Huzia na mamusie

17.12.07, 19:27
Cieszę się, że pani Kinga napisała na ten temat. Czytając artykuł o mamie, co
przegoniła tatę miałam duże wątpliwości co do wygłaszanych przez tego
terapeutę tez, ale przyjęłam, że to specjalista i wie więcej. W szczególności
zadziwiła mnie opinia, że w 90 procentach małżeństw dominuje kobieta. Może
chodzi o to, że często facet się czuje zdominowany, kiedy żona wyraża odmienne
od niego zdanie albo poprosi o pomoc w domu? No i pewnie to kobiety, znane
manipulantki, gremialnie fingują przemoc domową, żeby wypchnąć z domu facetów
i same rządzić dziećmi.
Na pewno są megiery, które lubią mieć mężów pod pantoflem, ale na pewno nie
jest to większość.
    • drojb Re: Proszę zważyć na kulturę, nie na megiery 17.12.07, 22:55
      To przecież system społeczny i prawodawstwo powoduje, że kobieta
      jest na urlopie wychowawczym, że to ona decyduje się na zostanie w
      domu, a nawet jeśli pracuje - to do jej obowiązków należy i
      ugotowanie obiadu, i odrobienie lekcji z dziećmi, i (najczęscxiej)
      śpiewanie im kołysanek.
      No to jak ma nie nawiązywać głębszych więzi z dziećmi, niż małżonek,
      wiecznie nieobecny, leżący na kanapie, oglądający mecz (dzieci,
      macie być cichutko, bo tatuś zmęczony) - nie mówiąc już o tatusiach
      wrzeszczących i egzekwujących kary (mówię tu o normie, nie o
      patologiach).
    • spaceball Huzia na mamusie 18.12.07, 00:01
      Popieram idee tekstu, sama mialam podobne reakcje na te wypowiedzi terapeutow. Podobnie anty-kobiece nastawienie prezentuje, niestety, Jacek Santorski- np. w skandinand ciekawej ksiazce "Jak zyc, zeby nie zwariowac". Od traktowania kobiety jako czynnika destrukcyjnego, upupiajacego mezczyzne nie stroni tez Eichelberger. A w innych tekstach z tego cyklu jeszcze lepsze kwiatki. Ubolewanie, ze milosc matki do dziecka jest na tyle silna, ze mezczyzna sila rzeczy na dalszy plan schodzi. Rece opadaja! Ten krytykowany przez panow terapeutow instynkt warunkuje istnienie gatunku, bo co byloby z potomstwem, gdyby samice i matki nie skupialy sie silnie na ochrone potomstwa? Az wstyd czytac, taki egoistyczny maly facecik z tego wychodzi. Egoizm samczy nie dziwi. Wezmy takie rozwiniete ssaki,jak lwy. Samce tego gatunku, biorac rzecz powaznie, tylko do rozrodu konieczne sa, gdyz samice organizuja sie doskonale do wspolnych lowow, ochrony stada, opieki nad potomstwem. Poza funkcja rozrodcza i ladna grzywa mozna by sobie lwa darowac, gdyby mozliwe bylo lwie dzieworodztwo. Co robi lew-samiec? Kopuluje, ryczy, zabiera upolowane przez samice mieso, nierzadko wasnemu potomstwu od pyska, a i nierzadko w szale to potomstwo zagryza. Gdyby wypowiadajacy sie w GW terapeuci byli lwami, nie dziwilby mnie ich anty-samicze poglady. Ale przeciez ludzmi jestesmy...Otoczka kulturowa istnieje...!
    • ricemice Huzia na mamusie 18.12.07, 14:14
      Dobrze i trafnie napisane, ostatnio duzo mowi sie o ojcostwie i
      dobrze, ale demonizowanie kobiet i twierdzenie ze to ich wina ze
      ojcowie sie nie spisali to duza przesada.
      Z wlasnego doswiadczenia oraz z doswiadczen znajomych wiem jak
      wyglada to ojcowskie wychowanie: taty nie ma, tata jest zmeczony po
      pracy - to standart. Czy to wina mojej mamy? Nie sadze, to raczej
      wynik braku czasu i zrozumienia czy checi taty. Zreszta od kogo on
      mial sie tego nauczyc? Jego wlasny ojciec tez nie poswiecal mu
      czasu - paradoksalnie to jest wlasnie wynik patryjarchalnego ukladu
      w rodzinie.
      -------------------------------------------------------
      "moje zycie seksualne? nie narzekam. nie mam na co..."
      najlepsze z bash.org.pl
      • zyta2003 Re: Huzia na mamusie 27.12.07, 04:46
        Pani Kingo, mysle, ze czyta Pani dyskusje pod felietonem, wiec
        pisze. Nacisnelam na link podany do wywiadu z panem psychologiem.
        Pod nim informacja "podyskutuj na forum", cofnelam sie do ktoregos
        tam listopada, kiedy artykul byl ogloszony i dyskusji nie
        zauwazylam. Chcialam tam sie wpisac, bo glos tam bardziej donosny,
        niz w niszowej dyskusji pod felietonem feministki - felietonistki.
        No to pisze tutaj, ze pan psycholog, terapeuta od spraw rodzinnych
        jest taki jaki jest potrzebny dla polskiej mentalnosci.
        Ewa Drzyzga jest kobitka chyba inteligentna, ale kiedy widze jak
        prowadzi "drazliwe" tematy, to nie uwazam, ze ten program autorski
        tak ma prowadzic "z polecenia" - ona tak czuje!!!! A jak "czuja"
        inne - wystarczy posluchac co mowia panie i panowie na widowni.
        Zgroza!!! I to jest bardziej przerazajace niz wszystkie dewotki
        itp razem wziete. Zapraszani przez Drzyzge "specjalisci", obydwoch
        plci maja taki sam swiatapoglad i doswiadczenie zawodowe jak pan z
        rozmowy w GW. I Drzyzga nie widzi w tym nic zlego!!!!! Kiedy pan
        psycholog np. mowi, ze oczywiscie i w zakonie zdarzaja sie gwalty,
        ale jedne kobiety swoja osobowoscia.......nie bede konczyc. I ona
        nie oburza sie, bo ona przeciez konczyla odpowiednie nauki i wie, ze
        kazdemu nalezy pozwalic przedstawic swoj poglad!!!! Pod powyzszym
        wywiadem nie ma dyskusji, a przeciez nie chodzi o to, czy to mnie
        dot., ale o poglad reprezentowany przye pana X.
        Chclabym uzupelnic wiedze, pana psychologa, ze w Polsce jakies 97%
        dzieci zostawiane jest przy matce, ale ojcowie dostaja dzieci nie
        tylko w przypadkach wykolejenia matki, ale i w przypadku duzych
        pieniedzy ojca. Duze pieniadze ojca sa bardzo waznym czynnikiem.
        Najwazniejszym. Tak samo legenda jest ,co pani tez zauwazyla, ze
        matki nie pozwalaja na kontakt z ojcem. Tak fajnie sie powtarza o
        tych wrednych matkach, panie psychologu (czyzby jakies osobiste
        doswiadczenia, a fe - to nalezy odciac od spraw profesjonalnych) a
        za tym nie kryje sie nic. Chyba, ze jakis spektakularny przyklad
        ojca, ktory dotarl do tv. i znamy tylko jedna strone medalu.
    • allenka Huzia na mamusie 28.12.07, 20:57
      z doświadczenia w pracy z ludźmi muszę ze smutkiem stwierdzić, ze Pani Kinga tym
      razem sie nie myli.
      Niestety często kończą sie zabiegi ojcowskie w tym momencie gdy matki, często
      idąc za czyjaś rada zaczną ojcom ułatwiać zamiast przeszkadzać, bo ojcowie
      często maja jako motywacje to, żeby zrobić na złość. Gdy robienie na złość
      przestaje przynosić skutek, to ojcowie robią znikają.

      wydaje się, że w niektórych sytuacjach matki powinny więc zabraniać co bardziej
      buntowniczym ojcom wizyt u dzieci, wtedy może przekornie osiągną sukces.

      Znam przypadki gdy w początkowych momentach rozstania rodziców, co zawsze jest
      trudne matki czynią utrudnienia ojcom, ale okazuje sie ze ojcowie są w stanie je
      pokonać, i z czasem sytuacja sie normalizuje. w końcu dziecko tęskni i chce i
      naprawdę nie jest aż tak podatne na manipulacje, ze jesli jest zwiazane z ojcem
      to matka mu mozg do cna wypierze i ono ta wiez utraci.

      znam tez takie przypadki, gdy ojcowie nie chcą sie skontaktować z dorosłymi
      dziećmi, choć te zabiegają o to gdyz ojcow swoich nie znaja, a Ci maja juz dawno
      swoje nowe rodziny i moze to chodzi o leki ze spadkowami sprawami zwiazane ale
      do poznawania pociech wcale sie nie kwapia.

      Co nie znaczy ze wszystkim ojcom wszystko jedno gdzie ich dzieci chadzaja i
      jakie sa. Ale w zyciu jest roznie i chyba wszelkie mity w tym temacie są czyjąś
      krzywda.

    • kruk51 Huzia na mamusie 31.12.07, 17:56
      Szanowna Pani ! Ile dzieci Pani wychowała ? Jaka jest odwieczna rola
      samca w rodzinie, a jaka jest samicy. Przepraszam za tak nie wybredny sposób
      przedstawiania racji. Matkom, zazwyczaj wydaje się, że wychowują.
      Rozpieszczanie nie jest wychowywaniem. W rodzinie gdzie ojciec ma coś do
      powiedzenia, potomstwo jest bardziej stanowcze i zdecydowane. Do wy
      chowania dzieci potrzebni są obojga. Ojciec i matka. Jeden drugiego nie zastąpi.
      Natura przypisała ojcu inne funkcje wychowawcze, a matce inne. Oczywiście
      pomijam tu wszelkie patologie. Bez sensem jest odwo
      ływać się do wszelkich sztuczek felietonistów i publicystów, którzy
      z realiami życie nie maja wiele wspólnego. A szczególnie wyemancypowa
      ne Panie.

      • bluesy Re: Huzia na mamusie 31.12.07, 18:15
        Ja od matki nauczylam sie stanowczosci i zdecydowania a od ojca
        lagodnosci.Po prostu takie mieli charaktery. Patologia? Wiec za
        przeproszeniem kruk nie pier... o rolach w rodzinie- nie ma czegos
        takiego jak konkretne przypisane wzorce dla samicy i samca jak sie
        wyrazasz. Matka +ojciec to bonus - ale czasem wychowanie tylko przez
        jednego rodzica to mniejsze zlo.

        Teza ze matki jedynie rozpieszczaja jest calkowicie bezpodstawna i
        glupia.

        Wyemancypowanie nie ma nic do rzeczy z brakiem doswiadczenia w
        wychowaniu. Czy ty myslisz ze feministki nie maja dzieci?
        Zreszta po co pytam.. Jezeli ty prawisz o sredniowiecznych
        podzialach rol w rodzinie.. eh.

    • piotrek_jasiewicz Huzia na mamusie 31.12.07, 18:50
      Ależ wszyscy tu poruszamy się jak ociemniali w istniejącym paradygmacie
      kulturowym. Co smutniejsze nawet pani Kinga Dunin nie wychodzi poza niego,
      zawężając problemy, a nawet stawiając opinię li tylko na podstawie własnego
      doświadczenia. Wystarczy przejrzeć sprawy w sądach rodzinnych, aby mieć realne
      pojęcie dotyczące utrudniania kontaktu dziecka z jednym z rodziców, warto zadać
      sobie ten wysiłek. Prawda jest taka, że nie jesteśmy przygotowywani w żaden
      istotny sposób do roli rodzica i jeśli na to nałoży się sytuacja życiowa wielu
      polaków, powtarzanie tak jak powyżej -stereotypów, to nawet nie trzeba złej
      woli, aby rodzice nie radzili sobie z problemami.
    • tiramisssu Huzia na kawusie 31.12.07, 19:56
      "Nie stroję się w piórka specjalistki, która wie lepiej, tylko pokazuję swoje
      racje i swoje uczucia. Komu się nie podoba - może odwrócić stronę." - do tego
      momentu 1423 znaków (bez spacji, leadu i tytułu) czystej i zajadłej grafomanii.
      Felietonie, ciężki chlebie mój. Alt+F4
      • piekielnica1 Re: Huzia na kawusie 01.01.08, 23:19

        > do tego momentu 1423 znaków (bez spacji, leadu i tytułu) czystej i
        > zajadłej grafomanii. Felietonie, ciężki chlebie mój. Alt+F4

        A tobie mimo braku zajadlosci Sylwestra przyszlo spedzac przed
        kompem?
    • semese Huzia na mamusie 01.01.08, 03:23
      Dużo o mamusiach, a odzieciach nic. Rozumiem, że dziecko zostało
      sprowadzone do wartości przedmiotu, więc nie warto brać go pod uwagę
      (no tak, jeszcze się przyznam, że jestem nadmiernie emocjonalnie
      związana...)
      Że niby mamusie takie poszkodowane, a tatusiowie to samo błoto.
      Może.
      Mój synek,który nigdy nie widział swojego ojca (po prostu nie mógł,
      bez obarczania kogokolwiek winą), w wieku lat trzech oznajmiał:
      bardzo kocham mojego tatę. Kocha więc tatę nieobecnego, wbrew
      wszystkiemu. I proszę mi powiedzieć, Pani Dunin, jak ja jego i
      siebie mam tego taty pozbawić? Jak go zdeprecjonować? Pani wywody i
      krytyki są czysto teoretyczne.
      I tendencyjne. I bez sensu.
      Nie pozdrawiam.
      • basspl Re: Huzia na mamusie 01.01.08, 13:37
        zwykłe lewackie przeciąganie liny, ze szkodą dla rodziny.
        Ale to przecież taka przestarzała instytucja ...
      • agatsu halo halo 01.01.08, 13:40
        ale to nie ma nic o samym blocie wsrod ojcow. Konga Dunin pisze o pomijaniu roli
        partnerskiego ojcowstwa. Nawet nie pisze o rzeczywistosci (coraz wiecej ojcow
        naprawde bierze udzial w wychowaniu, az milo popatrzec), ale o opini
        "autorytetow". Mysle, ze niepotrzebnie ladujesz armaty :))
      • urke Re: Huzia na mamusie 02.01.08, 21:12
        nie widziałaś "kobiety, która nie dopuszcza ojca do dziecka"? to przejdź się do sądu rodzinnego. poczytaj wokandy. moze nawet spotkasz taką na korytarzu. porozmawiacie sobie i bedziesz miec gotowy material na nowy nibyfelieton.
        to nie są żadne wywody czy tez czysto teoretyczne krytyki. to feministyczne popłuczyny za które GW o dziwo chce jeszcze płacić. to pożywka dla kobiet, które aby nie pozwolic ojcu widywac się z dzieckiem nie cofną się nawet przed oskarżeniem go o najgorsze zbrodnie, w tym o pedofilie.
Pełna wersja