Dodaj do ulubionych

Klęska z mężczyznami

10.09.07, 15:09
zawsze ta sama konkluzja - wina kobiety. zawsze jest albo za glupia,
albo za madra, albo za malo wymagajaca, albo za bardzo wymagajaca. i
to ona ma sie zmienic: wymagac mniej, albo wiecej; zmadrzec, albo
zglupiec. bo TRZEBA miec kolo siebie mezczyzne, a jak przypadkiem
tego nie potrzebujesz, to znaczy, ze cos jest z toba nie tak. a jak
masz i jestes nieszczesliwa, to tez Z TOBA cos nie tak. niedobrze
sie robi...
kieruja sie tym tokiem rozumowania najlepiej wziac pierwszego
lepszego faceta, bo po co sobie zawracac glowe szukaniem, skoro i
tak TRZEBA SIE przystosowac do miernoty. bo jak wolisz swoje wlasne
towarzystwo od tej orki na ugorze to masz przeciez kobieto problem!
wszystkie te teorie o narzekajacych singielkach ulepiaja mezczyzni
cierpiacy na syndrom odrzucenia. posluchajcie narzekan mezatek -
zapewniam, ze lista dluzsza. wezcie sie za siebie panowie, tak zeby
kobiety nie mogly bez was zyc i skonczcie wreszcie z szukaniem winy
na zewnatrz.
Obserwuj wątek
    • ggigus czyżby mężczyźni sukcesu nie mieli 10.09.07, 15:10
      żadnych problemów?
      arytmia serca? nie ma samotnych menedżerów?
      a jeśli nie ma, panie redakturki z Obcasików - poza p. Dunin - no to dlaczego
      nie ma? Może tak wysilić słodkie główki, zamiast w pseudofeministyzcznym
      piśmie pisać rzeczy antykobiece?

      zresztą już samo zlożenie mężczyzna sukcesu brzmi śmiesznie, bo kobieta
      sukcesu to coś wyjątkowego, niezgodnego z naturą
    • anna_kwiat nadal nie wystarczajaco fantastyczna kobieta 10.09.07, 16:33
      Nadal nei wystarczajaco fantastyczna kobieta - co jeszcze by w neij
      zmienic i ulpszyc ?!
      Takiego artykuly spodziewalabym sie bardziej po kitchowatych
      kolorowych pisemkach "kobieta sukcesu nie moze sobie poradzic ze
      sprawami mesko damskimi z winy kogo oczywiscie kobiety
      REDAKCJO WSTYD !
    • funstein Klęska z mężczyznami 10.09.07, 17:26
      byly kiedys badania zacowania kobiet za kierownica.
      100% kobiet w dyzyc samocodac nie respektuje znakow drogowyc, a w szczegolnosci
      znaku STOP.

      Identyczne zjawisko jest jak kobieta zaczyna zarabiac pieniadze.
      Traci natycmiast zdolnosc do wspolpracy i kompromisu.
      Rozpadaja sie zwiazki.

      Ta emocjonalna ulomnosc kobiet jest znana od tysiacleci i nazywa sie kompleksem
      nizszosci (jablko zawisci od Ewy dla Adama) albo kompleks falliczny Freuda.

      Panie nie maja pokory i doswiadczenia w zarzadzaniu emocjami zwiazanymi z
      pieniedzmi i wladza.

      Mowiac kolokwialnie - jeszcze bardziej glupieja.

      I to jest nasz facetow problem od poczatku swiata - jak dac kobiecie troche
      wolnosci bez patrzenia jak ta wolnosc jest uzywana do leczenia kompleksu nizszosci.

      Rozumienie emocji to trudna sprawa drogie Panie i bez faceta nie macie szans na
      zrozumienie samyc siebie.
      • pinup Re: Klęska z mężczyznami 10.09.07, 18:50
        > byly kiedys badania zacowania kobiet za kierownica.
        > 100% kobiet w dyzyc samocodac nie respektuje znakow drogowyc, a w
        szczegolnosci
        > znaku STOP.
        >

        mezczyzni powoduja przytlaczajaca liczbe wypadkow drogowych nie
        respektujac znakow drogowych, a w szczegolnosci znaku ograniczenia
        predkosci. wynika to z brawury, majacej zagluszyc liczne kompleksy,
        nie tylko nizszosci:)

        > Identyczne zjawisko jest jak kobieta zaczyna zarabiac pieniadze.
        > Traci natycmiast zdolnosc do wspolpracy i kompromisu.
        > Rozpadaja sie zwiazki.

        zyskuje perspektywe, poszerza horyzonty. traci natychmiast chec do
        dzielenia zycia z kims, kto probuje jej wmowic smieszna teze, ze
        zycie to kompromisy.
      • pinup Re: Klęska z mężczyznami 10.09.07, 18:59
        >
        > Ta emocjonalna ulomnosc kobiet jest znana od tysiacleci i nazywa
        sie kompleksem
        > nizszosci (jablko zawisci od Ewy dla Adama) albo kompleks
        falliczny Freuda.

        ta ulomna teoria znana jest od lat jako tarcza obronna mezczyzn,
        ktorzy do zaoferowania kobiecie maja tylko swojego fallusa:)


        > Panie nie maja pokory i doswiadczenia w zarzadzaniu emocjami
        zwiazanymi z
        > pieniedzmi i wladza.

        mezczyzni nie nabrali ani pokory ani doswiadczenia w tym temacie
        przez tysiace lat swojej dominacji. to naturalne, ze popelniamy
        bledy, bo nie mamy sie od kogo uczyc:)

        > I to jest nasz facetow problem od poczatku swiata - jak dac
        kobiecie troche
        > wolnosci bez patrzenia jak ta wolnosc jest uzywana do leczenia
        kompleksu nizszo
        > sci.

        waszym problemem jest leczenie swojego kompleksu nizszosci
        wmawianiem go kobietom. komitragiczne, ze udawalo sie to wam tak
        dlugo i niestety w wielu przypadkach wciaz udaje.

        >
        > Rozumienie emocji to trudna sprawa drogie Panie i bez faceta nie
        macie szans na
        > zrozumienie samyc siebie.

        jestes moim miszczem! w ktorym kabarecie wystepujesz?:)

      • ally Re: Klęska z mężczyznami 10.09.07, 23:04
        > Ta emocjonalna ulomnosc kobiet jest znana od tysiacleci i nazywa sie kompleksem
        > nizszosci (jablko zawisci od Ewy dla Adama) albo kompleks falliczny Freuda.

        freudyzm już dawno jest out. polecam się douczyć
    • inna-bajka Re: Klęska z mężczyznami 10.09.07, 18:06
      Moje drogie Panie nie ma się co oburzać. To nie jest żaden artykuł, to napisane
      "coś" nawet nie leżało obok artykułu.
      To zwykła i nachalna kryptoreklama: imię, nazwisko, stanowisko, nazwa tej
      "poradni". I już każda chwytająca się brzytwy wpisuje w google :-)
      Ten artykuł nie daje nic oprócz:
      - masz problem
      - jesteś beznadziejna, my Ci powiemy jaka jesteś cudowna
      - przyjdź do nas
      - zostaw kasę
      - my Ci pomożemy.

      Wstyd dla całej sztuki dziennikarskiej, wstyd.
      A prawda jest taka, że faceci to pustaki i konia z rzędem tej co znajdzie
      takiego, który przeczytał jakąkolwiek książkę przez ostatni rok ;-)

      • scibor3 Re: Klęska z mężczyznami 10.09.07, 18:25
        > A prawda jest taka, że faceci to pustaki i konia z rzędem tej co znajdzie
        > takiego, który przeczytał jakąkolwiek książkę przez ostatni rok ;-)
        >

        Ciężko będzie. Ale spróbuj wśród panów remontujących ulicę. Kto wie, może nawet
        znajdziesz osobnika który nie przeczytał _żadnej_ książki. Nie, nie dziękuj, za
        dobrą radę. Pomaganie ludziom w znajdywaniu "drugiej połówki" na podobnym
        poziomie intelektualnym sprawia mi niekłamaną satysfakcję. ;-)
        • inna-bajka Do Ścibora i Kozaków ;-) 10.09.07, 22:29
          Zanim pomyślisz - przeczytaj, zanim napiszesz - pomyśl.
          Nigdzie nie napisałam, że znam tylko takich facetów, ale prawda jest taka, że
          mężczyźni (nie wszyscy) zawsze mówią, że nie mają czasu na głupoty.
          Proszę się nie silić na te uszczypliwości, bo są bezpodstawne i wyssane z palca.
          • ssdd1975 Re: Do Ścibora i Kozaków ;-) 11.09.07, 12:54
            hejka inna Bajka,

            napisalas:
            ale prawda jest taka, że
            > mężczyźni (nie wszyscy) zawsze mówią, że nie mają czasu na głupoty.

            przepraszam ale chyba sama w to nie wierzysz...powiedz mi z jakimi Ty facetami
            sie stykasz bo jak tylko z tymi co nie czytaja i nie maja czasu na glupoty - to
            moze powinnas przeanalizowac sobie swoje zycie, albo pojsc do tej przychodni
            psych..:)

            osobiscie uwazam ze wiekszosc normalnych-wyedukowanych facetow ma czas na jedno
            i na drugie - ale zgodze sie ze jesli po raz enty ciagniesz faceta do kolejnego
            sklepu z ciuchanmi to fakt - ja tez bym powiedzial sottu nie mamaczau na glupoty
            - i tak chodze swoja partnerka po sklepach i tak doradzam jej w kupnie rzeczy -
            ale wszystko ma swoje zdrowe granice (u mnei koncza sie po 2godz:)

            pzdr
            M
    • hejkrewetka Klęska z mężczyznami 10.09.07, 18:36
      Tak, tak ... mężczyzna sukcesu sam sobie nie szkodzi.W żadnym stopniu nie
      przeszkadza mu jego perfekcyjny stosunek do pracy.I w firmie i w parze z drugim
      człowiekiem radzi sobie świetnie.Nie obawia się braku kontroli nad wszystkim i w
      ogóle świetnie mu się żyje!
      • alterpars powiedzice dlaczego faceci nie maja tego problemu 10.09.07, 18:44
        kiedy czytam te brednie o problemach lasek to smiac mi sie chce. Jestem facetem
        mam fajna prace przez kilka lat bylem w zwiazku a teraz jestem sam. Nie mam z
        tym problemu a pod wieloma wzgledami jest mi lepiej. Nie wykluczam jesli pojawi
        sie jakas niunia to znow bede w zwiazku. Nie chodze z tego powodu do psychologa.
        Matko kobiety co z Wami jest...
        • boed Re: powiedzice dlaczego faceci nie maja tego prob 10.09.07, 19:32
          Proste, facet moze sobie doskonale ulozyc zycie bez babki a babka bez faceta juz
          duuuzo gorzej, co widac w "artykule" powyzej, pozostalych postach i wsrod ludzi
          na ulicy. Do wynikajacej z tego frustracji dopisuje sie ideologie i mamy
          wspolczesna kobiete. Oczywiscie ile ludzi tyle przypadkow, ale statystyka to
          jednak potega :D. Rzadko sie oddzywam w tym temacie, bo szkoda strzepic jezyk.
          Tym razem pozwalam sobie na ten jeden komentarz :). I juz mnie nie ma ;p.
            • ally Re: podzielam poglad kolegi 10.09.07, 23:05
              > laski po prostu bez faceta nie daja rady. Wiec apel do tych ktore juz sie na
              > jakims powiesily. Szanujcie nas bo mozecie byc SAME!!!!

              koszmar ;-)
              znam kilka takich co świetnie dają sobie rade
              • lucusia3 Re: podzielam poglad kolegi 11.09.07, 13:28
                No ja nie wiem czy to same kobiety rzeczywiście MUSZĄ kogoś mieć.
                Z jednej strony miło mieć kogoś z kim się z przyjemnością zje rano śniadanie, z drugiej bez sensu męczyć się z jakimś koszmarem bo to "straszne" być samemu. I, myślę, że taka kalkulacja dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
                A na marginesie - kobiety doskonale radzą sobie same, bo pozwolę sobie zwrócić uwagę, że żyjemy dłużej, więc statystycznie jest znacznie więcej wdów niż wdodców. I to od prawie stu lat (wtedy spadła śmiertelnośc okołoporodowa) Tak czy inaczej, więc mamy wprawę.
            • chalaska Re: podzielam poglad kolegi 12.09.07, 11:37
              tragikomedia....

              > laski po prostu bez faceta nie daja rady. Wiec apel do tych ktore
              juz sie na
              > jakims powiesily. Szanujcie nas bo mozecie byc SAME!!!!

              szanować to trzeba ale siebie nawzajem!!!
              Chyba związki mają być partnerskie a nie szarpane...
              po to są kobiety i mężczyźni żeby się razem uzupełniali a nie
              walczyli ze sobą, takie jest moje zdanie.

              Pozdr dla wszystkich samotnych kobitek i panów oraz dla kochających
              się par
        • wejsunek bo ten problem nie istnieje 10.09.07, 20:50
          też jak chce to mam babkę..jak nie chcę to nie mam i jestem
          luzak..żaden problem....to sa kobiece potrzeby komuś wleźć na
          głowę...a jak baba sukcesu to przeważnie jędza to nie dziwota ,że
          chętnych brak
    • wejsunek takie problemy 10.09.07, 20:33
      to z charakteru a nie płci się biorą...a poza tym zawsze jest coś za
      coś... znam ludzi koszmarnie biednych i koszmarnie jednocześnie ze
      soba szczęśliwych..a tak zwanych "kobiet sukcesu" nie lubię....i nie
      o tak zwany sukces mi chodzi..to jest ok ale o ten specyficzny
      charakteru rys....pewne cechy przynoszące sukces jak
      agresja ..pewność siebie ..swoista arogancja jakoś mi do mojego
      pojęcia o kobiecości nie pasują...na szczęście jest tyle chętnych
      normalnych kobiet
    • wejsunek a czy 10.09.07, 20:44
      aby koleżanko nie popełniasz błędu generalizowania patrząc
      wyłączcnie przez swój pryzmat subiektywny..
      Napisałaś o "miernotach"...i i legendach o singielkach ,które tworzą
      faceci....Masz jakieś kompleksy? no fakt to faceci wymyślili 99,8
      procent wszystkich wynalazków na świecie.. ale nie określa się
      nagminnie kobiet głupimi cipkami z tego powodu
      co do singielek.... no có poznałem bliżej parę..różne są ..od
      idiotek do bardzo rozumnych....czasem same z wyboru czasem z racji
      charakteru z którym trudno wytrzymać.. trudno im wspólne łatki
      poprzypinać..to poprostu znamię czasu i zmian w kulturze....a nie
      jakieś powody o których kobiety na temat facetów bredzą....
      a
      • ally Re: a czy 10.09.07, 23:08
        no fakt to faceci wymyślili 99,8
        > procent wszystkich wynalazków na świecie..

        i część splendoru przechodzi na ciebie, bo też masz penisa? :-)


        ale nie określa się
        > nagminnie kobiet głupimi cipkami z tego powodu

        może dlatego że to nie kwestia głupoty czy narządów płciowych, ale wielowiekowej
        tradycji niewpuszczania kobiet do nauki, na uniwersytety etc.?

    • swinka-morska co za bzdury 10.09.07, 21:00
      "Na co albo na kogo najczęściej uskarżają się kobiety sukcesu?

      Na męża albo na brak męża, na rodziców, na dzieci. Chętnie szukają
      winnego, by mieć na kogo się złościć albo czuć do kogoś żal. Łatwiej
      im mówić: 'Jestem nieszczęśliwa, bo mój mąż jest nudny',
      niż: 'Jestem nieszczęśliwa, bo sama siebie nie doceniam'."

      Co za bzdury...
      Faceci oczywiście są ZAWSZE w porządku, z wielce szanownym P.
      Trzęsickim na czele.
      • lucusia3 Re: co za bzdury 11.09.07, 13:38
        Trzesicki ma rację - mężczyźni sie użalaja stanowczo rzadziej. Oni sie wieszają - patrz statystyki sampbójstw.
        W dużej mierze wynika to z budowy mózgu, kobiety potrafią statystycznie częściej opisać swój problem emocjonalny, a mężczyźni częściej są tylko nieszczęśliwi, sprecyzowanie na czy polega problem jest dla nich dużo trudniejsze.
        Zresztą kobietom społecznie "wolno" biadolić, a mężczyznom nie.
        Nie wiem, której stronie gorzej.
    • de.bill TA konkluzja jest ZAWSZE poprawna 10.09.07, 21:13
      szanowna pani (?),
      przeciez wszem i wobec wiadomym jest iz kobiety zawsze pozostaja idealne i bez skazy.
      I jak caly swiat/zycie jest do d*py, to wszyscy/wszystko inne wokolo jest BE.
      I tylko wy jestescie CACY.

      Naturalnym (dla znakomitej wiekszosci kobiet) jest KOMPLETNY BRAK samokrytycznego spojrzenia na siebie oraz niepohamowany ped do uszczesliwiania innych (zwierzaki i kwiatki wliczajac) na sile.
      Wg 'mojej wlasnej i jedynie slusznej metody na zycie'.

      Moze czas sie zastanowic nad tym co soba reprezentuje, co chce osiagnac, i przestac sie czepiac innych?
    • fpitt Re: Klęska z mężczyznami-pinup 11.09.07, 04:44
      "... tak TRZEBA SIE przystosowac do miernoty.."
      A kto ci kaze? Moze ci wygodnie manipulowac tym "miernota" by ci zdobyl kase na
      zycie, poczucie bezpieczenstwa (finansowego), szanse bys nic nie musiala robic,
      niczego sie bac, nic ryzykowac?.
      Ten model obowiazuje w obie strony. Takich babskich "tlumokow" sa miliony. I
      jakos nikt nie protestuje. Moze dajcie szanse na ROWNOUPRAWNIENIE (niektorym)
      facetom?
    • dr_pitcher Klęska z mężczyznami 11.09.07, 06:53
      Mam do powyzszegu artykulu jedno zastrzezenie:

      pisze je mezczyzna, zatem przedstawia problem z ich punktu widzenia
      Prawda zas lezy posrodku. W spoleczenstwach, w ktorych "kobiety z kariera" sa
      nowoscia, klopot kobiet w znalezieniu partnera, w duzej mierze jest przyczyna
      negatywnego stosunku mezczyzn w stosunku do kobiet "z suksesem"

      dodam, ze jestem mezczyzna w udanym zwiazku z kobieta z duza kariera
    • blq po co dorabiac filozofie... 11.09.07, 09:22
      ... kobiety ktore odniosly sukces w pracy po prostu za bardzo zyja praca i nie
      maja czasu (lub czesto nawet checi) na zycie uczuciowe. dokladnie tak samo jest
      z mezczyznami (tyle ze ci czesciej "jada na kur...ach", albo miewaja przelotne
      zwiazki, zwykle bardzo patologiczne). kobieta po prostu jest sama.

      i to jest cala filozofia. pogon za kariera i praca ZNISZCZY kazdy zwiazek, a na
      nastepny czasu nie bedzie. niestety w dzisiejszym, nastawionym na kult kariery
      swiecie, niektorym to przez gardlo i palce przejsc nie chce.
    • bylinky Zdrowe spojrzenie 11.09.07, 09:58
      Nawet dla mnie, jako mezczyzny, wydaja sie te wywody dziwne i
      stronnicze. Ta koncentracja na kobietach, ze to one musza sie
      dostosowac napewno jest bledna.

      Kazdy stosunek jest zalezny od obojga partnerow, wiecej lub mniej.
    • rrj oj głupie te baby 11.09.07, 10:17
      to jedno się nie zmienia :)
      baba zawsze musi zwracać na siebie uwagę i widzieć podziw w czyiś oczach. bez
      tego są jak balon bez powietrza :)
    • butthead3 Kobiety sukcesu są mało kobiece 11.09.07, 11:11
      Chciałem tutaj napisać tak zwanych silnych kobietach, kobietach
      sukcesu, które bardzo często narzekają, że są same bo faceci się ich
      boją. Drogie kobiety to nieprawda. Faceci wcale sie takich kobiet
      nie boją tylko unikaja takich kobiet. Powodem takiego stanu rzeczy
      jest to, że kobiety te aby osiągnąc sukces musiały się upodobnic do
      mężczyzn. dlatego sa one twarde, bezwzględne, przebojowe, agresywne,
      nieskłonne do kompromisów. Słowem perfekcjonistki, które chciałyby
      takiego samego perfekcyjnego mężczyzny. Takie cechy są oczywiście
      świetne w robieniu kariery ale przeszkadzają albo wręcz
      uniemozliwiają w stworzeniu udanego związku z mężczyzną. Natomiast
      nie ma w takich kobietach nawet krztyny kobiecości. Mężczyźni chcą
      żeby kobieta była dla nich oparciem, żeby była ciepła, miła,
      kobieca, żeby ich doceniała. Faceci nie chcą kobiety z która będą
      musieli w domu rywalizować, ścigać się z nią, ciągle coś
      udowadniać. W domu chcemy kochającej, ciepłej kobiety, która będzie
      nas kochać za to jacy jesteśmy a nie ciągle stroić fochy i mnożyć
      wymagania. Niestety moje panie prawda jest brutalna albo rodzina
      albo kariera. Pogodzić te dwie rzeczy nie powiem, że się nie da bo
      są kobiety które dają radę ale to bardzo trudne i nielicznym
      kobietom się udaje.
      Wiele z was przebojowych kobiet sukcesu to naprawdę ładne kociaki
      ale kompletnie nie nadajecie się do związków. Możecie być niezłymi
      kumpelami, kochankami, przyjaciółkami do seksu ale broń boże żonami!
      Jasne, że nie można generalizować bo nie wykształcenie ani pozycja
      społeczna decyduje o charakterze kobiety. Nie da się jednak ukryć,
      że czym kobieta więcej osiągnie tym większa palma jej odbija i tym
      większe szanse na samotność. Zresztą jest to nawet naukowo
      udowodnione, że czym kobieta ma wyższe wykształcenie, czym wyższy
      status społeczny i czym więcej zarabia tym mniejsze ma szanse na
      znalezienie partnera. U mężczyzn jest dokładnie odwrotnie. Im facet
      ma wyższe wykształcenie, wyższy status społeczny, lepiej zarabia tym
      lepsza partią jest dla kobiet i tym większe ma szanse na znalezienie
      partnera. Tylko proszę mi nie pisać, ze chcę zagonić kobiety do
      garów albo coś w tym stylu. To już nie te czasy. Chodzi mi o to, że
      jeżeli chcecie mieć faceta to musi iść na kompromisy, musicie być
      bardziej kobiece. Pewnie niektóre się oburza ale fajnie byłoby
      gdybyście swojemu mężczyźnie potrafiły ugotować obiad czy
      wyprasować koszulę. Niestety wiele z was potrafi tylko brać, żądać,
      wymagać i stawiać coraz to nowe wymagania. Na szczęście ja już
      znalazłem swoja druga połówkę i problem mnie nie dotyczy ale wiem o
      czym pisze bo kiedyś byłem z taka kobietą a na co dzień mam z nimi
      kontakt w pracy. Macie więc do wyboru albo się zmienicie albo do
      końca życia będziecie się musiały zadowolić pieskami, kotkami i od
      czasu do czasu przygodnymi kochankami ale to raczej do czasu.
      Przemyślcie to!
      • goethek Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 11.09.07, 12:25
        Bardzo fajny post...mało można dodać bo meritum zawarto.

        Mężczyzna potrzebuje przede wszystkim wiernej, kochającej,
        delikatnej kobiety z uśmiechem na twarzy, ktora jest dobrym
        towarzyszem życia, chętna niekiedy spontanicznie zrobić jakieś
        szaleństwo... Co nie znaczy, że nie może być inteligentna czy z
        dobrą robotą...najwiekszy problem jest jak sie zabiera pracę do
        domu, to na dłuższą metę zawsze wywoła to problem.
        Tak jak moj przedmówca powiedzial słusznie...ważne jest ustalenie
        kompromisu i wspolne zainteresowania.
        Nie przejmujmy sie jednak , bądźmy optymistami... nie ma co
        generalizować, bo każda jednostka jakoś sie rózni od siebie i jak
        mowią "każda potwora znajdzie swego amatora"
        Udanych stałych związków kobietom sukcesu życzę.

        butthead3 napisał:
      • alaluk Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 13.09.07, 21:39
        butthead3 ile Ty masz lat? 80??? No, może 70???
        Takie poglądy, że kobitka ma być ciepłą opoką dla faceta, ma iść na
        kompromis etc, to już dawno niemodne!
        Jak byłam jeszcze niewinną panienką, to myślałam dokładnie
        odwrotnie, że to facet ma być dla mnie opoką. O jezu, ależ się
        pomyliłam.
        Znam mnóstwo fajnych kobit, które są tak ustawione w życiu, że gdyby
        się z kimś związały, to tylko by im się pogorszyło materialnie.
        Jedna z nich jak podjeżdża na randę swym wozem, to facetom szczęka
        opada. I nie tylko:))) Nie dorastają do niej po prostu. I taka baba
        może się zwiążać z kimś tylko wtedy, kiedy byt się jej jeszcze
        poprawi, a nie odwrotnie. Na cholerę ma brać sobie na kark kolesia,
        którego będzie utrzymywać? Znam i takie, które pobrały sobie
        mlodszych kochasiów, a potem musiały dawać im kasę na drobne
        wydatki.
        A w ógole to się dziwię Wysokim Obcasom, które do tej pory
        szanowałam, że się poważyły na tak antybabski tekst. To jest
        zwyczajna kryptoreklama tego gościa psychologa. Nie róbcie tego
        więcej, proszę!
      • roszpunka3 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 22.09.11, 14:19
        Zanim się na poważnie zaczniemy wypowiadać na temat kobiet sukcesu, fajnie przeczytać jakąs porządną i fachową publikację na ten temat. Przeczytałam swego czasu książkę 'Kobieta sukcesu' z wydawnictwa Goneta.net i trochę zmieniłam podejście do sprawy. Ciekawa pozycja dla kobiet, nie tylko pokazuje, jak ten sukces osiągnąć, ale też podpowiada, jak można swoje życie zmienić, co trzeba zrobić, żeby z takiego bardzo dla nas komfortowego zaścianka wychylić się, żeby dokonać radykalnych zmian na lepsze.
    • camel_3d taka sobie roznica:)))) 11.09.07, 11:15
      to tak..jak facet ma kase i pozycje to mu wytsracza blondynka z ladna dupka..i
      nie koniecznie musi miec ambicje. Ona ma wypelnic lozko:)))

      u kobiet jest odwrotnie im wieksza pozycja tym wieksze wymagania co do faceta
      ..do wygladu, zachowania, ubierania, ambicji..itd...

      :))))




      • ssdd1975 kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 12:13
        jest sobie taka jedna i Kocham ja - ale zycie i ilosc kompromisow zwiazanych
        jest sttrasznie duza - nielatwo jest mi sie z nimi pogodzic ale musze - szanuje
        jej prace, wysilek jaki poswieca pracy, godziny pracy (a ze jest pracoholiczka
        wiec nabija ich niemalo w ciagu tygodnia) podroze sluzbowe itd itp... ale gdzie
        jest na[prawde granica kiedy bede musial powiedziec stop/basta mam dosc tego -
        naet teraz gdy dostala kolejny awans i bedzie jeszcze czesciej i na dluzej
        wyjezdzala co ja mam zrobic - po prostu zaakceptowac ze prze 50% czasu mam byc
        sam??? szukac sobie jakiegos zajecia coby nie nudzic sie??? nowe hobby?? psa mam
        se kupic coby dotrzymywal mi topwarzystwa ??? nie pije wiec nie bede tez lazil
        po knajpach coby pic...

        Powoli dochodze do momentu gdy bede musial wybrac - bycie z nia, slub,dzieci (o
        ile nie przeszkodzi to w jej karierze - a oczywiscie ze to bedzie jej to
        przeszkadzalo...), dom i inne pierdoly zwiazane z tym wszystkim..

        W zwiazku z tym mam pytanie do podobnych kobiet - jak rozweiazalyscie swoje
        problemy z partnerami/mezami, domem, dziecmi itd itp - prosze o wskazowki - bo
        cholernie zalezy mi na Niej i chce byc z Nia - ale nie chce byc z nia tylko w
        przerwach miedzy podrozami sluzbowymi (kilku tygodniowymi) bo to nie jest
        zwiazek w ktorym chcialbym, zyc - w takiej sytuacji rownie dobrze moge byc sam...

        wiec any ideas, tips are welcome.. :)

        jesli nie na forum to mailem

        ssdd1975mkk@yahoo.com

        Pzdr
        M
        • goethek Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 12:34
          Stary...nie jestem kobietą sukcesu ale mężczyzną/chłopakiem dopiero
          zmierzającym do sukcesu... ;) (to ostatnie nie jest jednak takie
          pewne)
          Ja sie rozstałem po 7miu latach z moja wybranką i już myślałem , że
          to definitywny koniec, jednak jak spotkalismy sie po pewnym czasie
          pooddawać sobie rzeczy to "nogi mi sie ugieły" ... spotykamy sie
          teraz jako przyjaciele i o dziwo jestesmy w stanie wiecej sobie
          teraz powiedzieć niż poprzednio...łatwiej rozmawiać o problemach i o
          wiele fajniej i konkretniej sie rozmawia. W związku (jak wszedzie w
          okolo) są niuanse i inne takie, bo to czegos nie wypada powiedziec,
          albo cos sie ukrywa, zeby nie martwic drugiej osoby ...dla mnie to
          jest kuriozalna sprawa.
          Doszedlem do wniosku, że trzeba rozmawiac czesto i szczerze na takie
          tematy, bo po pewnym czasie za dużo sie nazbiera tajemnic, róznic i
          czara sie przeleje...więc może powinienes z nia o tym porozmawiac,
          lub sie rozstac (mimo iz Ci na niej zalezy) i zobaczyć czy jej w
          równym stopniu zależy na Tobie.

          Inne rozwiązanie choć prawdopodobnie niemożliwe w Twoim przypadku do
          zrealizowania to zatrudnić sie u niej w firmie...

          Powodzenia ... trzymam kciuki za Was

          stay positive...be optimistic

          Ps. Napisz kiedyś na forum jak sie udało :)
          • ssdd1975 Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 12:45
            Goethek,

            Dzieki za posta

            spoko rozmawiamy o tym ale sa punkty z ktorymi musze sie zgodzic z Nia - to jest
            Jej wymarzona praca i osobiscie bym sie wkurzyl gdybym to ja byl na jej miejscu
            - wiec jak na razie to akceptuje, ale nien wiem na jak dlugo starczy mi sil.. :)

            Co do zatrudnienia sie w jej firmie - o to to nie - ja sznuje sobie swoj czas -
            nie zamierzam zapieprzac tyle godzin.. :) aczkolwiek fakt faktem moze druga
            praca rozwiaze moj problem... :) bo w tej co teraz jestem nie ma czegos takiego
            jak praca po godzinach.. :) w mojej firmie szanuja pracownika..:)

            no nic czekam na komentarze kobiet - jestem ciekaw jak one to spostrzegaja

            bo jak na razie to wszystkie wydaja sie byc oburzone faktem tego ze to one
            powinny sie zmienic - ale jak na razie zadna z nich chyba nie spojrzala na to ze
            strony faceta ktory jest w takim zwiazku... - wiec drogie panie/businesswomen -
            pls let me know if you can help me out with my problem..-

            besos
            M
            • goethek Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 14:25
              no problemo Amigo !

              I ja z chęcią poznałbym komentarze płci pięknej na ten temat.
              Skoro to jej wymarzona praca to wspieraj ją Ziomek i pokaż że jesteś
              dumny, bo pewnie jesteś...? ale wyciągnij ją na jakiś urlop/wakacje,
              żebyście mieli troche czasu dla siebie.
              Nie myśl sobie, że którakolwiek z Dam postawi sie w "butach"
              mężczyzny i spojrzy z jego punktu widzenia, bo to jest chyba
              awykonalne(nawet gdyby chciały)...poważnie, nawet jak nas dobrze
              znają to i tak nie będą w stanie zrozumieć naszego postrzegania
              rzeczywistości w 100%, trochę szkoda, ale tak już jest...i tutaj
              powraca kwestia kompromisu, bo my chyba do końca ich w stanie też
              nie jesteśmy zrozumieć "bo z kobietami nigdy nie wiesz"
              Mezczyźni przynajmniej są często bezpośredni a w dialogu z kobietami
              trzeba sie zastanawiac(pilnować sie) nad każdym słowem po kilka
              razy, czy aby na pewno nie ma jakiegoś podtekstu i aby nie
              powiedziec czegoś co może być na dwa sposoby odebrane (ten drugi
              zazwyczaj na naszą niekorzyść) hehe
              Ale gdzyby wszystko było schematyczne i proste to z drugiej strony
              wiałoby nudą .

              Pozdrawiam Serdecznie

              Ps "besos" to chyba nie do mnie ...? :)

              ssdd1975 napisał:
              • ssdd1975 Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 14:47
                no pewnie ze nie - napewno nie jestes w moim typie no i masz penisa co CIe od
                razu dyskwalifikuje.. :)

                to do tej ladniejszej czesci ludzkosci.. :)

                wiem wiem jak to jest z kobieco-meskimi problemami w tlumaczeniu - swoja droga
                fajny tekst po hisz tutaj wklejam na temat wlasnie tego tematu:

                MANUAL PRÁCTICO PARA ENTENDER EL ESPAÑOL DE LAS MUJERES: (chicos, tenedlo a mano!!)


                NO = Sí
                SÍ = No
                TAL VEZ = No
                TU VERAS...= Como lo hagas te mato
                LO SIENTO, PERO... = Lo volveré a hacer igual...
                DECIDE TU = Pero haz lo que yo digo
                ERES LIBRE DE HACER LO QUE QUIERAS = Ni se te ocurra hacerlo
                HAZ LO QUE QUIERAS = Pero lo pagarás caro
                NO, NO ESTOY ENFADADA = Por supuesto q estoy encabr...... IMBECIL!
                TÉ ESTAS DURMIENDO?= No te duermas
                ESTA NOCHE ESTAS MUY CARIÑOSO = No tengo ganas de hacer el amor, pesado
                NO ME MIRES DE ESA MANERA = Me encanta que me mires con esa cara de salido...
                ESTOY GORDA? = Dime que estoy buenísima
                APAGA LA LUZ = Tengo celulitis
                QUIERO CAMBIAR ESTAS CORTINITAS = Y las alfombras, y la pintura, y los muebles...
                ES QUE ESTA COCINA ES TAN PEQUEÑA... = Quiero una casa nueva
                ME QUIERES? = Te voy a pedir algo...
                QUE TANTO ME QUIERES? = Y cuesta mucho dinero
                NECESITARÍAMOS... = Yo quiero
                TENEMOS QUE HABLAR = Necesito quejarme de algo
                CREO QUE NO NOS COMUNICAMOS LO SUFICIENTE = Tienes que estar de acuerdo conmigo

                MANUAL PRÁCTICO PARA ENTENDER EL ESPAÑOL DE LOS HOMBRES:

                TENGO HAMBRE = Tengo hambre
                TENGO SUEÑO = Tengo sueño
                ESTOY CANSADO = Estoy cansado
                HABLEMOS = Estoy tratando de impresionarte para que pienses que soy un hombre
                profundo y accedas a tener sexo conmigo
                PARECES TENSA, TE DOY UN MASAJE? = Primero te meto mano, después quiero sexo contigo
                ME CONCEDES ESTA PIEZA? = Quiero sexo contigo
                TE GUSTARÍA IR AL CINE?= Quiero sexo contigo
                QUIERES CENAR CONMIGO HOY?= Quiero sexo contigo
                TE PUEDO LLAMAR EL VIERNES?= Te voy a llevar a mi casa y quiero sexo contigo
                TE QUIERES CASAR CONMIGO?= Quiero que sea ilegal para ti acostarte con otro
                hombre que no sea yo
                (DE COMPRAS) SI, TE QUEDA MUY BIEN = Agarralo de una vez y vámonos ya de aquí!!
                QUE BIEN TÉ QUEDA... = Que buena estas!
                SI, TE QUEDA BIEN EL NUEVO CORTE DE PELO = Mierda... $30.000 a la basura!!
                PERO CUAL ES EL PROBLEMA = No entiendo la tragedia...
                QUE TE PASA?= Cuál trauma psicológico autoinventado de afecta hoy?
                ESTAS ENFADADA?= Me imagino que esta noche nada de sexo...
                ESTOY ABURRIDO = Tenemos sexo?
                YO TAMBIEN TE AMO = Ok? estas contenta? podemos empezar con el sexo ya??


                SINO MANDAS ESTO A 15 PERSONAS TENDRÁS MALA SUERTE EN EL AMOR Y PROBLEMAS CON
                TU PAREJA, TIENES 30 MINUTOS PARA MANDARLO, SI LO CONSIGUES TENDRÁS MUCHA
                SUERTE EN EL AMOR Y UNA PERSONA MUY PRONTO TE DIRÁ QUE TE QUIERE!! aprovéchalo!

                ¡¡¡¡SUERTE!!!!


                • goethek Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 11.09.07, 14:56
                  spoko tekścik, nie jestem biegły w hiszpańskim , ale tyle, co mnie
                  Meksyki nauczyli swojego czasu w stanach gadać pozwala zrozumieć
                  przesłanie :))
                  Fajna w ogole dyskusja sie wywiązała przy tym artykule...szkoda , że
                  niektórzy już troszkę "jadowicie" zaczęli pisać, ale to jest już
                  chyba normalne na wszelakiego typu forach.
                  za takie besos do ładniejszej czesci społeczenstwa Twoja kobieta
                  mogłaby sie pogniewać :))

                  ach....te niuanse ... :)


                  trzymaj sie ... w związku i sie nie daj...przynajmniej nie daj sie
                  do końca...

                  pzdr
        • frusto Re: kobieta sukcesu w moim zyciu... 12.09.07, 17:08
          Milosc nie mija tylko wtedy, jezeli oboje w zwiazku chca ja pielegnowac. Jezeli
          nie ma na to czasu, to milosc umrzez wczesniej czy pozniej. Tak wiem, sa wyjatki
          - ale nieliczne (na strasznego cynika wychodze, co). W stalym zwiazku moze wtedy
          jednak pozostac lojalnosc, przyjazn i wzajemny szacunek. To wystarczam by
          zwiazek byl udany. Seks w koncu przestanie sie liczyc, uroda przeminie - musi
          byc cos, co wtedy wciaz bedzie ludzi trzymac razem.

          Skoro macie malo czasu na pielegnacje milosci, to czy chociaz mozesz swoja
          partnerke nazwac swoja przyjaciolka i czy WZAJEMNIE darzycie sie uczuciem szacunku.
    • zgredddy Re: Klęska z mężczyznami 11.09.07, 12:44
      To nie jest artykuł, to jest wielki wstyd. Nie podejrzewałam dziennikarzy GW o
      tak prymitywne sprzyjanie stereotypom.
      Ankieta z narzuconą tezą („Kobietom sukcesu trudniej zbudować udany związek,
      ponieważ:” – a jeśli nie trudniej? A jeśli mają inne niż dziennikarz pojęcie
      „udanego związku”?), w tekście co krok podobne bzdury serwowane jako
      oczywistość, bez żadnego uzasadnienia, chociażby statystycznego.
      Psycholog Trzęsicki ma do czynienia głównie z problemami „kobiet sukcesu”, bo
      takie osoby przychodzą do niego na terapię: stosunkowo zamożne (koszta) i
      próbujące coś w swoim życiu ulepszyć (świadome i aktywnie poszukujące
      rozwiązania). Te mniej zamożne i wyedukowane po prostu do niego nie trafiają.
      Równie dobrze chirurg plastyczny mógłby twierdzić, że biedne gwiazdy filmowe są
      ponadprzeciętnie szpetne, bo korzystają z jego usług znacznie częściej, niż inne
      kobiety.
      Pokuszę się o kilka kontrtez (opartych również na osobistych obserwacjach):
      - „kobiety sukcesu” (dalej KS) częściej niż „kobiety bez sukcesu” (KBS) znają
      swoją wartość i potrzeby i dążą do szczęśliwego życia, a nie wpasowania się w
      jedynie słuszny model związku, w którym mąż jest głową rodziny, a żona zapleczem
      usługowym. Problem w tym, że daleko nie wszyscy mężczyźni nadają się do takich
      partnerskich relacji. KS częściej zrezygnuje z byle jakiego związku, bo daje
      sobie prawo do satysfakcji i potrafi o nią walczyć;
      - KS rzadziej niż KBS lękliwie obserwują miny mężów i narzucają się z herbatkami
      – ewentualny rozpad małżeństwa nie oznacza dla nich klęski finansowej ani krachu
      całego życia (bo ich życie nie składa się wyłącznie z bycia żoną, ale również z
      absorbującej pracy, która zostaje). Jeżeli zauważają, że partner nie rewanżuje
      się im choćby „herbatkami” (współprowadzeniem domu), czują się wykorzystywane i
      próbują to zmienić. KBS częściej nie widzą problemu – dla nich jest oczywiste,
      że żona ma dbać o komfort męża (prać, gotować, sprzątać i podsuwać herbatki), bo
      taki już jej los (nawet, jeśli obydwoje pracują zawodowo, z mąż z zasady palcem
      w domu nie kiwnie);
      - KS częściej aktywnie organizują sobie wolny czas i mają większe i bardziej
      różnorodne grono przyjaciół i znajomych (dzięki swojej inteligencji,
      wykształceniu, podróżom – wszystkiemu, co bezpośrednio wiąże się z sukcesem
      zawodowym). Nie nazwałbym tego „amokiem towarzyskim”, tylko ciekawością ludzi i
      świata. KBS częściej poprzestają na „małej stabilizacji”, np. weekendowych
      rodzinnych grillach w wąskim kręgu wciąż tych samych sąsiadów, kolegów z pracy
      czy rodziny, z obowiązkowymi, wciąż tymi samymi tematami rozmów (plotki, sport z
      gazet itp.). To raczej marazm, nie stabilizacja.
      I tak dalej. Obu panom, dziennikarzowi i psychologowi, życzę, żeby się ocknęli
      – w Europie XXI wieku wmawianie kobietom, że ambicja, aktywność i dbanie o
      własny komfort psychiczny to unieszczęśliwiające „babskie fanaberie”, może
      wywołać u czytelników poważny niesmak i przypuszczenia, że panowie prywatnie nie
      dorośli do standardów współczesnych kobiet i po prostu się ich boją.
      • goethek Re: Klęska z mężczyznami 11.09.07, 14:46
        > – ewentualny rozpad małżeństwa nie oznacza dla nich klęski
        finansowej ani
        > krachu
        > całego życia (bo ich życie nie składa się wyłącznie z bycia żoną,
        ale również z
        > absorbującej pracy, która zostaje).

        Koleżanko forowiczko,

        Czy Ty zaliczasz siebie do KS ? chciałem tylko napisać a propos
        cytatu powyżej z Twego posta, że praca to tylko praca i środek aby
        mieć fajne i godne życie a nie życie ! Ja zmieniam roboty jak
        rękawiczki, nie przywiązuję sie do pracodawców..ide tam gdzie jest
        lepiej , mam wiekszy komfort psychiczny itd. bo cenie sobie bardzo
        czas po pracy i to jest dla mnie prawdziwe życie.
        Pewnie, że jest też potrzeba samorealizacji i inne temu podobne, ale
        nie dajmy sie zwariować...życie jest jedno i moim zdaniem trzeba z
        niego czerpać pełnymi garściami...

        Najlepszego
    • shevandell Klęska z mężczyznami 11.09.07, 13:05
      "Mężczyźni chcą
      żeby kobieta była dla nich oparciem, żeby była ciepła, miła,
      kobieca, żeby ich doceniała. Faceci nie chcą kobiety z która będą
      musieli w domu rywalizować, ścigać się z nią, ciągle coś
      udowadniać. W domu chcemy kochającej, ciepłej kobiety, która będzie
      nas kochać za to jacy jesteśmy a nie ciągle stroić fochy i mnożyć
      wymagania"

      Tez mi sie tak zawsze wydawalo i dla jedynego faceta, ktorego do tej
      pory pokochalam (a mam 27 lat) staralam sie byc wlasnie taka. Nie
      przesadzac z tym wsparciem i "nie narzucac sie z pomoca", jak to
      ktos stwierdzil wyzej, bo sama tego nie lubie - ale byc obok, zeby
      czul, ze moze na mnie liczyc, itd, itp. No i co? No i i tak nie
      wypalilo. Mimo przyjazni, "nadawania na tych samych falach", nawet
      chyba "chemii" fizycznej - okazalo sie, ze on potrafi sie np.
      zupelnie toksycznie uzaleznic od dziewczyny, ktora nim pomiatala. A
      ja, ta niby ciepla, wspierajaca, zabawna itd, sluzylam za ramie do
      wyplakiwania sie.

      I co, panowie, w takiej sytuacji? Zaraz mi ktos powie, ze pewnie nie
      bylam taka idealna, albo za gruba, albo za malo blond, albo za
      madra/glupia/leniwa/zapracowana itd. Mozliwe. Ale nie generalizujmy,
      ze Wy, drodzy chlopcy, szukacie tylko tych milych i dobrych. A nawet
      jesli tak, to podziekujcie tym innym panom za to, ze "dzieki" ich
      dzialaniom te mile i dobre zaczynaja sie opancerzac i "traca
      kobiecosc" i czulosc. A po cholere mi one, jak tylko przez nie
      cierpie. to juz wole byc sama.
    • ylemai obejść klęskę kołem. 11.09.07, 13:28
      Problem w tym, że te kobiety sukcesu wcale takie "zarąbiste" z męskiego punktu
      widzenia nie są. A co mnie obchodzi, że taka pani skończyła pseudostudia z
      bankowości czy komunikacji publicznej, że robi podyplomowe z funduszy
      europejskich, biegle mówi po angielsku i niemiecku i ma prawo jazdy kategorii B?

      Prawdopodobnie taka pani nie pójdzie ze mną na koncert industrialnej muzyki, nie
      weźmie głęboko do buzi bo się zadławi, nie ufarbuje sobie włosów na czerwono by
      mi zrobić przyjemność, nie odróżni modiglianiego od van gogha ani nie wskaże na
      niebie Syriusza zimą... To jest kobieta sukcesu, nudna jak sukces w dzisiejszych
      czasach.

      Po ch... taka kobieta mężczyźnie? By zarabiała pieniądze? Ależ ja sam na siebie
      potrafię zarobić, nie odnosząc przy tym "sukcesu" i nie znając się na
      "funduszach europejskich".

      Niech kobiety sukcesu zadają się same ze sobą,
      wiążą się w lesbijskie stadła sukcesu,
      będzie fajnie. Nakręcimy potem o ich życiu serial "S jak SukceSS".
      • pinup Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 14:36
        > Problem w tym, że te kobiety sukcesu wcale takie "zarąbiste" z
        męskiego punktu
        > widzenia nie są. A co mnie obchodzi, że taka pani skończyła
        pseudostudia z
        > bankowości czy komunikacji publicznej, że robi podyplomowe z
        funduszy
        > europejskich, biegle mówi po angielsku i niemiecku i ma prawo
        jazdy kategorii B
        > ?

        dlaczego pseudostudia, a nie poprostu studia? deprecjonowanie
        osiagniec kobiet polepsza ci samopoczucie?
        co ciebie to obchodzi??? ona to czlowieku robi dla SIEBIE i jezeli
        nie pojmujesz wagi jej osiagniec, bo nie maja znaczenia dla CIEBIE,
        to nie rozumiesz idei zwiazku.

        > Prawdopodobnie taka pani nie pójdzie ze mną na koncert
        industrialnej muzyki, ni
        > e
        > weźmie głęboko do buzi bo się zadławi, nie ufarbuje sobie włosów
        na czerwono by
        > mi zrobić przyjemność, nie odróżni modiglianiego od van gogha ani
        nie wskaże na
        > niebie Syriusza zimą...

        gratuluje kosmicznych teorii. nie widzialam, ze brak zainteresowania
        muzyka industrialna to pochodna kariery, podobnie jak niechec brania
        gleboko do buzi. bardzo ciekawe... podobnie jak to, kobieta sukcesu
        ma mniejsze szanse na odroznienie modiglianiego od van gogha.

        To jest kobieta sukcesu, nudna jak sukces w dzisiejszyc
        > h
        > czasach.

        sukces jest srodkiem do celu, a nie celem samym w sobie. jezeli tego
        nie rozumiesz, to pewnie dlatego, ze daleko ci do sukcesu i
        mozliwosci jakie stwarza.

        > Po ch... taka kobieta mężczyźnie? By zarabiała pieniądze? Ależ ja
        sam na siebie
        > potrafię zarobić, nie odnosząc przy tym "sukcesu" i nie znając się
        na
        > "funduszach europejskich".

        a skad pomysl ze ona jest zainteresowana zarabianiem na ciebie???
        ona chce zarabiac na siebie, zeby nie byc uzalezniona od kaprysow
        zadnego penisa.

        >
        > Niech kobiety sukcesu zadają się same ze sobą,
        > wiążą się w lesbijskie stadła sukcesu,
        > będzie fajnie. Nakręcimy potem o ich życiu serial "S jak SukceSS".

        hehehe... moja ulubiona gadka o lesbijskich stadlach sukcesu.
        zapomniales jeszcze napisac o kupowaniu wibratorow:) skad pomysl, ze
        takie teksty sa dla kobiet obrazliwe? przeciez sa takim pieknym
        dowodem na meskie zagubienie. a zwiazek z druga kobieta lub
        wibratorem pozwala uniknac tej kupy kompleksow i braku realizmu, do
        ktorych przytwierdzony jest najczesciej penis.
        • dem0kryt Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 14:47
          Jest taki rysunek Mleczki: siedzi kobieta z marchewką w dłoni i mówi do niej
          "Ech marchewko, marchewko, gdybyś ty jeszcze zarabiać umiała..." Jak widzę Ty
          zarabiasz sama na siebie, więc... powodzenia z marchewką! :-)
          • pinup Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 15:04
            nastepny mysliciel. nigdzie nie napisalam, ze zarabiam sama na
            siebie.
            a co do marchewki, to mielismy drogi dem0krycie postep techniczny,
            ktory ulatwil i uprzyjamnil znacznie nasze zycie ku ubolewaniu
            umyslow tkwiacych w sredniowieczu. o pardon! starozytnosci sadzac po
            nicku:)
              • pinup Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 15:25
                ale przeciez ja jestem wyluzowana, skad pomysl, ze nie? i nigdy sie
                nie denerwuje, co jest za to bardzo denerwujace dla innych:)

                co do wyborow, to potwierdzam. nie rozumiem tylko, dlaczego kobiece
                prawo do wyborow poddawane jest jakims ocenom. chyba kazdy wie
                najlepiej co jest dla niego sluszne prawda? dlaczego to pan
                psycholog ma patent na prawde? skoro kobieta decyduje sie byc sama,
                albo miec romans z wibratorem, albo byc w zwiazku z mezczyzna, to
                dlaczego ktokolwiek uwaza, ze ma prawo oceniac te wybory?
                podejrzewam, ze zaden z was nie byl w zwiazku z mezczyzna lub
                wibratorem, wiec skad pomysl, ze cos jest lepsze, a cos gorsze?

                poza tym NIENAWIDZE uogolnien, dlatego artykul mnie mierzi. jest
                jednostronny i tak nieprofesjonalny, ze to az boli. osmiele sie
                twierdzic, ze moje teorie sa madrzejsze, bo przynajmniej nie
                stawiaja wszystkich w jednej linii. a prawo wlasnych wyborow powinno
                wiazac sie z prawem do bycia nieocenianym...
                • ssdd1975 Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 15:35
                  zgadzam sie ze artykul byl tendencycny i pewnie jeszcze sponsorowany - ale mozna
                  podyskutowac na ten temat =- boc to przeciez interesujacy subject..

                  Co do bycia z wibratorem lub mezczyzna to fakt nie mialem tego "szczescia" i
                  chyab nie szukam okazji coby sie przekonac (aczkolwiek moze powinienem..???tzn
                  podobno trzeba sprobowac wszystkiego :)

                  Generalnie nie sadze zeby Psychologowie mieli jakikolwiek patent - to tacy sami
                  ludzie jak wiekszosc z nas (no moze troche bardziej wywaleni w kosmos - tzn nie
                  w pozytywnym znaczeniu i przewaznie majacy wiecej osobistych problemow od nas:)

                  co masz na mysli mowiac to zdanie?? "a prawo wlasnych wyborow powinno
                  > wiazac sie z prawem do bycia nieocenianym..."
                  • pinup Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 16:16
                    > co masz na mysli mowiac to zdanie?? "a prawo wlasnych wyborow
                    powinno
                    > > wiazac sie z prawem do bycia nieocenianym..."


                    to chyba oczywiste. czy mam prawo do zycia tak jak chce i gwarancje,
                    ze nie bedzie ono oceniane przez innych? nie. jedynie przyjecie
                    spolecznie akceptowanych modeli i rol moze mnie przed tym uchronic,
                    czyli zycie w zwiazku (bo to przeciez moja naturalna potrzeba) z
                    zacisnietymi zebami (bo jezeli czegos nie akceptuje, to mam
                    obowiazek zaakceptowc). kazda proba zycia w pojedynke, albo
                    skonczenia niesatysfakcjonujacego zwiazku oznacza w przypadku
                    kobiety powichrowanie wewnetrzne.
                    ech szkoda gadac. prawda jest taka, ze wielu mezczyzn nie moze
                    pogodzic sie z tym, ze stracili w zyciu kobiet naczelne miejsce.
                    najlepszym dowodem na to sa urojone teorie o kobietach sukcesu,
                    feministkach itd. zaden nie upartuje winy w sobie i nie mysli o tym,
                    ze moze czas sie zmienic. a takiego, ktory wspiera, cieszy sie z
                    sukcesow partnerki, a do tego odnosi swoje szukac ze swieca.
                    • ssdd1975 Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 16:37
                      jestem jednych z nich i znam kilku innych wiec chyba nie jest tak z nami
                      facetami najgorzej.. :)

                      spokojnie nigdy ale to przenigdy nie musialem sie godzic z tym ze stracilem
                      naczelne miejsce w zwiazku ( zawsze bylem w zwiazkach partnerskich ) ale fakt
                      jest faktem ze chwilami brak czasu ktory bym mogkl spedzac ze swoja dziewczyna
                      drazni mnie (a ze ona jest pracoholiczka i spedza wieki cale w niej - nie pomaga
                      za bardzo :) ale rozumiem to i wspieram ja itd - wiec generalnie nie mozna
                      generalizowac i wrzucac wszystkich gosci do jednego worka tak samo jak ja nie
                      nazywam wszystkich KS wrednymi jedzami bo wiem ze tak nie jest

                      kazde z nas ma prawo do zycia jak mu sie podoba i co jest lepsze dla danej
                      jednostki- jesli komus jest lepiej z kims niech bedzie jesli osobno so b it...
                      nigdy nikomu nie wchodzilem z butami w zycie i nie zamierzam tego robic...

                    • frusto Re: obejść klęskę kołem. 12.09.07, 16:57
                      Droga pani,

                      Nie rozumiem pani. Nie uwazam "kobiet sukcesu" jezeli sa samotne za
                      powichrowane psychiczne. Jezeli chca byc samotne, to niech sobie beda. Natomiast
                      zaden mezczyzna nie potrzebuje takiej kobiety i nie ma zamiaru sie z taka
                      kobieta wiazac. Po co, skoro sa inne kobiety, ktore sa lepsze w punktu widzenia
                      budowania stabilnego, satysfakcjonujacego z punktu widzenia mezczyzny zwiazku.
                      Moze pani to nazywac egoizmem czy lekiem przed kobietami - niewazne. Uzywanie
                      takich nazw to po prostu obrazanie sie na rzeczywistosc.

                      Walczy pani z wiatrakami. Mezczyzni maja koniecznie szukac kobiet sukcesu i je
                      wspierac, po to tylko, zeby udowodnic, ze nie sa egoistami? Bez sensu. To juz
                      lepiej zostac kawalerem.
                      • pinup Re: obejść klęskę kołem. 13.09.07, 17:50
                        Drogi Panie,

                        moja walka z wiatrakami polega w gruncie rzeczy na walce z
                        mezczyznami, ktorych probuje przekonac, ze nie jestem dla niech
                        odpowiednia. na nieszczescie tych panow - i swoje tez - jestem
                        atrakcyjna, niepozbawiona ciepla i zaradnosci kobieta, wiec ciagle
                        ktoremus z nich przychodzi do glowy, ze moze ze mna stworzyc
                        zwiazek. wiec prosze mi nie wmawiac, ze mezczyznami kieruja
                        racjonalne powody przy wyborze kobiet "ktore sa lepsze w punktu
                        widzenia budowania stabilnego, satysfakcjonujacego z punktu widzenia
                        mezczyzny zwiazku". ja jestem zywym zaprzeczeniem tej teorii,
                        poniewaz otwarcie o braku takiej potrzeby mowie, a ciagle walczyc
                        musze z absztyfikantami, ktorzy po odrzuceniu podsuwaja mi do
                        czytania artykuly w klimatch 'kleska z mezczyznami'.
                        podziwiam pana tolerancje dla 'kobiet sukcesu' jednak panskie
                        zdanie "zaden mezczyzna nie potrzebuje takiej kobiety i nie ma
                        zamiaru sie z taka kobieta wiazac" jednoznacznie implikuje, ze uwaza
                        je pan za w taki czy inny sposob za 'powichrowane psychicznie'.
                        pozdrawiam:)
                        • frusto Re: obejść klęskę kołem. 14.09.07, 09:41
                          Pani Pinup,

                          Gratuluje powodzenia wsrod mezczyzn i zycze pani, by ono nie minelo (zawsze
                          lepiej miec wielu kandydatow na partnera niz zadnego, ktora to prosta prawde
                          odkrywaja Ci narzekajacy na nadmiar w momencie, gdy samotnie przekraczaja
                          50tke). Nie uwazam kobiet sukcesu za powichrowanych psychicznie i jezeli z
                          mojego listu mozna odniesc takie wrazenie, to prosze przyjac moje przeprosiny.

                          Napisalem tylko, ze mezczyzna nie potrzebuje kobiety sukcesu. Mezczyzna
                          potrzebuje koibety cieplej, wesolej, ladnej, zadbanej. Podejrzewam, ze jezeli ma
                          pani klopoty z natarczywymi facetami, to dlatego, bo jest Pani ladna,
                          inteligentna, wesola i tak dalej, a nie z uwagi na fakt, ze jest pani kobieta
                          sukcesu. Z faktu, ze mezczyzni nie potrzebuje takich kobiet, nie wynika
                          absolutnie NIC jezeli chodzi o wartosc lub brak wartosci takich kobiet. Do
                          niczego absolutnie nie jest mi potrzebny Leo Beenhakker jako przyjaciela i co
                          wiecej, nawet nie chcialbym go miec za przyjaciela z roznych, zbyt licznych by
                          je wymieniac powodow. Nie zmienia to faktu, ze go szanuje i uwazam za porzadnego
                          faceta.

                          Wreszcie, prosze po prostu przyjac do wiadomosci, ze wiekszosc mezczyzn maja
                          slabsza konstrukcje psychiczna niz kobiety i dlatego wlasnie bardziej niz
                          kobiety potrzebuja kogos, kto bedzie ich wspieral. Dlatego zwiazek z kobieta,
                          ktora sama wsparcia potrzebuje, na dluzsza mete nie ma szans. Oczywiscie sa
                          wyjatki - wspaniali mezczyzni, ktorzy sa zbudowani jak Herakles, cudnie gotuja,
                          sprzataja, wspieraja partnerke i zawsze bardziej obchodzi ich jej orgazm niz
                          wlasny. Szanse na trafienia na takiego jest mniej wiecej taka, jak trafienie
                          szostki w totka. Problem polega na tym, ze wiekszosc kobiet robiacych kariere,
                          ktorych znam (no dobra, nie znam ich wiele :) - cztery, wszystkie samotne)
                          uparcie czeka wlasnie na takiego ksiecia z bajki. Sa za ladne, za dobrze
                          usytuowane, by zadowolic sie kimkolwiek innym. Ale to przeciez nie jest problem
                          mezczyzn?

                          Mam podobna kolezanke jak pani. Tez nie narzeka na powodzenie. Wszyscy rezygnuja
                          z oblegania po jakies drugiej-trzeciej randce i znajduja sobie potem szybko
                          jakas ladna malolate. A kobieta sukcesu ma 35 lat i twierdzi, ze na wszystko w
                          zyciu jeszcze ma czas.
                          • pinup Re: obejść klęskę kołem. 14.09.07, 11:23
                            panie frusto,

                            przemily z pana rozmowca, jednakowoz do porozumienia nie dojdziemy:)

                            " Napisalem tylko, ze mezczyzna nie potrzebuje kobiety sukcesu.
                            Mezczyzna potrzebuje koibety cieplej, wesolej, ladnej, zadbanej."
                            nie widze powodu, dla ktorego jedno mialoby wykluczac drugie. byc
                            moze mowimy o zupelnie innych typach kobiet sukcesu, co calkiem
                            prawdopodobne. dla mnie cecha najwazniejsza u plci obojga jest
                            tzw. 'klasa' i o ta ceche lub jej brak opieram najczesciej
                            charakterystyke roznych typow. a 'klasa' to dla mnie cos, co miedzy
                            innymi nie pozbawia kobiet kobiecosci, a mezczyzn meskosci w kazdym
                            aspekcie ich zycia. i tylko tacy ludzie mnie w gruncie rzeczy
                            obchodza. dlatego dla mnie kobieta sukcesu to taka, ktora zyskuje, a
                            nie traci robiac kariere.


                            "wiekszosc mezczyzn maja slabsza konstrukcje psychiczna niz kobiety
                            i dlatego wlasnie bardziej niz kobiety potrzebuja kogos, kto bedzie
                            ich wspieral. Dlatego zwiazek z kobieta, ktora sama wsparcia
                            potrzebuje, na dluzsza mete nie ma szans." sadzi pan, ze kobieta
                            sukcesu nie wspiera? wspiera, ale w inny sposob niz ta bez sukcesow:
                            mobilizuje, oczekuje, podnosi poprzeczke. zamiast zyc sukcesem meza
                            woli blyszczec wlasnym blaskiem i to wlasnie czesto jest problem. bo
                            nie oszukujmy sie: wiekszosc ludzi (obojga plci) jest poprostu
                            leniwa. kazdy marzy o sukcesie, ale niewielu stac na wyrzeczenia,
                            ktorych on wymaga. mezczyznom trudniej byc z partnerka, ktora
                            pozostawia ich w tyle. sparawa ambicjonalna i tyle.

                            "Sa za ladne, za dobrze usytuowane, by zadowolic sie kimkolwiek
                            innym. Ale to przeciez nie jest problem mezczyzn?" oczywiscie, ze
                            nie. to problem kobiet i ich kosmicznych oczekiwan. to one powinny -
                            jakby to ujac - zmusic sie(?) do zaakceptowania tego, czego
                            akceptowac nie potrafia. a mezczyzni? no coz, po co sie zmieniac? sa
                            przeciez doskonali:)

                            pana kolezanka ma racje - na wszystko w zyciu ma jeszcze czas. po co
                            odbierac sobie przyjemnosc z poszukiwania ksiecia na rumaku? prosze
                            mi wierzyc, to robi sie z czasem bardzo zabawne:) a spasowac i pojsc
                            na kompromis zawsze przeciez mozna. tylko po co wczesniej, niz
                            pozniej? jezeli mamy popelnic swiadomie blad, to nacieszmy sie
                            wczesniej zyciem nieobciazonym jego konsekwencjami. bo w gruncie
                            rzeczy zadna z nas nie chce byc do konca zycia sama i wiekszosc
                            konczy ostatecznie w meskich ramionach. Wiec o co caly ten szum? o
                            troche wolnosci i niezaleznosci? o wymagania, ktore licznym panom
                            uswiadamiaja ich braki? spokojnie. dla wytrwalych ktorzy nie
                            zadowola sie napredce 'jakas ladna malolata' znajdzie sie kobieta
                            sukcesu, ktora da im wszystko, co mezczyznie potrzebne, a nawet
                            wiecej:)
                            pozdrawiam.
                            • frusto Re: obejść klęskę kołem. 17.09.07, 10:48
                              pinup napisała:

                              > panie frusto,
                              >
                              > przemily z pana rozmowca, jednakowoz do porozumienia nie dojdziemy:)
                              >

                              Jest to calkiem mozliwe, proponuje EOT

                              > " Napisalem tylko, ze mezczyzna nie potrzebuje kobiety sukcesu.
                              > Mezczyzna potrzebuje koibety cieplej, wesolej, ladnej, zadbanej."
                              > nie widze powodu, dla ktorego jedno mialoby wykluczac drugie.
                              Oczywiscie, ze nie. Pani, jak sadze, jest zywym dowodem na to, ze mozna byc
                              jednym i drugim. Po prostu mezczyzni, ktorzy sie do Pani dobijaja, robia to
                              dlatego, ze chca miec ciepla, wesola itp partnerke - a nie dlatego, ze chca
                              kobiety sukcesu. W druga strone natomiast - kobiety czesto zabiegaja o mezczyzn,
                              ktorzy sa brzydkimi mrukami tylko dlatego, ze sa oni tzw. "mezczyznami sukcesu".
                              Dalej, tzw. "mezczyzna sukcesu" zazwyczaj szuka ladnej, cieplej itd dziewczyny,
                              i dlatego nie maja problemow z ich znalezieniem. Natomiast "kobieta sukcesu"
                              szuka facetow rzadkich jak borowiki po przejsciu bandy grzybiarzy.

                              > wspiera, ale w inny sposob niz ta bez sukcesow:
                              > mobilizuje, oczekuje, podnosi poprzeczke.
                              No, to faktycznie jest nieco inne wsparcie. Jak przychodze do domu zmeczony po
                              11 godzinach pracy, to wolalbym, by zona podala mi przyslowiowe kapcie a nie
                              podnosila poprzeczke.

                              Oczywiscie, jezeli moja zona wraca do domu po 11 godzinach pracy a akurat ja
                              zostalem z dziecmi, to wtedy ja staram sie podac te paputki i zrobic ciepla
                              herbate.


                              > wiekszosc ludzi (obojga plci) jest poprostu
                              > leniwa. kazdy marzy o sukcesie, ale niewielu stac na wyrzeczenia,
                              > ktorych on wymaga. mezczyznom trudniej byc z partnerka, ktora
                              > pozostawia ich w tyle. sparawa ambicjonalna i tyle.
                              Tak.

                              > "Sa za ladne, za dobrze usytuowane, by zadowolic sie kimkolwiek
                              > innym. Ale to przeciez nie jest problem mezczyzn?" oczywiscie, ze
                              > nie. to problem kobiet i ich kosmicznych oczekiwan. to one powinny -
                              > jakby to ujac - zmusic sie(?) do zaakceptowania tego, czego
                              > akceptowac nie potrafia. a mezczyzni? no coz, po co sie zmieniac? sa
                              > przeciez doskonali:)

                              Nie rozumiemy sie. To bylby problem mezczyzn, gdyby ich marzeniem byly kobiety
                              sukcesu, albo gdyby nie mogli zdobyc sobie partnerek. Ale skoro wiekszosc
                              mezczyzn nie chce k.s. lub z chcenia rezygnuje, znajdujac sobie inne, mniej
                              doskonale, to znaczy, ze z punktu widzenia mezczyzn problem nie istnieje. To nie
                              oznacza, ze mezczyzni sa doskonali. To oznacza, ze nie ma sensu obarczac
                              mezczyzn wina za to, ze nie sa doskonali.


                              > pana kolezanka ma racje - na wszystko w zyciu ma jeszcze czas. po co
                              > odbierac sobie przyjemnosc z poszukiwania ksiecia na rumaku? prosze
                              > mi wierzyc, to robi sie z czasem bardzo zabawne:) a spasowac i pojsc
                              > na kompromis zawsze przeciez mozna. tylko po co wczesniej, niz
                              > pozniej?
                              To zalezy. Na przyklad od tego, czy chce sie miec dzieci, czy nie. Jezeli
                              podejmuje sie swiadoma decyzje o bezdzietnosci (znam takie osoby i szanuje ich
                              decyzje chociaz jej nie rozumiem) to nie ma problemu. Jezeli jednak chcialoby
                              sie kiedys miec jakiegos maluszka, to biologia jest nieublagana. Ryzyko powiklan
                              gwaltowanie wzrasta po mniej wiecej 35 roku zycia.

                              Wiek takze wiecej wplywa na zmniejszenie szans znalezienia partnera u kobiet niz
                              u mezczyzn. Niestety, po czesci wynika to z naszej zorientowanej na faceta
                              kultury. Nie wiem z czego to wynika, ale jakos 40letni facet czesciej jest
                              okreslany jako "przystojny" niz 40letnia kobieta. Ja tam zawsze lubilem starsze,
                              ale ja jestem wyjatkowy :)


                              Co wiecej, pamietam wypowiedz kilku doradcow malzenskich, ze po pewnym czasie
                              kawalerzy i panny nie maja szansy juz na ulozenie sobie zwiazku - za dlugo sa
                              sami i niezalezni by byc gotowymi na kompromisy. Nawet jezeli chca. Tyczy sie to
                              i mezczyzn, i kobiet.

                              > Wiec o co caly ten szum? o
                              > troche wolnosci i niezaleznosci? o wymagania, ktore licznym panom
                              > uswiadamiaja ich braki? spokojnie. dla wytrwalych ktorzy nie
                              > zadowola sie napredce 'jakas ladna malolata' znajdzie sie kobieta
                              > sukcesu, ktora da im wszystko, co mezczyznie potrzebne, a nawet
                              > wiecej:)
                              Pani Pinup,

                              zycze pani sukcesu. Na pewno znajdzie sie facet, dla ktorego nie bedzie musiala
                              pani obnizac wymagan i isc na kompromisy. Wprawdzie rachunek prawdopodobienstwa
                              jest przeciwko pani, ale matematyka ucieka z podwinietym ogonem na widok ludzi,
                              ktorzy wiedza czego chca.

                              Ciekawy jestem tylko, ilu z tych facetow, ktorzy ubiegali sie o Pania, jest juz
                              zonatych? Ciekawi mnie to dlatego, ze chcialbym wiedziec czy moja teoria sie
                              potwierdza.
                              • pinup Re: obejść klęskę kołem. 17.09.07, 16:25
                                dal mi pan do myslenia panie frusto mowiac, ze mezczyzni, ktorzy sie
                                do mnie dobijaja "robia to dlatego, ze chca miec ciepla, wesola itp
                                partnerke". nigdy nie popatrzylam na to, z tej strony, co wynika
                                pewnie z tego, ze tak cenione przez pana i innych mezczyzn cechy sa
                                u mnie wlasnie pochodna bycia kobieta sukcesu. dzieki temu jestem
                                zalezna tylko od wlasnych humorow, zyje dostatnio nie ogladajac sie
                                na zawartosc cudzego portfela, a swiadomosc wlasnej zaradnosci
                                sparawia ze spokojnie spie. wspolczuje kobietom, ktore potrafia byc
                                cieple i wesole wiszac u meskiego rekawa, bo wczesniej czy pozniej
                                czeka je niemila niespodzianka. statystyka i tyle.
                                niezmiennie podziwiam jednak panow, ktorzy szukaja tego idealu nie
                                zdajac sobie sprawy z ciezaru odpowiedzialnosci. kobieta zalezna
                                materialnie od mezczyzny, ktorej zycie kreci sie wokol niego to kula
                                u nogi, ktora z czasem zaczyna ciazyc niemilosiernie. nadal
                                statystyka.
                                co do obarczania mezczyzn wina za ich niedoskonalosci - my nikogo
                                nie winimy i nikogo nie chcemy zmieniac. kobiety sukcesu nie sa
                                zawiedzione tym, ze mezczyzni nie spelniaja ich wymagan, tylko tym,
                                ze jest ich tak niewielu. ja nie chce nikogo zmieniac, ja chce
                                znalezc tego borowika:) rozumie pan roznice? dlatego ciagle mowie o
                                prawie do bycia sama i nieoceniania mnie za to. niewmawiania mi, ze
                                mam problem lub co gorsza ponosze kleske z mezczyznami. bo to chyba
                                oczywiste, ze jest mi trudniej znalezc niz innym. i nie moge pojac
                                dlaczego to, ze chce byc w zwiazku szczesliwa - a to oznacza
                                przeciez znalezienie odpowiedniego partnera - stanowi dla innych
                                taki problem.
                                sprawa wieku jest juz dla mnie bez znaczenia. jezeli zdaze urodzic
                                dziecko to ok, jezeli nie to trudno. na to nie ma latwego
                                rozwiazania. jakie wg pana mam wyjscie? dac sie zaplodnic, mowiac
                                kolokwialnie, komus z kim nie mam zamiaru spedzic zycia, bo czas
                                nagli? obawiam sie, ze moj instynkt macierzynski nie jest az tak
                                silny. ryzyko powiklan wzrasta zreszta takze w przypadku mezczyzn,
                                prosze poczytac najnowsze badania.
                                co do absztyfikantow, to trudno mi odpowiedziec ilu jest juz
                                zonatych, ale pewnie znakomita wiekszosc. zreszta czego mialoby to
                                dowodzic? wyjscie za maz, zeby zadowolic spoleczne i rodzinne
                                oczekiwania to naprawde pikus. byc szczesliwa/ym we dwoje to
                                prawdziwe wyzwanie! czego sobie, panu i wszystkim stworzeniom
                                szczerze zycze.
                                --
                                every End is a new Beginning
            • dem0kryt Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 15:10
              Marchewka, czy coś nowocześniejszego - co za różnica? Grunt, że pozbawione tego
              kłopotliwego dodatku, który zazwyczaj uczepiony jest do penisa... :-)

              Kłaniam się uniżenie z mroków starożytności i wczesnego średniowiecza (moje
              ulubione epoki historyczne)...
        • cloclo80 Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 15:48
          ylemai miał zapewne na myśli, że kobieta sukcesu (KS) nie spełnia zasady potrzeb
          komplementarnych, czyli nie wnosi nic interesującego. Ani wykształcenia, ani
          wyrobienia, ani pieniędzy.
          W twojej wypowiedzi zbyt często jest odmieniane słowo "siebie".
          Znamienne...
          • pinup Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 16:04
            > ylemai miał zapewne na myśli, że kobieta sukcesu (KS) nie spełnia
            zasady potrze
            > b
            > komplementarnych, czyli nie wnosi nic interesującego. Ani
            wykształcenia, ani
            > wyrobienia, ani pieniędzy.

            nie wnosi nic interesujacego dla mezczyzny masz na mysli? a
            komplementarnosc, to jak rozumiem wpasowanie sie w potrzeby
            mezczyzny? zdaje sie, ze problem poruszony w tym artykuliku wybitnie
            wskazuje na to, ze to mezczyzni nie spelniaja potrzeb
            komplementarnych i wine za to ponosza - eureka! - kobiety.

            > W twojej wypowiedzi zbyt często jest odmieniane słowo "siebie".
            > Znamienne...

            rzeczywiscie. cale dwa razy.
            • cloclo80 Re: obejść klęskę kołem. 11.09.07, 16:11
              Dopełnianie działa w obie strony, nie ma potrzeby o tym mówić. Identyczność jest
              nudna, nadmierne zróżnicowanie, nie do przezwyciężenia.

              "Siebie" dwa razy? Za to z naciskiem i newralgicznych miejscach ;-).
            • frusto Re: obejść klęskę kołem. 12.09.07, 17:01
              Wine za co? Artykul nie jest o problemach mezczyzn. Mezczyzni nie maja
              problemow. Artykul jest o problemach kobiet. Wine za to, ze te kobiety nie
              umieja sobie znalezc partnerow, lub za to, ze ich mezczyzni nie sa dla nich
              odpowiednim partnerami - to jest wina mezczyzn? Nie rozumiem tej logiki. Jezeli
              na przyklad poznam pania prezes, inteligentna, piekna i (mowimy teoretycznie)
              zaczniemy razem mieszkac, po czym ja stwierdze, ze nie chce takiej kobiety i
              wole byc sam lub szukac innej - to bedzie to oznaczalo, ze ja jestem winny??!
    • thebigzumzum Klęska z mężczyznami 11.09.07, 16:08
      Tylko ze w artykule chodzi o to ze kobiety sukcesu czesto przychodza do mnie z
      takim a takim problemem. Moze to nie dotyczy wszystkich. Ciebie pewnie tez nie
      dotyczy. Chodzi tylko o to ze jak przychodzi kobieta sukcesu do psychologa to
      glownie z powodu braku faceta lub nieszczesliwego zwiazku. I tu pan psycholog
      rozwaza rozne przyczyny zajscia takiego stanu. Nikt nie mowi ze businesswoman =
      samotna kobieta lub nieszczesliwa zona. Zarabianie kupy forsy, siedzenie do
      pozna w pracy i wolnosc finansowa nie jest jedynym przepisem na sukces. To jest
      raczej pracoholictwo niz sukces.
        • rozczochrany_jelonek Re: Klęska z mężczyznami 14.09.07, 10:09
          nic nie stoi na przeszkodzie abys uzupelnila artykul i podala kilka
          argumentow potwierdzajacych wine mezczyzn za samotnosc kobiet
          sukcesu :)
          cokolwiek napiszesz nie bedzie mialo to sensu , ponieważ nie można
          winic kogos za to ze ma konkretne oczekiwania a druga strona
          zwyczajnie ich nie spelnia.
          • pinup Re: Klęska z mężczyznami 14.09.07, 11:35
            nie lubie prac grupowych, wiec wolalabym napisac swoj wlasny
            artykul:) np. o tym, ze samotnosc kobiet sukcesu jest demonizowana.
            czy nie ma samotnych kobiet nie-sukcesu? obawiam sie, ze po prostu
            nie stac ich na psychologa. a niby z jakim problemem ma przyjsc
            kobieta sukcesu do psychologa jezeli nie z samotnoscia? maz jej
            przeciez nie zdradza, problemow z dziecmi nie posiada, kariera
            kwitnie, zycie towarzyskie bujne.
            rownie dobrze mozna byloby napisac artykul 'kleska w malzenstwie',
            bo w gabinetach przeciez tyle sfrustrowanych zon i malzonkow.
            • rozczochrany_jelonek Re: Klęska z mężczyznami 18.09.07, 11:24
              > nie lubie prac grupowych

              Nieumiejętność pracy w grupie (takiej np. dwuosobowej) też może być
              powodem samotności kobiet :)

              takie artykuly przyczyniaja sie do demonizacji samotnosci kobiet
              sukcesu ? ale przeciez na temat 'klesk w malzenstwie' czy samotnosci
              kobiet nie sukcesu, mozna znalezc tak samo duzo tekstow i nikt nie
              twierdzi ze sa to demoniczne artykuly, wydaje mi sie ze bycmoze
              troche przesadzasz.
    • znj2 Klęska z mężczyznami 19.09.07, 21:05
      Co jest powodem tego nieszczęścia? Może jak w tym dowcipie. Jeśli
      kobieta zdradza faceta, mówią o nim rogacz. Jeśli facet zdradza,
      mówią o niej nieszczęśliwa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka