List tygodnia

02.04.07, 20:30
Phyy... Tez cos... A dlaczego ktos ma Ci wozeczki nosic?... Czyzby kolejny
syndrom przenajswietszej matki -Polki?... Moze spraw sobie nosidelko, to i
Tobie i dzieciakowi bedzie wygodniej.
    • ogia List tygodnia 02.04.07, 21:10
      <syndrom przenajswietszej matki -Polki?...> ja tego listu tak nie odeobralam.
      to normalne, ze ludzie chca pomagac osobie w trudniejszej sytuacji, a z listu
      wlasnie wynika, ze jego autorka zwraca szczegolna uwage na to, zeby nie
      pomagala jej osoba, dla ktorej moze byc to zbyt duzym obciazeniem :)
      • kordonia Re: List tygodnia 02.04.07, 23:05
        Tylko jaki to problem i jakie obciązenie dla innej kobiety pomóc wniesc wózek
        do autobusu?
        Nie rozumiem tej segregacji płciowej.
        Uwazam,ze list i sprawa której dotyczy trochę wydumany...
    • aurita Re: List tygodnia 03.04.07, 12:22
      o rany czy to tak trudno zrozumiec? Kobieta z wozkiem chcialaby zeby autobusy
      byly niskopodlogowe, krawezniki niskie, samochody poprawnie
      zaparkowane.....chcialaby zyc w swiecie przyjaznym matkom i dzieciom. A tu
      dostala becikowe i martw sie babo sama.
      Znam ten problem z autopsji
      • lena575 Re: List tygodnia 03.04.07, 13:59
        Wychowałam dziecko przed becikowym, nawet przed nagłośnionymi "przyjaznymi"
        podjazdami (dla niepełnosprawnych i wóżków wszelakich). Nie uważam,że "jeśli ja
        nie miałam to i ..." ale jakoś wystarczył miły uśmiech i proba o pomoc przy
        wniesieniu wóżka. Dzisiaj wolimy nie prosić, nie uśmiechać się ... wolimy by
        nam się należało i byśmy nie musieli kontaktować się z drugim człowiekiem. A
        już na pewno nie prosić.
        Oczywiście, autorka wątku listu przesadza z tym nieproszeniem kobiet (jakoś tej
        awersji nie pojmuję) i ... zachowuje się tak jakby pomoc innych wręcz jej
        uwłaczała. Może trzeba przyjrzeć się samej sobie ... kiedyś jej dziekco
        wyrośnie z wózka a ona nie zawuaży staruszki/ka którym trzeba przytrzymać
        drzwi, niesprawnego któremu trzeba zaproponować pomoc... a może nie ...
    • mawiku List tygodnia 03.04.07, 14:22
      Doskonale rozumiem, co czuje kobieta, która wychodząc na spacer, zakupy lub do
      lekarza z dzieckiem w wózku planuje drogę pod kątem dostępności poszczególnych
      obiektów i środków komunikacji. Czasami przeczekuje się kilka tramwajów, żeby
      nadjechał wreszcie taki, w którego drzwiach nie zaklinuje się wózek z
      dzieckiem. Trzy schodki są do pokonania, ale przy czterech już jest problem-
      przydałby się podjazd. Jako młoda matka czułam się więźniem mojej dzielnicy, a
      wszelkie wyprawy "do miasta" były poważnym logistycznym wyzwaniem, bo proszenie
      o pomoc szybko zaczyna być krępujące (a czasem nawet i dodatkowa para rąk nie
      wystarczy). "Radź sobie!"- to nazbyt często widziany w oczach bliźnich
      komunikat. No pewnie- wystarczy winda, równia pochyła, COKOLWIEK DOSTOSOWANEGO
      DO WÓZKA i jadę dalej! Radziłam sobie- nosidełko rujnujące mój kręgosłup,
      całe "oprzyrządowanie" dla niemowlaka i już można ruszać na podbój świata. Moje
      dziecko chodzi już samo, wózek, nawet ten składany, poszedł w odstawkę.
      Współczuję jednak bardzo ludziom, którzy nigdy nie wyrastają z wózka i są
      skazani na schody, krawężniki, podziemne przejścia bez wind, wysokopodłogowe
      tramwaje i obojętność zabieganych bliźnich (w tym kontekście to słowo kojarzy
      mi się wybitnie z raną, która się nie "zabliźnia").
    • caerme List tygodnia 06.04.07, 10:17
      Czemu tez cos?
      Dawniej moze i tak bylo ze na "pomoze pan/i?" reagowal ktos teraz jest pewnie
      inaczej; autobusow wiecej ale nie kazdy niskopodlogowy. nie zawsze jest tak ze
      kobieta ma czas na prace i dziecko - wtedy swiat widzi sie zza wozka i wyglada
      on inaczej. a becikowe? to nic. starcza na jakies poltora miesiaca conajwyzej
      dwa.
      ps. przenajswietsza matka polka? to mysmy dodajac do matki dwa okreslenia:
      swieta i polka uczynili z niej pomnik i zatracili czlowieka co czasem o pomoc
      poprosi. ja trzeba czcic i holubic [becikowe] mwoic ze jest symbolem czegos tam
      [kolejne przemowienia] i twierdzic ze jest wielka [traktowac jak pomnik] -
      czyli niech stoi, przyda sie do rocznicy, czasem odnowic [kolejny jubel] i nie
      zauwazac - bo pomnik.
      ps2. moze zejdzmy na ziemie i zareagujemy tak ze rodzina z dzieckiem/cmi malymi
      potrzebuje troszke usmiechu - pomoge, pomocy - wymiernej a nie nie jednorazowej
      [np w czasu pracy, czy podatkowej] i tego by nie karac kogos za to ze chce miec
      dzieci.
      pozdr
    • masandra6 Re: List tygodnia 28.05.07, 18:03
      no wOzek jest ciężki jak diabli,zwłaszcza cudzy,ale komuś będzie ciążył mój jak
      będę mamą
Pełna wersja