Noblistka da na nianię

24.07.06, 11:45
Poznalam ta Pania osobiscie na rozdaniu nagrod Loreal-Unesco w Paryzu, gdzie
dostala od Loreal dosfinansowanie w wysokosci 1 mln euro na ten projekt!
Wspaniala, mila, ciepla osoba. Szkoda, ze jej sytpendia przyznawane sa tylko
Niemkom :( chetnie bym skorzystala! :D pozdrawiam wszystkie "naukowczynie"
    • melonzolty czas dziecka 24.07.06, 11:56
      Może to sprawa tłumaczenia, ale wypowiedź Pani Profesor, że opieka nad
      niemowlakiem jest PUSTA INTELEKTUALNIE brzmi obraźliwie, i dla mamy, i dla
      dziecka. Poza tym z artykułu wynika, że sposób Pani Profesor na wychowanie
      dziecka to jak najszybsze pozbycie się go, oddanie komuś innemu na
      wychowanie. Pewnie, że ciężko rozstać się z ukochaną pracą, której przed
      urodzeniem dziecka oddawałyśmy się prawie całkowicie, ale nie mogę się
      zgodzić, że poświęcenie roku czy dwóch wyłącznie zajmowaniu się dzieckiem
      przkreśla pozostałe czterdzieści lat mojej przyszłej pracy.
      • kujonica zgadzam się 24.07.06, 15:29
        też mnie rozjątrzyło to stwierdzenie, które jest powielaniem stereotypu na
        temat macierzyństwa: "pustka intelektualna", matka, która siedzi w domu i NIC
        NIE ROBI, tzn. opiekuje się dzieckiem, oraz wartościowanie na korzyść
        pracy,nauki, i robienia kariery (zawodowej, intelektualnej). pomysl na
        stypendia dla nianiek sam w sobie jest dobry i potrzebny, ale sposob w jaki
        pani profesor o nim mówi pobrzmiewa conajmniej pogardliwie dla tych, którzy
        chcą poświęcić czas dziecku. pani profesor stoi po stronie tych, którzy kobietę-
        matke skreślają z listy pracowników przed upływem trzech miesięcy urlopu
        macierzeyńskiego. ( już nic z niej nie będzie po pochłonęła ją pustka
        intelektualna zup, kup i kolek).a przecież my mamy tyle się uczymy od swoich
        dzieci i emocjonalnie i intelektualnie, i nie da się tego ani zmierzyć, ani
        policzyć, ani na pewno wycenić. może w tym tkwi cały problem...
        • vivian.darkbloom pustka intelektualna nie znaczy, że nic nie robisz 29.07.06, 12:41
          chodzi po prostu o to, że praca taka jak zmienianie pieluch, mycie nacyzń czy
          sprzątanie nie rozwija cię. tak samo jak praca przy kasie, czy robotnika w
          fabryce przy taśmie. stwierdzenie, ze praca jest pusta intelektualnie nie neguje
          tego, ze jest ciężka czy wyczerpujaca. uzmysławia tylko to, ze nie jest twórcza,
          nie sprzyja samorealizacji, nie stawia przed tobą nowych wyzwań etc.
      • echtom Re: czas dziecka 24.07.06, 16:12
        Przepraszam, czy ktoś wie, co oznacza termin "jakość wychowania"? Dotąd
        myślałam, że niemowlę potrzebuje miłości i opieki, nie treningu
        intelektualnego, a babcia potrafi dać wnukowi więcej serca niż zawodowa
        opiekunka z certyfikatem. Ale widać nie nadążam z duchem czasu.
        "Nie można dopuścić, by młode zdolne kobiety marnowały w ten sposób swój
        talent". Wydaje mi się, że ubytki intelektu powstałe w okresie opieki nad
        dzieckiem są w pełni odwracalne. Po odchowaniu trójki dzieci intensywnie się
        dokształcałam i zdawałam egzaminy z lepszymi wynikami niż moje młode bezdzietne
        koleżanki. Pracą naukową można się zajmować co najmniej do siedemdziesiątki i
        nie ma co demonizować, że po roku opieki nad niemowlęciem wypada się dożywotnio
        z obiegu. Podział obowiązków domowych to szlachetna idea, ale nawet najbardziej
        kochający i wspierający żonę mężczyzna nie wykarmi dziecka piersią, a to warto
        robić dłużej niż przez miesiąc. A tak w ogóle to wścieka mnie tępe sprowadzanie
        macierzyństwa do "zupek i kupek". 50-60 lat wspaniałej przygody, towarzyszenia
        człowiekowi od pierwszego dnia życia przez wszystkie jego etapy, sprowadza się
        do początkowego okresu, który zajmuje zaledwie kilka procent tego czasu. nie
        rozumiem.
        • gagolek Re: czas dziecka 24.07.06, 16:52
          Ten wywiad mnie przerazil. Z wlasnych obserwacji wiem, ze wiele kobiet po
          urodzeniu dziecka odchodzi z nauki, poniewaz zamiast traktowac pojawienie sie
          dziecka jako cos naturalnego kladzie im sie klody pod nogi. Mamom-naukowcom
          udowadnia jakim sa dnem intelektualnym!
          Do tego spotkalm nie jedna pania profesor czy doktor, ktora calkowicie
          "poswiecila sie nauce", ale swoja dzialalnoscia przynosi wiecej szkody niz
          pozytku. Po sasziedzku szefem bardzo dobrego laboratroum moze byc matka trojki
          dzieci, ktora nkie jedno musiala puscic mimo uszu!!!!!
      • sir.vimes Re: czas dziecka 25.07.06, 11:22
        A ja rzeczywiście wspominam pierwsze dwa lata życia mojej córki jako czas dość
        groteskowy. Cała rodzina namawiała mnie do rzeczywiście pustych intelektualnie
        czynności - jak ścieranie jabłuszek (bo słoiczki niezdrowe). Prasowanie pieluch
        i pościeli też nie było rozwojowe (teraz mam alergię na żelazko). Zabierałam
        małą do kawiarni, na wystawy, czytałam jej na głos różne książki, i polityczną
        prasę - nie chciałam zagłębiać się w te różowe misie i teletubisie. Mam była
        przerażona, gdy ujrzała mnie czytającą przy karmieniu - powinnam patrzeć z
        zachwytem na niemowlę. Bycie mamą wg zasad babciuni i gazetek typu "Dziecko"
        chyba jest puste.
      • sir.vimes Re: czas dziecka 25.07.06, 11:29
        Chodzi o to, że część czynności przy dziecku jest rutynowa i miałka. I
        nierozwija. Należy ograniczyć je do miniumum - bo dziecku naprawdę jest
        obojętne , kto pierze kupki, i czy ma obiad ze słoika. Niania jest świetnym
        rozwiązaniem - im więcej osób (mama, tata, babcie, nianie, ciocie_) zajmuje się
        maleństwem , tym większa jest ich cierpliwość i zachwyt. Nic nie jest dobre w
        nadmiarze - nawet pieluszki ukochanej córci.
    • chaos1024k Najlepszy cytat 25.07.06, 01:21
      swiadomy tego, ze nie bede oryginalne przytocze najlepszy cytat z artykułu:
      "Nieustanne patrzenie, czy małe śpi, czy nie, zmienianie pieluszek - to tak
      intelektualnie puste, że nie można dopuścić, by zdolne _młode_ kobiety
      marnowały w ten sposób swój talent."

      Innymi słowy mozna dopuscic, aby dojrzałe kobiety, ktore zdecyduja sie na
      macierzynstwo, marnowały swoj talent na nieustanne patrzenie, czy małe śpi, czy
      nie, zmienianie pieluszek. Wydaje mi sie, ze w naszym kraju i UE sa zbyt mało
      propagowane sa koncepcje antyagistowskie, slusznie wyrywajace człowieka z
      wiezow daty urodzenia...
      • aurita Re: Najlepszy cytat 25.07.06, 12:00
        Podejscie pani profesor najpierw mnie ucieszylo: "ona rozumie kobiety z dziecmi"
        a pozniej przerazilo.... Bycie ze swoim dzieckiem, wycieranie mu kupy i
        karmienie moze i nie rozwija matki intelektualnie (chociaz ile rozpraw mozna by
        napisac na temat koloru, zapachu i konsystencji kupy) ale rozwija emocjonalnie i
        dziecko i matke. Opiekunka wszystkiego nie rozwiaze.
        Ja wrocilam do pracy kiedy moja Kluseczka miala 6 miesiecy... nie jest to latwe.
        W dzien jestem Pania doktor, popoludniu Mama a w nocy sprzataczka i kucharka.
        Wolalabym pracowac na pol etatu niz miec opiekunke do dziecka.
    • titta Re: Noblistka da na nianię 25.07.06, 12:39
      Pani ta pomimo nobla, nie ma opini zbyt inteligentnej w srodowisku naukowym.
      Ot, moze z powodu zazdrosci i mezkiego szowinizmu. Ale po tym artykule sklanna
      jestem w ta opinie uwierzyc.
      Stypendia to moze i dobry pomysl ale jak widac z niskiego zainteresowaniaa nimi
      nie spelniaja swojej funkcji. Wiekszosc kobiet jednak nie podziela opini pani
      profesor, ze dziecko jest zlem koniecznym, a jesli juz sie pojawi, powinno sie
      dolazyc wszelkich staran zeby nie obnizalo potencjalu intelektualnego matki.
      Wiekszasc kobiet bycie naukowcem traktuje jednak jak normalny zawod, tyle ze
      moze ciekawy i zwiazany z pasja (choc nawet nie zawsze), a posiadanie dziecka,
      rodziny i spedzanie z nimi czasu jest naturalna potrzeba. I nie nalezy sie
      dziwic, ze majac wybor pomiedzy praca mniej absorbujaca (i zwykle nie gozej
      platna), a zaniedbaniem rodziny wybieraja to pierwsze. W mlodosci mozna miec
      wielkie plany i ambicje ale niestety zwykle potem okazuje sie, ze zycie jest
      przyziemne i trzeba im nadac pewna hierarhie. Dla przecietnej kobiety rodzina
      jednak jest priorytetowa i gdy zostaje ona zmuszona do dokonania wyboru
      poswiaci swoje ambicje. Silniejszym czynnikiem od ambicji jest sytuacja
      ekonomiczna (i mysle, ze w USA kobiety do poswiecenia sie pracy w momencie
      maciezynstwa skuteczniej przekonuje kredyt hipoteczny niz wizja kariery). Jesli
      naprawde chce sie zatrzymac kobiety w nauce, to trzeba to rozumiec. Nie
      traktowac matek jako cos nizszego i "odmozdzonego" ale umozliwic na pewien czas
      jak najbardziej komfortowa mozliwosc podzialu obowiazkow: parace na czesc etatu
      (a czasem wystarczy nie wymagac siedzienia po 14 godzin, przez 7 dni w
      tygodniu); pomoc tym, ktore "wypadly z obiegu" powrocic (jesli meczyzna
      prowadzacy przez kilka lat firme, moze wrocic, dlaczego kobieta po maciezynskim
      jest juz spisana na straty?). Po prostu traktowac maciezynstwo jako rzecz
      normalna i naturalna. A jesli sie uwaza, ze realia na to nie pozwalaja, nie
      zalamywac rak nad "zmarnowanym potencjalem inelektualnym" i zachowac szacunek
      dla kobiet ktore wybraly inna droge.
      Ciekawa sprawa jest, ze wiekszosc kolezanek z ktorych opiniami spotkalam sie
      (na konferencjach i przy okazji organizowanych na uniwersytecie dyskusji na
      temat rownouprawnienia) twierdzi, ze rzadko spotkaly sie z dyskryminacja ze
      strony meczyzn. Jesli juz wogole sie z nia spotkaly, to wlasnie ze strony
      kobiet, najczesciej starszych i bezdzietnych pan profesor, przekonanych o
      swojej misji i nie magacych pojac, ze mozna miec inne priorytety.

      Doktorantka, biolog, majaca mimo wszystko nadzieje, ze jednak kariera i
      maciezynstwo da sie jakos pogodzic.
      • titta Re: Noblistka da na nianię 25.07.06, 12:43
        Prezpraszam za ortografie. Dysleksja w brew pozora nie przeszkadza w nauce ;)
      • echtom Re: Noblistka da na nianię 25.07.06, 13:33
        No właśnie, zwróciłaś na początku postu uwagę na jeszcze jeden
        stereotyp. "Kariera" to wyłącznie praca naukowa i/lub biznes (gdzieś tam się
        pewnie spotykają, bo w artykule pojawia się zdanie, że trzeba siedzieć w
        laboratorium od świtu do nocy, jeśli nad takim samym projektem pracuje
        konkurencja). Praca nauczycielki lub lekarki to zawodowa porażka. Osobiście
        uważam, że świat bardziej potrzebuje dobrych nauczycieli i lekarzy niż
        nawiedzonych naukowców badających zawartość cukru w cukrze czy inne kluczowe
        dla rozwoju cywilizacji zjawiska. A praca z ludźmi może być źródłem nie
        mniejszej satysfakcji niż praca naukowa. Też byłam "zdolną studentką" i miałam
        propozycję asystentury od swojej pani promotor, ale odmówiłam, bo już wtedy,
        choć lubiłam pracę naukową, przeczuwałam, że prawdziwe życie jest gdzie
        indziej. Prawdziwe życie to była trójka dzieci i praca nauczycielki
        angielskiego w wiejskiej szkole, której wspomnienie uskrzydla mnie do dziś.
        Codzienność nie zabiła we mnie chęci rozwoju i pasji uczenia się, ale
        ukierunkowałam ją na zdobywanie konkretnych kwalifikacji zawodowych (np. kurs
        na przewodnika miejskiego). Teraz pracuję w szacownej instytucji i moja
        dyrektorka sugeruje, bym wróciła do pracy naukowej, ale ja się waham. Nie wiem,
        czy pisać doktorat, który przeczyta paru ekspertów, czy rozwijać umiejętności
        zawodowe, dzięki którym mogłabym służyć większej liczbie ludzi.
        PS. Czy którejś Pani Profesor przyszło do głowy, że mozna być nawet szczęśliwą
        i spełnioną zawodowo fryzjerką czy barmanką?
      • sir.vimes Re: Noblistka da na nianię 25.07.06, 13:43
        Zupełnie z wywiadu nie da się wywnioskować że dziecko jest złem koniecznym.
        Mowa była raczej o rutynowych czynnościach wokół niemowlęcia. Teraz jest moda
        na paranoizowanie tego okresu życia a przeciż póżniej, kiedy dziecko jest
        starsze i nie wymaga mechanicznej opieki tylko rozmów, wspierania w
        intelektualnym rozwoju , większość rodziców czuje się już zwolnionych - myślą,
        że jeżeli poświęcali dużo czasu niemowlęciu rozwój dziecka już zawsze będzie
        przebiegał idealnie!
        • iluminacja256 Re: Noblistka da na nianię 07.08.06, 16:21
          Dokladnie strzał w 10-stkę!!!! super wypowiedż!

          Też mam to wrazenie jakaś paranoja nemowlęca - mów do brzucha, uśmiechaj sie
          do niemowlęcia, puszczaj mu Mozarta, od tego czy karmiszgo piersią zależy
          neimal całe jego zycie umysłowe, a pzreciwciala to mu dasz takei, ze zwalczy
          Aids, a jesli katrmisz butelką to jestes wyrodna, scieraj jabłuszka po które
          jedziesz na drugi koniec miasta, bo chłop przywozi je ze wsi i sa robaczywe,
          wiec kosztują po 5 zł za kilogram itp... ZDEBILENIE. Naprawdę o zyciu dziecka
          decyduje wszystko to co odbywa się powyzej 3 roku zycia, a nei to, co odbywa
          sie do tzreciego roku zycia . I jakos doskonała wiekszość ludzi otym zapomina,
          ze lepiej wsadzić niemowalkowi smoczek zamaist cycka, ale zawsze zabierać 5
          latka w weekend razem do lasu i parku i odpowiadac na tysiące pytań. Howgh.
          • sir.vimes Re: Noblistka da na nianię 09.08.06, 13:55
            Przy dziecku starszym trzeba rzeczywiscie napracowac sie takze intelektualnie.
    • monika_a_b Re: Noblistka da na nianię 25.07.06, 18:34
      Bardzo dobry pomysł dla doktorantek! ;)

      Pani Profesor pisze od sytuacji _w Niemczech_, proszę to zauważyć, a ja ze
      swojego doświadczenia (mieszkałam w Niemczech i pracowałam na niemieckim
      uniwersytecie przez wiele lat) mogę to tylko potwierdzić. Mężczyznom jest tam
      dużo łatwiej zrobić karierę naukową, niż kobietom. Smutne...
      • malgozab Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 12:23
        Noblistka załozyła fundację pomagającą kobietom. Słowa klucze: POMAGAJĄCĄ,
        KOBIETOM. Czytając powyższe posty, można wywnioskować (nie ze wszystkich
        oczywiście), że to zupełnie zbędna fundacja a pani profesor to sfrustrowana
        stara panna, która ośmieliła się powiedzieć, ze jest coś piękniejszego w życiu
        niż dziecięce kupki. Pojawiły się sugestie, ze Noblistka jest mało inteligentna
        (ba, cóż to znaczy Nagroda Nobla...), a praca naukowców to przelewanie z pustego
        w prózne. No jeśli tak podchodzimy do sprawy, to kazdą pracę - z wyjatkiem
        zajmowania się dziećmi - można ośmieszyć. Brawo dla Aurity, która jest
        wszystkim: pracownikiem, mamą, sprzątaczką, kucharką. Aurito, jesteś samotna czy
        żyjesz obok wałkonia, który nic nie robi w domu? A może Twój mężczyzna ciężko
        pracuje? Ktoś sugeruje, ze fundacja jest niepotrzebna, bo cieszy się malym
        zainteresowaniem. A moze ktoś słyszał o podobnej, ale polskiej inicjatywie? Ja
        - przyznaję - nie słyszałam. Przeczytałam interesujący wywiad z interesującą
        kobietą, która przełamuje stereotypy i spotyka ją z brak zrozumienia ze strony
        własnie kobiet. Dziwi mnie to, ze kilka zdań, które przeczy wyobrażeniom matki.
        która musi wszystko, przysłania kobietom rzeczywisty cel działan pani Volhard.
        Jeśli ona uważa, ze czynności pielęgnacjne są puste intelektualnie, to już jej
        sprawa - ważne jest to, że oferuje kobietom autentyczną pomoc. Będąc matką
        trzymiesięcznego dziecka, wiele sie nasłuchałam o intelektualnej "pełni", która
        wiąze sie z nieprzespaną nocą, ale za słowami pomoc nie szła. Pozdrawiam.
        • sir.vimes Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 14:22
          Zauważ, że jednak najczęściej "intelektualnej pełni" siedzenia li i jedynie w
          domciu z bobaskiem bronią kobiety, które tak jak aurita wcześnie wróciły do
          pracy. Mistrzynią takiej sofistyki jest moja mama, która wyjechała na delegację
          kilkutygodniową kiedy miałam 3 miesiące, a kiedy została babcią upragnionej
          wnuczki stwierdziła, że całe życie marzyła by z każdym dzieckiem siedziec w
          domu 7 lat i dziwiła się mojej potrzebie powrotu na studia i do innych zajęć.
          Przypadkiem moja matka jest naukowczynią - chemiczką... I oczywiście wolę mieć
          spełnioną intelektualnie matkę, nawet z jej dziwactwami niż wiedzieć , że z
          powodu mojej kupki i zupki przerwała nieżle zapowidające się życie zawodowe. A
          przecież mogło tak być.
          • echtom Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 19:07
            Myślę, że właśnie te kobiety najlepiej wiedzą, że zostawienie niemowlaka w domu
            wcale nie było najlepszą opcją i mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Po
            studiach miałam dwoje dzieci w odstępie półtora roku i zamierzałam zostać w
            domu, aż młodsza córeczka skończy dwa lata, lecz sytuacja materialna zmusiła
            mnie, bym poszła do pracy, gdy miała 9 miesięcy. Gdy byłam już nieźle
            rozkręcona zawodowo, pojawiło się trzecie dziecko, które zostawiłam w domu po
            czteromiesięcznym urlopie macierzyńskim i było to całkiem niefajne. Szczęście,
            że miałam szkołę bardzo blisko i w czasie dużej przerwy mogłam wyskoczyć na
            karmienie. Nieprzyjemnie dowiadywać się od opiekunki, że dziecko właśnie
            pierwszy raz samo usiadło czy zrobiło inny istotny postęp. Tak naprawdę
            pamiętam wczesne dzieciństwo tylko najstarszej córki, z którą byłam w domu
            ponad dwa lata i głupio mi, gdy młodsze dziewczynki pytają mnie o jakieś
            szczegóły z pierwszych dwóch lat swego życia, a ja mam niewiele do zeznania.
            • malgozab Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 21:27
              Pewnie nie zobaczę pierwszego kroku mojego dziecka, bo wracam do pracy po pół
              roku opieki nad nim. Trudno, ale pewnie zobaczę jego pierwsze kroki w basenie
              kiedy pójdziemy razem pływać. Nie chcę, żeby uznano mnie z wyrodną matkę, tylko
              dlatego, że mówię "trudno". Moja mama chyba najlepiej znała mnie wtedy, kiedy
              byłam niemowęciem. A szkoda, bo, szczerze mówiąc, później to zainteresowanie
              bardziej by sie przydało. Rozmawiamy jednak na temat konkretnej osoby, która
              mogłaby sie nie zainteresować losem młodych kobiet-naukowców. Mogłaby
              powiedzieć: - Kobiet nie zatrudniam, bo jak urodzą dzieci, to powodują same
              problemy. Wielu pracodawców tak robi i jakoś nikt nie ma do nich pretensji. A
              tu, że nie tylko niesympatyczna, ale jeszcze głupia, bo ośmieliła się wyśmiać
              dziecięcą kupę. A przecież tyle rozpraw można by napisać - nieźle się uśmiałam.
              Twierdzenie, że lekarze i nauczyciele są bardziej potrzebni społeczeństwu, jest
              naiwne. Lekarz szczepionki przeciw AIDS nie wynajdzie, on ją najwyżej zastosuje.
              Nie porównujmy pracy nauczyciela w podstawówce z pracą naukowca. Bo to są dwa
              różne zajęcia. Tak samo ważne, ale rózne. Noblistka nie z myślą o
              nauczycielkach czy lekarkach załozyła fundację.
              • echtom Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 23:16
                I chwała jej za to. Mnie tylko denerwuje fałszywa alternatywa, jaką stawia
                przed "młodymi, zdolnymi kobietami" - kariera (naukowa) albo porażka
                (macierzyństwo + "zwykła" praca). I założenie, że rezygnacja z kariery naukowej
                zawsze jest poświęceniem wymuszonym okolicznościami. Ta pani po prostu nie
                dopuszcza opcji, że "młoda zdolna" może na jakimś etapie sama stwierdzić, że są
                rzeczy ważniejsze od ślęczenia po nocach w laboratorium - znam osobiście parę
                takich kobiet, które nigdy nie żałowały swojego wyboru. Idea fundacji może jest
                szlachetna, ale budzi we mnie mieszane uczucia - niech baba urodzi dziecko,
                jeśli już musi, ale potem trzeba jak najszybciej zdjąć z niej ten balast, by
                mogła powrócić do naprawdę ważnych spraw.
                • bradshaw1 Re: Noblistka da na nianię 28.07.06, 13:04
                  echtom napisała:

                  > I chwała jej za to. Mnie tylko denerwuje fałszywa alternatywa, jaką stawia
                  > przed "młodymi, zdolnymi kobietami" - kariera (naukowa) albo porażka
                  > (macierzyństwo + "zwykła" praca).

                  Dlaczego fałszywa? To chyba oczywiste, że szkoda, aby wybitnie zdolna kobieta
                  marnowała swój talent ograniczając się do bycia matką. Jeżeli ktoś rezygnuje z
                  kariery naukowej dla "rodziny" to nie oszukujmy się - z wybitnymi zdolnościami
                  taka osoba niewiele ma wspólnego.

                  > Ta pani po prostu nie dopuszcza opcji, że "młoda zdolna" może na jakimś
                  etapie sama stwierdzić, że są
                  > rzeczy ważniejsze od ślęczenia po nocach w laboratorium

                  Te niby ważniejsze rzeczy to zmienianie pieluch i przeciranie owoców. Kobieta,
                  która nie robi nic poza wychowywaniem dziecka nie rozwija się intelektualnie, a
                  wręcz zaczyna się cofać. Najlepiej świdczy o tym faky, że młode matki nie mówą
                  o niczym co nie ma związku z ich "dzidzią" albo "bobaskiem" (porażaja mnie te
                  zwroty w ustach dorosłych kobiet:)
                  • echtom Re: Noblistka da na nianię 28.07.06, 14:02
                    Ojej, znowu te banały o pieluchach. Ale podsunąłeś/aś mi ciekawą myśl.
                    Przyznaj, że Einsteinów i noblistów, których odkrycia zmieniają świat, jest
                    garstka. Większość naukowców to po prostu dobrzy absolwenci uczelni, którzy w
                    laboratoriach i gabinetach wykonują szarą pracę, nie są specjalnie znani poza
                    swoim wąskim środowiskiem i można ich zastąpić kimś innym. Myślę, że nie warto
                    czegokolwiek "poświęcać", by zostać takim szeregowym pracownikiem nauki. W
                    przypadku autentycznego geniusza rzeczywiscie warto wiele zrobić, by zatrzymać
                    taką osobę na uczelni.
                    • bradshaw1 Re: Noblistka da na nianię 28.07.06, 14:25
                      echtom napisała:

                      > Przyznaj, że Einsteinów i noblistów, których odkrycia zmieniają świat, jest
                      > garstka.

                      Chyba nie doczytałaś wywiadu. Pani profesor mówi właśnie o wybitnie zdolnych
                      studentkach, a nie o "poprostu dobrych absolwentkach".
                      • echtom Re: Noblistka da na nianię 28.07.06, 16:30
                        Doczytałam. Jak już wspomniałam, geniusz zdarza się raz na parę lat, a tu
                        chodzi o program masowej aktywizacji kobiet naukowców. Nie wiem po co, skoro
                        kobiety tak masowo do kariery naukowej się nie garną. Ty chyba też nie
                        doczytałeś/aś mojego postu. Piszę na końcu, że jednostki n a p r a w d ę
                        w y b i t n e należy otoczyć opieką, natomiast nie trzeba załamywać rąk nad
                        takimi, które są tylko "bardzo zdolne" i mogą znaleźć spełnienie w innej,
                        pogardzanej przez naukowców pracy.
                        • zamyslona4 Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 00:01
                          echtom napisała:

                          natomiast nie trzeba załamywać rąk nad
                          > takimi, które są tylko "bardzo zdolne" i mogą znaleźć spełnienie w innej,
                          > pogardzanej przez naukowców pracy.

                          nie wierze... "tylk obardzo zdolne"??? boze.. to bardziej porazajace niz
                          wypowiedz pani noblistki o pieluchach....

                          a nie przyszlo ci do glowy ze fundacja nie powstala po to , aby nawracac te
                          ktore WYBRALy dziecko, ale dla tych ktore wlasnie chca miec I dziecko i
                          REALIZOWAC SIE zawodowo? pomimo ze sa "tylko bardzo zdolne"....

                          swoja drofa nie rozumiem tego swietego oburzenia na twierdzenie ze zmiana
                          pieluch nei rozwija intelektualnie. moja przyjaciolka ktora kocha swoja 2
                          letnia corke najwieksza miloscia matczyna jaka znam, sama przyznala iz po pol
                          roku macierzynskiego czula ze sie uwstecznila, ze nie ma czasu sledzic na
                          biezaco neizbednej prasy w jej zawodzie i zdecydowala sie po roku na powrot do
                          pracy, aby nei zatracic tego co osiagnela przez kilak lat nauki i pracy.
                          czy to powod do wstydu?!
                          • echtom Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 09:29
                            Nie, to nie jest powód do wstydu, a zmiana pieluch nie jest zajęciem, o którym
                            można by pisać rozprawy filozoficzne. Jest po prostu normalną czynnością, która
                            pojawia się na jakimś etapie życia kobiety, i nie ma co robić z tego
                            intelektualnej tragedii. Nawet intelektualiście nie zaszkodzi, jeżeli od czasu
                            do czasu popracuje fizycznie i ubrudzi sobie rączki - to wbrew pozorom bardzo
                            poszerza myślowe horyzonty, uczy zrozumienia i tolerancji (dla tych różnych
                            roboli, kur domowych i innych niższych ewolucyjnie podgatunków). Wspomniałam w
                            którymś poście, że bez wahania odrzuciłam perspektywę "kariery naukowej".
                            Zwyczajnie mnie odstręczało środowisko oderwanych od rzeczywistości "uczonych",
                            którzy uważali, że to, czym się zajmują, jest wyjątkowe i najważniejsze na
                            świecie i patrzyli z pogardą na resztę populacji. (Tu dygresja - przed obroną
                            pracy mgr umówiłam się na spotkanie z recenzentem i pomyliłam godzinę.
                            Oczywiście bardzo przepraszałam, ale moja promotorka - z tych, co poświęciły
                            się dla nauki - i tak wytknęła mi głosem pełnym potępienia: "Doktor X czekał na
                            panią przez godzinę, a czas naukowca jest cenny." Doktor X to był na szczęście
                            równy facet, ojciec trójki dzieci, i nie robił wielkich mecyjów, ale ton pani
                            docent pamiętam do dziś.)
                            Nie uważałam zmiany pieluch za swoje życiowe powołanie - gdyby tak było,
                            pracowałabym dziś w żłobku. Po prostu w ogóle się nad tym nie zastanawiałam -
                            trzeba było wykonać robotę przy dziecku, więc traktowałam to jako rzecz
                            oczywistą. Ktoś tu może zaprotestować, czemu ja to musiałam robić, a nie ojciec
                            dziecka, babcia czy opiekunka. Ano dlatego, że za rzecz jeszcze bardziej
                            oczywistą uważam karmienie niemowlęcia piersią, więc skoro matka już przy tym
                            dziecku jest, nie ubędzie jej, jeśli mu też zmieni pieluchę czy przetrze zupkę.
                            A cofkę intelektualną, jak już wspomniałam, nadrobiłam - nawet poza uczelnią
                            znalazłam dość wyzwań i bodźców dla umysłowego rozwoju i IQ mam dziś dokładnie
                            taki, jak 20 lat temu.
                            • zamyslona4 Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 10:30
                              ja sie naprawde ciesze ze ulozylas sobie zycie w sposob ciebie
                              satysfakcjonujacy. ja uwielbiam dzici, pracuje z nimi, swoje tez planuje. to
                              tak gwoli zapobiegania wrzucenia mnie do jakiegos worka anty-macierzynskich-bab.
                              JA sama sobie jestem szefem i macierzynstwo nie wybije mnie z zawodu.

                              ALE

                              patrze szerzej niz ze swojej perspektywy.

                              mysle ze intencje pani noblistki sa tutaj zupelnie wypaczane. idea jaka jej
                              przyswiecala wg mnie to dac szanse tym kobietom, ktore NIE CHCA rezygnowac z
                              pracy naukowej i NIE CHCA rezygnowac z dziecka, ale realia zyciowe by je do
                              tego zmusily. dlaczego tyle kobiet atakuje tu kobiete za to ze pomaga innym
                              kobietom?

                              swoja droga- mezczyzna moze miec i 10 dzieci i raczej nie bedzie sie dla niego
                              to wiazalo z jakakolwiek przerwa w pracy.
                              • echtom Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 16:37
                                Ja doceniam intencje, mnie tylko strasznie u tej pani denerwuje typowe dla tego
                                środowiska przekonanie, że wszystko poza pracą naukową to jakieś trywialne
                                głupstwa i strata czasu. I tylko dlatego wzięłam udział w tej dyskusji, że
                                takie przemawiające ex catedra do maluczkich panie profesor działają na mnie
                                jak płachta na byka. Wiem, że to moje subiektywne odczucie i nie każdy musi się
                                z tym zgodzić, ale chyba taka jest idea forum, że każdy może wyrazić swój
                                osobisty pogląd w dyskutowanej sprawie, nieważne, czy ma rację, czy nie i czy
                                to, co pisze, jest mądre czy głupie.
            • vivian.darkbloom można mieć tez żal, że porzuciło się karierę.... 29.07.06, 12:50
              może byc tez tak, że dla dziecka poświęcisz karierę naukową albo zawodową i po
              latach bedziesz tego żałować i mieć, choćby podświadomie, pretensje do dziecka,
              obwiniać je za swoje niespełnione ambicje. to tez nie jest dobre. nie można
              przesadzac z poświeceniem - kazdy ma tylko jedno zycie i prawo do korzystania z
              niego.
              • echtom Re: można mieć tez żal, że porzuciło się karierę. 29.07.06, 16:59
                Masz rację, "poświęcanie się" dla dziecka to najgorsze możliwe rozwiązanie
                (pomijam tu takie sytuacje, jak dziecko ciężko chore czy niepełnosprawne). Taka
                sfrustrowana matka często wystawia potem dorosłemu dziecku słony rachunek,
                oczekując, by poświęciło się dla niej. Kobieta, nawet najbardziej oddana
                rodzinie, powinna zadbać o własne życie, żeby po odejściu dziecka miała co
                robić i nie czepiała się rozpaczliwie jego nowej rodziny. Po prostu dobrze
                jest, jeśli od czasu do czasu wyluzuje i będzie umiała cieszyć się domem,
                dzieckiem i codziennymi przyziemnymi czynnościami, zamiast traktować to jako
                marnowanie czasu. Ja pracuję intensywnie zawodowo i godzenie tego z zajmowaniem
                się domem i dziećmi wymaga niezłej ekwilibrystyki. W okresach większego
                spiętrzenia pracy ograniczam codzienne obowiązki do minimum. Tylko zawsze wtedy
                nachodzi mnie coś, co nazywam "tęsknotą za domem" - chciałabym wreszcie zrobić
                jakiś porządny domowy obiad, wielkie pranie czy porządki w szafie. Myślę, że to
                ważna sfera w życiu kobiety, potrzebna do harmonijnego rozwoju osobowości, nie
                tylko intelektu. I niedobrze jest traktować to wyłącznie jako ogłupiającą,
                niewolniczą pracę, bo to nie jest cała prawda.
                • malgozab Re: można mieć tez żal, że porzuciło się karierę. 29.07.06, 22:15
                  zrobienie porządnego obiadu czy megaporządków nie jest ważną sferą w moim życiu,
                  a jestem kobietą.Wiesz, nie odczuwam satysfakcji, kiedy ktoś chwali mój obiad.
                  Za dużo spotkalam w swoim życiu kobiet, które wymieniają się przepisami, bo
                  należą do tej kategorii ludzi, którzy potrafią tylko karmić innych. Pamiętam,
                  jak mój kolega z pracy (sporo ode mnie starszy) krytykował mój brak umiejętności
                  gotowania. - Ale to w ogóle nie umiesz gotować? - pytał. Jakiś czas potem ten
                  sam kolega opowiadał o przygotowaniach do komunii jego syna - o tym, jak żona w
                  garach stała trzy dni. Współczuł jej - a jakże. - A ty - pytam go - co w tym
                  robiłeś? On na to: - Samochód umyłem.
            • ally Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 21:32
              > Myślę, że właśnie te kobiety najlepiej wiedzą, że zostawienie niemowlaka w
              domu
              >
              > wcale nie było najlepszą opcją i mają z tego powodu wyrzuty sumienia.

              ciekawe, czy ich partnerzy również mają wyrzuty sumienia...
              • ava40 Re: Wspaniała kobieta, oby więcej takich. 03.08.06, 23:15
                Moje wyrazy szacunku i uznania dla niej.
        • aurita Re: Noblistka da na nianię 27.07.06, 23:46
          Walkonia... no nie.. az tak bym nie powiedziala, maz pomaga przy sprzataniu, do
          gotowania juz stracilam nadzieje ze go zagonie :) Chlopow polskich nie znasz???
          gdyby go Babcia zobaczyla z odkurzaczem w reku to by mnie chyba zastrzelila.
          Duzo sie nauczyl i sporo robi. Oczywiscie pracuje ;)Ale mama i kucharka to nie
          bedzie:D

          Fundacja moze i nie jest zbedna: mnie na opiekunke niezabardzo stac, coreczka
          opiekuje sie moja mama, ale ja czuje sie niespelniona i wiecznie zagoniona. Z
          opiekunka byloby podobnie: odczuwam potrzebe przebywania z moim dzieckiem! Chce
          ogladac jego kupki, widziec mine przy pierwszym kroczku, chce mu tlumaczyc ze
          kamyczkow sie nie wklada do buzi, chce jej czytac Tuwima i Brzechwe. W tym
          fundacja niewiele by mi pomogla. Potrzebuje czasu, musze zwolnic.

          Dla mnie rozwoj mojego dziecka jest rownie pasjonujacy jak wykonywany eksperyment.


          • turzyca Re: Noblistka da na nianię 28.07.06, 13:09
            Moja Mama miala nianie, moja Babcia miala nianie, moja Prababcia miala nianie.
            Mam nadzieje, ze ja tez bede mogla kogos takiego zatrudnic. A w zasadzie niania
            to niewlasciwe slowo, duzo lepsze jest, uzywane przez moja Babcie, slowo
            "wyreka". To jest taka osoba, ktora owszem w razie czego przypilnuje dzieci, ale
            poza tym zrobi zakupy, przygotuje polprodukty do obiadu czy posprzata.
            Dzieki tej osobie, ktora zreszta obydwie z siostra wspominamy z rozrzewnieniem,
            bo byla naprawde wspaniala, moja Mama wrociwszy z pracy szybko konczyla obiad, a
            potem mogla zajac sie nami. Nie musiala isc na zakupy, gotowac obiadu, sprzatac
            lazienki, mogla czytac ksiazki, pomagac w odrabianiu lekcji, cwiczyc angielski,
            ale tez po prostu z nami byc. Bez stresu, ze cos jeszczce musi zrobic. Bo to nie
            praca by czekala wieczor tylko kretynskie, trywialne czynnosci zwiazane z
            prowadzeniem domu.

            Zajmowanie sie dziecmi to fajne, rozwijajace intelektualnie i emocjonalnie
            zajecie. Ale sprzatanie toalety juz nie. Jesli bede mogla zachowam dla siebie
            opieke nad moim dzieckiem, a sceduje codzienne obowiazki. Czyli ujmujac w haslo
            "Niania - nie, pomoc domowa - tak."
            • baska306 Re: Noblistka da na nianię 29.07.06, 15:51
              Jak moja córka skończyła 8 mc to dzięki mojej mamie, która postanowiła mi pomóc
              (chwała i cześć jej za to), mogłam isć do pracy. Przyznaję rację że zmienianie
              pieluch i opiekowanie się małym człowiekiem jest pustym intelektualnie
              zajęciem. Ja czlowiek wykształcony, w miarę inteligenty, poczułam się jakby w
              innym świecie, jakbym dopiero zaczęła się rozwijać, szłam do pracy z radośćią
              bo była dla mnie intelektualnym wyzwaniem. Zgadzam się z panią profesor w całej
              rozciągłości tego tematu. Jednocześnie wiem że wychowywanie dziecka to ogromna
              satysfakcja i wyzwanie i nie umniejszam tu osiągnięć kobiet, które calkowicie
              posćięciły się roli żony i matki, rezygnując z pracy. jesteśmy po prostu różne
              i niektóre z nas wybierają taką dorgę a inne inną. Niektóre mogą się realizować
              jednocześnie w pracy i w domu, niektóre chcą zapewnić dziecku cały swój czas.
              Niektóre się spełniają w całkowitej opiece nad dzidzią a dła niektórych jest to
              puste intelaktualnie zajęcie. Nie ma się o co kłócić. Nie wszystkie jesteśmy
              takie same.
              • helga1970 Re: Noblistka da na nianię 30.07.06, 17:56
                błagam Cie co Ty piszesz
                bycie naukowcem wcale nie oznacza, ze reprezentujemy jako ludzie wysoki poziom
                wartosci. to tylko realizowanie sie w płaszczyznie intelektualnej. Wychowywanie
                drugiego człowieka to konfrontacja naszych mozliwosci z otaczajacym swiatem.
                dzieci naukowcow na ogoł sa wyalienowane z społecznosci jak ich rodzice i nie
                widza w tym nic złego. Dla mnie czlowiek powinien rozwijac sie całoscia swoich
                mozliwosci. bycie z dzieckiem daje mozliwosc złapania dystansu do tego co juz
                sie osiagneło i wystartowania z nowym pomysłem. Nie jest moim zdaniem czas
                pusty. Tylko ludzie pusci marnuja czas. Wartosciowy czlowiek jest artysta
                swojego czasu i w kazdych okolicznosciach rozwija swoj potencjał:)
                • echtom Re: Noblistka da na nianię 30.07.06, 19:18
                  Dzięki za ten post, a zwłaszcza ostatnie zdanie. Przypomniała mi się anegdota o
                  tym, jak młody, świeżo upieczony inżynier Honda odpowiedział na ogłoszenie
                  koncernu samochodowego (chyba Suzuki) w sprawie pracy i został przyjęty. Na
                  miejscu przeżył szok, bo okazało się, że ma zajmować się kilkuletnim synkiem
                  właściciela firmy. Nie zrezygnował jednak i z dzieciakiem na barana obchodził
                  codziennie różne działy fabryki, obserwując i ucząc się więcej, niż miałby
                  okazję pracując na jednym stanowisku. Nie gwarantuję, że anegdota jest w 100 %
                  prawdziwa, niemniej znakomicie pokazuje to, o czym piszesz.

        • norymberga3 Brawo za ten post! 01.08.06, 10:51
          Dziękuję! Nie jestem co prawda naukowcem, ale matką dwójki pracującą "pełną
          parą". Z przykrością przeczytałam poprzednie posty pełne niemiłych dla pani
          profesor opinii. A przecież ta inicjatywa (nie gadanie, ale konkretna
          pomoc!)jest naprawdę godna podziwu! Niezależnie od tego, że opinie pani profesor
          o "obsłudze dziecka" dalekie są od czołobitności, warto uczciwie się nad tym
          zastanowić.
    • ninel Re: Noblistka da na nianię 31.07.06, 15:11
      Moja Mama zaszła bardzo wysoko w środowisku naukowym. Dużo wyjeżdzała. Po
      powrocie do domu, cały czas opowiadała o pracy, wisiała na telefonie
      rozmawiając o pracy, jak była zawsze gotowała obiady, wkurzały ją zabawy ze
      mną. Jak na ówczesne czasy bardzo wcześnie wróciła do pracy. Zawsze mówiła: jak
      to możliwe (czyt. niedopuszczalne), że kobiety, które przed urodzeniem dziecka,
      tak poświęcały się pracy, po urodzeniu, już tego nie robią.
      Dla mnie szkoda, ze nie było niani, czy jak to ktoś nazwał - wyręki. Może nie
      byłabym takim samotnym dzieckiem.
      Ja nie mam dzieci. Jak/jeśli będe miala, wróce wcześnie do pracy, bo musze
      zarabiac, ale czas w domu będę poświęcała dziecku. Postaram się byc dla niego
      emocjonalnie dostępna. Nie pozwolę, żeby czuło sie gorsze, mniej ważne od tego
      co "oferuje" matce praca. Z pracą naukową mojej matki myślę, że jako dziecko
      (jej) przegrałam.
    • vivian.darkbloom poświecenie musi byc autentyczne 31.07.06, 20:34
      jeśli kobieta szczerze odczuwa potrzebę poświęcenia się na jakiś czas dziecku,
      a nie karierze naukowej - to nie ma problemu. tracić moze na tym najwyżej nauka
      czy całe spoleczeństwo jesli jest to osoba zdolna.
      moim zdaniem problem z poświeceniem jest taki, że jest ono często wymuszone
      presja otoczenia, kobieta nit yle chce poświecić karierę co musi t zrobić, bo
      inaczje dostanie etykietkę wyrodnej matki.
      • helga1970 Re: poświecenie musi byc autentyczne 31.07.06, 21:50
        a ja mysle , ze to nie jest kwestia poswiecenia. Po prostu nie da sie dobrze
        wychowac na odleglosc. Chyba ze chce sie zeby dziecko ( tak jak opisywali to w
        tvn) mowilo do niani: mama. Presja spoleczna powinna byc, bo inaczej zaleje
        nas - tak jak to sie dzieje teraz mlodziez nie radzaca sobie z zyciem, z
        emocjami- niedojrzala i nieodpowiedzialna. decyzja o posiadaniu potomstwa jest
        decyzja o wzieciu na siebie odpowiedzialnosci. jak chce sie robic kariere i ona
        nie wyjdzie to nikt specjalnie nie jest stratny ale nie zrownowazone dzieci sa
        ciezarem dla calego spoleczenstwa , patrz: ADHD.
        pozdrawiam
        • caperucita Re: poświecenie musi byc autentyczne 05.08.06, 22:10
          fajnego masz nicka, pasuje jak nic do niemieckich gospodyń domowych
          zarządzającym portfelem i domem męża robiącego karierę ;-) i nazywających się
          domowym managerem zamiast panią przy mężu...
          Są kraje w którym kobietom nie wmawia się że są wyrodnymi matkami kiedy starają
          się łączyć karierę z macierzyństwem, ale muszą być odpowiednie do tego warunki
          i akceptacja otoczenia...
        • sir.vimes Re: poświecenie musi byc autentyczne 07.08.06, 14:09
          > wychowac na odleglosc. Chyba ze chce sie zeby dziecko ( tak jak opisywali to
          w
          > tvn) mowilo do niani: mama. Presja spoleczna powinna byc, bo inaczej zaleje


          TVN rzeczywiście jest skarbnicą wiedzy wszelakiej...
    • goblin.girl Re: Noblistka da na nianię 01.08.06, 17:39
      Sama prawda. Wiekszosc układów partnerskich wsród moich znajomych w środowisku
      naukowym wygląda własnie tak: on poświęca sie badaniom i karierze, ona - czesto
      z własnym dorobkiem, wypracowanym w trakcie i bezpośrednio po studiach,
      rezygnuje, aby zajmowac się domem i dziećmi. Ona, świeżo upieczona doktorantka,
      po urodzeniu dziecka rezygnuje, przechodząc na etat naukowo-techniczny. Taki
      układ był między moimi rodzicami - moja mama zrezygnowała z doktoratu, zeby
      maksymalnie odciazyć ojca od obowiązków domowych i pozwolić mu skoncentrowac się
      na pracy naukowej. Była to ich wspólnie podjęta decyzja, ale fakt pozostaje
      faktem. Takich sytuacji, gdy oboje robią karierę naukową, znam zaledwie kilka;
      zwykle sa to rodziny z jednym dzieckiem i nierzadko oboje zajmują sie ta samą
      działką - zrozumiałe, ze w takich wypadkach mąż wspiera żonę i pracuje na ich
      wspólny dorobek naukowy.
      Zastanawiam się, czym to jest spowodowane. Czy kobiety dobrowolnie godza się na
      taki układ, poniewaz urodzenie dziecka zmienia w ich zyciu priorytety (czemu nie
      zmienia ich u ojców dzieci?) Czy przystają na to pod presją społeczną? Osobiście
      nie wierzę, żeby wykształcone, inteligentne, ambitne kobiety tak łatwo ulegały
      społecznym przesądom, wiec chyba raczej to pierwsze.
      • goblin.girl a propos pracy naukowej i ogłupiajacych czynności 01.08.06, 18:05
        ...praca naukowa, zwłaszcza w naukach doswiadczalnych, składa sie w 1% z
        odkrywczych, genialnych pomysłów i w 99% z mrówczej pracy w laboratorium, która
        czesto polega na powtarzalnych, monotonnych, ba, ogłupiajacych czynnościach,
        których z reguły nikt za młodego doktoranta nie wykona ;) zamiast nad
        dziecięcymi kupkami, ślęczy sie nad kupami lisów czy norek, analizujac skład
        pokarmu; a po dziesieciu godzinach pipetowania można być równie ogłupiałym, jak
        po prasowaniu ubranek do późnej nocy. Nie ma więc co gloryfikowac pracy naukowej
        jako takiej; składa sie ze wzlotów i spraw przyziemnych, tak samo, jak
        wychowywanie dziecka - pierwszy uśmiech i pierwszy krok to chwile niezapomniane,
        ale trudno dopartywac sie uniesien w praniu i przewijaniu ;) Mam więc wrażenie,
        że zamysłem Pani profesor nie było wynoszenie pod niebiosa wartosci pracy
        naukowej, ale konkretna oferta pomocy skierowana do osób, które udowodniły, że
        tę pomoc potrafią wykorzystać - i za to należy się Jej szacunek.
      • caperucita Re: Noblistka da na nianię 05.08.06, 22:07
        A poczytaj sobie poprzednie wypowiedzi na forum i będziesz wiedzała z czego to
        wynika.
Pełna wersja