Porozmawiajmy o kasie

    • sundayboy Bo wszystkie baby są zachłanne... 01.07.08, 12:55
      Mieszanka próżności z rozbuchanymi pragnieniami zalane ambicją która musi zawsze
      górować nad zdrowym rozsądkiem i uczuciami "bo koleżanka ma już to i robi tamto
      a my jeszcze nie" Sam jestem niestety w takim związku. Ciągła presja i naciski
      że jeszcze czegoś nie mamy. W sumie zastanawiam się czy wogóle jest sens skoro i
      tak zawsze będzie za mało a to co dla mnie się liczy najbardziej (czyli że
      jesteśmy razem) jest tak naturalne że wręcz nudne więc nie warto o to dbać.
      Myślę że to jest właśnie ta chwila kiedy zaczynają się zdrady. Kobieta przestaje
      być muzą, seks zaczyna zależeć od kupna nowego "sweterka" za 60 zł. I najgłupsze
      stwierdzenie "mam wrażenie że stoimy w miejscu". TAK STOIMY W MIEJSCU BO NIE
      MAMY JESZCZE BASENU, 3GO SAMOCHODU I LODÓWKI DO KTÓREJ JAK SIE WŁOŻY GOOWNO TO
      BĘDZIE PACHNIAŁO!
      • hanslipke Re: Bo wszystkie baby są zachłanne... 01.07.08, 14:00
        ale kaszankę lubisz?
      • ml130676 Re: Bo wszystkie baby są zachłanne... 01.07.08, 14:42
        Wiele w tym prawdy, ale to działa też w drugą stronę. Jestem kobietą
        (przynajmniej z zewnętrznych cech płciowych tak wynika), ale
        zostałam wychowana z przekonaniem, że nie ma takiej opcji, żeby
        ktokolwiek się dla mnie zaharowywał albo mnie utrzymywał, więc nie
        pracując czułabym się naprawdę kiepsko. Pracuję zatem i mam co
        miesiąc takie samo uczucie, jak wielu facetów utrzymujących rodziny,
        gdzie żona siedzi i czeka, aż małżonek przyniesie kasę i będzie
        można zaplanować wydatki i rozliczyć się ze zobowiązań (kolejność wg
        mentalności danej żony, męża, rodziny). Niestety, życie płata nam
        figle, bo jak tak ktoś popatrzy z boku, to Ty i ja jesteśmy
        ideałami, skoro dbamy o to, żeby było jak najlepiej (przynajmniej
        tak nam się może wydawać), ale jakoś tak rzadko się zdarza, żeby
        oboje (mąż i żona) byli równo odpowiedzialni i zatroskani oraz
        nieroszczeniowi. Kobiety lubią drani, którzy dostarczają im trosk, a
        mężczyźni muszą mieć bat nad sobą, często też wiążą się po prostu z
        leniwymi i roszczeniowo-egoistyczno-krzykliwymi babami, którym nic
        nie pasuje, choćby wybranek stanął na rzęsach i odtańczył
        krakowiaka. Nawet jak takiej babie z kranu popłynie złoto, to będzie
        niezadowolona, bo przyzwyczajono ją do tego, że ona tylko drze się o
        więcej i więcej, a potulny samiec tyra. I na odwrót. Leniwy buhaj
        uwali się na kanapie, a samica lata z kawką, herbatką, karmi dzieci,
        pieska, kotka, włącza pranie, zmywa gary, przyrządza jedno danie -
        bleee, wyrzuca albo zjada sama (żeby nie marnować jedzenia),
        przyrządza drugie danie, samiec już spokojniejszy. Znam bardzo dużo
        takich rodzin, w których jedna ze stron jest tą "dymająca", a
        druga "dymaną" i ani jednej, w której oboje troszczą się o
        przyszłość we wszystkich aspektach życia. Nie ma więc co płakać, tak
        chyba być musi, sami dobieramy sobie partnerów, odrzucając tych,
        którzy by nam ułatwili życie, dali ład i harmonię, ale wtedy czy my
        sami nie stalibyśmy się "katami" nad ofiarą? Zawsze ktoś kogoś
        dominuje.
        • pragapl Re: Bo wszystkie baby są zachłanne... 02.07.08, 09:39
          Droga ML130676

          Ale jak urodzisz dziecko - dzieci - to na pare lat bedziesz
          wylaczona z zarabiania kasy i placenia za siebie. Wtedy ten facet
          MUSI Cie utrzymywac i Twoje z nim potomstwo wiec trzeba umiec tez
          brac to co facet chce dac. I oczywiscie trzeba sie liczyc z faktem
          ze standard zycia moze sie obnizyc. Nieumiejetnosc brania przewaznie
          jest powiazana z nieumiejetnoscia dawania. U kobiety co nie umie
          dawac, koniecznosc brania wywoluje zle samopoczucie - szczegolnie
          jak nie kocha faceta ktory ja utrzymuje. Wtedy zeby zabic swoje
          poczucie nizszosci kobieta wynajduje setki wad faceta zeby
          usprawiedliwic swoje na niego wkurzenie. Facet tyra jak wsciekly
          zeby poplacic rachunki, kupowac dywany kafelki duerelki, na rzesach
          tanczy krakowiaka a jej to nie pasuje - bo im on kest lepszy tym ona
          czuje sie gorsza - oczywiscie dziala w odwrotnych plciach tak samo.
          Nie wiem czy jest na to inne lekarstwo niz rozwod. W kazdym razie
          rozwod jest lekarstwem skutecznym a facet ktory z takiego zwiazku
          wyszedl po paru latach bedzie załowal tylko jednego - ze nie
          rozwiodl sie wczesniej.
      • pragapl Re: Bo wszystkie baby są zachłanne... 02.07.08, 10:04
        NIEDZIELNY CHŁOPCZE

        Jak Pani sie dąsa, bzdyczy, fochy stroi i na wyrko szlaban kładzie
        to o to jej własnie chodzi żebys ją zdradził. Predzej czy pozniej to
        sie stanie jesli abstynancja wali ci w dekiel. Wtedy ona Cie capnie,
        z okrzykiem teraz cie mam ty sukinsynu zrobi z siebie ofiare i
        rozwód z twojej winy. Do konca zycia bedzie mogla jawnie i
        oficjalnie obwiniac cie za swoje nieszczescia i robic z siebie
        cierpietnice. To jest po prostu biedna głupia kobieta ktora NIE
        POTRAFI BYC SZCZESLIWA, Wszystko jest dobrze opisane przez
        kanadyjskiego psychiatre (polsko zydowskiego pochodzenia. bo jak
        mowi moja babcia jak polak jakis jest madry to albo zyc albo mial
        dziadka w Wermahcie) w doskonalej ksiązce W CO GRAJA LUDZIE -
        rozdzial gry małżenskie. Lekarstwem na takie przypadłosci jak Twoja
        jest rozwod zanim ja zdradzisz. Inne rozwiazania - wedlub Bernea sa
        niezgodne z prawem albo przestepcze. Zycze szczescia.
    • mo25 ale pierdoła z tego Mariusza 01.07.08, 15:23
    • pragapl Re: Porozmawiajmy o kasie 02.07.08, 08:35
      Szanowny Pocalujtawujta

      Wstrząsnołes moim systemem wartosci stwierdzajac że nie opłaca sie
      kupic domu/ mieszkania i spłacac dlugu. Przez chwile myslalem juz ze
      totalnie zmarnowałem zycie bo w wieku lat 40 mam splacony dom a przy
      rozwodzie byla zona wzięla drugi.

      Juz miałem dni swoje skrócic wlasną ręka gdy przyszła chwila
      opamietania, i jednak dochodze do wniosku że inny niż Twoj punkt
      widzenia nie jest całkiem bez sensu.

      Zwróc uwagę że dwie podstawowe zalety posiadania domu a nie
      wynajmowania sa nastepujące:

      Nie trzeba płacic za czynsz czyli mozna mniej pracowac bo nie jest
      potrzebny wysoki dochód żeby związac koniec z koncem.

      Pod zastaw domu mozna pozyczyc kase na cos innego - albo nawet mozna
      za spłacony dom na stare lata dostac dobrą dożywotnia emeryture na
      zasadzie dobrowolnej umowy z jakims funduszem - oni Ci wypłacaja do
      konca zycia siano a jak pierdykniesz w kalendarz to zabieraja chate.

      Oczywiscie w innym wariancie mozesz ten dom zostawic np synowi co da
      mu lepszy start zyciowy i wieksza szanse na sukces reprodukcyjny,
      czyli przetrwanie w przyrodzie TWOICH genow.

      Tymczasem zycze przyjemnego taniego wynajmowania i zalecem
      postudiowanie PODSTAW ekonomi i finansow.

    • monie_pl Porozmawiajmy o kasie... 03.07.08, 07:28
      ... a wlasciwie o stosunku do pieniadza.

      1. artykul nie jest tyle o pieniadzach co o stosunku do kasy. Widac
      wyraznie jak coraz czesciej kobiety sa tymi, ktore ciagna w gore i
      mezczyzni podazaja... co samo w sobie nie jest zle, choc wielu
      mezczyzn nie jest w stanie tego przyznac.
      2. widac takze jak abrdzo ich drogi sa oddzielne, jak bardzo sa
      singlami zyjacymi osobno lub jedno jest dawca a drugie biorca
      (czesto tak ejst latwiej!) i jest to smutne...
      3. co do zycia w wynajetym mieszkaniu to kazdy finansista z sukcesem
      powie, ze najlepszy pieniadz to pozyczony pieniadz... Donald Trump
      4. Zycie wyglada inaczej gdy masz 20, 30, 40 i priorytety zmieniaja
      sie z czasem tak jak poglady...

      Budowanie majatku polega na gromadzeniu "surowcow" zadko
      wystepujacych w naturz: czasu i ziemi... W Kalifornii ziemia wzdluz
      oceanu jest tyle samo warto co przed rokiem, bo tej ziemi nie bedzie
      wiecej... wniosek jest prosty - inwestuj w nieruchomosc nawet za
      pozyczone pieniadze, a jesli uda ci sie je zwrocic dzieki pracy
      (czynszowi) innych to jest po prostu sukces!

      Wyjdzcie ze swojego zascianka i myslcie wiekszymi kategoriami - nie
      bojcie sie marzyc i wtesdy jest dobrze

      Monia
    • pragapl Porozmawiajmy o kasie i kobietach 04.07.08, 09:59
      Moja kolezanka z klasy wyszła za mąz za kolege ze studiów. Po
      studiach on dostał prace a ona nie mogła znalezc. Przez kilka
      miesiecy slyszelismy jej narzekania - to jest dyskryminacja ze Jasiu
      zarabia dobrą kase a ja nie moge znalezc pracy bo jestem kobietą.
      Faceci żądzą swiatem i dlatego tak jest.
      Ale Marysia była ambitna, skonczyla studia podyplomowe dostała prace
      LEPIEJ PŁATNĄ niz Jasio. Natychmiast zaczeła narzekac - ten Jasio to
      kompletna dupa nie facet. To co ja mam teraz go utrzymywac? Jak on
      by był prawdziwy facet to by zarabiał trzy razy wiecej ode mnie. Te
      jej teksty zprawiały mnie w pogodną zadumę.

      Niedlugo potem Marysia rozwiodła sie z Jasiem. Teraz Marysia jest
      juz po drugim rozwodzie i dziwi sie dlaczego ona nie moze wytrzymac
      z zadnym facetem ani tym bardziej zaden facet z nie może wytrzymac z
      nia, mimo że jest samodzielna niezalezna dobrze zarabiajaca (ale tez
      sporo wydaje na psychoterapeutów). Mieszka sama w swoim
      apartamenciku na kredyt ale przed emerytura splaci.

      Jasiu teraz zarabia 3 razy wiecej, jego zona jest młodsza i
      piekniejsza od Marysi, co prawda studiow podyplomowych nie skonczyła
      ale urodzila 3 swietnych dzieci, dba o dom i Jasia i wszystko jest
      jak w dobrej bajce.

      Na swoich urodzinach z czwórka już na poczatku zapytała mnie kiedys
      Marysia retorycznie dlaczego nie moze sobie ułożyc życia - bo czego
      wy faceci szukacie u kobiety - wy po prostu chcecie młodych ciał. W
      dużym uproszczeniu tak to wygląda - odpowiedziałem. Na to ona - no
      tak - my feministki to musimy doktoraty porobic zeby zrozumiec to co
      głupie dziewczyny ze wsi po prostu wiedzą.

      I tak to właśnie jest i było od zawsze. Ona ma byc młoda zdrowa i
      piekna, a on ma jej i ich potomstwu zapewnic bezpieczenstwo i
      dostatni byt. Kto sie w pore w tym połapie jest wygrany, kto liczy
      na zwiazek partnerski ten bedzie czestym klientem psychoterapeutów.
      • corgan1 no widzisz... kobiety to idiotki 05.07.08, 01:20
        ale na szczęście nie wszystkie bo byśmy powariowali.
      • orlando11 Re: Porozmawiajmy o kasie i kobietach 05.07.08, 16:42
        pragapl napisał:

        > I tak to właśnie jest i było od zawsze. Ona ma byc młoda zdrowa i
        > piekna, a on ma jej i ich potomstwu zapewnic bezpieczenstwo i
        > dostatni byt. Kto sie w pore w tym połapie jest wygrany, kto liczy
        > na zwiazek partnerski ten bedzie czestym klientem psychoterapeutów.

        Tylko że kobieta po paru latach, a zwłaszcza po paru dzieciach, przestaje być
        młoda i piękna, a ze zdrowiem też może być różnie.

        Jak się w porę w tym połapie, to zdąży zrobić studia podyplomowe. Jak nie, to
        mąż znajdzie sobie nową młodą i piękną, żeby zapewnić jej dostatni byt, a ona
        zostanie bez chłopa, bez pracy i bez pieniędzy. Nawet na psychoterapeutę nie
        będzie ją stać.
    • sylvvia27 Zapłacisz kochanie? 07.07.08, 21:06
      Ten artykuł dowodzi tylko jak nisko upadła sztuka dialogu. Ludzie nie rozmawiają ze sobą, tylko stąd biorą się ich problemy. Czy rozmowy między dwojgiem ludzi, którzy mieszkają ze sobą, prowadzą wspólne gospodarstwo, a często mają też dzieci na utrzymaniu (!) ograniczają się tylko do pytań typu gdzie jest pilotod telewizora?
      Jakież to żałosne...
    • pj.pj Porozmawiajmy o kasie 10.07.08, 00:17
      300 zł co dwa tygodnie na "spożywczo-chemiczne"? 1200 miesięcznie na jedzenie?
      To co oni i gdzie kupują??? Chyba luksusowe makarony i francuskie marmolady, bo
      jako żywo mimo że zaopatruję się raczej w droższych delikatesach, a nie w Lidlu
      czy Tesco, i rzadko kupuję "promocyjnie" przecenione towary, nie jestem w stanie
      wydać 600, nie mówiąc o 1200 zł na 2 osoby na miesiąc.

      Przestańcie wreszcie w tej Gazecie użalać się nad ludźmi, którzy ewidentnie są
      życiowymi nieudacznikami. Myszeczki biedne, ciekawe ile kasy w tych ich
      podstawowych zakupach zżerają papierosy i "browarek".
Pełna wersja