Po raz pierwszy brakuje mi rąk

26.11.07, 13:14
Bardzo płytki artykuł /jest też pewna niedokładność chronologiczna/, choć
zapewne w zamierzeniu autorki miał pokazać, że ktoś bez rąk może być
matką-tak? Dziwne, przecież to sama fizjologia. Bez rąk, nóg czy w bardzo
dojrzałym wieku czy też na wózku można ZOSTAĆ rodzicem, ale BYCIE nim odbywa
się w zupełnie inny sposób. Wyraźnie widać to na przykładzie stwierdzenia
bohaterki – zabrakło mi po raz pierwszy rąk. I tutaj właśnie zaczyna się
istota bycia matką /ojcem. Nie powinno się do tego zatrudniać sztabu ludzi. To
jest nasza decyzja podjęta na naszą własną odpowiedzialność, a nie KTOŚ mi
pomoże.
W ten sposób można wiele rzeczy w życiu upraszczać.
Mimo wszystko życzę bohaterce powodzenia, bo to co najtrudniejsze dopiero
przed nią /zawiązanie kaftanika to dopiero malutka górka”/.
Na miejscu bohaterki nie miałabym odwagi zostać matką /jestem niepełnosprawną
osobą i zaledwie współuczestniczę w procesie wychowawczym dzieci – „nie
moich”/, ale to moje zdanie.
Tak na marginesie bardzo mnie ciekawi jak bohaterka może uczyć w szkole, kiedy
wiem , że istnieje przepis iż osoby np. na wózku nie mogą uczyć w szkole ani
inne, których wygląd mógłby źle oddziaływać na dzieci-czyżby przepis się
zdezaktualizował- ktoś coś wie?
    • torunczyk2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 14:25
      w artukule była mowa o szkole integracyjnej. wiec może o to chodzi. Co do
      niepełnosprawności niejednokrotnie pelnosprawni mniej sie zajmuja dziecmi niz ta
      pani. No i pytanie gdzie tatus.
      • aniapaci Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 18:12
        > No i pytanie gdzie tatus.

        spieprzyl
        zawsze spieprzaja
        fajnie zbajerowac laske bez rak
        ale zajac sie dzieckiem to juz za duza odpowiedzialnosc
        • zonajoanna Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 10:02
          aniapaci napisała:

          > > No i pytanie gdzie tatus.
          >
          > spieprzyl
          > zawsze spieprzaja
          > fajnie zbajerowac laske bez rak
          > ale zajac sie dzieckiem to juz za duza odpowiedzialnosc


          Nie! jako przykładny Polak-katolik tyra w pracy aby zarobić na
          rodzinę. Do tego się przecież sprowadza rola ojca w polskiej
          rodzinie...
        • kaska9943 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 13:11
          po pierszym komentarzu juz mi sie nie chce czytac- bezdusznicy Cudny
          wzruszajacy artykul i odwazna cudowna matka. zycze ci sily w
          wychowaniu bo sila jest potrzebna nam wszystkim w wychowaniu naszych
          dzieci.
          • mcguirre Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 14:51
            Popieram Cię. Za przeproszeniem rzygać mi się chcę kiedy czytam te
            posty. Sądzę, że piszą je egoiści, którzy nie mają dzieci i mam
            nadzieję że nigdy mieć nie będą. Widać, że nie będą potrafili okazać
            im chociaż 5% tej miłości jaką może przekazać bohaterka reportażu.

          • pavle Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 16:12
            > Cudny
            > wzruszajacy artykul i odwazna cudowna matka.

            zgadza się. artykuł niesamowicie pozytywny, energetyzujący.

            najlepsze życzenia dla dzielnej, zaradnej mamy.
            • mar_kra3 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 20:09
              popieram przedmowcow - ludzie, zieje z was beznadzieja, nienawisc taka ze
              wlasnie rzygac sie chce!

              TRZYMAM WIELKIE KCIUKI za bohaterke - to naprawe wyczyn, zyc normalnie jako
              osoba niepelnosprawna a ona dowodzi, ze to jest mozliwe!
          • rebbeka Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 21:17
            cieszę się ,że to napisałaś
            artykuł i jego bohaterka są wyjątkowe
            życzę jej wiele siły i raśdości z bycia mamą
            (i szkoda,że pierwsze komentarze są tak krytyczne)
      • garret1988 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 20:47
        > No i pytanie gdzie tatus.

        artykuł został prawdopodobnie napisany przez jakąś feministkę i dlatego rola
        tatusia została kompletnie pominięta ;)
        Gdyby dał nogę to na pewno by to podkreśliła :D
        Więc pewnie jest i zajmuje się dzieckiem, a artykuł robi z niego chama bez serca
        który wogóle się nie interesuje niczym...
        Pozdrawiam
    • dyrman Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 20:48
      limanowa2 napisała: Tak na marginesie bardzo mnie ciekawi jak bohaterka może
      uczyć w szkole, kiedy
      > wiem , że istnieje przepis iż osoby np. na wózku nie mogą uczyć w szkole ani
      > inne, których wygląd mógłby źle oddziaływać na dzieci-czyżby przepis się
      > zdezaktualizował- ktoś coś wie?

      Masz rację - w szkole nie mogą uczyć osoby brzydkie, grube, z krzywym nosem,
      odstającymi uszami, zezem. Wszak są różne szkoły i nie wiem, czy właśnie takiej
      nie kończyłaś/kończyłeś.

      Równość szczęśliwie jest zagwarantowana Konstytucją, a najgorzej na dzieci
      oddziałuje głupota, ale tego niestety nie ma w żadnej ustawie...
      • patafyanna Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 21:22
        Ależ oczywiście... świadectw maturalnych również sie nikomu brzydkiemu nie
        wydaje ;]. Powiem tyle - miałam nauczycielkę która piękna nie była,a le była
        ukochanym pedagogiem. JAKIM CUDEM, KURCZEM, osoba na wózku możne źle oddziaływać
        na dzieci? Albo pozbawiona rąk? Moje dzieci uczęszczają do szkoły integracyjnej,
        i nie widzą różnicy pomiędzy koleżanką na wózku, koleżanką niedowidzącą a
        koleżanką która jest w pełni zdrowa. Żadnej. Przepis nie jest respektowany, o
        ile go nie zniesiono, a powoływanie sie na niego jest głupotą pokazującą jacy
        płytcy są ludzie.
        • vvanad Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 21:47
          wspaniała, dzielna kobieta.
          Musiała sama miec cudowną rodzinę, matkę, która dała jej poczucie
          siły i tego, że może osiągnąć wiele. No i może jak widać, wiele.
          Jetst zdrowa - jak sama pisze, pracuje, ma wspaniałą rodzinę
          (pochodzenia), dziecko i co najwazniejsze: wiarę w siebie. Jestem
          pod wrażeniem i życzę szczęścia. (Natomiast oburza mnie wypowiedź
          sugerujaca, że nie powinna uczyć w szkole. A niby czemu? Może dawac
          przykład dzieciom hartu ducha i niepoddawania się, nigdy nie
          wiadomo, co kogo czeka.)
          • basia172 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 03.12.07, 11:58
            Bohaterka artykułu jest bardzo dzielna i jej córka ma szczęście ze u takiej mamy się urodziła. Ale co z tatą?
            Ja mam ręce i nogi, a i tak moje dzieci od urodzenia kąpie i przewija mój mąż. Dziewczynie z artykułu na pewno przydałby się partner który by razem z nią wychowywał dziecko.
        • owieczka30 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 12:35
          To nie jest złośliwość, jak szłam do pracy w szkole to oprócz różnych wymaganych
          badań lekarz wypełniał mi kartę czy nie mam żadnych widocznych ułomności ani wad
          fizycznych które uniemożliwiają pracę z dziećmi. Być może to sie teraz zmieniło
          i nie ma takiego wymogu(podejmowałam zatrudnienie w 1992 roku)
      • rezurekcja Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 21:23
        dyrman napisała:

        > Masz rację - w szkole nie mogą uczyć osoby brzydkie, grube, z
        krzywym nosem,
        > odstającymi uszami, zezem. Wszak są różne szkoły i nie wiem, czy
        właśnie takiej
        > nie kończyłaś/kończyłeś.

        Dyrman, nie wiesz, o czym poprzedniczka pisala i niepotrzebnie
        komentujesz tak nieuprzejmie. Swego czasu byl bowiem przepis - a
        chyba nie zostal uchylony - o przydatnosci do zawodu nauczyciela.
        Do wykonywania zawodu nie byly dopuszczane osoby m.in. chore na
        padaczke oraz osoby o "odrazajacym wygladzie".
        • listekklonu Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 23:54
          Czy dla Ciebie brak rąk jest odrażający? Ja w tym nic obrzydliwego nie widzę.
        • moniowiec Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 11:22
          ten przepis chyba się zdezaktualizował - moja ciocia z dośc mocną padaczką uczy, wprawdzie w przedszkolu, ale jest dyrektorką, od kiedy pamietam (a mam już 24 lata).
      • ineznegra Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 08:44
        nie, nie chyba autorce postu sie pomyliły rozne sprawy.
        kazdy nauczyciel musi podpisac taka klauzule dotyczaca wygladu
        zewnetrznego - nie pamietam dokladnie sformulowania, a le chodzi tam
        o takie cechy ktore moga odrzucac (przestraszyc) dzieci. na
        zasadzie, ze pracujesz z mlodymi ludzmi i musisz o tym pamietac
        nie ma oczywiscie mowy o tym, ze niepelnosprawni nie moga uczyc.
        a do angielskiego i tak wezma kazdego (i nie mam tu na mysli osoby
        bez rak, tylko o slabej znajomosci jezyka i bez kwalifikacji np.),
        taki jest niedobor.
        • owieczka30 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 12:37
          Mi akurat w karcie wypełniał lekarz po przeprowadzeniu oględzin:-)
      • adusia0078 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 15:45
        po przeczytaniu pierwszych postów wpadłam w przerażenie. Czy nikogo
        nie stać na wrażliwość, czy wszyscy muszą być cynikami pozbawionymi
        uczuć? Nie jestem egzaltowaną damą, daleko mi też do patetycznych
        uniesień, ale podczas czytania tego artkułu, łzy płynęły mi po
        policzkach. Sama jestem matką dwojga dzieci a mój mąż zajmuje się
        zarabianiem na utrzymanie rodziny(niestety taka nasza polska
        rzeczywistość). wiem, ile trudu wymaga wychowanie dzieci.
        zsatanawiam sie jak idzie opieka nad dziećmi autorom tych postów
    • tomek.sawyer Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 26.11.07, 21:52
      Limanowa2 - po.. cię?
      Sorry że tak ostro, ale tak właśnie myślę, że jesteś ograniczoną osobą pokroju
      ex ministra Giertycha. Fobie to twoje hobby, tak?
      • mark.parker Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 01:10
        Co za piękna historia - historia przetrwania i zwyciętwa nad kalectwem. Co do
        noszenia dziecka - widziałem tu, w USA, reportaż o bezrękiej matce, która
        sprawiła sobie nosidełko (zwykła chusta związana czterema rogami) i przenosiła
        dziecko w zębach, albo zawieszone na szyi. Na pewno zaznało więcej miłości niż
        niejedno pełnosprawnych rodziców. W wychowaniu dziecka zawsze uczestniczą poza
        matką inni ludzie - sąsiadka, przyjasciółka lub zawodowa opiekunka, która z nim
        posiredzi, kiedy matka ma inne obowiązki, wychowawca/wychowawczyni. Cieszę się,
        że pani Ania ma oparcie w rodzinie. Chciałbym mieć taką matkę jak ona.
        Co do nauczycieli na wózkach - a cóż w tym dziwnego? Ja sam posługuję się
        wózkiem i prowadziłem lekcvje (dla dorosłych, fakt, ale w naszych szkołach
        podstawowych i średnich - od lat dostosowanych do wymogów niepełnosprawnych
        -uczą się dzieci niepełnosprawne na równi z pełnosprawnymi i uczą
        niepełnosprawni nauczyciele. A gdzie dziecko ma żpoznać, co to hart ducha?
        Czytając żywoty świętych? Swięci są wśród nas, trzeba się tylko rozejrzeć :) I
        nie zajmować im oznakowanego parkingu.
        Czy ta opowieść jest płytka? Jest głęboka uczuciowo w stopniu, na jaki niewielu
        stać. Zyczę tej matce udanej córeczki i powodzenia w życiu, a Kościołowi, który
        tak się troszczy o nienarodzonych, żeby zauważył tę historię i zapytał, czy może
        jej podesłać zakonnicę do pomocy. Niech sobie przy tej Małej kontempluje
        wielkość B-ga i różnorodność Jego Stworzenia.
        • mark.parker A kiedy brajkuje rąk... 27.11.07, 01:21
          Od udaru mózgu mam niezbyt sprawną lewą rękę (nóżkę też). Kiedy leżałem w
          szpitalu, zastanawiałem się, jak obejmę swego kochanego chłopca i czy mnie nie
          odrzuci. Podzieliłem się z nim tą myślą - roześmiał się, postukał mnie w pierś i
          powiedział: "Przecież TU nic się nie zmieniło!" Codziennie przybiegał z
          jedzeniem (po chjińskie pierożki latał na drugi koniec miasta, bo innych nie
          chciałem, w końcu przytaszczył kuchenkę mikrofalową "Przecież nie możesz mi
          umrzeć z głodu!") i sprawił, że nie straciłem wiary w siebie. A kiedy sprawił mi
          już wózek elektryczny, jeździłem z nim na kolacje w okolicznych restauracjach,
          pomagał mi kroić mięsko. To się nazywa dobroć i miłość, Moi Drodzy.
          • listekklonu Re: A kiedy brajkuje rąk... 27.11.07, 23:56
            Mark, uwielbiam Twoje opowieści ku pokrzepieniu serc. Naprawdę, aż miło się
            czyta w ogólnej powodzi bluzgów na całym naszym forum :)
            • gulcia77 Re: A kiedy brajkuje rąk... 12.12.07, 07:43
              Też serdecznie pozdrawiam mark.parker! :)
              A co do stosunku do ludzi niepełnosprawnych - od podstawówki przyjaźnię się z dziewczyną, która w wieku 8 lat miała wylew i od tej pory ma sparaliżowaną lewą rękę i niedowład lewej nogi. Ona niestety straciła dzieckko - poroniła w trzecim miesiącu ciąży. Byłam z nią u lekarza i największe zdziwienie "pani doktor" wzbudził fakt, że niepelnosprawna dziewczyna sobie kogoś znalazła. Co więcej, ten człowiek jest z nią na dobre i na złe i utrata dziecka była ich wspólną tragedią. Takie to mamy tolerancyjne i empatyczne społeczeństwo...
        • monash Mark Parker ?? - dziwne, 22.02.10, 10:04
          piszesz zza swiatow?
          "Mark Parker - Marek Krzyżański zmarł 12 marca 2009 roku w wieku 54
          lat."
    • szatanskipomiot Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 05:33
      Za to Ty dzielisz sie z nami swoimi "glebokimi" przemysleniami.
      Gdzie znalazlas informacje o "zatrudnionym sztabie ludzi"? Czy jesli
      mlodej mamie (niepelnosprawnosc nie ma tu zadnego znaczenia) pomaga
      rodzina i znajomi oznacza to, ze nie "jest" ona matka? Fakt, ze tak
      wiele osob chetnie jej pomaga znaczy tylko, ze jest ona lubiana
      osoba ktora ma wielu przyjaciol.
      Co do wiazania haftanika, Pani Ania haftuje wiec pewnie nie sprawi
      jej to najmniejszej trudnosci :)
      • ineznegra Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 08:51
        "sztab ludzi" to zatrudnia moja znajoma Madzia - zdrowa i silna
        krowa (z rekami, nogami, samochodem i kasą - co znacznie wiele spraw
        ułatwia, mieszkajaca w jednym z wiekszych miast Polski- co tez
        ułatwia), ktorą przerasta zajmowanie sie dzieckiem i sprzatniecie
        domu w ten sam dzień. do pracy nie chodzi, bo nie chce. 4 do 6 osob
        jej pomagaja stale (oprócz męza, 2 babcie i 2 dziadków i kolezanka).
        i sie nie wstydzi...
        A nawet wyszywac nie umie.
        więc przestacie mi tu gadać o sztabach ludzi...
        • meth.p Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 09:43
          ineznegra napisała:
          > "sztab ludzi" to zatrudnia moja znajoma Madzia - zdrowa i silna (...)
          > i sie nie wstydzi...
          > A nawet wyszywac nie umie. więc przestacie mi tu gadać o sztabach ludzi...

          Ditto! A mlodej i pieknej mamie gratulacje.
    • limanowa2 Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 09:15
      No tak to już jest jak wypowiada się ktoś kto zupełnie nie ma pojęcia o czym
      mowa. Niestety studiując musiałam podpisać zaświadczenie, że nie będę uczyć
      dzieci i ... pokazano mi zapis. Też bardzo bym chciała, aby uznano mój wózek za
      normalny widok CZłOWIEKA.To było -warunkiem- studiowania-super/nie ma
      dyskryminacji/. Tak mało państwo wiecie o życiu niepełnosprawnych oprócz
      artykułów, które przeczytacie i SłOWEM wesprzecie lub tak jak w tym przypadku
      obrzucicie mnie błotem.Ten zapis dyskryminujący zatrudnianie osób
      niepełnosprawnych był wielokrotnie wertowany na forach ON.Dziękuję za wypowiedzi
      "znafców" tematu. Nie wspomnę o słowie przepraszam.... dla nich zrozumienie
      tematu także wykracza poza ich wykształcenie.
      • ewamonika1 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 27.11.07, 12:41
        Czytałam o tym przepisie i rozumiem Limanową.

        Mam syna, którego wada ręki w porównaniu z wadą bohaterki reportażu
        to "nic" (P. nie ma od urodzenia lewej dłoni) i na razie spotkałam
        się z odmową przyjęcia syna do przedszkola, mimo tego, że nie
        istnieją przepisy, które byłyby podstawą takiego kroku dyrekcji.

        Dyrektorka przedszkola nawet nie chciała zobaczyć P., przez telefon
        dowiedziałam się, że "takie dzieci" powinny być przyjmowane
        wyłącznie do przedszkoli integracyjnych, bo tam im będzie dobrze (wg
        pani dyr. P. będzie zawsze ostatni, zawsze będzie potrzebował ekstra
        pomocy itp.).

        Jeśli ww akcje dzieją się już na etapie przedszkola, to jestem
        przekonana, że potem może być różnie. Jedni z Was mieli szczęście
        trafić na normalnych pracodawców, którzy nie robili trudności, inni
        wręcz przeciwnie.

        e.
        • limanowa2 Re: 27.11.07, 13:01
          ewamonika1
          Dokładnie tak jest :( śmieszą mnie zarzuty osób, które tutaj piszą o mojej
          głupocie, ale niestety to nie ja ten zapis wymyśliłam. Oni nawet nie wiedzą, że
          on istnieje, ale tak łatwo napisać tyle obelg, nie mając zupełnie wiedzy na ten
          temat.Dlatego pytałam poważnie czy nadal ten zapis pokutuje skoro bohaterka pracuje.
          Jedyne co mogę Tobie napisać to walcz i nie poddawaj się, ale nie jest tak jak
          ktoś tu napisał, że Konstytucja gwarantuje równość,...niech tylko to spróbuje
          przełożyć na życie, a dokładniej nadgorliwych urzędników.Przede wszystkim życzę
          Ci abyś trafiała na jak największą liczbę żYCZLIWYCH ludzi.
          • ewamonika1 Re: 27.11.07, 20:53
            limanowa2 napisała:

            Przede wszystkim życzę Ci abyś trafiała na jak największą liczbę
            żYCZLIWYCH ludzi.

            ------
            dzięki i nazwajem :)

            ewa
            • pavle nie można poddawać się głupim przepisom 12.12.07, 16:19
              nie warto poddawać się bez walki głupim przepisom i urzędnikom, pewnie że
              łatwiej jest od razu zrezygnować, ale prawdziwa dzielność polega na tym, żeby o
              swoje zawalczyć.

              obie panie na pewno dobrze wiedzie, jaką to daje satysfakcję. warto o tym
              pamiętać cały czas.

              mimo że sam nie jestem niepełnosprawny, to zdarzało mi się zawalczyć o konkretne
              sprawy dla moich niepełnosprawnych znajomych, i wiem dobrze że główna metoda na
              sukces w takich sprawach nazywa się: upór.
              • ewamonika1 Re: nie można poddawać się głupim przepisom 12.12.07, 16:43
                pavle napisał:

                > nie warto poddawać się bez walki głupim przepisom i urzędnikom,
                pewnie że
                > łatwiej jest od razu zrezygnować, ale prawdziwa dzielność polega
                na tym, żeby o
                > swoje zawalczyć.

                -----
                czym innym jest zawalczenie o jednorazową akcję dla
                niepełnosprawnego znajomego, a czymś zupełnie innym jest oddanie
                dziecka na 4 lata do przedszkola kierowanego przez dyrektorkę, która
                uważa, że "takie dzieci" powinny uczęszczać wyłącznie do placówek
                integracyjnych.

                Mam troje dzieci i wiem, jak nieprzychylność kogoś z grona
                pedagogicznego odbija się na dziecku, więc pozwól, że sama ocenię,
                czy warto w tym wypadku się upierać.

                Co do uporu jeszcze - trudno jest z forum wywnioskować, czy ktoś
                jest taki czy inny, zapewniam Cię. I nie jest moją intencją robienie
                tu wykładu nt. tego, czym jest dzielność.

                Ty wiesz swoje, ja mam swoją bajkę i zostańmy przy tym ;)


                pozdr.
                ewa
          • sufsul Re:ech limanowa... 12.12.07, 11:58
            przez ciebie nie mogę do końca doczytać wszystkich opinii...
            Przepis - na razie mniejsza, z twojej opinii wybija się na plan
            pierwszy potępienie i ... zazdrość, dziwisz się, że zdecydowała się
            na dziecko? Wspaniale! Daje sobie radę codziennie, przez drogę do
            wykształcenia, pracy, macierzyństwa. Będzie wspaniałą matką, bo ma w
            sobie miłość i zaradność, jestem szczęśliwa, że dana jest jej i ta
            misja... Pogardę czuję dla samca i zazdrośników!
            • zalur Re:ech limanowa... 12.12.07, 20:31
              zgadzam się z przedmówcami; limanowa uczepiłaś się tematu przepisu (czy jego
              braku/ niesprawiedliwości/ nietolerancji) - ok,. pewnie większość się zgodzi, ze
              kraj mamy jaki mamy; ale nie zamydlaj tym oczu - nie tego dotyczy zasadniczy
              zarzut większości osób - chodzi o twoją pierwszą wypowiedź - absolutnie
              bezduszną i podłą, przesyconą zazdrością i zawiścią; płytka to jest twoja
              wypowiedź, a "płytkości" bohaterki to byś się pewnie mogła utopić. Ta pełna
              radości i optymizmu, dzielna dziewczyna i kochająca matka ma prawo do tego
              samego co my wszyscy - czyli do posiadania dziecka, i w przeciwieństwie do
              ciebie nie kieruje się kalkulacją, czy niby-rozsądkiem w analizowaniu
              potencjalnych przeszkód, lecz sercem, które chyba w twoim przypadku - wybacz -
              przesiąknięte jest zgorzknieniem i próbą negowania prawa do szczęścia i radości
              innych osób niepełnosprawnych
              myślę, że bohaterka artykułu nigdy nie wypowiedziałaby się o tobie w ten sposób;
              narzekasz na przeszkody w życiu i nietolerancyjne społeczeństwo to spójrz w
              lustro - sama jesteś wzorcowym reprezentantem tych, których piętnujesz
          • titta Re: 12.12.07, 13:12
            A jednak jest to glupota. Bo nawet jesli podpisalas cos na studiach
            to nie ma to zadnej mocu prawnej. Do pracy przyjmuje
            dyrektor/wlasciciel szkoly i to od nich bedzie zalezalo czy uznaja
            twoj wyglad za odrazajacy czy nie.
            To ze w jakims przedszkolu pracuje glupia dyrektorka to tez nic nie
            znaczy. Strasznie mi przykro ze tak jest. Moze trzeba sprawdzic w
            drugim i trzecim przedszkolu. a wrazie czego uprzec sie zeby maly
            przyszedl na dni otwarte i udowodnic ze swiatie sobie radzi.
            Trzeba walczyc o swoje, a nie przejmowac sie cudza glupota.
            Pozdrawiam serdecznie i rzycze sily!
            • ewamonika1 Re: 12.12.07, 14:11
              titta napisała:

              > To ze w jakims przedszkolu pracuje glupia dyrektorka to tez nic
              nie
              > znaczy. Strasznie mi przykro ze tak jest. Moze trzeba sprawdzic w
              > drugim i trzecim przedszkolu. a wrazie czego uprzec sie zeby maly
              > przyszedl na dni otwarte i udowodnic ze swiatie sobie radzi.
              > Trzeba walczyc o swoje, a nie przejmowac sie cudza glupota.
              > Pozdrawiam serdecznie i rzycze sily!

              Tito,
              tak naprawdę, to jeśli samemu nie doświadczyło się sytuacji o której
              piszę, trudno jest przyjąć, ze "to też nic nie znaczy". Dla jednego
              tak, dla drugiego nie. Jak w życiu.

              Co do zdania "trzeba walczyć..." - przecież nie siedzę z synem na
              chodniku i nie czekamy cierpliwie na podstawówkę, a znalazłam
              kolejne przedszkole (pisałam o tym zresztą).

              pozdr.
              e.
              • titta Re: 12.12.07, 14:50
                "przecież nie siedzę z synem na
                chodniku i nie czekamy cierpliwie na podstawówkę, a znalazłam
                kolejne przedszkole"
                No i brawo! Rzeczywiscie nie jestem niepelnosprawna i choc ma takich znajomych,
                nie wiem jak to jest. Co wiecej, mieszkam w kraju gdzie niepelnosprawnosc
                traktuje sie normalnie. Niemniej jednak kazdy ma jakies problemy - a to ze
                znalezieniam parcy, a to z urzedem , w ktorych sie wydawalo, ze nie ma prostego
                wyjscia i trzeba bylo "system" przystosowac co siebie, a nie przejmowac sie tym
                co ludzie moiwa... Wiem, ze osoby chore/rodzice dzieci niepelnosprawnych czasem
                sa skazane na taka walke non stop. Ale nie poddajac sie walcza o lepszy swiat
                nie tylko dla swoich dzieci ale tez dla innych. Glupi ludzie jednak byli i beda.
                I najlepsze co mozna zrobic to sie tym nie przejmowac i robic swoje. Pozdrawiam.
        • croyance Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 13:08
          Co za okropny, nietolerancyjny, ksenofobiczny kraj! Ktos naprawde
          powinien zrobic z tym porzadek.
      • listekklonu Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 00:06
        Limanowa2, tutaj nie ma za co przepraszać. Przepis, nawet jeśli istnieje, to
        jest po prostu skrajnie durny. I może warto by było jakoś zadziałać, żeby go
        zmienić?
        • limanowa2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 12:09
          Całkowicie mnie nie zrozumiano, ale Ci którzy mieli styczność z tym zapisem
          /ewamonika1 czy rezurekcja/ doskonale wiedzą o co chodzi. Ja także sama nie mam
          nic przeciw ludziom na wózku, bez rąk itd.Sama jestem osobą niepełnosprawną,
          więc jak miałabym czelność z kogoś się śmiać?!/jak widać prawdą jest, że
          większość nie rozumie tekstu pisanego/.Mój stosunek do bohaterki jest
          jednoznaczny w moim pierwszym poście /nadal życzę bohaterce powodzenia i sił,
          choć sama nigdy nie podjęłabym takiej decyzji, ale to już mój osobisty
          problem-prawda?/.Każdy człowiek zasługuje na szacunek, bo jest bez względu na to
          jak wygląda człowiekiem.Powołanie się na zapis był z mojej strony autentycznym
          zaciekawieniem, gdyż sama kiedyś byłam zainteresowana taką pracą,ale już na
          studiach podsunięto mi kwitek do podpisu, że nie będę nauczać /bo ...siedzi pani
          na wózku/. O tym zapisie była mowa wielokrotnie na forach ON i TV. Dlatego nie
          ja powinnam przepraszać,bo nie ja w swoim życiu się nim kieruję,ani nie ja go
          wymyśliłam, ale jeśli ktoś nie rozumie tekstu pisanego i pisze:

          Limanowa2 - po.. cię?
          Sorry że tak ostro, ale tak właśnie myślę, że jesteś ograniczoną osobą pokroju
          ex ministra Giertycha. Fobie to twoje hobby, tak?
          To komu brak wychowania, kultury i wykształcenia? wszedł nie znając tematu,
          poprzeklinał i nawet nie ma odwagi sie przyznać, że nie zrozumiał tekstu
          pisanego, że nie wie nic o przepisach, nic o mnie itd, itd., ale odwagę ma, bo
          jest anonimowy-takie to prostackie. Najlepiej wymagać, żądać od kogoś,
          wyrozumiałości i kultury,/jak widać mnie o to posądzono/,ale ... samemu tego nie
          czyniąc. W swoim rozumowaniu patafyanna czy tomek.sawyer całkowicie zatoczyli
          błędne koło.Płyciutkie rozumienie.
          Serdecznie pozdrawiam.
      • mfs0 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 06.12.07, 15:30
        limanowa2,

        Niekoniecznie się zgadzam z Twoimi tezami, ale świetnie ujęłaś to co
        mnie w podobnych wątkach zawsze razi - gros dyskutantów och jak
        dobrze życzy ON, albo och jak się oburza na spotykającą ich
        niesprawiedliwość. Tylko że te napady empatii i/lub ekspiacje równie
        dobrze mogłby dotyczyć Pigmejów, bo są zazwyczaj czysto wirtualne...
        • limanowa2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 06.12.07, 17:00
          Ja nie neguję decyzji bohaterki bo TO TYLKO I WYłąCZNIE JEJ DECYZJA I JEJ żYCIE
          nikt z nas na nią nie ma wpływu. Pisząc, że nie miałabym odwagi zaznaczyłam -ja,
          raz jeszcze powtórzę ja. W myśl zasady, że każdy jest kowalem swojego losu :).
          Ponieważ nikt /prawie nikt/ tutaj nie zrozumiał sensu mojej wypowiedzi
          potraktowano ją jako niegrzeczną w stosunku do bohaterki /a nie autorki
          tekstu/,nie zwracając już choćby uwagi na miłe życzenia z mojej strony w stronę Ani.
          Zarzucono mi brak bladego pojęcia o dzieciach /a zaznaczyłam w poście, że wiem
          co to znaczy wychowywać dzieci bo to robię itd./Co do artykułu, że jest płytki,
          każdy MOżE MIEć własne odczucia, jeśli tak krytyczny był wydźwięk mojego postu
          to dotyczył właśnie ujęcia tematu przez autorkę /wyraża podziwi, że co?..., że
          ktoś bez rąk urodził dziecko?!/W ten sposób raczej pokazała płytkość swojego
          myślenia /kompletny brak wiedzy na temat anatomii człowieka? bo ja tak to
          odebrałam/ tylko i wyłącznie do tego ograniczyła swój artykuł-do czystej
          fizjologii.Znów zaznaczę, że to MOJE ZDANIE.
          Co do Twojej wypowiedzi, że pociecha słowna, a zwłaszcza werbalna nijak się
          przekłada nad życie chyba komentować nie trzeba, a do tego właśnie tutaj
          wypowiadający się ograniczyli, ale mi już się nie chce udowadniać, że wielbłąd
          ... ;)Jeśli ktoś czyta i nie rozumie co czyta to już jego problem. Serdecznie
          pozdrawiam.
      • croyance Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 13:10
        Limanowa, tak dlugo zylas w nietolerancyjnym srodowisku, ze
        uwierzylas w to, co Ci mowia (vide Twoj pierwszy post). Bardzo
        wspolczuje. To sa jakies absurdy - i to, co przezywasz, i to, co w
        zwiazku z tym mowisz.
      • ma_dre Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 11.06.08, 15:44
        limanowa2 podejscie do niepelnosprawnych to pewnie tylko jedna z wielu
        niegodziwosci istniejacych w polskim prawie... na pewno nie jestem sobie w
        stanie wyobrazic jak na codzien wyglada twoje zycie, takich rzeczy sie nie wie,
        poki sie ich nie przezyje.
        nie odmawiaj bohaterce artykulu prawa do macierzynstwa... prawo do paru rzeczy
        los juz jej odebral ...
    • claratrueba Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 13:11
      Ten dyskryminujący zapis jest goła prawdą o naszym stosunku do
      niepełnosprawnych. Demonstracyjna litość, żadne tam zrozumienie. I niech go nie
      widzę, bo mi psuje krajobraz. A nauczycie nie może być na wózku, bo dzieci by
      zobaczyły, że to w pełni człowiek. Nie daj Boże, mądrzejszy od niejednego na
      nogach. Gdzie Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Osób Niepełnosprawnych?
      Bohaterka poradzi sobie, z pomocą ludzką czy bez. Jej decyzja o byciu matką jest
      dla mnie bardziej racjonalna niż panienek bez zawodu, wykształcenia i pracy,
      które chcą mieć dzidziusia a potem jakoś będzie.
      • ewamonika1 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 13:43
        claratrueba napisała:

        "I niech go nie widzę, bo mi psuje krajobraz".

        wracając jeszcze do tematu odmowy przedszkola - Twój cytat pasuje do
        tej sytuacji jak ulał. Patrzę codziennie na przedszkole, które jest
        tuż obok naszego bloku. Widzę dzieci, które idą na spacer. Tak jak
        kiedyś napisałam "czyste rasowo, bez żadnych ubytków" - pani
        dyrektor jest na pewno dumna z "zasobów", jakie pozyskała. Zdrowe
        dzieci zdrowych rodziców... A reszta niech się "gdzieś podzieje".

        I czasem w takich chwilach zastanawiam się, czy ona w ogóle pamięta
        o rozmowie nt. naszego syna? A ilu innym rodzicom odmówiła? Czy tacy
        ludzie zdają sobie w ogóle sprawę, że robią źle?

        e.
        • limanowa2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 17:13
          U mnie jest podobnie, odbiegając trochę od tematu. Z okien swojego domu widzę
          szkołę, integracyjną, z windą itd.Wiem, że są problemy z kadrą zwłaszcza z
          angielskiego. Skąd? Stąd, że dzieci nie mają lekcji po kilka z rzędu, robią się
          zaległości, następnie po kolejnych zastępstwach rodzice wraz z dziećmi z tej
          szkoły ... zjawiają się u mnie na korepetycjach, co za bezsens. Ten dyrektor też
          jest pewnie dumny, że wygląd jego pracowników jest "czysty rasowo".
    • moniczkka21 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 28.11.07, 19:20
      Moj dobry kolega jezdzacy na wozku uczy historii w technikum juz od
      wielu lat zreszta.
      • bernadeta-k Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 30.11.07, 21:08
        Droga Aniu!(może przeczytarz ten wpis)Chciałabym serdecznie
        pogratulować odwagi!!! Życzę Ci byś mogła cieszyć się każdą chwilą
        macierzyństwa do którego każda kobieta ma prawo. Mam nadzieję, że
        Emilka czuje się już lepiej, trzymam za Was kciuki... Pozdrawiam
        mama Bartka(2.5l.) i Emilki Marii(13mc).
    • reyka Po raz pierwszy brakuje mi rąk 01.12.07, 22:57
      ujal mnie artykul. i pomyslec, ze tylu "normalnych" rodzicow nie
      potrafi docenic tego, co ma.....:)
      a co do przepisu, kurcze, kiedy polacy znormalnieja? kiedy takie
      bezsensowne przepisy zostana spalone na stosie? i kiedy zmieni sie
      stosunek spol do osob niepelnisprawnych? kiedy ludzie przestana sie
      nad takimi osobami uzalac, a zaczna im ulatwiac istnienie w
      spoleczenstwie na rownych prawach? bo czasem naprawde nie trzeba
      wiele
    • sol0 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk /limanowa2 02.12.07, 18:25
      Płytka, to jest ta zgorzkniała osoba - komentująca, która niestety
      MATKĄ nie jest i bladego pojęcia nie ma na ten temat.
      Ja uważam, ze artykuł jest bardzo "głęboki" i przejmujący. Pokazuje
      świat dziewczyny bez rąk, która zaraża radością życia, szczerością i
      odwagą, tych cech brakuje wielu osobom pełnosprawnym.
      Jestem pełna podziwu.
      Jestem Matką i chociaż mam ręce też nieraz mi ich "brakuje" przy
      moim dzieciątku (przydałaby sie dodatkowa para :-)
      • limanowa2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk /sol0 03.12.07, 09:32
        Nie znasz mnie i przykro mi, że nazywasz mnie zgorzkniałą osobą, zupełnie nic
        nie wiedząc o mnie ani o moim życiu /moich wszystkich wypowiedzi nie chciało się
        pewnie przeczytać, ale rzucić osąd tak łatwo-prawda?
        Nadmieniam raz jeszcze od 20 lat wychowuję dwójkę dzieci /nie swoich, czyli
        biologicznie nie swoich, ale emocjonalnie jak NAJBARDZIEJ :)/ i masz nadal
        odwagę twierdzić, że nie mam bladego pojęcia? Poruszam się na wózku. Na nic już
        z Twojej strony nie liczę, także tym wpisem wiele o sobie powiedziałaś, takie to
        wszystko przykre, jak czyta się wyrywkowo i bez zupełnego zrozumienia
        tekstu.Pozdrawiam serdecznie.
        • czarny_petrus Re: limanowa2, serdecznie Cie pozdrawiam 12.12.07, 13:14
          Podoba mi sie Twoja szczerosc, madrosc, odwaga.
          koniecmilczenia.pl/art/45mgo.html
          • limanowa2 Re: PUDŁO czarny_petrus 12.12.07, 20:07
            Sory, ale zupełnie z linkiem nie trafiłeś i nie pojmuję Twojej aluzji, ale po
            tych wypowiedziach na tym forum, gdzie zamiast dyskusji o artykule, rozpoczęły
            się sądy nad moją osobą /jak to się ma do zdolności rozumienia tekstu, że nie
            wspomnę o kulturze/ to już mnie nic nie zdziwi. Pudło-niestety czarny_petrus,
            nikt mnie nigdy jak dotąd nie skrzywdził na szczęście:)w związku z czym jestem
            osobą całkiem szczęśliwą, takie mam po prostu poglądy, a mam prawo je mieć, ale
            już chyba nie powinno się mieć prawa posądzać kogoś o coś, zupełnie tej osoby
            nie znając...(?)Pozdrawiam
    • beduinka Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 03.12.07, 13:31
      Podziwiam Anię i życzę jej jak najwięcej sił... ma w sobie wiele miłości i
      radości życia ;-) A tym da się przezwyciężyć wiele...
    • qulqa zadna sensacja 12.12.07, 07:59
      Zadna sensacja.
      W moim miescie ma dziecko dziewczyna bez obu rak i obu nog.
      Wspaniala. Dziecko jest chciane, wyczekane.
      Ja opiszcie.
      • hipopotamama Re: zadna sensacja 12.12.07, 08:56
        qulqa napisała:

        > Zadna sensacja.
        > W moim miescie ma dziecko dziewczyna bez obu rak i obu nog.
        > Wspaniala. Dziecko jest chciane, wyczekane.
        > Ja opiszcie.

        A masz w sobie choć tak maleńkie ziarno empatii żeby pojąć tym swoim ubogim
        rozumkiem, że nie o sensację tu chodzi?
        • qulqa Re: zadna sensacja 12.12.07, 12:58
          hipopotamama napisała:
          > A masz w sobie choć tak maleńkie ziarno empatii żeby pojąć tym
          swoim ubogim
          > rozumkiem, że nie o sensację tu chodzi?

          A powiedz, czemu innemu ma sluzyc ten artykul, jesli nie sensacji?
          Empatii nie mysle nawet wykazywac - osoby niepelnosprawne nie zycza
          sobie, zeby im wspolczuc. Chca byc traktowane normalnie.
          • and_nowak Nie rozumiesz pojęcia empatia 12.12.07, 13:21
            qulqa napisała:
            > A powiedz, czemu innemu ma sluzyc ten artykul, jesli nie sensacji?

            KAŻDY artykuł służy sensacji. Każdy. O rzeczach nieciekawych się nie pisze, bo
            ich nikt nie czyta. Na tym polegają wszelkie "wydarzenia". Może to być nowe
            Porsche Dody, kolejne "obrażenie się" prezydenta Kartofla, ciele z wiema
            głowami, czy matka bez rąk.

            > Empatii nie mysle nawet wykazywac - osoby niepelnosprawne nie zycza
            > sobie, zeby im wspolczuc. Chca byc traktowane normalnie.
            Normalne traktowanie nie przeczy empatii! Empatia to nie jest SYMpatia. Sprawdź
            w słowniku. Empatię może wykazywać kat wobec ofiary. Ba, taki kat będzie
            sprawniej torturował.

            A co do kobiety - Tak, ma ciężko. Dodatkowo ojciec chyba nie się nie przejął
            dzieckiem. Ale ma pomoc najbliższych. Ma prawo do tej pomocy.

            Wkurza mnie podejście wobec niepełnosprawnych w stylu:
            "damy ci jeść, a ty siedź w domu i nie przeszkadzaj nam w NORMALNYM życiu. Nie
            zawracaj głowy podjazdami, brailami, nie próbuj nogami przewijać dziecka. Nie
            miej dziecka, nie powinnaś bo to nierozważne, NIE MASZ PRAWA".
            Kto do ciężkiej cholery ustala takie prawa ???
      • croyance Re: zadna sensacja 12.12.07, 13:16
        BTW, w Londynie na Trafalgar Square jest pomnik Alison Lapper,
        dziewczyny bez rak i nog, w ciazy. Tu macie link:
        mocoloco.com/art/archives/quinn_lapperb_sept_05.jpg
        tinyurl.com/3c9qcf
        Jakos nie widzialam uciekajacych w przerazeniu dzieci ...
    • hexagon12 Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 08:51
      Dawno nie czytałem tak optymistycznego artykuły.Pani Aniu jest Pani
      wyjątkową osobą!Przyznam się,że dotąd na widok osoby
      niepełnosprawnej miałem ochotę jak najszybciej uciekać bo bałem
      się,że nie będę umial się zachować, że będzie coś ode mnie chciała a
      ja nie ma czasu,pieniędzy,siły...Kiedy się czyta o Pani ma się
      ochotę Panią poznać.Zobaczyć Pani świat.Cieszę się,że ten tekst
      wpadł mi ręce chociaż żona zawsze skrzętnie ukrywa Wysokie Obcasy
      przede mną i synem bo mówi,że to takie babskie pisemko.Nie prawda!!!
      Mówię wam faceci czasem warto do tej gazety zajżeć.Człowiek ma wtedy
      inną prespektywę,w każdym razie ja dzięki temu artykułowi na pewno
      mam.Oby więcej takich tekstów!!!A osobom które są zgorzkniałe i
      smutne chcę życzyć żeby umiały przejść ponad to i dostrzec w
      otoczeniu coś/kogoś pozytywnego!!!
    • r_mol Dość lekkomyślna i nieodpowiedzialna osoba 12.12.07, 09:13
      Skoro nie może się zajmować dzieckiem jak należy (a nie może z
      powodu kalectwa), to trzeba się było zabezpieczyć. Czemu dziecko ma
      cierpeć przez głupotę matki?
      • manki3 Re: Dość lekkomyślna i nieodpowiedzialna osoba 12.12.07, 09:28
        r_mol napisał:

        > Skoro nie może się zajmować dzieckiem jak należy (a nie może z
        > powodu kalectwa), to trzeba się było zabezpieczyć. Czemu dziecko
        ma
        > cierpeć przez głupotę matki?
        Zastanów się co Ty mówisz ! Z artykułu wynika że dziewczyna sobie
        daje świetnie radę ! Daje głowę że jest lepszą matką niż niejedna
        pełnosprawna kobieta !!!!
        • r_mol Aha - zajmie się...zrób mały eksperyment 12.12.07, 09:43
          Spróbuj choćby przez 15 minut wykonywać zwykłe czynności lewą ręką.
          Niepełnosprawni sobie zwykle JAKOŚ radzą. Ale rozsądny niedowidzący
          nie wybierze zawodu kierowcy, a kulawy - zawodu gońca. Ale widać nie
          wszyscy są rozsądni...
          • piterbb Re: Aha - zajmie się...zrób mały eksperyment 12.12.07, 13:02
            r_mol ty pojęcia nie masz o tym co piszesz , 15 min lewą ręką to co innego niż
            całe życie wytrenowanymi nogami . Twoje słowa kipią jadem i głupotą , ja jestem
            pełen podziwu dla tej kobiety . Zawiść urasta wręcz do cechy narodowej
            Polaków/na szczęście tylko niektórych/

            jeśli r_mol jesteś rozsądny/na to przestań bredzić i zastanów się nad swoim
            człowieczeństwem/jeśli jesteś w stanie/, ludzki kaleko
          • and_nowak r_mol spróbuj użyć mózgu: leworęczni 12.12.07, 17:47
            r_mol napisał:
            > Spróbuj choćby przez 15 minut wykonywać zwykłe czynności lewą ręką.
            No właśnie: 15 minut.
            Osoby leworęczne robią to całe życie. Osoby jednorękie radzą sobie różnie, ale
            jednorękie od urodzenia DUŻO lepiej.
            Widziałem kiedyś w TV bezręką matkę SZÓSTKI dzieci. Matka dzieci CZESAŁA, MYŁA,
            KARMIŁA.
            A potem już kompletny odlot: PRZYSZYŁA DZIECKU GUZIK.

            Ty umiesz przyszyć guzik ?
      • and_nowak Ciebie powinno się strącić ze skały 12.12.07, 10:52
        ...bo widać jesteś niepełnosprawny. Intelektualnie.
        Każdy ma prawo do życia i do dzieci. Jej dziecko jest zdrowe. To matce jest
        trudniej, ale ma pomoc, daje sobie radę.

        Co byś zrobił z matką, która UTRACIŁA ręce ? Należy zabić ją z dziećmi, czy
        tylko ją, a bachory do sierocińca ?

        Ciebie na starość powinno się wywieźć na wysypisko, bo będziesz niepotrzeny. W
        zasadzie, to po co czekać?
        • magdam26 Re: Ciebie powinno się strącić ze skały 12.12.07, 11:46
          > Jej dziecko jest zdrowe <

          Jej dziecko ma (w reportażu) dopiero miesiąc.
          To czy jest zdrowe - dopiero się okaże. (np. astma i cukrzyca to na
          co chorujemy ja i mój mąż - objawiła się u nas koło 2-3 roku życia).
          Gdybysmy mieli dziecko - to pewnie też w tym wieku - uznano by je za
          zdrowe.
          • titta Re: Ciebie powinno się strącić ze skały 12.12.07, 13:03
            Brak rak widac odrazu. A chyba o takie zagrozenie chodzilo w tym
            przypadku? Gdyby podazac twoim tokiem rozumowania, to nikt nie
            powinien miec dzieci, bo kazdy ma jakas mutacje ktora moze
            nieswiadomie przekazac i dziecko bedzie chore. Przejdz sie na
            spacer. dobrze zrobi na myslenie.
        • bromba_bez_glusia Re: Ciebie powinno się strącić ze skały 12.12.07, 14:08
          > Każdy ma prawo do życia i do dzieci.
          -------------------
          Prawo do dzieci ma kazdy, zgoda. Ale nie kazdy powinien bezmyslnie z
          tego prawa korzystac.
          Wiem ze zaraz zostane ostro zjechana, ale coz...
          Bohaterka wg mnie postapila egoistycznie. Po prostu zaspokoila swoj
          instynkt macierzynski. W efekcie wychowa dziecko w rodzinie bez ojca
          (bo jak rozumiem rola ojca sprowadzila sie do zaplodnienia i
          odebrania ze szpitala), w otoczeniu rodziny, ktora tez niekoniecznie
          musi miec ochote zajmowac sie dzieckiem, ale wyjscia przeciez nie ma
          w tej sytuacji.
          Nie przecze ze da dziecku duzo milosci itp, ale macierzynstwo trzeba
          planowac odpowiedzialnie....czy sie ma rece czy nie.
          I gadanie ze sa matki ktorym urwalo rece, albo mezowie je rzucili
          jest bez sensu. Te kobiety tego nie wiedzialy zachodzac w ciaze, a
          bohaterka sytuacje miala klarowna.
          • and_nowak Bromba, to nie tak 12.12.07, 17:42
            Bromba,
            zakładasz, że dziecko to była świadoma decyzja. A nie była. To nie było tak:
            "chcę mieć dizecko, spłodzimy je w drugiej połowie przyszłego kwartału". To
            dziecko powstało "naturalnie", jak kto woli przez nieuwagę.
            Co, miała się wyskrobać, bo nie ma rąk ?
            A jej matka urodziła dziecko bez rąk, zajęła się nim, chociaż ma kilkoro innych.

            Teraz przenieśmy się do "oburęcznej" rodziny, gdzie tatuś i mamusia lubią wypić.
            To dopiero jest nieodpowiedzialność!

            Żeby było jasne: też uważam, że Ania "pojechała po bandzie", ale widać, że jest
            osobą naprawdę zaradną: skakała ze spadochronem, sama podróżuje, roi zakupy,
            ukończyła studia, pracuje.
            Znam rozlazłem ci*py, które nie pracują i do dziecka potrzebują pomocy własnej
            mamy.
            Z tego też powodu i z faktu, że dziecko "samo przyszło" uważam, że argumenty o
            egoizmie i nieprzemyśleniu są całkowicie bezpodstawne.
            • bromba_bez_glusia Re: Bromba, to nie tak 12.12.07, 20:02
              Uwazam, ze rozsadnym ludziom dzieci "same nie przychodza". A Ania jako osoba
              wyksztlacona, wie co nieco o antykoncepcji. Tym bardziej ze jak wynika z
              artykulu, z ojcem dziecka nie sa chyba mocno emocjonalnie zwiazani.

              I zeby tez jasnosc byla: nie potepiam dziewczyny i naprawde dobrze jej zycze.
              Denerwuje mnie tylko robienie z niej bohaterki. Bo wsytarczy wysilic lekko
              wyobraznie zeby uzmyslowic sobie, ze oprocz zapiniania kaftanika i zmieniania
              pieluch jest mnostwo czynnosci ktore trzeba wykonac przy dziecku,a ktorym Ania
              nie da rady, chocby nie wiem jak chciala. I nie oszukujmy sie, ktos sie musi
              zaopiekowac nia i dzieckiem, skoro tatus sie nie rwie do pomocy. I kto ma to
              robic? Rodzina, a najbardziej matka, ktora, jak wspominasz wychowala juz kilkoro
              dzieci dzieci w tym jedno kalekie, a na starosc bedzie sie zajmowala jeszcze
              wnuczka na pelny etat. I to jest ten egoizm o ktorym mowie.
      • croyance Re: Dość lekkomyślna i nieodpowiedzialna osoba 12.12.07, 13:28
        Taaaa ... jeszcze trzeba zabrac prawa rodzicielskie wszystkim, co sa
        na zasilkach, oraz tym, co maja wyksztacenie nizsze niz matura ...
        albo nie, sterylizowac!
        • croyance Re: Dość lekkomyślna i nieodpowiedzialna osoba 12.12.07, 13:32
          Albo w ogole zakazac rozmnazania sie wszystkim, ktorzy nie sa w
          zwiazkach malzenskich! :-P
    • magdam26 Jestem przeciwnikiem płodzenia dzieci "z nudów" .. 12.12.07, 09:27
      Jestem mężatką od 2 lat, oboje sprawni, niezła praca (mgr inż.)- a
      przede wszystkim - bardzo się kochamy - jesteśmy razem już od 8 lat
      ( 2 po ślubie). Mamy jednak kiepskie warunki mieszkaniowe (mieszkamy
      u teściowej) - a co najważniejsze - kiepskie zdrowie (jedno z nas ma
      astmę a drugie cukrzycę). I z tych powodów - rezygnujemy z
      posiadania dzieci. Wydaje mi się to jedynie rozsądne wyjście. Nie
      chcę by dziecko odziedziczyło choroby i kiepskie zdrowie po nas,
      poza tym - mozemy krótko życ - po co ma wczesnie zostać samo.
      Bardzo chcieliśmy mieć dziecko , ucieleśnienie naszej miłości - ale
      rozsądek - zwłaszcza u mnie - wziął górę.
      Dziwię się, że pani z artykułu - zdecydowała się z mężem powołać
      nowe zycie na ten świat. Nie pomyślała o przyszłości tego dziecka....
      • manki3 Re: Jestem przeciwnikiem płodzenia dzieci "z nudó 12.12.07, 09:32
        magdam26 napisała:

        > Jestem mężatką od 2 lat, oboje sprawni, niezła praca (mgr inż.)- a
        > przede wszystkim - bardzo się kochamy - jesteśmy razem już od 8
        lat
        > ( 2 po ślubie). Mamy jednak kiepskie warunki mieszkaniowe
        (mieszkamy
        > u teściowej) - a co najważniejsze - kiepskie zdrowie (jedno z nas
        ma
        > astmę a drugie cukrzycę). I z tych powodów - rezygnujemy z
        > posiadania dzieci. Wydaje mi się to jedynie rozsądne wyjście. Nie
        > chcę by dziecko odziedziczyło choroby i kiepskie zdrowie po nas,
        > poza tym - mozemy krótko życ - po co ma wczesnie zostać samo.
        > Bardzo chcieliśmy mieć dziecko , ucieleśnienie naszej miłości -
        ale
        > rozsądek - zwłaszcza u mnie - wziął górę.
        > Dziwię się, że pani z artykułu - zdecydowała się z mężem powołać
        > nowe zycie na ten świat. Nie pomyślała o przyszłości tego
        dziecka....
        Astmę badź cukrzycę mozna odziedziczyć lub skłonności do tych chorób
        natomiast dziecko pani z artykułu urodziło się zdrowe więc nie widzę
        porównania a poza tym powinnaś się zastanowić zanim napiszesz że
        zrobiła sobie dziecko z nudów przecież to strasznie krzywdzące
        stwierdzenie a bohaterka tej opowieści zasługuje na coś lepszego niż
        pogardę czytelników ... Ja jej życzę Wszystkiego Dobrego !
      • kropkacom Re: Jestem przeciwnikiem płodzenia dzieci "z nudó 12.12.07, 09:34
        > Dziwię się, że pani z artykułu - zdecydowała się z mężem powołać
        > nowe zycie na ten świat. Nie pomyślała o przyszłości tego dziecka....

        Ile waszej decyzji rozsądku a ile strachu?
        • bruna6 Re: Jestem przeciwnikiem płodzenia dzieci "z nudó 12.12.07, 13:23
          Ja z mezem tez mamy dziecko, jest piekne, madre i kochane. Niestety,
          odziedziczyl alergie po rodzinie meza. Maz slyszec nie chce o
          nastepnym. Marzy mi sie mala dziewczynka, siostre tez chce miec nasz
          mlody, ale raczej nie zaryzykujemy, tym bardziej ze juz do 40
          niewiele czasu zostalo.


        • shigella Re: Jestem przeciwnikiem płodzenia dzieci "z nudó 19.02.10, 18:20
          kropkacom napisała:

          > > Dziwię się, że pani z artykułu - zdecydowała się z mężem powołać
          > > nowe zycie na ten świat. Nie pomyślała o przyszłości tego dziecka....
          >
          > Ile waszej decyzji rozsądku a ile strachu?
          Wydaje mi sie, ze czytalam jeszcze gdzies o tej dziewczynie i widzialam reportaz
          albo o niej, albo kims w identycznej sytuacji.
          Z tego co pamietam ojciec dziecka nie byl jej mezem, a chlopakiem i byla to
          typowa nieplanowana ciaza. Jacek ja zostawil z dzieckiem.
          Kobieta z reportazu robila przy dziecku wszystko, kapala, przewijala, karmila,
          prasowala koszulki, gotowala - miala na tyle sprawne i wycwiczone stopy, ze
          znakomicie radzila sobie z codziennymi czynnosciami.
          Dziecko bylo zadbane i szczesliwe.
          Czytalam tez reportaz sprzed wielu lat o kobiecie, ktora urodzila sie bez rak na
          skutek dzialania Thalidomidu - tez radzila sobie bez problemu.
          IMO ryzyko odziedziczenia takiej choroby nie bylo duze, tego typu problemy
          zazwyczaj pojawiaja sie juz w procesie formowania plodu, gdy jakis czynnik
          zakloci wykztalcanie sie konczyn.
    • aleksandra_gro Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 09:51
      Żal mi ciebie "limanowa".. Piszesz: "Bez rąk, nóg czy w bardzo
      dojrzałym wieku czy też na wózku można ZOSTAĆ rodzicem, ale BYCIE nim odbywa się
      w zupełnie inny sposób." Odbywa się w inny sposób niż u autorki artykułu? A mnie
      się właśnie wydaje, że DOKŁADNIE tak się powinno odbywać: dziecko jest
      wyczekane, kochane, dopieszczone, zadbane. Zawiezione do szpitala kiedy trzeba,
      przewinięte, nakarmione, ukołysane do snu piosenkami z dzieciństwa mamy..Kiedy
      zacznie mówić kontakt z nim będzie jeszcze pełniejszy, potem pójdzie do szkoły,
      potem zacznie mamie pomagać.. Smutne to jak cholera, że uważasz, iż bohaterka
      artykułu nie może być w pełni dobrą matką (i proszę, nie protestuj, bo dokładnie
      to wynika z twojego tekstu - nie ma rąk, więc oprócz zawiązania kaftanika nie
      będzie potrafiła zrobić przy dziecku niczego, a tym bardziej wychować). Piszesz,
      że matką nie odważyłabyś się być, a potem, że w zasadzie nią jesteś - no to
      fantastycznie. Czyli wychodzi na to, że jesteś niepełnosprawną "matką", ale inną
      niepełnosprawną matkę krytykujesz. To ciekawe.. A co powiesz, o babciach
      pomagających młodym matkom po porodzie, co powiesz o mężach, którzy kapią
      dzieci, bo mamy już wieczorem padają ze zmęczenia. Co powiesz o teściowych,
      które ugotują obiad, jak rodzice dziecka idą do pracy. Rozumiem, że ze względów
      martyrologicznych wszyscy ci ludzie powinni usunąć się w cień i pozostawić młodą
      mamę samą na pastwę losu, bo przecież nie powinno się zatrudniać całego sztabu
      ludzi do dziecka. Reasumując: to dziecko będzie szczęśliwsze niż setki tysięcy
      urodzonych w domach, gdzie są i ręce i nogi, i krzyki,i przekleństwa, obrażanie,
      poniżanie, bark zainteresowania itd. A przez Ciebie, autorko bardzo płytkiego
      pierwszego postu, przemawia gorycz, brak tolerancji i zupełny brak wyobraźni. Z
      poważaniem.
      • limanowa2 Re:aleksandra_gro 12.12.07, 13:56
        A mnie się właśnie wydaje, że DOKŁADNIE tak się powinno odbywać: dziecko jest
        wyczekane, kochane, dopieszczone, zadbane. Zawiezione do szpitala kiedy
        trzeba,przewinięte, nakarmione, ukołysane do snu piosenkami z dzieciństwa
        mamy..Kiedy zacznie mówić kontakt z nim będzie jeszcze pełniejszy, potem pójdzie
        do szkoły,potem zacznie mamie pomagać..

        A czy pomyślałam, że może stać się tak w życiu, że nie będzie mogło
        pomagać!Wręcz przeciwnie,to dziecko będzie wymagało zdwojonej siły do pomocy. Tu
        będzie chora matka i jak widać już na wstępnie nieodpowiedzialny ojciec/Bardzo
        lekko traktujesz życie bo widocznie do tej pory i Ciebie także los łaskawie
        traktował. Moi rodzice też pewnie myśleli, że będę być może dla nich kiedyś
        podporą, a stało się inaczej.Dlatego zapytam czy pomyslałaś o czymś takim jak
        wypadki losowe? Po co prawda? Najlepiej założyć tylko i WYłąCZNIE wariant
        optymistyczny.Ale jak łatwo napisałaś, że brak mi wyobraźni pytam więc komu
        brak? Odpowiedzi się pewnie nie doczekam bo będzie brakowało odwagi do podjęcia
        polemiki. Nadal nie rozumiesz sensu moich wypowiedzi /pewnie i czytać się nie
        chciało wszystkich-Twoje prawo/nie neguję, że bohaterka jest dobrą matką, ale
        bycie nią TRWA CAłE żYCIE i obejmuje ogrom, ogrom aspektów życia, nie tylko
        kołysanka, nakarmienie, ciepło i tak dalej. Jak mawia przysłowie małemu dziecku
        wystarczy kromka, a dużemu bochenek, a.... tu dodam od siebie autorce nie wiem
        czy starczy SAMEJ sił gdy lat przybędzie i oby dziecko chowało sie zdrowo,tego
        życzę, bo nikt nie zauważył,że WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO BOHATERCE żYCZYłAM JUż W
        PIERWSZYM POśCIE, ale znów nikt nie rozumie słowa pisanego. Nie rozumiesz
        kompletnie tego co napisałam. Zapewne jesteś młodą matką i znasz zaledwie
        wymagania małych dzieci,poczekaj za lat 20, albo lepiej popatrz na Twoich
        rodziców ile Tobie pomagają/pomogli /są ZDROWI i oboje/bo jak widzę lubiszliczyć
        na czyjąś pomoc.

        > Piszesz że matką nie odważyłabyś się być, a potem, że w zasadzie nią jesteś -
        no to fantastycznie. Czyli wychodzi na to, że jesteś niepełnosprawną "matką",
        ale inną niepełnosprawną matkę krytykujesz. To ciekawe.

        Przeczytaj moje wszystkie wypowiedzi to zrozumiesz, ale po co lepiej kogoś
        atakować, gdy się go nie zna.Tak łatwiej, prawda?

        >A przez Ciebie, autorko bardzo płytkiego pierwszego postu, przemawia gorycz,
        brak tolerancji i zupełny brak wyobraźni.

        Czy mnie znasz, co o mnie wiesz? Podziwiam odwagę i tupet.

        Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
        • latouche limanowa 13.12.07, 00:13
          > podporą, a stało się inaczej.Dlatego zapytam czy pomyslałaś o czymś >takim jak
          wypadki losowe? Po co prawda? Najlepiej założyć tylko i >WYłąCZNIE wariant
          optymistyczny.
          Nie, najlepiej zalozyc wariant pesymistyczny, polozyc sie w katku i czekac az
          sie cos zlego przydarzy. A prawo do posiadania dzieci powinni miec tylko piekni,
          zdrowi, bogaci i ubezpieczeni od wypadkow losowych.
          Niestety zycie jest jak loteria, nawet takim moze sie urodzic chore dziecko,
          podobnie jak choremu moze sie urodzic zdrowe. Na swiecie zyje sporo ludzi w
          podobnym stopniu niepelnosprawnych jak bohaterka artykulu - chocby slynne
          "dzieci Thalidomidu". Radza sobie doskonale i maja wlasne dzieci. Dlaczego to ze
          ich mamy wziely nieodpowiedni lek w nieodpowiednim momencie ciazy mialoby ich
          wykluczac ich z normalnego zycia?





        • aleksandra_gro odpowiedź 13.12.07, 12:18
          Po pierwsze chciałabym podkreślić,że przeczytałam wszystkie twoje posty (które
          pojawiły się przed moim). I uważam, że w pierwszym twoim poście wypłynęła cała
          gorycz jaką miałaś wobec trudności życiowych, niepowodzeń i pesymistyczne
          podejście do życia. Owszem, życzyłaś bohaterce powodzenia, ale co z tego, skoro
          w całej swojej wypowiedzi udowadniałaś, że nie będzie mogła/potrafiła udźwignąć
          ciężaru wychowania dziecka. Tak się nie życzy komuś powodzenia, nie mówi się:
          "Nie poradzisz sobie, ale krzyżyk na drogę, powodzenia".
          Owszem podchodzę do życia z optymizmem, przyjmuję z reguły optymistyczne
          scenariusze wydarzeń i wiesz co? Świetnie na tym wychodzę, bo moje życie, mimo
          czasowych trudności i problemów jest radosne. I dlaczego na Boga nie miałabym
          rezygnować z pomocy lub wsparcia bliskich, skoro całe życie mogę na nich
          liczyć, a oni na mnie. Uważasz, ze lepiej całe życie spędzić zamartwiając się i
          "czarnowidząc". Nie sądzę. Nawet jeżeli ta matka będzie miała w przyszłości
          trudniej niż inne, co z tego? Poradzi sobie! Do tej pory sobie radziła, więc tym
          bardziej poradzi sobie, kiedy dziecka już nie będzie trzeba nosić na rękach.
          Poza tym chciałabym ci powiedzieć, że wypowiadając się na forum, przedstawiając
          swoje poglądy na różne sprawy, a nawet mówiąc o swoim życiu dajesz innym prawo
          do oceniania cię. Pogódź się z tym, a nie pisz w każdym poście "jak możesz mnie
          oceniać". Ano mogę, przeczytałam to co napisałaś o sobie i swoim życiu ZE
          ZROZUMIENIEM (wbrew temu co próbujesz mi, i nie tylko, udowodnić) i wyciągnęłam
          z tego wnioski. Trudno, jeżeli nie chcesz być ocenianą, jeżeli nie chcesz, aby
          twoje wypowiedzi i poglądy były oceniane - nie wypowiadaj się na forach.
          I przykro mi to mówić, ale wolałabym,żeby moja mama nie miała rąk, ale z tak
          wielką ufnością i siłą stawiała czoło życiu, niż żeby była zgorzkniałą pesymistką.
          Coś jest nie tak z twoim sposobem postrzegania świata, skoro osobę bez rąk
          podciągasz pod ustawę o odrażającym wyglądzie. Jeżeli takie wartości i taki
          sposób myślenia przekazujesz swoim "dzieciom", to nie wróżę im wiele szczęścia w
          życiu. Masz rację, życie nie doświadczyło mnie w żaden drastyczny sposób, masz
          rację - nie wiem jak to jest być niepełnosprawnym, ale nie masz racji twierdząc,
          że w życiu zawsze trzeba brać pod uwagę najgorszy scenariusz i wg. niego to
          życie sobie planować. To może doprowadzić tylko do jednego - do dnia, w którym
          pomyślisz, że masz 70 lat i całe życie tylko się martwiłaś, niczego nie
          zaryzykowałaś, niczego nie osiągnęłaś ze strachu..
          • limanowa2 Re: odpowiedź/aleksandra_gro 13.12.07, 13:50
            Niestety Aleksandro nadal nie zrozumiałaś nic.
            „Owszem, życzyłaś bohaterce powodzenia, ale co z tego, skoro
            w całej swojej wypowiedzi udowadniałaś, że nie będzie mogła/potrafiła udźwignąć
            ciężaru wychowania dziecka."
            Gdzie tak napisałam, wskaż miejsce ok.????
            O ten fragment chodzi:
            Mimo wszystko życzę bohaterce powodzenia, bo to co najtrudniejsze dopiero przed
            nią /zawiązanie kaftanika to dopiero malutka górka”/.
            Gdzie napisałam, że NIE DA RADY. Jakoś nie widzę. Tym zdaniem stwierdzam fakt,
            że będzie baaaardzo, baaaardzo ciężko fizycznie, rozumiesz to. NIE ! Masz
            zdrowie przecież. Zawiążesz ten przysłowiowy kaftanik w pięć minut, nakarmisz w
            trzy minuty, osoba niepełnosprawna też to zrobi owszem /gdzie napisałam ,że NIE
            ZROBI ?-podaj/ tylko będzie ciężko, też ktoś fajny post o tym napisał tutaj. Czy
            zdrowa matka nie pada przy małym dziecku na twarz ze zmęczenia, a jak myślisz co
            się dzieje z niepełnosprawną matką, podnieś to zmęczenie do sześcianu itd.
            Poszerz swoje myślenie, więcej wyobraźni /o tym też jest mowa w artykule/
            Zmęczenie fizyczne i wątek materialny jest zaledwie w artykule muśnięty, a czy w
            życiu nie odgrywa on żadnej roli? Aleksandra jeśli tak myślisz, że tylko miłość
            i miłość to na Boga czym się żywisz i z czego robisz opłaty? Podaj sposób
            chętnie go zastosuję. To miałam na myśli pisząc płytki artykuł, właśnie niech
            autorka spróbuje pokazać jak d a l e j sobie radzi z tym co powyżej napisałam,
            ale autorka potraktowała temat jak z reklamy kolorowo, lekko, łatwo i
            przyjemnie. Dlatego napisałam, że urodzić każdy może-to czysta fizjologia. Czy
            Aleksandro dalej nie rozumiesz?

            Nawet jeżeli ta matka będzie miała w przyszłości
            trudniej niż inne, co z tego? Poradzi sobie! To czy sobie poradzi czy nie-pokaże
            życie i czas, nie bawmy się w jasnowidzenia, ale jak widzę TY jesteś
            wszystkowiedzącą osobą, nawet wszystko wiesz o mnie.
            Zgadza się forum służy ze swej natury pro publico bono, ale czy rozumiesz
            ocenienie OSOBY od jej POGLĄDÓW. Osobiście nie miałabym nawet odwagi napisać czy
            jesteś wesoła czy smutna, a Ty walisz o mnie wszystko. Więc nadal nie rozumiesz
            co to znaczy dyskutować o poglądach danej osoby, a co to znaczy dyskutować na
            temat tej osoby. Dalej nie widzisz różnicy?
            Wbrew pozorom wniosków nie wyciągnęłaś żadnych, gdybyś przeczytała ze
            zrozumieniem to moje zdanie:
            „Na miejscu bohaterki nie miałabym odwagi zostać matką /jestem niepełnosprawną
            osobą i zaledwie współuczestniczę w procesie wychowawczym dzieci – „nie moich”/,
            ale to moje zdanie.”
            Czy rozumiesz zwrot na miejscu bohaterki, czyli JA JA JA JA JA!!!! Ja nie
            miałabym odwagi, ale bohaterka ma swój rozum i to JEJ życie i JEJ decyzja, a
            MOJE to MOJE. Gdzie tu zrozumienie tekstu? Jeszcze jak wół dodałam, ALE TO MOJE
            ZDANIE! Nie wkładaj w moje usta tego co Ty sądzisz co ja miałam na myśli tylko
            myśl, ja mam prawo mieć takie zdanie, a Ty takie.
            Ocenianie mogą być moje poglądy, ale nie OSOBA.W ten sposób nikt tutaj nie
            podjął dyskusji o artykule tylko o mnie /no może oprócz kilku postów, które
            trzymają się jako tako artykułu i mojego postu/, a nie ja przecież jestem jego
            bohaterką. Tak jest zawsze na forach, ale ludzie twierdzą, że rozumieją co
            czytają i zaczynają dyskusję od stwierdzenia, ale ty gościu jesteś ..., co i
            mnie tutaj także spotkało. Czy umiesz znaleźć różnicę od stwierdzenia np. jesteś
            głupi, pesymista, poj..... bo piszesz....,od stwierdzenia, nie zgadzam się z tym
            co napisałeś ponieważ, uważam itd. Aleksandro nadal nie widzisz?
            „Owszem podchodzę do życia z optymizmem, przyjmuję z reguły optymistyczne
            scenariusze wydarzeń i wiesz co? Świetnie na tym wychodzę, bo moje życie, mimo
            czasowych trudności i problemów jest radosne.”
            Szczerze gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego. O mnie się nie martw bo do
            70 nie dożyję na bank. Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę, że są różne stopnie
            niepełnosprawności i nie ulegaj tylko reklamom siedzącego na wózku przystojnego
            gościa, są tacy jak pan Świtaj i reszta w jeszcze gorszym stanie, ale zapewne do
            Twojej głowy nie dotarło, że i ja mogę się do nich zaliczać, no skąd prawda?
            Lepiej napisać, że jestem NA PEWNO ZGORZKNIAŁĄ, CZARNOWIDZĄCĄ itd.To od razu sie
            wie.
            Mi też się Olu bardzo łatwo pisze, że dzieci w Afryce to takie biedne, że głód,
            ale za chwilę, no owszem ja w życiu nie byłam tak głodna nigdy, z pewnością nie
            rozumiem biedy tak jak te dzieci, ale wiecie co dzieci takie użalanie się w
            życiu może Was doprowadzić „tylko do jednego - do dnia, w którym pomyślicie, że
            mając 70 lat i całe życie tylko się martwiłyście, niczego nie zaryzykowaliście,
            niczego nie osiągnęliście ze strachu.. no i narzekaliście.”
            Nawet nie masz pojęcia jak łatwo mi się to napisało, zrozumiałaś......?
            Przeczytaj post mfs0 wyważony, prosty i taki jednoznaczny w tej zbiorowej
            histerii jaka ogarnęła tutaj forumowiczów. Ta osoba doskonale zrozumiała o co
            chodzi w tej dyskusji, choć ma zupełnie inne poglądy co zaznaczyła, ja to
            szanuję, ale nie będę dyskutować z ludźmi, którzy wszystko ponoć o mnie wiedzą i
            bawią się w kiepskich psychologów.
            Dajmy już spokój ciężko się dyskutuje o czymś o czym z pewnością nie powinno być
            tematem tej dyskusji /z pewnością nie o moich dzieciach- szczęśliwych i
            radosnych zapewniam, mimo słodko-kwaśnego smaku życia ,no ale też już to wiesz
            lepiej ode mnie, że będą nieszczęśliwe - dziękuje bardzo Olu:(
            Pozdrawiam
      • anka.kh Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 14:09
        Bardzo dobry komentarz! Gratuluję!
    • zonajoanna a gdzie... 12.12.07, 09:58
      Szkoda że bycie "dobrym ojcem" ograniczyło się tylko do odbioru
      bohaterki i córeczki ze szpitala....
      • and_nowak Właśnie - co z ojcem! 12.12.07, 10:54
        Gdzie się ten facet podziewa ?
        Może po prostu pracuje gdzieś na wygnaniu, ale widzi mi się, że raczej po prostu
        się ulotnił. Jeżeli tak, to paskudny typek.
        • sumeja Re: Właśnie - co z ojcem! 12.12.07, 14:31
          W artykule napisała , że po wysłaniu smsa odpisał "będę dobrym
          ojcem". Normalny facet po dostaniu takiej wiadomości wysyła
          smsa???????Dla mnie to nie jest mężczyzna!!!
      • croyance Re: a gdzie... 12.12.07, 13:22
        Wlasnie - limanowa, porownaj sobie.
        Matka niepelnosprawna, ale potrafial - jak to piszesz - 'stac sie'
        rodzicem nie tylko w sensie biologicznym.
        Ojciec - zdrowy facet - okazal sie psychicznie niepelnosprawny do
        roli ojca.

        W tym momencie musze dodac jeszcze cos - dyskryminujace jest
        zalozenie, ze 'zostawil ja, bo nie miala rak', czy co tak ktos pisal
        o 'zbajerowaniu laski bez rak'. Nic nie wiemy o ich relacji i takie
        zalozenie jest wstretne. Moze sie po prostu nie dobrali, moze
        wpadli - jak kazda inna para.
        • croyance Re: a gdzie... 12.12.07, 13:24
          IMHO Ania jest nie tyle 'matka bez rak', co po prostu samotna matka,
          jakich wiele. Zdarza sie.
          • croyance Re: a gdzie... 13.12.07, 14:05
            A moze ona go zostawila, bo nie miala z nim orgazmow.
            Kurcze, 'zostawil ja, bo byla bez rak' he he he.
    • paolo30 Ciekawie ile lat byli po śłubie - że aż tak bardzo 12.12.07, 10:17
      dziecka zapragnęli???
      • rudaa2 Re: Ciekawie ile lat byli po śłubie - że aż tak b 12.12.07, 11:51
        Artykuł mnie wzruszył.Podziwiam Panią Anię i życzę sukcesów wychowawczych,dużo
        zdrowia i mnóstwo radosnych chwil!
      • anka.kh Re: Ciekawie ile lat byli po śłubie - że aż tak b 12.12.07, 14:12
        A co to ma do rzecz ile lat byli po ślubie? Czy tylko ślub gwarantuje szczęście,
        zdrowie i zgodę w rodzinie? Czy tylko 'małżeństwo' ma prawo do rodzenia i
        posiadania dzieci?
    • mefika1 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 12:17
      Jestem w ciąży i czasem się zastanawiam jak sobie poradzę... po tym
      artykule wiem że będzie dobrze
      Pozdrawiam i życzę dużo siły i optymizmu
    • smileordie :) 12.12.07, 12:37
      a ja nie mam glowy i jestem poslem PO
      • smileordie Re: :) 12.12.07, 12:40
        Wezcie poprawke na to, ze miedzy wierszami ta dziewczyna mowi,
        patrzcie, przytrafilo mi sie najgorsze co moglo w zyciu mimo to mam
        sile by zyc.

        Teraz pytanie do facetow ktorym urwalo by jajka czy mielibyscie
        jaja zostac ojcami?
        • titta Re: :) 12.12.07, 13:19
          Gdzie ty to wyczytales? Wrecz wprost pisze, ze oszczedzono jej
          pytan "dlaczego". Najwyrazniej sama siebie za "kaleke" nie uwaza.
          To zwylke inni ludzie maja tendencje do tego zeby sie litowac. A
          ludzie niepelnosprawn chca zeby podchodzano do tego zupelnie
          normalnie. Z kolegi, ktory ma wielkie trudnosci z chodezniem czasem
          zartujemy, ze jak sobie nie radzi z zejsciem ze schodow, to mozeemy
          go zepchnac - bedzie szybciej. I jest to smieszne, bo on wie, ze
          zrobilibysmy wszystko, zeby mu pomoc, a jednoczesnie jego stan jest
          dla nas normalny.
    • titta Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 12:50
      Przepis mowi o osobach o "odrazajacamym wygladzie". Bycie na wozku,
      nie posiadanie rag czy nog to nie "odrazajacy wyglad". Nie wiem skad
      sie wzielo w Polsce glupie przekonanie ze czlowiek niepelnosprawny
      nie moze pracowac. Wedlog swoich umiejetnosci i mozliwosci jak
      najbardziej. Mam przyjaciela z dystrofia miesni i po przeszczepie
      serca. Nie stalo to na przeszkodzie zeby uczyl w...poprawczaku. Nie
      dostaje tez (w opiekunczej Szwecji) ani grosza "renty". Po co skoro
      moze pracowac?
      Co do reszty wpisu, od tego mamy siebie nawzajem - rodziny, bliskich
      ludzi. Zeby pomoc spelniac mazenia - nawet te o dziecku, gdy samemu
      nie mozna sie w pelni fizycznie nim zajac. Inna sprawa, ze powinien
      to robic ojciec dziecka, a nie siostry.
    • alakoby Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 12:56
      MYŚLĘ,ŻE JESTEŚ BARDZO ZGOŻKNIAŁĄ OSOBĄ.RADZĘ,CIESZ SIĘ ZYCIEM MIMO
      NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI.DLA MNIE DZIEWCZYNA JEST BOHATERKĄ I PRZYKŁADEM
      ŻE MOŻNA I TRZEBA ŻYĆ I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM W KAŻDEJ SYTUACJI.
    • croyance Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 13:06
      Spoko, spoko limanowa.
      jezeli stracisz kiedys w wypadku rece czy nogi, zgodnie z Twoimi
      isntrukcjami, zabierzemy Ci prawa rodzicielskie.
      • limanowa2 Re: /aleksandra_gro 12.12.07, 13:54
        A mnie się właśnie wydaje, że DOKŁADNIE tak się powinno odbywać: dziecko jest
        wyczekane, kochane, dopieszczone, zadbane. Zawiezione do szpitala kiedy
        trzeba,przewinięte, nakarmione, ukołysane do snu piosenkami z dzieciństwa
        mamy..Kiedy zacznie mówić kontakt z nim będzie jeszcze pełniejszy, potem
        pójdziedo szkoły,potem zacznie mamie pomagać..
        A czy pomyślałam, że może stać się tak w życiu, że nie będzie mogło
        pomagać!Wręcz przeciwnie,to dziecko będzie wymagało zdwojonej siły do pomocy. Tu
        będzie chora matka i jak widać już na wstępnie nieodpowiedzialny ojciec/Bardzo
        lekko traktujesz życie bo widocznie do tej pory i Ciebie także los łaskawie
        traktował. Moi rodzice też pewnie myśleli, że będę być może dla nich kiedyś
        podporą, a stało się inaczej.Dlatego zapytam czy pomyślałaś o czymś takim jak
        wypadki losowe? Po co prawda? Najlepiej założyć tylko i WYłąCZNIE wariant
        optymistyczny.Ale jak łatwo napisałaś, że brak mi wyobraźni pytam więc komu
        brak? Odpowiedzi się pewnie nie doczekam bo będzie brakowało odwagi do podjęcia
        polemiki. Nadal nie rozumiesz sensu moich wypowiedzi /pewnie i czytać się nie
        chciało wszystkich-Twoje prawo/nie neguję, że bohaterka jest dobrą matką, ale
        bycie nią TRWA CAłE żYCIE i obejmuje ogrom, ogrom aspektów życia, nie tylko
        kołysanka, nakarmienie, ciepło i tak dalej. Jak mawia przysłowie małemu dziecku
        wystarczy kromka, a dużemu bochenek, a.... tu dodam od siebie autorce nie wiem
        czy starczy SAMEJ sił gdy lat przybędzie i oby dziecko chowało sie zdrowo,tego
        życzę, bo nikt nie zauważył,że WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO BOHATERCE żYCZYłAM JUż W
        PIERWSZYM POśCIE, ale znów nikt nie rozumie słowa pisanego. Nie rozumiesz
        kompletnie tego co napisałam. Zapewne jesteś młodą matką i znasz zaledwie
        wymagania małych dzieci,poczekaj za lat 20, albo lepiej popatrz na Twoich
        rodziców ile Tobie pomagają/pomogli /są ZDROWI i oboje/bo jak widzę lubisz
        liczyć na czyjąś pomoc.

        > Piszesz że matką nie odważyłabyś się być, a potem, że w zasadzie nią jesteś -
        no to fantastycznie. Czyli wychodzi na to, że jesteś niepełnosprawną "matką",ale
        inną niepełnosprawną matkę krytykujesz. To ciekawe.

        Przeczytaj może moje wszystkie wypowiedzi to zrozumiesz, ale po co lepiej kogoś
        atakować, gdy się go nie zna.Tak łatwiej, prawda?

        >A przez Ciebie, autorko bardzo płytkiego pierwszego postu, przemawia gorycz,
        brak tolerancji i zupełny brak wyobraźni.

        Czy mnie znasz, co o mnie wiesz? Podziwiam odwagę i tupet.

        Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
      • limanowa2 Re:croyance 12.12.07, 14:07
        Przepraszam, ale poniższy post było do aleksandry, a co do Twojego pytania.

        Limanowa, tak dlugo zylas w nietolerancyjnym srodowisku, ze
        uwierzylas w to, co Ci mowia (vide Twoj pierwszy post). Bardzo
        wspolczuje. To sa jakies absurdy - i to, co przezywasz, i to, co w
        zwiazku z tym mowisz.

        Z pewnością baaardzo długo znacznie dłużej od Ciebie ;)))Nie mam zamiaru
        przekonywać nikogo,że to nie ja wymyśliłam ten przepis i też bym chciała, żeby
        nie istniał dlaczego masz do mnie o to pretensje?
        Tak się złożyło, że cały czas żyłam i żyję w środowisku ludzi "zdrowych", choć
        jest to pytanie rodem z filmu "Lot nad kukułczym gniazdem" kogo uznać za
        zdrowego. Proszę więc nie kieruj do mnie OSOBIŚCIE zali i smutków odnośnie tego
        pzrepisu przepisu, rozróżnij to w swoich atakach na MOJą OSOBę od dyskusji na
        temat artykułu. I Czytaj ze zrozumieniem,co to znaczy zdecydować sie na dziecko
        będąc chorym lub nosicielem np.Zespołu Downa /fizycznie ciąża jest możliwa
        prawda?/, a urodzić takie dziecko będąc n i e ś w i a d o m y m nosicielstwa
        takiego genu. Czy nie umiesz poprawnie zrozumieć tekstu?
        • croyance Re:croyance 13.12.07, 14:09
          Alez ja w ogole nie mowilam o zadnym przepisie, tylko o tym, ze sama
          dalas sie przekonac, ze osoba na wozku/bez rak nie powinna miec
          dzieci. Brak rak to tylko pewna niedogodnosc organiacyjna, bywaja
          gorsze przeciwskazania do bycia rodzicami.
          To jakis syndrom ofiary, Limanowa. Niby czemu na przyklad Ty
          mialabys byc gorsza matka? Wez Ty sie kobieto zastanow.
        • croyance Re:croyance 13.12.07, 14:10
          Z pewnością baaardzo długo znacznie dłużej od Ciebie ;)))

          Skad wiesz? Ja jestem stara baba i cos tam wiem.
      • limanowa2 Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 14:16
        Wybacz, ale tutaj kompletnie już się pogubiłeś w swoim myśleniu. Czy ja
        zabranniam komus miec dzieci, czy powiedziałam, że bohaterka nie powinna mieć
        dzieci. Powtórzę raz jeszcze napisała: ja ja ja ja ja nie odważyłabym sie na
        urodzenie dziecka,czy nie rozumiesz słowa - "ja". To jest forum, na którym każdy
        może wypowiedzieć swoje zdanie więc mówię, ja ja ja ja ja ja ja ja, nie
        bohaterka.Zrozumiałeś to? POST JEST MOIM o s o b i s t y m podejściem do tematu,
        a Ty wrzucasz wszystko do jednego worka, kompletnie nie bierzesz
        odpowiedzialności za swoje słowa, tylko walisz na oślep.To dużo daje do myślenia
        o Tobie. Pozdrawiam więcej spokoju, a mniej agresji, a zwłaszcza zrozumienia co
        drugi człowiek ma do przekazania, bo za chwilę wsadzisz mi w usta tekst, że
        jestem za eutanazją.Pozdrawiam serdecznie.
    • nikt_inny Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 13:22
      "lecę do sklepu. Kupuję szampana. "
      -tak pij w ciąży, przecież każda ilość alkoholu może być szkodliwa
      dla płodu, zamiast szampana może powinna kupić kwas foliowy, żeby
      była większa pewność że dziecko urodzi się normalne a nie np bez
      rąk...
      • glupie_kocie Re: Po raz pierwszy brakuje mi rąk 12.12.07, 14:25
        Szampan był dla mamy. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
      • utka2 Kretynie inny 18.03.08, 12:14
        brak rak nie jest powodowany bakiem kw. foliowego

        nikt_inny napisał:

        > "lecę do sklepu. Kupuję szampana. "
        > -tak pij w ciąży, przecież każda ilość alkoholu może być szkodliwa
        > dla płodu, zamiast szampana może powinna kupić kwas foliowy, żeby
        > była większa pewność że dziecko urodzi się normalne a nie np bez
        > rąk...


        --
    • qewelizarda No i co z tego 12.12.07, 13:24
      i ten artykuł krzyczy - nie rodź dzieci jak nie masz pomocy. smutne, bo je nie
      mam pomocy, nie ma szans na normalność..szkoda słów i tak są zbędne.
      a dziewczynie gratuluję determinacji i odwagi - z całego serca!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja