Dodaj do ulubionych

Dwie mamy Jasia

06.01.07, 13:39
Zastanawiam sie czy panie sie zastanowily nad swoja decyzja. jas dorosnie.
pojdzie do szkoly. dzieci sie dowiedza, ze ma dwie mamy. dzieciaki sa
bezwzgledne. rozszarpia go. dwie mamy skazaly go swiadomie na odrzucenie. jak
on sie bedzie czul - o tym nie pomyslaly robiac z dziecka zabawke dla swojej
seksualnosci wypaczonej.
i jeszcze dwoch dorastajacych chlopcow...
to, ze owe panie potrzebowaly dowodu na to iz sa rodzina nie jest
dostatecznym powodem aby unieszczesliwiac dziecko.
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Różne oblicza S.Z.C.Z.Ę.Ś.L.I.W.E.J rodziny 06.01.07, 14:17
      Myślę, że Jaś będzie bardzo szczęśliwy z dwiema kochającymi go mamami. Jeżeli
      zaś będzie potrzebował "upewnienia" się , że ma tatę - droga jest, jak wynika z
      artykułu, otwarta.
      Szkoda mi ludzi, którzy najlepsze co mają do powiedzenia o swojej rodzinie - to
      to, że jest "pełna" i hetero.
      A poza tym dzieci mogą się śmiać także z kogoś kto ma rodziców grubych/chudych,
      starych/młodych i nie widzę powodu, żeby ktoś się do "podwórkowej" opinii
      społecznej dostosowywał.
        • sir.vimes Re: re: różne oblicza S.Z.C.Z.Ę.Ś.L.I.W.E.J rodzi 06.01.07, 18:57
          Nie odsuwają - po prostu ustalili we trójkę , że prawnie nie będzie miał z
          dzieckiem nic wspólnego - natomiast jeżeli dziecko będzie potrzebować kontaktu z
          nim- będzie na to otwarty.
          Więcej to niż zapewnia dzieciom wielu "ślubnych" ojców.

          Poza domem ma przechlapane w środowiskach ludzi prymitywnych.
          Jeżeli będzie kontaktował się z osobami oceniającymi ludzi po czynach a nie
          "dekoracjach" - wszystko będzie w porządku.















    • 118ania 2 egoistki 06.01.07, 16:15
      Dwie obrzydliwie egoistyczne baby
      Nie dlatego, ze chciały mieć dziecko, ale dlatego, ze maksymalnie komplikują
      swoim dzieciom świat.
      Maria ma 2 synów i dla nich Zosia jest przyjaciólką ich matki, z którą razem
      mieszkają. Jaś ma mamę Zosię, a Maria jest przyjaciółką ich matki. I koniec i
      kropka. A tatusiowie mieszkaja osobno - zdarza się.
      Zamiast tego jest cyrk i dziecko ma 2 matki.
      Mario, opamiętaj się. Nie jesteś matką Jasia. Jesteś przyjaciółką jego matki.
      Tylko tyle i aż tyle. Lesbijki stworzył Stwórca, na równi z hetero. Ale dziecko
      ma zawsze ojca i matkę, i nie próbujmy tego zmieniać.
      • skanapka Re: 2 egoistki 06.01.07, 21:33
        118ania napisała:

        > Zamiast tego jest cyrk i dziecko ma 2 matki.

        Wnioskować z Twej wypowiedzi można jedno: człowiek może mieć tylko jedną matkę
        i jednego ojca. Biologicznych. Biedne są zatem dzieci z domów dziecka,
        adoptowane. Nigdy nie będą miały rodziców. I kropka.

        Szkoda tylko, że patrzysz od typowo technicznej strony. Zapłodnienie. A co z
        wychowaniem? Przecież i Ciebie nie wychowywali tylko rodzice. I babcia się
        przyczyniła do Twojego obcnego charakteru, wujek też. Może nawet znajoma
        kuzynki. Ale nie o to chodzi. Dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa i
        miłości. To najważniejsze. W zasadzie samo sobie wybiera rodzinę. I nikt mu nie
        powie, żeby kochał mamę, która go bije, ani ojca alkoholika. A już napewno nie
        Ty, ani opinia społeczna.
        • melanto Re: 2 egoistki 07.01.07, 16:28
          Nie chcę oceniać decyzji Marii i Zosi, bo to nie zwykle trudna kwestia i
          prawdopodobnie oceni ją samo życie.

          Chciałabym tylko nawiązać do Twojego stwierdzenia, że dziecko samo sobie wybiera
          rodzinę. Otóż wydaje mi się, że jest zupełnie inaczej. Nawet jeśli dziecko żyje
          w rodzinie patologicznej i cierpi, to jednak nie szuka nowych rodziców, ale
          jednak oczekuje miłości i bezpieczeństwa od swoich rodzonych. Również dzieci
          adoptowane w wieku niemowlęcym mają żal do matki/ojca, że ich porzucili. Myślę,
          że uwarunkowania w tej kwestii są o wiele bardziej skomplikowane i nie
          ograniczają się do prostego wyboru dziecka uwikłanego w taka czy podobną sytuację.
    • baja39 Re: Dwie mamy Jasia 06.01.07, 22:35
      Myślę, że ten układ nie przetrwa. Maria już ma z nim problem, boi się, a w miarę
      dorastania dzieci będzie się nasilał. Przecież ta rodzina?- rodziny? nie żyją w
      próżni a ludzie, otoczenie jest szczególnie wyczulone na seksualność innych i
      nie toleruje odmienności zwłaszcza w kontekście wychowywania dzieci. Maria
      podświadomie zdaje sobie z tego sprawę, to nie jest pełnia szczęścia, a jakoś
      nie wyczytałam, by jej partnerka rozwiewała te obawy- wręcz przeciwnie ,
      piszecie, że jej sytuacja jest jasna i klarowna. To nierówny układ, niezdrowy
      już na starcie.
      • triss_merigold6 Re: Dwie mamy Jasia 06.01.07, 23:35
        Maria jest matką na swoich dwóch synów (w tym ujęciu naprawdę nieważne czy
        biologicznych czy adoptowanych). Dla syna swojej przyjaciółki nie jest drugą
        matką tylko no właśnie... najbliższą przyjaciółką matki, jej partnerką życiową.
        Dziecko w przyszłości może zanegować taki układ, bo dzieci są na ogół szalenie
        konserwatywne. Mocno egoistyczne (aczkolwiek wynikające z umowy) jest
        odsunięcie biologicznego ojca dziecka, który chciał nawiązać bliższą relację.
        Sorry ale panie chyba nie rozumieją, że męskich wzorców może dostarczać wujek,
        dziadek, kolega, wychowawca, trener etc. ale pozycja ojca jest nieco inna.
        • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 11:58
          > konserwatywne. Mocno egoistyczne (aczkolwiek wynikające z umowy) jest
          > odsunięcie biologicznego ojca dziecka, który chciał nawiązać bliższą relację.

          Ja zrozumiałam, że dzięki ich umowie on może nawiązać relację emocjonalną z
          Jasiem ale nie musi płacić alimentów , no i nie ma władzy rodzicielskiej (bo nie
          "uznał" prawnie dziecka).

          Poza tym Jaś ma prawdziwą mamę a "ze strony ojca" jest w podobnej sytuacji jak
          dzieci adopcyjne (wie, że ma biologicznego tatę; oraz osobę wychowującą go czyli
          partnerkę mamy).
    • wawak1 Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 11:35
      Może i jestem lewakiem,i nie mam nic przeciwko LGBT, ale taka "rodzina" to dla
      mnie patologia. Wbrew twierdzeniom naiwnym naiwnych panienek nie zakończy sie to
      dobrze. Wszyscy opisani w tej historii wyjda z tego układu pokrzydzeni i
      nieszczęśliwi.
      • e.beata Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 12:09
        Mogą wyjść pokrzywdzeni.
        Tak samo jak z rodzin hetero.
        Ale nie muszą.

        Fakt, że najbardziej do tego ewentualnego "pokrzywdzenia" nie przyłozy ręki
        sama rodzina ale właśnie otoczenie. Polska rzeczywistość w 90% nie lubi
        innosci. Nawet na tolerancyjnym zachodzie w środowiskach wiejskich nie
        akceptuje się wielu spraw.
    • deczko Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 13:23
      Zosia, chciala miec dziecko, ale pracujac 11 godzin na dobe, tyle ma z Jaśkiem
      kontaktu, co jego biologiczny ojciec.
      Moim zdaniem rodzicami tego dziecka, sa Zosia i Wojtek, a nie Zosia i Maria.
      Synowie Marii, wiedza, ze Zosia to przyjaciolka mamy, a nie ich mama. Oni maja
      ojca, czemu wiec Jasiek ma miec dwie matki?!
      Nie kazde dziecko ma trudne dziecinstwo, nie po to decydujemy sie na dziecko, by
      z gory zakladac, ze bedzie mialo problemy z powodu naszego pogmatwanego zycia.
      Wojtek, ojciec Jaska to tez ewenement. Ma 38 lat, nie zna swojej orientacji,
      wiaze go milosc z mezczyzna, a jest pewien, ze w przyszlosci bedzie mial wlasne
      dzieci. Moim zdaniem na Jasku sie skonczy, dlatego chce sie z tym dzieckiem
      widywac i wprowadzac go w swoja rodzine. I nikt nie ma prawa mu w tym
      przeszkadzac. To jest bez wzgledu na wszystko (umowy, kontrakty, milosc
      lesbijska, zwiazek lesbijski) jego dziecko i nic tego nie zmieni.
        • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 13:54
          sir.vimes napisała:

          > Moim zdaniem najwięcej czasu spędza Z Jasiem Maria - więc jak na razie to ona g
          > o
          > wychowuje.

          Tylko, ze Maria nie jest jego matka, jest tylko przyjaciolka matki, poniekad
          opiekunka dla dziecka. Na poczatku reportazu, Maria wydawala sie byc kobieta
          silna, spelniona, ale pod sam koniec, widac, ile ta kobieta ma problemow
          wynikajacych z tej calej sytuacji. Jak jest jej po prostu ciezko. Musiala
          zrezygnowac z pracy, ktora lubila, musi ukrywac prawde przed ludzmi, musi przede
          wszystkim chronic swoje RODZONE dzieci, o nich tez nie mozna zapominac. Zosia ma
          podejscie, samo sie ulozy, takie troche meskie. Ona idzie do pracy, a Maria
          niech nad tym wszystkim zapanuje, zaplanuje.
          Jasiek, jesli biologiczna matka, nie zmieni swojego sposobu na zycie, moze
          przelac swoja milosc na Marie, ale i tak nie bedzie jego prawdziwa matka, i
          dziecko na pewno bedzie to odczuwac.
          • julk Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 14:44
            chryste panie, kto ci dal prawo orzekać kto jest "porawdziwą matką" a kto nie???
            szczyt bezczelności. powiem tak: twoja matka nie jest twoją prawdziwą matką, bo
            nie zasłużyła sobie na to miano. ludzie przestańcie włazić innym do łóżka to
            wszyscy będą zadowoleni, a dzieci przestaną być persekutowane na podwórkach. bo
            jako żywo ich wyobrazenia o świecie nie biorą sie z powietrza, tylko od rodziców
            • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:19



              > szczyt bezczelności. powiem tak: twoja matka nie jest twoją prawdziwą matką, bo
              > nie zasłużyła sobie na to miano. ludzie przestańcie włazić innym do łóżka to
              > wszyscy będą zadowoleni, a dzieci przestaną być persekutowane na podwórkach. bo
              > jako żywo ich wyobrazenia o świecie nie biorą sie z powietrza, tylko od rodzicó
              > w

              Para lesbijek zdecydowala sie na ten reportaz. Nic o nich wczesniej nie
              wiedzialam, wiec wlazlam im z butami do lozka, dopiero po autoryzacji ich
              wypowiedzi. Poza tym, ja tylko oceniam obraz tych kobiet, ktory wykreowal sam
              reporter. Ile jest prawdy w calej tej historii?! Szczerze powiedziawszy, malo
              mnie to interesuje. Oceniam tylko to co przeczytalam.
              • julk Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:28
                jasne ze oceniasz - tak samo jak ja i wszyscy - tylko to co jest napisane. tylko
                ze chodzi o to, jak oceniasz: autorytarnie i bez empatii. pytanie czy tak samo
                ocenilbys realne osoby. gdybys dajmy na to spotkal jasia, to powiedzialbys mu,
                ze sory, ale ta kobieta nie jest twoja "prawdziwą matką", bo to nie pasuje do
                tradycyjnej definicji rodziny, która jest w polandii niestety wciąz
                mainstreamowa i prawomocna? miej świadomość, ze niezależnie czy odnosisz sie do
                lit. fikcji, czy do ludzi z krwi i kosci, twoja wypowiedz o "prawdziwej matce"
                to jest przemoc symboliczna. i jedna więcej kropla w morzu tej przemocy, ktora w
                praktyce niszczy ludzieom życie.
                • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:44
                  julk napisała:

                  > jasne ze oceniasz - tak samo jak ja i wszyscy - tylko to co jest napisane.
                  miej świadomość, ze niezależnie czy odnosisz sie do
                  > lit. fikcji, czy do ludzi z krwi i kosci, twoja wypowiedz o "prawdziwej matce"
                  > to jest przemoc symboliczna. i jedna więcej kropla w morzu tej przemocy, ktora
                  > w
                  > praktyce niszczy ludzieom życie.

                  Mozna miec piec matek, trzech ojcow, jednak czlowiek ma tylko jednych
                  biologicznych rodzicow. Jasiek ma Zosie i Wojtka i to jest jasno okreslone. Kim
                  jest dla niego Maria?! Czas pokaze. Owszem, moze do niej mowic mamo, traktowac
                  ja lepiej niz Zosie, ale to Zosia juz na zawsze pozostanie jego biologiczna
                  matka. Uzywam slowa biologiczna, jesli tak Cie razi slowo- prawdziwa.
          • sir.vimes Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 14:50
            Rodzice adopcyjni też nie są "prawdziwi" w rozumieniu biologicznym i dzieciom w
            żaden sposób nie szkodzi, że ich kochają.

            Zosia nie rozumuje "po męsku" tylko musi zarobić na 5 osób - w tym synów Marii ,
            za których jak widać, też bierze odpowiedzialnośc.
            A , że to ona pracuje a nie Maria - też mnie nie dziwi. Niektórzy (niezależnie
            od płci, oczywiście) lepiej nadają się do pracy zawodowej niż pracy w domu.
            • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:09
              sir.vimes napisała:

              > Rodzice adopcyjni też nie są "prawdziwi" w rozumieniu biologicznym i dzieciom w
              > żaden sposób nie szkodzi, że ich kochają.


              Tylko, ze w tym przypadku nie ma mowy o rodzicach adopcyjnych. Tu jest
              biologiczna matka, ona jest przy dziecku, dziecko ma tez biologicznego ojca,
              mimo blokady, kontakt z dzieckiem jest utrzymywany. Mimo to dziecko wychowuje,
              przyjaciolka matki, ktora mimo najszczerszych checi nie zastapi temu dziecku
              jego matki- Zosi.

              > Zosia nie rozumuje "po męsku" tylko musi zarobić na 5 osób - w tym synów Marii
              > ,
              > za których jak widać, też bierze odpowiedzialnośc.
              > A , że to ona pracuje a nie Maria - też mnie nie dziwi. Niektórzy (niezależnie
              > od płci, oczywiście) lepiej nadają się do pracy zawodowej niż pracy w domu.

              Moim zdaniem uklad jest bardziej skomplikowany. Sama Zosia kilka razy podkresla,
              ze musi zwolnic z praca, ale nie zwalnia, tylko i wylacznie z powodu
              finansowych?? Nie sadze.
                • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:31
                  julk napisała:

                  > to nie jest "przyjaciółka matki" tylko jej dziewczyna. to zasadnicza różnica,
                  > polegająca na tym, że to MIłOść robi rodzinę, a nie cokolwiek innego (z
                  > pewnością nie biologia).


                  Czytaj uwaznie reportaz, one tak o sobie mowia. Maria nawet wlasnym dzieciom
                  powiedziala, ze Zosia jest jej przyjaciolka. Moim zdaniem, oprocz bycia
                  partnerka musi byc tez jej przyjaciolka, wiec to okreslenie zbytnio mnie nie razi.

                  Moim zdaniem nie chodzi o milosc, tylko o tozsamosc. Ogladalam kiedys dokument o
                  dzieciach z probowki. Mimo kochajacych rodzicow, udanego dziecinstwa, normalnego
                  zycia, ci ludzie chcieli wiedziec, kim byli ich ojcowie- dawcy spermy.
                  Akualnie dziecko jest male, wiec niby nic mu sie nie dzieje. Jednak sama Maria
                  ma juz problemy z okresleniem, kim jest dla Jaska.
                  • julk Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 15:45
                    czytam uważnie i mówią obcym, że są przyjaciółkami, a dzieciom, że
                    "najukochańszymi przyjaciółkami".
                    kamon, przecież te dzieci nie spadły z ksiezyca, wiedzą ze one śpią w jednym
                    łózku, robią wszystko razem, SĄ RAZEM, zachowuja sie w stosunku do siebie tak a
                    nie inaczej - jak heteryczni rodzice ich kolegów.

                    mnie tez nie razi, ale razi mnie sprowadzanie (nawet czysto językowe) kwestii
                    miłości lesbijek do przyjazni.

                    maria moze miec problemy ze zdefiniowaniem, kim jest dla jaska, ale ja mysle ze
                    on to sam okresli jak podrosnie. nie widze problemu z tozsamoscia (zreszta
                    wszyscy je chyba maja w newralgicznym okresie nastolęctwa na takim czy innym
                    tle), skoro wiadomo, kim jest tatus i w razie czego będzie go wspierał.

                    myślę że wychowywanie sie w takiej rodzinie może być źródłem bardzo pozytywnej
                    tożsamości.
                    • deczko Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 16:12
                      > myślę że wychowywanie sie w takiej rodzinie może być źródłem bardzo pozytywnej
                      > tożsamości.

                      Ja nie jestem az tak optymistycznie nastawiona. Mnie po prostu Zosia, Maria, ani
                      Wojtek nie przekonaly do siebie.

                      Gdyby np. para malzenska nie mogaca miec dzieci poprosila swojego kolege o
                      sperme i dopuszczala go do tego dziecka (ale swiadomie ograniczala mu kontakt),
                      to uwierz, tez bym sie zastanowila nad tego typu historia.
                      • julk Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 07.01.07, 16:30
                        no dobra, ale co w takim razie takie dwie leski mają zrobić, jak chcą mieć dziecko?

                        - wziąć spermę od kolegi i ukrywać przed dzieckiem, kto jest biologicznym ojcem?
                        - bez sensu, kiedys mógłby zacząć go szukać i dopiero miałby problem
                        - zaadoptować nie mogą (zresztą po co, skoro nie są bezpłodne?)
                        - wziąć spermy z banku nie mogą
                        - nie mieć? - buu to smutna opcja, dzieci to dobra sprawa :)

                        no to co??
                  • soach Re: Kto najwięcej dziecku poświęca czasu? 09.01.07, 16:46
                    deczko napisał: Ogladalam kiedys dokument o dzieciach z probowki. Mimo
                    kochajacych rodzicow, udanego dziecinstwa, normalnego zycia, ci ludzie chcieli
                    wiedziec, kim byli ich ojcowie-dawcy spermy.

                    A co to za argument?
                    Bo moja koleżanka "mimo kochajacych rodzicow, udanego dziecinstwa, normalnego
                    zycia", nie chciała i nie miała potrzeby wcale wiedzieć, kim był jej
                    biologiczny ojciec. I co? To dowodzi czegos? Jedni chca wiedziec, a inni nie.
                    To wcale nie reguła.
    • notyetde Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 13:35
      Cisnienie mi skacze jak czytam post szanownego pana_migdala.
      Otoz pan_migdal uwaza swiat jaki jest taki jest,jest zastany, nie mozna go
      zmieniac i bynajmniej los dzieci marii i zofii nie zalezy od niego m.in. tylko
      od wszystkich innych okropnych ludzi na swiecie.
      (jego) dzieciaki roszarpia dzieciaki marii i zofii.
      szanowny panie_migdale...praca u podstaw, "takie Rzeczypospolite będą jakie
      młodzieży chowanie"....
      Niech pan sie zastanowi, kto i jak utrudnia zycie osob homoseksualnych> z czego
      tak naprawde biora sie ich kłopoty.odrobina refleksji do ktorej zachecam.
    • bitch.with.a.brain Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 13:47
      to już jest sprawa dla wychowawców i nauczycieli w skzole, w przedszkolu.
      Powinni dbać o to,żeby żadne dziecko nie było odrzucane,szykanowane i poniżane.
      to co piszesz jest dowodem na to,że w szkołach pracują ludzie, którzy nie
      powinni. Zresztą szkoły są przepełnione.
    • ulala1979 Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 15:11
      Przynzam szczerze, że czuję się zażenowana lekturą artylułu...właściwie trudno
      mi znaleźć jednoznaczną opinię na temat tej "rodziny".

      Moim bliskim kolegą jest gej - wielokrotnie rozmawiałamz nim na temat zakładania
      rodzin homoseksualnych - za każdym razem odpowiada podobnie: "nie skazałbym
      dzieci na takie życie, miałyby wypaczony pogląd na świat, w otoczeniu takiej
      nietolerancji etc."

      Paradoskalnie jest to naprawdę bardzo ciezki i złożony problem. W samej Polsce
      masa dzieci zyje w domach dziecka, są samotne, nieszczęśliwe,bo nie mają swojego
      domu, pokoju, osoby która poświeci im wiecej uwagi, niż opiekunka domu dziecka,
      mająca wiele innych dzieci, co w rezultacie powoduje, że żadnemu z nich nie jest
      w stanie poświęcić uwagi takiej, jakiej potrzebują.

      Gdyby patrząć na problem rodzin homoseksualnych poprzez ten pryzmat, dzieci
      mogłyby być adpotowane także przez związki homoseksualne...miałyby swój dom,
      pokój,upragnoną miłość...

      Z punktu widzenia jednak moralności jest to dzisiaj nie do przyjęcia. Większość
      z nas uznaje rodzinę Zosi i Marii za coś (przepraszam za wyrażenie)
      niemormalnego. Za coś co nie mieści się w naszym kanonie poglądów spolecznych ,
      kulturowych...a w takim świecie, póki co, dzieci te mogą sie spotkać z
      nieprzychylnością otoczenia, drwiny, wyalienowania w klasie, grupie na podwórku
      itp.
      Czy zatem skupianie się na realizacji własnych potrzeb (Zosi i Marii) nie jest
      pewnego rodzaju egozimem? Uważam, że jest.

      Być może za jakiś czas takie rodziny nie będą budziły tyle kontrowersji, być
      może będą traktowane na równi z rodzinami hetero. Cofając się wstecz, patzrąc na
      wszelkie rewolucje kulturalne, sekualne, światopoglądowe, walka z rasizmem etc,
      dzisiejszy sposób postrzegania świata też był nie do przyjęcia...



      • skanapka Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 16:21
        ulala1979 napisała:

        > Być może za jakiś czas takie rodziny nie będą budziły tyle kontrowersji, być
        > może będą traktowane na równi z rodzinami hetero. Cofając się wstecz, patzrąc
        na
        > wszelkie rewolucje kulturalne, sekualne, światopoglądowe, walka z rasizmem
        etc,
        > dzisiejszy sposób postrzegania świata też był nie do przyjęcia...
        >

        Zauważ tylko, że gdyby nie osoby łamiące konwenanse, walczące o
        równouprawnienie, pewnie dziś w każdym domu służyłby murzyn, czego nie
        rozumiem, bo to taki sam człowiek, jak biały. Ale kiedyś były, nazwijmy to
        łagodnie, "uprzedzenia". Albo gdyby nie (wyklinane dzisiaj nawet przez kobiety)
        feministki, Ty nie mogłabyś nawet pracować, głosować, czy najzwyklej wyrazić
        swojego zdania. Takie kobiety, jak wymienione w artykule, prowadziły do tego,
        że homoseksualistów się nie wiesza, ani nie skazuje na więzienie. Za miłość. Po
        prostu miłość. To takie ludzkie, prawda? A jednak coś się w nas odzywa
        przeciwko inności. I to nie te lesbijki są egoistyczne, bo każdy człowiek na
        ziemi ma prawo do dziecka, jaki by nie był. To osoby zamknięte na inność są
        egoistami. Bo nie chcę sobie nawet głowy zawracać tym, żeby pomyśleć
        racjonalnie o potrzebach innych. Nie tylko JA się liczę, każdy ma swój sposób
        na życie i jeżeli mi to nie odpowiada, to łaskawie się nie wtrącam i nie
        zaprzątam sobie tym głowy.
        • ulala1979 Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 16:49
          oczywiście, zgadzam się...dlatego to wszystko może być za parę lat sprawą
          naturalną, jak widać działania mniejszości własnie do tego zmierzają.

          skanapka napisała:


          > Zauważ tylko, że gdyby nie osoby łamiące konwenanse, walczące o
          > równouprawnienie, pewnie dziś w każdym domu służyłby murzyn, czego nie
          > rozumiem, bo to taki sam człowiek, jak biały. Ale kiedyś były, nazwijmy to
          > łagodnie, "uprzedzenia". Albo gdyby nie (wyklinane dzisiaj nawet przez kobiety)
          >
          > feministki, Ty nie mogłabyś nawet pracować, głosować, czy najzwyklej wyrazić
          > swojego zdania. Takie kobiety, jak wymienione w artykule, prowadziły do tego,
          > że homoseksualistów się nie wiesza, ani nie skazuje na więzienie. Za miłość. Po
          >
          > prostu miłość. To takie ludzkie, prawda? A jednak coś się w nas odzywa
          > przeciwko inności. I to nie te lesbijki są egoistyczne, bo każdy człowiek na
          > ziemi ma prawo do dziecka, jaki by nie był. To osoby zamknięte na inność są
          > egoistami. Bo nie chcę sobie nawet głowy zawracać tym, żeby pomyśleć
          > racjonalnie o potrzebach innych. Nie tylko JA się liczę, każdy ma swój sposób
          > na życie i jeżeli mi to nie odpowiada, to łaskawie się nie wtrącam i nie
          > zaprzątam sobie tym głowy.
    • asoreth Re: Dwie mamy Jasia 07.01.07, 16:51
      Bez względu na to jak tolerancyjni byliby rodzice dzieciaków, które Jaś spotka w
      piaskownicy dzieci i tak go nie zaakceptują. Po prostu dlatego, że będzie inny,
      dzieci mają wrodzoną a nie wpojoną potrzebę przynależności. Żadne dziecko nie
      chce być indywidualistą - chce należeć do grupy i być takie jak inni. Jeśli Jaś
      wyrośnie na silną osobowość to poradzi sobie z tym w życiu i zdominuje grupę.
      Jeśli nie - mamy potencjalnego samobójcę. Szanse są pół na pół. A te panie
      wiedziały o tym decydując się na dziecko. I to jest skrajny egoizm.
      • dea146 jestem nietolerancyjna rasistką 07.01.07, 20:35
        i mozecie mnie zlinczować ale uważam, że ten artykuł jest obrzydliwy. ta
        rodzina jest PATOLOGICZNA i nie ma tam ani krzty normalności. nie obrzucam
        kamieniami ani gejów ani lesbijek ale niech na siłę nie zakładaja rodzin.
        egoistyczne i żałosne podejście i nikt mnie nie przekona, że to normalne i nie
        piszcie proszę, że może za jakiś czas to będzie normą bo to jest chore. może
        zaakceptujmy też inne patologie typu pedofilia i kazirodztwo a co tam niech
        świat idzie do przodu, nie ograniczajmy się. to co te panie robią swoim
        dzieciom przerasta moje wyobrażenia, to że obydwie maja skrzywiony obraz z
        dzieciństwa powinno je było powstrzymać przed tym kretyńskim krokiem. a wiecie
        jak to się skończy... tragicznie dla wszystkich z całej tej pseudo rodziny
        • malgozab Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 12:45
          zawsze zwiększam czujność, gdy w tym kraju mówi się o "normalnosci". Trochę za
          dużo napatrzyłam się na "normalne" związki i "normalne" wychowywanie dzieci,
          żeby potępiać dwie odpowiedzialne za swój związek kobiety.
          • stanlukas Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 12:57
            malgozab napisała:

            > zawsze zwiększam czujność, gdy w tym kraju mówi się o "normalnosci". Trochę za
            > dużo napatrzyłam się na "normalne" związki i "normalne" wychowywanie dzieci,
            > żeby potępiać dwie odpowiedzialne za swój związek kobiety.

            > Dlaczego piszesz "w tym kraju", ten kraj ma nazwę. Czy ktokolwiek w Polsce
            > popiera to co złośliwie nazywasz "normalnoscią". Pomyśl trochę zanim
            > zaczniesz pisać takie niepoważne myśli.
            • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 13:11
              Np. bicie dzieci jest zalecane przez polskich parlamentarzystów.

              Czy ktokolwiek w Polsc
              > e
              > > popiera to co złośliwie nazywasz "normalnoscią". Pomyśl trochę zanim
              > > zaczniesz pisać takie niepoważne myśli.
            • malgozab Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 15:04
              Pomyśl trochę zanim
              > > zaczniesz pisać takie niepoważne myśli.
              myśli się wyraża.....i nie "ktokolwiek" popiera w POLSCE "normalność", ale
              instytucje, które powinny popierać normalność bez cudzysłowu. Przykład: matka ma
              zaburzenia psychiczne, nie może sprawować opieki nad właśnie narodzoną córką.
              Ponieważ matka dziewczynki nie ma męża, sąd oddaje dziecko pod opiekę babce -
              "rodzina" zastępcza. Babka wychowaniem wnuczki się nie przejmuje, żyje sobie z
              facetem-alkoholikiem. W jednym pokoju z kuchnią rozgrywają się sceny, które
              dziecko (dziś nastoletnia dziewczyna) oglądać nie powinno. Ale wszystko jest ok:
              dziecko z głodu nie padło, ma dach nad głową, a że ma jakieś zaburzenia
              emocjonalne? A kto w POLSCE ich nie ma ;)
    • tsun_am Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 13:21
      Zastanawiałam się nad podobnymi kwestiami przy dyskusji na temat adopcji dzieci
      przez pary homoseksualne. Koronnym argumentem zwolenników takiej adopcji było
      pytanie: "a co, lepiej dzieciom będzie w domu dziecka?". Nie, nie bedzie. Ale
      jeżeli dązymy do stanu optymalnego - nie będzie to też rodzina złozona z dwóch
      kobiet. Dzieci nie lubią być inne, wyróżniać się, nie wierzę też że nie
      zapytają o tatę, że nie będa potrzbowały z czasem jego większego udziału w
      swoim zyciu, niz ten z góry wyznaczony przez Marie i Zofię.
      Oczywiście fakt pozostawania w takiej rodzinie nie przesadza automatycznie o
      jakijś traumie dziecka i o tym, że będzie miało w zyciu problemy, być może
      wszystko ulozy się znakomicie.

          • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 17:14
            A to już sterotyp.
            Poza tym często to nam , rodzicom, wydaje się , że dziecko jest nieszczęśliwe w
            roli "neutralnego obserwatora" , że jest nieszczęśliwe bo jest "niepopularne" w
            klasie czy przedszkolnej grupie, że jest nieszczęśliwe, bo się różni.
            A bardzo możlwiwe, że dzieciak jest zadowolony.

            Szczególnie małe dzieci (maluchy w przedszkolu) często nie widzą różnic dopóki
            się ich nie wskaże palcem i nie nazwie. Ktoś jest gruby? Chudy? Rudy? Jakoś u
            trzylatków nie ma z tym problemu - dopóki ktoś inny nie"wytłumaczy", że problem
            jest...

            • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 17:18
              Oczywiście, chodzi mi o "widzenie" takich cech w kontekście społecznym:)))

              Moim zdaniem, to za pomocą procesu socjalizacji można wpoić dziecku , że rodzina
              w której są dwie mamy jest gorsza - nie wynika to z natury.

              Warto posłuchać jak malutkie dzieci mówią o swoich rodzinach - często nie
              wymieniają osoby z dorosłego punktu widzenia oczywistej a "wliczają" do rodziny
              nianię, ulubiona przyjaciółkę mamy, daleką kuzynke babci itp.
              • tsun_am Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 19:21
                Być może nie wartościują ale widza fakty - "król jest nagi" i odmienność.
                Poczucie odmienności u dziecka musi pociagnąć za soba pytania - które z czasem
                zostana skierowane do matek. Poza tym wydaje mi się że dzieci lubia mieć i mamę
                i tatę.
                • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 19:44
                  Widzą fakty - czyli , że jeden jest gruby a drugi chudy; jeden ma tylko mamę ,
                  drugi mamę i tatę, trzeci dwie mamy.
                  To czy zaczną kogoś oceniać negatywnie - zależy od rodziców i opiekunów.
                  • tsun_am Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 09:14
                    sir.vimes napisała:

                    > Widzą fakty - czyli , że jeden jest gruby a drugi chudy; jeden ma tylko mamę ,
                    > drugi mamę i tatę, trzeci dwie mamy.
                    > To czy zaczną kogoś oceniać negatywnie - zależy od rodziców i opiekunów.

                    ok, ty mówisz o wartościowaniu faktów, ale naprawde uważasz że są to sytuacje
                    równie optymalne dla dziecka?
    • darciatko Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 15:23
      Z chęcią przeczytam ten tekst za 20 lat, z dodaną informacją jak potoczyły się
      losy ich dzieci. O ile wytrwają w tym związku, bo sądząc po faktach to raczej
      szybko kończą swoje związki.
      Na razie widać, że Panie sobie dogodziły i są szczęśliwe.
      Oby tylko dzieci w przyszłości nie były skrzywione (takie jakieś obojniaki), co
      to mogą i z dziewczynką i z chłopakiem, w haremie, komunie.
      Pozdrawiam, życzę wytrwałości w związku i rozsądnego podejścia do wychowywanych
      dzieci.
      (Dodane bo są dwa wątki).
      • baja39 Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 16:24
        Wszystko to jakieś zakłamane:
        1)kobieta własnoręcznie zapładnia kobietę spermą mężczyzny, który siedzi obok w
        pokoju- scenariusz jak z horroru science-fiction
        2)Maria "kreuje!" kontakty ojca z synem- zwyczajnie ogranicza!!
        3)Wmawia synom,że Jaś jest ich bratem!-nie jest i nigdy nie będzie,okłamuje ich
        4)Twierdzi, że Jaś jest jej synem, bo zapłodniła Zosię- bzdura!
        5)Ojciec chce mieć dziecko i kontaktować się z nim i jednocześnie biernie daje
        się odsuwać od wychowania, nie płaci alimentów, nie wie po co świadomie "począł"
        Jasia
        6)Maria uciekła z zakłamanych związków, by ponownie wejść w najbardziej
        zakłamany z nich, ukrywa wszystko przed środowiskiem. Długo tak nie wytrzyma!
      • malgozab Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 16:41
        Oby tylko dzieci w przyszłości nie były skrzywione (takie jakieś obojniaki), co
        > to mogą i z dziewczynką i z chłopakiem, w haremie, komunie.

        Obojnactwa (obojnaki nie "obojniaki")nie można ukształtować w procesie
        wychowania. Jeśli gardzisz czysto naukowymi terminami, odsyłam do świetnej
        książki Eugenidesa "Middlesex".
        • darciatko Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 17:22
          malgozab napisała:

          > Oby tylko dzieci w przyszłości nie były skrzywione (takie jakieś obojniaki), co
          > > to mogą i z dziewczynką i z chłopakiem, w haremie, komunie.
          >
          > Obojnactwa (obojnaki nie "obojniaki")nie można ukształtować w procesie
          > wychowania. Jeśli gardzisz czysto naukowymi terminami, odsyłam do świetnej
          > książki Eugenidesa "Middlesex".

          Gratuluję wiedzy i oczytnia.
          A obojniactwo to z nich może wyjść bez względu na posiadane narządy, chodzi mi o
          psychikę, tak zwany ładnie biseksualizmem, będący zaburzeniem popędu płciowego.
      • dea146 za 20 lat 08.01.07, 18:25
        no właśnie ja też o tym dzisiaj myslałam - co b ędzie za 20 lat. skoro autor tekstu lubuje się w opisywaniu takich historii to poprosimy o ciąg dalszy, moze nie za 20lat może niech napisze za 5lat co sie z tym wszystkim dzieje...
        a tak swoją droga to spodziewałam się, że więcej osób weżmie udział w dyskusji na ten temat
    • szampans Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 18:51
      Chcialbym wiedziec, kim jest admin, ktory usuwa wedlug wlasnego widzimisie
      komentarze, takie, jak moj. Nie bylo w mym komentarzu NIC obrazliwego. Prawda,
      byl dosc dlugi. Ale takich spraw nie uda sie omowic w jednym zdaniu. Smiem
      natomiast twierdzic, ze jestem osoba, ktora moze, opierajac sie na wlasnych
      przezyciach, dorzucic sporo przemyslen w tej dziedzinie. Co w mym komentarzu
      uczynilem.

      Czyzby w GW - pismie, ktore dotychczas bardzo szanowalem - zaczeto stosowac
      cenzure i zatrudniac cenzorow zupelnie nienadajacych sie na takie stanowiska ???
    • agamonia Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 15:36
      przeceiż tu chodzi o to, aby zrelatywizować to, co jest podstawą społeczną:
      rodzinę
      a norma jest taka: dziecko to owoc związku kobiety i mężczyzny - kobieta, jest
      jego matką, mężczyzna jest jego ojcem
      wszystkie inne konfiguracje są patologiczne, lub są wynikeim losowym - np.
      umiera którys z rodziców, albo obydwoje, albo dziecko jest odrzucowne itp

      i ja się nie zgadzam na zaminę tej normy
      a świadome powołanie do zycia dziecka, aby z założenia zyło w patologii - jest
      egoistycznym odruchem, jest po prostu chore
      Zosia, matka dziecka ucieka z domu w pracę, Maria jest jego ( nieprawną)
      opiekunką, ojeciec z woli tej opiekunki ma ograniczony dostep do dziecka, 2
      innych chłopców w tym domu to jego przyjaciele/koledzy

      to wszystko

      i to ma stać się normą?????
    • pehfogl Re: Dwie mamy Jasia 13.01.07, 22:12
      Drogi Panie Migdale i Drodzy panstwo,ktorzy tak krytykujecie te dwie dziewczyny.
      Zastanowily sie nad decyzja i starannie sie do niej przygotowaly. Staranniej
      niz niejedno z Was do roli rodzica. A to sie chyba nazywa planowanie
      rodziny,prawda?
      Dlaczego tak zazarcie bronicie jedynie slusznej pod nasza szerokoscia
      geograficzna wersji rodziny? Slusznej czytaj bialej,hetero,katolickiej,rdzennie
      polskiej chcialoby sie dodac.
      Ilu,ile z Was zaplanowalo i tak swiadomie poczelo swoje dziecko? Ilu/ile z Was
      ma dziecko poczete z milosci? Ze tu rodzicow jest troje? Dwoje bilogicznych i
      troje emocjonalnych? Co z tego? Znam rodziny gdzie rodzicow jest czworo,albo i
      piecioro..dwoje bilogicznych,troje adopcyjnych bo po drodze jedno adopcyjne
      zmarlo? Czy tak bardzo ta sytuacja sie rozni od tej z reportazu?
      Maria kocha Jasia. Czuje sie jego mama. Jest ok. Ja uwazam ze Jas ma dwie mamy.
      Dziewczyny nie mialyby tylu problemow i dylematow,gdyby nie zyly w sasiedztwie
      takich jak Wy, takich "zyczliwych", troszczacych sie o dobro ich dziecka. A
      Waszym dzieciom jest napewno dobrze? Jestescie tego pewni?
      Mowicie ze Jas pozaluje takich mam,gdy pojdzie do przedszkola..No jasne!Jesli
      spotka tam dzieci takich rodzicow jak Wy,z jedynie slusznym porzadkiem zycia i
      swiata,to napewno!Ale jesli spotka tam moje dziecko,to nic mu nie grozi.
      W Austrii trwa kampania spoleczna by pray homoseksualne adoptowaly dzieci-
      prosze dobrze zrozumiec: akcja nie dotyczy prawa do adopcji!Tam panstwo prosi
      homoseksualne pary by adoptowaly dzieci. Sierot jest wiecej niz
      zainteresowanych nimi singli i heteroseksualnych par..
    • urszula.desire Re: Dwie mamy Jasia 19.01.07, 14:57
      Drogi Panie M.
      Ciemnogrod nadal istnieje i to w Polsce chyba najdluzej, i będzie.
      Po 1; homoseksualizm odziedziczylismy podobnie jak inne cechy od swych
      zwierzecych przodków (udowodnieone ostatnio naukowo- czytaj wp.pl)
      po 2; jestesmy juz troszke mądrzejsi niz nasi przodkowie, bardziej postawni i
      myslący; spor dot. homoseksualizmu bedzie pewnie zawsze krecil sie wokół
      dziecka - ALE skoro juz pewne światłe państwa pozwoliły na adopcje, bądź
      staranie sie o dziecko - ich społećzności są świadome że mamy różne rodziny;
      hetero i homo i one mają dizeci= tak wiec dyskusja w NASZYM KRAJU o
      homoseksualizmie i spor o dzieci nie powinna miec miejsca; bo tego nie
      zaakceptowalo Panstwo; gdybysmy nalezeli do normalych nie byloby sporu w tej
      kwestii.
      po 3; nikt nikogo nie skazuje na odrzucenie - widzimy co dzieje sie w wielu
      poslkich rodzinach, hetero, zyjemy obok i mamy to gdzies - wiec dlaczego ludzie
      od razu sądzicie ze bedzie mu źle; zmamy decyduja sie na wyjazd i zycie tam
      gdzie jest to normalne i po klopocie, mamy Jasia nie widzą problemu w tym.
      po 4; zeby byc rodzina nie trzeba miec dziecka - zrobly to co chcialy albowiem
      chcialy miec potomka:) i kropka, jak kazda rodzina
      po 5; jak zwykle, nie ma o czym dyskutowac i tlumaczyc

      pzdr
      u.
    • anrid Re: Dwie mamy Jasia 20.01.07, 04:03
      Ciągle ktoś pisze o tym, że to źle, że te kobiety opisane w artykule mają
      dziecko, źle głównie dlatego, że będzie wyśmiewany i odrzucony przez
      rówieśników.
      Otóż ja byłam w dzieciństwie i młodości odrzucana i wyśmiewana przez
      rówieśników chociaż mam dwoje heteroseksualnych rodziców, nie są rozwiedzeni,
      nie są alkoholikami, a ja nie miałam żadnych "inności": nie byłam ani gruba ani
      ruda ani niepełnosprawna, dobrze się uczyłam. Niby wszystko było ze mną w tak
      zwanym porządku ale jednak coś się im nie podobało.
      Czy to oznacza, że moi rodzice sprowadzając mnie na ten świat byli egoistyczni
      i spełniali jedynie swoje zachcianki??? Czy może powinnam się usunąć z tego
      świata bo się iluś tam osobom coś we mnie nie podobało???
      A może mam się czuć winna że tu (tzn. na świecie) jestem??? Bo przecież na
      podwórku wyśmiewali to musi być coś nie tak, co nie?
      • alexwr leczenie dewiacji 26.01.07, 10:01
        Nienasycenie
        Czwartek, 6 lipca 2006
        Ozon 06:10

        Czy przyczyną problemów homoseksualistów jest tylko nietolerancyjne
        społeczeństwo? A może raczej leży ona we wnętrzu człowieka???

        Wielu homoseksualistów czuje się nieszczęśliwymi, samotnymi i nierozumianymi
        przez otoczenie. Przeważnie są to osoby bardzo uczuciowe i nadwrażliwe, przez
        co cierpią w dwójnasób. Jeden z prekursorów terapii dla homoseksualistów w
        Holandii prof. Johan Leonard Arndt wspominał, że jego pacjenci najczęściej
        użalali się na samotność, depresje i brak stabilizacji w kontaktach z innymi.

        Działacze ruchów gejowskich uważają, że problemy te mają swoje źródło w
        nietolerancji i dyskryminacji ze strony społeczeństwa. Czy rzeczywiście jest
        to główny powód? W Holandii tego typu przyczyny zostały w dużej mierze
        ograniczone. Homoseksualizm jest nie tylko powszechnie akceptowany, lecz
        także prawnie usankcjonowany, łącznie z legalizacją związków jednopłciowych i
        nadaniem im prawa do adopcji dzieci. A jednak skala problemów neurotycznych
        wśród gejów wcale się nie zmniejszyła. Pim Fortuyn, lider prawicowej partii
        holenderskiej zamordowany przez lewackiego ekologa, niedługo przed swoją
        śmiercią wyznał, że homoseksualizm jest dla niego jak zniewolenie, a ceną za
        ten wybór jest straszliwa samotność. A przecież znajdował się u szczytu
        popularności i sławy. Także badania naukowców z amerykańskiego uniwersytetu
        stanu Indiana wykazały, że o pomoc psychiatryczną lub psychologiczną prosiło
        aż 60 proc. gejów, którzy sami twierdzili, że są „dobrze przystosowani
        społecznie”. Holenderski psychiatra prof. Adrianus Dingeman de Groot dowodzi,
        że homoseksualiści mają poczucie wrażliwości typowe dla neurotyków i są
        bardziej rozchwiani emocjonalnie niż heteroseksualiści. Być może więc źródło
        niepokojów znajduje się nie w otoczeniu, lecz we wnętrzu osoby?

        Oferta dla nieszczęśliwych

        Wielu homoseksualistów, którzy nie są w stanie pogodzić się ze swoją
        orientacją, decyduje się na terapię. Zawsze jednak musi być to krok
        dobrowolny. Terapia trwa kilka lat. Polega głównie, tak jak większość terapii
        dla osób neurotycznych, na wglądzie we własną psychikę i na wewnętrznym
        zmaganiu. Powodzenie zależy od motywacji danej osoby, jej wytrwałości i
        szczerości wobec siebie. Ponieważ najsilniejsza jest motywacja religijna,
        niektóre grupy terapeutyczne (jak np. EHAH założona w 1975 r. w Amsterdamie
        przez Johana van der Sluisa) wprowadzają do praktyki psychologicznej elementy
        formacji duchowej. Jak mówi van der Sluis, który sam przez wiele lat był
        aktywnym gejem: – Nasza oferta jest skierowana do tych, którzy jako
        homoseksualiści czują się nieszczęśliwi i niepogodzeni ze sobą. Nie chcemy
        nikogo zmieniać na siłę, chcemy tylko pokazać homoseksualistom, że nie są
        skazani na biologiczny determinizm, że istnieje dla ich sposobu życia
        alternatywa, że istnieje dla nich nadzieja.

        Gejowski styl życia wiąże się często z dużą rotacją partnerów. Przychylny
        środowisku gejowskiemu Instytut Kinseya opublikował w roku 1978 głośny
        raport, w którym połowa badanych homoseksualistów w USA przyznała się do
        kontaktów z co najmniej 500 różnymi partnerami seksualnymi. Pracownik
        amsterdamskiego ośrodka terapeutycznego Allard Buhre, niegdyś
        homoseksualista, przyznaje, że tak duża zmienność partnerów wynika z ciągłego
        niezaspokojenia i nienasyconej tęsknoty. Geje wpadają w ciąg nieustannych
        poszukiwań, ponieważ drugi mężczyzna nigdy do końca nie jest w stanie dać
        tego, co może dać kobieta – uważa van der Sluis, w którego ośrodku udaną
        terapię przeszło kilkuset homoseksualistów.

        Za mało ojca, za dużo matki

        Nie ma żadnego dowodu naukowego na to, że homoseksualizm jest zjawiskiem
        wrodzonym, dziedzicznym, uwarunkowanym genetycznie lub hormonalnie. Gdyby
        homoseksualizm był wrodzony, wówczas bliźnięta jednojajowe, mające ten sam
        genotyp, powinny mieć taką samą orientację: albo homo-, albo heteroseksualną.
        Tymczasem z badań prof. J.D. Rainera wynika, że wiele bliźniąt jednojajowych
        różni się między sobą orientacją płciową. Z kolei badania prof. W.H. Perloffa
        wykluczyły wpływ hormonów na powstanie homoseksualizmu. Z drugiej strony nie
        ma też dowodu odwrotnego – całkowicie wykluczającego biologiczny determinizm.


        Istnieje natomiast wiele udokumentowanych przypadków pojawienia się
        homoseksualizmu wskutek nabycia takich preferencji w procesie socjalizacji
        (np. wśród chłopców wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie przez
        starszych mężczyzn). Do takiego zdania przychylają się m.in. psychologowie
        Karen Horney, Charles Socarides, Marcel Eck, a nawet seksuologowie
        sympatyzujący z ruchem gejowskim, np. William Masters i Virginia Johnson,
        którzy twierdzą, że źródłem homoseksualizmu są „nabyte preferencje”.

        Holenderski profesor Gerard van den Aardweg, który prowadzi terapię
        homoseksualistów od 1967 r., uważa pociąg seksualny do osób tej samej płci za
        zaburzenie emocjonalne, rozwijające się już w dzieciństwie i w okresie
        dojrzewania. W ciągu niemal 40 lat psycholog zdołał przeprowadzić udaną
        terapię ponad 600 osób. Przy czym udaną terapię definiuje on jako osiągnięcie
        trwałej dyspozycji do zawarcia stałego związku heteroseksualnego.

        Głównym źródłem homoseksualizmu są, zdaniem van den Aardwega, nienormalne
        relacje z matką, zwłaszcza zaś z ojcem. Najczęściej chłopiec jest albo zbyt
        rozpieszczany przez matkę, albo niedoceniany przez ojca (często jedno i
        drugie), co powoduje, że wpada w kompleks niższości na punkcie swojej
        męskości. Podręcznikową wręcz ilustracją takiego przypadku jest casus
        brytyjskiego reżysera zmarłego na AIDS Dereka Jarmana, który w dzieciństwie
        był rozpieszczany przez nadopiekuńczą matkę, a zarazem ciągle bity i poniżany
        przez ojca. Kanadyjski lekarz Irving Bieber, który zajmował się wieloma
        homoseksualistami, stwierdził, że nie spotkał wśród nich ani jednego
        przypadku normalnej relacji między synem a ojcem.

        Nic więc dziwnego, że w krajach zachodnich terapie homoseksualistów cieszą
        się coraz większą popularnością, choć wielu psychologów – także w Polsce –
        uważa, że to niemożliwe (patrz ramka). W roku 1997 Amerykańskie
        Stowarzyszenie Psychiatryczne opublikowało nawet oświadczenie, w którym
        wezwało swoich członków do zaniechania terapii homoseksualistów jako
        nieetycznej i nieskutecznej. Prof. van den Aardweg uważa decyzję ATP za
        krzywdzącą wobec wielu homoseksualistów: – Gdybym się do niej zastosował –
        mówi – nie pomógłbym wielu osobom, które z rozpaczy wyły do pustych ścian. Do
        dziś utrzymuję kontakt z moimi byłymi pacjentami, spotykamy się, wielu z nich
        ma żony i dzieci, to są ludzie zupełnie inni niż kiedyś. Cieszę się, że
        pomogłem wielu z nich zbudować szczęśliwe życie.


        Katarzyna Abramowicz, Amsterdam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka