echtom 31.12.07, 16:58 Zawsze będzie ..ujowo, odkąd ludzie przestali traktować małżeństwo poważnie jako związek na całe życie, bawią się w zmiany partnerów, a potem gimnastykują, próbując "uszczęśliwić" dzieci z różnych związków. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
gondra Re: Byłe żony. Nie przyjeżdżajcie nieproszone na 01.01.08, 20:51 No bo lepiej traktować małżeństwo jako związek na całe życie, nawet na siłę i bez względu na wszystko, choćby się waliło, paliło i bolało. Z drugiej strony uważam, że nie ma co się pobierać pochopnie, dlatego jak patrzę na moich zaobrączkowanych znajomych w wieku 24-27 lat... Dwie pary szykują się do rozwodu, w innym małżeństwie olśniło ich, że tak naprawdę nic ich nie łączy, w jeszcze innym facet ma na boku dziewczynę, którą kocha, ale żony nie zostawi bo sytuacja kredytowo-mieszkaniowo-wspólnotowo-formalna jest zbyt trudna... Nie ma co się spieszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Byłe żony. Nie przyjeżdżajcie nieproszone na 03.01.08, 14:51 Zgadzam się. Tu akurat jest wypowiedź nowej żony - ona była niezadowolona, co jest zrozumiałe. A dzieciak? Pewnie cieszył się, że jest i z mamą , i z tatą , i z ciocią. Wigilia zawsze będzie ciężką próbą w takiej sytuacji - nawet jeśli była żona nie przyjedzie... A zresztą - co, wykopać za drzwi? Niech zostawi dzieciaka przed domem bez słowa? Niekoniecznie na całą Wigilię - ale przywitać się z tą byłą żoną , świątecznie uśmiechnąć po prostu wypada. Odpowiedz Link Zgłoś
bszalacha Re: Byłe żony. Nie przyjeżdżajcie nieproszone na 04.01.08, 00:31 Bardzo mnie zaciekawia poruszony temat ponieważ nie rozumiem kobiety,która godzi się na bycie /drugą/żoną na spółkę z pierwszą.Nie rozumiem tez tej pierwszej/po co do Was idzie/. Wydaje mi się,że nie szanujecie siebie samych bo wiążecie się z męzczyzną,za którego bierzecie odpowiedzialność.Ja wycofałabym się z takiego układu na miejscu KAŻDEJ Z WAS. Ani to mąz ani ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Ale czego nie rozumiesz? 04.01.08, 19:01 Tego, ze mąż "nowej" nie przestał być ojcem dziecka "starej"? i - jasne, że nikt nie wymaga by nowi i starzy małonkowie zaprzyjaźniali się i wspólnie spędzali Wigilię - ale muszą pami.etać , ze ci pozostali to tez ludzie - i też rodzice. Gdybyś sie rozwiodła - zostawiałabyś dziecko pod domem byłego męża by nikt nie miał dyskomfortu z twojego powodu? Albo odbierając wstydziłabyś się normalnie wejść, przywitać z byłym/byłą tylko "wydzwaniałabyś" dziecko? Nowe żony i nowi mężowie muszą pamiętać , ze ich "drugie połówki" mają jakieś inne zobowiązania - wobec swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
wania46 Re: Ale czego nie rozumiesz? 05.01.08, 08:11 Jest tak jak pisze sir.vimes. Nexia cos tam wspomina o tym,ze byla zona nie jest juz kompletem do dziecka.Nalezaloby wypracowac taki uklad,ze dziecko moze byc zostawione w domu ojca(szczegolnie na Wigilie)ale dzieki postawie ojca ono sie tam czuje super bezpiecznie i czuje jest wazne.No ale to wymagaloby znowu jakiejs wspolpracy bylych malzonkow a to sie nexi nie podoba. Zycie to nie je bajka... Odpowiedz Link Zgłoś
kaja206 Re: Ale czego nie rozumiesz? 05.01.08, 18:55 Dla wielu ludzi liczy się tylko przyjemność. Nie myślą o konsekwencjach zdrady.Mój mąż,człowiek podobno wierzący, na przypomnienie, że przysięgał mi uczciwość małżeńską w obliczu Boga, cynicznie odparł, że to było dawno.Tymczasem cierpię ja, cierpią nasze dzieci, cierpi kobieta, która jest tą trzecią i nie może doczekać się momentu, gdy jej ukochany opuści żonę z czwórką dzieci i z nią zamieszka. Rozpacz.A przecież człowiek po to ma rozum, by powściagać w porę chore emocje.Zanim dojdzie do nieszczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamasia Siadac do stolu wigilijnego?! 06.01.08, 21:23 Nie mam zamiaru ogladac ossoby. z ktorej powodu moj swiat (i mojego syna) zostal kompletnie zniszczony. Osoba pracujaca z moim teraz juz Ex wprosila sie do naszego domu (ona w rocznej delegacji i z partnerem - 10 letni zwiazek). Po pierwszym miesiacu czula sie juz tak samotna ze zapraszala mojego na winko i inne....... Bo ona taka samotna!!!!!!!!!! 2 tygodnie pozniej juz byla uwieszona u boku mojego meza. zapytana dlaczego to robi, powiedziala mi ze jak ja smiem, przeciez ona ma wysokie standarty moralne, ona by nigdy........ W tym samym czasie piszac o mojego meza, ze ja chyda domyslam sie wiecej niz daje po sobie poznac....... Przeciagnela mnie , mojego syna i swojego partnera przezpieklo. Jemu raczyla sie przyznac ze jej uczycia sie zmienily 2 miesiace potem jak jej nowy kochanek juz z nia zamieszkal...... Kiedy moj ex zaczal mowic o powrocie do domu rodzinnego okazalo sie sie ze jest juz w ciazy zeby postawic go w sytuacji bez wyscia...................Osoba ktora wiedzial jak nie byc w ciazy przez bardzo dlugi okres czasu?....... Czy dla dobra mojego dziecka (ktorym ona nigdy nie byla zainteresowana) ja mam spedzac czas w jego i jej obecnosci?? Maja swoja nowa rodzine i zycze im wszelkiej pomyslnosci ale nie zycze sobie zeby po raz kolejny osoby deptaly moje zycie. Niech sobie klamia, oszukuja i zdradzaja w innym towarzystwie, niz moje. Ludzie rozstaja sie w rozny sposob i potem moga sobie ukladac stosunki w rozny sposob Odpowiedz Link Zgłoś
melapela2 Re: Siadac do stolu wigilijnego?! 11.01.08, 15:17 > Nie mam zamiaru ogladac ossoby. z ktorej powodu moj swiat (i mojego syna) zostal kompletnie zniszczony Twój świat został zniszczony z powodu DWÓCH osób: męża i tej drugiej. Nigdy nie ma winy tylko jednej strony (no chyba że duga jest niedorozwinięta i nie panuje nas swoim zachowaniem). Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: Ale czego nie rozumiesz? 06.01.08, 14:16 > Wigilię - ale muszą pami.etać , ze ci pozostali to tez ludzie - i też rodzice. I to jest sedno sprawy. Mnie ten list zasmucił. Bo niby ten dodatkowy talerz dla zagubionego wędrowca, niby wigilijny nastrój miłości, przebaczenia... A brakuje cierpliwości, by wyciągnąć rękę do kobiety, która myśli, czuje, była miłością naszego obecnego ukochanego i jest matką jego dziecka. Przeszłość jest, nic jej nie wymaże - lepiej się z nią pogodzić, niż walczyć, albo udawać, że jej nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
273i1 Re: Byłe żony. Nie przyjeżdżajcie nieproszone na 08.01.08, 18:55 > kobiety,która godzi się na bycie /drugą/żoną na spółkę z > pierwszą.Nie rozumiem tez tej pierwszej/po co do Was idzie/. > Wydaje mi się,że nie szanujecie siebie samych bo wiążecie się z > męzczyzną,za którego bierzecie odpowiedzialność.Ja wycofałabym się z > takiego układu na miejscu KAŻDEJ Z WAS. > Ani to mąz ani ojci Ty nie rozumiesz ja też ale są tabuny kobiet spragnionych nawet namistki, to smutne, ale kobiety czasem nie chcą niczego widzieć i słyszeć kiedy patrzę na niektóre mam wrażenie że w swoim szaleństwie skonsumowania swojej porcji złudzenia są jak oszalałe psychicznie modliszki. Szlachetne serce i prawość nic już nie znaczy. Teraz liczy się marketing i taktyka, ten szczur wygrywa który silniejszy i bardziej bezwzględny,. Odpowiedz Link Zgłoś
vivien39 Re: Byłe żony. Nie przyjeżdżajcie nieproszone na 11.09.08, 10:04 Czytając Wasze wypowiedzi musze stwierdzic, że są bardzo jednostronne. Ja jestem drugą!!!(uwaga świętoszki) żoną. I po pierwsze jestem zoną, z która mój mąż ma ślub kościelny- to dla chrześcijanek, po drugie- poznaliśmy się rok po rozwodze jej i jego to dla tych,którym drugie żony oczka kolą, po trzecie- mąż ma dziecko, z którym ma kontakt i do tego kontaktu go motywuję - to dla obrończyń dobra dzieci,po czwarte i ostateczne chęc dobrego życia z byłą prowadzi do tego , że ona wyobraża sobie iż mój mąż będzie robił dla niej wszelkie prace domowe i pomoc 24 godziny na dobę- to dla tych co uważają , że ktoś jest wredny bo ogranicza kontakty z byłą swojego. Życie pisze różne scenariusze i nie każdy kto jest inny jest zły... Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes No ale czujesz różnicę między 11.09.08, 12:54 wszystkimi pracami domowymi a zostawianiem dziecka przed bramą jak paczki? Odpowiedz Link Zgłoś