List tygodnia

25.09.06, 16:46
A kiedy przychodzi urlop w pracy to wyjeżdzają nad ciepłe morze ale też bez
dzieci bo kiedyś trzeba odpocząć...
Serio nawet takich ludzi znam tylko jakoś zrozumieć nie mogę
    • andorinha Re: List tygodnia 25.09.06, 20:59
      mi sie tez wydaje dziwne ale...
      we Francji ktora ma w przeciwienstwie do Polskie nieujemny przyrost naturalny od
      pokolen dziecmi zajmuja sie opiekunki/au pair. Ludzie maja dzieci przy okazji
      robienia tysiaca innych rzeczy.
      Moze po prostu sa rozne modele rodzin. Jedne spedzaja ze soba mase czasu inne
      mniej.
      Ja jeszcze dzieci nie mam ale pewnie niedlugo bede miala...chce z nimi spedzac
      duzo czasu. Ale rzucac kamieni w innych ludzi nie bede. Po prostu niech kazdy
      zyje jak chce.
      • mbwj88 Re: List tygodnia 25.09.06, 22:02
        no przecież ktoś się tymi dziećmi zajmuje bo nie biegają same po ulicy ?
        • andorinha Re: List tygodnia 26.09.06, 08:19
          myslisz ze opdpowiednim rozwiazaniem byloby wprowadzenie kar za
          nieodpowiedzialne rodzicielstwo? :)

          Moze niektorym zajmuje nieco wiecej dorastanie do nowej roli?

          Naprawde wydaje mi sie ze w ludziach jest jakas niesamowita potrzeba codziennego
          udowodniania ze sa lepsi od innych. I oceniania innych przez pryzmat swoejej
          nieomylnosci i doskonalosci.
          • silvik Re: List tygodnia 26.09.06, 11:31
            "Jego mama pracuje od dziesiątej, ale rano musi mieć czas dla siebie, więc
            synka do przedszkola przed ósmą odwozi tata."
            Nie wiem, może się mylę...ale wydaje mi się, że dziecko do przedszkola należy
            odprowadzić do godziny 8(czy coś koło tego), bo później jest śniadanie i nie
            należy wprowadzać zamieszania. Panie przedszkolanki dzięki temu wiedzą ile
            maluchów przyjdzie i kto jest nieobecny.
            A jeśli chodzi o pozostałą część listu...no cóż, łatwo przekreślać te
            dziewczynę jako matkę.
            Nie jest przecież typową "Matką Polką", która nie myśli w ogóle o sobie...
            Pozdr.
            • swietajno Re: List tygodnia 26.09.06, 11:59
              przedszkole jest dla dzieci a nie odwrotnie,mozna dziecko przeciez zapisac na 2
              posilki bez sniadania ,a te zjesc razem z dzieckiem w domu. List jest raczej o
              tym ,ze to dziecko to piate kolo u wozu w tej rodzinie , moze poczete zeby
              zlapac meza , bo ja tu innego powodu nie widze, kobieta robi wszystko ,zeby sie
              nie zajmowac dzieckiem , niech dziekuje losowi ,ze maly nie choruje.
              Poczytajcie moze troche o relacjach Osieckiej z corka ,niektorzy nie dorastaja
              do wziecia odp za drugo osobe nigdy.
              • trollomsmierc Re: List tygodnia 26.09.06, 12:02
                ano , taka kiedys modna ksiazke przeczytalem "Niania w Nowym Jorku", wypisz
                wymaluj panisiu z listu , jak jej syn moze byc normalny w wieku pozniejszym ?
                Chociaz Kot Jelenski byl podobnie wychowywany i matke kochal ,ba zlapal z nia
                intelektualny kontakt w wieku pozniejszym.
              • echtom Re: List tygodnia 26.09.06, 13:44
                Rodzicielstwo nie jest jakimś wyborem, filozofią, czy sposobem na życie. Jest
                po prostu naturalną fazą w emocjonalnym i społecznym rozwoju człowieka. Dziwne,
                że ludzi, którzy zatrzymali się w jakiejś wczesnej fazie rozwoju fizycznego czy
                umysłowego uważamy za pokrzywdzonych przez los, a tych, co zatrzymali się w
                rozwoju społecznym, często postrzegamy pozytywnie, dorabiając do tego
                ideologię "wolności wyboru", "dojrzałości przemyśleń" itp. Dzieciństwo i
                młodość wypełnione beztroską zabawą to wspaniała rzecz, trwanie w tej fazie do
                końca życia już niekoniecznie. Rodzice Mateusza niewiele się różnią od autorów
                listu przywołanego tu na końcu, poza tym, że mają dziecko, a tamci nie.
                Mentalnie utknęli na etapie wczesnostudenckim i jest to trochę przygnębiające.
                • ana-green Re: List tygodnia 30.09.06, 13:27
                  Dizewczyno, zlituj się. Jeśli musisz układać ramki w których umieszczasz ludzi
                  ich zachowania, żeby udowodnic, że wszystko wiesz i żyjesz "słusznie"
                  (rodzicielstwo to etap, którego powinien zaznać każdy, jak tego nie chce to jest
                  niedojrzały, bycie rodzicem - dososłość, nie bycie rodzicem - mentalne
                  upośledzenie) to ja Ci bardzo współczuje.
                  Jednak zrozumienie pewnych zachowanie jest dla niektórych trudne, a to że ludzie
                  żyją inaczej niż my boli, tak więc musimy nazwać ich upośledzonymi społecznie.
                  Nie mieści sie to w tym małym schemaciku, który jest w naszych głowach.
                  Ech, nawiedzone matki to jedne z najgorszych typów ludzi, gotowe pozabijać tych
                  co nie maja dzieci. A jeśli na dodatek ludzie nie mają dzieci z własnego wyboru,
                  to powinni cierpieć męki. Bo nie postepuja tak jak my, nie wybrali jedynej
                  słusznej drogi.
                • tanczacy.z.myslami Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 09:58
                  echtom napisała:

                  > Rodzicielstwo nie jest jakimś wyborem, filozofią, czy sposobem na życie. Jest
                  > po prostu naturalną fazą w emocjonalnym i społecznym rozwoju człowieka.

                  Rodzicielstwo _jest_ wyborem a nie jakąś "naturalną fazą"! I:
                  # albo człowiek wybiera rodzicielstwo i wtedy dla dobra dziecka i swego musi
                  wiedzieć na co się decyduje (myślę tu o kompletnej zmianie stylu i sposobu życia
                  pod względem finansowym, czasowym, zdrowotnym itp.)
                  # albo (mając powyższą wiedzę) decyduje, że nie będziesz mieć dzieci.

                  Rodzicielstwo "bez wyboru" to albo skutek "wpadki" albo dowód głupoty lub tylko
                  bezmyślności przyszłych rodziców
                  • echtom Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 13:40
                    Nie zrozumiałeś. Naturalną fazą jest, że na jakimś etapie rozwoju człowiek
                    stwierdza, że jest gotów ograniczyć własne rozrywki i konsumpcję, ponieść
                    trochę wyrzeczeń i przyjąć odpowiedzialność za dziecko. Niektórzy ludzie po
                    prostu do tej fazy nie dochodzą, czyli zatrzymują się na wcześniejszym etapie
                    radosnego używania życia (zwanym czasem samorealizacją). W tej sytuacji albo
                    rezygnują z dzieci, albo mają je, bo tak wypada. W tym drugim przypadku udają,
                    że dziecko nic w ich życiu nie zmieniło i dalej żyją mentalnie w fazie
                    wcześniejszej. I żaden ideolog nie wmówi mi, że jest to równoprawna alternatywa
                    dla "normalnego" rodzicielstwa.
                    • zamyslona4 Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 17:52
                      echtom napisała:

                      > Naturalną fazą jest, że na jakimś etapie rozwoju człowiek
                      > stwierdza, że jest gotów ograniczyć własne rozrywki i konsumpcję, ponieść
                      > trochę wyrzeczeń i przyjąć odpowiedzialność za dziecko. Niektórzy ludzie po
                      > prostu do tej fazy nie dochodzą, czyli zatrzymują się na wcześniejszym etapie
                      > radosnego używania życia (zwanym czasem samorealizacją). W tej sytuacji albo
                      > rezygnują z dzieci, albo mają je, bo tak wypada. W tym drugim przypadku
                      udają,
                      > że dziecko nic w ich życiu nie zmieniło i dalej żyją mentalnie w fazie
                      > wcześniejszej.

                      .. i to tym wlasnie moim zdaniem jest list :)
                      brawo za lopatologiczne i proste wytlumaczenie tego!
                    • convalya Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 20:09
                      > Naturalną fazą jest, że na jakimś etapie rozwoju człowiek
                      > stwierdza, że jest gotów ograniczyć własne rozrywki i konsumpcję, ponieść
                      > trochę wyrzeczeń i przyjąć odpowiedzialność za dziecko. Niektórzy ludzie po
                      > prostu do tej fazy nie dochodzą, czyli zatrzymują się na wcześniejszym etapie
                      > radosnego używania życia (zwanym czasem samorealizacją)

                      Współczuję podejścia. Dobrze, że każdy może żyć jak chce, a Twoje wydumane
                      teorie nie maja mocy sprawczej.
                      • trollomsmierc Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 20:23
                        hehe prawda w oczy kole? Meliniarze i alkoholicy tez jak ty rozumuja , po co
                        sie ograniczyc w konsumpcji trunkow, po co rzucic papierosy, po co pokoik , ba
                        kacik dla dziecka zrobic ?
                        • convalya Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 21:12
                          O Boże, to została odkryta jedyna słuszna i wszechobowiązująca prawda? Padam na
                          twarz! Ale mamy alternatywę: albo rodzic - jak wiadomo zawsze na poziomie,
                          wykształcony, zamożny, inteligentny, no elita kraju, albo meliniarz - bo jak
                          ktoś nie chce mieć dzieci to głupek, który nie potrafi się wznieść na wyżyny
                          życia emocjonalnego i intelektualnego, które jak wiadomo daje tylko dziecko:)))
                          - aż chce sie dopisać: komuś, kto ma tak puste
                          życie, że nie wyobraża sobie jego sensu inaczej niż w sposób, który mu wpojono.
                          Walić naukę, pracę, zainteresowania, partnera, podróże, sztukę, spokój etc.
                          Jeśli nie masz dziecka to znaczy, że chlejesz pod bramą.:)

                          Żeby mnie zrozumiano - nie krytykuje posiadania dzieci i uważam, że to jak żyje
                          człowiek to kwestia jego wyboru, a wybór omawiany w tym wątku nie świadczy o
                          czyjejś wartości - czy ktoś wybrał dzieci, czy ich brak.

                          Pusty śmiech mnie ogarnia gdy czytam takie prawdy objawione. Ale czemu ja się
                          dziwie, czarne jest białe, a króluje jedna ideologia.
                          • trollomsmierc Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 22:02
                            proponuje wybrac sie na kurs czytania ze zrozumieniem , a nie wtykac polityke
                            gdzie to tylko mozliwe.Urodzenie dziecka zmienia wiele w zyciu , na poprzednim
                            etapie nie ma jak zostac,chyba ze sie jest infantylnym dupkiem , ktory
                            przerzuci odpowiedzialnosc na dziadkow , nianie i potem powstaje mama Adriana
                            Mola.
                            • sir.vimes Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 23:09
                              Matka Adriana Mola zawsze wydawała mi się przesympatyczną kobietą. I matką też
                              nienajgorszą - przeczytaj Czas Capuccino.
                              • trollomsmierc Re: Rodzicielstwo _jest_ wyborem! 03.10.06, 23:39
                                ok moje wspomnienia z tak ksiazka zwiazane to lata 80-90 , przyznam sie ,ze
                                ostatniej czesci nie czytalem ,ale w wspmnieniach z dziecinstwa nie zostala
                                zbyt cieplo odmalowana.Mimo calej sympatii wiem ,ze mama Muminka tez jest
                                niedzisiejsza .
            • sir.vimes Re: List tygodnia 26.09.06, 12:21
              Dziecko w przedszkolu musi być około 8.20 najpóżniej, bo niedługo póżniej
              podawane jest śniadanie. Kiedy chodziłam do pracy na 10.00 też nie widziałam
              potrzeby, żebym to ja odwoziłą córkę do przedszkola. Rzeczywiście, rozpustnica,
              nie chce jej się stać przed biurem dodatkową godzinkę rano..
              • swietajno wspolczuje przedszkola.. 26.09.06, 13:30
                Przedszkole jest dla dziecka, tam gdzie napisalam w kwesrionariuszu ,ze dziecko
                bedzie na 2 posilki przychodzilo , nie przyjeto malego ,poszukalam ulice
                dalej. Jesli zadzwonilam i uprzedzilam , to i na 10 przyprowadzalam .Logistyka
                logistyka ,ale wole zeby mojego malego traktowano podmiotowo.Bardzo czesto
                przedszkola to jednak relikt prl , panie robia laske ,ze przyjma dziecko , mamy
                jak potulne trusie oddaja wrzeszczacego dzieciaka i uciekaja, na szczescie sa
                takie jak moje przedszkola, siedze z dzieckiem ile uwazam za stosowne ,zeby
                spokojnie mogl przejsc na tryb -teraz jestem z pania i dziecmi.
                • sir.vimes Re: wspolczuje przedszkola.. 26.09.06, 15:45
                  No, też racja. Ale nam odpowiada, że dzieciątko je śniadanie w przedszkolu -
                  przede wszystkim kuchnia stołówkowa bardziej jej odpowiada niż moje wegańskie
                  wymysły (dziecko które przepada za makaronem na mleku itp to chyba fenomen na
                  skalę światową?) zresztą, przez jakiś czas w maluchach jeszcze chodziła na 9.30
                  i nikt nie robił problemu - wtedy póżno wracałam do domu i zależało mi bardzo na
                  wspólnym śniadaniu.
                  • tanczacy.z.myslami Re: wspolczuje przedszkola.. 03.10.06, 10:01
                    sir.vimes napisała:

                    > dziecko które przepada za makaronem na mleku itp to chyba fenomen na
                    > skalę światową?
                    To znaczy, że w wieku predszkolnym byłem fenomenem na skalę światową :) A jeśli
                    do tego dostałem kawałek ciasta posmarowany masłem, moje szczęście nie miało
                    granic...
                    • sir.vimes Re: wspolczuje przedszkola.. 03.10.06, 11:03
                      Drożdżowego? Też przepadam. A szpinak lubiłeś?
          • mbwj88 Re: List tygodnia 26.09.06, 19:32
            czy ja coś takiego powiedziałam?
            mam prawo dziwić się że ludzie nie mają czasu dla swoich dzieci i nawet nie sa
            tego świadomi
            tak żyją bo tak lubią
            Jest jednak nadzieja, że po przeczytaniu listu tygodnia chociaż jeden rodzic
            zastanowi sie nad tym ile czasu ma dla swojego dziecka
    • bitch.with.a.brain Re: List tygodnia 26.09.06, 12:41
      a co złego jest w tym,ze tata odwozi dziecko? Dlaczego list jest wyłącznie o tmy
      czego nie robi matka?A ojciec? Jesli dziecko zostaje u babci to znaczy,ze tata
      też sie nim nei zajmuje.a o tym ani słowa
      • swietajno Re: List tygodnia 26.09.06, 13:35
        Taaa juz jest pole do feministycznych popisow.Ktos tam wspomnial o Niani w
        Nowym Jorku . Nie jest to literatura najwyzszych lotow, ale daje do
        myslenia .Male moje kocha ojca ,ale jakos tak sie sklada ,ze mnie potrzebuje
        najbardziej ; tata chodzi na spacery , uczy jezdzic na rowerze, ale tez ma
        wiekszy talent do zarabiania pieniedzy i w zwiazku z tym mniej czasu niz ja.
      • sir.vimes Re: List tygodnia 26.09.06, 15:47
        Ponieważ to jest zupełnie normalne- tatusiowie zawsze odpoczywali z gazetką po
        pracy... I jeżdzili w długie delegacje. Ale kiedy zaczyna to robić mamusia - oj,
        fe, pewnie toksyczna jakaś.
        • zamyslona4 Re: List tygodnia 26.09.06, 20:33
          niektorzy naprawde widza i czytaja to co chca..
          ona pisze o modelu rodziny a nie o krytyce matki.
          uderz w stol a nozyce sie odezwa?
          • bitch.with.a.brain Re: List tygodnia 27.09.06, 12:57
            to powiedz mi co jest złego w tym,że tata odwozi dziecko do przedszkola? Może
            dziecko powinno być przez cała rodzinę odprowadzane?
            dlaczego jest krytyka tego,że mama po pracy spotyka sie z koleżanka, chodzi na
            aerobik i wtedy dziecko jest u babci a nie ma słowa o tym co tata robi po pracy
            • echtom Re: List tygodnia 27.09.06, 14:56
              Tata imprezuje z mamą, pije z kolegami piwo albo wyrabia nadgodziny, żeby
              starczyło na imprezy i aerobik.
            • zamyslona4 Re: List tygodnia 27.09.06, 21:22
              bitch.with.a.brain napisała:

              > to powiedz mi co jest złego w tym,że tata odwozi dziecko do przedszkola? Może
              > dziecko powinno być przez cała rodzinę odprowadzane?
              > dlaczego jest krytyka tego,że mama po pracy spotyka sie z koleżanka, chodzi na
              > aerobik i wtedy dziecko jest u babci a nie ma słowa o tym co tata robi po
              pracy



              hahahahahahah :)
              autorka pisala o mamie, bo to mame zna a nie tate.
              radze przeczytac raz jeszcze koniec listu. ona pisze wyraznie o "rodzinach' a
              nie matkach ktore nie powinny miec dzieci skoro przeszkadzaja
              czyzbys sie zbytnio wkrecila w swoja sygnaturke?
              • sir.vimes Re: List tygodnia 28.09.06, 10:05
                Widzę, że znasz dobrze autorkę listu? Opowiedz nam coś jeszcze, proszę.
              • ana-green Re: List tygodnia 30.09.06, 13:36
                Przepraszam bardzo, ale w liście głównie krytykowana jest matka.
                A w spoleczeństwie tego typu zachowanie matki jest przyjmowane krytyką i
                oburzeniem, to samo ze strony ojca jest "normalne". Tak jest, czy chcecie to
                zauważyc czy nie.
                • zamyslona4 Re: List tygodnia 30.09.06, 14:42
                  ana-green napisała:

                  > Przepraszam bardzo, ale w liście głównie krytykowana jest matka.
                  > A w spoleczeństwie tego typu zachowanie matki jest przyjmowane krytyką i
                  > oburzeniem, to samo ze strony ojca jest "normalne". Tak jest, czy chcecie to
                  > zauważyc czy nie.

                  w liscie krytykowany jest model rodziny traktujace dziecko przedmiotowo a nie
                  podmiotowo.
                  "Chcą mieć swoje życie tylko dla siebie i na swoje przyjemności, więc nie
                  decydują się na dzieci!"- anie "chce".
                  i nie analizuje tu postwy spolecznej ale konkretny list.
                  • sir.vimes Re: List tygodnia 30.09.06, 20:38
                    W liście zdecydowanie krytykowana jest matka, ojciec na baaaaaaardzo dalekim
                    planie. Nawet to, że w rodzinie może pojawić się następne dziecko podane jest
                    jako "kaprys" matki i tylko matki.
                    • zamyslona4 Re: List tygodnia 30.09.06, 20:56
                      no coz- widze ze nawet cytaty z listu nie pomoga.
                      czyzbys miala jakies poczucie winy w swojej prktyce wychowawczej ze tak
                      ustawicznie przypisujesz zle intencje autorce listu w stosunku do matki?
                      • sir.vimes Re: List tygodnia 30.09.06, 21:26
                        Po prostu umiem czytać ze zrozumieniem, ot, głupia przypadłość.
              • evita_duarte Re: List tygodnia 30.09.06, 22:11
                zamyslona4 napisała:


                >
                > hahahahahahah :)
                > autorka pisala o mamie, bo to mame zna a nie tate.
                > radze przeczytac raz jeszcze koniec listu. ona pisze wyraznie o "rodzinach' a
                > nie matkach ktore nie powinny miec dzieci skoro przeszkadzaja
                > czyzbys sie zbytnio wkrecila w swoja sygnaturke?

                A gdzie Ty to wyczytalas? Ja podobnie jak sir vimes mam dziwna przypadlosc:
                czytam ze zrozumieniem i widze wyraznie ze doczepila sie matki nie wspominajac
                czym zajmuje sie ocjciec. Dlaczego on dzieciakiem sie nie zajmuje tylko musi
                siedziec u babci?
      • wimsey Re: List tygodnia 30.09.06, 14:40
        Dziękuję, że ktoś to napisał. Dziecko ma pełną rodzinę plus babcię chętną do
        opieki, a matka śmie nie zajmować się nim cały dzień (wyjąwszy kilka godzin
        wyrwane na pracę) i jeszcze na aerobik chodzi ?! Skandal!
        Matka nie poświęca czasu: wyrodna wiedźma, na stos z nią. Ojciec: no cóż,
        norma, widać nie jest stworzony do tej roli, może później nawiąże kontakt, taki
        bardziej intelektualny... Przecież zarabia na utrzymanie domu (a nie ulega
        jakimś fanaberiom "samorealizacji zawodowej", jak kobieta).
    • karenna Re: List tygodnia 26.09.06, 14:16
      Nie oceniam matki Mateusza. Bo rodzina, dopóki nie jest patologiczna, a ta
      chyba nie jest, może zyc jak chce. Ale po co się wtrącac? Po co analizowac
      godziny pracy obcej osoby, jej styl życia, sposoby spedzania weekendu, plany
      rodzicielskie i życiowe. Po co oceniac? Zeby dowartościowac samego siebie? Nie
      oceniajmy innych tak łatwo.
      • mbwj88 Re: List tygodnia 26.09.06, 22:01
        nikt sie nie wtraca
        autorka listu poczyniła pewne obserwacje

        tak zyje ta mama, ten tata i wiele innych rodzin rownież
        pędzimy śpieszymy się, pracujemy a dzieci sa gdzieś obok
        wcale nie o to chodzi że ta mama ma chodzić do rano do przedszkola albo że ma
        sie zamknąć w domu i z nikim nie spotykać
        chodzi o to żeby dziecko było ważne
        fajnie jest z babcią lub ciocia ale najfajniej jest z mama...


        • echtom Re: List tygodnia 26.09.06, 23:19
          Tu nie chodzi o to, że ta pani pracuje - wiele kobiet musi. Problem w tym, że
          zamiast większość czasu wolnego spędzać z dzieckiem, wypełnia go rozrywkami.
          OK, tata też - choć mogłabym złośliwie dodać, że przynajmniej zajmuje się małym
          rano. A co do wtrącania się - po to jest forum pod artykułem, żeby na jego
          temat podyskutować, a żeby włączyć się do dyskusji, trzeba wyrazić własne
          zdanie, które na ogół zawiera ocenę. Jeżeli czyjaś postawa mi się nie podoba,
          to mam prawo powiedzieć, że mi się nie podoba. Nie znaczy to, że zamierzam się
          wtrącać w życie tej osoby czy podać ją do sądu - po prostu mogę sobie pogadać o
          niej na forum, bo po to m. in. ono jest.
          • karenna Re: List tygodnia 27.09.06, 08:35
            Ja sama jestem za takim "wtrącaniem sie", jakim jest komentowanie na forum.
            Ale pisanie listu do gazety na taki a nie inny temat, to chyba cos innego. Ten
            watek dotyczy listu napisanego do Wysokich Obcasów przez jedną Mamę o zyciu
            drugiej Mamy.
          • ana-green Re: List tygodnia 30.09.06, 13:33
            > Tu nie chodzi o to, że ta pani pracuje - wiele kobiet musi.

            Bosz...
            Wiele kobiet również - uwaga, uwaga - chcie pracować! I nie odpowiada im model
            rodziny kobieta niańka + mężczyzna żywiciel przynoszący kasę.
        • husmus Re: List tygodnia 29.09.06, 14:05
          Zgadzam się z mbwj88, chyba nie wszyscy forumowicze zrozumieli poruszony
          problem. Nie chodzi o podział obowiązków, o to kto odprowadzi dziecko do
          przedszkola - chodzi o model przyjęty przez rodzinę.
          Nie jestem Matką Polką. Też chodzimy na kawę, do kina, od czasu do czasu na
          imprezę, zauważamy swoje potrzeby i rozwijamy zainteresowania.
          Ale tak układamy sobie życie, żeby przede wszystkim być rodziną i spędzać jak
          najwięcej czasu z naszym dzieckiem. Owszem, od czasu do czasu korzystamy z
          pomocy babci.
          Zgoda, niech każdy żyje jak chce, ale w takim razie po co im dziecko? Po to,
          zeby je przerzucać z przedszkola do babci, cioci....?
          • sir.vimes Re: List tygodnia 29.09.06, 15:42
            A ja sądzę, że to typowa rodzina w fazie dorobku - kiedy pracuje sie po 15
            godzin , by awansować. Albo rozkręca własny biznes i jest się na etapie
            adrenaliny + paniki... Wtedy naprawdę nie sposób odpocząć (jeżeli jest opcja
            wykrojenia 1,5 h w ciągu doby na odpoczynek) biegając za dzieckiem po placu
            zabaw i warto skorzystać z pomocy babci czy niani, żeby dziecko miało te
            spacerki. Nie wiem kim jest autorka listu - babcią, sąsiadką czy zgorzkniałą
            znajomą ale na pewno nie wie wszystkiego. Zapewne ci "obrzydliwi" rodzice za
            dwa- trzy lata będą mieć stabilną sytuację i dużo więcej energii dla dziecka.
            Łatwo jest krytykować kogoś obcego, patrząc z boku, trochę trudniej jest
            postawić się na jego miejscu...
            • echtom Re: List tygodnia 29.09.06, 16:14
              W liście jest mowa o pracy 8-godzinnej i reszcie dnia + weekendach spędzanych
              na rozrywkach bez dziecka. Mam wrażenie, że to dziecko nie jest radością, tylko
              ciężarem, który najlepiej przerzucić na cudze ramiona. Albo rodzice chcą
              przekonać siebie i resztę świata, że p o m i m o dziecka mogą być nadal fajni,
              wyluzowani i młodzi duchem i właściwie nic w ich życiu się nie zmieniło. I nie
              bardzo wierzę, że za kilka lat stwierdzą, że są już wystarczająco dorośli i
              stateczni, by przystopować z imprezami i zająć się dzieckiem.
              PS. Żeby w takiej sytuacji postawić się "na czyimś miejscu", wystarczy po
              prostu samemu pracować i mieć dzieci i wtedy się wie, jak to jest.
              • sir.vimes Re: List tygodnia 29.09.06, 16:37
                Ja mam dziecko i sporo czasu z nią spędzam, mimo pracy i kolejnych studiów
                (należę do nieszczęśnic, które uzależniły się od uw...). Mój mąż też dużo czasu
                spędza - ale mamy też babcie, które oprócz tego, że czasem MUSZĄ pomóc to
                wręczwyrywają nam córcię z ramion i avanti - np. na grzyby. Czemu mialabym nie
                zrobić wtedy małej imprezki? Nie wiem. No, ale mi się cudnie układa a znam
                takich , co po pracy są po prostu skonani i nie mają siły na spacerki czy takie
                tam. Szczególnie jak ktoś ma więcej dzieci niż jedno świetnie to wuidać. Jak
                jedno śpi - to drugiemu lekcje odrabiasz. Jedno w świetlicy a ty drugie wieziesz
                na zajęcia... Plus dużo, bardzo dużo pracy by na to wszystko nastarczyć. Wcale
                się nie dziwię takim osobom, że czasem mają chętkę zaszyć się gdzieś z kumpelami
                a dziecko podrzucić babci czy cioci. W tej historii z listu ton autorki
                nastawia mnie negatywnie do jej wynurzeń. Zero dystansu tylko jaka ś dzika
                zgorzkniałość - dlatego wydaje mi się, że to tylko wybór faktów ilustrujący tezę
                - trochę takie myślenie życzeniowe.
            • duk123 Re: List tygodnia 02.10.06, 04:26
              sir.vimes napisała:
              > Łatwo jest krytykować kogoś obcego, patrząc z boku, trochę trudniej jest
              > postawić się na jego miejscu...

              A potrafisz sie postawic na miejscu tego dziecka?
              I wyobrazic sobie jak sknocone dalesze zycie to dziecko - a pozniej dorosla osoba - bedzie mialo, dlatego ze rodzice sie nim nie maja ochoty zajmowac?

              Dziecko sie teraz uczy ze rodzice go nie chca, ze wola sie go pozbywac. I to dziecku zostanie do konca zycia i bedzie mu niszczyc zwiazki z innymi ludzmi.
              Neurotyzm zagwarantowany. Nieszczescie tez.
              I to ma byc sen zycia?
              • sir.vimes Re: List tygodnia 02.10.06, 09:10
                W którymś z moich postów napisałam , że nie każda matka sprawdza się na każdym
                etapie życia dziecka. To nie jest dysfunkcja - tylko rzeczywistość. Niektóre
                kobiety świetnie zajmują się maleństwami - są cierpliwe i nigdy nie znudzone 24h
                na dobę (znacie takie?) a przestają być cudownymi mamami, gdy dziecko ma 9, 10
                lat i inne problemy. Bywa też odwrotnie. Potrafię sie postawić na miejscu
                4letniego dziecka, które spędza z matką tylko 1 h dziennie. Jeżeli będzie to
                godzina intensywnego kontaktu, jeżeli resztę czasu dziecko spędza z miłymi mu
                ludżmi (kochaną babcią, tatusiowem, kolegami i koleżankami) dziecko będzie b.
                szczęśliwe i nic złego mu sie nie stanie. Trochę trudniej wyobrazić mi sobie 12,
                13 latka pozostawionego sobie samemu - bo kto do tak dużego dziecka zatrudni
                nianię, której babci będzie chciało sie jeżdzić, by po szkole zabrać go do
                cukierni? Rzadko której. A wspaniali rodzice najczęściej myślą, że jeżeli
                zapewnili dziecku swoją nieustającą obecność gdy miało roczek, dwa czy trzy
                teraz już tylko wymagają od już "odchowanego" w ich mniemaniu dziecka. Rodzice,
                którzy koncentrują się na pierwszych trzech , czterech latach życia dziecka, a
                póżniej - wreszcie mają czas dla siebie, zamiast od początku uczyć dziecko
                funkcjonowania w realnym świecie (w którym obydwoje chodzą do pracy, mają
                znajomych i swoje pasje) to jak właściciele psów, którzy słodkie szczęnię całują
                w pysio a póżniej nie chce im się iść na spacer z dorosłym psem. Bo dla jednych
                i drugich to tylko zabawka - fajna, dopóki śmieszna, malutka i łatwa w obsłudze.
                • zamyslona4 Re: List tygodnia 02.10.06, 10:46
                  sugeruje to co poprzedniczka- spojrzec (choc przez chwile) na sytuacje oczami
                  dziecka i (co juz sugerowalam wczesniej) poczytac choc TROCHE literatury
                  (Ericson lub Wysocki) nt. rozoju czlowiek ai potrzeb w roznych etapach zycia.
                  naprawde uwazzaasz ze 13-latek potrzebuje bardziej mamy niz 4 latek? To jaka
                  relacje z rodzicami ma 13 zalezy od tego, jak postepowali rodzice gdy mial
                  wlasnie lat wezmy na to 4. to co opisujesz to typowe myslenie, iz do ktorgos
                  tam wieku mozna przerzucac sie dzieckiem , a potem nagle w wieku 10 lat zaczac
                  go wychowywac. a potem wielkie zdziewienie 'dlaczego dziecko mnie nie slucha?
                  dlaczego autorytetem jest babcia a nie ja? dlaczego woli spedzac czas z ciotka
                  niz ze mna?' a no dlatego ze nie zostalo tego nauczone wczesniej i tylko
                  powiela to co robili z nim rodzice- traktuje ich jako dodatek w zyciu.
              • sir.vimes Re: List tygodnia 02.10.06, 12:10
                Jeszcze jedno - nie znam, tak jak i ty tej konkretnej pani i jej rodziny. tak
                sobie tylko dywagujemy, interpretujemy ten list przepuszczając go przez sytuacje
                znane nam z autopsji.
                I dlatego sformułowanie - dziecko się uczy, że rodzice pozbywają się go wydaje
                mi sie nie na miejscu kompletnie. Dziecko się uczy np. że mama to nie służaca a
                babcia to nie maszyna do pieczenia ciasteczek. Uczy się, żę i mama i tata, i ono
                samo ma prawo do własnych znajomych, własnych zainteresowań, odrobiny
                odosobnienia. To jest warunkiem prawidłowego rozwoju - chyba, że chce się
                wychować kalekę społeczną , która w rozmowie z kimkolwiek poza rodzicami ani be
                ani me tylko chowa się za nich. Takie dzieci też znam, i to jest bardzo smutne.
                A póżniej muszą nagle wyjechać na kolonie (rodzice przerażeni niesamodzielnością
                często fundują dziecku takie wrzucenie od razu na głęboką wodę zamiast łągodnego
                dostosowania do normalności) i ryczą przez trzy tygodnie bez przerwy tudzież
                symulują chorobę, by wreszcie mama zabrała je do domku...
                • echtom Re: List tygodnia 02.10.06, 13:42
                  Chciałam juz się wyłączyć z tej dyskusji, ale zdenerwował mnie Twój post. Nikt
                  tu nie mówi o o d r o b i n i e odosobnienia rodziców, bo to normalna
                  psychiczna potrzeba każdego człowieka. Mówimy o sytuacji, w której rodzice
                  c a ł y swój wolny czas wypełniają zajęciami, przy których nie ma miejsca na
                  dziecko (nawet jeśli ich znajomym nie przeszkadza np. obecność dziecka na
                  imprezie). Chyba widzisz różnicę. I nie wmawiaj nikomu, że dziecko, które
                  przekoczowało całe dzieciństwo u babci, wyrośnie na samodzielnego,
                  towarzyskiego i pewnego siebie człowieka. Tu znacznie większe szanse ma
                  dzieciak, który od najwcześniejszego dzieciństwa przebywał wśród ludzi razem ze
                  swoimi z rodzicami.
                  • sir.vimes Re: List tygodnia 02.10.06, 13:49
                    Dyskutujemy tu o liście osoby którą obserwuje jakąś tam rodzinę z boku i
                    niezwykle ponure wnioski wyciąga z tego że:
                    a) ojciec odwozi dziecko do pracy
                    b)matka pracuje zawodowo
                    c) matka chodzi na fitness
                    d) nie zabierają dziecka na imprezki
                    Reszta to tej osoby wnioski i refleksje, tudzież domysły.
                    Ja tez nie znam tej rodziny ale nie wyobrażam sobie, żeby przy takim
                    (wypunktowanym ) trybie życia rodziców dziecku czegoś brakowało. I żeby rodzice
                    nie poświęcali mu czasu - tzn. nie rozmawiali, co się działo w ciągu dnia, nie
                    czytali mu książek, nie zabierali do muzeum i do kina.
                    Ile te imprezki w końcu mogą trwać? Trzy godzinki wieczorem w sobotę???? Bez
                    przesady, chyba nie dyskutujemy tu o jakiejś rodzince z meliny.
                    • zamyslona4 Re: List tygodnia 02.10.06, 14:07
                      sir.vimes napisała:

                      > Dyskutujemy tu o liście osoby którą obserwuje jakąś tam rodzinę z boku i
                      > niezwykle ponure wnioski wyciąga z tego że:
                      > a) ojciec odwozi dziecko do pracy
                      > b)matka pracuje zawodowo
                      > c) matka chodzi na fitness
                      > d) nie zabierają dziecka na imprezki

                      teraz to juz cytaty bo nie wiem jak mozna czytac ten sam tekst i zupelnei
                      inaczje intepretopwac. wiec jak na polskim- linijka po linijce chyba..

                      "synka do przedszkola przed ósmą odwozi tata" a potem "Aerobik ma cztery razy
                      w tygodniu od 18.30 do 20. Potem już ma czas dla dziecka, które szybciutko
                      odbiera po kolacji od babci. No, chyba że Mateusz zaśnie, gdy po aerobiku mama
                      pije kawę z koleżanką"

                      list jest o tym, iz dziecko bywa 4 razy w tygodniu po 12 godzin za domem! ze
                      widzi swoja mame godzine dziennie (chyba ze chodzi spac o 23....).

                      "Wtedy Mateusz zostaje u babci w piątek po przedszkolu"
                      "Mateusz wraca do domu w niedzielę po obiedzie u babci"
                      a wiec wychodzi w piatek rano a wraca do domu po dwoch dniach i spedza z
                      mama ... mniej wiecej piec godzin! i tak dwa razy w tygodniu.


                      jesli wiec jest impreza to w najlepszym przypadku dzidzis spedza z mama ok. 10g
                      tygodniowo!
                      czy wreszci ewidzisz roznice miedzy posiadaniem odrobimy czasu dla siebie a
                      posiadaniem odrobiny czasu dla dziecka?



                      "

                      > Reszta to tej osoby wnioski i refleksje, tudzież domysły.
                      > Ja tez nie znam tej rodziny

                      > Ile te imprezki w końcu mogą trwać? Trzy godzinki wieczorem w sobotę????
                      dla dziecka trwaja (co juz bylo pokazane wyzej) od piatku do niedzieli- bo
                      wtedy wraca dodomu.


                      >. I żeby rodzice
                      > nie poświęcali mu czasu

                      kiedy? przez te 10 godzin?


                      Bez
                      > przesady, chyba nie dyskutujemy tu o jakiejś rodzince z meliny.

                      oooooooooooo................ prosze .. i kto tu leci stereotypami?? jak mamusia
                      ma pieniazki to juz dziecko jest szczesliwe ? w koncu

                      >ale nie wyobrażam sobie, żeby przy takim
                      > (wypunktowanym ) trybie życia rodziców dziecku czegoś brakowało(..) nie
                      >zabierali do muzeum i do kina.

                      .. i pewnie jeszcze zzeby nie mial najnowszej zabawki, super ciuszkow , itp...
                      jezu.... to dla ciebie oznacza wychowanie?
                  • swietajno Re: List tygodnia 02.10.06, 13:53
                    pewnie tylu ludzi ile sposobow na zycie, ja sie solidaryzuje z dzieckiem ;mnie
                    rodzice brali na wszelkie wyprawy imieninowe, lazilam po calej okolicy i po
                    wszystkich okolicznych domach ,gdzie byly dzieci w moim wieku, ale i tak
                    pierwsze kolonie to byl raczej przykry czas.Przyznam sie tez ,ze plakalam
                    przy "Niani w NY", opis gdy matka umiejetnie odsuwala od siebie ,biegnace do
                    niej dziecko do dzis mnie rozwala, pewnie bala sie o tipsy hehe.Mozliwe ,ze
                    obraz tej rodziny jest niesprawiedliwy ,ale wylania sie z niego jakias Paris
                    Hilton, ktorej przyszlo urodzic sie w Polsce i ktos jeszcze zrobil jej dziecko.
                    • sir.vimes Re: List tygodnia 02.10.06, 14:27
                      No właśnie, taki obraz się wyłania bo tego chciała autorka listu. Intencje widać
                      jak na dłoni, niestety.
                      Mnie też zabierano na imprezki, i ja córkę zabieram ale. Ale do paru osób,
                      których znajomi opowiadają z uciechą seksistowskie kawały albo puszczają gadki
                      szmatki o Żydach itp to wolę iść sama... I tylko po to by złożyć życzonka i
                      chwilkę poplotkować z gospodarzami.
                      Nawet gdyby te osoby zapewniły mnie milion razy , że moje dziecko im nie
                      przeszkadza...
                      Są też imprezki na które z oczywistych względów dziecka się nie zabiera - te na
                      których ma się zamiar wypić więcej alkoholu niż 1 piwko czy lampka wina.
                      Schlewają się przy dziecku meliniarze albo ludzie chorzy na alkoholizm. Ciekawe,
                      co robiłaby moja córka na degustacji wina?? Rysowałaby w kąciku zadymionej
                      knajpy? Zamiast poszaleć z dziadkiem na rowerze czy zagrać z nim w szachy??

                      A przy wspomnianej książce też płakałam - gdy matka jak nożem ucięła kontakty
                      synka z osobą którą kochał, i która jego kochała. I też solidaryzuję sie z
                      dzieckiem.
                      Mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa dotyczące mojej mamy, mam równie
                      wspaniałe wspomnienia z okresów, kiedy była na delegacjach lub jechała na
                      działkę a ja , szczęśliwa zostawałam z babcią - jadłyśmy pizzę, i toffifee.
                      Bosssko!
                      WIĘCEJ czasu z matką , szczególnie kosztem jej normalnych obowiązków oraz
                      normalnego życia towarzyskiego nie jest gwarancją większej "szczęśliwości" i
                      dobrego samopoczucia dziecka.
                      Gwarancją tegoż jest INTENSYWNY kontakt z dzieckiem.
          • echtom Re: List tygodnia 29.09.06, 16:02
            Dziecko pewnie jest "modnym dodatkiem" - czasem można się pochwalic, że się je
            ma.
    • emila40 Re: List tygodnia 27.09.06, 12:38
      No tak, nie jest typową Matką Polką, której życie po urodzeniu dziecka
      ogranicza się wyłącznie do domu, garnków i dziecka, a dzieci dorastają szybciej
      niż nam się wydaj, i odchodzą z domu i wtedy trzeba mieć coś swojego, jakieś
      przyjaciółki (tylko skąd je wtedy wziąc jeżeli nigdy wcześniej nie było na to
      czasu), pracę swoje zainteresowania, żeby życie kobiety nie kończyło się wraz z
      odejściem z domu dziecka.
      • swietajno Re: List tygodnia 27.09.06, 14:41
        No nie! przeczytajcie przywolana Nianie w Nowym Jorku, wiem ze
        teoretyzujemy ,ale dziecko to nie gadzet , to zywa istota , potrzebuje i matki
        i ojca. Ktos wam nastapil na ukryte poczucie winy , to juz jest inny watek na
        tym forum forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=48337008 , w ktorym
        kobieta , owszem nie chce miec dzieci i mowi uczciwie czemu. Poczytajcie o
        relacjach Pasentowny z matka, a potem sie klocicie.Na to wychodzi ,ze rodzimy
        dzieci ,bo wypada a potem po to ,zeby nimi obarczac babcie, a one co nie moga
        miec wlasnego zycia, kolezanek ,wyjsc???
      • mbwj88 Re: List tygodnia 27.09.06, 19:26
        wystarczy że będzie matką, że będzie miała również przyjemność i radość i
        szczeście zajmować się swoim własnym dzieckiem
        • sir.vimes Re: List tygodnia 28.09.06, 10:12
          Nie dla każdej kobiety zajmowanie się własnym dzieckiem to zawsze radość i
          szczęście. Matki są bardzo różne - niektóre najbardziej cieszą się
          macierzyństwem , kiedy dziecko jest niemowlęciem. Niektóre pełnię macierzyństwa
          przeżywają kiedy dziecko jest nastolatkiem. Skreślanie kobiety jako matki tylko
          dla tego , że na jakimś etapie rozwoju dziecka zajmuje się mniej - jest idiotyczne.
          Niektóre kobiety karmią 4 lata i wspaniale bawią się z maleństwami- a póżniej
          nie radzą sobie z buntem 13-latka. Czasem odwrotnie. Matki też ludzie.
          • zamyslona4 Re: List tygodnia 30.09.06, 14:52
            sir.vimes napisała:

            > Nie dla każdej kobiety zajmowanie się własnym dzieckiem to zawsze radość i
            > szczęście. Matki są bardzo różne - niektóre najbardziej cieszą się
            > macierzyństwem , kiedy dziecko jest niemowlęciem. Niektóre pełnię
            macierzyństwa
            > przeżywają kiedy dziecko jest nastolatkiem. Skreślanie kobiety jako matki
            tylko
            > dla tego , że na jakimś etapie rozwoju dziecka zajmuje się mniej - jest
            idiotyc
            > zne.

            dziecko to nie przedniot. jestem przeciwniczka biegania caly czas wokol niego.
            ale moze zapyatj kogos, kto wychowal sie w rodzinie opisanej w liscie, jak sie
            czul gdy widzial mame 1 godzine w ciagu dnia przed snem?
            pozniej ta mama bedzie sie dziwla,ze jej dorosle dziecko ma ja w glebokim
            powazaniu.... i dostrzeze bledy wszedzie ale nie u siebie.
            • sir.vimes Re: List tygodnia 30.09.06, 20:43
              Może zapytaj sie kogoś czy pamięta kto mu wycierał tyłek jak miał trzy miesiące
              albo trzy latka i czy nie bardziej zapadły mu w pamięć zachowania rodziców jak
              był odrobinkę starszy. Niemowlęctwo i wczesne dzieciństwo to jeszcze nie
              wszystko . Czasem lepiej , żeby dziecko więcej czasu spędzało z babcią i
              dziadkiem (swoją drogą to też bardzo bliska rodzina) a póżniej miało
              spełnionych, nie zgorzkniałych rodziców i żyło w dostatku.
              I przeczytaj jeszcze raz mój post, może zrozumiesz co napisałam.
              • zamyslona4 Re: List tygodnia 30.09.06, 21:02
                sir.vimes napisała:

                > Może zapytaj sie kogoś czy pamięta kto mu wycierał tyłek jak miał trzy
                miesiące
                > albo trzy latka i czy nie bardziej zapadły mu w pamięć zachowania rodziców jak
                > był odrobinkę starszy. Niemowlęctwo i wczesne dzieciństwo to jeszcze nie
                > wszystko .

                hahhahahaha... no nie moge... pozostaje mi tylko odeslanie do przeczytania
                kilku ksiazek np. Ericsona aby zobaczyc role zwlaszcza matki w pierwszych
                trzech latach zycia dziecka. skoro to nie ma znaczenia to po co kamapnia na
                rzecz karmienia piersia? po co urlopy macierzynskie i wychowawcze?

                > Czasem lepiej , żeby dziecko więcej czasu spędzało z babcią i
                > dziadkiem (swoją drogą to też bardzo bliska rodzina) a póżniej miało
                > spełnionych, nie zgorzkniałych rodziców i żyło w dostatku.

                a co ma piernik do wiatraka??? matka moze pracowac i byc spelniona matka, moze
                pracowac i miec dosc dziecka po powrocie do domu, moze nie pracowac i byc
                szczesliwa, moze nie pracowac i byc zgorzchniala z tego powodu. takie sa
                warianty. kazda kwestia jest indywidulna.
                szkoda jednak ze w zadnym swoim poscie nei piszesz o dziecku. mysle ze dlatego
                odnieramy inaczej list tygodnia- ja odbieram go jako troske o takie
                dziecko "przy okazji innych spraw", ty jako atak na matke i li tylko na nia.
                sory- czy to twoi rodzice odslylali cie do dziadkow czy ty to teraz
                praktykujesz i stad ma miejsce w twoim mysleniu racjonalizacja?

                > I przeczytaj jeszcze raz mój post, może zrozumiesz co napisałam.
                i wzajemnie
                • sir.vimes Re: List tygodnia 30.09.06, 21:34
                  W mojej, normalnej, rodzinie w opiece nad dziećmi biorą udział wszyscy - mamy,
                  tatusiowie, babcie i dziadkowie. A także ciocie , wujkowie oraz przyjaciele.
                  Nikt się dzieckiem nie przerzuca jak piłką - każdy z przyjemnością spędza z
                  dziećmi czas. Dlatego razi mnie typowe chyba dla Polski podejście - że to
                  kobieta i tylko kobieta ma dzieci. Czyli same obowiązki z tym związane. Jeżeli
                  musisz poświęcić wszystko dla jednej sprawy, przestaje być przyjemna, to jasne.
                  A demonizowanie niemowlęctwa, a szczególnie karmienia piersią jest tanim
                  wygodnictwem - łatwiej przystawić cyca bobasowi i wierzyć, że to mu zapewni
                  talent Mozarta niż zająć się w sposób twórczy dziesięciolatką. Znam wiele dzieci
                  traktowanych jak książatka w wieku przedszkolnym i wcześniej i kompletnie olane
                  póżniej, wtedy , gdy potrzebujemy rozmów itp. To bardzo nieszczęśliwe osoby. I
                  g.wno im dało to, że mama smażyła domowe placuszki i siedziała pierwsze pięć lat
                  w domu.
                  • zamyslona4 Re: List tygodnia 30.09.06, 21:59
                    sir.vimes napisała:

                    > W mojej, normalnej, rodzinie w opiece nad dziećmi biorą udział wszyscy - mamy,
                    > tatusiowie, babcie i dziadkowie. A także ciocie , wujkowie oraz przyjaciele.
                    > Nikt się dzieckiem nie przerzuca jak piłką - każdy z przyjemnością spędza z
                    > dziećmi czas. Dlatego razi mnie typowe chyba dla Polski podejście - że to
                    > kobieta i tylko kobieta ma dzieci. Czyli same obowiązki z tym związane. Jeżeli
                    > musisz poświęcić wszystko dla jednej sprawy, przestaje być przyjemna, to
                    jasne.
                    >
                    > A demonizowanie niemowlęctwa, a szczególnie karmienia piersią jest tanim
                    > wygodnictwem - łatwiej przystawić cyca bobasowi i wierzyć, że to mu zapewni
                    > talent Mozarta niż zająć się w sposób twórczy dziesięciolatką. Znam wiele
                    dziec
                    > i
                    > traktowanych jak książatka w wieku przedszkolnym i wcześniej i kompletnie
                    olane
                    > póżniej, wtedy , gdy potrzebujemy rozmów itp. To bardzo nieszczęśliwe osoby. I
                    > g.wno im dało to, że mama smażyła domowe placuszki i siedziała pierwsze pięć
                    la
                    > t
                    > w domu.

                    no coz- nie dojdziemy do porzoumienia. ja nie opieram sie ani na "typowym dla
                    polski" (polecam dluzszy pobyt np. w grecji)wizerunku matki polki, gdyz sama
                    optuje na rzecz parnerskiego podejsci ado dziecka. ani nie opieram sie tylko
                    obserwcaji kilku dzieci - pracuje na stale z przedszkolami i szkolami, wiec
                    rocznie "przerabiam" w swojej pracy klilkatysiecy dzieci, i od razu widze ktore
                    dzieci maja potrzebe zwracani aogromnej uwagi na siebie (w rozmaowach z
                    nauczycielkami to sie potwierdza)- a wiec na problem patrze z perspektywy
                    dziecka, nie tylko rodzicow. w koncy opieram sie na wiedzy psychologiczno-
                    pedagogicznej jaka posiadam- a po studiach pedagogicznych i kilkuletniej
                    praktyce jest ona raczej niezla.
                    i tyle na temat uzasadniania mojego zdania nt. rodzicow w zyciu dziecka.
                    zarowno matki jak i ojca.
                    co do listu- nie bede cie przekonywac - ty twierdzisz ze slusznie odczytalas
                    intencje autorki, ja czytam je inaczej. wiec to tyle z moje strony.
                    • sir.vimes Re: List tygodnia 30.09.06, 22:14
                      Kiepski z ciebie pedagog, jeżeli nie zrozumiałaś mojego postu o tym , że
                      dzieciństwo to nie tylko czas przedszkolny i niemowlęctwo. Zresztą twoje
                      wcześniejsze uwagi do mnie ad personam też jakoś mnie rażą. Ja bym nie chciała
                      by moja córka miała kiedykolwiek do czynienia z pedagogiem oceniającym czyjąś
                      sytuację rodzinną na podstawie trzech zdań na forum.
                      Jasne, że się nie zrozumiemy - na pewno w inny sposób definiujemy dobro dziecka,
                      społeczne wymagania wobec kobiet i mężczyzn, itp.
                      • zamyslona4 Re: List tygodnia 01.10.06, 12:04
                        sir.vimes napisała:

                        > Kiepski z ciebie pedagog, jeżeli nie zrozumiałaś mojego postu o tym , że
                        > dzieciństwo to nie tylko czas przedszkolny i niemowlęctwo.

                        a moze to zle siwadczy o sposobie twojego wyrazania sie lub o ciaglej
                        radykalizacji?
                        doskonale sobie zdaje sprawe z okresow zyciowych czlowieka, podobnie jak
                        roznych potrzebach w stosunku do rodzicow w roznych etapach.
                        skoro ty pozwolilas sobie na ocene mojej osoby- pozwole sobie zrobic podobnie;
                        kiepska jestes mama, jesli uwazasz ze dzieckiem (np. do 3 roku zyycia) nie
                        trzeba sie zajmowac, bo pozniej nie bedzie i tak tego pamietac, a kampanie na
                        rzecz karmienia piersia jako propagande zlowroga kobieta....

                        Zresztą twoje
                        > wcześniejsze uwagi do mnie ad personam też jakoś mnie rażą. Ja bym nie chciała
                        > by moja córka miała kiedykolwiek do czynienia z pedagogiem oceniającym czyjąś
                        > sytuację rodzinną na podstawie trzech zdań na forum.

                        przepraszam bardzo- to ty ocenilas list tygodnia po swojemu, a nei po podstawie
                        zdan tam zawartcyh.
                        a zreszta sama sobie pozwolilas na ocene mojej osoby powyzej wiec w czym
                        problem?

                        > Jasne, że się nie zrozumiemy - na pewno w inny sposób definiujemy dobro
                        dziecka
                        > ,
                        > społeczne wymagania wobec kobiet i mężczyzn, itp.

                        jesli fakt, iz uwazam zajmowanie sie dzieckiem godzine dziennie, staiwanie
                        imprez nad czas spedzany z maluchem, itp. jest wg ciebie blednym mysoleniem -
                        to wole juz sie z toba nie zgadzac, niz zaczac patrzec na dziecko przedmiotowo.

                        mowisz mi ze smiem oceniac twoja rodzine po twoich postach? to jak ty smiesz
                        oceniac moje zdanie co do roli kobiet i mezczyzn w spoleczenstwie? bawi mnie to
                        tym bardziej, iz przez wiekszosc osob jestem uznawana za feministke i dzialam
                        aktywnie w organizacji na rzecz rownouprawnienia kobiet.
                        Wiecznie interpretujesz po swojemu- i list tygodnia i moje posty- jako
                        atakujace tylko kobiety. mysle wiec ze problem lezy po twojej a nie mojej
                        stronie
                        • sir.vimes Re: List tygodnia 01.10.06, 20:34
                          przepraszam bardzo- to ty ocenilas list tygodnia po swojemu, a nei po podstawie
                          zdan tam zawartcyh.
                          a zreszta sama sobie pozwolilas na ocene mojej osoby powyzej wiec w czym
                          problem?

                          Nie piszę na forum ,że jestem psychologiem - w tym problem. I pozwoliłam sobie
                          jedynie na ocenę twoich umiejętności zawodowych ( chociaż wątpię, byś
                          rzeczywiście była psychologiem, pedagogiem z bogatą praktyką...) a nie twojej
                          rodziny. Dla psychologa różnica jest jasna. Psycholog wyciągający wnioski z
                          trzech zdań na forum to kiepski fachowiec.
                          • sir.vimes Re: List tygodnia 01.10.06, 21:09
                            pierwszy akapit to oczywiście cytat z twego postu, zamyślona.

                          • zamyslona4 Re: List tygodnia 01.10.06, 21:12
                            sir.vimes napisała:

                            > Nie piszę na forum ,że jestem psychologiem - w tym problem.

                            jesli jestes to napisz. jesli nie - to nie masz podstaw.w czym problem.?

                            >I chociaż wątpię, byś
                            > rzeczywiście była psychologiem, pedagogiem z bogatą praktyką...

                            hihih- na jakiej to podstawie tak uwazasz? po ktorych "trzech zdaniach na
                            forum"?
                            co do psychologa- to sie zgadza. (o czym nizej)
                            a co do pedagoga.. hm.. jak to wymierzasz? iloscia dzieci? latami?



                            > Psycholog wyciągający wnioski z
                            > trzech zdań na forum to kiepski fachowiec.

                            zdan bylo wiecej niz trzy . to po pierwsze.
                            a po drugie- pokaz mi gdzi enapisalam ze jestem psychologiem?
                            nie zebym oceniala po 1 zdaniu, ale chyba cos podobnie zrozumialas co wczesniej
                            pisalam; poprostu interpretujesz po swojemu.
                            • sir.vimes Re: Ty chyba jesteś koreczek77. Reaktywacja. 01.10.06, 21:59
                              Ja, dajmy na to gosposia z zawódówką nieskończoną czy wszechpolaczka z Pcimia,
                              mogę sobie dywagować o czym chce na podstawie czego mi się żywnie podoba. Gdybym
                              powoływała się na wykształcenie psychologiczne i pedagogiczne(a na takie się
                              powołałaś) - byłabym zobowiązana przestrzegać pewnych reguł, normalnych dla
                              psychologa. Przypominam, że wyciągnęłaś pierwsze wnioski na temat mojej rodziny
                              już po pierwszym moim poście.
                              A list, oczywiście, interpretuję. Jak każdy na tym forum.
                              Żegnaj zamyślona czy koreczku czy inny trollu.
                              • zamyslona4 Re: Ty chyba jesteś koreczek77. Reaktywacja. 01.10.06, 22:09
                                sir.vimes napisała:

                                > Ja, dajmy na to gosposia z zawódówką nieskończoną czy wszechpolaczka z Pcimia,
                                > mogę sobie dywagować o czym chce na podstawie czego mi się żywnie podoba.
                                Gdyby
                                > m
                                > powoływała się na wykształcenie psychologiczne i pedagogiczne(a na takie się
                                > powołałaś) - byłabym zobowiązana przestrzegać pewnych reguł, normalnych dla
                                > psychologa.

                                co ty w ogole gadasz?! przeczytaj sobie calosc raz jeszcze bo chyba tak sie
                                zacielas ze zapomnialas jak bylo!
                                powolalam sie na wyksztalcenie przy omawianiu roli rodzicow w wychownaiu i
                                opiece nad dzieckiem!!!!
                                Nie powolowalam sie na zadne wyksztalcenie psychologiczne! wiec nie wmawiaj mi
                                czegos takiego- albo podaj odpowiedni cytat- czego nei uczynisz, bo nie
                                przypisywalabym siebie czego czego nie mam! wiec jzu sie odczep z tym
                                psychologiem i jakimis normami dl aniego.


                                Przypominam, że wyciągnęłaś pierwsze wnioski na temat mojej rodziny
                                > już po pierwszym moim poście.

                                zadalam ci pyatnie a nie wyciagnelam wnioski! zabolalo? wiec moze jednak cos
                                bylo na rzeczy?

                                > A list, oczywiście, interpretuję. Jak każdy na tym forum.

                                podnobie jak i ja.
                                > Żegnaj zamyślona czy koreczku czy inny trollu.

                                no tak - jak sie ktos zapetlil to najlepiej atakowac....
                                trol nie ma argumentow lub powoluje sie nac czego przedmowca nie powiedzial-
                                cyzli to raczej opis ciebie.
    • beatrycze123 Re: List tygodnia 28.09.06, 14:26
      Nie widzę nic złego w postępowaniu "rodziców Mateusza". Naprawdę. Wole to niż
      skakanie koło dziecka non-stop.
    • fam11 List tygodnia 01.10.06, 16:35
      Od dwoch lat samotnie wychowuje syna. Moj maz pracuje od rana do wieczora, a ja mieszkam za granica.
      Raz na dwa miesiaca tesciowie go wezma na kilka godzin, zebysmy z mezem mogli pojsc do kina.
      Potwornie mi brakuje pomocy ze strony rodziny, mozliwosci pojscia na impreze i odebrania dziecka w
      niedziele po poludniu. Dla mnie to abstrakcja.

      Czy, gdybym mieszkala w Polsce, wykorzystywalabym swoja rodzine w kazdy weekend? Nie wiem. Nie
      podoba mi sie zachowanie tej kobiety, ale nie chce jej krytykowac. Moze jej synek jest bardzo szczesliwy
      z babciami i w przedszkolu? Uwazam, ze w jej zyciu brak pewnego balansu, tak jak go i brak w moim.
    • lakrimoza List tygodnia 30.10.06, 11:42
      No fajnie, ale dlaczego nikogo nie oburza fakt, że tata Mateuszka też jest
      zabiegany i chce miec czas dla siebie na imprezach z mamą Mateusza? Przecież to
      ich wspólny Mateuszek. Dlaczego, do ciężkiej cholery, największymi wrogami
      kobiet w tym kraju są inne kobiety?
Pełna wersja