Polki w Paryżu

15.06.06, 17:28
a gdzie jest historia tej dziewczyny z mieczem ?
    • kasus3 Re: Polki w Paryżu 17.06.06, 16:06
      No lipa ten artykul, znowu ckliwa historyjka o polskich wariatkach, co to
      uwazaja ze Paryz to wielki swiat. Ehhh zygac mi sie juz chce tymi tematami o
      polskiej emigracji, niech wyjezdzaja, niech proboja, niech wracaja albo niech
      zostaja. Latwiej zyc, bo co bo mozna sobie na 4 browary zamiast 2 pozwolic, bo
      mozna zjesc wiecej kielbasy, kupic lepsze auto?? To co tu jest nie do zniesienia
      tam uwazane jest za swietne zycie 17 metrowe mieszkanie, dzielnica biedoty,
      praca w Macu! Wiec po co wyjezdzac?? Tak naprawde dopiero za 20 lat bedzie mozna
      powiedziec kto zrobil lepiej, co sie bardziej oplacilo!! Wiec dajcie juz sobie
      luz z tym tematem!
      • convalya Re: Polki w Paryżu 18.06.06, 13:23
        Pracowałam w Londynie. Tam zarabiając śmiesznie małe (dla Anglików) pieniądze,
        pracując w byle McDonaldsie mozna sie utrzymać i to na niezłym poziomie. U nas
        zarabiając 700 zł za pracę w Macu nie da sie wyzyć. To nie jets kwestia 4 czy 2
        browarów. Różnica jest kolosalna.

        > To co tu jest nie do zniesienia tam uwazane jest za swietne zycie 17 metrowe
        > mieszkanie, dzielnica biedoty, praca w Macu!

        Fakt. Tylko, że u nas człowieka zarbiajacego 1000 zł nie stać nawet na 17
        metrowe mieszkanie.
    • jacekpiekara pani Czartoryska chyba nie mieszka w Paryżu! 18.06.06, 02:38
      "Paryż jest trudny. Tu panuje koszmarna presja czasu i wydajności. Ludzie są
      tak zaganiani, że jak nie daj Boże spytasz o coś kogoś w metrze, to odepchnie
      cię i pobiegnie dalej, bo ucieknie mu metro i spóźni się na ważne spotkanie"
      tak pisze pani Czartoryska. Jest to zupełna bzdura i nieprawda. Spotkałem się w
      Paryżu ze zdumiewającą ilością propozycji bezinteresowanej pomocy. Czasem
      wystarczyło, że z dość zrozpaczoną mina otwierałem mapę, aby podchodzono do
      mnie i pytano jak mi pomóc. Nigdy nie spotkałem się ze zniecierpliwieniem, czy
      odrzuceniem, mimo że mówię tylko po angielsku! (za czym Francuzi ponoć nie
      przepadają). Pewne małżeństwo chciało mi kupić bilet do metra, gdyż nie
      zrozumieli, że proszę ich tylko o wymianę banknotu na monety (żeby wrzucić je
      do automatu biletowego). Ciekawe dlaczego pani Czartoryska powiela takie,
      stereotypowe i obiegowe opinie?
      • gosiekkk Re: pani Czartoryska chyba nie mieszka w Paryżu! 19.06.06, 11:29
        > "Paryż jest trudny. Tu panuje koszmarna presja czasu i wydajności. Ludzie są
        > tak zaganiani, że jak nie daj Boże spytasz o coś kogoś w metrze, to odepchnie
        > cię i pobiegnie dalej, bo ucieknie mu metro i spóźni się na ważne spotkanie"

        Buehehehe! Przeciez to okropne bzdury. Pani Czartoryska ostatnim razem metrem
        jechala chyba sto lat temu, albo jezdzila tymze srodkiem lokomocji po Marsie,
        ksiezycu, Saturnie... Z jej smetnych wynurzen wynika tylko jedno - wszyscy w
        Paryzu kopia sie w metrze, pchaja, boksuja, opluwaja, depcza.... - calkiem
        niezle, jak na wydumane w taksowce opowiesci. :-]
        • nolwen58 Re: pani Czartoryska chyba nie mieszka w Paryżu! 21.06.06, 21:32
          moze ma klaustrofobie
Pełna wersja