Nie manipulować matką

21.01.08, 15:56
Proceder sprzedawania gender jako nauki kwitnie. Ale mają one tyle
wspólnego z naukowością co „naukowy” marksizm. Naukowiec
(antropolog, socjolog, etnograf czy historyk itd.) zajmuje się
opisywaniem interesujących go zjawisk, próbuje zrozumieć ich
mechanizmy. Tyle i aż tyle. Gdy zaczyna zjawiska te wartościować czy
oceniać lub je próbować kształtować to przestaje być naukowcem i
staje się ideologiem. Tego uczy się studentów (i studentki) na
pierwszym roku studiów humanistycznych i społecznych. I to jest
grzech główny gender - im nie wystarcza opis i analiza zjawisk. Z
resztą panie nie kryją się z tym: „Dlatego warto porozumieć się z
aktywistkami i antropologami badającymi społeczeństwa (…). Wspólnie
można wypracować właściwe standardy”. Abstrahując od
tych „standardów” (zapewne w guście rozważań na temat „prawa do
legalnej i bezpłatnej aborcji” jako „pełni praw” kobiet). Najgorsze
jest to, że ludzie związani z gender ubierając się w profesorskie
togi i epatując naukowymi stopniami i tytułami próbują przebudować
społeczeństwo według własnych przekonań, uważając że są posiadaczami
jedynej PRAWDY, która da ludziom prawdziwą wolność. Brzmi znajomo?
Nic dziwnego. Wystarczy postudiować trochę klasyków – przepraszam –
klasyczek gender by znaleźć swojsko brzmiące nuty np. świadomość
feministyczna (dawniej: klasowa). Gender na wyższej uczelni ma taki
sam sens jak instytuty marksizmu i leninizmu. To po prostu ubieranie
w naukowe szatki ideologii feministycznej. Równie dobrze można by
było pootwierać na uczelniach Katedry Liberalizmu i Instytuty
Nacjonalizmu. Tyle tylko, że to z nauką nie ma nic wspólnego. Jeśli
na państwowej uczelni za państwowe (czyli nasze) pieniądze utrzymuje
się gender to równie zasadne było by otwarcie instytutu astrologii.
Jedno i drugie mają dokładnie tyle samo wspólnego z nauką.
Gender nie poprzestaje na prostym (czasami prostackim) odwoływaniu
się do dorobku nauki (rozumianej jako całość). Wszystko bije chyba
zdanie „po 1989 r. odnowił się nacjonalizm” w Polsce, wypowiedziane
przez osobę ze stopniem doktora nauk. Coś podobnego można usłyszeć
na spotkaniach pozostałości komunistycznego betonu lub w
białoruskiej telewizji. Albo Pani Doktor nie rozumie terminu
nacjonalizm, albo lewicowa (lewacka?) świadomość przesłania jej
rzeczywistość.
    • idonea Nie manipulować 22.01.08, 04:28
      Stwierdzenie, że ustawę antyaborcyjną wprowadzono w Polsce, by zwiększyć
      płodność i naprodukować więcej Polaków jest fałszywe. Przyczyną, moim zdaniem,
      była chęć umoralnienia społeczeństwa na modłę kościelną; autorzy na pewno nie
      myśleli propaństwowo i długofalowo ("potrzeba nam obywateli...") tylko zrobili
      to, co nakazywało im sumienie ukształtowane przez katolicyzm - "walczymy ze
      złem, z grzechem śmiertelnym". Bo może, kiedy przyjdzie czas rozliczyć się z
      Ojcem Przedwiecznym, On zapyta - "A głosowałeś za aborcją? Wbrew Moim
      przykazaniom i Katechizmowi? Marsz do piekła!" Czyli te decyzje podejmowane są
      pod wpływem lęku metafizycznego, lęku o własną duszę. Jak jesteśmy w sferze lęku
      przed grzechem śmiertelnym trudno w ludziach wywołać współczucie dla kobiet,
      ofiar gwałtu czy okoliczności. Na jednej wadze jest bowiem moje zbawienie
      wieczne, na drugiej, czyjeś "wygodne życie". Wybór jest bardzo łatwy i dla ludzi
      głęboko wierzących, bezdyskusyjny.
      • kapitan.kirk Re: Nie manipulować 22.01.08, 08:46
        Sprowadzanie proglądów "pro-life" do lęku metafizycznego o własną
        duszę jest - wybacz - nader prostackie. Ma to równy sens, co
        stwierdzenie, że np. osoby nie będące złodziejami nie kradną tylko
        dlatego, że boją się więzienia. Robienie z przeciwników ułatwiania
        aborcji jakichś fanatycznych potworów, nie współczujących kobietom
        zgwałconym przez los lub okoliczności, jest też mocno krzywdzące. Po
        prostu, w przeciwieństwie do zwolenników prawa do aborcji,
        przeciwnicy współczują NIE TYLKO kobietom, ale także płodom, w
        których dostrzegają jednostki ludzkie, a nie tylko jakieś anonimowe
        kolonie komórek. Chodzi tu przede wszystkim o niechęc do
        prezentowanego przez "aborcjonistów" myślenia magicznego, zgodnie z
        którym dany organizm jest w jednej chwili nie mającym żanych praw,
        zdatnym do wyskrobania "płodem" - by w kilka sekund później, bez
        żadnych wyraźnich w nim zmian, stac się pełnoprawnym człowiekiem,
        któremu przysługuje ochrona życia i godności.

        Na ten temat chyba zresztą powiedziano już wszystko i trudno o coś
        nowego, przekonującego ;-)

        Pozdrawiam ciepło
        • goblin.girl Re: Nie manipulować 22.01.08, 10:41
          Po
          > prostu, w przeciwieństwie do zwolenników prawa do aborcji,
          > przeciwnicy współczują NIE TYLKO kobietom, ale także płodom, w
          > których dostrzegają jednostki ludzkie, a nie tylko jakieś anonimowe
          > kolonie komórek.

          Ale niezależnie od wspólczucia, dla przeciwników aborcji życie płodu - w
          sytuacji zagrożenia życia matki - jest ważniejsze, dlaczego?

          pozdrawiam
          • kapitan.kirk Re: Nie manipulować 22.01.08, 11:04
            goblin.girl napisała:

            > Ale niezależnie od wspólczucia, dla przeciwników aborcji życie
            płodu - w
            > sytuacji zagrożenia życia matki - jest ważniejsze, dlaczego?
            >
            > pozdrawiam

            Nie jest ważniejsze, a tylko (a może aż?) "prawie" równie ważne - a
            reszta już jest kwestią wyboru i sumienia. W polemicznym zapale,
            kiedy to często operuje się zacietrzewionymi uproszczeniami
            ("mordercy dzieci" vs. "moherowy ciemnogród") nader często obu
            stronom umykają fakty... W każdym razie ze strony "pro-life" raczej
            nie spotkasz się z potępieniem kobiety, która usunęła ciążę ze
            względu na zagrożenie własnego zdrowia (a w każdym razie nigdy o
            takim potępieniu nie słyszałem), spotkasz się natomiast łatwo z
            podziwem dla kobiet, które mimo takiego zagrożenia ciążę donosiły i
            urodziły; nawet kosztem własnego dobra. To prosty mechanizm
            psychologiczny: ochrona swojego życia i zdrowia jest rzeczą
            oczywistą, za którą nikt zdrów na umyślę Cię nie skrytykuje;
            natomiast poświęcenie własnego życia lub zdrowia żeby kogoś uratowac
            jest już czynem bohaterskim - nie tylko przecież u nas, moherowców,
            ale i u Goblinów pewnie też ? ;-)

            Pozdrawiam słonecznie, wśród paskudnej warszawskiej pluchy :-(
            • sir.vimes Czyn bohaterski 23.01.08, 13:01
              "natomiast poświęcenie własnego życia lub zdrowia żeby kogoś uratowac
              jest już czynem bohaterskim - nie tylko przecież u nas, moherowców,
              ale i u Goblinów pewnie też ? ;-)"

              Do czynów bohaterskich nie można zmuszać. Bo coś co TRZEBA wykonać przymusowo
              przestaje byc bohaterstwem.
              • kapitan.kirk Re: Czyn bohaterski 23.01.08, 19:28
                sir.vimes napisała:

                > Do czynów bohaterskich nie można zmuszać. Bo coś co TRZEBA
                wykonać przymusowo
                > przestaje byc bohaterstwem.

                Masz zupełną rację - i dlatego właśnie przepis pozwalający na
                aborcję w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki nie jest
                raczej zagrożony. Z praktyką to już inna sprawa, ale raczej wina to
                tych lekarzy, którzy oficjalnie odmawiają dokonania aborcji "z
                powodu sumienia", a po cichu przyjmują te same pacjenki prywatnie i
                za kasę - oni są po prostu zainteresowani w utrzymaniu status quo...

                Pozdrawiam
                • norman_bates stek bzdur 31.01.08, 16:37
                  Z jednej strony lament nad tym, że kobiety nie mogą pracować, a zaraz
                  narzekanie, że MUSZą pracować na 3 etatach.

                  Żal czytać te "postępowe" (bo z postępem nie mają nic wspólnego).

                  To już tylko krok od absurdalnych pomysłów żeby zmusić kobiety do tego żeby
                  stanowiły 50% w polityce, przemyśle i gdzie tam się jeszcze będzie podobało.

                  Pani doktor popisała się wiedzą dotyczącą poglądów mieszkańców Meksyku na
                  homoseksualizm, tylko nie wiem na jakiej podstawie wywnioskowała że to ich
                  podejście jest normalne, a nasze nie.

                  No i oczywiście wszystkiemu jest winne państwo, kościół, a najczęściej spisek samców


                  • wari Re: stek bzdur 25.03.08, 21:49
                    norman_bates napisał:
                    > Pani doktor popisała się wiedzą dotyczącą poglądów mieszkańców
                    Meksyku na
                    > homoseksualizm, tylko nie wiem na jakiej podstawie wywnioskowała
                    że to ich
                    > podejście jest normalne, a nasze nie.

                    Nasze ? Czyli czyje ?
                  • sir.vimes Normanie 26.03.08, 09:26
                    > To już tylko krok od absurdalnych pomysłów żeby zmusić kobiety do tego żeby
                    > stanowiły 50% w polityce, przemyśle i gdzie tam się jeszcze będzie podobało.

                    Zmusza sie raczej ludzi do czegoś czego nie chcą robić.

                    Jeżeli kobiety chcą aktywniej działać w poltyce, chcą pracować - mozna im to
                    ułatwić lub utrudnić. Nie sposób zmusić do czegoś - czego chcą. To wewnętrznie
                    sprzeczne.
            • kiniox Re: Nie manipulować 23.01.08, 17:01
              W każdym razie ze strony "pro-life" raczej
              > nie spotkasz się z potępieniem kobiety, która usunęła ciążę ze
              > względu na zagrożenie własnego zdrowia (a w każdym razie nigdy o
              > takim potępieniu nie słyszałem),

              A zatem spieszę Cię powiadomić, że są to tylko Twoje pobożne
              życzenia. Najbardziej szokujące dla mnie było odkrycie, że można
              uważać usunięcie ciąży pozamacicznej za grzech śmiertelny, a taka
              jest właśnie postawa pana, który moderuje (o ile dobrze pamiętam)
              stronę i forum dla wielodzietnych.
              • kapitan.kirk Re: Nie manipulować 23.01.08, 19:35
                Tu jest oczywiście płynna granica. Ciąża może grozić utratą życia
                lub ciężkim kalectwem. Ciąża może też grozić pogorszeniem się
                samopoczucia i ogólnym rozdrażnieniem przeszkadzającym skupić się w
                pracy. Oba przypadki, choć tak różne, od biedy można by podciągnąć
                pod to samo "zagrożenie zdrowia kobiety" - a to przecież nie to
                samo chyba jednak? Kwestia stopni pośrednich, wobec martwicy prawa
                antyaborcyjnego, pozostaje sprawą bardziej sumienia niż przepisów...

                Moderatora, o którym piszesz nie znam i raczej znać nie chcę - no
                cóż, w sieci znajdziesz także i Towarzystwo Płaskiej Ziemi... Jeśli
                możesz, to podaj mi adres na owo forum, a z przyjemnością się
                trochę ponabijam, bo mam dzisiaj zły dzień ;-)

                Pozdrawiam
            • goblin.girl Re: Nie manipulować 31.01.08, 12:49
              To prosty mechanizm psychologiczny: ochrona swojego życia i zdrowia jest rzeczą
              oczywistą, za którą nikt zdrów na umyślę Cię nie skrytykuje; natomiast
              poświęcenie własnego życia lub zdrowia żeby kogoś uratowac jest już czynem
              bohaterskim - nie tylko przecież u nas, moherowców, ale i u Goblinów pewnie też
              ? ;-)

              W rzeczy samej.
              Ale tu się odnosimy tylko do dwóch osób - matki i nienarodzonego dziecka; sa
              jeszcze bardzej skomplikowane relacje, ta matka bywa często czyjąś żoną, czasem
              matką innych dzieci, jej decyzja o urodzeniu przy zagrożeniu zdrowia lub życia
              wpłynie za życie tych osób, może wyrzadzic im krzywdę. W takich sytuacjach
              bohaterstwo matki nie musi mieć samych pozytywnych aspektów.
              Moze lepiej zresztą w to nie wnikać.
              Pozdrawiam w każdym razie i życzyłabym sobie, zeby wszyscy pro-life prezentowali
              taką postawę.
      • kadanka Re: Nie manipulować 22.01.08, 18:06
        "jest bardzo łatwy i dla ludzi
        głęboko wierzących, bezdyskusyjny."

        wlasnie to mnie w ludziach głęboko wierzących przeraża najbardziej -
        BEZDYSKUSYJNOSC ich wyborów.
        to się nazywa fanatyzm.

    • ally Re: Nie manipulować matką 22.01.08, 20:01
      nie w Polsce nie ma instytutów gender, ani nawet instytutów gender STUDIES ;-)
      • bezsuflera Re: Nie manipulować matką 27.01.08, 23:45
        Nie instytów jeszcze na szczęście nie ma, ale robi się ludziom wodę
        z mózgów w ramach różnie podczepionych administracyjnie gender
        stadies na kilku uczelniach w Polsce. Nawet tak renomowanych jak UW
        czy UJ.
        • zdanka1 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 12:29
          A skąd wiesz jak to wygląda? I tak sie sklada, ze gender dziaął
          zazwyczaj jako podyplomówka - o ile się orientuję jeszcze nigdzie
          nie działa jako przymusowy wariant studiów uniwersyteckich na
          moziomie magisterskim.
          • bezsuflera Re: Nie manipulować matką 08.02.08, 23:14
            Polecam internet. Uczelnie wystarczy lektura sylabusów.
    • qunegunda Re: Nie manipulować matką 22.01.08, 21:54
      Stek dyrdymałów.
      Ustawa antyaborcyjna i konkordat to był układ z kościołem w zamian
      za poparcie wejscia do UE.
      • ally Re: Nie manipulować matką 22.01.08, 23:39
        hehehe. a wiesz, kiedy zaczęła się dyskusja nad prawem dotyczącym aborcji?

        w związku z referendum w sprawie UE SLD nie zliberalizowało ustawy, która
        uchwalona została znacznie wcześniej.
    • ratzfatz Re: Nie manipulować matką 26.01.08, 21:59
      > Proceder sprzedawania gender jako nauki kwitnie. Ale mają one tyle
      > wspólnego z naukowością co „naukowy” marksizm. Naukowiec
      > (antropolog, socjolog, etnograf czy historyk itd.) zajmuje się
      > opisywaniem interesujących go zjawisk, próbuje zrozumieć ich
      > mechanizmy. Tyle i aż tyle. Gdy zaczyna zjawiska te wartościować czy
      > oceniać lub je próbować kształtować to przestaje być naukowcem i
      > staje się ideologiem.



      mylisz się. gender to nauka. gender akademicki, nie gender jako program polityczny - patrz artykuł w załączniku. nikt nie może zabronić naukowcom posiadania poglądów politycznych, prawda? równie dobrze mógłbyś napisać, że prawo to nie nauka, bo ćwiąkalski jest ministrem.

      a marksizm w swoich wielu wydaniach (rzadziej Marks, Althusser, częściej Gramsci) jest nadal stosowany do interpretacji zjawisk społecznych i kultur.. i dobrze, że jest, bo nadal ma sporo do zaoferowania. z tym, że - jak piszesz - służy wtedy głównie do wyjaśniania tychże zjawisk, w mniejszym stopniu wartościowania.

      inna sprawa, że Twoja pozytywistyczna wizja nauki wolnej od wartości nigdy nie obowiązywała. nauką zawsze zajmowano się w imię czegoś. pozytywizm też miał swoją ideologię postępu.
      • bezsuflera Re: Nie manipulować matką 27.01.08, 23:31
        Przyznam się, że nie wychwytuję subtelnego rozróżnienia między
        gender akademickim a gender - programem politycznym. Panie
        wypowiadające się w artykule też chyba miają z tym problem. Nie
        zabraniam mieć naukowcom poglądów politycznych. Problem pojawia się
        wtedy, kiedy zaczynają swoją pozycję i autorytet wykorzystywać do do
        celów politycznch. To częsta przypadłość u historyków (znam się na
        przeszłości więc mogę tworzyć teraźniejszość) i socjologów (wiem jak
        funkcjonuje społeczeństwo - powiem jak macie żyć by było wam lepiej).
        Po za tym wydumany byt jakim jest gender "akademicki" ma na dobrą
        sprawę dać jakieś pozory naukowości feminizmowi w jego wszelkich
        odmianach i kolorach. Czyli "akademicki" gender pełni taką rolę przy
        gender "politycznemu" (czyli feminiźmie) jak Instytut PP Marksizmu-
        Leninimu dla oficjalnej ideologii PRL.
        "Nauka wolna od wartości nigdy nie istniała" oczwiście - na
        szczęście dla ludzkości. Ale gdy nauka stawała się sługą ideologii -
        bez względu jakiej - robiło się bardzo mało przyjemnie...
        • zdanka1 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 12:40
          Gender to nic innego jak w dużej mierze teoria płci kulturowej i
          związane z nia reperkusje. I tak sie składa, ze gender to zupełnie
          inna kwestia niz feminizm , tak samo jak funkcjonalizm jest teorią
          antropologiczną odmienną od dyfuzjonizmu, ale oba wchodzą w skład
          nauki jaką tworzy antropologia społeczna . I tak gender, jak
          większość szkól społeczno-antropologicznych nie jest odrębnym
          działem nauki (tak jak psychologia wyodrębniona z medycyny i
          psychiatri) , ale odrębną metodologią nauki (inaczej: szkołą ). I w
          tym kontekscie zarówno gender, jak queer czy feminizm jedynie
          miewaja punkty wspólne , majac jednocześnie sporo róznic.
          Powiedziaałbym, ze to raczej gueerowi bliżej do gender niż
          feminizmowi, zwłaszcza IIi fali.
          • bezsuflera Re: Nie manipulować matką 08.02.08, 23:46
            "Gender to nic innego jak w dużej mierze teoria płci kulturowej i
            związane z nia reperkusje." Czyli teoria a nie nauka. Co prawda
            chyba bardziej na miejscu był by termin hipoteza, ale OK - jeśli
            posługujemy się terminem teoria to proszę o odpowiedź na pytanie
            z jakiej nauki (dyscypliny) czerpie gender swój aparat pojęć,
            którego używa do opisu zjawisk.
            Co do stwierdzenia, że gender jest odrębną metodologią nauki
            (inaczej: szkołą), to jestem bezradny. Równie dobrze można było by
            utworzyć nazi stadies i uznać za "odrębną metodologią nauki".
            Naziści mają swoją teorię (ras) przez którą potrafią wyjśnić
            wszystkie procesy społecze, polityczne i gospodarcze. Albo UFO
            stadies - na podobnej zasadzie. I to już było - w latach 60tych. na
            niektórych amerykańskich uczelniach pootwierano pace stadies, na
            których w oparciu ideologię pacyfizmu próbowano na nowo "wytłumaczyć
            swiat". W końcu ktoś się zorientował, że tyle w tym naukowości co
            kot napłakał i pseudonaukowy cyrk zlikwidowano. Równie dobrze mozna
            by było powołąć do życia bezsuflera stadies.
            Co do rozdzielenia gender od feminizmu to jak rozumiem czysty
            przypadek, że te same osoby są zaangażowane w oba te projekty?


            --------
        • powolutku007 aha. 01.02.08, 14:04
          czyli proponujesz, żeby wygłaszaniem poglądów politycznych zajęli się raczej panowie ślusarze, ci spod przysłowiowej budki, czy jeszcze ktoś inny?

          czy raczej radzisz zrezygnować z publicznego wygłaszania swoich opinii w ogóle?
          • bezsuflera Re: aha. 01.02.08, 21:51
            Nie, nie akceptuję sytuacji, kiedy wygłaszanie swych poglądów
            politycznych zaczyna się od słów "Ja, jako" i dalej do wyboru:
            profesor, historyk, socjolog, itd. itp.Po prostu trzeba oddzielić
            jedno od drugiego. Czyli mieszania nauki i jej autorytetu do
            propagowania swoich poglądów. A ci panowie spod przysłowiowej budki
            i ślusarze też mają prawo do swoich opinii.
            • powolutku007 Re: aha. 02.02.08, 20:02
              > A ci panowie spod przysłowiowej budki
              > i ślusarze też mają prawo do swoich opinii.

              też? czyli jak socjolodzy, historycy, itd., tak?

              poza tym, prawo mają na pewno. inna sprawa jak wartościowe będą ich obserwacje i analizy.

              > Po prostu trzeba oddzielić
              > jedno od drugiego.

              się niestety nie da. inaczej odbierasz prof. ekonomii wróżącego bessę, inaczej pana spod budki mówiącego, że giełda pier.. i opinia tego pierwszego wydaje mi się znacznie ciekawsza jednak.
    • basia8.93 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 11:28
      Myślę, że warto tu podkreślić zaledwie wspomnianą, a jednak nagminną kwestię
      utożsamiania praw kobiet z aborcją.
    • sewa1 swietny komentarz! 31.01.08, 12:28
      pozdrawiam :-)

      sewa
    • zdzis1 Nie manipulować matką 31.01.08, 12:31
      WARNING!!! BULLSHIT DETECTED!

      Co za bzdury ... jajo uspione, jajo agresorem, plemnik ma misję ...
      Pani Emily Martin jest antropologiem od "gender studies" i nie ma bladego
      pojecia o nauce i metodzie naukowej (prosze spojrzec na jej dorobek
      www.nyu.edu/gsas/dept/anthro/faculty/martin.html), a "zbadala podreczniki
      medycyny" i orzekla o winie autorow. Dokonania pani Koscianskiej mozna znalezc
      tutaj
      bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?lang=pl&imie=Agnieszka&nazwisko=Ko%B6cia%F1ska&id_rodzaju_roli=&a=1&rok=0&rokdo=0&id_typu_dokonania=&id_jezyka=&lim=100000&ord=3&search=Szukaj&mod=q.
      Moim zdaniem najpierw trzeba rozumiec co sie czyta, a dopiero potem mozna sie
      wypowiadac.

      z
      • ufo64 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 12:53
        puste linki
        • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 13:20
          Zalapal sie poprostu nawias w pierwszym linku, a w drugim kropka - sorry

          www.nyu.edu/gsas/dept/anthro/faculty/martin.html

          bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?lang=pl&imie=Agnieszka&nazwisko=Ko%B6cia%F1ska&id_rodzaju_roli=&a=1&rok=0&rokdo=0&id_typu_dokonania=&id_jezyka=&lim=100000&ord=3&search=Szukaj&mod=q
          z
          • kkrolewna Re: Nie manipulować matką 01.02.08, 00:29
            nie watpie w to, ze taki dzielny internauta jak ty na pewno ma
            dorobek dziesiec razy wiekszy od obu tych pan razem wzietych, ale i
            tak nie rozumiem, co ci sie nie widzi...
            • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 01.02.08, 01:12
              po pierwsze, nie liczy sie ilosc tylko jakosc
              po drugie wczytaj sie w to co napisalem i co jest podstawa moich zarzutow: zadna
              z pan nie ma dorobku naukowego - obie maja publicystyczny, jednak pani Martin
              czuje, ze jest w stanie zrozumiec podreczniki do medycyny i je zrecenzowac
              po trzecie, co to za dorobek "tlumacz", "autor indeksu" itd. (tak, teraz czepiam
              sie konkretnie dorobku pani doktor) - na mojej uczelni za taki "dorobek" dostaje
              sie cale 0 punktow
              po kolejne (nie jestem pewien co jest po 3, wiec pisze "kolejne") proste
              manipulacje typu "taki dzielny internauta ..." itd. dzialaja dosc srednio, poza
              tym moze faktycznie mam 10 razy wiekszy dorobek od obu tych pan? Naukowy na pewno.

              z
              • akuszer Re: Nie manipulować matką 01.02.08, 02:48
                Chłopie, litości.. Przecież owa pani nie recenzowała meritum
                podręczników akademickich, tylko zastosowany w nich język opisu,
                zideologizowany co nieco (antropolog powiedziałby pewnie: wpisujący
                kulturę w logikę natury, czy coś takiego). Może sam zacząłbyś czytać
                z zrozumieniem. A potem - kto wie - nawet publikować.....
                • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 01.02.08, 09:16
                  Chlopie/babo LITOSCI! widziales/las kiedys podrecznik do medycyny czy do
                  jakiejkolwiek innej nauki? Czlowiek bez przygotowania merytorycznego nie jest w
                  stanie ROZUMIEC ZDAN w takim podreczniku. Zrob sobie doswiadczenie - wez
                  akademicki podrecznik z chemii, fizyki, anatomii, fizjologii (o matematyce nawet
                  nie wspominam) i sprobuj przeczytac 10 stron. Nawet ekpert z jednej dziedziny ma
                  klopoty zeby przeczytac podrecznik z innej - naukowe ksiazki adademickie czyta
                  sie po kilka miesiecy JEDNA! A pani profesor opowiada ze zrecenzowala ich jezyk!
                  DLATEGO SIE CZEPIAM, ZE KOBIETA NIE MA ODPOWIEDNIEGO WYKSZTALCENIA I DLATEGO
                  PODAJE LINK DO JEJ DOROBKU. Jedyne co mogla zrobic to otworzyc ksiazke na
                  stronie o zygocie i szukac znajomo brzmiacych slow. Ewentualnie mogla poprosic
                  kogos, zeby wyszukal co smakowitsze kawalki.

                  Nie mam do ciebie zalu za docinek z czytaniem ze zrozumieniem - w koncu skad
                  ktos kto w zyciu nie mial w rekach ksiazki akademickiej moglby wiedziec jak taka
                  ksiazka wyglada i jaka ma funkcje.

                  z
                  • akuszer Re: Nie manipulować matką 04.02.08, 02:40
                    Miły człowieku. Jesteś klinicznym przykładem swoiście pojętej odwagi
                    frustratów, jakich nadmiar w sieci na rozmaitych forach. Riposty na
                    temat trzymania (bądź nie) przeze mnie podręcznika akademickiego nie
                    warto specjalnie komentować... No i te "funkcje":D Jakie by nie
                    były - mędrca z "trzymacza" nie czynią, jak widać.
                    • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 04.02.08, 13:44
                      Czyli nie masz nic do powiedzenia na temat o ktorym rozmawiamy. Ok - tego sie
                      spodziewalem.

                      Dla swojej wlasnej wiedzy przeprowadz test z ksiazkami akademickimi, ktory
                      proponuje w poprzednim mailu.

                      A jezeli chodzi o riposte, to swiadomie byla ponizej pasa - to ty kopnales mnie
                      (popatrz na swoj wczesniejszy post), ja ciebie. Nie wszyscy nadstawiaja drugi
                      policzek. Riposte oddzielilem od meritum odstepem - riposta zabolala, a na
                      meritum nie umiesz odpowiedziec.
                      • akuszer Re: Nie manipulować matką 04.02.08, 22:04
                        Nie jestem pewien, czy sam masz coś do powiedzenia. Poza tym że
                        książki "mundre" są trudne, z czego wyprowadzasz - ksiązki "trudne"
                        są "mundre". A w rzeczywistości, jest raz tak a raz śmak, wbrew
                        dziecinnym rojeniom pozytywistów (warto prześledzić tutaj np
                        ewolucję postaw i poglądów Wittgensteina). Twojej logiki i
                        dogmatyzmu nie podzieliłby, przykładowo, Einstein, a przecież nawet
                        taki megaloman jak Ty oddaje mu pewnie jakieś tam zasługi. I
                        nie "ucz" mnie "wiedzy" bo kim jesteś właściwie. Takich "rad" od
                        anonimów nie przyjmuję. Zwłasza sfrustrowanych.(Zapomniałem
                        oddzielić odstępem od meritum. Szkoda. Byłoby symetrycznie jak w
                        geometrii. Albo plastyce ludowej)
                        • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 04.02.08, 23:52
                          O! kolega (c)humanista sie zirytowal. Dobrze ... nie ma nic zabawniejszego ...

                          > Poza tym że
                          > książki "mundre" są trudne, z czego wyprowadzasz - ksiązki "trudne"
                          > są "mundre".
                          baby talk + powiedzialem tylko w jedna strone; to ze "scislowcy" uwazaja ksiazki
                          trudne za madre uslyszales od kolegi/kolezanki podczas rozmowy w ktorej
                          staraliscie sie sami dowartosciowac

                          > A w rzeczywistości, jest raz tak a raz śmak
                          baby talk

                          > wbrew dziecinnym rojeniom pozytywistów (warto prześledzić tutaj np
                          > ewolucję postaw i poglądów Wittgensteina)
                          belkot z ktorego nic nie wynika; Wittgenstein nie ma tu nic do rzeczy - starasz
                          sie manipulowac czytelnikiem (o ile ktos to jeszcze czyta). Myslisz, ze jak
                          rzucisz Wittgensteinem, to uznaja cie za madrego ("mudrego" in your babytalk).
                          Swoja droga, jezeli czytales, to wiesz ze jego ksazki sa "trudne" - nie mam
                          wiedzy ani wyksztalcenia, zeby stwierdzic czy "mudre".

                          > Twojej logiki i
                          > dogmatyzmu nie podzieliłby, przykładowo, Einstein, a przecież nawet
                          > taki megaloman jak Ty oddaje mu pewnie jakieś tam zasługi.
                          Nie wiesz, czy i na ile jestem dogmatyczny, bo znasz tylko jeden z moich
                          pogladow. Nie wiesz, czy moje poglady podzielilby Einstein, ja podzielam prawie
                          wszystkie jego poglady. I nie podpieraj sie autorytetem kogos, kogo nawet nie
                          masz szans podziwiac, bo nic z tego co on napisal nie rozumiesz. Serio! Nie
                          jestes w stanie przeczytac nawet jednej strony z jego publikacji naukowych! ANI
                          JEDNEJ! Tu mam swoja megalomanska radosc (zwroc uwage, ze zastosowalem slowo
                          "megaloman" tak jak ty: totalnie bez zwiazku z jego znaczeniem), bo fizyka to
                          akurat moja pierwsza dziedzina. Jak mi nie wierzysz, to mozemy sie zmierzyc (na
                          wiadomosci) ;)

                          > I nie "ucz" mnie "wiedzy" bo kim jesteś właściwie.
                          Ja cie nie ucze, tylko sie z toba draznie. Czas na nauke jest w szkole
                          podstawowej i sredniej - kto sie nie przykladal ten musi isc na studia
                          humanistyczne, a potem nazywac wiedze naukowa "dziecinnymi rojeniami
                          pozytywistow". Rozmawiam z toba tylko dlatego, ze mnie to bawi - jak przestanie,
                          to polecisz do kosza razem z innymi madralami bez zadnej faktycznej i
                          praktycznej wiedzy.

                          > Takich "rad" od
                          > anonimów nie przyjmuję.
                          Powiedzial "nieanonim"

                          > Zwłasza sfrustrowanych.
                          Lustro w domu ma?

                          > (Zapomniałem
                          > oddzielić odstępem od meritum.
                          ENTER

                          > Szkoda. Byłoby symetrycznie jak w
                          > geometrii. Albo plastyce ludowej)
                          albo w lustrze


                          z

                          ps. Mozesz odpisac - na razie jeszcze mnie bawisz, wiec nie powinienem zignorowac.
                          • akuszer Re: Nie manipulować matką 05.02.08, 02:38

                            1.Nie jestem humanistą. Czasem mi to doskwiera
                            2.Zirytował?..... A z jakiego powodu????? Zaczynam się utwierdzać w
                            słuszności obrania etykiety „megaloman”
                            3.Cieszy mnie Twoja znajomość co najmniej kilku słów w obcym języku,
                            tym bardziej, że wśród „ścisłowców” na ogół z tym marnie. Przyjęta
                            przez Ciebie strategia „przeprowadzania dowodu” każe przypuszczać,
                            że w kolejnym poście ( o ile taki będzie – rozbawienie wszak to
                            płochliwe zwierzę) użyjesz co najmniej kilkunastu obcych słów.
                            4.Co do Einsteina to nie byłoby aż tak źle, choć nie ukrywam, że nie
                            jestem fizykiem. Wielu rzeczy bym nie załapał, ale ja nie muszę być
                            perfekcyjny we własnym osądzie, albowiem poczucie własnej wartości
                            mam i tak. : D. Powoływałem się na jego „humanistyczne” poglądy
                            (tak, to też potrafił – kwestia rozmiaru kapelusza). Mam prawo
                            sądzić, że nie stały w sprzeczności z niuansami jego myśli
                            teoretycznej.
                            5.Mam szacunek do dorobku nauk ścisłych. Jednak laboratoryjno –
                            gabinetowe klerki nie zawsze mają czas/siły/ochotę/umiejętności....
                            aby pomyśleć o społecznych konsekwencjach swojego dorobku. Sądzę, że
                            symbioza jest możliwa i konieczna .
                            6.Kilka wiodących uniwerków cechowała duża zbieżność w zakresie
                            kierunków o chronicznych niedoborami kandydatów na studia i sporym
                            (wśród tych nielicznych) odsetkiem uciekinierów spod WKU. Domyślasz
                            się już pewnie, że prym wśród nich wiodła (i chyba nadal wiedzie)
                            fizyka właśnie. Przyczyn, dlaczego nie zostałem fizykiem nie
                            szukałbym raczej tam, gdzie twoje samozadowolenie każe Ci
                            podejrzewać.
                            7.Twój "dogmatyzm" był bardziej umocowany dowodowo aniżeli moja
                            nieznajomość – jak pięknie to ująłeś - „funkcji” podręcznika
                            akademickiego. Przeszkadzało Ci to w formułowaniu radykalnych sądów?
                            Aaaaa... ty się bawiłeś. A może ja tez?
                            8. Też jestem anonimowy, zgoda, ale nie wygłaszam opinii ex
                            katedra. Bo każda katedra gdzieś (i kimś) stoi
                            9......to polecę (...) do kosza!!!! Matko boska, usta mi sinieją z
                            trwogi. Megaloman. Po stokroć!
                            Ps. Dziękuję za łaskawe zezwolenie na odpowiedź. Inaczej bym się
                            chyba nie ośmielił
                            • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 05.02.08, 15:16
                              > 1.Nie jestem humanistą. Czasem mi to doskwiera
                              nie jestes humanista, nie masz wyksztalcenia scislego ... hmm ... ale JAKIES
                              wyksztalcenie masz?

                              > 3.Cieszy mnie Twoja znajomość co najmniej kilku słów w obcym języku,[...] że w
                              kolejnym poście ( o ile taki będzie – rozbawienie wszak to płochliwe zwierzę)
                              użyjesz co najmniej kilkunastu obcych słów.
                              I couldn't let you down - that would be cruel! Here are my few words in English
                              you are so much looking forward to reading. Well, I suspect that apart from
                              being totally ignorant in natural sciences you do not read or write in any
                              foreign language, but still ... at least you will have more reasons to call me
                              megalomaniac.

                              > 4.Co do Einsteina to nie byłoby aż tak źle, choć nie ukrywam, że nie jestem
                              fizykiem. Wielu rzeczy bym nie załapał,

                              Misiu, nic bys nie zlapal. I nie jest to zaden wstyd - nikt nie jest w stanie
                              czytac literatury nie w swojej dziedzinie. Ja nie bylbym w stanie przeczytac
                              artykulu naukowego z chemii - nawet nie znam nomenklatury. Moja przewaga nad
                              toba jest taka, ze ja zdaje sobie z tego sprawe bo widzialem i pisalem artykuly
                              naukowe. Tobie wydaje sie, ze taki artykul to cos jak ten artykul w Wyborczej o
                              gender studies. Sprobuj poczytac cos naukowego - gwarantuje olsnienie.

                              >Powoływałem się na jego „humanistyczne” poglądy
                              Humanistyczne poglady Einsteina ... jakies konkrety? jakies cytaty z ktorych
                              wynikaloby ze Einstein nie zgodzilby sie ze mna w sprawie stopnia zlozonosci
                              literatury naukowej?

                              > 5.Mam szacunek do dorobku nauk ścisłych. Jednak laboratoryjno –
                              > gabinetowe klerk i nie zawsze mają zas/siły/ochotę/umiejętności....
                              > aby pomyśleć o społecznych konsekwencjach swojego dorobku.
                              te konsekwencje jak rozumiem to bomba atomowa podpalajaca atmosfere ziemska,
                              stworzone w laboratoriach wirusy, ktore wydostaja sie z zamnkniecia i zamieniaja
                              ludzi w zombie, zywnosc genetycznie modyfikowana powodujaca mutacje genetyczne
                              itd. itp. - czyli filmy science fiction lamane przez artykuly z tabloidow.

                              > Sądzę, że
                              > symbioza jest możliwa i konieczna .
                              Co wiecej, wspolpraca jest nie tylko mozliwa, ale i obecna. Ale zeby
                              wspolpracowac, to trzeba miec z kim - nie mozna wspolpracowac z kims kto nie ma
                              bladego pojecia o czym mowi. Tak, mysle to tobie ...

                              > 6.Kilka wiodących uniwerków cechowała duża zbieżność w zakresie
                              > kierunków o chronicznych niedoborami kandydatów na studia i sporym
                              > (wśród tych nielicznych) odsetkiem uciekinierów spod WKU. Domyślasz
                              > się już pewnie, że prym wśród nich wiodła (i chyba nadal wiedzie)
                              > fizyka właśnie.
                              Kolejny mit gazetowo/korytarzowy. Na fizyce jest tak malo kandydatow, ze nie ma
                              to zadnego znaczenie dla WKU. Na anglistyce w Poznaniu jest kilka razy wiecej
                              studentow niz studentow fizyki na wszystkich uniwersytetach w kraju. Fizyka jest
                              na tyle trudna, ze latwiej uciekac przed wojskiem na studia
                              humanistyczne/pedagogiczne. Ale jezeli chcesz sobie TAK tlumaczyc dlaczego nie
                              jestes fizykiem, to prosze bardzo.

                              > Aaaaa... ty się bawiłeś. A może ja tez?
                              byloby mi bardzo milo

                              >ale nie wygłaszam opinii ex katedra
                              dobre!

                              > 9......to polecę (...) do kosza!!!! Matko boska, usta mi sinieją z
                              > trwogi. Megaloman. Po stokroć!
                              Misiu, nie grozilem ci, tylko pokazywalem twoje miejsce. Absolutnie nie chce
                              zebys sie bal.

                              ps. Zaczynasz mnie nudzic - albo powiedz cos smiesznego, albo nie odpowiadaj.

                              > Ps. Dziękuję za łaskawe zezwolenie na odpowiedź. Inaczej bym się
                              > chyba nie ośmielil
                              Prosze bardzo. Widze, ze zaczynasz rozumiec.
                              • madame_charmante Re: Nie manipulować matką 21.02.08, 11:50
                                a swoją drogą ciekawa jestem - skąd tyle czasu na jałowe skądinąd
                                spory ? Nota bene w sprawach zasadniczo bardziej interesujących
                                jednak kobiety niż mężczyzn ...
    • ufo64 Nie manipulować matką 31.01.08, 12:47
      gender studies to nie naukowy marksizm ale twór bliski marksizmowi.
      Wszak Karol M. twierdził, że marksizm to połączenie teorii z
      praktyką, podobny status ma gender studies. Oprócz analizy
      rzeczywistości społeczno-kulturowej to także program zmian. Co
      gorsza, część przedstawicieli tej dziedziny miesza w swojej
      działalności twierdzenia naukowe i propagandowe, co zbliża do
      pozycji naukowego marksizmu. Część ukrywa swoje stanowisko
      ideologicznei przez to zafałszzowuje dabatę naukową. Jeśli nauka nie
      jest wolna od wartości, to może pozostawać nauką, tylko wówczas gdy
      wartości te są znane (ujawniane). Tymczasem naukowe feministki
      często te twierdzenia ukrywają, od podobnego odchylenia nie jest
      wolny również zajmujący łapanie się "własnego ogona". Zapomina się,
      że współczesne "dominujące" przekonania na temat płci kulturowej są
      w dużym stopniu wytworem amerykańskiego przemysłu rozrywkowego, w
      którym ponadprzeciętny udział mają homoseksualiści. Podobnie jak w
      przypadku mody, ich styl życia bywa lansowany, a niekiedy
      przedstawiany jako główny wzór, bądź dominująca norma. Drugi wzór
      to "elyty kulturalne" też tak naprawdę mocno odbiegające od
      przeciętnych zachowań
      Hej
    • ptasuawa Nie manipulować matką 31.01.08, 12:58
      Głęboko zadziwia mnie zacietrzewienie autorów powyższych postów na
      ten szalenie wyważony artykuł dotyczący praw kobiet - autorki
      wyraźnie mówią że nie chcą nikomu poglądów genderowych narzucać -
      vide przykład z pytaniem męża o pozwolenie (ja prywatnie uważam że
      idea że kobieta pyta męża o pozwolenie na coś jest absurdalna, gdyż
      kobieta, jak każdy inny obywatel, sama o sobie stanowi). Komentarze
      dotyczące 'rzekomej' bezstronności nauki są po prostu przestarzałe i
      wskazują na niezrozumienie współczesnych nauk humanistycznych - przy
      okazji, drwiny z marksizmu są też wyrazem pewnej ideologii. W ogóle
      to obserwuję w reakcjach czytelników 'panikę moralną' - jak to, ktoś
      mówi że to w co tak mocno wierzymy to jest konstrukt?
      A już ufo64 przechodzi samą/ego siebie - w tej wypowiedzi blisko do
      poszukiwania spisku żydów i pedałów w celu zafałszowania naszej
      świadomości ról płciowych, to jest dopiero ideologia! I tak przy
      okazji, pojęcie normy, przeciętnych zachowań to mit niemożliwy do
      skonkretyzowania.
      Ludziska co was ten gender tak grzeje? Czego tu się bać?
      • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 13:56
        > Ludziska co was ten gender tak grzeje? Czego tu się bać?

        Ja sie boje zatarcia granicy miedzy nauka a nie-nauka. Jezeli gender jest nauka,
        to tak samo jest nia szamanizm, kryptozoologia, scientologia, kreacjonizm itd.
        Nauka ma wyjatkowa pozycje w nowoczesnym spoleczenstwie - zdobycze nauki
        trzymaja nasza cywilizacje w calosci. Powszechne zaufanie do nauki (mimio
        deklarowanego jego braku) pozwala bez strachu wsiasc do samochodu czy isc do
        lekarza - nie znamy szczegolow dzialania maszyny czy tez zrodel wiedzy lekarza,
        ale wiemy, ze maja podstawe naukowa, byly wielokrotnie weryfikowane i dzieki
        temu im ufamy. Rozmywanie granic pomiedzy nauka a innymi dziedzinami jest zwykle
        proba podniesienia swojej dziedziny do tej samej rangi jaka maja nauki i
        zdobycia (nieuzasadnionego) zaufania w spoleczenstwie.
        Ludzie tacy jak ja krzycza w tym momencie BULLSHIT! to nie jest nauka -
        zobaczcie sami!

        Gender nie jest nauka - nie ma jej cech, nie ma metod, ludzie zajmujacy sie ta
        dziedzina nie maja wyksztalcenia naukowego i nie wiedza wlasciwie nic o innych
        dziedzinach, wiec nie potrafia dokonac ani transferu wiedzy ani metod. Gender
        jest dziedzina publicystycza, ktora niektorym pomaga zdefiniowac sobie swiat ale
        NIE JEST NAUKA!

        z
        • ptasuawa Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 14:25
          szczerze powiedziawszy, mało kto się o to kłóci czy gender (podobnie
          jak np. psychoanaliza, filozofia) nauką jest czy nie jest - jasne,
          że nie jest nauką sensu stricto, ale to wcale tej dziedziny nie
          dyskredytuje - to raczej pewien sposób patrzenia na świat. Jeśli
          oczekujesz od nauki wytworzenia jednoznacznych i 100% pewnych
          stwierdzeń opartych na obserwacji - to chyba każda nauka, gdzie
          jedna teoria goni drugą, Cię rozczaruje - np medycyna która nauką
          niewątpliwie jest jest dość bezradna w sprawach dotyczących
          np.chorób psychicznych, na temat których może nadal tylko gdybać
          (nawet w oparciu o hipernowoczesne techniki obserwacji i pomiaru).
          Sama nazwa 'gender studies' pokazuje szeroki i interdyscyplinarny
          charakter tej dziedziny. Poza tym, spieranie się czy coś jest nauką
          czy nie jest przynależy do ubiegłego wieku - porzucono już ideę
          hegemonii 'czystych' nauk na rzecz pewnego pluralizmu (Jednakowoż
          nadal bez przegięć w stylu wprowadzania programu magisterskiego z
          bioenergoterapii na akademiach medycznych).
          • zdzis1 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 14:43
            gender jest rodzajem publicystyki - NIE jest w zaden sposob podobne do medycyny
            czy chocby historii

            Wyroznikiem nauki nie jest rozwiazywanie wszystkich problemow w danym obszarze,
            dlatego np. medycyna mnie nie rozczaruje. Oczywiscie nie oczekuje od nauki
            "wytworzenia jednoznacznych i 100% pewnych stwierdzen opartych na obserwacji" -
            to byloby naiwne i nienaukowe. Skad w ogole taki pomysl?

            Spieranie sie czy cos jest nauka czy nie wcale nie "przynalezy do ubieglego
            wieku". W tych czasach, bardziej niz kiedykolwiek, wazne jest rozroznienie
            pomiedzy nauka, publicystyka i np. wiara religijna. W nauce nie ma na przyklad
            miejsca dla kreacjonizmu - zaden pluralizm i zrozumienie dla postawy innego
            czlowieka nic tu nie zmieni. Kreacjonizm nie jest nauka i jego twierdzenia nie
            maja takiego samego statusu jak twierdzenia naukowe.
            Podobnie z gender studies - status twierdzen ekspertow z tej dziedziny nie jest
            taki sam jak status twierdzen naukowych. Opinie oparte o gender studies sa tyle
            samo warte co kazde inne opinie wyrazone w mediach. W szczegolnosci, opinie pani
            Emily Martin o podrecznikach akademickich sa tyle samo warte co wypowiedz
            internauty na forum fizyka.pl, ktory podwaza teorie wzglednosci i udowadnia, ze
            Einstein to idiota.

            z
    • ptasuawa co to ten gender 31.01.08, 13:09
      ja tam widzę teorię gender jako sposób dekonstrukcji części naszej
      tożsamości związanej z płcią (czyli narzędzie do bardzo wartościowej
      analizy swoich postaw i zachowań). Dzięki uwidocznieniu tego, że te
      postawy nie biorą się z nikąd, a zostały nam do głowy włożone za
      pomocą (jeśli mogę tak to ująć) 'inżynierii społecznej' ja,
      jednostka (żeńska) mogę się zastanowić: dlaczego jak mam doła
      zaczynam sprzątać i gotować? Ja - osoba żyjąca w kulturze pytam:
      Dlaczego jeśli kobieta ma wielu partnerów to jest 'puszczalska', a
      jeśli nie ma dzieci to zapewne oszaleje na starość? I w końcu ja -
      obywatel zapytuję : jakie prawo ma polityk aby z ideologią wkraczać
      w decyzje dotyczące moich prywatnych zachowań reprodukcyjnych? (np.
      ze swoimi ideami dot. aborcji/invitro).
      Hallelujah.pozdrawiam.
    • dem0kryt Gender Studies... 31.01.08, 13:26
      "Nie wiem dokładnie, jakie zajęcia odbywają się na warszawskim wydziale Gender
      Studies; na wszystkich jednak wydziałach o tej nazwie, jakie znam, polegają one,
      po pierwsze, na pełnym oburzenia oskarżaniu kultury zachodniej, w tym nauk
      ścisłych, o systematyczne, zakodowane nawet w języku, jakim się posługujemy,
      poniżanie, wykluczanie, zniewalanie, lekceważenie i prześladowanie kobiet; po
      drugie, na próbach zmieniania języka przez fiat, by dopasować go do ideologii
      'nowego oświecenia'; po trzecie, na wykładaniu postmodernistycznej
      feministycznej teorii literackiej, która z kolei polega na reinterpretacji
      ludzkich działań według tezy, że płeć tłumaczy wszystko."


      Agnieszka Kołakowska
    • bar_annex Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 13:32
      Mentalny feministyczny helota - wo, znow w akcji!
      Co za koszmarny ciasny lewus. :(
      • hansa Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 14:28

        PANI FEMINISTKA WYRAŹNIE POWIEDZIAŁA , ŻE TO KOBIETY WYKORZYSTUJĄ
        GREKÓW , BO MAJĄ PIENIĄDZE I NIBY "WŁADZE" NAD NIMI.
        ALE PRZECIEŻ JAK GREK DOSTANIE KASKĘ I SZYBKO DOJDZIE DO ORGAZMU TO
        TA ZIMNA SZWEDKA NAWET NIE ZAUWAŻY , ŻE TO KONIEC ZABAWY.

        Skąd u tej pani feministki pewność kto kogo wykorzystuję podczas
        płatnego seksu?
        Przypominam , że jurny facet "wystrzeli" już po kilku ruchach.
        A Szewdka zapłaci za jego orgazm.
    • ledzeppelin3 Re: Nie manipulować matką 31.01.08, 15:07
      bezsuflera napisał:
      > Proceder sprzedawania gender jako nauki kwitnie. Ale mają one tyle
      > wspólnego z naukowością co „naukowy” marksizm. Naukowiec
      > (antropolog, socjolog, etnograf czy historyk itd.) zajmuje się
      > opisywaniem interesujących go zjawisk, próbuje zrozumieć ich
      > mechanizmy. Tyle i aż tyle. Gdy zaczyna zjawiska te wartościować
      czy
      > oceniać lub je próbować kształtować to przestaje być naukowcem i
      > staje się ideologiem. Tego uczy się studentów (i studentki) na
      > pierwszym roku studiów humanistycznych i społecznych. I to jest
      > grzech główny gender - im nie wystarcza opis i analiza zjawisk. Z
      > resztą panie nie kryją się z tym: „Dlatego warto porozumieć się z
      > aktywistkami i antropologami badającymi społeczeństwa (…).
      Wspólnie
      > można wypracować właściwe standardy”. Abstrahując od
      > tych „standardów” (zapewne w guście rozważań na temat „prawa
      > do
      > legalnej i bezpłatnej aborcji” jako „pełni praw” kobiet).
      Zapewne to jesteś małym, przestraszonym facecikiem, bojącym się
      kobiet, bo tacy z reguły faflunią się pod artkułami pokazującymi,
      jak w Polsce i na świecie traktowane są kobiety i mężczyźni.
      Dlaczego zawsze facecik pierwszy zabiera głos pod takim artykułem???
      Zapewne mogłabym w myśl jego interpretacji („prawa
      do
      legalnej i bezpłatnej aborcji” jako „pełni praw” kobiet) wysnyć
      wnioski, że ma małego ptaszka, ale to chyba "kobiecie nie uchodzi",
      co?
      • hansa Szwedki płacą za orgazmy Greków! 31.01.08, 15:28

        aborcja(z łac. "przerwanie życia") powinna być decyzją tylko
        kobiety, w końcu kobieta została zapłodniona przez faceta , więc
        facet nie powinien się na ten temat wypowiadać.

        Jak będą badania ciążowe i będziemy pewni , że kobieta urodzi np.
        dziewczynkę , która będzie miała w zyciu dorosłym np. tylko 160 cm,
        albo małe piersi, kobieta powinna mieć prawo do zabicia takiej
        dziewczynki już podczas życia płodowego. W imię jej dobra
        oczywiście, to znaczy w imię dobra tej nie-narodzonej dziewczynki.

        Kobiety niezależne płacą za seks. To jest objaw ich niezależności.
        To znaczy płacą facetowi np. 200 złotych. Facet mówi , że kobieta
        jest piękna, potem dochodzi do penetracji , facet po 5 minutach ma
        orgazm , ubiera się i żegna z kobietą. Ma kaskę i miał orgazm.
        Kobieta ma zapewnienie , że jest piękna.
        • ptasuawa Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 31.01.08, 15:52
          etymologia: Od łac. abortio (poronienie)
          chyba więcej komentarzy nie potrzeba...
          • ledzeppelin3 Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 31.01.08, 16:05
            Cytat z artykułu:
            Andrzej Wielowieyski w artykule w 'Gazecie' pokazał z perspektywy
            katolickiej, że aborcję da się zalegalizować. Zakaz przynosi
            niemoralne skutki - takie jak lekceważenie prawa. I dodam od siebie:
            powoduje niebezpieczeństwo dla zdrowia, nierówność, bo jednych stać,
            a innych nie. Więc warto złagodzić ustawę i zająć się edukacją
            seksualną.

            I gdzie tu namawianie biednych ciemnych kobiet do skrobanek?? Czy ci
            panowie, którzy widzą w artykule "feministycznyc bełkot" z jedyną
            konkluzją- macie prawo skrobać się na potęgę- w ogóle go czytali?
          • bezsuflera Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 08.02.08, 23:12
            abortire (inf.)- łac. ginąć, niknąć
            Starożytni nie bawili się w eufemizmy typu przerywanie ciąży. To
            tyle co do etymologii.
        • bar_annex Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 31.01.08, 16:20
          hansa napisał:

          >
          > aborcja(z łac. "przerwanie życia")

          Lacine wykladal koscielny czy organista?

          > powinna być decyzją tylko
          > kobiety, w końcu kobieta została zapłodniona przez faceta , więc
          > facet nie powinien się na ten temat wypowiadać.

          Facet nie powinien sie wypowiadac wtedy kiedy facetka
          bedzie zaplodniona przez szympansa albo Boski Wiatr

          Poza tym, zgodnie z logika wykorzystywania seksualnego Grekow i jaj aktywnie
          wybierajacych sobie plemniki to wspolczesnie faceci sa zapladniani przez facetki.

          Facetki, biora tylko zygote jako zakladnika.
          Grozac jej usmierceniem chca pokazac kto ma tu wladze.

          Dlatego bycie ojcem oznacza byciem sciganym, bezlitosnie, przez panstwo. Kara za
          rozwiazlosc i nieposluszenstwo wobec Matki Boskiej z Guadalupy musi byc.

          > Jak będą badania ciążowe i będziemy pewni , że kobieta urodzi np.
          > dziewczynkę , która będzie miała w zyciu dorosłym np. tylko 160 cm,
          > albo małe piersi, kobieta powinna mieć prawo do zabicia takiej
          > dziewczynki już podczas życia płodowego.


          > W imię jej dobra
          > oczywiście, to znaczy w imię dobra tej nie-narodzonej dziewczynki.

          Przede wszystkim nalezy dokonywac aborcji dziewczynek
          z malymi mozdzkami gdyz nie wyprodukuja one zdrowej takanki spolecznej.

          >
          > Kobiety niezależne płacą za seks.

          Natomiast mezczyzni placacy za seks to zalezni nieudacznicy z malym i wiotkim,
          bojacy sie kobiet.

          Musza przekupic silne facetki by sie uwolnic od leku
          i miec erekcje.
          • ledzeppelin3 Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 31.01.08, 17:29
            Potwierdza się teza, że patriarchat opiera się na sile fizycznej i
            strachu przed tym, czy stanie, czy nie
          • hansa Re: Szwedki płacą za orgazmy Greków! 01.02.08, 09:14
            Natomiast mezczyzni placacy za seks to zalezni nieudacznicy z malym
            i wiotkim,
            > bojacy sie kobiet.
            >
            > Musza przekupic silne facetki by sie uwolnic od leku
            > i miec erekcje.
            ----
            jest całkiem inaczej.
            Ja też spotkałem "silną kobietę", mówiła o tm cały czas, a gdy miało
            dojść do zbliżenia zauważyłem jej obwisłe piersi , zatłuszczone ciało
            (pewnie od siedzenia nad "mądrościami" gender studies) i cellulitis.
            No dobra, erekcja była , ale taka wymuszona. Ale to nie wszystko.
            Cały czas mówiła , że faceci jej się boją. Ja należę do odważnych,
            więc się do niej zbliżyłem. Ale jak poczułem jej smród z ust to
            uciekłem:(((
            Wiem , że dalej powtarzała , że faceci jej się boją , bo
            jest "silna".
            Mój kolega-psychiatra powiedział, że można ją wyleczyć z kompleksów.




      • bezsuflera Re: Nie manipulować nauką 31.01.08, 23:12
        Zabraklo tylko w tym wszystkim rytualnego wyzwania mnie od męskiej
        szowinstycznej świni :))) Co do penisa jak rozumiem przemawia w tym
        poscie freudowski kompleks, ale dzięki medycynie i chirurgii i z
        tym można sobie poradzić... Jak rozumiem prawo do komentowania
        tekstów feministycznych mają tylko feministki - tylko pogratulować
        odkrywczej interpretacji sloganu o równosci płci. Co zaś do poziomu
        argumentacji (od pasa w dół) to mam chyba do czynienia z absolwentką
        rzeczonych genderowych "studiów". Może powinni uzupełnić program o
        czytanie tekstu ze zrozumieniem - ja nie interpretuję, tylko cytuję
        błyskotliwą myśl jednej z "uczonek".
        • ledzeppelin3 Re: Nie manipulować nauką 04.02.08, 17:00
          Jak można wspinać się na jakikolwiek "poziom argumentacji", że
          zacytuję, przy tego typu wymysłach:
          Gdy zaczyna zjawiska te wartościować czy
          oceniać lub je próbować kształtować to przestaje być naukowcem i
          staje się ideologiem. Tego uczy się studentów (i studentki) na
          pierwszym roku studiów humanistycznych i społecznych. I to jest
          grzech główny gender - im nie wystarcza opis i analiza zjawisk. Z
          resztą panie nie kryją się z tym: „Dlatego warto porozumieć się z
          aktywistkami i antropologami badającymi społeczeństwa (…). Wspólnie
          można wypracować właściwe standardy”.

          Gdzie gender wartościuje swoje poglądy? Przedstawia je i zaprasza do
          dyskusji. To, że interpretujesz przedstawianie poglądów jako ich
          wartościowanie, może świadczyć jedynie o problemie z obiektywną
          oceną treści artykułu (widać nie uzupełnili programu twoich studiów
          o czytanie ze zrozumieniem). Patrzysz na ocierające się o feminizm
          (bo gdzie autorkom do walczących feministek) poglądy jak na
          zagrożenie. Na razie jednak mamy 95% panów w parlamencie i 5% kobiet-
          ciekawe, czym tak bardzo czujesz się zagrożony? Aż się prosi
          podważać taką "męskość", która w obliczu artykułu o przesłanakach
          naukowych szybciutko atakuje.
          • bezsuflera Re: Nie manipulować nauką 08.02.08, 22:55
            "Gdzie gender wartościuje swoje poglądy? Przedstawia je i zaprasza
            do dyskusji." I jesteśmy w domu - gender nie wartościuje swoich
            poglądów. Feministki uwazają, że posiadły pewną prawdę obiawioną, do
            której muszą "przekonać" innych.Nie ma czego wartościować - jest
            PRAWDA. Jedyna PRAWDA. Koniec i kropka. Ale nie to jest
            najważniejsze - jeszcze raz: "Gdzie gender wartościuje swoje
            poglądy?". Wydawało mi się, że przedmiotem (i celem) nauki jest
            szeroko rozumiane poznanie i wiedza. Jak widać w przypadku gender są
            to... poglądy i ich przedstawianie. Fajnie, tyle tylko, że (jak już
            pisałem) z nauką nie ma to nic wspólnego. Niech feministki usiądą
            sobie w kawiarnii tam przedyskutowują swoje poglądy. Nie sprzedawać
            ideologii pod płaszczykiem nauki na państwowych uczelniach za
            państwowe (czyli nasze) pieniądze. I przeciwko temu protestuję.
            Proponuję wypić szklankę zimnej wody lub wylac ją sobie na głowę.
            Kiedy trochę ochłoniesz przeczytaj moje posty jeszcze raz. Nie
            odbieram nikomu prawa do przedstawiania swoich poglądów. Nie podoba
            mi sie że pd płaszczykiem naukowości sprzedaje się ideologię.
            Dalsze uwagi o tymże czuje się zagrożony itd. czyli stały zestaw
            feministycznych zaklęć i sloganów pozostawiam bez komentarza.
Pełna wersja