vesper_lynd
19.12.06, 20:03
Od pół roku od profesora jednej z najznamienitszych polskich uczelni państwowych w pełni żeńska grupa słyszy seksistowskie i obrzydliwe wypowiedzi a propos swojej płci, traktowania jej i powinności kobiety. Że - do kobiety trzeba z kijem, że "ma leżeć i pachnieć", a nie pracować; że jest istotą ze swej natury pokorną, nudną, niezbyt bystrą, niezdolną do wielkich czynów. Że jeśli nie jest uroczą pokwitającą panienką - może być tylko odpychającym, bezwartościowym babonem (tu: odpowiednia mimika i goryle wysunięcie szczęki). Raz w tygodniu na półtorej godziny zajęć stricte humanistycznych około godzinę zajmują opinie tego - ponoć wykształconego i obdarzonego szerokimi horyzontami - człowieka. Abstrahując od politycznych, zaplutych monologów o Żydziaku-Michniku i innych sado-masonach politykierach, dowiadujemy się o tym "paskudnym, starym (tu: odpowiedni wykrzyw twarzy i modulacja głosu) babsku Senyszyn" i jej podobnych, gorszych babo-lesb, o jej Paradach Równości, mętach, które uczestniczą w tych paradach, orgiach tam się odbywających, o homoseksualistach i ich "nieszczęsnej, chorej orientacji". A, zapomniałabym o fantazjach erotycznych z dziesiątkami hurys, bo do czegoż innego baba się nadać może.
Dwadzieścia "pań", w tym mężatki, dziewczyny po dwudziestym roku życia i kończące studia reagują chichotem "a, niech się wyżyje, to takie zabawne i urocze" i wlepiają w niego pełne uwielbienia ślepka. Krew mi się gotuje, ale nie mam zamiaru prowadzić samotnej batalii z twardogłowym, krewkim pięćdziesięciolatkiem, który po części prowokuje, ale w dużej mierze po prostu regularnie obraża osoby, dla których ma być w pewien sposób - wzorem. Obraża chyba nawet nieświadomie, ot wypluwa z siebie jak karabin maszynowy opinie na temat poezji, polityki, kobiet, itd.
Tylko nie rozumiem tej uległości i głupiego chichociku w odpowiedzi na kubły pomyj wylewane na głowy grupy inteligentnych wydawałoby się osón - kobiet.