Dziewczyna z perłą

    • adomas A niech się każdy ubiera jak chce 05.05.08, 21:15
      To wszystko tylko kulturowa maskarada. Tylko totalny utylitaryzm byłby
      bezkontekstowy płciowo/kulturowo. (Tak mi się wydaje, może utylitaryzm to też
      jakaś kultura).
    • zapach1 Dziewczyna z perłą 05.05.08, 21:31
      "W polskiej literaturze naukowej pojęcie crossdressing nie istnieje.
      Tutaj spotyka się wyłącznie słowo transwestytyzm. Na zachodzie
      pojęcie transwestytyzm jest raczej unikane (jako zabarwione
      pejoratywnie), a zamiast niego stosuje się właśnie crossdressing.
      Dla przykładu leksykon World iQ podaje wprost, że crossdresser
      nazywany jest także transwestytą. Jednak dalej, ten sam leksykon
      mówi, że niektórzy poprzez crossdressing określają przebieranie się,
      z wyjątkiem przebierania związanego z transwestytyzmem."

      To jest cytat, ale z Wikipedii
      (pl.wikipedia.org/wiki/Crossdressing). Pisanie artykulow
      metoda Ctrl+C, Ctrl+V! W Wyborczej sie tego nie spodziewalem.

    • confused.girl Niesmaczne:| 05.05.08, 21:54
      I wcale nie to, że wskakują w damskie ciuszki, ale to, że w podły sposób
      oszukali swoje partnerki. Żadne tłumaczenie ich nie usprawiedliwia. Myśleli, że
      się zmienią? To ma być argument? Powinni byli powiedzieć o swoich upodobaniach i
      o ewentualnej chęci zmiany, a nie zaciągać pod ołtarzyk, a potem jeszcze
      dzieciaka zrobić. A jak już się czuli bezpiecznie to podzielili sie swoja
      tajemnicą z żonami. I tym samym zachowali się jak mega egoistyczne świnie -
      pozbyli się ciężaru przerzucając go na żony!! Bo to teraz nie oni, a ich żony
      nie śpią po nocach, probując to wszystko sobie w głowie ułożyć:( Smutne. Mam
      nadzieję, że nie wszyscy transwestyci/transseksualiści/crosdresserzy są takimi
      dupkami, bo póki co media tak ich przedstawiają - jako małych egoistów, którzy
      coming-out'ują nie licząc się z nikim i z niczym :|
      • lokals Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:15
        Zgadzam sie z każdym Twoim słowem. Transi to mega egoiści. Nie liczą się żony,
        które są przykrywką dla ich alter ego, nie liczą się dzieci, najważniejszy jest
        ON i ONA... ciuchy, kosmetyki, szpilki.
        Okłamują siebie, okłamują innych. Nie potrafia się do tego przyznać.
        Najważniejsze dla nich jest tu i teraz. To najgorsze oblicze meskiego hedonizmu
        i pozwole sobie te definicje przypisac tylko mężczyznom.
        • the_only_trans Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:39
          lokals napisała:

          > Zgadzam sie z każdym Twoim słowem. Transi to mega egoiści. Nie
          liczą się żony,
          > które są przykrywką dla ich alter ego, nie liczą się dzieci,
          najważniejszy jest
          > ON i ONA... ciuchy, kosmetyki, szpilki.
          > Okłamują siebie, okłamują innych. Nie potrafia się do tego
          przyznać.
          > Najważniejsze dla nich jest tu i teraz. To najgorsze oblicze
          meskiego hedonizmu
          > i pozwole sobie te definicje przypisac tylko mężczyznom.

          Znasz jakiegoś, że tak piszesz?
          • lokals Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:46
            znam nie tylko "jakiegos",... od jednego odeszlam, jak nam nie starczalo na
            jedzenie, bo wszystko szlo na jego ciuchy, a ja ubieralam sie w "second
            handzie", zeby na na pieluchy starczylo etc. szkoda gadac, wiec moje slowa to
            czysta autopsja...
            • the_only_trans Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 23:08
              lokals napisała:

              > znam nie tylko "jakiegos",... od jednego odeszlam, jak nam nie
              starczalo na
              > jedzenie, bo wszystko szlo na jego ciuchy, a ja ubieralam sie
              w "second
              > handzie", zeby na na pieluchy starczylo etc. szkoda gadac, wiec
              moje slowa to
              > czysta autopsja...

              OK, w takim razie przepraszam.... ale to nie ja.
            • satinne44 Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 23:09
              Ale zmyślasz.
              • kngtrc Re: Niesmaczne:| 06.05.08, 11:28
                No :) Brzmi nieco jakby było mocno naciągane.

                Zostawiłam jednego, bo żebrałam na ulicy do metalowej puszki, a wszystkie
                pieniądze szły na cienie do powiek i buty... ;)
      • kngtrc Re: Niesmaczne:| 06.05.08, 11:26
        Nie są :)
    • cyklista nie jest normalna fiksacja na ciuchu 05.05.08, 23:01
      Damski, męski - nie ważne. Jak człowiek płci dowolnej zaczyna sobie życie
      organizować wokół ubrania czy wyglądu - to mamy problem i kandydata do terapii.
      • amigo9 Trochę dystansu 06.05.08, 03:21
        Przeczytałam artykuł, przeczytałam posty. Nie znam, chyba? nikogo o takich upodobaniach. Staram się byc jednak tolerancyjna, albo jestem z natury?

        Widzę w tej dyskusji 2 problemy -
        1. niektórzy nie tolerują przebierania się facetów, bo to niemęskie, głupie itp. Z tym się nie zgadzam, tudzież nie akceptuję takiej nietolerancyjnej postawy (ja nie lubię, więc zganic, zgnoic itp.)
        2. kłamstwo, oszustwo facetów opisanych w artykule. Z tym też się nie zgadzam. Nie wolno wchodzic w związek, płodzic dzieci, a potem "wychodzic z szafy". To jest cholernie nieuczciwe i cholernie wygodne. Zbudowac sobie gniazdo, a potem w nie nas.ac.
        Jednak zdaję sobie sprawę, że w każdym środowisku, czy to heterycy, geje, lesbijki, s/m itp. itd. są ludzie i ludziska... Myślę, że autor/autorka (nie chce mi się wracac do artykułu) nie zgłębił/a tematu, poszedł/poszła na łatwiznę... Znając media, niestety tak bywa. Fajna sensacja i tyle.
        Podziwiam jednego transa, który stale dyskutuje z bandą "oburzonych".

        Więcej luzu. A co do perełek z artykułu, to o ile autor/ka nie skrócili/przeinaczyli faktów, posłac takich panów w kosmos...jak każdego nieodpowiedzialnego faceta, który zmajstrował dziecko.
        • opornik4 Re: Trochę dystansu? 06.05.08, 04:09
          Czyli mamy zapewne nastepna mniejszosc,
          ktora nam nakaza w przyszlosci akceptowac.
          Czekam na kolejne "pomysly",ktorych na razie nie jestem
          w stanie objac wyobraznia.
          I w koncu okaze sie niepostrzezenie,ze to my,heteroseksualni
          stanowimy odchyle od normy.
    • trdecus A co z dziećmi? 06.05.08, 09:34
      Ja jestem w ciężkim szoku, że Gazownia z takim lekkim sercem opisuje
      sprawę - jakby to był kolejny przejaw popkultury. To jest ciężka
      patologia - i nie chodzi tylko o sam fakt, że faceci czują się
      kobietami. Przede wszystkim jeśli mają taki "problem" powinni
      postępować odpowiedzialnie: pełna wiedza dla osób z którymi się
      wiążą, druga sprawa - dzieci. Słyszałem o sytuacji, kiedy po dziecko
      (uczeń liceum)wracające z wycieczki przyszedł ojciec w damskich
      ciuchach. Wychowawcy wreszcie mieli jak na dłoni odpowiedź na
      pytanie o niepokojące zachowanie tegoż ucznia w szkole. Ci
      niedojrzali osobnicy sieją zniszczenie - należałoby ich leczyć. Tym
      bardziej, że pewnie zwykle to jest po prostu zboczenie wynikłe z
      różnych "poszukiwań" seksualnych w młodości, motywowane różnymi
      źródłami pornograficznymi, które powoli pojawiają się już i na
      gazeta.pl
      • romana66 A zwyczajna zdrada nie robi szkody w rodzinie? 06.05.08, 13:35
        Wszyscy tacy oburzenie, że nie powiedzieli o swoich skłonnościach
        przed ślubem. Zgadzam się - nie wolno zatajać czegoś takiego, ale
        żeniąc się obiecywało się również "miłość, wierność oraz to, że cię
        nie opuszczę, aż do śmierci". I co? Nagminnie się tego nie
        przestrzega w tzw. normalnych związkach. Cierpi żona, cierpią
        dzieci... Tylko, że zdrada robi się coraz bardziej akceptowalna, nie
        wzbudza takich negatywnych emocji, bo jest bardziej powszecha.
        Rozwody? Proszę bardzo, muszą być i wtedy nie jest ważna rodzina i
        cierpiące dziatki. Kto robi więcej szkody w społeczeństwie
        (procentowo) : crossdrosserzy czy zwykli "uczciwie zdradzający". Kto
        jest bez winy, niech rzuci kamień...
        • bobrzabudka Gotowana kukurydza POPcorn! na narządy sprzedać... 06.05.08, 14:33
          niektórych to fantazja ponosi.
          te baby jaj nie mają

          ktoś w takim związku musi je mieć

          na miejscu tych babek sprzedałbym te cioty na narządy
        • confused.girl Re: A zwyczajna zdrada nie robi szkody w rodzinie 07.05.08, 12:19
          romana66 napisała:

          > Wszyscy tacy oburzenie, że nie powiedzieli o swoich skłonnościach
          > przed ślubem. Zgadzam się - nie wolno zatajać czegoś takiego, ale
          > żeniąc się obiecywało się również "miłość, wierność oraz to, że cię
          > nie opuszczę, aż do śmierci". I co? Nagminnie się tego nie
          > przestrzega w tzw. normalnych związkach. Cierpi żona, cierpią
          > dzieci... Tylko, że zdrada robi się coraz bardziej akceptowalna, nie
          > wzbudza takich negatywnych emocji, bo jest bardziej powszecha.
          > Rozwody? Proszę bardzo, muszą być i wtedy nie jest ważna rodzina i
          > cierpiące dziatki. Kto robi więcej szkody w społeczeństwie
          > (procentowo) : crossdrosserzy czy zwykli "uczciwie zdradzający". Kto
          > jest bez winy, niech rzuci kamień...

          A co to za argument ? Stawiać zdradzających dupków przeciwko crossdresserom? Tak
          jakby Ci drudzy nie wchodzili nigdy w rolę tych pierwszych? Nie zauważyłam, żeby
          zdrada stała się nagle czym powszechnie akceptowalnym? Przynajmnie nie w
          środowisku, w którym na odzień żyję. Jeśli masz inne doświadczenia to przykro
          mi. Ale tutaj dyskusja koncentruje się na egoizmie tych mężczyzn i ich
          oszukanych żonach. Zataić coś takiego przed ślubem? I ujawnić się dopiero, gdy
          już jest dziecko, kiedy czują się bezpieczni, bo wiedzą, że żona już tak łatwo
          od nich nie odejdzie????
          A rozwody to już zupełnie inna bajka, więc używanie takiego argumentu w tej
          dyskusji jest po prostu bezsensowne.
    • debil13 UWAGA sortuję 06.05.08, 23:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79201663&a=79234540
    • 81mermaid Re: Dziewczyna z perłą 07.05.08, 11:15
      Zgadzam sie z czaczkes: to tak jak ze zdrada,jak sie powie to sie przerzuca
      odpowiedzialnosc na ta druga, niewinna osobe.Ci faceci perelki widac lepiej,
      rozgrzeszeni sie czuja ale nie wiedza ze za to zaplaca najwieksza cene w polskim
      spoleczenstwie ich dzieci i zona.Jego beda obchodzili jak zgnile jajo a rodzinie
      nie dadza zyc...Egoistyczne to przyznac trzeba.
    • stadowilqw Re: Dziewczyna z perłą 08.05.08, 11:34
      ubieram się i noszę twoje biustonosze twoje buty na szpilkach mówiłem ci to moje
      preferencje to być kobietą
    • antyfacetrp Dziewczyna z perłą 12.05.08, 02:00
      Przeczytawszy reportaż „Dziewczyna z perłą” uznałem, że trzeba
      zareagować i dorzucić parę wątków, bez których nie da się zrozumieć
      ludzi płci męskiej ubierających rzeczy niby dla nich nieprzeznaczone.

      Przede wszystkim brakuje tam rozróżnienia na:
      • płeć – obiektywnie istniejące zjawisko biologiczne
      warunkujące sposób uczestnictwa w rozrodczości,
      • identyfikację płciową – zgodę na posiadane przez siebie
      organy płciowe oraz
      • gender role (płeć społeczną, społeczny stereotyp roli
      płciowej), czyli zbiór oczekiwań, wierzeń i przesądów większości
      społeczeństwa odnośnie właściwego w danej kulturze sposobu ekspresji
      tożsamości jednostki ze względu na płeć.

      W związku z tym wszystkie dramatis personae posługują się wyłącznie
      wytrychami pojęciowymi w postaci skrajnie ideologicznych
      słów "mężczyzna' i "kobieta", na gruncie których wykluczone jest
      zrozumienie faktu, że można być samcem lub samicą i nawet
      identyfikować się z płcią wyznaczoną przez swoje organy, a
      jednocześnie odrzucać w całości lub części społeczny stereotyp roli
      płciowej, który społeczeństwo narzuca jednostce jako pakiet, z
      którego trzeba zatem zaakceptować wszystko i nie wolno pod żadnym
      pozorem sięgać po „zabawki” z pakietu płci odmiennej (przynajmniej
      tak mają mężczyźni). Wynika to z błędnego esencjonalistycznego
      (wręcz magicznego) pojmowania płci. Stąd osoby przedstawione w
      reportażu: zarówno panowie noszący sukienki jak i ich partnerki,
      zmuszeni są miotać się pomiędzy dwoma biegunami określanymi
      jako „męskość” i „kobiecość”, zbliżając się nawet do niemal
      schizofrenicznego poczucia posiadania w sobie „mężczyzny”
      i „kobiety” zarazem i "przełączając" się pomiędzy jednym a drugim. A
      wszystko to dlatego tylko, że społeczeństwo w swym tępawym
      postrzeganiu spraw nie przyjmuje do wiadomości, iż ludzie bardziej
      skomplikowani są i bynajmniej nie wszyscy mieszczą się w takim
      dychotomicznym „porządku”, w ramach którego żadna tożsamość położona
      pomiędzy biegunem męskim a żeńskim nie jest dozwolona (nie ma prawa
      do ekspresji w życiu społecznym). Mam wrażenie, że współczesna
      seksuologia również nie rozumie, iż istnieją racjonalne, estetyczne,
      filozoficzne i higieniczne powody do niezgody na rolę rodzajową,
      jaką kultura przymusza ludzi odgrywać, i że rola męska wyjątkowo
      jest nieatrakcyjna, uboga, prymitywna i okaleczająca dla osobowości,
      by nie wspomnieć o żałosnych doznaniach zmysłowych otrzymywanych
      przez użytkownika odzieży „męskiej”.

      Innym uderzającym defektem w postrzeganiu tożsamości płciowej jest
      bijące z wypowiedzi partnerek męskich transów przekonanie, że przez
      ubieranie takich czy innych rzeczy ich partnerzy przestają być
      mężczyznami, czy brzydko mówiąc: facetami. Oznacza to nic innego jak
      żenującą powierzchowność tych pań w ocenianiu drugiego człowieka, a
      przy okazji przyznanie się, że również ich własna płeć istnieje
      tylko dzięki gadżetom w rodzaju kolorowych kosmetyków i powiewnej,
      transparentnej odzieży. Skoro bowiem mężczyzna może przestać być
      sobą (i co to w ogóle oznacza?) ubierając rzeczy „damskie”, to
      również każda osoba żeńska powinna być zagrożona tym samym, gdy
      przywdzieje rzeczy „męskie” w rodzaju sportowego płaskoobcasowego
      obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp., czyli stanie
      się chłopczycą. Dlaczego więc nikt nie rozdziera szat nad
      chłopczycami, nie docieka, co też stało się z ich "kobiecością",
      dlaczego nie borykają się one z zagrożeniem agresją i pogardą za
      niespełnianie stereotypowych wymogów stawianych ich płci? Dlaczego
      pani może być chłopczycą, a pan nie może być dziewczynkiem?

      I ostatnia uwaga dotycząca skrajnego pesymizmu całej tej prezentacji
      ludzkich losów – widzimy w niej bowiem, jak nietypowe ludzkie
      jednostki pokornie przyjmują na siebie brzemię odpowiedzialności za
      swoje niedostosowanie do panującej heteronormatywnej kultury. Cały
      ten reportaż pokazuje, że to jednostka MA PROBLEM stwierdziwszy
      swoją odmienność, a nie społeczeństwo ustanawiające absurdalne,
      niemal kastowe bariery, nakazy i zakazy. Brakuje mi
      wizerunku „odmieńca”, który obroni swą godność i praktykować będzie
      swój styl życia na przekór, a nawet na złość otoczeniu, który
      uniesie się słusznym gniewem i odmówi wstydliwego ukrywania swej
      odmienności, który nie skomle z podwiniętym ogonem o minimalną
      tolerancję, lecz żąda akceptacji. Choćby i krzykiem. Najwyższy czas,
      by tak się stało!

      Z wyrazami uszanowania,
      Naczelny Antyfacet RP
      ---------
      Aha, głos Pani poprzedzającej mój wpis, a zbulwersowanej
      noszeniem "damskich ciuchów" przez mężczyzn jest żenujący: na pewno
      nie ma ona nic przeciwko dopuszczeniu mężczyzn do zlewozmywaka (na
      zasadzie "partnerstwa w związku"), ale do ubiorów dostarczających na
      co dzień hedonistycznych doznań - co to, to NIE! Nie chciałbym
      takiej partnerki, zupełnie pozbawionej przypisywanej kobietom
      empatii!
      • stefaniapakula Re: Dziewczyna z perłą 12.05.08, 17:05
        antyfacetrp napisał:

        >Dlaczego więc nikt nie rozdziera szat nad
        > chłopczycami, nie docieka, co też stało się z ich "kobiecością",
        > dlaczego nie borykają się one z zagrożeniem agresją i pogardą za
        > niespełnianie stereotypowych wymogów stawianych ich płci? Dlaczego
        > pani może być chłopczycą, a pan nie może być dziewczynkiem?

        Antyfacecierp,
        Nikt nie „rozdziera szat” nad chłopczycami, ponieważ one po włożeniu „....płasko
        obcasowego
        obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp.,...” nadal sa kobietami,
        zachowują się jak kobiety, myślą jak kobiety i nie mówią o sobie w rodzaju męskim.
        Pani może być chłopczyca, bo nie jest groteskowa, bo nie robi tego by zwracać na
        siebie uwagę, wręcz przeciwnie, chce zginać w tłumie.

        Natomiast w przypadku „panów dziewczynek” wygląda to tak, ze zakładają kobiece
        ciuchy głównie szpilki, pończochy i mini po to by wzbudzać pożądanie , robią z
        siebie „prostytutki” i dlatego wzbudzają agresje i pogardę osób, które musza je
        oglądać w biały dzień na ulicy (ani kobieta, ani meżczyna nie chodzą w 15 cm
        szpilkach tylko dla własnej wygody).

        Widziałam jak zachowują się mężczyźni w ubraniu kobiety i nic dobrego powiedzieć
        nie mogę, mimo, ze bardzo bym chciała.

        Tak myśle, że szpilki, pomadki, i inne tzw. Atrybuty kobiecości tuszują nasze
        kompleksy i dodają śmiałości większości kobiet czy mężczyzn, którzy nie czują
        się pewnie w „swojej skórze”. Sama nosze szpilki sporadycznie. Właściwie mam
        tylko jedna parę. Nie lubię zwracać na siebie uwagę zaślinionych mężczyzn (179
        +10cm),znam swoją wartość bez dodatków.
        PRAWDZIWE PIĘKNO JEST W NAS SAMYCH, A NIE W NASZYM UBIORZE.
        PIELĘGNUJMY TO CO JEST ZA FREE :).
        Stepa.
        • kngtrc Re: Dziewczyna z perłą 13.05.08, 15:40
          stefaniapakula napisała:

          > Antyfacecierp,
          > Nikt nie „rozdziera szat” nad chłopczycami, ponieważ one po włożeni
          > u „....płasko
          > obcasowego
          > obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp.,...” nadal sa kobi
          > etami,
          > zachowują się jak kobiety, myślą jak kobiety i nie mówią o sobie w rodzaju męsk
          > im.

          Zapytaj w jakim rodzaju mówi o sobie Antyfacet.

          > Pani może być chłopczyca, bo nie jest groteskowa, bo nie robi tego by zwracać n
          > a
          > siebie uwagę, wręcz przeciwnie, chce zginać w tłumie.

          Teraz może i ginie. Kilkadziesiąt lat temu wzbudzałaby taką samą sensację jak
          teraz facet w kiecce.

          > Natomiast w przypadku „panów dziewczynek” wygląda to tak, ze zakład
          > ają kobiece
          > ciuchy głównie szpilki, pończochy i mini po to by wzbudzać pożądanie , robią z
          > siebie „prostytutki” i dlatego wzbudzają agresje i pogardę osób, k
          > tóre musza je
          > oglądać w biały dzień na ulicy (ani kobieta, ani meżczyna nie chodzą w 15 cm
          > szpilkach tylko dla własnej wygody).
          >
          > Widziałam jak zachowują się mężczyźni w ubraniu kobiety i nic dobrego powiedzie
          > ć
          > nie mogę, mimo, ze bardzo bym chciała.

          A ilu takich mężczyzn widziałaś? W jakich okolicznościach? Wiesz, widuję na
          ulicy kobiety, które ubierają się tak, żeby prowokować mężczyzn. Czasami robią
          to tak nieudolnie i tak się przerysowują, że wymiotować się chce. Osobiście
          widuję więcej tak ubranych kobiet niż mężczyzn. Twoje argumenty są po prostu
          chybione, a wiedza oparta na ubogim i wątpliwym doświadczeniu tylko je osłabia.

          > Tak myśle, że szpilki, pomadki, i inne tzw. Atrybuty kobiecości tuszują nasze
          > kompleksy i dodają śmiałości większości kobiet czy mężczyzn, którzy nie czują
          > się pewnie w „swojej skórze”. Sama nosze szpilki sporadycznie. Właś
          > ciwie mam
          > tylko jedna parę. Nie lubię zwracać na siebie uwagę zaślinionych mężczyzn (179
          > +10cm),znam swoją wartość bez dodatków.
          > PRAWDZIWE PIĘKNO JEST W NAS SAMYCH, A NIE W NASZYM UBIORZE.
          > PIELĘGNUJMY TO CO JEST ZA FREE :).

          Wyobraź sobie, że mi również nie zależy na zwracaniu uwagi zaślinionych
          mężczyzn. Wyobraź sobie, ze też mam poczucie własnej wartości. I wyobraź sobie,
          że zakładam damskie ubrania sporadycznie i to głównie w domu, nie wystawiając
          się na publiczny widok, a jeśli z rzadka się to zdarzy, to nie jestem ubrany jak
          prostytutka i nie noszę butów na 20cm obcasie.

          Życzę otworzenia oczu i otwarcia się na argumenty oraz podjęcie próby
          zrozumienia ludzi, którzy są inni niż Ty.

          PS.
          Uważam, że dużo więcej we mnie faceta niż w większości tych, którzy uważają się
          za macho i za najprawdziwszych mężczyzn.
    • phoebe_freja strona www dla partnerek transwestytów 01.10.09, 17:51
      Twój mąż (chłopak, partner, mężczyzna, kochanek) jest transwestytą. Nie bardzo wiesz co to znaczy, włosy stają Ci dęba, a wyobraźnia podpowiada straszne obrazy... ?

      Chcesz dowiedzieć się więcej na temat transwestytyzmu i poznać inne kobiety znajdujące się w podobnej sytuacji?

      Zajrzyj na stronę stworzoną dla i przez: partnerki transwestytów
    • phoebe_freja strona www dla partnerek transwestytów 02.10.09, 13:26
      Twój mąż (chłopak, partner, mężczyzna, kochanek) jest transwestytą. Nie bardzo wiesz co to znaczy, włosy stają Ci dęba, a wyobraźnia podpowiada straszne obrazy... ?

      Chcesz dowiedzieć się więcej na temat transwestytyzmu i poznać inne kobiety znajdujące się w podobnej sytuacji?

      Zajrzyj na stronę stworzoną dla i przez partnerki transwestytów
Inne wątki na temat:
Pełna wersja