internistka
20.10.07, 22:53
Nie przepadałam nigdy za twórczością Tokarczuk i filozofią Dunin, a
artykuł w WO nr 42 sprawił, że już po książki Pani Tokarczuk nie
sięgnę i zignoruję felietonowe wypociny Pani Dunin.
Dwie zgorzkniałe baby (feministki), traktujące mężczyzn z góry.
Odrzucające rodzinę, męża, relację z facetami w imię czego?
Tokarczuk ubiera to w następujące słowa: "Moje bohaterki mają życie
miłosne w tle. Mają mężów, ojców, ale dyskretnie. Wyzwalam je od
tego kulturowego formatu."
Nie wiedziałam, że posiadanie ojca to "kulturowy format".
Wywiad to jeden wielki bełkot wypełniony po brzegi niezrozumiałą
niechęcią do mężczyzn, przedstawiający facetów przedmiotowo (a
przecież przedmiotowe traktowanie kobiet przez mężczyzn tak bardzo
piętnują obie Panie.)
Drogie Panie-takie podejście zniechęca do zdrowego feminizmu, a
postawa agresji i niechęci względem płci przeciwnej rezultuje tym
samym w drugą stronę.
Jestem dumna, że jestem kobietą i szanuję mężczyzn. Paniom (pseudo)
feministkom polecam to samo.