Rady miast bez kobiet!

16.11.06, 13:29
przeglądając niedawno opublikowane w GW listy radnych przeżyłam szok - w
radach Bielska i Sosnowca nie ma ani jednej kobiety. na 25-30 osób! naprawdę
nie wierze, żeby w ponad 100 i ponad 200 tysięcznym mieście nie było ani
jednej kobiety na tyle kompetentnej by wystawić ją na wysokim miejscu listy
wyborczej.
jest to tym bardziej powalające w przypadku Sosnowca, w którym najwięcej
mandatów mają Lewica i demokraci - czyżby kreowanie się przez lewicę na
najbardziej profeministyczną partię było po prostu ściemą? chętnie
usłyszałabym komentarz szefostwa SLD, SDPL i Demokratów do tej sytuacji. bo
najwidoczniej lewica mówi oprawach kobiet, ale niekoniecznie umieszcza je na
listach wyborczych...
Czy takich miast jest więcej? podawajcie przykłady z Waszych województw. może
warto żeby "obcasy" się temu przyjrzały?
    • sir.vimes Re: Rady miast bez kobiet! 16.11.06, 14:40
      czyżby kreowanie się przez lewicę na
      najbardziej profeministyczną partię było po prostu ściemą?

      Tak, to od lat jest niezła ściema. Głupi elektorat głosuje i dostaje kopa.
      Ale cóż robić , jak nikt inny nawet nie ściemnia?
      Chyba , że na Zielonych z pełną świadomością, że nie przejdą.
      A może???
      • jdbad Re: Rady miast bez kobiet! 18.11.06, 10:15
        Ja jestem z Białegostoku. U nas jakieś kobiety są, ale nieliczne. Na dodatek
        jedna z nich to straszna prawica. Zdążyła się przenieśc z LPR do PiS przed
        wyborami i dalej nas będzie straszyc. Ale kobiety chyba są same sobie winne.
        Niby jest nas więcej i co z tego?
        • karolana Re: Rady miast bez kobiet! 18.11.06, 16:13
          Ale kobiety chyba są same sobie winne.
          > Niby jest nas więcej i co z tego?

          Zgadza się, częściowo kobiety są same temu winne. Przede wszystkim pokutuje
          przekonanie, że polityka jest brudna i nie warto się do niej mieszać, oraz że i
          tak "mężczyzna jest głową, ale kobieta szyją, która głową kręci".
          I tak sobie żyją kobietki w słodkiej iluzji. Kobiety nie mają przede wszystkim
          świadomości, że jedynym sposobem realnego wprowadzenia zmian jest dostać się
          tam, gdzie są podejmowane decyzje, czyli do POLITYKI.
          Z drugiej strony...Moja koleżanka, młoda dziewczyna, dostała się do Rady
          Powiatu. Po wielkich bojach o miejsce na liście, po kłótniach z mężem i rodziną,
          którzy robili co mogli żeby ją od tego "głupiego" pomysłu odwieść. Czy gdyby
          była mężczyzną byłoby tak samo? Oczywiście, ze nie! Byłoby dokładnie odwrotnie!
          Miałaby wsparcie kolegów z partii, żony, rodziny, itd.
          Kobiety często rezygnują z uczestniczenia w polityce, ponieważ napotykają zbyt
          wiele przeszkód, a za mało pomocy. Również ze strony innych kobiet.
          Ile lat i wytężonej pracy feministek musiało minąć w Niemczech, USA, Francji
          żeby kobiety zaczęły z powodzeniem sięgać po najwyższe miejsca w polityce? My
          nie jesteśmy nawet w połowie drogi! Temat do przemyśleń :) Pozdro
          • vivian.darkbloom no właśnie - miejsce na liście 19.11.06, 18:37
            kobiet byłoby więcej gdyby miały wyższe miejsca na listach, bo nie oszukujmy się
            - większość ludzi nie przeprowadza przed wyborami gruntownych analiz tylko
            stawia krzyżyk przy pierwszym nazwisku. A układ listy to decyzja szefostwa
            partii i od niego wiele zależy.
            • karolana Re: no właśnie - miejsce na liście 19.11.06, 22:03
              Tak, zgadza się, tylko widzisz, żeby to zmienić, trzeba by czegoś, co się nazywa
              SOLIDARNOŚCIĄ, żeby te miejsca wywalczyć, żeby kobiety dla siebie na wzajem te
              miejsca wywalczyły, zeby się wzajemnie wspierały, tak, jak robią to "kolesie".
              Niestety, rzadko tak się dzieje. Kwestia świadomości:( Nie wystarczy narzekać,
              ze jest źle, to wszystkie wiemy! Ale trzeba stanąć w jednym szeregu i powiedzieć
              jednemu z drugim szefowi partii, że DOMAGAM się wysokiego miejsca. Albo SAMEJ
              zostać szefową partii. Ale przede wszystkim trzeba sie nauczyć walczyć o miejsce
              w szeregach partii, nie bać się konfrontacji z kolegami, rodziną, itp. , trzeba
              się wyrwać ze stereotypu, ze walka i polityka są "niekobiece", a także z wielu
              innych stereotypów, co "wypada" a co "nie wypada" kobiecie. Tylko że to ciężka
              praca, mówią potem, ze jestes jakąś zwariowaną wojująca feministką, że ci chłopa
              brakuje, ze ci się życie sexualne nie układa, itd.
    • vivian.darkbloom Warszawa... 29.11.06, 09:57
      Przynajmniej największym polskim miastem będzie rządzić kobieta. Choć z drugiej
      strony -nie popadajmy w nadmierny entuzjazm, bo to chyba jedyne miasto powyżej
      200 tys. w które ma prezydentkę. Jak myślicie czy wygrana Gronkiewicz-Waltz
      będzie jakimś przełomem psychologicznym? Zmieni postrzeganie kobiet w polityce?
Pełna wersja