Ewa Smuk - ekolożka ...

15.05.06, 11:34
"We wsi mówią: (...) To wszystko dla własnych dzieci zrobiła". Nasuwa się
zatem pytanie: Co dla własnych dzieci i wnuków zrobili i zrobią mieszkańcy
tej wsi? Nauczą ich picia? (17 mężczyzn zaszyto), czy bezradności i lenistwa
(matki wystają w kolejce do opieki społecznej). Pani Ewie się chce (odbija
dechy w tej zapadłej wsi, czasami - niestety - kosztem życia rodzinnego) i
co ... ano tradycyjnie - lepiej napić się wódki i ponarzekać, że tu nie
Holandia, czy Szwajcaria, niż zakasać rękawy i popracować dla siebie i swoich
dzieci...
PS. O ile się nie mylę na wycieczkę do Dani pojechały nie tylko dzieci p. Ewy
(może dla tych ze wsi była to jedyna okazja dowiedzieć się, że dzięki pracy
można żyć inaczej, niż w Grzybowie).
    • ewaizabela Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 15.05.06, 12:53
      Wszystkiego najlepszego Pani Ewo! Jest Pani osoba przynoszaca nadzieje i
      dodajaca otuchy. Jestem szczesliwa, ze moglam o Pani uslyszec.
      • teddy_bear Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 15.05.06, 17:32
        a ja niestety zgadzam sie z negatywnymi opiniami o P. ewie.
        wydaje unijne pieniadze na szkolenie wiejskich kobiet .Czego je uczy ?
        ekologii ?
        jak sie to przeklada dla tych kobiet ?
        smieszne
        • titta Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 15.05.06, 20:53
          Przeciez te kursy nie sa z ekologi! A nawet jesli: to wlasnie moglo by pomoc.
          Moglo by gdyby tym ludzie sie chcialo. Czym sie biedna kiedys Dania, Szwecja
          czy Szwajcaria roznia od polskiej wsi? Tym kobieta to by raczej przydal sie bat
          zaganiajacy do roboty, a nie kursy. Moze od pokolen, dziesiatkow, a moze setek
          bla bezradnosc i bezwolnosc... Niestety: kiedys byl pan, potem PGR.


    • dorwoj1 A ja podziwiam panią, p. Ewo... 16.05.06, 14:49
      ...dla tych,którzy mają jeszcze wątpliwości, czego uczy p. Ewa wiejskie kobiety
      za unijne pieniądze, proszę, żeby przypomnieli sobie kiedy ostatnio jedli
      prawdziwy chleb: taki, co się zsychał porządnie, a nie pleśniał przy próbie
      wysuszenia, łądnie się kroił, a nie kruszył od nadmiaru konserwantów, no i był
      zdrowy, a nie z 2-letnim terminem przydatności do spożycia dzięki konserwantom;
      kiedy pili dobre mleko, na którym zbiera się u góry taka śmietanka - zdrowa i
      pyszna, no i które można normalnie zakisić i czy pamiętają śmietanę "od baby", w
      której łyżka stała sama...nie mówiąc o innych rzeczach, jak folklor,
      zwyczaje...NAsza wieś się zmienia, ale to nie znaczy,że moje dzieci nie mają
      nigdy w życiu poznać smaku takiego podpłomyka z pieca, ciasta, które się na
      ciepłym piecu kładło, jak zostało babci odrobinę przy lepieniu makaronu, albo
      pierogów...WIecie co to są smaki dzieciństwa?MOje są związane z babcią , pobytem
      u niej na wakacjach, ganianiem za kurami, jeżdżeniu z dziedkiem wozem na
      pole...jakże ubogi byłby mój świat, gdybym nie przechowała tego do dziś w
      pamieęi obok wspomnienia smaku zupy gruszkwej, z ziemniakami tłuczonymi i
      skwarkami (!!!- naprawdę), którą robiła moja babcia i która była pyszna. NIgdzie
      indziej i nigdy więcej juz jej nie jadłam. Odeszła wraz z babcią.PAni Ewa walczy
      zaś o ludzką pamięć, o przeszłość, o to ,że można polegać na samym sobie i
      pomagać, przy okazji, innym...JAka szkoda, ze nie zamieszkała pani we wsi mojej
      babci -Zielonej, k.Radzymina. MIałabym gdzie wrócić z tego zgiełku, i -kto wie-
      może spróbować tam żyć? Ale brakuje przewodników, pani Ewa, jak sądzę, jest
      jednym z niewielu, którym się chce zajmować nie tylko swoimi sprawami...
      • teddy_bear Re: A ja podziwiam panią, p. Ewo... 16.05.06, 17:40
        ja rozumiem .
        i bardzo sie ciesze ze ktos sie przejmuje ekologia ,bo mnie akurat tez martwi
        jak moje dzieci beda sie odzywialy i jakiej jakosci wode beda pily .
        ja sie tylko pytam jakie sa rezultaty ,czy szkolenia za unijne pieniadze
        przekladaja sie na zmiane zycia pojedynczej kobiety ?
        • aripka Re: A ja podziwiam panią, p. Ewo... 17.05.06, 08:19
          A gdyby ta "wiejska kobieta" zaczęła piec chleb, przygotowała sery czy zakisiła
          ogórki (nie pryskane, nie przesolone, bez dziwnego smaku i zapachu) i zaczęła
          te produkty sprzedawać. A może założyła by gospodarstwo agroturystyczne? Tylko
          trzeba chcieć, a nie tradycyjnie narzekać i mieć za złe, że inni mają pomysł na
          życie i są pracowici. Ostatnio byłam w Muzeum Wsi w Sierpcu. Tłumy ludzi.
          Miody sprzedawane przez pewnego pana zniknęły w oka mgnieniu. Przezentowano tam
          także (oczywiście z degustacją) chleb, ręcznie ubijane masło i inne pyszności.
          A ludzie (mieszczuchy) za to płacili i byli bardzo zadowoleni przypominając
          smaki dzieciństwa lub je dopiero odkrywając.
        • annabellee1 Re: A ja podziwiam panią, p. Ewo... 17.05.06, 08:24
          Zawsze jak sie zasieje jakies ziarno wschodzi. Moze dzieci,moze niektore kobiety
          z tej wsi. Nauczone jezykow dzieci powedrują w swiat w ktorym juz zasmakowaly i
          ktory zobaczyly. Ten swiat bedzie ich - Irlandia Dania,Szwecja i mysle, ze
          dokoncza tam edukację i zrobia ze swoim zyciem to na co beda mialy ochote.
          Beda mialy wybor.

          Polska wies niestety przypominac zaczyna czarne dzielnice w Usa.Dziedziczna
          bezwolnosc. Za pozostawienie tego tak jak jest wszyscy zaplacimy swoimi podatkami.
          Tam, na tych wsiach, naprawde trzeba pracowac,tylko skad brac innych chetnych do
          orki na ugorze?


          Gdy budowano komunizm jezdzili studenci.Ag Osiecka wspominala dziewczynke ktora
          prosila by nie nie uczyc jej babci czytac bo ona taka dobra...
          No ale to tak na marginesie.
          Moze tym by sie zajął Giertych z Lepperem - szkolnictwem wiejskim i edukacja na
          wsi?
          Piekne i wdzieczne wyzwanie ...
    • dorwoj1 W pewnej wsi bylo tak... 17.05.06, 09:36
      ...że dzieci nie chciały się uczyć, były zaniedbanie, nie miały motywacji,
      szkoła była biedna, nie miała nawet podstawowych pomocy naukowych. Nauczyciele,
      w przeważającej większośći, też mieli jakiś kawałek ziemi w okolicy i byli po
      prostu zmęczeni ciągnięciem na dwóch etatach. Dzieci, wiadomo, jak było coś do
      roboty w gospodarstwie, nie przychodziły do szkoły,a ich rodzicom zależało chyba
      tylko na tym,żeby jako tako nauczyły się pisać, czytac i liczyć i aby jak
      najszybciej wracały do roboty.Do takiej wsi dojeżdżała do pracy z pobliskiego
      miasteczka, jako nauczycielka biologii, mama mojej koleżanki.Nigdy nie miała do
      swojej pracy nauczycielskiej ambicjonalnego stosunku (że trzeba się wykazać na
      papierze aktywnością zawodową, itd, jak to się, niestety,dzisiaj rozlicza) ale
      zawsze miała ogromne, pojemne i niezwykle wrażliwe serducho...Pierwsze, co
      zrobiła, to napisała do wydawnictwa Prószyński i s-ka, czy nie mają przypadkiem,
      jakichś archiwalnych numerów Wiedzy i Życia i in. tytułów popularnonaukowych
      (których ,jak wiadomo, to wydawnictwo wydaje w POlsce dużo)- oczywiście, opisała
      pokrótce po co i na co. Wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i przysłali
      ogromną ilość materiałów, nie tylko starych numerów różnych czasopism
      popularnonaukowych, ale mnóstwo plakatów, map, książek o tejże tematyce - jednym
      słowem, wszystko, co mogło sprawić,że lekcje biologii przestały być w tej szkole
      nudne.NAstępnym krokiem "pani od biologii" było założenie w tej szkółce kółka
      esperantystów - oczywiście w ramach pracy społecznej. Dzieci dały się jakos
      namówić na te zajęcia i w efekcie zjeździły cały świat, odwiedzając innych
      esperantystów na różnych kontynentach w ramach tzw. wymian...Oczywiście,
      wszystko to działo się w czasach, gdy nie było żadnych pomocy unijnych,otwartych
      granic, itd...Można?Pewnie,że można.Trzeba tylko chcieć i mieć trochę serca do
      ludzi. A pani Ewa bez wątpienia je ma.I nie rozumiem, dlaczego nie miała by w
      celu propagowania naprawdę fajnych rzeczy nie wykorzystywać jakichś dotacji...PO
      co takim ludziom jeszcze dodatkowo rzucać pod nogi jakieś kłody.Znacie to
      przysłowie - że lepiej nie porywac sie z motyką na słońce? A wiecie , dlaczego -
      bo słońce świeci dla nas wszystkich i co będzie, gdy jednak komuś kiedyś uda się
      je zgasić?Ciemność nastanie i - jak to opisywał Mrożek- znów na wsiach garbate
      karzełki będą szcz.. do mleka,coby się na kwaśne zwarzyło...
    • joolka4 Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 17.05.06, 09:42
      rany, jestem zachwycona - nie tylko pomysłami pani Ewy ale merytoryczną
      dyskusją na forum - oby tak zawsze
      pozdrawiam
      • dorwoj1 Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 17.05.06, 10:41
        Ja myślę, że to wpływ oddziaływania osobowości p. Ewy - nagle się zaczyna coś
        chcieć. Pamiętam takie osoby z mojego otoczenia i rzeczywiście - charyzma musi
        iśc w parze z pomysłowością i pracowitością, żeby nie tylko porywać tłumy, ale i
        jakieś konkretne efekty tej pracy z ludźmi mieć...Jest nawet w psychologii taka
        specjalna ścieżka rozwoju osobistego i zarazem zawodowego: "coaching"
        (przepraszam,jeśli niepoprawnie, ale przywołuję termin z pamięci) - czyli
        wspieranie innych, doradztwo, ale bardziej psychiczne, niż konkretne. Z tego, co
        mi wiadomo, taki zawodowy "wspieracz" nie sugeruje rozwiązań, ale pokazuje różne
        możliwośći i pozwala wszelkim niewykorzystanym talentom w człowieku dojść do
        głosu...TAkie działanie trochę intuicyjne, ale poparte nauką...JAk się dobrze
        zastanowić, to każdy "wielki" człowiek miał takiego zaufanego"wspieracza" w
        swoim otoczeniu...Pani Ewa ma instynkt i intuicję takiego właśnie zawodowego
        "wspieracza" i już samo to sprawia, że jest jak najbardziej na właściwym dla
        siebie miejscu...Proszę o tym pomyśleć też w ten sposób - nie tylko
        natychmiastowy konkret się liczy, efekt może pojawić się dopiero u następnych
        pokoleń i to w sposób mocno ukryty, nie wskazujący bezpośrednio na źródło
        właściwej inspiracji. Opowiem to może na swoim przykładzie (szybciutko): w
        liceum miałam z powodu choroby duże zaległości w nauce,dziś jestem przekonana,
        że tylko dzięki cierpliwości i mądrości pani bibliotekarki z tejże szkoły, udało
        mi się w calkiem niezłym stylu pokonać wszystkie przeszkody losowe i życiowe i
        to nie tylko te związane z ukończeniem liceum, maturą, ale też wszystkie
        pozostałe...I jakże ja teraz jestem wdzięczna,że takie wsparcie dotarło do mnie
        w odpowiednim czasie i odpowiedni sposób: ktoś zainwestował w moje życie swój
        czas i energię,a czy to da sie przeliczyć na korzyści materialne, wymierne?
        MYślę, ze p. Ewa ma podobny sposób oddziaływania na ludzi ze swojej wsi.I każdy,
        kto miał szczęście spotkać się ze wsparciem tego typu w swoim życiu wie, ze to
        dobrze, że się tam pojawiła ze swoją energią i chęcia działania, wśród marazmu i
        zniechęcenia...
        • ewasmuk Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 19.05.06, 06:02
          dziekuję Tobie i wszystkim, ktorzy napisali, bo mi to tez dodaje otuchy i
          nadziei,
          że ten obraz mojego życia, autorstwa Ani Fostakowskiej, a zatem nie mój (sama o
          sobie pisałabym zupełnie inaczej)może być dla kogoś inspiracją, a nawet pełnić
          rolę "coachingu", dziekuję tym bardziej, że trochę miałam "kaca", że dałam sie
          podejść i tak sie "odkryłam"
          ale tak jak piszesz - myślę, że Ania F. przesadnie wyostrzyła kontrast ze wsią -
          są osoby, ktore da sie zarazić chęcią działania i że w okolicy nie jest aż taka
          pustynia, jakby wynikało z tekstu
          pozdrawiam serdecznie
          i zyczę wytrwałości w odkrywaniu i urzeczywistnianiu legendy swojego życia
          ewa
          • basiabjork Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 20.05.06, 16:28
            Pani Ewo, jest pani bardzo podobna do mojej mamy, charakterologicznie, tak mi
            sie wydaje... Moi rodzice tez przeniesli sie na wies, mama wspoltworzyla
            lokalna fundacje rozwoju, pracowala spolecznie, inspirowala, pomagala...
            Wychowana w tym domu, wyjechalam w koncu w swiat, w poszukiwaniu wlasnego ja,
            ale z uplywem czasu coraz bardziej chce wrocic.
            Tamto zycie bylo najbardziej prawdziwe i najbardziej moje z wszystkiego, co do
            tej pory mnie spotkalo...
          • ooptymistka Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 21.05.06, 19:27
            Dziekuję za artykuł i za to, że są tacy ludzie jak p.Ewa Smuk, którym się
            jeszcze coś chce. Dziekuje p. Ewo
            • dorwoj1 A zapomiałyście kobiety o... 24.05.06, 20:05
              ...akcji "Rodzić po ludzku".Ja za to, ze swej strony, jestem bardzo wdzięczna.
              Może dzięki takim ludziom,jak p. Ewa będzie kiedyś normalnie i nasze córki będą
              rodzić,jak kobiety, a nie jak zwierzęta...Pozdrowienia dla wszystkich "ludzi
              dobrej woli". PS: Razem jest nas więcej;)
              • kaja206 Re: A zapomiałyście kobiety o... 27.05.06, 22:24
                Najlepszą recenzją życiorysu pani Ewy jest wybór jej córek. Skoro nie chciały
                żyć tak jak ona, naśladować jej i uciekły do miasta, to znaczy, że proponowany
                przez nią sposób na życie jest bezsensowny.Tworzenie za unijne pieniadze
                takich "kółek zainteresowań" dla wiejskich kobiet jest nieporozumieniem. Trzeba
                inwestować w miejsca pracy dla nich i ich mężów, a nie proponować im różne
                ciekawe formy spędzania wolnego czasu, którego z powodu bezrobocia mają w
                nadmiarze. Nie dziwie się sceptycznemu stosunkowi wiejskich kobiet do tych
                projektów. One są po prostu nieżyciowe.
    • pinup Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 28.05.06, 13:41
      wspaniala historia.
      chyle czola i podziwiam za odwage, determinacje i pasje. nie kazdemu jest dane
      znalezc swoje miejsce w zyciu. historia ewy daje nadzieje, ze warto szukac,
      warto zyc z wiara w to, co sie robi. a co wiecej - daje nadzieje, ze sa ludzie,
      z ktorymi mozna dzielic takie zycie, jakie chce sie miec.
      • anmanika Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 29.05.06, 12:26
        P. Ewo, życzę powodzenia. I proszę się nie przejmować tym co piszą na forum.
        Jeżeli w drobnym procencie te kobiety lub ich dzieci nauczą się przez pani
        przykład, aktywności to na pewno zaprocentuje w ich życiu.
        • zamyslona4 Re: Ewa Smuk - ekolożka ... 01.06.06, 23:06
          ja tez zycze wytrwalosci i ciesze sie ze sa ludzie tacy jak pani!
Pełna wersja