Dodaj do ulubionych

Zabawy grzecznych dziewczynek

10.07.06, 17:39
Absolutnie rozkoszne!
Obserwuj wątek
    • dosa1 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 18:18
      Aż się łzy zakręciły.
      Był jeszcze zeszyt "Co sądzisz o mnie". Trzeba było napisać co się myśli o
      właścicielce zeszytu, a następnie zakleić lub zaszyć (wyższa forma trudności)
      kartki i narysować, przykleić, itp. coś na wierzchu, żeby inni patrząc pod
      światło nie mogli przeczytać. :)
      • ata2006 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 09:30
        pamiętam......ja zbierałam jeszcze widokowki miast (rarytasem były oczywiście
        widokowki zagraniczne). Były jeszcze lsty z adresami zagranicznych firm m. in.
        Pepsi i Coca Coli, do ktorych wysyłało się listy z prośbą o przesłanie
        materiałów reklamowych - najlepiej nalepek. Zabawy na trzepaku.....ale też i
        zabawa w "usypianie" (jak teraz o tym myślę to było to włosy mi się jeżą na
        głowie) - jedna osoba wstrzymywała oddech druga obejmowała ją od tyłu i
        zdecydowanie ale nie za mocno ściskała za dolną część klatki piersiowej i
        następowało krótkie kilkusekundowe omdlenie. Kładło się tą osobę delkatnie na
        trawie, a ona czasami wykonywała komiczne ruchy i potem się budziła....Po
        przebudzeniu opowiadała swoje wrażenia, a czasem były one calymi
        historiami...Mnie np. wydawało sie że turlam się potrawie, a jak sie budziłam
        to widziałam uśmiechniete twarze nade mną, bo podobno śmiesznie rękami
        trzęsłam.... Dorośli nic nie wiedzieli o tej zabawie....Dwa razy spróbowałam i
        potem już nie chciałam, ale byli tacy co to uwielbiali...
        • ghostbuster1 Figury, figury zmieniajcie sie 11.07.06, 09:39
          Nikt nie wspomniał dotychczas o zabawie "Figury, figury, zmieniajcie się z
          gory!" - jedna osoba (prowadzacy) ustawiała się twarza do muru, reszta w jakieś
          odległości (ok. 15 m). Prowadzacy wypowiedal cytowane zaklęcie, w tym czasie
          reszta starała się dobiec jak najbliżej muru. Po wypowiedzeniu zaklecia
          prowadzacy odwracał się, a reszta dzieciaków musiała zastyc w bezruchu w
          najdziwniejszych pozach. Teraz następowała inspekcja - prowadzacy robil głupie
          miny i staral sie rozsmieszyc. Kto sie poruszyl odpadal. Prowadzacy wracal do
          muru, obracal sie i znow wypowiadal "figury, figury..." reszta dzieciakow,
          ktore nie odpaly, znow starały sie dobiec - i tak w kolko. Kto pierwszy
          dobiegl, stawal sie prowadzacym.
        • salsa.loca złote myśli:) 11.07.06, 21:24
          u nas tez pele-mele, ale bardziej popularna nazwa to Złote Myśli. Wszyscy
          przescigali się w wymyślaniu pytan, wpisów, wypisó, zadań do wykonania itp:) MAm
          do tej pory na strychu w pudełku na strychu złote mysli pamietniki, liściki
          jakie przesyłałysmy sobie z koleżanką jeszce w bloku na sznurku z piętra na pietro:)
    • myszy_i_ludzie Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 18:40
      hehe, a zabawe w aniolki charliego pamietacie??? ;-)))

      pozdrawiam wszystkie podwojne osiemnastki ;-)))

      myszy

      ps. jednemu z moich chomikow wystawilam nie tylko krzyzyk ale i nagrobek... a
      trumienka gustowna, istotnie z opakowania po mydle byla... ;-)))
        • just1life Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 19:36
          O Boze, moje dziecinstwo!!! I wlasnie wspomniane juz namioty z kocow, zabawa 'w
          ciotki', albo 'w sklep' i skakanka. I zeszyt'Zlote mysli' z odpowiedziami
          kolegow i kolezanek na arcyciekawe pytaniaw stylu; ulubiony piosenkarz, czy
          masz sympatie, itd. Gdzies go jeszcze mam, wiec milo bedzie sobie powspominac.
          Ja urzadzalam pogrzeby zmarlych kociakow. Mialam kotke i co jakis czas radoche
          w postaci malych rozkosznych kotkow. Niestety dwa razy zdarzyl sie wypadek. I
          nie jestem po 30-ce. Mam dopiero 28 latek:) Niezapomnianie czasy...
      • mii.krogulska Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 23:53
        Witam,
        łydy to były duże łydki, w sensie, że wyżej niż łydki.
        O ile pamiętam u nas byłu kosteczki, łydki zwane połówkami, kolanka, łydy, a
        potem biodra i pas. Bioder i pasa już się nie skakało w sensie przeskoczenia,
        były to skomplikowane figury w których chodziło o to, żeby zaczepiona guma nie
        spadła z nogi ( najtrudniejsze przy trójkątach, kiedy trzeba by ło szybko
        przeskoczyć z jednej nogi na drugą w środku supła) i żeby się nie zaplątać :)
        Szyja najgroźniejsza była dla trzymających gumę.
        eee, kiedyś to było fajnie... :)))

        Mii
    • beniusia3 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 19:44
      "Lza na rzesie mi sie trzesie ..."(po przeczytaniu az chce sie cytowac Pania
      Maryle Rodowicz).
      A kto pamieta:
      - ze chlopcy- tez byli dobrzy w skakaniu w gume,
      - gre w podchody,
      - gre w kapsle- gdzie caly chodnik od pierwszej do ostatniej
      klatki "blokowiska" byl jedna, ogromna trasa,( w kapslach flagi Panstw wyciete
      z atlasu geograficznego),
      -zabawe w sklep , gdzie za pienadze sluzyly liscie np. bzu,
      - slonecznik "czarny" pieczony na masle przez sasiadke????.....

      Mam 31 lat.. i jakze wspaniale wspomnienia z dziecinstwa

      Pozdrawiam rowiesnikow ...
      • ambivalent Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 20:02
        Jejku, zapomnialam o KAPSLACH. Jak moglam?! Wrocilo dopiero teraz.
        Skakanie w gume (w gumie, przez gume); przez taka dluga skakanke, razem z
        innymi. Zabawy na trzepakach, umialam sie przekrecic na najwyzszej barierce,
        kilkakrotnie :)
        Zbieranie papierkow po czekoladach, cale mnostwo. Im bardziej zagraniczne tym
        lepiej. Zeszyty ze zlotymi myslami (tak to sie chyba nazywalo, pytania: Czy masz
        sympatie, podaj ulubiony kolor itp).
        Jejku, co to byly za czasy. Mam dopiero 25 lat a czuje sie jakby miedzy mna a
        dzieciakami terazniejszymi conajmniej trzy pokolenia, a nie jedno bylo.
        Pozdrawiam wszystkie Dorosle Grzeczne Dziewczynki.
      • l.vet ale sie rozmarzyłam 10.07.06, 20:04
        do tego wszystkiego.. PAZłOTKA po czekoladkach :)

        i piekne opakowania po paście do zebów tutti frutti

        i pochody w krzakach na osiedlu

        i dziury na kolanach w rajstopkach przemycanych z enerde :)
        • tusiak79 Re: ale sie rozmarzyłam 11.07.06, 09:53
          Hihi, te rajstopki z enerde to byly fajne bo nie "gryzly", a nasze panstwowe to
          dawaly tak popalic (szczegolnie rano naciegane na nogi przez mame do
          przedszkola) ze sama wycinalam albo wygryzalam dziury zeby tylko te enerdowskie
          nosic! :)W ogole enerdowskie ciuszki byly okej, pamietam jak tato jezdzil do
          sasiadow ze słomką dlugosci mojej stopki zeby moaksynki przywiezc ;)
      • krypta81 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 08:57
        Jak czytam wasze wypowiedzi, to aż nie mogę w to uwierzyć. Nie tylko ja miałam
        takie zabawy!!! A myślałam, że robienie w ziemi sekretów z kwiatków chowanych
        pod szkłem, to był mój patent ;p;p;p Jeszcze przypomniały mi się piłeczki
        kałczukowe, niesamowity hit, bo odbijały się jak żadne inne. Poza tym
        nieśmiertelne buciki (plastiki) które były marzeniem każdej dziewczynki, chyba
        ze względu na mini obcas (pseudo koturnę), który posiadały :-))) A co do
        zbierania historyjek z Donaldów, to nie zapominajmy o gumach turbo!!! Puszki
        też się zbierało i stawiało na szafie, plakaty ze Świata Młodych i później
        te "wypasione" z Brawo nie raz wisiały na szafie, albo jeszcze lepiej na
        bambusowej macie:-))) też taką mieliście? Ehh, dzieciństwo :-)))
    • l.vet i jeszcze! 10.07.06, 20:09
      i jeszcze - jak niedziela, to do kosciola w chinskiej sukience

      a starsi kuzyni doprowadzali mnie zawsze z ta sama skutecznoscia do lez udajac
      martwych
      • schaetzchen Re: i jeszcze! 10.07.06, 20:23
        chińskie to były też piórniki i gumki (do ścierania, pachnące :)
        to były czasy....
        visolvit wyżerany palcem na sucho z torebki...
        i jeszcze były takie rury (jak od odkurzacza) plastikowe, w żarówiastych
        kolorach, które przy kręceniu wydawały taki śmieszny dźwięk...
        sekrety to wczesna podstawówka, potem oczywiście złote myśli i gra w gumę.
        Mam 31 lat :)
        • l.vet Re: i jeszcze! 10.07.06, 20:35
          i temperówki w ksztalcie koszmarnie kolorowych zwierzatek - mialam cala kolekcje :)
          cytroneta w woreczku
          godziny na trzepaku

          niedlugo skoncze 29 :)
          • beniusia3 Re: i jeszcze! 10.07.06, 20:44
            A w kuchni na stole byla szyba a pod szyba ????
            oczywiscie -HISTORYJKI z gumy Donalda- jak one fantastycznie pachnialy- mialy
            ksztalt prostokata i byly falowane ....
            a tato??- na kontrakcie w Niemcach albo Lubii, albo ZSRR albo w Czechoslowacji
            - a mama??- czekala na tzw "rozlake"( takie miesieczne "pieniadze, za pobyt
            taty za granica, ktora przynosil listonosz )
            ..... ;-)
        • cebula11 Re: i jeszcze! 10.07.06, 22:32
          schaetzchen napisała:

          > chińskie to były też piórniki i gumki (do ścierania, pachnące :)
          > to były czasy....
          > visolvit wyżerany palcem na sucho z torebki...
          > i jeszcze były takie rury (jak od odkurzacza) plastikowe, w żarówiastych
          > kolorach, które przy kręceniu wydawały taki śmieszny dźwięk...
          > sekrety to wczesna podstawówka, potem oczywiście złote myśli i gra w gumę.
          > Mam 31 lat :)



          kilka godzin stałam w kolejce aby kupić sobie chiński piórnik
          a taka gumka szkoda było ścierac.ona była dla ozdoby
          visolvit był pycha
          pamiętam rury
          35lat-niestety
      • hersister Re: i jeszcze! 10.07.06, 20:49
        no to i ja coś dorzucę:
        - w latach siedemdziesiątych pojawiły się podkoszulki tzw. gazety
        - w latach osiemdziesiątych pamiętam bum na torby typu jamnik: miał cztery
        kieszenie i można go było złożyć w małą saszetkę
        - mini-spinki do włosów koraliki (takie maleństwa), spinki automatyczne
        - szkolne fartuszki przypominające te kuchenne tylko na front, z gustowną,
        plisowaną falbanką, z tyłu zapinane na krzyż oraz syntetyczne fartuchy szkolne
        (niebieskie, granatowe lub bordowe) z białymi kołnierzykami przypinanymi na guziki
        - tarcza "wzorowy uczeń" marzenie każdego lizusa szkolnego
        - „Dziennik Ludowy” - stało się po gazetę w soboty o 6.00 po wkładki z zespołami
        - „Świat Młodych” we wtorek, czwartek i sobotę; każde wydanie w innym kolorze:
        zielone, niebieskie, czerwone
        - „Razem”, „Na przełaj”, „Kraj Rad”
        - taki dziwne ortopedyczne buty wszystkich pań pracujących w gastronomii,
        służbie zdrowia itp. takie materiałowe, nad kostkę, z dziurą na pięcie, woźne w
        szkole też takie miały
        - komin: takie zimowe nakrycie głowy dziewczyn, robione na drutach
        - czarna wołga co niby miała porywać dzieci....
        to tyle co mi się jeszcze kojarzy z beztroskim dzieciństwem ;)
        obecnie 34-latka


        • cebula11 Re: i jeszcze! 10.07.06, 22:35
          getry
          chciałam je zrobić sama na drutach
          to jedna wyszła na trzy nogi
          a na drugi dzień ferie i katastrofa
          mama zlitowała się i siedziała w nocy
          na rano miałam piekne getry
          (zaznaczam że nie wymusiłam tego na mamie)
        • patrycja0 Re: i jeszcze! 10.07.06, 22:54
          hersister napisała:

          > - w latach siedemdziesiątych pojawiły się podkoszulki tzw. gazety
          no właśnie, zawsze zastanawiałam się dlaczego mówiłm się "gazeta ci wyszła"
      • dr.szlafrok Zbieracz 11.07.06, 08:23
        Zbierało się pudełka po zagranicznych papierosach i puszki po piwie.
        A jak byłem troszkę starszy to mieliśmy napisany list niby to po angielsku i wysyłaliśmy do różnych firm zagranicznych np. linii lotniczych, żeby przysłali nakleiki i prospekty, ale czasy :-)
        • pmendel Re: Zbieracz 11.07.06, 09:07
          ja to mialem luz bo list mi napisal pan od angielskiego, ale moj kolega mial
          list ( to sie nazywalo pisemko ) ktorego tresc pamietam do dzis:
          place se seno flore broch paure an lepy an prospect.... (czytaj chyba please,
          send me free brochures and labels and prospects? ) ktos ma inne pisemka albo
          adresy? ;)
          • yrrah Re: Zbieracz 11.07.06, 12:46
            Poplakalam sie! A po-angielsku rozmawiales na ulicy, tak, zeby przechodnie wzieli Cie za zagranicznego?
            Bo ja to uwielbialam.
    • lucia33 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 20:50
      ech.. tez wzieło mnie na wspomnienia kiedy to czytałam.
      Wszystko było; i widoczki i złote mysli i strzałki na chodniku miedzy
      blokami i waga z kamienia i deseczki. namioty z koca, plakat z bravo a pozniej
      lady pank,a miałyscie ozdabianie klatki schodowej w widokowki?? opakowania po
      czekoladkach -najbardziej pamietam krolewne sniezke , ech.... . mam 35 lat
    • ququ777 Zabawy grzecznych chlopcow 10.07.06, 21:00
      A CHLOPCY W CO SIE BAWILI?

      Ja mam 25 lat, ale jeszcze pamietam...Tez gralem w gume z dziewczynami...Gralem
      w Panstwa Swiata, gdzie sie rysowalo na ziemi swoje panstwo, rzucalo pilke i
      potem zabieralo sie przeciwnikowi po kawalku....A GUMA TURBO i te samochody,
      ktorymi sie potem wymienialismy? A gdy przypomne sobie te gry w pilke na
      boisku, gdzie schodzilo sie cale osiedle i byla takia magia (a teraz wszyscy
      siedza w domach i graja na kompie), to az lza sie zakrecila w oku, tak
      chcialbym wrocic do tamtych dni...beztroskich jak z pamietnika
        • naphta Re: Zabawy grzecznych chlopcow...bylbym zapomnial 10.07.06, 22:38
          O, puszki. Miałem największą kolekcję w klasie. Zacząłem od znalezionych trzech
          puszek po coca-coli z nadrukiem mistrzostw w Hiszpanii i tak się nimi
          powymieniałem, że miałem na całej UWAGA - MEBLOŚCIANCE potrójny rząd puszek
          różnych firm. Piękna kolekcja :-)
        • komentator15 Re: Zabawy grzecznych chlopcow...bylbym zapomnial 11.07.06, 00:58
          ququ777 napisała:
          no tak, kazdy chyba mial zbierane puszki i butelki, to byla namiastka zachodu i
          luksusowego swiata;00 a coca cola???? za dolary boze , to byly okropne czasy a
          jednak milo sie je wspomina
          > ...a to zbieranie wszelkich rzeczy...Mysle, ze nie tylko ja mialem kolekcje
          > puszek wszelkiej masci po napojach i piwie, przywiezione z Zachodu, z Berlina
          > na przelomie 89-90...
          >
          > ....a ta gra w wyscigi kapslami...
      • mi.mi1 Re: Zabawy grzecznych chlopcow 10.07.06, 21:18
        My nazywalismy gre w panstwa swiata wojna i rzucalismy patykiem: "Wywoluje
        wojne przeciwko, male piwko duze piwko...". Pilka rzucalo sie w grze w kluchy.
        Jesli miales wiecej niz 10 lat na husdawce musiales umiec wykonac pelen obrot,
        wokol drazka na ktorym byla umocowana. Rower wigry 3 na Pierwsza Komunie.
        Rodzice wolali do domu po zmroku, latem spedzalismy na podworku po kilkanascie
        godzin dziennie. Komputery atari nie stanowily zadnej konkurencji:-)
        • komentator15 Re: Zabawy grzecznych chlopcow 11.07.06, 01:00
          mi.mi1 napisała:
          a rowery JUBILAT?? i koszyki ze sklepu mocowane na bagazniki??????

          > My nazywalismy gre w panstwa swiata wojna i rzucalismy patykiem: "Wywoluje
          > wojne przeciwko, male piwko duze piwko...". Pilka rzucalo sie w grze w
          kluchy.
          > Jesli miales wiecej niz 10 lat na husdawce musiales umiec wykonac pelen
          obrot,
          > wokol drazka na ktorym byla umocowana. Rower wigry 3 na Pierwsza Komunie.
          > Rodzice wolali do domu po zmroku, latem spedzalismy na podworku po
          kilkanascie
          > godzin dziennie. Komputery atari nie stanowily zadnej konkurencji:-)
      • naphta Re: Zabawy grzecznych chlopcow 10.07.06, 22:35
        > A CHLOPCY W CO SIE BAWILI?

        - W ''dziesięć patyków'' (taka odmiana chowanego). Kładło się dziesięć kawałków
        drewna na deseczce. Jeden szukał inni się kryli. Wystarczyło, że ten szukający
        zobaczył kogoś i zdążył przed nim dobiec do patyków - ten ktoś był już spalony
        (wychodził z ukrycia). Lecz jeśli któryś z jeszcze nie złapanych w międzyczasie
        zdążył dobiec i kopnąć w deseczkę rozrzucając patyki, cała reszta mogła się
        znowu chować :-)
        - ''Państwa i miasta'' (zabierało się przeciwnikowi po kawałku państwa, tylko
        rzucaliśmy nie piłką, lecz patykami).
        - ''W noża'' (to na piasku). Po kolei: baba, pstryk, matka, ojciec, paluszki,
        łokieć, ramiączko, główka, karczek (chodziło o to, żeby z różnych pozycji wbić
        nóż w piasek).
        - ''Kolarzyki scyzorykiem'' - najlepiej tzw. finką (w te kapslami wypełnionymi
        woskiem lub plasteliną też graliśmy) - na twardej ziemi rysowało się połączone
        liniami kółka (ok. 30 cm średnicy) i trzeba było przejść taki tor rzucając
        nożem tak, by wbijał się w ziemię (odległości między kółkami były coraz większe.
        - ''Kapsle'' - wypełniało się mieszaniną cukru i saletry korki od wódki, w
        odpowiedni sposób wiercono w nich dziurki i podpalało, tworząc obiekt latający
        nawet na wysokośc 3 piętra :-)
        I jeszcze powody do dumy:
        - posiadanie latarki, która ''ciągnie'' - czyli świeci - jak najwyżej
        (najlepiej do samej wieży kościelnej)
        - rzucanie kulką śniegową minimum do piątego piętra (rekordziści do dziewiątego)
        - posiadanie zdjęć rozebranych kobiet z zachodnich magazynów (oczywiście soft :)
        - przepłynięcie całego basenu pod wodą
        - skok z 10-metrowej wieży do basenu (z moich kolegów najwyżej skakali z pięciu
        metrów, ja tylko z trzech na nogi, ale potrafiłem skoczyć przez barierkę basenu
        albo zrobić salto wstecz ze słupka :-)
        Oczywiście zazdrościliśmy też kolegom i koleżankom, którzy mieli ciuchy z
        zachodu i dobry sprzęt audio, ale to przecież nie była ich zasługa.
        Naphta (36 lat)
        • kszynka Re: Zabawy grzecznych chlopcow 10.07.06, 23:52
          naphta napisał:

          > > A CHLOPCY W CO SIE BAWILI?
          >
          > - W ''dziesięć patyków'' (taka odmiana chowanego). Kładło się dziesięć
          kawałków
          >
          > drewna na deseczce. Jeden szukał inni się kryli. Wystarczyło, że ten
          szukający
          > zobaczył kogoś i zdążył przed nim dobiec do patyków - ten ktoś był już
          spalony
          > (wychodził z ukrycia). Lecz jeśli któryś z jeszcze nie złapanych w
          międzyczasie
          >
          > zdążył dobiec i kopnąć w deseczkę rozrzucając patyki, cała reszta mogła się
          > znowu chować :-)

          WŁAŚNIE miałem napisać o tej zabawie, ale u nas to było w wercji z cegłówkami
          a sama gra nazywała się "cegiełki"
          :-)
          ad l. 33
          • illiterate Re: Zabawy grzecznych chlopcow 11.07.06, 22:44
            Tak, pikuty! Na Stegnach! I jeszcze sie gralo w kosci, glownie chlopaki; byl
            jakis skomplikowany system podrzucan i lapan. Poprosilysmy, zeby mama nam
            przywiozla kosci z Czechoslowacji - i przywiozla, sliczne, bo z porcelany...
            nijak sie nie dalo nimi grac, wiec sie w koncu nie nauczylam.

            Na Stegnach gralo sie tez w 'slimaka' - rysowalo sie gigantycznego slimaka,
            podzielonego na male kawalki i trzeba bylo najpierw dorzucic do jakiegos
            kawalka kamien (celnie!), a potem do niego doskoczyc, nie nadeptujac na linie -
            kiedy sie doskoczylo, mozna bylo go 'zajac' - na zajete pole nie mogl skoczyc
            nikt inny, niz jego wlascicielka.

            Pamietam, ze bracia M z mojego podworka nauczyli nas bardzo dziwnej gry
            w 'jojo' - byla tak zywiolowa, ze zazwyczaj konczyla sie klotnia, a w trakcie
            gry podczas szarpaniny z przeciwnikami darlo sie ubrania.

            Mysmy jeszcze robily 'szpital dla dzdzownic', ktore jakos nie chcialy grzecznie
            lezec pod lisciami w donicach. Moja autorska zabawa, na ktora zapadlo cale
            dziewczynskie podworko byla zabawa opadlymi paczkami malw i nierozkwitnietymi
            paczkami makow, ktore w naszej wyobrazni stawaly sie, hm, pieknymi bohaterkami
            przedziwnych opowiesci, i ktorym urzadzalysmy przecudowne mieszkania z lisci,
            szkielek i kamyczkow.

            A chomika Magdy, a potem kolejnego - Agnieszki pochowalysmy z naleznymi
            honorami oraz calym zestawem akcesoriow, zeby sie im po smierci nie nudzilo i
            nie bylo smutno pod ziemia.
      • smiglostopy Re: Zabawy grzecznych chlopcow 10.07.06, 23:32
        no oczywiscie chlopcy grali "w noze": w panstwa (jeden trzyma drugiego za reke,
        ten rysuje kule ziemska po jak najwiekszym obwodzie, ktora dzieli sie na
        panstwa, ktore potem kroi sie po trafionym rzucie nozem w ziemie), w statki
        (daleko od siebie bazy narysowane na ziemi, kazdy celny rzut to statek na
        ktorym mozna stac i dalej rzucac do skuchy, az sie zblizy do bazy - 10 celnych
        trafien w baze = konic gry). moze troche niejasno, ale na pewno wiecie o co
        chodzi ;).

        haclowy (chaclowy?)(splowy juz wychodzily z mody). "chodzenie na hacle", czyli
        zdobywanie roznego rodzaju drutow. "chodzenie na kapsle" czyli wyciaganie ich
        ze smietnika lub magnesem na sznurku z takich zakratowanych dzior przed
        sklepem. oczywiscie w celu uzbierania calego peletonu wyscigu pokoju. zwykle
        najlepsze ekipy (czechoslowacja, rosja, polska i nrd) to byly "poduszkowce".
        czasem ktos mial masciaki (takie czerwone kapsle po masci na bol glowy), ale to
        juz wyzsza polka.

        potem, gdy juz czlowiek troche starszy byl, zaczelo sie "chodzenie na puszki".
        glowne miejsce - smietniki pod pewexami. odwazniejsci jezdzili na centralny,
        stamtad jedna stacje na wszchodnia/zachodnia w miedzynarodowym pociagu
        przebiegalo sie po przedzialach i prosilo o puszki zagraniczniakow (ale
        zenada...:). bylem raz...zniechecilem sie bo czesto byly opoznienia do 600
        minut ;) no i starsi zawsze zbierali wszystko :(

        jesli nie bylo skladu na mecz to gralo sie w kwadraty...zasady rozne w
        zaleznosci od podworka...
      • komentator15 Re: Zabawy grzecznych chlopcow 11.07.06, 00:57
        ququ777 napisała:
        Ae w panstwa to sie gralo scyzorykiem, rysowales na ziemi okrag a potem wbijalo
        sie noz i dkrawalo po kawalku panstwo kolegi:))))a guma turbo ohydna:: a
        ORANZADA W PROSZKU????????? woda z syfonow kupowanych w zieleniaku>??? oranzada
        w butelkach z kapslem .. ale bylo super...
        > A CHLOPCY W CO SIE BAWILI?
        >
        > Ja mam 25 lat, ale jeszcze pamietam...Tez gralem w gume z
        dziewczynami...Gralem
        >
        > w Panstwa Swiata, gdzie sie rysowalo na ziemi swoje panstwo, rzucalo pilke i
        > potem zabieralo sie przeciwnikowi po kawalku....A GUMA TURBO i te samochody,
        > ktorymi sie potem wymienialismy? A gdy przypomne sobie te gry w pilke na
        >
        • xenn Re: Zabawy grzecznych chlopcow 11.07.06, 09:55
          A gry zespolowe w pilke? Jak nie bylo dwoch druzyn to gralo sie w Warszawianke.
          Ten komu strzelono chyba 10 goli byl przekopywany pod slupkiem.

          Z racji tego, ze w mojej dzielnicy bylo duzo ambasad (saska kepa) dostep do
          puszek i pudelke po paierosach mialme ulatwiony.

          Rower wigry tez posiadelem, byl kupiony w Pewciu i jako jedyny z osiedla mial
          przerzutki :)

          marcin 78
    • transilvania Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 21:27
      to ja dorzucam: kozaki relaksy na traktorze, sztywne buty juniorki z
      wzmocnionymi piętami i palcami, getry pod kolana w paski, robione na drutach z
      kolorowej wełny, frotki na przeguby rąk, robienie "pinpongowek" z kasztanow -
      tarlo sie kasztanem po betonie, az sie starly kolce i sie miało gotowa pilke. a
      ciuchy z siatka i lancuchami pamietacie? i jeansy marmurki chlapane chlorem.
      • malytygrys Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 21:43
        ja kompletnie nie zgdadzam sie ze te osoby ponizej 20 lat tego nie
        zrozumieja... sama mam 16... i moze nie bawilysmy sie juz w czterech pancernych
        czy dlugie kolejki do sklepu ale i guma i hula-hop, zakopywanie martwego
        chomika, ptaszka czy inne... wszystko to bylo... i czasami na podworkach zdarza
        mi sie widziec dziewczyny skaczace "szyjki"... a same na w-fach wracamy do
        tamtych czasow;D
      • pxm Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 23:00
        eh
        no serio teraz dzieci psy kompiuterze :/
        ja jeszcze hodowałam ślimaki winniczki w słoiku - wczesna podstawówka
        rowerowe wycieczki z herbatą w butelce po ptysiu
        że łażeniu po drzewach nie wspomnę
        jeżdżenie windą i latanie po schodach - wyścigi
        jak się pojawiły domofony na nowym osiedlu to lataliśmy całą "watahą" dzwonić
        tymi domofonami :D:D:D
        fikołki na trzepaku...też był cały obowiązkowy zestaw figur
        ale mi się na wspominki zebrało
        mam 28 latek i szkoda tamtych czasów beztroskich...chciałabym, żeby mój syn
        miał takie dzieciństwo, które by wspominał jak ja :D
        • kwiat_paproci Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 06:57
          Też myślę, że ta teza, że poniżej 18 lat to już nic nie było. Ja w tym roku
          skończę 19 i doskonale pamiętam wszystkie zabawy opisane w tym artykule (ech,
          pogrzeb chomika ;D), no i z młodszymi dziećmi też mi się zdarzało bawić. Ale
          rozumiem, że fajnie mówić "Ach, ta dzisiejsza młodzież, to nie to, co my...",
          bo łapię się na tym, że i mi się czasem to wymsknie ;D To były czasy...

          btw, czy ktoś może mi powiedzieć, kto śpiewał piosenkę "Johnny, kocha cię
          świat" ?? :>
    • nika456 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 23:05
      Cudowne!
      A pamiętacie:
      załogę G
      ABC do wpisywania (nie tylko Złote myśli)
      słone masło z darów kościelnych
      buty czeszki (takie białe z gumką) jak obecne balerinki
      plastkiowe deskorolki
      lalki Fleur (zamiast Barbie??) niedościgłe marzenie (6 USD w Pewexie!!!)
      Mam 32 lata już! (nie wiadomo kiedy upłynęło)!!!

      • esperanta Niby-barbie 11.07.06, 09:52
        Pamietam! Uzbieralam sobie nawet na taka nedzna imitacje Barbie i kupilam w
        komisie za jakies szalone pieniadze. Nic jej sie nie zginalo, a wlosy miala
        przyszyte tylko w jednym miejscu tak, ze jak sie robilo jej konski ogon to
        wystawala lysina... :)))
      • kometa6 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 13:15
        Do Załogi G dodam jeszcze wakacyjną bajkę "Biały delfin um", a te czeskie
        tenisówki (jarmilki) po upraniu smarowałam zwykłą białą kredą (ta biel :)))
        Bluzki i spódnice wykonane przez moją mamę z tetry (materiał na pieluchy) i
        farbowane domowymi sposobami (wiązało się węzły i wrzucało do gara z barwnikiem,
        a po zafarbowaniu i rozmotaniu węzłów ukazywały się jednorazowe wzory).
        W gumę skakałyśmy jeszcze "paszki"a najlepsza moja gumowa gra szła jakoś tak :
        rowerek, żabka, nóżka, kaczka, przemieniane, obracane, półśruba i śruba. A i nie
        mozna było skakać "rowerkowo"" (tfu tfu, wszystko czerwone, żelazny krzyż)
        Mam 33 lata :)
    • lady_xxx Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 10.07.06, 23:18
      to były czasy..guma, skakanki, kapsle, podchody....bieganie aż do ciemka, albo
      siedzenie przed blokiem na ławkach i opowiadanie o duchach....brrrr....nawet
      ktos wpadł na pomysł żeby wywoływać duchy...za pomoca talerza i czegoś
      jeszcze....ale na pomysle sie skończyło:), albo wojna między blokami...rzucało
      się czym popadnie, jajkami, pomidorami..a jak mama kazał iść do sklepu po
      zakupy to szło sie przez pół osiedla żeby tylko nie przejść obok "wrogiego
      obozu":):) a teraz mam męża z tego wrogiego obozu hihihi:):)

      a pamiętacie dziewczyny te zajebiście różowe i seledynowe sznurowadła,
      skarpetki albo szaliki?? szczyt mody buty "szczurki" i do tego różowe
      sznurowadła:) i spodnie, dżinsy..jak najwęższe....a pierwsze dekatyzowane
      dżinsy?? to był hicior

      a w szkole, mleko w takich małych butelkach, fartuszki granatowe z przyszywaną
      tarczą a na dzień dziecka obowiązkowo drożdżówa i oranżada we woreczkach
      ehh..jest co opowiadać...
      • esperanta Mleko i fartuszki 11.07.06, 09:56
        Pamietam to mleko, wiekszosc dzieciakow po prostu je wywalalo, ale ja nawet
        lubilam. A fartuszki mialysmy najpierw takie calkiem zakryte z dopinanym
        kolnierzykiem, a potem takie frymusne falbaniaste. A za tarcze na agrafce
        mozna bylo uwage zarobic.
        • amazon500 Re: Mleko i fartuszki 11.07.06, 11:03
          A pamiętacie, że kolor czerwony (i to nie tylko długopisu, ale też ubrań) w
          szkole był zakazany, bo zarezerwowany dla nauczyciela? Kiedyś, w II klasie
          podst. przyszłam do szkoły w czerwonym dresie i dostałam OPR od nauczycielki, bo
          "czerwony jest zarezerwowany dla nauczyciela".
          A co do zabaw... w gumę grałam, robiłam "sekrety" vel "widoczki" (tylko, nie
          wiedzieć czemu, mówiłyśmy na to z przyjaciółką "obłoczki"), miałam "Złote myśli"
          i pamiętniki do wpisywania... plotłam bransoletki z muliny...
          Gry? Oczywiście "klasy" / "chłopek", "masło-trzasło", "czekoladka", "gąski,
          gąski, do domu!", a na trzepaku grało się w "tramwajarza" i "ślepca"...
          W klasie graliśmy w "syfa" i "kapciobola" (ta druga zabawa polega na tym, że
          dzieci stoją w dużym kręgu, a jedno z nich kopie kapeć po podłodze tak, by
          trafić kogoś. Trafiony zostaje "kapciobolem" i też musi kogoś trafić).
          Chińskie piórniki, takie otwierane z obu stron - z samochodami lub z "My little
          pony"... gdy w II klasie przerabialiśmy "Plastusiowy pamiętnik", w każdym
          chińskim piórniku zamieszkał Plastuś. Chińskie piórniki z wetkniętą w nie
          linijką pełniły także funkcję krótkofalówek podczas zabaw korytarzowych.
          • esperanta Re: Mleko i fartuszki 11.07.06, 12:26
            No, ja tez lepilam Plastusia. Tylko ze zawsze mialam dwie lewe rece i stale
            odlatywaly mu nozki i raczki. :)))
            No i czerwony dlugopis, przedmiot westchnien... Na poczatku to w ogole wolno
            bylo pisac tylko olowkiem. Teraz chyba dzieciaki od poczatku pisza dlugopisami,
            no nie? I pewnie juz szlaczkow nie rysuja...
            • amazon500 Re: Mleko i fartuszki 11.07.06, 17:27
              Pewnie tak... (jeśli chodzi o szlaczki). Pamiętam, że w klasach 1-3 pisało się w
              zeszycie w 3 linie i u nas w klasie było tak, że jak ktoś ładnie pisał, pani
              pozwalała mu pisać w 1 linię. A ja przeszłam na 1 linię bez jej pozwolenia ;)
              zważywszy na to, że bazgrałam jak qra pazurem (czy też, jak mówiła nasza pani,
              jak kura pazurĄ koło płota), w życiu by mi nie pozwoliła pisać w 1 linię ;)
    • bitch.with.a.brain Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 00:14
      Ja mam 23 lata i pamietam skakanie w gume, na skakance, zlote myśli (szkoda,że
      wyrzuciłam), zwykle pamietniki do wpisywania sie, tkanie z muliny i wymienianie
      sie, zbieranie naklejek z gum i takich do albumow, kupowanych w pakietach po 6.
      I oczywiscie kolekcjonowanie karteczek z notesów,z obrazkami!
      Za to nigdy nie robiłam widoczkow, pierwszy raz przeczytałam o tym w
      "Dziewczynach z Portofino",widac to popularne było.
    • asiulus Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 00:25
      jak dla mnie - bomba. Wspomnienia ożywają. Papierki z Donaldów i wycinki z
      gazet mam do dziś, bom sentymentalna wielce, a do tego rodzice mają obszerny
      strych na te wszystkie skarby. Szczęśliwie ogródek tez był pod ręką, dzięki
      czemu mumii chomika w szufladzie brak. Pamiętnika z wpisami też brak, bo ktoś
      go zakosił. Szkoda.
    • komentator15 Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 00:51
      Dzis jestem prawie 40 letnim facetem, pamietam to wszytko co napisane jest w
      artykule, chlopaki tez robili sekretne zeszyty, kopali dolki w ktorych pod
      szybkami ukladali pilkarzy albo zdjecia asamochodow. Pamietam tez wysig pokoju
      z kapsli w ktore wklejalo sie flagi panstw a na ulicy malowalo kreda albo
      swiecowkami trasy, gralo sie w panstwa scyzorykiem i szukalo na budowach
      najwiekszych kawalkow kredy ze scianek gipsowo kartonowych.. To bylu czasy,
      donalda kupowalo sie w warzywniaku a wranglery ogladalo w pewexie.....
      Teraz mieszkam za granica i daleko mi do tamtych czasow jednak jedno sie nie
      zmienilo, nadal pamietam zapach balonowy z donaldem i nadal lubie wracac do
      dzieciecych miejsc zabaw choc park w lazienkach wyglada juz nieco inaczej......
    • zewszad_i_znikad Re: Zabawy grzecznych dziewczynek 11.07.06, 01:20
      Umiem zakręcić hula-hoop wokół ręki, natomiast nigdy w życiu nie udało mi się
      go zakręcić talią. Po prostu nie umiem, nie jestem taka zręczna. Co do gumy - u
      nas oprócz różnych wysokości i sposobów skakania (żabka, lajcio, piłeczka) były
      też utrudnienia. :D Szosa - guma bardzo szeroko. Bacznostka - odwrotnie -
      trzymające gumę stały na baczność i skacząc trzeba było się w tym zmieścić.
      Ślepotka - skakanie z zamkniętymi oczami. I najdzikszy pomysł; nie wiem, czy
      ktoś to jeszcze gdzieś wymyślił. Bulwa - zrobić "puce" i tak skoczyć całą
      sekwencję kroków bez roześmiania się, dodatkowo trzymające gumę też muszą
      zrobić "bulwę" i też nie mogą się śmiać. I potem jeszcze utrudnienie podwójne,
      czyli bulwa ślepotka... To były czasy. :P
      I jeszcze pamiętam gadżety swojego dzieciństwa... Zwijająca się linijka, żmijka
      z materiału z kępką włosów nad oczami, instrumencik o nazwie Echo-Piano...
      Teraz jednakowoż wolę się bawić w filozofię. W gumę nawet dziś bym zagrała, ale
      już kiedy miałam 9 lat, mama odmawiała pomocy w skakaniu w domu.
      • elaine.marley Re: teraz wolą komputer 16.07.06, 23:06
        Wróciły paskudne wspomnienia... Za cholerę nie wychodziło mi to skakanie w
        gumę... Chociaż starałam się jak mogłam i nawet ćwiczyłam w domowym zaciszu
        (zakłócając spokój sąsiadów z dołu). Wszystkie dziewczynki się ze mnie
        wyśmiewały :(((
      • baribal2 ach, zakopywane sekrety!!! 17.07.06, 00:03
        wkładało się pod szkiełko historyjkę z donalda (guma do żucia, dla nie
        wtajemniczonych) lub płatki róży... cudne :) i dzieliło się ten sekret tylko z
        najlepszymi przyjaciółkami. cóż, jeśli następnego dnia nastała kłótnia, sekret
        był zagrożony!!! te małe intrygi...
        www.porysunki.blox.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka