Na urlopie macierzyńskim

25.02.06, 09:00
Jakze rozne podejscie do "bycia matka" w tym artykule w porównaniu do
artykulu sprzed tygodnia"nastolatki maja dzieci".Zycze wszystkim bohaterkom
duzo zdrowia i wytwalosci w codziennych zmaganiach sie z zyciem.
    • nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 09:45
      Szok.To jakby o mnie ,tyle ze plus urlop wychowawczy.To moze zabrzmiec
      strasznie ,ale po tych 4 latach w symbiozie z potomkiem marze o tygodniu bez
      niego i jego ojca, wszystko jest ok , tyle ze gdzies sie zapetlilam i mimo
      niezwykle udanego syna i supermeza stracilam czesc siebie .Mam prawo marzyc o
      tygodniu rozregulowanym ogladniem zaleglych filmow , poswieceniu calego dnia
      dla siebie, o wyalienowaniu sie w tlumie i poszwedaniu sie z aparatem po
      zaulkach Lodzi.No mam prawo , ale chyba juz na trzeci dzien bym zaczela tesknic
      za spojrzeniami niebieskich oczu i czekaniem na usmiech w dojrzalych zielonych.
      • azja1974 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 11:14
        Świetny artykuł! Pokazuje macierzyństwo z różnych punktow widzenia, bo tyle
        jest rodzajów macierzyństwa, ile matek. Słodkie maleństwa często przydają zyciu
        ich mamuś goryczy. Takie jeste życie, jasne, ale przynajmniej w kwestiach
        ekonomiczno/prawnych "prorodzinne" państwo mogłoby coś zrobić, żeby być
        naprawdę prorodzinne.
        • hegemon72 Re: Na urlopie macierzyńskim 28.02.06, 20:07
          a gdzie jest napisane ze trzeba wozek za 2tys?

          i pieluchy jednorazowe?

          ja niebylem wychowywany na jednorazowych

          tylko teraz sie gowniarom w dupie przewraca i na latwizne ida

          kiedys kobiety jeszcze musialy w kolejkach stac i pieluchy prac

          i mialy na wszystko czas

          a teraz biedaczki zmeczone he he
          • kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 28.02.06, 20:26
            typowe, doprawdy...
            • delfina77 Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 22:03
              Tak, tylko kiedyś faceci byli męscy i zarabiali na tyle, że taka kobieta mogła
              sobie pozwolić na to, żeby zostać w domu na parę lat i prać te pieluchy, skoro
              nie było innej możliwości. Teraz co prawda pieluchy i inne gadżety
              nowocześniejsze, ale mężczyźni już nie ci...
              • kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 22:29
                Tak sobie jeszcze pomyślałam, jak można do tego stopnia nie pamiętać czasów
                dzieciństwa? Ja pamiętam bardzo dobrze, a młodsza jestem od hegemon72 tylko o
                mgnienie oka. Moja mama pracowała do godziny 16:00, do mojego przedszkola miała
                dwa przystanki tramwajowe i zawsze przyjeżdżała po mnie prosto z pracy. A jednak
                byłam ostatnim dzieckiem odbieranym z przedszkola i siedział już ze mną tylko
                woźny. Ja dzisiaj mogę tylko pomarzyć o wyjściu z pracy o 16, podobnie jak o
                utrzymaniu rodziny i spłacie kredytu mieszkaniowego z jednej pensji. Może i
                kiedyś mamy prały pieluchy i stały godzinami w kolejkach, ale zwykle miały też
                na to stosunkowo więcej czasu. Poza tym WCALE NIE BYŁY wypoczęte i zrelaksowane,
                i wcale nie miały na wszystko czasu. Zwykle pomagały babcie, ciocie, sąsiadki.
                Może hegemon72 tak się wydaje, bo jego mama nigdy się nie skarżyła? A może nie
                skarżyła się, bo nie miała odwagi? Jeszcze by jej synalek wyjechał z takim samym
                tekstem - że jej się w dupie przewraca?
    • xenot Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 11:32
      Fatalnie, wszystko rozbija sie o pieniadze :(

      Zwrocilo moja uwage podejscie p. Anny Fujarczuk-Deli :

      > Gdyby nie moi rodzice, którzy wciąż pracują, nie udałoby się nam utrzymać.
      a dalej:
      > Co mnie obchodzi to, że nie będę miała dobrej emerytury?
      > Nie będę - to chociaż dzieci mi pomogą.

      Pani Anno, przeciez jesli sytuacja sie powtorzy, to Pani bedzie pomagac finansowo swoim doroslym
      dzieciom (a nie na odwrot) i jeszcze dofinansowywac wnuki.
    • the.bill1 Życzę kochających mężów. Wtedy jest ok. 25.02.06, 11:47
      A Wyborczej życzę mądrości w krzewieniu miłości, a nie nienawiści dla ludzi
      myślących inaczej niż Ojciec redaktor GW.
    • ml130676 Grafomaństwo... 25.02.06, 11:49
      ...wyziera z tego artykułu. No i te niedopieszczone mamulki-inteligentki, które
      tak strasznie cierpią, ach, jak cierpią. Chyba zaleję się łzami ze wzruszenia.
      Już wolę wypowiedzi tych nieletnich matek z poprzedniego artykułu. Są
      przynajmniej szczere, choć naiwne, brak w nich autokreacji, jakiejś takiej
      sztuczności, która jest w tych damulkach z "fiu-bździu" w głowach.
      • polly-jean Re: Grafomaństwo... 25.02.06, 12:17
        Denerwuje cię biedaku, że kobieta oprócz tego, że daje się zapłodnić i rodzi,
        także myśli?
        • ml130676 Re: Grafomaństwo... 25.02.06, 12:55
          Denerwuje mnie, jako kobietę, że inne kobiety nie myślą przed, tylko dopiero
          po! Czyżby mądre książki w stylu "Ciąża i poród" nie informowały o tym, co
          czeka przyszłą matkę? Tęsknota za wolnością? A może za łatwo się w tę ciążę
          zaszło? A może za wcześnie lub za późno? A może...bo koleżanka ma dziecko, bo
          rodzina ponagla, bo tak trzeba? Wiele jest tych "może".
          • sabinka707 grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 15:02
            A mnie denerwuje postawa pełna pretensji, że ktoś sobie trochę ponarzeka.
            Decydując się na dziecko nie jest się w stanie wszystkiego przewidzieć, bo życie
            i drugi człowiek, nawet taki mały, są złożone.
            W artykule nie ma obrazka - Matki Polki, są za to kobiety, które chciałyby coś
            osiągnąć, które boją się braku pieniędzy, tego, co będzie w przyszłości. Może to
            Cię tak drażni - ten brak ikony i hurraoptymizmu, tak powszechnego teraz, gdy
            idzie o wiadomości o pracach rządu?
            • ml130676 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 15:17
              Droga Pani Sabinko707! Jeśli chce Pani poznać prawdziwe problemy matek, to
              zapraszam na dowolny oddział patologii ciąży, gdzie każdego dnia trwa walka,
              żeby w ogóle potem można było mieć przedmiot do ewentualnych
              narzekań...albo...ośrodek pomocy społecznej, gdzie matki mają prawdziwe powody
              do zmartwień, bo ich dzieci urodziły się z jakąś ciężką wadą...albo...wiele
              jest takich albo.
              • latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 16:39
                a Ty wierzysz, ze jak te matki z patologii ciazy juz urodza, to nigdy nie
                narzekaja, tylko np. ze spiewem szczerej radosci na ustach wstaja 12 raz w ciagu
                nocy do zabkujacego niemowlaka???
                No i nie wiem jak inne matki, ale dla mnie swiadomosc ze kogos spotyka tragedia
                - chociaz bardzo mu wspolczuje - nie sprawia ze mi jest na przyklad lzej znosic
                cztery dni samotnosci z dwojka malych synkow, z tego jeden mocno przeziebiony a
                drugi jeszcze noworodek (ich tata jest w podrozy sluzbowej).
                Ten artykul byl fajny, taki slodko-gorzki, podobnie jak wlasnie wyglada zycie z
                maluszkiem.
                • barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:11

                  jak jest takie slodko- gorzkie - oddaj dziecko niani i do pracy...bedzie
                  slodziutko...


                  latouche napisała:

                  > a Ty wierzysz, ze jak te matki z patologii ciazy juz urodza, to nigdy nie
                  > narzekaja, tylko np. ze spiewem szczerej radosci na ustach wstaja 12 raz w
                  ciag
                  > u
                  > nocy do zabkujacego niemowlaka???
                  > No i nie wiem jak inne matki, ale dla mnie swiadomosc ze kogos spotyka
                  tragedia
                  > - chociaz bardzo mu wspolczuje - nie sprawia ze mi jest na przyklad lzej
                  znosic
                  > cztery dni samotnosci z dwojka malych synkow, z tego jeden mocno przeziebiony
                  a
                  > drugi jeszcze noworodek (ich tata jest w podrozy sluzbowej).
                  > Ten artykul byl fajny, taki slodko-gorzki, podobnie jak wlasnie wyglada zycie
                  z
                  > maluszkiem.
                  • delfina77 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 19:21
                    Nie cierpię kobiet, które patrzą na świat jednostronnie-jeśli masz dziecko i
                    siedzenie z pieluchami w domu cię uszczęśliwia i nie masz poza tym żadnych
                    problemów to ciesz się-ale może nie wszyscy są w takiej sytuacji i o takich
                    osobach jest ten artykuł. Przecież nie o to chodzi, że one nie kochają swoich
                    dzieci, tylko po prostu martwią się o przyszłość, jak większa część myślących
                    ludzi w Polsce. Reszta głosuje na PiS
                  • latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 19:24
                    barbarakaroluk napisała:

                    > jak jest takie slodko- gorzkie - oddaj dziecko niani i do pracy...bedzie
                    > slodziutko...
                    jestes bezinteresownie zlosliwa, ale w moim przypadku akurat spudlowalas ze
                    swoimi szpileczkami, ze az milo.
                    ja wcale nie musze isc do pracy, bo to praca przychodzi do mnie. Wyobraz sobie,
                    ze w dzisiejszych czasach tlumacz moze pracowac nigdzie nie wychodzac. Dla mnie
                    super, mozesz mi wierzyc na slowo.
                    Jak do tej pory - z jednym tylko dzieckiem - swietnie godzilam prace zarobkowa z
                    wychowaniem synka. Nie wiem jak teraz bedzie z dwojka, ale jakos sobie poradze,
                    (na razie Diego ma 6 tygodni, i wciaz trwa moj dobrowolny i bezplatny urlop
                    macierzynski)
                    • barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 00:51
                      latouche - nie jestem zlosliwa- nie lubie tylko jak mowi sie o dzieciach i
                      macierzynstwie jak o czyms co jest zlem, obowiazkiem ktorego sie nie chcialo,
                      czyms co uwlacza godnosci kobiety.....
                      co do pracy - ja jestem pracownikiem naukowym, wiec wiem o czym mowisz, mozna
                      pracowac w domu kiedy sie chce i spokojnie dzielic to z obowiazkami domowymi
                      • latouche Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 18:41
                        barbarakaroluk napisała:
                        > latouche - nie jestem zlosliwa- nie lubie tylko jak mowi sie o dzieciach i
                        > macierzynstwie jak o czyms co jest zlem, obowiazkiem ktorego sie nie chcialo,
                        > czyms co uwlacza godnosci kobiety.....
                        alez ja nic takiego nie napisalam! napisalam, ze artykul jest "slodko-gorzki",
                        podobnie jak zycie z maluszkiem. Jezeli to dla Ciebie jest rownowazne z tym co
                        piszesz powyzej, to w sumie nie ma sensu kontynuowac dyskusji, nie rozumiemy sie.
                        Sprobuj zrozumiec: moi synowie sa fantastyczni, jestem szczesliwa ze ich mam i
                        jestem z nich dumna. Jednoczesnie moge bywac czasami zmeczona i sfrustrowana, i
                        moge sobie wtedy ponarzekac do przyjaciolki czy mamy, nikomu to nie zaszkodzi, a
                        mnie ulzy. To jest zycie, a nie amerykanski film rodzinny, gdzie mamusia zawsze
                        trsyka czuloscia i optymizmem, a w kredensie ma zawsze wlasnorecznie upieczone
                        ciasteczka:)
                • malwina18 Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 17:23
                  a niby na czym polega posiadanie dzici? na wstawaniu w nocy, trosce o prace
                  która sie ma, bo trzeba zarobic na ich wychowanie, na zabawie maskotkami,
                  odpowiadaniu na to samo pytanie 100 razy, praniu śliniaczków i zmienianiu
                  pieluszek. O tym każdy wie i zwłaszcza jak ma 30 lat to powinien brać pod uwage
                  decydując się na dziecko. Dziwne jest to podejście 30 letnich kobiet
                  zachowujących się jak rozpieszczone podlotki, dla których liczą się tylko one
                  same (one mają prawo marzyć, żyć dla siebie, realizować się itd.). WIele matek
                  wraca do pracy na kilkanaście godzin dziennie, bo nie za bardzo ma się komu
                  uwiesić finansowo na szyi i cieszy się, że może wstać do dziecka 5 razy w nocy
                  bo to i tak czasem jedyna okazja na kilka dni żeby je zobaczyć nie śpiące.
              • meg_s Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 09:28
                ml130676 napisała:

                > Denerwuje mnie, jako kobietę, że inne kobiety nie myślą przed, tylko dopiero
                > po! Czyżby mądre książki w stylu "Ciąża i poród" nie informowały o tym, co
                > czeka przyszłą matkę?

                > Jeśli chce Pani poznać prawdziwe problemy matek, to zapraszam na dowolny
                > oddział patologii ciąży, gdzie każdego dnia trwa walka, żeby w ogóle potem
                > można było mieć przedmiot do ewentualnych narzekań...albo...ośrodek pomocy
                > społecznej, gdzie matki mają prawdziwe powody do zmartwień, bo ich dzieci
                > urodziły się z jakąś ciężką wadą...albo...wiele jest takich albo.

                Szanowna Pani ml z dużym numerem - zestawienie obu Pani wypowiedzi skłania do
                wniosku, że gdyby kobiety tak naprawdę zastanawiały się co czyha na ich dzieci -
                to w życiu nie zdecydowałyby się na ich rodzenie

            • barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:10
              Sabinka - dlaczego ja jako kobieta mam zawsze byc miezona tym co osiagnelam w
              zyciu zawodowym??? boja sie braku w finansach - a dlaczego sie nie boja
              konsekwencji nie bycia z dzieckiem, niewychowywania go?? - tylko pozostawienia
              go pod opieka ludzkich ludzi??? przeciez to tez chyba wazne....

              sabinka707 napisała:

              > A mnie denerwuje postawa pełna pretensji, że ktoś sobie trochę ponarzeka.
              > Decydując się na dziecko nie jest się w stanie wszystkiego przewidzieć, bo
              życi
              > e
              > i drugi człowiek, nawet taki mały, są złożone.
              > W artykule nie ma obrazka - Matki Polki, są za to kobiety, które chciałyby coś
              > osiągnąć, które boją się braku pieniędzy, tego, co będzie w przyszłości. Może
              t
              > o
              > Cię tak drażni - ten brak ikony i hurraoptymizmu, tak powszechnego teraz, gdy
              > idzie o wiadomości o pracach rządu?
              • niemyte_mohery Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:40
                barbarakaroluk napisała:

                > Sabinka - dlaczego ja jako kobieta mam zawsze byc miezona tym co osiagnelam w
                > zyciu zawodowym??? boja sie braku w finansach - a dlaczego sie nie boja
                > konsekwencji nie bycia z dzieckiem, niewychowywania go?? - tylko pozostawienia
                > go pod opieka ludzkich ludzi??? przeciez to tez chyba wazne....

                Powod tych strachow zostal dokladnie opisany juz ponad 100 lat temu przez
                pisarzy takich jak Orzeszkowa czy Balzac. Chociaz wiele sie od tego czasu
                zmienilo, to jednak niewystarczajaco duzo aby kobiecie samo "matkowanie"
                zapewnilo godziwa egzystencje gdy rodzina przezywa kryzys. Jest to szczegolnie
                widoczne w Polsce, gdzie cala odpowiedzialnosc za dzieci spada na kobiete gdy
                rodzina sie rozpadnie. Najlepszy przyklad to historia funduszu alimentacyjnego.
              • kiniox Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 25.02.06, 18:48
                Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta - braki finansowe odczuwasz
                natychmiast. Nie masz za co kupić dziecku jedzenia, nie masz za co kupić
                lekarstw itp. Tymczasem skutki braku wychowania i troski odczuwa się zwykle po
                latach. Człowiek jest prostą istotą, próbuje zwykle zaradzić temu, co grozi mu
                tu i teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Co do Twojego dość
                nieprzyjemnego posta o niani i powrocie do pracy, to świadczy on o
                nieprzemyśleniu problemu (lub złej woli, jak wolisz). Niania często kosztuje
                więcej, niż jesteś w stanie zarobić. Czasem nie jesteś w stanie znaleźć pracy w
                ogóle, a czasem właśnie dlatego nie możesz jej znaleźć, że masz małe dziecko.
                Więcej empatii w życiu życzę, bo brak empatii może spowodować, że nawet jeśli
                spędzisz ze swoim dzieckiem 24h na dobę przez jego pierwszych X lat, to i tak
                nie nauczysz go, jak być człowiekiem.
                • barbarakaroluk Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 01:00
                  kiniox- wytlumacz mi prosze - mam wiec wraca do pracy czy nie?
                  brac nianie czy nie? bo cos ten twoj post jest taki sprzeczny....
                  kiniox napisała:

                  > Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta - braki finansowe odczuwasz
                  > natychmiast. Nie masz za co kupić dziecku jedzenia, nie masz za co kupić
                  > lekarstw itp. Tymczasem skutki braku wychowania i troski odczuwa się zwykle po
                  > latach. Człowiek jest prostą istotą, próbuje zwykle zaradzić temu, co grozi mu
                  > tu i teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Co do Twojego dość
                  > nieprzyjemnego posta o niani i powrocie do pracy, to świadczy on o
                  > nieprzemyśleniu problemu (lub złej woli, jak wolisz). Niania często kosztuje
                  > więcej, niż jesteś w stanie zarobić. Czasem nie jesteś w stanie znaleźć pracy
                  w
                  > ogóle, a czasem właśnie dlatego nie możesz jej znaleźć, że masz małe dziecko.
                  > Więcej empatii w życiu życzę, bo brak empatii może spowodować, że nawet jeśli
                  > spędzisz ze swoim dzieckiem 24h na dobę przez jego pierwszych X lat, to i tak
                  > nie nauczysz go, jak być człowiekiem.
                  • kiniox Re: grafomaństwo -czyli baba na koturnie 26.02.06, 01:29
                    Nie wydawało mi się, żeby był sprzeczny. Chcesz wracać do pracy i możesz sobie
                    pozwolić na nianię? Zrób to. Nie chcesz wracać do pracy lub nie możesz sobie
                    pozwolić na nianię, nie wracaj. Po prostu, żyj i pozwól żyć innym.
          • kisielki Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 21:02
            Można myśleć o macierzyństwie i jego "efektach ubocznych" tysiąc lat i dopiero
            jak się go doświadczy, wie się naprawdę co ono oznacza:) A to, że matka narzeka
            bo jest zmęczona, bo sie boi:o dziecko, o siebie, o przyszłość, to wcale nie
            oznacza że wcześniej była bezmyślna...A to że zaszła w ciążę i urodziła dziecko,
            nie oznacza wcale ze nie ma prawa do negatywnych uczuć, do złości, zmęczenia, do
            tęsknoty... Mądre książki mogą sobie informowac o wielu rzeczach na wiele
            sposobów, macierzyństwo każda kobieta przeżywa inaczej, bo każda ciąża, każda
            kobieta, każde dziecko jest inne:)Pozdrawiam!
        • magda.gdansk Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 09:05
          polly-jean napisała:

          > Denerwuje cię biedaku, że kobieta oprócz tego, że daje się zapłodnić i rodzi,
          > także myśli?

          Przeciez w Polsce wszystkich to denerwuje. A nade wszystko - dziwi. O, baba,
          zna litery i jeszcze do tego mowi. Zamiast siedziec cicho i z otwarta geba
          ogladac tysiaczlotowy banknot, ktory jej laskawie wrzucili panowie z Pisu i
          elpeeru.
          • beny51 Re: Grafomaństwo... to jest grafomanstwo 26.02.06, 12:51
            > Przeciez w Polsce wszystkich to denerwuje. A nade wszystko - dziwi. O, baba,
            > zna litery i jeszcze do tego mowi. Zamiast siedziec cicho i z otwarta geba
            > ogladac tysiaczlotowy banknot, ktory jej laskawie wrzucili panowie z Pisu i
            > elpeeru.

            Nie ma banknotu 1000zl. Ale to typowe dla kobiet 1000 zloty czy 100zloty to bez
            znaczenia.

            Wracajac do artykulu - dziwie sie ze one (bohaterki artykulu) sie dziwia jakie
            to zycie inne niz do tej pory. MIaly czas na prace i kosmetyki. Jakie to z nich
            odpowiedzialne jedna zdecydowala sie na dziecko zyjac z rodzicami no i nawet
            niedoszla tesciowa ja wspomaga - sweterkiem dla dziecka - zalosne.
            Druga sama wciaz zdaje sie podlega wachaniom poporodowego nastroju od nienawisci
            do dziecka, ktore mogloby wrescie opuscic jej cialo z podkresleniem jej, a
            checia pozostania przy dziecku az do wieku przedszkolnego - jakie to odkrywcze.
            Te same problemy sa problemami miliona kobiet na calym swiecie. Po cholere to
            opisywac co w tym takiego odkrywczego? Czemu to warto przeczytac te zalosne
            wypociny.

            Piscie o kobietach, ktore urodzily i ktorym udalo sie polaczyc szczesliwe
            maciezynstwo ze spelnieniem zawodowym - nie wyjacych do swiata z pretensjami o
            to ze im sie zycie wywrocilo.
            • totalna_apokalipsa A to jest ortografia. 26.02.06, 13:09
              > Te same problemy sa problemami miliona kobiet na calym swiecie. Po cholere to
              > opisywac co w tym takiego odkrywczego?

              Właśnie dlatego, że skoro jest ten milion kobiet, to ten milion może chce to
              przeczytać, a inny milion ogląda gole baby w TV po 23 i widać jest mu to
              potrzebne :P

              A zanim zaczniemy pisać o grafomanii, napiszmy coś o ortografii:
              Nie "wachaniom" , "wrescie", "maciezyństwo",
              ale: "wahaniom", "wreszcie", "macierzyństwo".
              • beny51 moja ortografia nie zmienia charakteru artykulu 26.02.06, 19:38
                Jesli cos jest kiczowate, mierne, puste, jesli jest objawem zlego smaku,
                beznadziejstwa itp itd to nawet jesli podoba sie dziesiatkom milionow kobiet i
                one chca o tym czytac, aby odnalezc usprawiedliwienie swoich niepowodzen to w
                cale nie powod aby o tym pisac i dawac im powody do samousprawiedliwiania sie.

                Ile tutaj w tym watku padlo - "jakbym czytala o sobie", "to moje zycie", a fee,
                wstyd. Popatrzcie na wasze sasiadki, ktore nie tylko zrealizowaly sie jako matki
                ale tez i zawodowo. O tym warto jest pisac i promowac takie postawy, a te
                opisane tutaj to szara rzeczywistosc podana w lzawym sosie a'la m jak milosc.

                PS.
                Za potencjalne bledy przepraszam, uzywam jezyka polskiego szczegolnie pisanego
                jedynie sporadycznie.
                • kiniox Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 26.02.06, 19:57
                  Jeżeli dziesiątki milionów kobiet czuje w pewien sposób, to niekoniecznie jest
                  to akurat kiczowate i puste. Z jakiego powodu nie należy pisać o tym, co czują
                  dziesiątki milionów kobiet? Czy wolno pisać tylko o takich postawach, które
                  warto promować? Według jakich kryteriów należy te postawy wybierać? Kto ma o tym
                  decydować? Od kiedy to złe samopoczucie i wątpliwości nie nadają się do
                  upubliczniania? Tylko ten nie ma wątpliwości, kto się nie zastanawia. Tobie
                  gratuluję jasnej i zdefiniowanej postawy życiowej. Przydałoby się jeszcze trochę
                  empatii dla tych, którzy nie doznali jeszcze łaski całkowitej pewności. Między
                  nami mówiąc - oby jej nigdy nie doznali.
                • totalna_apokalipsa Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 26.02.06, 20:08
                  Nie sądze, aby stwierdzenie, ż e coś kogoś boli w ciązy było kiczowate, mierne i
                  puste. Stwierdzenie to jest SZCZERE, wiec nie widzę powodu, dla którego ktoś
                  inny miałby prawo mówić : a fee, to nieładne i puste, popatrzcie na mit Matki
                  Boskiej lub sasiadki, jak kto woli:P Takie macie być, a jak nie jestescie, to
                  złe z was kobiety, takie z "cywilizacji smierci", kiczowate i puste i nie
                  radzicie sobie, a nawet macie czelność (!) o tym mówić, a fee! Nieładnie!

                  Kobiety zaczeły o ciązy i macierzyństwie pisac bardzo pózno - dotad pisali
                  męzczyzni i to zazwyczaj w kontekscie - Matka Polka , rodzi w bólu , by poległy.
                  a jak już zaczeły pisać, to zaraz sie komuś nie podoba jak pisza, bo mit się
                  rozlatuje, bo je boli, bo nei piszą , ze 24 godzinyna dobę sa szczęsliwe. Jak
                  ktoś chce mieć napisane , ze 24 na dobe jest pięknie to niech bajki czyta - tam
                  księzniczki nigdy nie rodzą, kończy sie na slubie. A co potem? Czy to ważne, o
                  tym sie nie mówi, a fe, to takie puste.
                  • niemyte_mohery do kiniox i totalnej_apokalipsy 26.02.06, 20:22
                    Jestescie dziewczyny rewelacyjne. Swietne argumenty!

                    Ciekawi mnie czy juz mamy ta IV RP? Zwykly reportaz w gazecie; opisane mlode
                    kobiety w nowej sytuacji zyciowej, z problemami i watpliwosciami, czasem
                    banalnymi, czasem powaznymi. A tu wielkie larum graja. ONE sie nie nadaja na
                    matki, bo maja czelnosc myslec i czegos chciec dla siebie.
                  • beny51 Re: moja ortografia nie zmienia charakteru artyku 27.02.06, 13:11
                    Nie sądze, aby stwierdzenie, ż e coś kogoś boli w ciązy było kiczowate, mierne
                    > i puste.

                    Ja nie twierdze zo to twierdzenie jest puste, tylko forma podania mialka.

                    Straszny tu krzyk o to ze zabrania sie kobietom myslec i pisac i ze w ogole to fantastycznie jest przeczytac o takich dzielnych kobietach, ktore tak doskanale radza sobie z macierzynstwem i zyciem w ogole. A jakoz to one sobie radza? Jedna z wpadki dzielnie wykorzystuje mamusie i ze smutkiem konstatuje ze jej brak pieniedzy na kosmetyki. Druga natomiast martwi sie o swoja kariere zawodowa, jakby nie wiedziala ze dziecko moze byc absorbujace, oczywiscie pomijajac fantastyczne postacie obu tatusiow, jeden na wszelki wypadek pozostajacy pod skrzydelkami mamusi, bo tak wygodniej z odleglosci wpasc na numerek. Drugi natomiast mam wrazenie z lektury zaszyl sie w swojej pracy i wali te wierszowki, a zapowiadajacy sie wyjazd do Afryki wita pewnie z otwartymi ramionami jako mozliwosc ucieczki od kolki i smierdzacych (powiedzmy) pampersow.

                    I wy mowicie ze te kobiety mysla/myslaly - one zebrza o wspolczucie i pocieszenie, a czytelniczki zachwycajace sie nad tesktem widza odbicie swoich wlasnych madrych inaczej decyzji.

                    Ten artykul opisuje w kiepski bo grafomanski sposob szare i beznadziejne zycie pozbawione planu i wizji, a dodatkowo zachwyt komentatorek mdli jak w drugim miesiacu po lodach i ogorkach.

                    Pozdrawiam drogie panie
                    B.

                    PS.
                    Nikt od was nie wymaga bycia usmiechnietymi 24h na dobe. A mitu Matki Polki co nad sztandarami w mrocznej izbie haftowaly aby wiara .... nie mieszajmy w to, bo czasy inne i cele inne winne byc. A tanie chwyty demagogiczne smiesza w ustach tak wytrawnych interlekutorek.
      • gosia.tor Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 17:51
        żartujesz czy cierpisz na jakąś chorobe?
        • gosia.tor Re: Grafomaństwo... 26.02.06, 17:54
          to do" ml 13..."
    • dagamagaraga Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:02
      mam 28 lat i bardzo chce juz miec dziecko. tylko: od czterech lat pracuje na
      umowe o dzielo, wiec tam nawet ubezpieczenia nie mam, nie mówiąc o urlopie, na
      doktoranckich nie mam co liczyc na macierzynski: doktorat musi być oddany w
      terminie, mój mąż od pół roku szuka pracy, a teraz podejmuje heroiczną próbę
      przekwalifikowania się (z wykłądowcy akademickiego), więc najbliższe dwa/trzy
      lata będziemy sprawdzać ten grunt. na dzień dziiejszy mamy: 1200 zł, jedno
      ubezpieczenie (moje na uczelni), 27 metrowe mieszkanie i marzenia, że koło 30
      bedzie lepiej
      • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:08
        W zasadzie masz już jakąś podstawę do posiadania dziecka - męża :))
        • aanniiaa9 jak długi jest urlop macierzyński 25.02.06, 12:23
          ostatnio głośno było o wydłużeniu urlopu macierzyńskiego o dwa tygodnie -
          tymczasem nadal obowiązuje 16 tygodni na pierwsze dziecko i 18 na następne. Czy
          ktoś może wie o co chodzi? Jest dłuższy urlop czy nie?
          • tehanu73 Re: jak długi jest urlop macierzyński 25.02.06, 22:23
            Dłuzszego urlopu jeszcze nie ma, projekt utknął w sejmie
    • ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:44
      "Znów chciałam poczuć się tylko sobą. Nie sprawnym inkubatorem, nie magazynem
      witamin i minerałów, nie tyranozaurem" - co to ma być, no co?
      Sama jestem matką, ale wydaje mi się, że są większe problemy, gdy się jest w
      ciąży. Na przykład to, czy dziecko jest zdrowe, czy w ogóle żyje, czy się nie
      zaplącze pępowiną, czy poród przebiegnie bez komplikacji?
      Te panie piszą, jakby odkryły Amerykę, a wcześniej sądziły, że życie matek
      wygląda tak, jak na reklamach i w kolorowych czasopismach. Dziecko męczy? O
      rany, to mi nowość! Dziecko kosztuje? O, no to się nowych rzeczy dowiedziałam.
      Dziecko to problemy z karierą, pracą? Ile już o tym powiedziano, napisano? Po
      co ten artykuł?
      • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:50
        a ja mam własnie koleżankę w szóstym miesiącu. Ma tak spuchniete stawy, ze nei
        mże chodzić dalej niż do WC. I wiesz co? Oprócz tego, ze kocha to dziecko, to
        dzwoni mówi do mnei też o tym, ż e ma już dosć, a czekaja ją jeszcze trzy
        miesiące. Ze nei ejst w stanie juz wyjść z domu, bo nei może założyć zadnych
        butów i chce , zeby to sie wreszcie skonczyło. Ze najchętniej by przespała te 3
        miesiace i obudziła sie na porodówce. I to też są problemy , kiedy sie ejst w
        ciązy, bo w ciązy jest ona i ona to odczuwa, co nie znaczy, że nei kocha dziecka
        i nie troszczy sie o to, czy żyje:P Może ten artykuł jest własnie po to, zeby
        ona wiedziała, ż e nie sama jedna miała dość ciązy.
        • ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 12:58
          Ale ta Koleżanka zapewne nie opisuje tego w taki sposób...pseudointelektualny.
          Po prostu boli Ją to, boli tamto. Wiadomo, żylaki i inne tego typu. Po co robić
          z tego poemat? Czemu to służy?
          • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:18
            Jaki pedudointelektualny? Sa ludzie , którzy tak mowia i myslą - kazdy z nas
            mówi i myśli inaczej, tak więc w czym problem? Ja nie wsiadam na matke , która
            opowiada o fasolce w brzuszku, choć wiem, ze to dziecko a nie roślina i nie w
            brzuchu, ale w macicy. I nie widze też powodu wsiadać na kobietę, która czuje
            się jak fabryka witamin - ona chce powiedzieć pewnie, że jej ciało jakby
            zredukowało się do dostarczyciela witamin dla kogoś i yylko do tego i ż emoże
            mieć tego dość ...
            • ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:29
              Z tą fasolą to jeszcze nie przesada, bo na USG płód rzeczywiście ją przypomina
              w pewnej fazie, oczywiście. No, ale nie zgodzę się, że ludzie tak myślą i
              mówią. Ta pani po prostu bardzo dokładnie przygotowała się do wywiadu, zapewne
              jeszcze go odpowiednio skorygowała, żeby wyszło, że jest taka "ą" i "ę". A co
              do tej utraty wolności...z jednej strony narzekania, a z drugiej...powrót do
              pracy i ciągłe nawijanie o kupkach i zupkach, ciągle ten sam temat, czy to
              imieniny, czy inna impreza. To chyba takie zniewolenie mentalne jest.
              • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:36
                Widzę, z e stosujesz tolerancję wybiórczą. Dla mnei dziecko na usg wygląda nie
                jak fasola, ale jak alien, obcy, tzw. kosmita z filmów - wielka głowa , szpary
                oczu itp. Więc jakbym nazywała go "moim alienem", "moim kosmitą" to też byłabym
                już przeintelektualizowana i "ą " , "ę". Po prostu mam takie skojarzenie z
                dzieckiem, które nie ma nic wspólnego z fasolkami. I uwierz mi, posłuchaj
                pierwsego lepszego wykładowcy na polonistyce - ten styl mówienia tak się
                udziela, ż epotem człowiek zaczyna tak "ą" , "ę" myśleć, neizaleznie od płci.
                • ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:42
                  Najpierw "ą", "ę", a potem wszelkie zdrobnienia, przesłodzenia, do bólu...dość
                  już tego, nie można normalnie, prosto? Mój profesor na studiach mawiał, że
                  intelektualizm przejawia się w prostocie dobieranych słów. Tak, żeby to nie
                  raziło, nie pachniało grafomanią, ani wymuszonym, nachalnym pseudoliterackim
                  językiem rodem z Harlequinów.
                  • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:47
                    Zdrobnień, ani przesłodzeń ta kobieta akurat nie używa. W ogóle ludzie, którzy
                    mają maja manierę ładnego czy jak wolisz "przeintelektualizowanego" mówienia,
                    nie używają zdrobnien i przesłodzeń, bo to denerwująca maniera, która
                    infnantylizuje język. Akurat to nie oni i na pewno nie ta kobieta jest
                    odpowiedzialna za plagę - brzuszków, dziedzinek, rózyczek, włosków, fasolek itp,
                    itd. Tego typu formułowań namiętnei używają gimnazjalistki i tym podobni...
                    • ml130676 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:52
                      Ale i tak będę uparcie twierdzić, że wypowiedź tej pani jest strasznie mocno
                      przemyślana i ułożona z taką starannością, przez co traci wiarygodność.
                      • kreska_futureska Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:45
                        nie rozumiem co Ci przeszkadza w tym, ze ktos się ładnie wypowiada? nie masz
                        wiekszych problemów? ja rozumiem gdyby ona przeklinała albo uzywala
                        denerwujących zapożyczeń z obcych języków, ale nic takiego nie mialo miejsca.
                        Więc w ogóle nie wiem o co Ci chodzi...
            • fasolkowo Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 10:53
              tak sobie siedze i czytam i myslę, jak mało w nas jest tolerancji. jestem na
              poczatku swojej drogi macierzyńskiej, owszem jestem zmęczona, wiele jeszcze
              musze sie nauczyc, mam gorsze i lepsze chwile i mnie sie wlos na głowie jezy
              kiedy pomysle co bedzie potem, czy dam sobie rade czy znajde prace.mam
              kochajacego meza, wiem, ze moge liczyc na niego, ale wiem tez ze musze sama
              sobie dac rade, bo jesli nie daj Bóg cos sie stanie nikt mi nie pomoze.czlowiek
              jest tylko czlowiekiem, kazdy ma prawo upadac,latwo jest tez oceniac innych
              swoja miara, a przeciez nie wszystko co dobre dla mnie jest dobre dla drugiej
              osoby.wazne jest to zeby byc szczesliwym i w zgodzie z samym soba,bo czlowiek
              szczesliwy, jakkolwiek rozumiec szczescie,to czlowiek, ktory daje te pozytywna
              energie innym, takze maleństwu.i dobrze, ze sa takie artykuly, bo wiem, ze w
              swoim mysleniu, swoich obawach i strachach nie jestem sama.
      • nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 13:04
        Po co ten arytkul?Zeby zaswiadczyc ze ciaza zmienia psychike , moja
        kolezanka ,gdy byla zbuntowanym dziewczeciem ,twierdzial ze nie chce miec
        dzieci, "ze owszem lubi je ,ale... w trumnie". Teraz jest matka dwojki
        superchlopakow, oj trudno byloby znalezc bardziej oddana matke. Ja
        twierdzilam ,ze przez podzial to sie juz krysztaly rozmnazaja i co -taje we
        mnie wszystko ,gdy male daje mi buzi na dzien dobry.Moze takie matki jak
        Osiecka wydaja sie przeintelektualizowanymi potworami,ale wiekszosc kobiet
        ktore oddaly czesc swego swiata wewnetrznego i intelekualnego dzieciom , ma
        inne podejscie niz np. nastoletnie matki z domow dziecka rodzace po to ,zeby
        miec "cos swojego" do kochania.Jest to oddanie , zdziwienie i tkliwosc i
        przedewszystkim bardzo dojrzala milosc .
      • colombina Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 16:44
        ml130676 napisała:

        > Po co ten artykuł?

        Artykul napewno burzy tak chetnie w Polsce idealizowany obraz Matki Polki
        cierpietnicy. Pokazuje, ze kobiety i owszem poswiecaja sie cialem i dusza
        dzieciom, ale tkiwia w nich jeszcze ich wlasne pragnienia i marzenia. W sumie
        bardzo pozytywny artykul.

        Odnosnie innej uwagi ml130676, o tym ze sa ksiazki przygotowujace do
        rodzicielstwa, to jest to prawda tylko do pewnego stopnia. Watpie czy mozna sie
        teoretycznie przygotowac na rewolucje jaka wniesie w jej zycie dziecko.
      • goody Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:15
        ten artykul byl dla mnie a nie dla Ciebie. wszystko ma byc dla Ciebie?
    • kroolik3 to straszne 25.02.06, 13:20
      przerażajace, nogdy nie dopuszczę do urodzenia dziecka, nie chcę zmarnować życia
      i cierpieć jak te kobiety.
    • piesek.leszek masońskie problemy masonów 25.02.06, 15:14
      Sobecka na RPD!!
    • pastoris1 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:42

      Tak wszystko co zawiera ten artykuł jest szczerą nie przeidailozwaną prawdą.
      Nie znaczy to że problem samotności kobiet z dziećmi narodził się teraz istniał
      na pewno i wcześniej, ale temat nieszcześliwej matki z powodu macieżyństwo był
      tematem tabu nie akceptowanym przez społeczeństwo. „Matka Polka” pełna wyżeczeń
      i poświecej dla rodziny, często okupiony jest łzami i wyżeczeniami, barkiem
      szacunku ze strony ludzi z boku.
      W obecnych czase ten obraz staje się jednak coraz bardziej groteskowy a kobiety
      jeszcze bardziej zagubione. Ze wsząt mówi się o dążeniu do celu, osiąganiu
      lepszego statusu, rozwijaniu się i samodoskonaleniu a jednocześnie próbuje się
      nam wmówić iż macieżynstwo i tak jest „trendy”. Nie sądze iż miotająca się
      kobieta pomiedzy zlewem, kuchnią i pieluchami jest zadowolona ze swego życia.
      Szczeże kto powie iż tak jest?
      Kobieta szczesliwa to samo się realizująca mająca swoje życie i te rodzinne.
      Kobiety teraz mają wiele wspólnego z mężczyznami czasem zdaje się iż są
      bardziej meskie od nich. Wiedzą czego chcą i wiedzą czego nie chcą. Mając
      dziecko trzeba jakoś wycierpieć swoje, zarówno w czasie ciąży jak i potem, ale
      nigdy nie należy z siebie rezygnować i bać się mówić iż nie jest OK. Jak
      mężczyźni twierdzą iż jest to niech sami ruszają się na urlopy macierzyńskie.
      Myśle iż jest to bardzo ważny artykuł pokazujący co kłebi się w głowach kobiet
      jak bardzo ich status w naszym społeczeństwie jest nie równy.
      • pastoris1 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:46
        Opowiadanie o zupkach i kupkach jest przeznaczony dla osób nie mających nic
        lepszego do mówienia, równie dobrze nie mając dzieci mogły by mówić o
        orgazmach. Ludzie myślący i stanowiący jaką wartość mają swoje bardziej
        fascynujące tematy.
        • maheda Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 22:29
          A do kogo pijesz? Bo chyba nie do bohaterek artykułu, które myślą raczej o
          sobie wśród tych "zupek i kupek"?
          Ludzie myślący i stanowiący jakąś wartość potrafią rozmawiać (lub przynajmniej
          słuchać) na wszystkie możliwe tematy, nie ograniczając się jedynie do tych,
          które sami uważają za godne uwagi.
      • nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 15:53
        ojojoj czy jestes dyslektykiem, ja nie uzywam polskich znakow z
        przyzywczajenia . Kiedy juz sie pojawi dziecko rzadko jest chyba tak , ze matka
        i ojciec rowno dziela obowiazki, niech kazde robi to co najlepiej umie ,bo
        haslo kazdemu po rowno to mi sie kojarzy z komuna. Macierzynstwo wystawilo na
        probe moje tzw. przyjaznie i serio bylam samotna i zdziwiona , chociaz dziecko
        bylo planowane i chciane , to zawsze jest jak skok na gleboka wode.
    • solariss Do autorki 25.02.06, 16:16
      Jest ostatnio sporo artykułów pokazujących trudy i smuty wynikające faktu, że ma
      się dziecko. Mam wrażene, że kobiety się niesutannie straszy
      ubezwłasnowolenieniem, burzą hormonów, tym, że staną się jak samice, że nie
      znajdą pracy. Głowa boli. Mnie takie artykuły naprawdę odstraszają od
      zdecydowania się na dziecko, mam wrażenie, że temu nie podołam. Rozumiem, że są
      kobiety w trudnej sytuacji finansowej, i trzeba o tym pisać, ale dokładne opisy
      porodu (miotało mną, nie kontrolowałam siebie, byłam instynktem) to dla mnie
      prawdziwy horror, po którym jest mi niedobrze i robi mi się zimno na myśl, że
      mogłabym coś podobnego przeżywać. Po co to? Bardzo proszę, mniej straszenia,
      więcej normalności.
      • kasiulek_mysiulek Re: Do autorki 25.02.06, 16:26
        Zgadzam się z Tobą, ja się spotkałam z takim opisem porodu: "byłam jak zwierzę,
        które prze tylko po to aby uwolnić się od bólu" i opowiadałam o tym koleżance,
        która ma za sobą porób i powiedziała mi, że to wyczytane skądś bzdury!
        • totalna_apokalipsa Re: Do autorki 25.02.06, 16:31
          Tylko, ze kazda kobieta rodzi inaczej, więc te bzdury mogły byc czyjąś prawdą :)
        • solariss Re: Do autorki 25.02.06, 16:33
          No właśnie! Cieszę się, że ktoś myśli tak jak ja. Ja już mam dosyć tych opisów
          bólu, tego męczeństwa, tego ciągłego straszenia, że będzie zwierzęco bolało, ale
          potem będzie jeszcze gorzej, bo dziecko usidla matkę i łamie jej karierę na
          wieki wieków amen. I podobnie jak w Twoim przypadku, żadna z moich kolezanek,
          które rodziły, tego nie potwierdza.Rozumiem problemy z pieniędzmi, mieszkaniem,
          są to realne problemy, o których trzeba pisać. Ale mnie już tak denerwują takie
          artykuły jak ten, że chyba nawet nie będę na drugi raz zaczynała tego
          czytać.Pozdrawiam!
    • a18275 Oto "cywilizacja śmierci" 25.02.06, 17:43
      Dzisiaj ludzie są słabi - nie potrafią realizować tego, co wielkie i piękne.
      Chcą mieć dziecko (bo to jest wielkie i piękne), ale widzą tylko nieprzyjemne
      emocje, biologię, "zupki i kupki". Wygląda na to, że humanizm został zastąpiony
      zwierzęcym instynktem. Przykro mi się robi, gdy słyszę o samorealizacji, która
      jest tylko nazwą dla egoizmu, braku odpowiedzialności i ucieczki z realnego
      świata...

      Nie dajmy się: wielkie rzeczy i miłość istnieją i są sensem życia. Obyśmy mieli
      moc, aby w to wierzyć. ,,Dziś tej mocy bardziej nam potrzeba niż w jakiejkolwiek
      epoce dziejów''...
      • barbarakaroluk Re: Oto "cywilizacja śmierci" 25.02.06, 18:22
        piekne napisane - zgadzams ie z Toba...wydaje sie ze nikt juz nie chce
        odpowiedzialnosci i trudow w zyciu.....w normalnym codziennym zyciu, w ktorym
        mozna znalezc tak wiele radosci..
        a18275 napisał:

        > Dzisiaj ludzie są słabi - nie potrafią realizować tego, co wielkie i piękne.
        > Chcą mieć dziecko (bo to jest wielkie i piękne), ale widzą tylko nieprzyjemne
        > emocje, biologię, "zupki i kupki". Wygląda na to, że humanizm został
        zastąpiony
        > zwierzęcym instynktem. Przykro mi się robi, gdy słyszę o samorealizacji, która
        > jest tylko nazwą dla egoizmu, braku odpowiedzialności i ucieczki z realnego
        > świata...
        >
        > Nie dajmy się: wielkie rzeczy i miłość istnieją i są sensem życia. Obyśmy
        mieli
        > moc, aby w to wierzyć. ,,Dziś tej mocy bardziej nam potrzeba niż w
        jakiejkolwie
        > k
        > epoce dziejów''...
      • niemyte_mohery oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci" 25.02.06, 19:21
        Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia. Juz
        nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z
        ambicjami. Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa.
        Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku
        ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha?
        • a18275 Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 25.02.06, 21:36
          >Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia.
          >Juz nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z
          >ambicjami.

          Ten termin nie oznacza dla mnie jakiejś sztywno ustalonej listy zjawisk wyjętych
          z aktualnej rzeczywistości. Oznacza on pewien całościowy sposób patrzenia na
          świat i przeżywania życia. Nie jest łatwo zrozumieć, czym jest "cywilizacja
          śmierci", bo wymaga spojrzenia z dużym dystansem na świat, w którym w końcu
          żyjemy (przy czym nie twierdzę, że cały nasz dzisiejszy świat to "cywilizacja
          śmierci"). No i "kobiety z ambicjami" nie należą do "cywilizacji śmierci" (choć
          tu dużo zależy od rozumienia "ambicji").

          >Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa.
          >Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku
          >ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha?

          Możliwość realizacji się kobiet w życiu zawodowym to rzecz dobra. Są jednak
          ważniejsze i piękniejsze sprawy, niż realizacja człowieka w życiu zawodowym. Nie
          mam gotowej recepty, jak najlepiej pogodzić te sprawy. Na pewno nie ma nic za
          darmo - gdzieś trzeba przegrać, aby w większej sprawie móc wygrać (przy czym nie
          twierdzę, że przegrywać mają kobiety).

          Ale niektóre kobiety z artykułu nie widzą tych ważnych rzeczy, a ich
          samorealizacja nie polega na świadomym przeżywaniu życia (są przecież w pięknym
          dla kobiety okresie życia), cieszenia się tu i teraz dzieckiem i dawaniu siebie.
          Polega raczej na zamartwianiu się, że nie mogą rozbudowywać swojego "ja"
          (poprzez karierę) i życiu w nierealnym świecie ("jak już wrócę do pracy, to...").

          Zastanawia mnie też znaczenie słowa "wolność". Kobieta chce mieć dziecko, rodzi
          je, a potem odczuwa, że ogranicza ono jej wolność. Nie mówiąc już o braku
          odpowiedzialności, to nie jest wolność! Wolność nie polega na uleganiu emocjom
          (takim jak zniechęcenie) i dawaniu im się nieść przez życie. Wolność polega na
          wyborze pewnych celów i konsekwentnym realizowaniu ich (bo tylko wtedy możemy
          powiedzieć, że robimy to, co MY chcemy, a nie to, co zagrają emocje). Kobieta
          wybiera dziecko, ale nie potrafi tego celu do końca zrealizować...
          • niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 25.02.06, 22:53
            a18275 napisał:

            > z aktualnej rzeczywistości. Oznacza on pewien całościowy sposób patrzenia na
            > świat i przeżywania życia. Nie jest łatwo zrozumieć, czym jest "cywilizacja
            > śmierci", bo wymaga spojrzenia z dużym dystansem na świat, w którym w końcu
            > żyjemy (przy czym nie twierdzę, że cały nasz dzisiejszy świat to "cywilizacja
            > śmierci"). No i "kobiety z ambicjami" nie należą do "cywilizacji śmierci" (choć
            > tu dużo zależy od rozumienia "ambicji").
            >
            > >Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa.
            > >Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dzi
            > ecku
            > >ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha?
            >
            > Możliwość realizacji się kobiet w życiu zawodowym to rzecz dobra. Są jednak
            > ważniejsze i piękniejsze sprawy, niż realizacja człowieka w życiu zawodowym. Ni
            > e
            > mam gotowej recepty, jak najlepiej pogodzić te sprawy. Na pewno nie ma nic za
            > darmo - gdzieś trzeba przegrać, aby w większej sprawie móc wygrać (przy czym ni
            > e
            > twierdzę, że przegrywać mają kobiety).
            >
            > Ale niektóre kobiety z artykułu nie widzą tych ważnych rzeczy, a ich
            > samorealizacja nie polega na świadomym przeżywaniu życia (są przecież w pięknym
            > dla kobiety okresie życia), cieszenia się tu i teraz dzieckiem i dawaniu siebie
            > .
            > Polega raczej na zamartwianiu się, że nie mogą rozbudowywać swojego "ja"
            > (poprzez karierę) i życiu w nierealnym świecie ("jak już wrócę do pracy, to..." ).
            >
            > Zastanawia mnie też znaczenie słowa "wolność". Kobieta chce mieć dziecko, rodzi
            > je, a potem odczuwa, że ogranicza ono jej wolność. Nie mówiąc już o braku
            > odpowiedzialności, to nie jest wolność! Wolność nie polega na uleganiu emocjom
            > (takim jak zniechęcenie) i dawaniu im się nieść przez życie. Wolność polega na
            > wyborze pewnych celów i konsekwentnym realizowaniu ich (bo tylko wtedy możemy
            > powiedzieć, że robimy to, co MY chcemy, a nie to, co zagrają emocje). Kobieta
            > wybiera dziecko, ale nie potrafi tego celu do końca zrealizować...

            Dzieki za sprecyzowanie swojego stanowiska.
            Chec posiadania potomstwa jest dla czlowieka jedna z najbardziej naturalnych
            rzeczy. Co natomiast nie jest dla nas naturalne to izolacja od innych ludzi.
            Jestesmy stworzeni do interakcji z innymi i nie jest to przejawem egoizmu. W
            dawniejszych spolecznosciach, kobiety wychowujace dzieci nie byly tak
            odizolowane jak sa obecnie. Mysle, ze w polskich realiach ekonomicznych dla
            wiekszosci kobiet praca jest miejscem na cala socjalna interakcje. Pomne juz te
            przypadki gdy praca zawodowa matki to przepustka dla calej rodziny do wyrwania
            sie z biedy lub wrecz rozpoczecie samodzielnego zycia. Posiadanie dziecka to
            wielkie wyrzeczenie dla kobiety, dlatego zdecydowanie nie zgadzam sie na
            zarzucanie jej udzialu w "cywilizacji smierci", nawet wtedy gdy jej marzenia nie
            orbituja 100% czasu wokol dziecka.
            • a18275 Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 10:36
              Zgadzam się, że kobieta powinna się realizować zawodowo i może to być korzystne
              dla wszystkich. Nie uważam, że powinna poświęcać 100% czasu dziecku czy też nie
              odczuwać zniechęcenia, znużenia i chęci wyrwania się z domu. Te emocje są
              częścią naszego człowieczeństwa! Powinniśmy umieć przeżywać te emocje, ale nie
              ulegać im, w imię większych celów. Egoizmem nazywam podejście do świata oparte
              na założeniu, że ludzie to samotne wyspy, a życie to gra, w której chodzi o
              zmaksymalizowanie sumy przeżytych przyjemności. Wtedy nawet własne dziecko może
              być wrogiem.

              Fakt, że zbyt ostro oceniam te kobiety. Ludzie są przede wszystkim dobrzy.
              Chodzi mi raczej o pokazanie pewnej niszczącej tendencji, która jest niestety
              coraz bardziej widoczna...
              • niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 15:12
                Teraz pelna zgoda!

                Pozdrawiam
          • barbarakaroluk Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 01:08
            a18275 - pienknie napisane, szczegolnie o celach!!!
            a18275 napisał:

            > >Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia
            > .
            > >Juz nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiet
            >
        • barbarakaroluk Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 00:54
          rozumiem, ze jesli nie chce robic zwrotnej kariery - to znaczy ze 'nic nie
          znacze i nie mam abicji' ?
          alez wypraszams obie - bo to uwlacza godnosci kobiety....czyli majac dzieci i
          bedac matka tak naprawqde jestem niczym i nie mam ambicji.
          Brawo! tylko tak dalej.....a kobiety beda zyskiwaly coraz wiecej szacunku.
          jak tu juz ktos wczesniej napisal - wielkie rzeczy nie sa latwe do
          osiagniecia....

          niemyte_mohery napisała:

          > Widze ze termin "cywilizacja smierci" zostaje rozciagany jak guma do zucia.
          Ju
          > z
          > nie tylko aborcja, eutanazja i srodki antykoncepcyjne. Kolej na kobiety z
          > ambicjami. Moze dziewczynkom zabronic edukacji ponad szkole podstawowa.
          > Wystarczy zeby umialy przeczytac dzieciom bajki na dobranoc i odliczyc dziecku
          > ilosc kropli przepisanych przez lekarza przy zapaleniu ucha?
          >
          >
          >
          • niemyte_mohery Re: oby nie przesadzasz z ta "cywilizacja smierci 26.02.06, 01:51
            barbarakaroluk napisała:

            > rozumiem, ze jesli nie chce robic zwrotnej kariery - to znaczy ze 'nic nie
            > znacze i nie mam abicji' ?
            > alez wypraszams obie - bo to uwlacza godnosci kobiety....czyli majac dzieci i
            > bedac matka tak naprawqde jestem niczym i nie mam ambicji.
            > Brawo! tylko tak dalej.....a kobiety beda zyskiwaly coraz wiecej szacunku.
            > jak tu juz ktos wczesniej napisal - wielkie rzeczy nie sa latwe do
            > osiagniecia....

            Nigdzie nie napisalam, ze matka poswiecajaca sie pracy dla rodziny nic nie
            znaczy! Ja tak po prostu nie uwazam. Nie zgadzam sie jednak na to aby kobiety,
            ktore chca pracowac uwazac za egoistki. Jedna z bohaterek atrykulu mowi, ze
            przy dziecku nie ma nieraz czasu umyc zebow i teskni za odrobina wolnosci. Mowic
            o kims takim ze jest egoistka krzewiaca "cywilizacje smierci" musisz przyznac,
            ze jest zdrowa przesada.
    • asia710 dla porownania 25.02.06, 17:49
      wyjechalam, w polsce nie stac by mnie bylo na dziecko; a w moim nowym kraju
      Kanadzie po roku pracy mam caly rok platnego urlopu macierzynskiego (20 tygodni
      placone 93% a reszta 55%), potem mozliwosc jeszcze jednego roku urlopu, juz
      bezplatnego, ktory wykorzystac zamierzam na powrot na studia (do tej pory
      pracowalam na pelny etat i studiowalam na pol), by studiowac moge wziasc bez
      problemu pozyczke i dostane tez niewielkie stypendium (fakt ze mam dziecko to
      stypedium bedzie troche wyzsze)i na dodatek -sluzba medyczna jest bezplatna
      (oplacana przez podatki), w czasie urlopu moge kozystac z bezplatnych zajec dla
      dzieci (masaz niemowlat np) a na koniec.. mam szanse oddac dziecko do
      przedszkola za grosze (7$dziennie)
      dla mnie to jest bardziej zblizone do normalnosci niz sytuacja w POlsce,
      niestety... a barzdo bym chciala mieszkac w polsce z moim dzieckiem
      • totalna_apokalipsa Re: dla porownania 25.02.06, 17:55
        Coś w tej Kanadzie musi być, bo jesteś kolejną osobą, która jest zachwycona tym
        krajem:) O Stanach takiego zachwytu nie słyszałam nigdy:) Powodzenia!
        • asia710 Re: dla porownania 25.02.06, 18:13
          a Polska niesty chyba bardziej wpatrzona jest w Stany; wystarczy zobaczyc ile
          dziewczyn wyjezdza do Stanow pilnowac dzieci i wszystko jasne.. oni nie maja
          dobrego systemu zlobkow i przedszkoli; system Kanadyjski bardzo przypomina
          kraje skandynawskie - w tych wszystkich krajach kobietom zyje sie lepiej:))
        • dorbo Re: dla porownania 25.02.06, 18:59
          Wypowiedz Pani Izy cyt:
          "Żyję z zasiłku rodzinnego - 43 zł - i zasiłku dla bezrobotnej samotnej matki -
          400 zł. Żeby dostać te pieniądze, musiałam w urzędzie pracy przekwalifikować
          się z bezrobotnej na osobę poszukującą pracy. W związku z tym straciłam
          wszystkie przywileje bezrobotnego - możliwość dokształcania się na przykład"

          Wypadaloby, aby autorka tekstu przed publikacja zasiegnela informacji i
          obiektywnie przedstawila problem /nie tylko z punktu widzenia "pokrzywdzonej
          mamusi", ktora podobno stracila przywileje osoby bezrobotnej/.
          Dla potrzeb UP istnieja dwa wazne pojecia zarejestrowany bezrobotny z prawem do
          zasilku i zarejestrowany bezrobotny bez prawa do zasilku /kazda z tych osob ma
          prawo i obowiazek puszukiwania pracy/.
          Pani Izo, warto napomknac, ze na wlasne zyczenie i dobrowolnie skorzystala
          Pani /przed zmiana przepisow o "swiadczeniach rodzinnych" tj. przed dniem 1
          wrzesnia 2005/ i wybrala opcje otrzymywania dodatku z tytulu samotnego
          wychowywania dziecka i utraty prawa zasilku dla bezrobotnych na skutek uplywu
          ustawowego okresu jego pobierania. /Dodam, ze dodatek ten przysluguje wlasnie w
          wysokosci 400 zl przez 3 lata/. W razie podjecia zatrudnienia lub innej pracy
          zarobkowej prawo do wyplaty ulega zawieszeniu./ Obecnie to swiadczenie zostalo
          zlikwidowane. Osoby ktore nabyly prawo do niego przed zmiana przepisow, nie
          utracily tego swiadczenia. Polecam stanac z boku tematu i zastanowic sie jak
          dlugo przysluguje zasilek osobom bezrobotnym /po kilkunastu latach pracy/ i w
          jakiej wysokosci? Zapewniam, ze niejedna osoba z checia by sie zamienila majac
          na utrzymaniu rodzine i gwarancje, ze przez najblizsze 3 lata dostanie takie
          swiadczenie. /Jezeli jest Pani tak zle, nie moze Pani sie doszkalac /?/ prosze
          przeczytac w decyzji o przyznaniu swiadczenia, czemu ono sluzy/ w zwiazku ze
          sprawowaniem osobistej opieki nad dzieckiem/ jakie ma Pani prawa i obowiazki
          jako osoba bezrobotna. Polecam lekture Ustawy o promocji zatrudnienia i
          instytucjach rynku pracy.
    • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:07
      Jest jedna rzecz ktora mnie bardzo boli - czesto slysze takie oto rzeczy "
      uczylam sie tyle lat nie po to aby siedziec w domu i bawic dzieci", " ja z
      dziecmi - absolutnie !", " siedzenie w domu z dziecmi to strata czasu itd itp".
      Bola mnie takie opinie - wypowiadane przes same kobiety. Bo uderzaja one w
      kobiety....to jakby powiedziec - "jestem kobieta i moge rodzic dzieci, ale
      jestem nic nie warta" - jak mamy byc szanowane przez mezczyzn jesli same
      podwazamy nasza kobiecosc - to co dala nam natura?? Czyli jesli mam dziecko i
      zostaje w nim w domu to jestem niczym, zerem - natura mnie stworzyla, dala dar
      zycia a ja i tak dalej jako kobieta jestem niczym" Kobiety uderzaja i ponizaja
      same siebie - bardzo mnie to boli. szczegolnie kiedy wszysy wkolo sa omotani
      blyskami 'cool' swiata, i gdzie kobieta znaczy cos jesli tylko jest taka jak
      mezczyzna - czyli nasza wartosc mierzy sie tym jakie jestesmy w porownaniu do
      mezczyzn. Uwazam ze kobiety same sprawily taki obraz kobiet - zamiast
      wprowadzac szacunek dla kobiet - dla tegoc o chce robic jak ja, jako czlowiek,
      a nie szacunek dlatego ze bede lepsza od mezczyzny.

      Mam tylko jedno pytanie - przeciez wszyscy wiemy skad sie biora dzieci - wiec
      jesli takie wlasnie kobiety uwazaja ze nie po to studiowalay aby siedziec z
      dziecmi/miec dzieci - to po co je maja????
      • malwisienia Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:38
        przecież z powodzeniem można mieć dzieci i robić karierę zawodową, widocznie
        tylko nieudacznicom życiowym sprawia to problem
        • joanna666 Superwomen Malwisieniu... 25.02.06, 21:52
          ...czyżbyś była w ułamku procenta osób, które robią prawdziwą karierę? Większość
          osób po prostu pracuje. Na wyższych lub niższych stanowiskach. Ty zdaje mi się
          piszesz doktorat. Chwała Ci. Nie nazywaj jednak kobiet, które rezygnuja na
          korzyść osobistego wychowania dziecka z wyścigu szczurów albo (z drugiej strony)
          słabo opłacanej pracy nieudacznicami. Są jednak takie prace, których nie da się
          pogodzić z wychowywaniem dziecka, są też inne, w których udaje się to z trudem.
          No chyba że "karierą" nazywasz pójście do pracy i oddawanie całej pensji
          opiekunce. Ile wynosi stypendium na studiach doktoranckich? I czy wystarczy na
          nianię w Warszawie, hi, hi?
          Poza tym zajmowanie się dzieckiem nie uszkadza mózgu. Do większości prac w
          normalnym państwie można wrócić nawet po kilku latach przerwy. Oczywiście trzeba
          nieco się przestroić. Ale dla inteligentnej osoby to nie problem.
          • malwisienia Re: Superwomen Malwisieniu... 26.02.06, 12:06
            muszę cię rozczarować, niezupełnie ci się trafiło z tym doktoratem i warszawką,
            ale owszem jestem ze swojej pracy zadowolona, na opiekunkę wydaję niecałą 1/6
            swoich zarobków,nie tyram po 12 godzin na dobę i mam dużo czasu dla mojego
            dziecka; przy tym nie jestem zmęczona macierzyństwem, bo nie muszę siedzieć 24h
            na dobę z dzieckiem, a obowiązki domowe dzielę z moim partnerem; wyjeżdżam na
            wakacje, narty, chodzę do kina i czytam książki; wszystko bowiem zależy od
            dobrej organizacji, chęci robienia czegokolwiek poza zmienianiem pieluch i
            oczywiście od tego kogo się wybrało na ojca swojego dziecka
        • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:59
          wiesz malwinko -oznacza to ze rzesze matek ktore zrezygnowaly z pracy na kilka
          badz kilkanascie lat to 'nieudzacznice', to oznacza ze moja mam ktora przez
          kilka lat posiwecila sie wychowaniu mnie i brata to 'nieudacznica zyciowa' -
          obrazasz sama siebie jak kobiete i miliony innych kobiet - wychowanie dzieci to
          ciezka praca - a pojscie do pracy i przewracanie papierow+ spotkania to jest
          najzwyczajniej relaks w wielu wypadkach....chyba nigdy tak naprawde nie
          zajmowals sie dziecmi .....



          malwisienia napisała:

          > przecież z powodzeniem można mieć dzieci i robić karierę zawodową, widocznie
          > tylko nieudacznicom życiowym sprawia to problem
        • kasiulek_mysiulek Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 13:57
          Malwisieniu, to o czym piszesz jest mitem wmawianym współczesnym kobietom.
          • tezas Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 14:28
            To prawda, kobietom jakos ta sztuka sie nie udaje. W przeciwienstwie do
            mezczyzn..
            Kto to powiedzial: "Mozna wszystko miec ale nie mozna wszystkiego samemu
            zrobic?" Co wszystkim Paniom poddaje pod uwage, juz na etapie wybierania
            tatusia in spe.
            • kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 23:02
              Gdzieś kiedyś wyczytałam, że dobry ojciec to taki mężczyzna, z którym matka jest
              szczęśliwa.
      • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 18:38
        To nie o to chodzi. Chodzi o to, ze przecież nie zostaniesz przez całe zycie w
        domu z dziecmi, bo jak studiowałaś, to miałaś jakieś marzenia, nie? chciałaś
        coś osiągnąć DLA SIEBIE i to , że masz dzieci nie sprawiło, ze nagle przestałaś
        te marzenia mieć . Nie dziw sie, ż e kobiety nei chcą zamknąć sie w domu i
        tylko w domu na 10 lat - to nie każdej kobiecie robi dobrze na psychikę,
        niektóre wręcz łamie i okazuje sie, że matak 10 latka to nagle wsciekła na cały
        swiat, sfrustrowana kobieta , ktora ma aż dziecko i nie ma aż 10 lat w zyciu i
        jest jeszcze potrzebne, ale już nie tak potrzebna jak 10 lat temu swojemu
        dziecku. I chodzi tutaj o to, że te dziewczyny nie chcą sie zamknać w jednym -
        w macierzyństwie, nie zaś o to, że nie chcą dzieci.
        • kaszabela Moherowy beret vs. flanelowy becik 26.02.06, 01:01
          prosze oto moda polska! dlaczego polska rzeczywistosc jest tak nudna, smutna i
          szara? czy taka dyskusja wypadalaby np w mediolanie? jaki obraz swiatu
          przedstawiamy? ciemnogrod....
        • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:11
          czy to rozumiesz co ty piszesz?????????????????

          rozumiem ze twoja mama maja ciebie STRACILA kilka lat swego zycia!!!!!

          totalna_apokalipsa napisała:

          > To nie o to chodzi. Chodzi o to, ze przecież nie zostaniesz przez całe zycie
          w
          > domu z dziecmi, bo jak studiowałaś, to miałaś jakieś marzenia, nie? chciałaś
          > coś osiągnąć DLA SIEBIE i to , że masz dzieci nie sprawiło, ze nagle
          przestałaś
          >
          > te marzenia mieć . Nie dziw sie, ż e kobiety nei chcą zamknąć sie w domu i
          > tylko w domu na 10 lat - to nie każdej kobiecie robi dobrze na psychikę,
          > niektóre wręcz łamie i okazuje sie, że matak 10 latka to nagle wsciekła na
          cały
          >
          > swiat, sfrustrowana kobieta , ktora ma aż dziecko i nie ma aż 10 lat w zyciu
          i
          > jest jeszcze potrzebne, ale już nie tak potrzebna jak 10 lat temu swojemu
          > dziecku. I chodzi tutaj o to, że te dziewczyny nie chcą sie zamknać w jednym -

          > w macierzyństwie, nie zaś o to, że nie chcą dzieci.
          • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 11:41
            Doskonale rozumiem, co piszę i proszę nie wpadać w histerię czytając ten tekst.
            Moja matka żyła w PRL-u i nikt się wtedy nie zastanawiał nad tym, że kobieta ma
            siedzieć w domu, a męzczyzna pracować. Pracowali wszyscy. Na dobre im to
            wychodziło, bo depresji było nieco mniej niż dzisiaj, kiedy pół ludzi ma
            depresję z przepracowania, a drugie pół z braku pracy.
            Nie każdy musi mysleć jak ty i m.in. to jest zasługa demokracji...



      • niemyte_mohery Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 19:04
        Czlowiek jest istota spoleczna (nawet matka) i potrzebuje akceptacji swojej
        pracy. Nawet w tak partialchalnym spoleczenstwie jak Majowie, macierzynstwo
        dawalo kobiecie wyzszy status spoleczny. Rodzaca kobieta cieszyla sie
        powazaniem rownym wojownikowi! Gdy umarla w pologu odprawiano jej uroczysty
        pogrzeb (znow, jak bojownikowi ktory zginal w bitwie!) na koszt panstwa.
        Coz mamy w Polsce? Rodzace traktuje sie jak idiotki, nierzadko personel krzyczy
        na nie i obdarza niewybrednymi epitetami, czy nawet stosuje przemoc fizyczna.
        (polecam lekture listoe kobiet do akcji rodzic po ludzku).
    • jumbala Nie rozumiem... 25.02.06, 21:21
      Nie rozumiem dlaczego kobiety sa przeciwko kobietom...
      Kazda kobieta ma prawo chciec miec dziecko, ale ma tez prawo tego nie chciec.
      Kazda kobieta - nie zaleznie czy ma dziecko czy nie - ma prawo pracowac zawodowo.
      Kazda ma prawo - a tak naprawde dla dobra dziecka powinna- myslec o sobie miec
      potrzeby i je zaspokajac.

      Tylko kobieta szczesliwa, spokojna psychicznie jest w stanie wychowac dobrze
      dziecko, przekazac mu to co istotne...

      Kazda kobieta jest inna- dlatego inaczej odbiera porod , inaczej kocha dziecko,
      inaczej widzi ciaze, inaczej sie czuje- tak samo jak kazde dziecko jest inne
      sprawia inne problemy i te problemy inaczej sie rozwiazuje.

      Bardzo sie ciesze ze zaczela sie pojawiac seria artykulow na temat ciazy,
      porodu, pierwszych lat wychowywania dzieci, na temat samej decyzji o posiadaniu
      dziecka. Ciesze sie ze pokazujecie rozne kobiety, rozne podejscie do tych
      problemow. Z przyjemnoscia czytam tez o uczuciach mezczyzn- mam szanse dzieki
      temu ich zrozumiec i lepiej poznac.

      A kobietom zycze by czasami sprobowaly sie choc na chwile wczuc w te z artykulu,
      niektore moga odnalezc w tych historiach cos swojego.

      Pamietajcie ze mezczyzni dlatego sa "rowniejsi" bo mowia jedno-glosnie, bo nie
      niszcza sie nawzajem, bo sobie pomagaja.

      A najbardziej sie ciesze ze taki artykul wywolal dyskusje, ze wogole ktos to
      zobaczyl a nie przeszedl obojetnie- obojetnosc zabija...
    • joanna666 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 21:59
      ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo
      poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka
      nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że się
      nie udało. Po prostu rasowa blondynka z kawałów (wiem, że jestem niepoprawna
      politycznie, ale naprawdę nie mam innego porównania, może ktoś mi pomoże).
      Biologii się w szkole nie uczyła? Książek nie czytała? Już chyba te nastolatki
      sprzed tygodnia były bardziej życiowe...
      • niemyte_mohery Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:04
        joanna666 napisała:

        > ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo
        > poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka
        > nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że się
        > nie udało.

        Polecam zainteresowac sie troche technika zanim zacznie sie serwowac opinie o
        czyims stanie umyslowym. Ja bylam zawsze przekonana, ze zasada dzialania
        aparatu fotograficznego z "bajerami" jest w 21 wieku znana juz kazdej blondynce.
        • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:13

          postaraja sie uzyc tych 'bajerow' w trakcie produ - powodzenia!!!!
          niemyte_mohery napisała:


          >
          > Polecam zainteresowac sie troche technika zanim zacznie sie serwowac opinie o
          > czyims stanie umyslowym. Ja bylam zawsze przekonana, ze zasada dzialania
          > aparatu fotograficznego z "bajerami" jest w 21 wieku znana juz kazdej
          blondynce
          > .
          >
          >
        • joanna666 Foto birth story... 26.02.06, 10:12
          Hej, kochany Niemyty Moherze. Mam dosyć dobrą cyfrówkę "z bajerami". Mogłabym
          ustawić ją na statywie (pewnie lekarz prowadzący poprosiłby psychiatrę na
          konsultacje, ale to już szczegół). I co dalej? Zmieniać ustawienie co jakiś
          czas? Robić z autowyzwalacza? Jaki będzie walor artystyczny takich zdjęć??? Bo
          to chyba chodziło o sztukę, bo pani Kasia ma takie aspiracje. Oświeć mnie, bo
          naprawdę nie wyobrażam sobie robienia samej sobie zdjęć w czasie porodu (mam
          jeden, lekki, za sobą).
          Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony
          i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżdżyły?
          • nett1980 Re: Foto birth story... 26.02.06, 10:47
            Moj maz robil foty troche lepszym kompaktem ,dzieki temu mam troche zdjec ,
            jesli mialabym znieczulenie i nie podlaczonoby mnie do ktg , mysle ze dalabym
            rade pstryknac raz ja raz maz , tyle ze wezyk musialby byc dlugi, atakujecie
            kobiete za to ,ze nie jest tuzinkowa i umie szczerze wyrazac co czuje,
            zaatakujcie zakute paly lekarskie , za glupia pollezaca pozycje do rodzenia , z
            nieumiejetne chronienie krocza , za okstocyne .Tak trudno nauczyc ich tego co
            umieja w sw Zofii w Wwie?
            • totalna_apokalipsa Re: Foto birth story... 26.02.06, 11:47
              Ano właśnie...Dlaczego u nas te kobiety ciągle lezą z tym cholernym KTG ?
              Wszystkie dzieciaki umierają przed porodem, czy co?
              • totalna_apokalipsa Re: Foto birth story... 26.02.06, 11:47
                A z drugiej strony, skoro jest u nas tak bezpiecznie i cudownie, to skąd sie
                bierze taka ilosć śmierci wsród noworodków?
            • eve26 Re: Foto birth story... 28.02.06, 21:00
              Ten post to napisany pod dyktando gazety i jej akcji, a gdyby Twojemu dziecku
              cos sie stalo bo nie mialabys ktg? to wtedy co? zakute paly lekarze do
              wiezienia bo nie podlaczyli Ci ktg? zalosna nienawisc
              • mikka5 Re: Foto birth story... 01.03.06, 22:50
                Czytam pojawiajace sie co jakis czas artykuly na temat ciazy, porodow,
                maciezynstwa i ciesze sie, ze nie czytalam ich zanim zostalam mama. Pracowalam
                i nie bylo czasu. Dzisiaj bardzo sie z takiego obrotu spraw ciesze bo gdybym
                miala nakreslony przez media i czytelnikow obraz urodzenia i posiadania dziecka
                to ucieklabym przed ciaza gdzie pieprz rosnie. A juz na pewno niemilosiernie
                bym sie zadreczyla czy dam rade to wszystko przejsc. Z uwagi na to, ze w ciaze
                zaszlam medialnie nieuswiadomiona mam w sercu same najlepsze doswiadczenia i
                doznania. Dzisiaj mam cudownego rocznego szkraba, na ktorego co chwila patrze z
                miloscia. Oczywiscie potrafi mnie zirytowac jak kazde male dziecko ale wtedy
                biore go na rece, mocno przytulam i caluje z miloscia, chyba dlatego ze
                strasznie go kocham. Z osoby czynnej zawodowo, zawsze bardzo zywiolowej, ciezko
                znoszacej 10 minut na kanapie przed telewizorem, stalam sie tzw. kura domowa,
                zostalam z dzieckiem w domu. Nie bede zaprzeczac, ze chcialabym do pracy, do
                ludzi ale z drugiej strony bez "wielkiego" zalu zostane z moim wlasnym
                ukochanym brzdacem az podrosnie na tyle, ze juz sam chetnie i swiadomie czesc
                dnia bedzie spedzal z innymi dziecmi. A wszystko na to wskazuje, ze problemu z
                tym nie bedzie. To, ze zostalam z dzieckiem w domu nie znaczy, ze zamienilam
                sie w kure domowa. Dbam o siebie w takim samym stopniu jak wtedy, gdy
                pracowalam, jedynie kostiumy zamienilam na swobodniejsze ciuszki, niekoniecznie
                musze wygladac jak pozal sie boze zdruzgotana matka. Zwolnilam tempo, nauczylam
                sie wykorzystywac czas w domu nie tylko na porzadki, ktorych z uwagi na kraj w
                ktorym mieszkam, nie mam az tak duzo. Pranie robi pralnia, maz jada na miescie
                bo gdy wraca jest juz zbyt pozno aby caly dzien chodzil o glodzie, w mieszkaniu
                utrzymuje porzadek na codzien wiec praktycznie duzo czasu poswiecam dziecku i
                sobie. Z maluszkiem chodze kilka razy w tygodniu na zajecia dla jego grupy
                wiekowej, jest duzo zabawy, muzyki, radosci w gronie innych dzieciaczkow i ich
                mam. Mysle, ze w Polsce warunki nie zmienilyby mojej decyzji pozostania w domu
                z dzieckiem o ile nie musialabym zarabiac "na chleb", bo tego nigdy nie
                zaneguje, mam duzo szacunku dla kobiet, ktore musza dokonywac takich wyborow.
                Natomiast bulwersuje mnie gdy o dziecku mowi sie jak o zlu koniecznym. Nie bede
                sie z tego powodu teraz zloscic tu na forum powiem jedynie, ze zal mi okropnie
                dzieci takich "mam". Dziecko daje tyle radosci gdy wdrapuje sie niezdarnie
                mamie na rece i kurczowo lapie lapkami za szyje, przy tym przytula sie tak
                mocno, jest takie ufne i tak bardzo chce tej mamy.. to jedne z
                najcudowniejszych chwil w zyciu, dla nich warto zyc i poswiecic naprawde wiele,
                nawet zawiesic chwilowo swoje ambicje. Pozdrawiam serdecznie wszystkie
                prawdziwe, kochajace mamy, bo codziennie widze jak jest ich wiele :-)
                • kiniox Re: Foto birth story... 01.03.06, 22:53
                  Fajnie się czyta taki post. Dzięki :)
          • kniaz.igor Re: Foto birth story... 27.02.06, 03:35
            joanna666 napisała:

            > Hej, kochany Niemyty Moherze. Mam dosyć dobrą cyfrówkę "z bajerami". Mogłabym
            > ustawić ją na statywie (pewnie lekarz prowadzący poprosiłby psychiatrę na
            > konsultacje, ale to już szczegół). I co dalej? Zmieniać ustawienie co jakiś
            > czas? Robić z autowyzwalacza? Jaki będzie walor artystyczny takich zdjęć??? Bo
            > to chyba chodziło o sztukę, bo pani Kasia ma takie aspiracje. Oświeć mnie, bo
            > naprawdę nie wyobrażam sobie robienia samej sobie zdjęć w czasie porodu (mam
            > jeden, lekki, za sobą).
            > Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony
            > i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżd
            > żyły?
          • kniaz.igor Re: Foto birth story... 27.02.06, 03:42
            joanna666 napisała:

            > Znajomy, bdb. fotograf reportażysta prasowy, zabrał aparat na poród swojej żony
            > i tez z wrażenia nic nie zrobił w kulminacyjnym momencie. Tez go hormony odmóżd
            > żyły?

            Z tego co piszesz to zeczywiscie hormon go odmozdzyl, ma on nawet nazwe
            "adrenalina".

      • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:56

        Joanna, jestes wspaniala- w calosci popieram twoje wypowiedzi:)

        joanna666 napisała:

        > ...i jeszcze jedno. Rozwaliła mnie pani Kasia. Nawet nie mogę się śmiać, bo
        > poraża mnie, że dorosła kobieta uważająca się za artystkę może byc taka
        > nierozgarnięta. Chciała fotografowac swój własny poród i była zdziwiona, że
        się
        > nie udało. Po prostu rasowa blondynka z kawałów (wiem, że jestem niepoprawna
        > politycznie, ale naprawdę nie mam innego porównania, może ktoś mi pomoże).
        > Biologii się w szkole nie uczyła? Książek nie czytała? Już chyba te nastolatki
        > sprzed tygodnia były bardziej życiowe...
    • desdemona987 Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 22:40
      Trzymam kciuki za wszystkie kobiety chcące mieć i mające małe dzieci. To ciężka
      i odpowiedzialna praca. Właściwie gdyby nasze państwo było prorodzinne to
      powinno za to płacić ;-p. "Siedziałam" w domu z dwójką dzieci (bliźniaki)
      prawie 3 lata (przedtem ciąża zagrożona)więc coś o tym wiem. Milion razy miałam
      tego dość, bo tylko ktoś kto nie ma małych dzieci (swoich własnych!!) może
      powiedzieć:"co to za problem??". Ja mnóstwo razy słyszałam od samotnych
      koleżanek: "Tobie to dobrze, masz cały czas wakacje". Mówiły tak dopóki same
      nie miały dzieci.
      Teraz z przyjemnocia wychodzę do pracy. Oczywiście innej niż przed ciążą, bo w
      tamtej dyrektorka - kobieta nie wyobrażała sobie jak można pracować mając
      dwójkę dzieci! Z jeszcze większą przyjemnością wracam do domu. I żałuję że nie
      jest u nas tak normalnie, żebym nie musiała kombinować gdy któryś z chłopców
      jest chory, z kim zostanie w domu. I żebym widywała chłopaków więcej niż
      półtorej godziny dziennie...
      • kanga_roo Re: Na urlopie macierzyńskim 25.02.06, 23:47
        1.Zwróćcie uwagę na sformułowania: u r l o p macierzyński, u r l o p
        wychowawczy. Wiadomo, jest to określenie uzasadnionej nieobecności w pracy, ale
        jednak do podświadomości większości dociera tylko słówko urlop = dni wolne =
        wakacje... Więc kobieta wychowująca dziecko ma wakacje i już. Teraz doszło
        jeszcze sformułowanie jednorazowy z a s i ł e k z tytułu urodzenia dziecka, a
        z kolei to słowo nie najlepiej się kojarzy ostatnio (być na zasiłku, korzystać
        z zasiłku).
        2. Czy rzeczywiście tak wiele kobiet r e a l i z u j e s i ę w pracy? Bo,
        jak pisały moje przedmówczynie, karierę to robi może ułamek procenta. Czy po
        prostu nie wypada przyznać: jestem dorosła i wykształcona, chcę zająć się
        wychowywaniem (swoich) dzieci? Czy to logiczne, że zostawiamy nasze dzieci z
        obcymi, niekoniecznie wykwalifikowanymi osobami(opiekunki), i idziemy się
        spełniać gdzie indziej? Czy wychowywanie dziecka to nie realizowanie się
        bardziej, niż praca zawodowa (na którą, nota bene, mamy około 30-40 lat, a
        dziecko jest małe zaledwie lat kilka).
        3. tylko, że niewiele z nas może sobie pozwolić na tego typu rozważania: do
        pracy idzie się po to, żeby zarobić na utrzymanie, koniec i kropka. Pozostanie
        z dzieckiem to najczęściej nieosiągalny luksus.
        • kaszabela Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:04
          wychowanie dzieci NIE jest porownywalne z samorealizacja i spelnieniem, jakie
          daje kariera zawodowa, ciagle doksztalcanie i samodoskonalenie. Najpierw trzeba
          byc egoista zeby myslec o innych. zamkniecie z dzieckiem na 24h to
          odmozdzene!!! potem takie matki potrafia tylko rozmawiac o odzywkach,
          pieluchach, zabkowaniach. a gdzie wyzwania intelktualne? tylko dla mezczyzn?
          kobiety nadaja sie tylko do upupienia? geba matki polki w beciku? zalosne...
          • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:19

            kaszabela - rozumiem ze poraz kolejny ktos na tym forum obraza moja mame- ktora
            psowiecila kilka lat swego zycia ( i pozniej swobiodnie zjelas
            ie 'samorealizacja' w pracy) i byla odmozdzona. Prosze, zastanow sie zanim
            bedziesz miala dzieci. Bo jesli uwazasz ze dawanie zycia i wychowaywanie
            dzieci to jest odmozdzenie, to mysle ze mamy problem,.
            kaszabela napisała:

            > wychowanie dzieci NIE jest porownywalne z samorealizacja i spelnieniem, jakie
            > daje kariera zawodowa, ciagle doksztalcanie i samodoskonalenie. Najpierw
            trzeba
            >
            > byc egoista zeby myslec o innych. zamkniecie z dzieckiem na 24h to
            > odmozdzene!!! potem takie matki potrafia tylko rozmawiac o odzywkach,
            > pieluchach, zabkowaniach. a gdzie wyzwania intelktualne? tylko dla mezczyzn?
            > kobiety nadaja sie tylko do upupienia? geba matki polki w beciku? zalosne...
          • kamakk Re: Na urlopie macierzyńskim 01.03.06, 17:55
            Myśliciele kronikarze i artyści o sztuce pod redakcją nieodżałowanego prof. Białostockiego, Pochwała
            eklektyzmu Bieleckiego - świetna książka o działalności architekta (i polityka)- to książki przeczytane
            w ciagu kilku ostatnich dni przeze mnie-odmóżdżoną matkę siedzącą od kilku lat w domu. Natomiast
            znam 2 kobiety robiące karierę i mające wyższe wykształcenie, z którymi możesz pogadać tylko o
            fryzjerach, modzie etc. (mnie te tematy nie biorą - wolę poczytać apokryfy nowego testamentu)
      • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:16
        Desdemona - swoich dzieci nie mam ale przez rok bylam au-pair i opiekaowalam
        sie 4 dzieci.... wiem jaka to jest odpowiedzialnosc i ciezka praca jesli chce
        sie swoje dzieci wychoawac starannie i wklada sie w to duzo wysilku....to
        znacznie trudniejsze od jakiejkolwiek pracy zawodowej. W domu mialam dwoch
        bratankow ktorych wlasciwie traktuje jak swoje dzieci. Podziwiam i szanuje
        matkiktore decyduja sie poswiecic te kilka lat na wychowanie sowich dzieci - bo
        to jest piekne patrzec jak dzieci zaczynaja chodzic, mowic jak malymi raczkami
        lapia za szyje, bedac matka nie masz dnia wolnego - jestes w pracy caly czas
        24/.7. nie ma wakacji. a papiery w biurze przekladac mozna zawsze....ale nie
        zastapi tego usmiech dziecka, jego zart itd...
        desdemona987 napisała:

        > Trzymam kciuki za wszystkie kobiety chcące mieć i mające małe dzieci. To
        ciężka
        >
        > i odpowiedzialna praca. Właściwie gdyby nasze państwo było prorodzinne to
        > powinno za to płacić ;-p. "Siedziałam" w domu z dwójką dzieci (bliźniaki)
        > prawie 3 lata (przedtem ciąża zagrożona)więc coś o tym wiem. Milion razy
        miałam
        >
        > tego dość, bo tylko ktoś kto nie ma małych dzieci (swoich własnych!!) może
        > powiedzieć:"co to za problem??". Ja mnóstwo razy słyszałam od samotnych
        > koleżanek: "Tobie to dobrze, masz cały czas wakacje". Mówiły tak dopóki same
        > nie miały dzieci.
        > Teraz z przyjemnocia wychodzę do pracy. Oczywiście innej niż przed ciążą, bo
        w
        > tamtej dyrektorka - kobieta nie wyobrażała sobie jak można pracować mając
        > dwójkę dzieci! Z jeszcze większą przyjemnością wracam do domu. I żałuję że
        nie
        > jest u nas tak normalnie, żebym nie musiała kombinować gdy któryś z chłopców
        > jest chory, z kim zostanie w domu. I żebym widywała chłopaków więcej niż
        > półtorej godziny dziennie...
        • kiniox Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:50
          Twój błąd polega na tym, że identyfikujesz opiekę nad dziećmi z ich
          wychowywaniem, a pracę w biurze z przekładaniem papierów. A tymczasem nie
          zawsze tak jest. Czasem kobiety po prosty dbają o to, żeby ich dziecko w miarę
          czyste i najedzone przeżyło do następnego dnia, a w pracy TWORZĄ, uczą się,
          rozwijają intelektualnie. Bywa i odwrotnie. Ja również, podobnie jak Ty, przez
          kilka lat opiekowałam się cudzymi dziećmi i do tej pory jest to dla mnie bardzo
          piękne wspomnienie. Ale uczciwość mi nakazuje przyznać, że nie zawsze czerpałam
          z tego satysfakcję, czasem byłam po prostu zmęczona. I jeśli Ty z kolei
          odmawiasz kobietom prawa do bycia zmęczoną czy zniechęconą pracą przy dzieciach,
          to Ty właśnie rzucasz im kłody pod nogi. To Ty działasz przeciwko kobietom. Bo
          to jest straszna frustracja, być w tymczasowym kryzysie i nawet nie móc się do
          tego głośno przyznać, żeby taka jedna z drugą nie odsądziła cię od razu od czci
          i wiary. Wychowywanie dzieci to duża odpowiedzialność, ale wybacz - moje dziecko
          jest tylko (i aż!) moim dzieckiem. Ja jestem osobnym bytem, który czuje, myśli i
          pragnie. Dziecko z czasem odlatuje, a ja i moje pragnienia zostają. Jeśli ja o
          nie nie zadbam, to nikt inny też nie zadba, a już na pewno nie moje dziecko. A
          jeśli będę tego od niego oczekiwać, to dopiero wychowam frustrata. Czasem myśle,
          że powiedzenie - gdyby każdy kochał siebie, to nie byłoby na świecie ani jednej
          nie kochanej osoby, ma dużo sensu. Pozdrawiam.
          • totalna_apokalipsa Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 11:54
            Bardzo mądry i energetyczny post, ktory polecam wszystkim przyszłym mamom,
            obecnym mamom i kobietom w ogóle:) Podrawiam! Własciwie bardzo mi dzisiaj sie
            wpasowal w nastrój, wiec podwójnie pozdrawiam!
        • kniaz.igor Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 03:29
          barbarakaroluk napisała:

          > Desdemona - swoich dzieci nie mam ale przez rok bylam au-pair i opiekaowalam
          > sie 4 dzieci.... wiem jaka to jest odpowiedzialnosc i ciezka praca jesli chce
          > sie swoje dzieci wychoawac starannie i wklada sie w to duzo wysilku....to
          > znacznie trudniejsze od jakiejkolwiek pracy zawodowej.

          Matko teoretyczko, ktora zjadla wszystkie rozumy, pomagajac przez rok przy 4
          dzieciach (czy au-pairowalas w Polsce czy na zachodzie?). Radze powstrzymac sie
          ze swiomi sadami i osodami o tym czy jakas kobieta powinna zostac matka czy nie,
          do czasu kiedy bedziesz miala swoje dziecko. Ciekaw bede twojej opinii na temat
          egoizmu, gdy przez cztery doby zaliczysz 5 godzin snu. Albo twojej zaradnosci
          gdy bedziesz miala wybor miedzy kupem lekarstwa dla dzicka a niezaplaceniem
          (kolejny miesiac) czynszu. Z checia cie poslucham na tym forum szczebiaczacej i
          radosnej, ze uzyje powiedzenia Hlaski "jak Krolewna Sniezka po dwunastu
          skrobankach".
      • agi110 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 07:00
        Decydowanie sie na dziecko to czysty egoizm. Po to zeby na starosc dziecko
        zapewnilo nam bezpieczny byt, ludzie godza sie na cos takiego jak te wszystkie
        tortury opisywane w powyzszym artykule. Mam 32 lata i jakos mi sie do
        macierzynstwa nie spieszy. Czy wszyscy musza miec potomstwo? Czy wszyscy musza
        rezygnowac z samego siebie aby miec dziecko?
        • nett1980 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 11:01
          Osz kurdesz!! A kto ci nakazuje miec dziecko?No dobrze jest powielic geny tak
          dla ludzkosci, ale jesli jest dwoje ludzi , ktorych laczy cos mocnego i
          wielkiego , to jakos to tak madrze wykombinowala przyroda ,ze robi sie miejsce
          dla trzeciej osoby ,to irracjonalne wiem .A te tortury nie sa takie straszne
          jak to sobie wyobrazasz , a zauwazylas ze jak nie ma miejsca na dziecko tacy
          ludzie czesto biora sobie jakies zwierzatko ?Jaka ta przyroda madra, nie znosi
          pustki.Jesli nie bedziesz miec dzieci , to mam prosbe badz wysokiej klasy
          specjalista i przekaz swoja wiedze dalej ,ksztalc nasze dzieci , tez sie
          przysluzysz nastepnym pokoleniom .
      • wieczna-gosia Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 09:54
        Po pierwsze gratuluje pracodawcy tej pani, ktora zatrudniono w 7 meisiacu ciazy,
        ktora wrocila do pracy jak sama mowi- z lojalnosci, i wspooczuje jej problemow.
        Ale szef na medal- kurcze, kurcze oby takich wiecej w Polsce.

        Mi sie artykul podobal, chociaz taki ckliwy, ale wcale nie pokazywal
        jednostronnego podejscia- mam dziecko i niech sie dzieje co chce. Pokazuje
        raczej ze nie ma dobrego czasu na dziecko- ze czlowiek z chiciazby nie wiem jak
        ustabilizowana sytuacja moze doswiadczyc jej zmiany. Nawet majac dziecko czy
        bedac w ciazy.

        Bohaterkom artykulu zycze szczescia.

        Sobie zycze nie od dzis wspolnego opodatkowania z dziecmi, bo na becikowe juz
        sie nie zalapie :)))
    • 36mayfair Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:31
      Ten artykul jest kolejnym potwierdzeniem slusznosci mojej decyzji o niezostaniu
      matka. Czuje wielki szacunek do matek. Mnie macierzynstwo przerasta, jest za
      ciezkie. Nic dziwnego, ze istnieje presja spoleczenstwa i niezrozumienie (albo
      zawisc) wobec kobiet, ktore nie chca byc matkami. Wiele ludzi z niechecia
      patrzy na tych, ktorzy rezygnuja z obowiazkow i poswiecen jakie niesie ze soba
      macierzynstwo. W najlepszym malzenstwie, to na kobiete spada wiekszosc
      obowiazkow zwiazanych z wychowaniem dziecka. Nie jest w porzadku oczekiwac od
      rodzicow, zeby zajeli sie wnukiem. Kto ma wychowywac dzieci i jak przekonac
      kobiety do rodzenia dzieci? Smutne to wszystko.
      • kaszabela Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 00:54
        dokladnie! mam takie same odczucia. w Polsce matka to nieudacznik zyciowy,
        przegrana, zapracowana, niedouczona, zgorzkniala, nie stac jej w wiekszosci
        przypadkow na godne zycie. Bo dla moherowych beretow jedyna sluszna matka to
        matyja dziewica. maciezynstkwo to cud - wg ksiedza proboszcza. to tez cud w
        naszej polskiej codziennosci. jak wyzyc z dzieckiem za 500zl zasilku? ja wydaje
        nie 500 ale 5000 lekko miesiecznie. i nie zamierzam z tego rezygnowac. bo w
        imie czego? stac mnie na antykoncepcje wiec problem maciezynstwa z przypadku
        mnie nei dotyczny. ale zal ogarnia patrzac na ten ciemnogrod z becikowym....
        Szacunek matkom za ich poswiecenie!
        • barbarakaroluk Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 01:21
          kaszbela- dokladnie tak - w Polsce matka to nieudacznica - a dlaczego? - bo
          slyszy od innych obiet- takich jak ty ze pozostanie w domu to odmozdzenie....

          czlowiek czlowiekowi wilkiem - kobieta kobiecie wilkiem....
          kaszabela napisała:

          > dokladnie! mam takie same odczucia. w Polsce matka to nieudacznik zyciowy,
          > przegrana, zapracowana, niedouczona, zgorzkniala, nie stac jej w wiekszosci
          > przypadkow na godne zycie. Bo dla moherowych beretow jedyna sluszna matka to
          > matyja dziewica. maciezynstkwo to cud - wg ksiedza proboszcza. to tez cud w
          > naszej polskiej codziennosci. jak wyzyc z dzieckiem za 500zl zasilku? ja
          wydaje
          >
          > nie 500 ale 5000 lekko miesiecznie. i nie zamierzam z tego rezygnowac. bo w
          > imie czego? stac mnie na antykoncepcje wiec problem maciezynstwa z przypadku
          > mnie nei dotyczny. ale zal ogarnia patrzac na ten ciemnogrod z becikowym....
          > Szacunek matkom za ich poswiecenie!
        • multanka Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 13:22
          A mnie żal ogarnia czytając ten post. Tobie z kolei ktoś inny wyprał mózg -
          może ojciec redaktor Michnik ? Macierzyństwo daje kobiecie coś bardzo ważnego
          czego Tobie Kaszabelo brak - dojrzałość i umiejętność samodzielnego myślenia na
          temat wartości
          • tezas macierzynstwo dalo zatem bohaterkom artykulu.. 26.02.06, 14:22
            ... dojrzałość i umiejętność samodzielnego myślenia na temat wartości, idac za
            twoim zdaniem. Powinnas w 100% poprzec ich przemyslenia, nieprawdaz?


            Niestety niektorzy samodzielnie nie zaczna myslec nigdy.
    • kaszabela Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 01:05
      do tego sie to sprowadza polsce: przywilej bogatych lub dopust bozy w
      marginesie spolecznym. a pan prezydent zachecia ten margines do rozmnazania
      becikowym.... inteligencja emigruje razem z dzicmi, a mohery sie klonuja (w
      sposob naturalny rzecz jasna)
      • zbig72 A moja żona była wściekła że musi wracać do pracy 26.02.06, 08:19
        gdyby tylko było nas na to stać zostałaby z naszą córeczką a nie wracała do
        pracy, głupiego szefa itp...

        kobeta dla której kariera jest ważniejsza iż dziecko nie powinna być matką -
        pierwsze trzy lata w zyciu dziecka decydują o całej jego przyszłości - potem
        dziecko idzie do przedszkola i można wracać do kariery

        zresztą też wolałbym siedzieć z moją córcią w domu niż chodzic codziennie na 9
        godzin do pracy...
        • kiniox Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 08:47
          Różnica jest jednak taka, że o Tobie nikt nie powie, iż mężczyzna, który woli
          karierę niż swoje dziecko, w ogóle nie powinien być ojcem.
          • mariareis Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 09:45
            Wiecie co, zamiast kłócić się czy mieć czy nie mieć dzieci i co bardziej
            kobietę upośledza lepiej zastanowić się co zrobić, żeby nie było takich
            dylematów. Większość kobiet chce mieć dzieci i większość kobiet chce pracować -
            nawet jeśli "tylko" pracują a nie robią karierę. Po prostu tak jak w krajach
            skandynawskich czy Kanadzie państwo i mężowie powinni przejąć część
            dotychczasowych obowiązków kobiet. Mam dwoje dzieci z którymi spędziłam w domu
            10 lat(aż najmłodsze nie skończyło 3 i pomaszerowało do przedszkola). W tym
            czasie zrobiłam studia, teraz pracuję - kariery nie robię, ale przynajmniej
            używam mózgu. Oczywiście wzdycham sobie czasami jak by to było miło posiedzieć
            w domu z dziećmi, ale tak naprawdę mam świadomość, że bardziej chodzi mi o
            urlop niż o stałą zmianę.Siedziałam z pierwszym dzieckiem w domu i jeszcze nie
            rozpocząłam studiów - i doskonale pamiętam panikę jaką czułam gdy okazywało
            się, że coraz bardziej zapominam większość z tego czego się nauczyłam, że nie
            jestem w stanie skupić się nad poważniejszym problemem, że czytam coraz
            łatwiejsze, czysto rozrywkowe książki...Gdy leżałam w szpitalu kobiety z
            wykształceniem zawodowym mówiły, że boją się jak teraz zmieni się ich życie, że
            nie chciałaby rezygnować na stałe z pracy (w sklepie) i nie chcą zamknięcia w
            domu. A było to dobrych parę lat temu i raczej nie czytały tego typu artykułów.
            Nie wiem, dlaczego nie można pogodzić jednego z drugim, w końcu wychowywanie
            dzieci to praca fizyczna i na emocjach, i ciągle w jednym środowisku, 24 godz
            na dobę, więc to jest ciężka praca, ale jednocześnie intelektualnie to ona nie
            rozwija.Pomijam aspekt finansowy.
            • totalna_apokalipsa Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 12:01
              tak naprawdę mam świadomość, że bardziej chodzi mi o
              > urlop niż o stałą zmianę.Siedziałam z pierwszym dzieckiem w domu i jeszcze nie
              > rozpocząłam studiów - i doskonale pamiętam panikę jaką czułam gdy okazywało
              > się, że coraz bardziej zapominam większość z tego czego się nauczyłam, że nie
              > jestem w stanie skupić się nad poważniejszym problemem, że czytam coraz
              > łatwiejsze, czysto rozrywkowe książki..Gdy leżałam w szpitalu kobiety z
              > wykształceniem zawodowym mówiły, że boją się jak teraz zmieni się ich życie, że
              >
              > nie chciałaby rezygnować na stałe z pracy (w sklepie) i nie chcą zamknięcia w
              > domu.

              :)))Myślę, że jakby posklejać fragmenty kilku postów z tego forum (m.in. tego_
              i zredagować je w jeden, to wyszłoby nam w 100% o co tu chodzi i przestalibyśmy
              sie idiotycznie awanturować o odmózdzenie i egoizm, a sam artykuł może byłby
              lepszy od tego, który komentujemy:) Pozdrawiam!
          • niemyte_mohery tak jest 26.02.06, 15:28
            kiniox napisała:

            > Różnica jest jednak taka, że o Tobie nikt nie powie, iż mężczyzna, który woli
            > karierę niż swoje dziecko, w ogóle nie powinien być ojcem.

            Jestes swietna! To jest wlasnie caly problem w PL. Kobietom clay czas
            "autorytety" mowia co maja robic i co czuc bo inaczej nie sa prawdziwymi:
            kobietami, zonami, matkami, kochankami..(tu wstaw co chcesz).
            Czas aby "autorytety" odczepily sie od doroslych LUDZI, jakimi sa kobiety i
            pozwolily im podejmowac WLASNE decyzje, zalezne od ich sytuacji zyciowej i
            kompozycji psychologicznej.

            Amen.
        • delfina77 Re: A moja żona była wściekła że musi wracać do p 26.02.06, 09:41
          Widzisz, a ja będę niedługo matką ale już teraz wiem, że nie zostanę w domu aż
          do pójścia dziecka do przedszkola (czyli jakieś 3 lata), ale wrócę do pracy
          zaraz po urlopie macierzyńskim, w każdym razie na pewno do roku czasu. Wynika
          to poniekąd z powodów finansowych, na pewno, ale nie tylko - ja po prostu cenię
          swoją pracę, ona mnie mobilizuje, żeby się zorganizować, ubrać się jak
          człowiek, wyjść z domu, porozmawiać z ludźmi. Gdy siedzę w domu, czuję się jak
          kura domowa i jestem nieszczęśliwa. Wiem, że dla dziecka dobrze jest być blisko
          matki, ale nie wciskajcie mi, że lepiej się umartwiać i siedzieć wbrew sobie w
          domu "dla dobra dziecka" niż realizować się i wracać do dziecka po poludniu z
          radością i uśmiechem na ustach. Mam na szczęście taką pracę, że wracam do domu
          w normalnych godzinach, nie wiem jaka byłaby moja decyzja w innym przypadku.
          Ale rozumiem kobiety z artykułu. Zresztą rozmawiałam z własną mamą, która
          siedziała w domu ze mną do ukończenia przeze mnie 3go roku życia i nie wspomina
          tego okresu najlepiej, mówi, że z radością wróciła do pracy. Mam ją potępić, że
          mówi to, co czuje większość kobiet?
        • polikastra Po 3 latach w wiekszości przypadków NIE ma powrotu 04.03.06, 09:59
          do "kariery". 3 lata w wiekszości dziedzin to epoka, w miejscu, gdzie sie
          pracowało pracują już inni ludzie. Po 3 latach braku wysiłku intelektualnego
          (na ktory pry dziecku brak czasu i sił) mózg jest "sflaczały" jak mieśnie
          paralityka.
      • nett1980 Re: Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 11:08
        a ile ty masz lat kobieto? Przedewszystkim zeby posiadac dziecko potrzebny jest
        maz , w tym starym slowianskim znaczeniu, mezny , odwazny itd . Porzadnych ,
        zaradnych facetow jest jak na lekarstwo .To z kim sie takie jak ty maja
        rozmnazac , pewnie ze lepiej 5000 na przyjemosci wydac, ale nie odreagowuj
        swoich frustracji na matkach, masz prawo do hedonistycznego zycia.A ja mam
        prawo wychowywac swoje dziecko bez nian, tyle filmow i ksiazek ,ktore
        przeczytalam i kursow , ktore w ciagu tych 4 lat zrobilam ,chyba o omozdzeniu
        nie swiadcza.Trzeba tylko umiec dogadac sie z tesciowa i matka , kolezanki tez
        moga czasem pobawic sie z latorosla, a do kina mozna pojsc czasem bez
        meza ,jesli sie kocha kino, a on w tym czasie poczyta przed snem. A jesli
        jeszcze masz w domu internet... Male dziecko jesli jest zdrowe to w poczatkowym
        okresie przesypia wiekszosc dna. Moja siostra po doprowadzeniu dzieci do wieku
        szkolnego poszla na studia . Nie wiem jak ci dziala wyobraznia , ale matki
        nawet tak stare jak ja jesli maja mlody umysl moga sie rozwijac przez cale
        zycie , to jest kwestia czy jest sie mlodym duchem . Tak ale warunkiem do tego
        jest madry partner a nie nie duzy mazgaj i Piotrus Pan u boku.I na Boga
        MACIERZYNSTWO , prosze spojrz do slownika.
        • zhona Re: Dziecko - choroba przenoszona droga plciowa 26.02.06, 13:08
          Artykuł potwierdza tezę, że decydując się na dziecko należy wykazać się
          odpowiedzialnością i zdrowym rozsądkiem. Dlatego nie odważę się na
          macierzyństwo w obawie o utratę środków fiannasowych, a przede wszystkim nie
          obarczę odpowiedzialnością partnera za utrzymanie rodziny, co byłoby tak samo
          egoistycznym podejściem, jak nieuzasadnione żądanie od państwa pensji za
          sprawowanie funkcji matki i żony w domu. Większość kobiet nie posiada bogatego
          faceta w domu, nie wykonuje wolnego zawodu i nie pracuje w prorodzinnych
          firmach. Posiadanie dziecka jest sprawą prywatną i nie podlegającą dyskusji -
          albo mnie na nie stać, albo nie. A jeśli nie, to nie mogę mieć o to pretensji
          do nikogo. A ponieważ żyjemy w biednym kraju z władzą ekonomicznej
          niekompetencji i ignoranctwa, nie spodziewajmy się, że pracodawcy będą mieć
          warunki do zatrudniania i utrzymywania matek.
    • czudna Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 14:33
      Mam dosyć takich tekstów, bo mi obrzydzają macierzyństwo. Frustracja,
      beznadzieja, męczeństwo.Ja też musiałam zrezygnować z pracy (po dwóch latach
      walki o zatrudnienie, zaszłam w ciążę i ustapiłam miejsca innym). I teraz żyję
      ambicjami mojego męża, bo na moje nie ma czasu. Nie rozdzieram jednak szat i
      dziękując Bogu za mój Skarb siedzę już 8 miesięcy sama w 4 ścianach, bo znam
      osobiście kobiety, które walczyły o dziecko po poronieniach, którym dziecko
      umarło wraz z pierwszym oddechem, bo urodziło się bez płuc, albo takie walczą o
      zdrowie swego dziecka w szpitalach siedząc dwa lata całą dobę na plastikowym
      stołeczku.I nie mam siły komentować wypowiedzi trzydziestoparoletniej pani,
      która narzeka na kopiące w łonie dziecko albo, że nie mogła zażyć w ciąży
      tabletki na ból głowy. To jest dla mnie po prostu śmieszne.Dziękuję za to za
      klika słów otuchy Pani Paulinie (mojej imienniczce), bo piękne były te słowa o
      dwóch światach: zewnętrznym i Pani z Maleństwem. I to, że bohatersko łączy Pani
      dom i pracę. Takich historii chcę słuchać, bo wierzę, że nawet jeśli nie w tym
      roku, to już za dwa lata, gdy Mały pójdzie do przedszkola, znów będę mogła
      szukać jakiejś pracy i spełniać się inaczej.
      • ml130676 Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 17:26
        Popieram! Osoba, dla której dolegliwości ciążowe są niemal końcem świata to
        rozpieszczony, niedojrzały emocjonalnie dzieciak, który mimo wieku nie nadaje
        się po prostu do życia, bo go nie zna i nie rozumie, co jest najważniejsze.
        Panie takie smarują się kremikami antycellulitowymi, fundują sobie cesarskie
        cięcie na życzenie itp. bzdety myśląc tylko o własnym tyłku, własnej wygodzie.
        A po porodzie jedyna rzecz która zaprząta ich myśli to szybki powrót
        do "nienagannej figury", zaś dziecko jest dopiero na którymś tam miejscu w
        hierarchii obowiązków, czy potrzeb. Znam rodziców wcześniaków urodzonych z wagą
        poniżej kilograma, znam matki, które dopiero po którymś tam razie zaszły w
        ciążę, wreszcie, pamiętam swoją walkę o zagrożoną ciążę, znam matkę sześciorga
        pociech, która nigdy nie okazała znudzenia, żalu, czy też wściekłości na żadne
        ze swoich dzieci, a każdą ciążę traktowała jak coś wyjątkowego bez banałów
        typu "czułam się inkubatorem". Znam wiele matek, które może czasem są zmęczone
        i sfrustrowane, ale nie wiążą tego z dzieckiem, ale traktują jako coś
        normalnego o czym już nawet nie wypada gadać, bo to stara śpiewka. A paniom,
        które tak bardzo chcą się poczuć mamusiami, ale bez tych wszystkich
        niedogodności związanych z porodem, niedospaniem, proponują sprawić sobie
        kotka, też jest trendy.
        • latouche Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 18:33
          a ja proponuje Tobie odpuscic. Jezeli znasz takie swiete matki, ktore znosza
          trudy macierzynstwa z entuzjazmem, super. Jezeli sama jestes taka matka,
          podziwiam i sklaniam czolo, z pewnoscia pojdziesz do nieba z butami. Z malym
          zastrzezeniem: szkoda ze tacy wspaniali ludzie nie postepuja zgodnie ze stara,
          madra zasada "jestem wymagajacy wobec siebie, poblazliwy wobec innych".
          ja jednakowoz uwazam, ze jezeli sobie czasem ponarzekam do przyjaciolki, to
          wcale nie czyni ze mnie matki wyrodnej, rozpuszczonej malolaty etc. Kazdy czasem
          miewa dosc, jezeli sobie tylko ponarzeka, a nie odreagowuje na rodzinie, to
          chyba wszystko OK, prawda?
          Aha, moich dwoch synkow jest zaplanowanych. A kota tez mam - nawet dwa :)

        • malwisienia ML 26.02.06, 18:51
          Wg ciebie rodzić trzeba koniecznie w bólu (najlpiej kilkunastogodzinnym), a
          później należy chodzić jak kocmołuch z obwisłym brzuchem, celulitem i rozstępami
          Założe się, że twój chłop ma kochankę na boku, bo pewnie po porodzie wyglądasz
          jak wieloryb i nie trzymasz moczu
          • niemyte_mohery Malwisienia nie przesadzaj 26.02.06, 18:57
            Mysle ze LM jest mezczyzna, przypuszczam nawet ze niezonatym.
          • ml130676 Re: ML 26.02.06, 19:10
            Dobra, będę złośliwa i napiszę, że mnie chociaż ktoś tknął palcem w
            przeciwieństwie do ciebie...i co...poobrażałyśmy się, hehehe?
          • czudna Re: Malwisienia 26.02.06, 20:40
            Zaskakujące, że tak zaangażowana Czytelniczka Wysokich Obcasów, magazynu dla
            kobiet opinotwórczej Gazety Wyborczej, prowadzącej głośną akcję "Rodzić po
            ludzku" w tak ordynarny sposób wypowiada się na temat matki w połogu. Ponieważ
            nie wspomniałaś jednak o innych ciekawostkach z sali porodowej, w których
            mogłabyś sobie pofolgować jeszcze bardziej, widzę że nie masz pojęcia o czym
            pisesz. Litości! Przerzuć się na forum:Uroda. Ile masz centymetrów w łydkach?
      • rozalia1 Re: mam dość takich tekstów! 26.02.06, 22:19
        witam pierwszy raz wpisuję się na forum. artykuł, który tak poróżnił panie mnie
        tez zaciekawił bo pokazuje że macierzyństwo może mieć różne barwy.
        Zaliczam się obecnie do licznej zapewne grupy matek wychowujących dzieci.
        Jestem mamą fantastycznej trójki(dwoje w przedszkolu i 10-cio miesięczny
        niemowlak), nie pracuję zawodowo (tzn. nie wychodzę z domu do pracy, bo w domu
        mam jej bez liku) od prawie 6-ciu lat (wcześniej prowadziłam z mężem firmę,
        uwielbiałam swoją pracę, często wyjeżdżałam, moja praca była twórcza,
        różnorodna, odpowiedzialna, ciekawa)Ta praca którą wykonuję teraz jest z
        pewnością mniej spektakularna, rzadziej się "udzielam" towarzysko, czasami wielu
        rzeczy nie chce mi się robić (a jestem bardzo dziarską i energiczną osobą i nie
        cierpię stagnacji)ale wiem że chce wychowywać moje dzieci, chce z nimi być,
        wygłupiać się, dostrzegać z czasem w nich świetnych kompanów do rozmów. staram
        się nie nazywać tego poświęceniem, moje dzieci nie muszą mi za to w przyszłości
        dziękować.Ale wiem też świetnie że nie jest to praca cukierkowa (to nie modelka
        na wybiegu) odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka nie da się z
        niczym porównać, żadne olbrzymie przedsiębiorstwo to nie to co ty bujająca
        płaczące, chore dziecko, siedząca przy nim w szpitalu (bo i to przeżyłam)itp. Z
        drugiej strony nie chodzi mi o jakąś gloryfikację zawodu mama, nie mówię że
        kobiety mają się zamykać w domu. Ja nikogo nie oceniam choć oczywiście bliższe
        są mi postawy tych kobiet, które zdecydowały zostać z dziećmi w domu.Wychowanie
        dziecka przez 2 godz. od 18.00 do 20.00 to chyba jednak troche mało.
        Rozumiem natomiast frustracje, które się pojawiają bo dzieci to bardzo wdzięczny
        , słodki ale i obowiązek i trud. Ja przez pare lat nie mogłam zajść w ciążę i
        jak patrzyłam na dzieci w wózkach to widziałam tylko piękne zadbane uśmiechnięte
        maleństwa i ich szczęśliwe mamy i myślałam że tak wygląda macierzyństwo jak na
        amerykańskich filmach albo w gazetach,
        okazało się inaczej - nie tylko tak. Moje dzieci np. często chorują ((syn ma
        astmę), bywały w szpitalach, częste są noce kiedy biegam od jednego łóżka do
        drugiego z inhalatorem bo kaszlą)- nawet teraz pisząc ten post kilka razy
        biegałam do dzieci), przez pierwsze 2,3 lata słabo spały. to są rzeczy, które
        naprawdę ciężko sobie wyobrazić kiedy się jest bez dzieci. To nie jest użalanie
        tak po prostu jest. Sprawa finansowa też jest tu niebagatelna, mąż narazie sobie
        radzi ale musieliśmy mocno ograniczyc wydatki, dzieci leczą się w państwowej
        przychodni , pójdą do państwowej szkoły i juz nad tym nie ubolewam.
        Nie wiem czy zdołam wrócić do pracy (moja jest jeszcze dodatkowo dyspozycyjna),
        może będę musiała znaleźć coś innego. Wiem że chciałabym pracować bo w pewnym
        momencie sama powiem dzieciom teraz radzicie sobie sami. Nie chcę robić bilansu
        zysków i strat bo wiadomo że najważniejsze są dzieci ale jestem pełna pokory dla
        różnych postaw, tych z artykułu też bo wiele razy myślałam podobnie.
        Na pewno państwo powinno byc pomocne choć przy PiSie to za bardzo tego nie widzę.
        Również kobiety powinny sobie pomagać a nie walczyc ze sobą - tak myślę.

        magda
        • alka27 Inny problem... 27.02.06, 22:40
          Witam,

          jestem mamą rocznej, cudownej córeczki, obecnie na wychowawczym, ale niedługo
          planuję powrót do pracy, niestety z konieczności:(

          Nie chciałabym odnosić się do historii bohaterek, bo każde macierzyństwo jest
          inne i każda mama - kobieta radzi sobie inaczej (zarówno organizacyjnie, jak i
          emocjonalnie). Osobiście zaliczam się do mam,które czerpią radość z pracy w
          domu (bo wychowywanie dziecka i prowadzenie domu to praca, jak każda inna).

          Moim zdaniem smutne jest co innego. Ten artykuł ukazuje w efekcie, że nie warto
          rodzić dzieci, że dzieci to taki balast, ktory przeszkadza w karierze, krzyżuje
          plany, zabiera pieniądze na bluzkę, kredyt i balsam. Artykuł jest, moim zdaniem
          bardzo dużym uproszczeniem tego, co może się wydarzyć po porodzie, z całym
          szacunkiem dla bohaterek, bo nie o nie mi tutaj chodzi, lecz o pewien styl
          prasy kobiecej. Oczywiście, że dziecko to obowiązki, czasem większe lub
          mniejsze trudy wychowawcze, smutki i troski, lecz tak jak w każdej innej pracy.
          Oprócz tego to jeszcze niepowtarzalny okres w życiu, którego nie da się
          porównać z żadnym innym, piękny i twórczy, który pozwala wykształcić w sobie
          całą masę pozytywnych uczuć.

          Przesłanie tego artykułu i innych mu podobnych może zastanowić niejedną mlodą
          kobietę i wytworzyć w jej opinii pogląd, że urodzenie dziecka i macierzyństwo
          generalnie to rzecz negatywna i ostatnia, na jaką warto w życiu znaleźć czas.
          Po prostu artykuł może podtrzymać powszechną opinię wśród wielu młodych,
          aktywnych zawodowo kobiet, że urodzenie dziecka to zachowanie na miarę "ciemnej
          baby ze wsi" (nie obrażając tych ostatnich). Naprawdę bardzo szkoda.

          Pozdrawiam wszystkie mamy,

          Joanna
    • barbaragoralska Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 15:01
      Przekleństwem naszego kralu jest to że nie możemy swiadomie decydować czego chcemy
      (przynajnmniej w większości). Nie możemy decydować o czym bo tego chcemy tylko
      że nas sytuacja zmusza do czegoś. Dla mnie absurdem jest gdy kobieta zarabia
      1000 zł na ręke pracuje od 8-17 ( zdojazdami jest to 11 godz.) i oddaje całą
      pensje opiekunce. Powiedzcie sami czy to nie bezsensu. Inaczej wygladałaby
      sytuacja gdybym zarabiała 2000 - 1000 dla nas 1000 dla opiekunki. jestem matką
      8-miesięcznego Łukasza. Wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim. Bardzo
      kocham synka i bycie z nim to dla mnie coś najwspanialszego. Chciałabym też
      spełniać sie zawodowo za ... godziwą pensje.
      Podziwam kobiety które decydują sie na urlop wychowawczy w dzisiejszych czasach.
      Wiekszość z nich nie stać na to aby dziecko zostawić z opiekunką. Zastanawiają
      się skąd wziąć na pieluiszki dla małego.Fakt bycia na wychowawczym krytykują to
      osoby które same płacą swoim pracownikom ochłapy. Znam przypadki łapania
      bogatego faceta na dziecko, którym potem zajmują się liczne "ciocie". No cóż
      przecież celem priorytowym są pieniądze i luksusowe życie ( cel nr 1 wojaże po
      świcie). A w ogóle choć pani taka siedzi w domu to musi wyjechać na weekend
      odpocząć sobie od dziecka.
      Czy to nie jest pole do pogardy. Ależ to nie wypada krytykować bogatych... Jak
      można..... Dlaczego nie ma w artykule ani słowa o takim przypadku. Sama znam co
      najmniej kilka.
    • odadoz2 Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 15:58
      Niezła ta mamuśka. Tylko współczuć dziecku.
    • odadoz2 Niezła ta mamuśka. 26.02.06, 15:59
      Tylko współczuć dziecku!
    • ml130676 Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 17:14
      ...o czym zapomina wiele pań i sprawia sobie "słodkiego" bobasa, który ma być
      kolejnym dodatkiem do garderoby, samochodu, kariery. Taka jest niestety smutna
      prawda. Szkoda, że "Wysokie Obcasy" nie poruszą tego problemu. Jedna rzecz to
      trudy macierzyństwa związane z brakiem tzw. środków na utrzymanie rodziny, a
      inna...podstarzałe panie z pretensjami, które myślą, że się za pomocą dziecka
      odmłodzą, będą trendy albo zatrzymają u swego boku faceta, którego nic innego
      zatrzymać nie może. A potem mamy sfrustrowane i roszczeniowo nastawione babska,
      którym wydawało się, że będzie jak w reklamie, wszystko cacy, one piękne,
      zadbane, a dzidziuś śliczny i nieupierdliwy.
      • totalna_apokalipsa Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 18:37
        Wiesz co? Nie przeginaj, bo normalnie obrazasz tu ludzi! Jak ktoś mówi, ze go
        boli, to znaczy, ż e go boli i już . Jak nei bedzie mówił, ż e go boli, to nie
        zostanie przez to Matka Boską, a jedynie nie bedzie mówił , ż e go boli i być
        może, choć niekoniecznie, namietnie zacznie wytykać po iluś latach, ---> jak ja
        sie dla was poświęcałam, nie mówiąc ani słowa! Także wrzuć na luz , bo jak sie
        kogoś obraza(a uwazam, ż e obrazasz kobiety z tego artykułu), to nie mozna
        spodziewać sie, że wszyscy będą to spokojnie znosić. Ich sprawa, ile mają lat ,
        jak rodzą dzieci, nie twoja- mnie moja podstarzała matka urodziła jak miał 38 i
        to jest sprawa kobiety, nie oceniania ptrzez kogoś.
        • ml130676 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:05
          Wiesz, co? Nie ja tu obrażam, ale mnie i inne kobiety się obraża takimi
          artykułami. Można powiedzieć: boli mnie, jest mi ciężko, ale nie w formie
          harlequinowego wyznania albo pensjonarskiej powieści! I o to tu chodzi. A Ty,
          Pani obrażalska może nie udzielaj się na forum, skoro jesteś taka wrażliwa. A
          póki co, w tym kraju jest wolność słowa, jak też i prawo do takich
          ekshibicjonistycznych wystąpień, nikt tym paniom nie kazał się tu ujawniać w
          tym artykule, ale same chciały i my mamy prawo je oceniać, nawet jeśli uznamy,
          że gadają zwykłe głupoty!!!
          • totalna_apokalipsa Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:17
            A ile was jest, ze używacie plularis maiestaticus?
            I życzę sobie wreszcie, żebyś przestała czepiać sie czyjegoś języka, bo ja się
            nie czepiam Zanussiego, że jak mówi, to 3/4 Polaków nie rozumie o czym on mówi i
            po jakiemu, choć mówi po polsku!
            • ml130676 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 26.02.06, 19:32
              Strofujesz mnie, jak belfer! A Zanussi to mój ulubiony reżyser.
              • delfina77 Re: Dziecko to nie kolejny gadżet... 27.02.06, 08:18
                Nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że ten artykuł cię obraża. Wyobraź sobie, że
                jesteś np. sprzedawczynią i ukazałby się artykuł o tym, jak wiele sprzedawczyń
                ma ciężko z racji wykonywanego zawodu, że są nisko opłacane, że niektóre
                chciałyby zmienić pracę. Czy mnie, mimo że lubisz swoją pracę, możesz obrażać
                to, że ktoś inny myśli inaczej? Ciesz się, że macierzyństwo daje ci satysfakcję
                i nie bój się przyznać choćby przed samą sobą, że bywa ciężko i że się czasami
                boisz - każdy tak ma...
    • wydmuszek Re: Na urlopie macierzyńskim 26.02.06, 20:35
      Kolejny mądry artykuł, gratuluje. Mam sentyment do Opola bo tam dziennie
      studiowałam i też jestem mamą. To prawda nie jest łatwo dziś młodym rodzicom
      materialnie,ale radzę bohaterkom artykułu przeczekać,bo jak dzieci podrosną to
      będzie łatwiej wszystko sobie poukładać. Moja niunia w maju skończy 3 latka,
      posłałam ją do przedszkola a sama pracuję w fabryce fizycznie i mimo tego cieszę
      się. Zyczę wszystkim rodzicom powodzenia w pracy i w domu, i pamiętajcie mamy
      mimo, że ojcowie częsciej pracuja niż wy jak dzieciaczki są malutkie trudy
      wychowania, opieki dzielcie pół na pół.
      • rozalia1 Re: Na urlopie macierzyńskim 27.02.06, 00:20
        witam pierwszy raz wpisuję się na forum. artykuł, który tak poróżnił panie mnie
        tez zaciekawił bo pokazuje że macierzyństwo może mieć różne barwy.
        Zaliczam się obecnie do licznej zapewne grupy matek wychowujących dzieci.
        Jestem mamą fantastycznej trójki(dwoje w przedszkolu i 10-cio miesięczny
        niemowlak), nie pracuję zawodowo (tzn. nie wychodzę z domu do pracy, bo w domu
        mam jej bez liku) od prawie 6-ciu lat (wcześniej prowadziłam z mężem firmę,
        uwielbiałam swoją pracę, często wyjeżdżałam, moja praca była twórcza,
        różnorodna, odpowiedzialna, ciekawa)Ta praca którą wykonuję teraz jest z
        pewnością mniej spektakularna, rzadziej się "udzielam" towarzysko, czasami wielu
        rzeczy nie chce mi się robić (a jestem bardzo dziarską i energiczną osobą i nie
        cierpię stagnacji)ale wiem że chce wychowywać moje dzieci, chce z nimi być,
        wygłupiać się, dostrzegać z czasem w nich świetnych kompanów do rozmów. staram
        się nie nazywać tego poświęceniem, moje dzieci nie muszą mi za to w przyszłości
        dziękować.Ale wiem też świetnie że nie jest to praca cukierkowa (to nie modelka
        na wybiegu) odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka nie da się z
        niczym porównać, żadne olbrzymie przedsiębiorstwo to nie to co ty bujająca
        płaczące, chore dziecko, siedząca przy nim w szpitalu (bo i to przeżyłam)itp. Z
        drugiej strony nie chodzi mi o jakąś gloryfikację zawodu mama, nie mówię że
        kobiety mają się zamykać w domu. Ja nikogo nie oceniam choć oczywiście bliższe
        są mi postawy tych kobiet, które zdecydowały zostać z dziećmi w domu.Wychowanie
        dziecka przez 2 godz. od 18.00 do 20.00 to chyba jednak troche mało.
        Rozumiem natomiast frustracje, które się pojawiają bo dzieci to bardzo wdzięczny
        , słodki ale i obowiązek i trud. Ja przez pare lat nie mogłam zajść w ciążę i
        jak patrzyłam na dzieci w wózkach to widziałam tylko piękne zadbane uśmiechnięte
        maleństwa i ich szczęśliwe mamy i myślałam że tak wygląda macierzyństwo jak na
        amerykańskich filmach albo w gazetach,
        okazało się inaczej - nie tylko tak. Moje dzieci np. często chorują ((syn ma
        astmę), bywały w szpitalach, częste są noce kiedy biegam od jednego łóżka do
        drugiego z inhalatorem bo kaszlą)- nawet teraz pisząc ten post kilka razy
        biegałam do dzieci), przez pierwsze 2,3 lata słabo spały. to są rzeczy, które
        naprawdę ciężko sobie wyobrazić kiedy się jest bez dzieci. To nie jest użalanie
        tak po prostu jest. Sprawa finansowa też jest tu niebagatelna, mąż narazie sobie
        radzi ale musieliśmy mocno ograniczyc wydatki, dzieci leczą się w państwowej
        przychodni , pójdą do państwowej szkoły i juz nad tym nie ubolewam.
        Nie wiem czy zdołam wrócić do pracy (moja jest jeszcze dodatkowo dyspozycyjna),
        może będę musiała znaleźć coś innego. Wiem że chciałabym pracować bo w pewnym
        momencie sama powiem dzieciom teraz radzicie sobie sami. Nie chcę robić bilansu
        zysków i strat bo wiadomo że najważniejsze są dzieci ale jestem pełna pokory dla
        różnych postaw, tych z artykułu też bo wiele razy myślałam podobnie.
        Na pewno państwo powinno byc pomocne choć przy PiSie to za bardzo tego nie widzę.
        Również kobiety powinny sobie pomagać a nie walczyc ze sobą - tak myślę.

        magda
Pełna wersja