aggimt
10.04.06, 13:19
O ile apel jest zapewne słuszny, o tyle adresowanie go wyłacznie do matek
jest nadużyciem i przejawem jakiejś niezrozumiałej dla mnie ciasnoty
umysłowej. Natychmiast przed oczami ukazał mi sie obrazek, widziany
niejednokrotnie i to w wielu różnych rodzinach kiedy to niezadowolony z
pociechy pan mąż i ojciec artykułuje w kierunku żony i matki komunikat "Jak
ty go/ją wychowałaś!!!??" I mnie nieodparcie nasuwa się pytanie: "A gdzie Ty
byłeś palancie, kiedy Twoja żona wychowywała Twoje dzieci? Przed telewizorem?"
Minęły chyba czasy, kiedy to pan domu zobowiązany był wyłacznie do
dostarczenia martwego bawołu, żeby rodzina z głodu nie pomarła, a
czasochłonne polowanie na bawołu wykluczało innego rodzaju zajęcia, w tym
czasie zaś żona zajmowała sie domem i kształtowaniem pociech. Ja też
dostarczam bawołu, jestem tak samo odpowiedzialna za utrzymanie rodziny i
wyobrażam sobie, że mój partner będzie tak samo odpowiedzialny za wychowanie
i ukształtowanie naszych dzieci. Wypraszam sobie składanie wyłacznie na barki
matek odpowiedzialności dziejowej za to na jakich ludzi wyrastają ich dzieci!
Pytam - gdzie jest wobec takiego dictum miejsce i rola ojców?!