adomas A niech się każdy ubiera jak chce 05.05.08, 21:15 To wszystko tylko kulturowa maskarada. Tylko totalny utylitaryzm byłby bezkontekstowy płciowo/kulturowo. (Tak mi się wydaje, może utylitaryzm to też jakaś kultura). Odpowiedz Link Zgłoś
zapach1 Dziewczyna z perłą 05.05.08, 21:31 "W polskiej literaturze naukowej pojęcie crossdressing nie istnieje. Tutaj spotyka się wyłącznie słowo transwestytyzm. Na zachodzie pojęcie transwestytyzm jest raczej unikane (jako zabarwione pejoratywnie), a zamiast niego stosuje się właśnie crossdressing. Dla przykładu leksykon World iQ podaje wprost, że crossdresser nazywany jest także transwestytą. Jednak dalej, ten sam leksykon mówi, że niektórzy poprzez crossdressing określają przebieranie się, z wyjątkiem przebierania związanego z transwestytyzmem." To jest cytat, ale z Wikipedii (pl.wikipedia.org/wiki/Crossdressing). Pisanie artykulow metoda Ctrl+C, Ctrl+V! W Wyborczej sie tego nie spodziewalem. Odpowiedz Link Zgłoś
confused.girl Niesmaczne:| 05.05.08, 21:54 I wcale nie to, że wskakują w damskie ciuszki, ale to, że w podły sposób oszukali swoje partnerki. Żadne tłumaczenie ich nie usprawiedliwia. Myśleli, że się zmienią? To ma być argument? Powinni byli powiedzieć o swoich upodobaniach i o ewentualnej chęci zmiany, a nie zaciągać pod ołtarzyk, a potem jeszcze dzieciaka zrobić. A jak już się czuli bezpiecznie to podzielili sie swoja tajemnicą z żonami. I tym samym zachowali się jak mega egoistyczne świnie - pozbyli się ciężaru przerzucając go na żony!! Bo to teraz nie oni, a ich żony nie śpią po nocach, probując to wszystko sobie w głowie ułożyć:( Smutne. Mam nadzieję, że nie wszyscy transwestyci/transseksualiści/crosdresserzy są takimi dupkami, bo póki co media tak ich przedstawiają - jako małych egoistów, którzy coming-out'ują nie licząc się z nikim i z niczym :| Odpowiedz Link Zgłoś
lokals Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:15 Zgadzam sie z każdym Twoim słowem. Transi to mega egoiści. Nie liczą się żony, które są przykrywką dla ich alter ego, nie liczą się dzieci, najważniejszy jest ON i ONA... ciuchy, kosmetyki, szpilki. Okłamują siebie, okłamują innych. Nie potrafia się do tego przyznać. Najważniejsze dla nich jest tu i teraz. To najgorsze oblicze meskiego hedonizmu i pozwole sobie te definicje przypisac tylko mężczyznom. Odpowiedz Link Zgłoś
the_only_trans Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:39 lokals napisała: > Zgadzam sie z każdym Twoim słowem. Transi to mega egoiści. Nie liczą się żony, > które są przykrywką dla ich alter ego, nie liczą się dzieci, najważniejszy jest > ON i ONA... ciuchy, kosmetyki, szpilki. > Okłamują siebie, okłamują innych. Nie potrafia się do tego przyznać. > Najważniejsze dla nich jest tu i teraz. To najgorsze oblicze meskiego hedonizmu > i pozwole sobie te definicje przypisac tylko mężczyznom. Znasz jakiegoś, że tak piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
lokals Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 22:46 znam nie tylko "jakiegos",... od jednego odeszlam, jak nam nie starczalo na jedzenie, bo wszystko szlo na jego ciuchy, a ja ubieralam sie w "second handzie", zeby na na pieluchy starczylo etc. szkoda gadac, wiec moje slowa to czysta autopsja... Odpowiedz Link Zgłoś
the_only_trans Re: Niesmaczne:| 05.05.08, 23:08 lokals napisała: > znam nie tylko "jakiegos",... od jednego odeszlam, jak nam nie starczalo na > jedzenie, bo wszystko szlo na jego ciuchy, a ja ubieralam sie w "second > handzie", zeby na na pieluchy starczylo etc. szkoda gadac, wiec moje slowa to > czysta autopsja... OK, w takim razie przepraszam.... ale to nie ja. Odpowiedz Link Zgłoś
kngtrc Re: Niesmaczne:| 06.05.08, 11:28 No :) Brzmi nieco jakby było mocno naciągane. Zostawiłam jednego, bo żebrałam na ulicy do metalowej puszki, a wszystkie pieniądze szły na cienie do powiek i buty... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
cyklista nie jest normalna fiksacja na ciuchu 05.05.08, 23:01 Damski, męski - nie ważne. Jak człowiek płci dowolnej zaczyna sobie życie organizować wokół ubrania czy wyglądu - to mamy problem i kandydata do terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
amigo9 Trochę dystansu 06.05.08, 03:21 Przeczytałam artykuł, przeczytałam posty. Nie znam, chyba? nikogo o takich upodobaniach. Staram się byc jednak tolerancyjna, albo jestem z natury? Widzę w tej dyskusji 2 problemy - 1. niektórzy nie tolerują przebierania się facetów, bo to niemęskie, głupie itp. Z tym się nie zgadzam, tudzież nie akceptuję takiej nietolerancyjnej postawy (ja nie lubię, więc zganic, zgnoic itp.) 2. kłamstwo, oszustwo facetów opisanych w artykule. Z tym też się nie zgadzam. Nie wolno wchodzic w związek, płodzic dzieci, a potem "wychodzic z szafy". To jest cholernie nieuczciwe i cholernie wygodne. Zbudowac sobie gniazdo, a potem w nie nas.ac. Jednak zdaję sobie sprawę, że w każdym środowisku, czy to heterycy, geje, lesbijki, s/m itp. itd. są ludzie i ludziska... Myślę, że autor/autorka (nie chce mi się wracac do artykułu) nie zgłębił/a tematu, poszedł/poszła na łatwiznę... Znając media, niestety tak bywa. Fajna sensacja i tyle. Podziwiam jednego transa, który stale dyskutuje z bandą "oburzonych". Więcej luzu. A co do perełek z artykułu, to o ile autor/ka nie skrócili/przeinaczyli faktów, posłac takich panów w kosmos...jak każdego nieodpowiedzialnego faceta, który zmajstrował dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: Trochę dystansu? 06.05.08, 04:09 Czyli mamy zapewne nastepna mniejszosc, ktora nam nakaza w przyszlosci akceptowac. Czekam na kolejne "pomysly",ktorych na razie nie jestem w stanie objac wyobraznia. I w koncu okaze sie niepostrzezenie,ze to my,heteroseksualni stanowimy odchyle od normy. Odpowiedz Link Zgłoś
trdecus A co z dziećmi? 06.05.08, 09:34 Ja jestem w ciężkim szoku, że Gazownia z takim lekkim sercem opisuje sprawę - jakby to był kolejny przejaw popkultury. To jest ciężka patologia - i nie chodzi tylko o sam fakt, że faceci czują się kobietami. Przede wszystkim jeśli mają taki "problem" powinni postępować odpowiedzialnie: pełna wiedza dla osób z którymi się wiążą, druga sprawa - dzieci. Słyszałem o sytuacji, kiedy po dziecko (uczeń liceum)wracające z wycieczki przyszedł ojciec w damskich ciuchach. Wychowawcy wreszcie mieli jak na dłoni odpowiedź na pytanie o niepokojące zachowanie tegoż ucznia w szkole. Ci niedojrzali osobnicy sieją zniszczenie - należałoby ich leczyć. Tym bardziej, że pewnie zwykle to jest po prostu zboczenie wynikłe z różnych "poszukiwań" seksualnych w młodości, motywowane różnymi źródłami pornograficznymi, które powoli pojawiają się już i na gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
romana66 A zwyczajna zdrada nie robi szkody w rodzinie? 06.05.08, 13:35 Wszyscy tacy oburzenie, że nie powiedzieli o swoich skłonnościach przed ślubem. Zgadzam się - nie wolno zatajać czegoś takiego, ale żeniąc się obiecywało się również "miłość, wierność oraz to, że cię nie opuszczę, aż do śmierci". I co? Nagminnie się tego nie przestrzega w tzw. normalnych związkach. Cierpi żona, cierpią dzieci... Tylko, że zdrada robi się coraz bardziej akceptowalna, nie wzbudza takich negatywnych emocji, bo jest bardziej powszecha. Rozwody? Proszę bardzo, muszą być i wtedy nie jest ważna rodzina i cierpiące dziatki. Kto robi więcej szkody w społeczeństwie (procentowo) : crossdrosserzy czy zwykli "uczciwie zdradzający". Kto jest bez winy, niech rzuci kamień... Odpowiedz Link Zgłoś
bobrzabudka Gotowana kukurydza POPcorn! na narządy sprzedać... 06.05.08, 14:33 niektórych to fantazja ponosi. te baby jaj nie mają ktoś w takim związku musi je mieć na miejscu tych babek sprzedałbym te cioty na narządy Odpowiedz Link Zgłoś
confused.girl Re: A zwyczajna zdrada nie robi szkody w rodzinie 07.05.08, 12:19 romana66 napisała: > Wszyscy tacy oburzenie, że nie powiedzieli o swoich skłonnościach > przed ślubem. Zgadzam się - nie wolno zatajać czegoś takiego, ale > żeniąc się obiecywało się również "miłość, wierność oraz to, że cię > nie opuszczę, aż do śmierci". I co? Nagminnie się tego nie > przestrzega w tzw. normalnych związkach. Cierpi żona, cierpią > dzieci... Tylko, że zdrada robi się coraz bardziej akceptowalna, nie > wzbudza takich negatywnych emocji, bo jest bardziej powszecha. > Rozwody? Proszę bardzo, muszą być i wtedy nie jest ważna rodzina i > cierpiące dziatki. Kto robi więcej szkody w społeczeństwie > (procentowo) : crossdrosserzy czy zwykli "uczciwie zdradzający". Kto > jest bez winy, niech rzuci kamień... A co to za argument ? Stawiać zdradzających dupków przeciwko crossdresserom? Tak jakby Ci drudzy nie wchodzili nigdy w rolę tych pierwszych? Nie zauważyłam, żeby zdrada stała się nagle czym powszechnie akceptowalnym? Przynajmnie nie w środowisku, w którym na odzień żyję. Jeśli masz inne doświadczenia to przykro mi. Ale tutaj dyskusja koncentruje się na egoizmie tych mężczyzn i ich oszukanych żonach. Zataić coś takiego przed ślubem? I ujawnić się dopiero, gdy już jest dziecko, kiedy czują się bezpieczni, bo wiedzą, że żona już tak łatwo od nich nie odejdzie???? A rozwody to już zupełnie inna bajka, więc używanie takiego argumentu w tej dyskusji jest po prostu bezsensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
debil13 UWAGA sortuję 06.05.08, 23:40 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=79201663&a=79234540 Odpowiedz Link Zgłoś
81mermaid Re: Dziewczyna z perłą 07.05.08, 11:15 Zgadzam sie z czaczkes: to tak jak ze zdrada,jak sie powie to sie przerzuca odpowiedzialnosc na ta druga, niewinna osobe.Ci faceci perelki widac lepiej, rozgrzeszeni sie czuja ale nie wiedza ze za to zaplaca najwieksza cene w polskim spoleczenstwie ich dzieci i zona.Jego beda obchodzili jak zgnile jajo a rodzinie nie dadza zyc...Egoistyczne to przyznac trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
stadowilqw Re: Dziewczyna z perłą 08.05.08, 11:34 ubieram się i noszę twoje biustonosze twoje buty na szpilkach mówiłem ci to moje preferencje to być kobietą Odpowiedz Link Zgłoś
antyfacetrp Dziewczyna z perłą 12.05.08, 02:00 Przeczytawszy reportaż „Dziewczyna z perłą” uznałem, że trzeba zareagować i dorzucić parę wątków, bez których nie da się zrozumieć ludzi płci męskiej ubierających rzeczy niby dla nich nieprzeznaczone. Przede wszystkim brakuje tam rozróżnienia na: • płeć – obiektywnie istniejące zjawisko biologiczne warunkujące sposób uczestnictwa w rozrodczości, • identyfikację płciową – zgodę na posiadane przez siebie organy płciowe oraz • gender role (płeć społeczną, społeczny stereotyp roli płciowej), czyli zbiór oczekiwań, wierzeń i przesądów większości społeczeństwa odnośnie właściwego w danej kulturze sposobu ekspresji tożsamości jednostki ze względu na płeć. W związku z tym wszystkie dramatis personae posługują się wyłącznie wytrychami pojęciowymi w postaci skrajnie ideologicznych słów "mężczyzna' i "kobieta", na gruncie których wykluczone jest zrozumienie faktu, że można być samcem lub samicą i nawet identyfikować się z płcią wyznaczoną przez swoje organy, a jednocześnie odrzucać w całości lub części społeczny stereotyp roli płciowej, który społeczeństwo narzuca jednostce jako pakiet, z którego trzeba zatem zaakceptować wszystko i nie wolno pod żadnym pozorem sięgać po „zabawki” z pakietu płci odmiennej (przynajmniej tak mają mężczyźni). Wynika to z błędnego esencjonalistycznego (wręcz magicznego) pojmowania płci. Stąd osoby przedstawione w reportażu: zarówno panowie noszący sukienki jak i ich partnerki, zmuszeni są miotać się pomiędzy dwoma biegunami określanymi jako „męskość” i „kobiecość”, zbliżając się nawet do niemal schizofrenicznego poczucia posiadania w sobie „mężczyzny” i „kobiety” zarazem i "przełączając" się pomiędzy jednym a drugim. A wszystko to dlatego tylko, że społeczeństwo w swym tępawym postrzeganiu spraw nie przyjmuje do wiadomości, iż ludzie bardziej skomplikowani są i bynajmniej nie wszyscy mieszczą się w takim dychotomicznym „porządku”, w ramach którego żadna tożsamość położona pomiędzy biegunem męskim a żeńskim nie jest dozwolona (nie ma prawa do ekspresji w życiu społecznym). Mam wrażenie, że współczesna seksuologia również nie rozumie, iż istnieją racjonalne, estetyczne, filozoficzne i higieniczne powody do niezgody na rolę rodzajową, jaką kultura przymusza ludzi odgrywać, i że rola męska wyjątkowo jest nieatrakcyjna, uboga, prymitywna i okaleczająca dla osobowości, by nie wspomnieć o żałosnych doznaniach zmysłowych otrzymywanych przez użytkownika odzieży „męskiej”. Innym uderzającym defektem w postrzeganiu tożsamości płciowej jest bijące z wypowiedzi partnerek męskich transów przekonanie, że przez ubieranie takich czy innych rzeczy ich partnerzy przestają być mężczyznami, czy brzydko mówiąc: facetami. Oznacza to nic innego jak żenującą powierzchowność tych pań w ocenianiu drugiego człowieka, a przy okazji przyznanie się, że również ich własna płeć istnieje tylko dzięki gadżetom w rodzaju kolorowych kosmetyków i powiewnej, transparentnej odzieży. Skoro bowiem mężczyzna może przestać być sobą (i co to w ogóle oznacza?) ubierając rzeczy „damskie”, to również każda osoba żeńska powinna być zagrożona tym samym, gdy przywdzieje rzeczy „męskie” w rodzaju sportowego płaskoobcasowego obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp., czyli stanie się chłopczycą. Dlaczego więc nikt nie rozdziera szat nad chłopczycami, nie docieka, co też stało się z ich "kobiecością", dlaczego nie borykają się one z zagrożeniem agresją i pogardą za niespełnianie stereotypowych wymogów stawianych ich płci? Dlaczego pani może być chłopczycą, a pan nie może być dziewczynkiem? I ostatnia uwaga dotycząca skrajnego pesymizmu całej tej prezentacji ludzkich losów – widzimy w niej bowiem, jak nietypowe ludzkie jednostki pokornie przyjmują na siebie brzemię odpowiedzialności za swoje niedostosowanie do panującej heteronormatywnej kultury. Cały ten reportaż pokazuje, że to jednostka MA PROBLEM stwierdziwszy swoją odmienność, a nie społeczeństwo ustanawiające absurdalne, niemal kastowe bariery, nakazy i zakazy. Brakuje mi wizerunku „odmieńca”, który obroni swą godność i praktykować będzie swój styl życia na przekór, a nawet na złość otoczeniu, który uniesie się słusznym gniewem i odmówi wstydliwego ukrywania swej odmienności, który nie skomle z podwiniętym ogonem o minimalną tolerancję, lecz żąda akceptacji. Choćby i krzykiem. Najwyższy czas, by tak się stało! Z wyrazami uszanowania, Naczelny Antyfacet RP --------- Aha, głos Pani poprzedzającej mój wpis, a zbulwersowanej noszeniem "damskich ciuchów" przez mężczyzn jest żenujący: na pewno nie ma ona nic przeciwko dopuszczeniu mężczyzn do zlewozmywaka (na zasadzie "partnerstwa w związku"), ale do ubiorów dostarczających na co dzień hedonistycznych doznań - co to, to NIE! Nie chciałbym takiej partnerki, zupełnie pozbawionej przypisywanej kobietom empatii! Odpowiedz Link Zgłoś
stefaniapakula Re: Dziewczyna z perłą 12.05.08, 17:05 antyfacetrp napisał: >Dlaczego więc nikt nie rozdziera szat nad > chłopczycami, nie docieka, co też stało się z ich "kobiecością", > dlaczego nie borykają się one z zagrożeniem agresją i pogardą za > niespełnianie stereotypowych wymogów stawianych ich płci? Dlaczego > pani może być chłopczycą, a pan nie może być dziewczynkiem? Antyfacecierp, Nikt nie „rozdziera szat” nad chłopczycami, ponieważ one po włożeniu „....płasko obcasowego obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp.,...” nadal sa kobietami, zachowują się jak kobiety, myślą jak kobiety i nie mówią o sobie w rodzaju męskim. Pani może być chłopczyca, bo nie jest groteskowa, bo nie robi tego by zwracać na siebie uwagę, wręcz przeciwnie, chce zginać w tłumie. Natomiast w przypadku „panów dziewczynek” wygląda to tak, ze zakładają kobiece ciuchy głównie szpilki, pończochy i mini po to by wzbudzać pożądanie , robią z siebie „prostytutki” i dlatego wzbudzają agresje i pogardę osób, które musza je oglądać w biały dzień na ulicy (ani kobieta, ani meżczyna nie chodzą w 15 cm szpilkach tylko dla własnej wygody). Widziałam jak zachowują się mężczyźni w ubraniu kobiety i nic dobrego powiedzieć nie mogę, mimo, ze bardzo bym chciała. Tak myśle, że szpilki, pomadki, i inne tzw. Atrybuty kobiecości tuszują nasze kompleksy i dodają śmiałości większości kobiet czy mężczyzn, którzy nie czują się pewnie w „swojej skórze”. Sama nosze szpilki sporadycznie. Właściwie mam tylko jedna parę. Nie lubię zwracać na siebie uwagę zaślinionych mężczyzn (179 +10cm),znam swoją wartość bez dodatków. PRAWDZIWE PIĘKNO JEST W NAS SAMYCH, A NIE W NASZYM UBIORZE. PIELĘGNUJMY TO CO JEST ZA FREE :). Stepa. Odpowiedz Link Zgłoś
kngtrc Re: Dziewczyna z perłą 13.05.08, 15:40 stefaniapakula napisała: > Antyfacecierp, > Nikt nie „rozdziera szat” nad chłopczycami, ponieważ one po włożeni > u „....płasko > obcasowego > obuwia, spodni, krawata, nie zrobi sobie makijażu itp.,...” nadal sa kobi > etami, > zachowują się jak kobiety, myślą jak kobiety i nie mówią o sobie w rodzaju męsk > im. Zapytaj w jakim rodzaju mówi o sobie Antyfacet. > Pani może być chłopczyca, bo nie jest groteskowa, bo nie robi tego by zwracać n > a > siebie uwagę, wręcz przeciwnie, chce zginać w tłumie. Teraz może i ginie. Kilkadziesiąt lat temu wzbudzałaby taką samą sensację jak teraz facet w kiecce. > Natomiast w przypadku „panów dziewczynek” wygląda to tak, ze zakład > ają kobiece > ciuchy głównie szpilki, pończochy i mini po to by wzbudzać pożądanie , robią z > siebie „prostytutki” i dlatego wzbudzają agresje i pogardę osób, k > tóre musza je > oglądać w biały dzień na ulicy (ani kobieta, ani meżczyna nie chodzą w 15 cm > szpilkach tylko dla własnej wygody). > > Widziałam jak zachowują się mężczyźni w ubraniu kobiety i nic dobrego powiedzie > ć > nie mogę, mimo, ze bardzo bym chciała. A ilu takich mężczyzn widziałaś? W jakich okolicznościach? Wiesz, widuję na ulicy kobiety, które ubierają się tak, żeby prowokować mężczyzn. Czasami robią to tak nieudolnie i tak się przerysowują, że wymiotować się chce. Osobiście widuję więcej tak ubranych kobiet niż mężczyzn. Twoje argumenty są po prostu chybione, a wiedza oparta na ubogim i wątpliwym doświadczeniu tylko je osłabia. > Tak myśle, że szpilki, pomadki, i inne tzw. Atrybuty kobiecości tuszują nasze > kompleksy i dodają śmiałości większości kobiet czy mężczyzn, którzy nie czują > się pewnie w „swojej skórze”. Sama nosze szpilki sporadycznie. Właś > ciwie mam > tylko jedna parę. Nie lubię zwracać na siebie uwagę zaślinionych mężczyzn (179 > +10cm),znam swoją wartość bez dodatków. > PRAWDZIWE PIĘKNO JEST W NAS SAMYCH, A NIE W NASZYM UBIORZE. > PIELĘGNUJMY TO CO JEST ZA FREE :). Wyobraź sobie, że mi również nie zależy na zwracaniu uwagi zaślinionych mężczyzn. Wyobraź sobie, ze też mam poczucie własnej wartości. I wyobraź sobie, że zakładam damskie ubrania sporadycznie i to głównie w domu, nie wystawiając się na publiczny widok, a jeśli z rzadka się to zdarzy, to nie jestem ubrany jak prostytutka i nie noszę butów na 20cm obcasie. Życzę otworzenia oczu i otwarcia się na argumenty oraz podjęcie próby zrozumienia ludzi, którzy są inni niż Ty. PS. Uważam, że dużo więcej we mnie faceta niż w większości tych, którzy uważają się za macho i za najprawdziwszych mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
phoebe_freja strona www dla partnerek transwestytów 01.10.09, 17:51 Twój mąż (chłopak, partner, mężczyzna, kochanek) jest transwestytą. Nie bardzo wiesz co to znaczy, włosy stają Ci dęba, a wyobraźnia podpowiada straszne obrazy... ? Chcesz dowiedzieć się więcej na temat transwestytyzmu i poznać inne kobiety znajdujące się w podobnej sytuacji? Zajrzyj na stronę stworzoną dla i przez: partnerki transwestytów Odpowiedz Link Zgłoś
phoebe_freja strona www dla partnerek transwestytów 02.10.09, 13:26 Twój mąż (chłopak, partner, mężczyzna, kochanek) jest transwestytą. Nie bardzo wiesz co to znaczy, włosy stają Ci dęba, a wyobraźnia podpowiada straszne obrazy... ? Chcesz dowiedzieć się więcej na temat transwestytyzmu i poznać inne kobiety znajdujące się w podobnej sytuacji? Zajrzyj na stronę stworzoną dla i przez partnerki transwestytów Odpowiedz Link Zgłoś