ola.mandragora
19.05.07, 22:01
Rozwalił mnie dzisiejszy wywiad z Panią Lubomirą Szawdyn. Chociaż gdzieś ta
świadomość problemu we mnie tkwiła... Lektura jednak utwierdziła mnie w
przekonaniu, że problem mam.
32 lata, wyższe wykształcenie, niezła praca. Czekam na weekend, nie po to by
wypocząć lecz by się wreszcie napić. Lektura "Wysokich obcasów" jest sobotnim
rytuałem - maseczka, kawa i ... zimne piwo. Palimpsest alkoholowy zdarza mi
się raz w tygodniu. Tylko ja wiem jak wiele mnie potem kosztuje "odtworzenie"
zdarzeń...
Ciężko być niepijącą kobietą w tym świecie - spotkania z przyjaciółmi w pubie
przy piwku, wspólne kolacje przy winie, etc.
Większość moich przyjaciółek pije równie dużo. Ale mnie jest to potrzebne dla
utrzymania równowagi...
Czy to powszechny problem?