkę sześciorga pociech, która nigdy nie okazała znudzenia, żalu, czy też wściekłości na żadne ze swoich dzieci, a każdą ciążę traktowała jak coś wyjątkowego bez banałów typu "czułam się inkubatorem". Znam wiele matek, które może czasem są zmęczone i sfrustrowane, ale nie wiążą tego z dzieckiem, ale traktują jako coś normalnego o czym już nawet nie wypada gadać, bo to stara śpiewka. A paniom, które tak bardzo chcą się poczuć mamusiami, ale bez tych wszystkich niedogodności związanych z porodem, niedospaniem, proponują sprawić sobie kotka, też jest trendy. Odpowiedz Link Zgłoś
latouche Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 18:33 a ja proponuje Tobie odpuscic. Jezeli znasz takie swiete matki, ktore znosza trudy macierzynstwa z entuzjazmem, super. Jezeli sama jestes taka matka, podziwiam i sklaniam czolo, z pewnoscia pojdziesz do nieba z butami. Z malym zastrzezeniem: szkoda ze tacy wspaniali ludzie nie postepuja zgodnie ze stara, madra zasada "jestem wymagajacy wobec siebie, poblazliwy wobec innych". ja jednakowoz uwazam, ze jezeli sobie czasem ponarzekam do przyjaciolki, to wcale nie czyni ze mnie matki wyrodnej, rozpuszczonej malolaty etc. Kazdy czasem miewa dosc, jezeli sobie tylko ponarzeka, a nie odreagowuje na rodzinie, to chyba wszystko OK, prawda? Aha, moich dwoch synkow jest zaplanowanych. A kota tez mam - nawet dwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
malwisienia ML 26.02.06, 18:51 Wg ciebie rodzić trzeba koniecznie w bólu (najlpiej kilkunastogodzinnym), a później należy chodzić jak kocmołuch z obwisłym brzuchem, celulitem i rozstępami Założe się, że twój chłop ma kochankę na boku, bo pewnie po porodzie wyglądasz jak wieloryb i nie trzymasz moczu Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Malwisienia nie przesadzaj 26.02.06, 18:57 Mysle ze LM jest mezczyzna, przypuszczam nawet ze niezonatym. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: ML 26.02.06, 19:10 Dobra, będę złośliwa i napiszę, że mnie chociaż ktoś tknął palcem w przeciwieństwie do ciebie...i co...poobrażałyśmy się, hehehe? Odpowiedz Link Zgłoś
czudna Re: Malwisienia 26.02.06, 20:40 Zaskakujące, że tak zaangażowana Czytelniczka Wysokich Obcasów, magazynu dla kobiet opinotwórczej Gazety Wyborczej, prowadzącej głośną akcję "Rodzić po ludzku" w tak ordynarny sposób wypowiada się na temat matki w połogu. Ponieważ nie wspomniałaś jednak o innych ciekawostkach z sali porodowej, w których mogłabyś sobie pofolgować jeszcze bardziej, widzę że nie masz pojęcia o czym pisesz. Litości! Przerzuć się na forum:Uroda. Ile masz centymetrów w łydkach? Odpowiedz Link Zgłoś
rozalia1 Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 22:19 witam pierwszy raz wpisuję się na forum. artykuł, który tak poróżnił panie mnie tez zaciekawił bo pokazuje że macierzyństwo może mieć różne barwy. Zaliczam się obecnie do licznej zapewne grupy matek wychowujących dzieci. Jestem mamą fantastycznej trójki(dwoje w przedszkolu i 10-cio miesięczny niemowlak), nie pracuję zawodowo (tzn. nie wychodzę z domu do pracy, bo w domu mam jej bez liku) od prawie 6-ciu lat (wcześniej prowadziłam z mężem firmę, uwielbiałam swoją pracę, często wyjeżdżałam, moja praca była twórcza, różnorodna, odpowiedzialna, ciekawa)Ta praca którą wykonuję teraz jest z pewnością mniej spektakularna, rzadziej się "udzielam" towarzysko, czasami wielu rzeczy nie chce mi się robić (a jestem bardzo dziarską i energiczną osobą i nie cierpię stagnacji)ale wiem że chce wychowywać moje dzieci, chce z nimi być, wygłupiać się, dostrzegać z czasem w nich świetnych kompanów do rozmów. staram się nie nazywać tego poświęceniem, moje dzieci nie muszą mi za to w przyszłości dziękować.Ale wiem też świetnie że nie jest to praca cukierkowa (to nie modelka na wybiegu) odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka nie da się z niczym porównać, żadne olbrzymie przedsiębiorstwo to nie to co ty bujająca płaczące, chore dziecko, siedząca przy nim w szpitalu (bo i to przeżyłam)itp. Z drugiej strony nie chodzi mi o jakąś gloryfikację zawodu mama, nie mówię że kobiety mają się zamykać w domu. Ja nikogo nie oceniam choć oczywiście bliższe są mi postawy tych kobiet, które zdecydowały zostać z dziećmi w domu.Wychowanie dziecka przez 2 godz. od 18.00 do 20.00 to chyba jednak troche mało. Rozumiem natomiast frustracje, które się pojawiają bo dzieci to bardzo wdzięczny , słodki ale i obowiązek i trud. Ja przez pare lat nie mogłam zajść w ciążę i jak patrzyłam na dzieci w wózkach to widziałam tylko piękne zadbane uśmiechnięte maleństwa i ich szczęśliwe mamy i myślałam że tak wygląda macierzyństwo jak na amerykańskich filmach albo w gazetach, okazało się inaczej - nie tylko tak. Moje dzieci np. często chorują ((syn ma astmę), bywały w szpitalach, częste są noce kiedy biegam od jednego łóżka do drugiego z inhalatorem bo kaszlą)- nawet teraz pisząc ten post kilka razy biegałam do dzieci), przez pierwsze 2,3 lata słabo spały. to są rzeczy, które naprawdę ciężko sobie wyobrazić kiedy się jest bez dzieci. To nie jest użalanie tak po prostu jest. Sprawa finansowa też jest tu niebagatelna, mąż narazie sobie radzi ale musieliśmy mocno ograniczyc wydatki, dzieci leczą się w państwowej przychodni , pójdą do państwowej szkoły i juz nad tym nie ubolewam. Nie wiem czy zdołam wrócić do pracy (moja jest jeszcze dodatkowo dyspozycyjna), może będę musiała znaleźć coś innego. Wiem że chciałabym pracować bo w pewnym momencie sama powiem dzieciom teraz radzicie sobie sami. Nie chcę robić bilansu zysków i strat bo wiadomo że najważniejsze są dzieci ale jestem pełna pokory dla różnych postaw, tych z artykułu też bo wiele razy myślałam podobnie. Na pewno państwo powinno byc pomocne choć przy PiSie to za bardzo tego nie widzę. Również kobiety powinny sobie pomagać a nie walczyc ze sobą - tak myślę. magda Odpowiedz Link Zgłoś
alka27 Inny problem... 27.02.06, 22:40 Witam, jestem mamą rocznej, cudownej córeczki, obecnie na wychowawczym, ale niedługo planuję powrót do pracy, niestety z konieczności:( Nie chciałabym odnosić się do historii bohaterek, bo każde macierzyństwo jest inne i każda mama - kobieta radzi sobie inaczej (zarówno organizacyjnie, jak i emocjonalnie). Osobiście zaliczam się do mam,które czerpią radość z pracy w domu (bo wychowywanie dziecka i prowadzenie domu to praca, jak każda inna). Moim zdaniem smutne jest co innego. Ten artykuł ukazuje w efekcie, że nie warto rodzić dzieci, że dzieci to taki balast, ktory przeszkadza w karierze, krzyżuje plany, zabiera pieniądze na bluzkę, kredyt i balsam. Artykuł jest, moim zdaniem bardzo dużym uproszczeniem tego, co może się wydarzyć po porodzie, z całym szacunkiem dla bohaterek, bo nie o nie mi tutaj chodzi, lecz o pewien styl prasy kobiecej. Oczywiście, że dziecko to obowiązki, czasem większe lub mniejsze trudy wychowawcze, smutki i troski, lecz tak jak w każdej innej pracy. Oprócz tego to jeszcze niepowtarzalny okres w życiu, którego nie da się porównać z żadnym innym, piękny i twórczy, który pozwala wykształcić w sobie całą masę pozytywnych uczuć. Przesłanie tego artykułu i innych mu podobnych może zastanowić niejedną mlodą kobietę i wytworzyć w jej opinii pogląd, że urodzenie dziecka i macierzyństwo generalnie to rzecz negatywna i ostatnia, na jaką warto w życiu znaleźć czas. Po prostu artykuł może podtrzymać powszechną opinię wśród wielu młodych, aktywnych zawodowo kobiet, że urodzenie dziecka to zachowanie na miarę "ciemnej baby ze wsi" (nie obrażając tych ostatnich). Naprawdę bardzo szkoda. Pozdrawiam wszystkie mamy, Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
barbaragoralska Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 15:01 Przekleństwem naszego kralu jest to że nie możemy swiadomie decydować czego chcemy (przynajnmniej w większości). Nie możemy decydować o czym bo tego chcemy tylko że nas sytuacja zmusza do czegoś. Dla mnie absurdem jest gdy kobieta zarabia 1000 zł na ręke pracuje od 8-17 ( zdojazdami jest to 11 godz.) i oddaje całą pensje opiekunce. Powiedzcie sami czy to nie bezsensu. Inaczej wygladałaby sytuacja gdybym zarabiała 2000 - 1000 dla nas 1000 dla opiekunki. jestem matką 8-miesięcznego Łukasza. Wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim. Bardzo kocham synka i bycie z nim to dla mnie coś najwspanialszego. Chciałabym też spełniać sie zawodowo za ... godziwą pensje. Podziwam kobiety które decydują sie na urlop wychowawczy w dzisiejszych czasach. Wiekszość z nich nie stać na to aby dziecko zostawić z opiekunką. Zastanawiają się skąd wziąć na pieluiszki dla małego.Fakt bycia na wychowawczym krytykują to osoby które same płacą swoim pracownikom ochłapy. Znam przypadki łapania bogatego faceta na dziecko, którym potem zajmują się liczne "ciocie". No cóż przecież celem priorytowym są pieniądze i luksusowe życie ( cel nr 1 wojaże po świcie). A w ogóle choć pani taka siedzi w domu to musi wyjechać na weekend odpocząć sobie od dziecka. Czy to nie jest pole do pogardy. Ależ to nie wypada krytykować bogatych... Jak można..... Dlaczego nie ma w artykule ani słowa o takim przypadku. Sama znam co najmniej kilka. Odpowiedz Link Zgłoś
odadoz2 Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 15:58 Niezła ta mamuśka. Tylko współczuć dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 17:14 ...o czym zapomina wiele pań i sprawia sobie "słodkiego" bobasa, który ma być kolejnym dodatkiem do garderoby, samochodu, kariery. Taka jest niestety smutna prawda. Szkoda, że "Wysokie Obcasy" nie poruszą tego problemu. Jedna rzecz to trudy macierzyństwa związane z brakiem tzw. środków na utrzymanie rodziny, a inna...podstarzałe panie z pretensjami, które myślą, że się za pomocą dziecka odmłodzą, będą trendy albo zatrzymają u swego boku faceta, którego nic innego zatrzymać nie może. A potem mamy sfrustrowane i roszczeniowo nastawione babska, którym wydawało się, że będzie jak w reklamie, wszystko cacy, one piękne, zadbane, a dzidziuś śliczny i nieupierdliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 18:37 Wiesz co? Nie przeginaj, bo normalnie obrazasz tu ludzi! Jak ktoś mówi, ze go boli, to znaczy, ż e go boli i już . Jak nei bedzie mówił, ż e go boli, to nie zostanie przez to Matka Boską, a jedynie nie bedzie mówił , ż e go boli i być może, choć niekoniecznie, namietnie zacznie wytykać po iluś latach, ---> jak ja sie dla was poświęcałam, nie mówiąc ani słowa! Także wrzuć na luz , bo jak sie kogoś obraza(a uwazam, ż e obrazasz kobiety z tego artykułu), to nie mozna spodziewać sie, że wszyscy będą to spokojnie znosić. Ich sprawa, ile mają lat , jak rodzą dzieci, nie twoja- mnie moja podstarzała matka urodziła jak miał 38 i to jest sprawa kobiety, nie oceniania ptrzez kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:05 Wiesz, co? Nie ja tu obrażam, ale mnie i inne kobiety się obraża takimi artykułami. Można powiedzieć: boli mnie, jest mi ciężko, ale nie w formie harlequinowego wyznania albo pensjonarskiej powieści! I o to tu chodzi. A Ty, Pani obrażalska może nie udzielaj się na forum, skoro jesteś taka wrażliwa. A póki co, w tym kraju jest wolność słowa, jak też i prawo do takich ekshibicjonistycznych wystąpień, nikt tym paniom nie kazał się tu ujawniać w tym artykule, ale same chciały i my mamy prawo je oceniać, nawet jeśli uznamy, że gadają zwykłe głupoty!!! Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:17 A ile was jest, ze używacie plularis maiestaticus? I życzę sobie wreszcie, żebyś przestała czepiać sie czyjegoś języka, bo ja się nie czepiam Zanussiego, że jak mówi, to 3/4 Polaków nie rozumie o czym on mówi i po jakiemu, choć mówi po polsku! Odpowiedz Link Zgłoś
ml130676 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:32 Strofujesz mnie, jak belfer! A Zanussi to mój ulubiony reżyser. Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 27.02.06, 08:18 Nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że ten artykuł cię obraża. Wyobraź sobie, że jesteś np. sprzedawczynią i ukazałby się artykuł o tym, jak wiele sprzedawczyń ma ciężko z racji wykonywanego zawodu, że są nisko opłacane, że niektóre chciałyby zmienić pracę. Czy mnie, mimo że lubisz swoją pracę, możesz obrażać to, że ktoś inny myśli inaczej? Ciesz się, że macierzyństwo daje ci satysfakcję i nie bój się przyznać choćby przed samą sobą, że bywa ciężko i że się czasami boisz - każdy tak ma... Odpowiedz Link Zgłoś
wydmuszek Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 20:35 Kolejny mądry artykuł, gratuluje. Mam sentyment do Opola bo tam dziennie studiowałam i też jestem mamą. To prawda nie jest łatwo dziś młodym rodzicom materialnie,ale radzę bohaterkom artykułu przeczekać,bo jak dzieci podrosną to będzie łatwiej wszystko sobie poukładać. Moja niunia w maju skończy 3 latka, posłałam ją do przedszkola a sama pracuję w fabryce fizycznie i mimo tego cieszę się. Zyczę wszystkim rodzicom powodzenia w pracy i w domu, i pamiętajcie mamy mimo, że ojcowie częsciej pracuja niż wy jak dzieciaczki są malutkie trudy wychowania, opieki dzielcie pół na pół. Odpowiedz Link Zgłoś
rozalia1 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 00:20 witam pierwszy raz wpisuję się na forum. artykuł, który tak poróżnił panie mnie tez zaciekawił bo pokazuje że macierzyństwo może mieć różne barwy. Zaliczam się obecnie do licznej zapewne grupy matek wychowujących dzieci. Jestem mamą fantastycznej trójki(dwoje w przedszkolu i 10-cio miesięczny niemowlak), nie pracuję zawodowo (tzn. nie wychodzę z domu do pracy, bo w domu mam jej bez liku) od prawie 6-ciu lat (wcześniej prowadziłam z mężem firmę, uwielbiałam swoją pracę, często wyjeżdżałam, moja praca była twórcza, różnorodna, odpowiedzialna, ciekawa)Ta praca którą wykonuję teraz jest z pewnością mniej spektakularna, rzadziej się "udzielam" towarzysko, czasami wielu rzeczy nie chce mi się robić (a jestem bardzo dziarską i energiczną osobą i nie cierpię stagnacji)ale wiem że chce wychowywać moje dzieci, chce z nimi być, wygłupiać się, dostrzegać z czasem w nich świetnych kompanów do rozmów. staram się nie nazywać tego poświęceniem, moje dzieci nie muszą mi za to w przyszłości dziękować.Ale wiem też świetnie że nie jest to praca cukierkowa (to nie modelka na wybiegu) odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka nie da się z niczym porównać, żadne olbrzymie przedsiębiorstwo to nie to co ty bujająca płaczące, chore dziecko, siedząca przy nim w szpitalu (bo i to przeżyłam)itp. Z drugiej strony nie chodzi mi o jakąś gloryfikację zawodu mama, nie mówię że kobiety mają się zamykać w domu. Ja nikogo nie oceniam choć oczywiście bliższe są mi postawy tych kobiet, które zdecydowały zostać z dziećmi w domu.Wychowanie dziecka przez 2 godz. od 18.00 do 20.00 to chyba jednak troche mało. Rozumiem natomiast frustracje, które się pojawiają bo dzieci to bardzo wdzięczny , słodki ale i obowiązek i trud. Ja przez pare lat nie mogłam zajść w ciążę i jak patrzyłam na dzieci w wózkach to widziałam tylko piękne zadbane uśmiechnięte maleństwa i ich szczęśliwe mamy i myślałam że tak wygląda macierzyństwo jak na amerykańskich filmach albo w gazetach, okazało się inaczej - nie tylko tak. Moje dzieci np. często chorują ((syn ma astmę), bywały w szpitalach, częste są noce kiedy biegam od jednego łóżka do drugiego z inhalatorem bo kaszlą)- nawet teraz pisząc ten post kilka razy biegałam do dzieci), przez pierwsze 2,3 lata słabo spały. to są rzeczy, które naprawdę ciężko sobie wyobrazić kiedy się jest bez dzieci. To nie jest użalanie tak po prostu jest. Sprawa finansowa też jest tu niebagatelna, mąż narazie sobie radzi ale musieliśmy mocno ograniczyc wydatki, dzieci leczą się w państwowej przychodni , pójdą do państwowej szkoły i juz nad tym nie ubolewam. Nie wiem czy zdołam wrócić do pracy (moja jest jeszcze dodatkowo dyspozycyjna), może będę musiała znaleźć coś innego. Wiem że chciałabym pracować bo w pewnym momencie sama powiem dzieciom teraz radzicie sobie sami. Nie chcę robić bilansu zysków i strat bo wiadomo że najważniejsze są dzieci ale jestem pełna pokory dla różnych postaw, tych z artykułu też bo wiele razy myślałam podobnie. Na pewno państwo powinno byc pomocne choć przy PiSie to za bardzo tego nie widzę. Również kobiety powinny sobie pomagać a nie walczyc ze sobą - tak myślę. magda Odpowiedz Link Zgłoś