Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

13.07.08, 16:11
świetny artykuł! Przydałoby się jeszcze wspomnieć o przemianach rodziny we
współczesnym świecie (jest coraz więcej modeli życia, które stają się coraz
bardziej akceptowane, m.in. są tutaj samotni rodzice, pary homoseksualne,
single, kohabitacja, rodziny zastępcze czyli wszystkie możliwe struktury
pełniące funkcje rodziny ale nie będące tradycyjną rodziną). Wśród nowych
modeli rodziny jest także model DINKS czyli Double Income No Kids (podwójny
dochód, bez dzieci)- osoby żyjące w ten sposób to przeważnie pary bardzo
dobrze wykształconych młodych ludzi, którzy są bezdzietni z wyboru, oboje
aktywni zawodowo, przeważnie zajmują intratne stanowiska lub poświęcają się
nauce.
Obserwuj wątek
    • alyeska Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 18:13
      Nie chca miec dzieci, bardzo dobrze ich sprawa. Nie ma ustawowego
      obowiazku posiadania dzieci. Jednakze ten ton wyzszosci w ich
      wypowiedziach jest z lekka drazniacy.
      Pani, ktora sie tak strasznie zdenerwowala, ze dziecko roczne zrobilo
      kupe w pieluche w jej obecnosci jest the best.

        • alyeska Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 13.07.08, 19:50
          rzeczona mama kupe sprawdzila wechem a zapewne powinna wlozyc palec do
          pieluchy. Jasne, ze nie musiala tego robic tak oficjalnie, ale bez
          przesady. Oburzenie, ze po wyniesionym dziecku pozostaly "opary" i
          nazywanie calej sytuacji "tragiczna". Pretensjonalna jest ta "Elka".
            • oktawianc Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 18:30
              W zasadzie diamentowa kolia w porównaniu z kupą to tandetny badziew :D

              kochanica-francuza napisała:

              > alyeska napisała:
              >
              > > rzeczona mama kupe sprawdzila wechem
              >
              > E tam, sprawdziła. Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.
              • mis22 Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 19:51
                alyeska napisała:
                > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.

                Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia. Więc zachwycała się
                wszystkim co jej dziecko robiło.

                Niestety mnóstwo ludzi ma słabą wyobraźnię. Większość myśli, że wszyscy myślą
                lub powinni myślec tak jak oni. Więc ludzie bezdzietni nie rozumieją ludzi, a w
                szczególności matek, które mają swoje dzieci. Zgaduję, że autorka artykułu jest
                bezdzietna dlatego artykuł napisała z perspektywy człowieka nie mającego pojęcia
                o macierzyńskich uczuciach.
                • mansuba Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 20:30
                  Dzietni nie rozumieją bezdzietnych, a bezdzietni dzietnych.
                  Nie rozumieją i nie zrozumieją, ale obie strony powinny się nauczyć akceptować
                  wybory innych. Nie trzeba rozumieć, by zaakceptować inność. To by było na tyle.
                      • jednorazowy3 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 14.07.08, 21:14
                        stała bywalczyni do mnie napisala :)


                        Nie uwazam za cos przyjemnego bo co w tym przyjemnego? Przyjemne to sa fiołki na łące.
                        Ale jest to normalne, naturalne. Sam sikam, sam robie dzien po dniu kupsko, swoje bąki znosze lepiej, a cudze gorzej. Ale autentycznie nigdy nie przyszlo mi do glowy rozmyslac o tym z obrzydzeniem. Miliary ludzi na swiecie podciera dupy swoim dzieciom i moze sie przy tym na poczatku krzywia ale pozniej im to obojetnieje bo tak to juz jest.
                        Rownie dobrze moglbym sobie myslec z obrzydzeniem o Tobie jakbysmy razem pracowali, a Ty bys w przerwie strzeliła kloca. Wierz mi, ze nie zrobiloby to na mnie wrazenia i dalej traktowalbym Cie z sympatia :)
                          • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 13:56
                            Nie wiem gdzie w tym artykule jest fascynacja mamuśki kupą?! przeczytałem ten
                            fragment i jakoś tego nie widzę.

                            Rodzice sprawdzają czy dziecko ma narobione węchem chyba od dawien dawna, ja tak
                            robię ze swoim dzieckiem, ze mną i z wami pewnie też tak robili. Nikt o zdrowych
                            zmysłach nie chodzi co 5 minut do kibla sprawdzić czy dziecko ma nasrane. A
                            reakcja mamuśki jak najbardziej prawidłowa - pomijając durnawy opis paniusi (w
                            powstały otwór wsadza nos - no Mickiewicz drugi się narodził buhaha)
                            text "A co my tutaj mamy" zupełnie naturalny - rodzice tej paniusi co to pisała
                            pewno reagowali inaczej powodując u tej pańci poważne zaburzenie rozwoju w fazie
                            analnej, leczyć się trzeba!!

                            pl.wikipedia.org/wiki/Faza_analna
                            pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_analna
                            howgh
                          • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 13:57
                            Nie wiem gdzie w tym artykule jest fascynacja mamuśki kupą?! przeczytałem ten
                            fragment i jakoś tego nie widzę.
                            Rodzice sprawdzają czy dziecko ma narobione węchem chyba od dawien dawna, ja tak
                            robię ze swoim dzieckiem, ze mną i z wami pewnie też tak robili. Nikt o zdrowych
                            zmysłach nie chodzi co 5 minut do kibla sprawdzić czy dziecko ma nasrane. A
                            reakcja mamuśki jak najbardziej prawidłowa - pomijając durnawy opis paniusi (w
                            powstały otwór wsadza nos - no Mickiewicz drugi się narodził buhaha)
                            text "A co my tutaj mamy" zupełnie naturalny - rodzice tej paniusi co to pisała
                            pewno reagowali inaczej powodując u tej pańci poważne zaburzenie rozwoju w fazie
                            analnej, leczyć się trzeba!!
                            pl.wikipedia.org/wiki/Faza_analna
                            pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_analnahowgh
                            • melindap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:03
                              To nie jest normalne!!!!! Przyzwoity, w miarę inteligentny człowiek
                              nie wykonuje takich czynności w miejscu publicznym. Od tego właśnie
                              jest ubikacja. A w artykule mamuśka jeszcze wyraża zachwyt nad
                              wydalaniem dziecka. Widocznie niektórym po urodzeniu potomka
                              zawężają się horyzonty myślowe. Jeślu uważasz to za normalne,
                              proponuję wyciągnij wacka, odlej się w hali odlotów i jeszcze
                              zachwyć się: jak pięknie, jak wspaniale. Powodzenia:)
                                • melindap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:17
                                  > ta pani nagle odchyla dziecku spodenki, pieluchę i wsadza w
                                  > powstały otwór nos. Zaciągając się głęboko, świergoli: 'A co my
                                  > tutaj mamy?'.

                                  To nie jest zachwyt???? Wogóle nie powinna komentować, tym bardziej
                                  wsadzać nosa, jeśli coś poczuła, powinna pójść do toalety i tam
                                  dokonać czynności związanych ze zmianą pieluchy.
                                  Jeśli ktos nasrałby obok mnie i jeszcze kazał się tym zachwycać, też
                                  bym zwymiotowała- najlepiej na mamusię:)
                                  • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:33
                                    sama podałaś przykład zachwytu: o wspaniale o coś tam.

                                    zachwyt więc w tym przypadku to np idzie tak:

                                    tiu tiu tiu jaką śliczna kupeczkę się zrobiło, bobaska brzuszek rozbolał tak?
                                    kaku wyszło? dzielny dzidziuś brawo. zaraz mamusia kupeczkę wyciągnie i podmyje
                                    pupkę. tiu tiu tiu
                                      • oldbay Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 16.07.08, 02:35
                                        Takich tekstów jak tej mamusi na lotnisku słyszałam juz kilka i też
                                        nie mogę tego pojąć. Ja rozumiem, że dzieci robią kupę, wydalają
                                        itp. jak wszystko, co zyje. Ale po co to w jakikolwiek sposób
                                        komentować publicznie? W takiej sytuacji owa pani powinna wstać i
                                        udac sie z dzieckiem do toalety, po co głośno zwracać publiczną
                                        uwagę na zawartośc pieluchy? A takie: a cio my tutaj mamy? jest
                                        obrzydliwe.
                                        -
                                        oldbay
                                        • moniowiec Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 20.07.08, 08:57
                                          jakby towje dziecko darło mordę dwa dni bo nie mogło tej kupy zrobić (normlna reakca na jakiś pokarm zjedzony przez siebie czy karmiącą mamę spowodowania niedorozwojem młodego układu pokarmowego) to byś stwierdził jako matka że ta kupa to dar boży, diamentowa kolia i do tego pachnie fiołkami! mój mąż kiedyś nie rozumiał czemu ciszę się jak dziecko narobi w pieluchę - po jednym samotnym wieczorze z wyjcem zrozumiał i sam dopytuje się czy mały dziś coś zrobił. a co do smrodku - ja się odsuwam od śmierdzących mi rzeczy czy ludzi - instynkt samozachowawczy - czy wścibstwo nie pozwoliło rozmówczyni na to? czy koło kloszarda siedziałąby tak samo spokojnie i potem wylewała żale na jego niedomycie w gazecie? nie mówię - nie trzeba lubić dzieci i ich zachowania, fizjologii, ale trzeba tolerowac istnienie dzieci - bez nich nawet ta płatna pomoc w podaniu szklanki kiedyś się skończy...
                                          • aurita Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 21.07.08, 20:16
                                            popieram :)
                                            Pozatym kupa jest miernikiem zdrowia dziecka, niemowlak nie powie czy cos go
                                            boli, czy ma na cos uczulenie, czy jest chory ale jego kupa wiele, kupe trzeba
                                            oblookac i pochwalic
                                            A tekst "chodzmy do lazienki" powiedziany do roczniaka zwala z nog!

                                            Dlaczego male dziecko ma sie trzymac kanonow zachowania wymyslonych przez
                                            podstarzalych ludzi?
                                            • cixi Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 22.07.08, 15:35
                                              Trochę tolerancji, z obu stron proponuję. Nie ma powodów się
                                              złościć, że ktoś zwraca się pieszczotliwie do dziecka. Mnie na
                                              przykład denerwują psy robiące kupę na każdym skrawku trawnika i
                                              chodnika, nie dość, że publicznie, to jeszcze właściciele po nich
                                              nie sprzątają. I nie dorabiam do tego ideologii, że ludzie
                                              posiadający psy są niechlujami, chociaż wolałabym, żeby sprzątali, a
                                              ich psy, żeby załatwiały się w wyznaczonych do tego miejscach. Po
                                              prostu ta kobieta tak jest pochłonięta swoją macierzyńską miłością,
                                              że nie zauważa, że może kogoś obrzydzić. Tak samo jak całujący się
                                              zakochani mają w nosie to, że ktoś może być zniesmaczony. To tylko
                                              ludzie.
                              • ned_pap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 16.07.08, 16:25
                                Pamiętaj o tym, że dziecko w takim wieku raczej nie sygnalizuje, że zrobiło kupę. Jak zacznie płakać, to przyczyn może być mnóstwo. Tedy, żeby nie urażać zmysłu estetycznego Oświeconego Bezdzietnego, rodzic z dzieckiem powinien biegać co pół godziny do toalety, żeby sprawdzić pieluchę.

                                Wypowiedź o tej pielusze przypomniała mi historię, jak to moja znajoma tłumaczyła mi, dlaczego nie chodzi do kościoła: "a bo ksiądz to taki czy inny, a w ogóle to kiedyś jakaś baba nadepnęła mi na nogę". Dziecinada i żenada. Klara z artykułu też jest dziecinna, albo ma jakiś kompleks, skoro argumentuje tak niepoważnie. Jeżeli coś takiego ją brzydzi - to niech odwróci wzrok. Ciekawe, czy brzydzą ją psy srające na trawniku - jeżeli tak, to musi mieć niezłą jazdę, jak wychodzi z domu.
                              • demokracy Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 17.07.08, 09:47
                                Niesamowite!!!!Ja mam kota i dziecko. Jak mój kot narobi też musze to sprzątnąć,
                                jak synek jest łatwiej bo wynosze pieluche. Droga czytelniczko nie zapominaj że
                                niedawno siedzieliśmy na gałęzi srając pod siebie gdzie bądź. Etymologicznie
                                jesteśmy kupkorobiącymi i kupkożercami. To piękne bo to meritum życia czy się do
                                tego p[rzyznasz czy nie!
                                • basia172 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 09.08.08, 19:13
                                  No faktycznie, ta niunia co plotła o wyższości kota nad człowiekiem była
                                  najgłupsza. Proponuję jej zastanowić sie na tym, że: kocią kupę trzeba
                                  własnoręcznie sprzątać codziennie przez wszystkie dni 9ciu żyć kota, a u dziecka
                                  - człowiek się nie obejrzy a już samo zasuwa do łazienki.
                            • marti_de Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 21.07.08, 22:13
                              Tak a propos kupy to zawsze najbardziej bawią mnie właściciele psów, którzy na
                              spacerach z upodobaniem wpatrują się jak ich pies z mozołem coś wyciska... To
                              jest dopiero coś! Nie widzę nic strasznego w podniesieniu dziecka i stwierdzeniu
                              " o, śmierdzisz synku"...jakby mało było śmierdzących osób w autobusach...
                              Zabawne jest to, że w odniesieniu do dzieci "te rzeczy" czyli kupy i inne
                              marginalnie banalne codzienne sprawy ( każdy z nas chyba wącha swoje smrody jak
                              narobi w kiblu ) urastają w oczach niektórych do koszmaru życia.
                    • kashak Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 02:50
                      Taka natura??? Ona może tego nie akceptować... Po prostu. I ma do
                      tego prawo. Nawet jeśli sytuacja o jakiej piszesz jej sie przytrafi -
                      nikt raczej nie przewróci jej na plecy i nie będzie wąchał
                      zawartości majtek - częstując zapachem kału otoczenie. Dlaczego mamy
                      wszystko wybaczać rodzicom maluchów? Niech cierpią sami - chce -
                      niech wącha - ja nie muszę.
                  • mmena Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 14:47
                    I tu sie mylisz. Dzietni doskonale rozumieja bezdzietnych, w koncu sami tez nimi
                    kiedys byli. Natomiast bezdzietni nie zrozumieja dzieciatych dopoty, dopoki sami
                    nie beda mieli dzieci.
                    Wiecej tolerancji. Ani brak, ani posiadanie dzieci nie jest obowiazkowe i nie ma
                    co narzucac sie tak z jednym, jak i z drugim.
                • ponmlk Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 21:53
                  masz racje, ze mnostwo ludzi ma slaba wyobraznie i dlatego kobieta z
                  macierzynskimi uczuciami, ktora zachwyca sie wszystkim co ich
                  dziecko robi, - w tym kupa w pieluszce - nie jest w stanie
                  zrozumiec, ze ta kupa , a takze wrzaski, krzyki i wymioty ich
                  kochanego dzieciatka, nie musi innych ludzi zachwycac. Te kobiety
                  maja tak slaba wyobraznie, ze wyobrazaja sobie, iz harce (dzikie)
                  ich dzieciatek w miejscach publicznych, np. restauracjach wprawiaja
                  w zachwyt rowniez pozostalych gosci. No tak ale to, jak napisalas,
                  kwestia wyobrazni. Moim zdaniem rowniez empatii.
                  I ku informacji: nie jestem bezdzietna, kocham bezgranicznie moja
                  corke, chce jeszcze jedna, ale rozumiem, ze nie cala ludzkosc
                  podziela moj zachwyt.
                • kochanica-francuza Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 22:53
                  mis22 napisał:

                  > alyeska napisała:
                  > > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.

                  I jego kupa też?
                  >
                  > Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia. Więc zachwycała się
                  > wszystkim co jej dziecko robiło.
                  >
                  > Niestety mnóstwo ludzi ma słabą wyobraźnię. Większość myśli, że wszyscy myślą
                  > lub powinni myślec tak jak oni.

                  No właśnie... na przykład tego typu matki...
                • onion68 Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 14:47
                  Mam dzieci i mam koty, a z większością stwierdzeń zawartych w artykule się
                  zgadzam ;-)
                  Bardzo cieszę się, że moje dzieci już dorosły na tyle, że możliwa jest normalna
                  komunikacja z nimi i obcowanie bez wstrętu. Z perspektywy czasu stwierdzam, że
                  tylko oczadzenie hormonami pozwala jakoś przetrwać psychicznie okres wczesnego
                  dzieciństwa potomstwa.
                • mariangela_pl Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 16:42
                  To prawda, że bezdzietnym jest trudno zrozumieć ludzi mających
                  dzieci i ich fascynację rzeczami, które są ogólnie uważane za
                  odrażające. Wydaje mi się jednak, że ludzie mający dzieci powinni
                  mieć trochę szacunku dla tych "nienormalnych" i dziwaków, którzy
                  uważają, że kupa to po prostu kupa i dorabianie sobie ideologii nic
                  tu nie pomoże. Uczucia macierzyńskie to tylko hormony. Natura jest
                  sprytna i pozwala ludziom widzieć w kupie dziecka radosne/ zabawne
                  wydarzenie. To dopiero jest dziwactwo!
                • uruk.hai dziecko wypelnia pustke - pustakom zwłaszcza 15.07.08, 16:49
                  Tak to juz jest ze czesto kobiety maja małą swiadomość siebie. Maja problemy z
                  okresleniem swojej tozsamości. Nie potrafia sobie odpowiedziec na pytanie jaki
                  jest ich cel zycia. Dziecko to wszystko zalatwia, nadaje cel i tozsamość matki.
                  Nawet jesli nie mam zadnych umiejetności, pasji, czy wręcz osobowosci - kiedy
                  rodzę dziecko staje sie Matką i juz wiem po co żyję.
                  takie osoby nie potrafia za żadne skarby zrozumiec, ze ktoś może nie chciec miec
                  dzieci a prokreacji nie traktuje jako cel sam w sobie. Pustaki i tyle...:(
                • rosi26 Re: Wszystkim się można zachwycać 16.07.08, 16:57
                  to mogla sie zachwycac w swoich 4 scianach, a nie na lotnisku. W
                  koncu inni nie musza tym sie zachwycac!
                  Mi sie kiedys tez to zdarzylo ale w samolocie!!!!!!!!!!
                  myslalam ze umre jak babka na siedzeniu przede mna zaczela przewijac
                  krzyczace w nieboglosy dziecko.
                  musialam sie przesiasc bo fetor i wrzask byl nie do wytrzymania
            • iluminacja256 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 20:06
              No dobra, przeczytałam i zadnego oburzenia nie czuje . Po prostu -
              ich wybór, ich sprawa .

              Malo kto , a własciwie nikt się nie przyzna, z e poczatki z
              dzieciakiem są cholernie cięzkie i niewdzięczne - je, spi,
              wrzeszczy, płacze i robi pod siebie. I niewiele wiecej. Potem
              zaczyna chodzić , co oznacza, ze problemów przybywa i trzeba miec
              oczy dookoła głowy:)

              Dzieciaki fajne robią się koło 6 -7 roku zycia , kiedy mozna juz
              miec z nimi pełny kontakt i przyznam, malo co jest to w stanie
              zastapić:) Zaraz wsiądzie na mnie tutaj ilus ludzi, a ja powiem
              tylko jedno - wiekszosc facetów odkrywa swoje dzieciaki około 5-7
              roku zycia, wczesniej to dla nich nieznany ląd z ochota zwalony
              albo przekazany matce. A nieustające mycie, karmienie , podcietranie
              i wycie wreszcie dobija kazdą matkę - bo niestety, ale nikt nie
              dostaj w bonusie 200% cierpliwosci do swojego dziecka, nawet jesli
              tak twierdzą wszystkie katolickie programy.
                • kotek.filemon Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 23:06
                  titta napisała:

                  > Dzieciaki najfajniejsze sa gdzies tak pomiedzy 1 rokiem, a 5 latami.

                  Najgorszy wiek. Niemowlę jest wbrew pozorom dużo mniej kłopotliwe bo: niemobilne, dużo śpi, łatwo się daje spacyfikować i zwykle nie ma chorych histerycznych jazd. A z dzieckiem tak powiedzmy od 7 lat w górę da się już zazwyczaj porozmawiać jak z człowiekiem. Ale to też tylko i wyłącznie moje zdanie...
                • szary212 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 04.11.09, 15:50
                  :) Tys prowda:) A tak na boku - urodzilam dziecko-niespodziankę:) w wieku lat
                  38,dziecko chciane, ale nigdy nie planowane; nigdy wcześniej ani nie zachwycalam
                  sie dziecmi, ani nie chcialam ich specjalnie na sile miec, mialam dosyc dobre
                  pojecie, o tym kim jestem, a jestem z gatunku wolnych strzelców, podobno
                  kreatywnych. Przed dzieckiem byl kot, który dalej jest moim pierworodnym w
                  jakims sensie:)Kiedy urodził mi sie konkubinacki syn bylam "zaczadzona
                  hormonami", co mi pomoglo przetrwać pierwsze miesiące, ale nigdy nie świrowałam
                  i nie dziubdzialam, myślę, ze bylam raczej rozsądna i nie bardzo - podobno -
                  irytująca. Kupę wąchałam tylko raz jeden, kiedy mlody mial w niej...mniejsza o
                  to, co mial:). Anyway, co chce powiedzieć - matka nie czuje obrzydzenia do kupy
                  dziecka zwykle, tak to już jakoś robi nam sie z receptorami:)w tym
                  czasie.Bezdzietna i wolna, i twórcza bylam długo, ale dopiero w ciązy dostałam
                  takiego kopa do pracy, ze az milo, a efekty mnie aż przerosły:)Teraz wiem, że
                  fantastycznie jest mieć dzieci, tylko trzeba z nimi mądrze, a potem jak mają 5
                  lat, przychodza i pytają" Mamo, czy imperium to jest to samo co laboratorium?",
                  no i się normalnie wymięka. Mój syn nauczył się wreszcie rysowaś serca, i pisze
                  mi obok tych serc MAMA, i nic nie jest w stanie nawet podskoczyć do tego, co się
                  wtedy w człowieku dziej i otwiera. Kiedyś bylam egotyczką, skoncentrowaną na
                  sobie teraz błogosławie mojego syna , że juz nie musze spedzać przed lustrem
                  godziny, żeby wymyślić sobie image na dany dzień. Moj syn mnie wyzwolił:), bo w
                  nim jest PRAWDA.
              • malmar2019 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 12:54
                iluminacja256 napisał:

                > No dobra, przeczytałam i zadnego oburzenia nie czuje . Po prostu -
                > ich wybór, ich sprawa .
                >
                > Malo kto , a własciwie nikt się nie przyzna, z e poczatki z
                > dzieciakiem są cholernie cięzkie i niewdzięczne - je, spi,
                > wrzeszczy, płacze i robi pod siebie. I niewiele wiecej. Potem
                > zaczyna chodzić , co oznacza, ze problemów przybywa i trzeba miec
                > oczy dookoła głowy:)
                >
                > Dzieciaki fajne robią się koło 6 -7 roku zycia , kiedy mozna juz
                > miec z nimi pełny kontakt i przyznam, malo co jest to w stanie
                > zastapić:) Zaraz wsiądzie na mnie tutaj ilus ludzi, a ja powiem
                > tylko jedno - wiekszosc facetów odkrywa swoje dzieciaki około 5-7
                > roku zycia, wczesniej to dla nich nieznany ląd z ochota zwalony
                > albo przekazany matce. A nieustające mycie, karmienie , podcietranie
                > i wycie wreszcie dobija kazdą matkę - bo niestety, ale nikt nie
                > dostaj w bonusie 200% cierpliwosci do swojego dziecka, nawet jesli
                > tak twierdzą wszystkie katolickie programy.
                Jak sie widzialo wczesniaki na opiece specjalnej, w inkubatorach, o wadze
                urodzeniowej od 800 gram, to punkt widzenia zmienia sie diametralnie. Robienie
                kupy, placz? Chodzi o prace pluc, serca, trawienie pokarmu... Matki i ojcowie
                tych dzieci w wielu przypadkach przychodza do dziecka do szpitala miesiacami
                zanim je moga zabrac do domu, i nigdy sie nie beda uskarzac na zmienianie
                dziecku pieluszki. A moj maz karmil synka butelka przez bite 10 tygodni.
                • iluminacja256 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 17:32
                  Myslisz, ze wczesniak nie moze stac się roczniakiem nie do
                  zniesienia? Myslę, z e moze i moze dać bobu rodzicom niezle mimo,
                  ze był wczesniakiem. Fakt, z e te dzieci walcza o zycie, nie
                  zmiania faktu, ze jesli pzrezyją potem ktos musi je karmic,
                  przewijać , nauczyć mowic i szereg innych - a w tym wybabrzą się
                  kupą... Nie ma sensu prowadzić takiej dyskusji, bo nie wyniknie z
                  niej nic dobego - tak samo jak zawsze - nie mów mi, ze twoje dziecko
                  nigdy cię smiertelnei nie zmęczyło, bo nei uwierzę , mimo, zebyło
                  wczesniakiem i rozumiem, jakie to obawy i lek.
          • sir.vimes Jako rodzic - 13.07.08, 22:05
            porzygałabym się obserwując taką scenę.

            Staruszkowie stuletni też nie kontrolują zwieraczy - i nie mam watpliwości , że
            analogiczny zachwyt nad kupką dziadka w pielusze dla seniorów nie spotkałby się
            z łagodną oceną.
            • lajtowa Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 08:31
              ależ ta matka nie 'wwąchiwała się z rozkoszą"w kupę dziecka, tylko zwycajnie,
              sprawdziła czy zrobiło kupe. tak się to robi. to tylko tej babie (wymyslonej jak
              tuszę) z artykułu nie pomieściło się we łbie, że matka nie rzyga i nie ucieka z
              wrzaskiem na widok kupy własnego dziecka.
                • mojboze Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 10:25
                  A w łazience inna lala by się czuła obrażona, że matka wącha, gdy ona się maluje...

                  Trochę umiaru, też mnie denerwują matki rozwydrzonych dzieci, które nie umieją
                  ich kontrolować. I coś mi się wydaje, że z tych dzieci właśnie wyrastają taki
                  dameski. I nie chodzi o wybór bezdzietności - nie jest to dla mnie nic dziwnego,
                  decyzja jak każda inna, ale o kompletny brak empatii. Bo matce z małym dzieckiem
                  i bagażem podręcznym ciężej się zachować "elegancko" wychodząc do łazienki, niż
                  panience zmienić miejsce, jeśli jej szlachetny nos cierpi...
                  • karamija1 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 16.07.08, 19:27
                    I mamy tu znowu do czynienia z tlumaczeniem biednej mamusi. Skora
                    pani owa zdecydowala sie na posiadanie dziecka, to zdecydowala sie
                    na towarzyszace temu niedogodnosci. Pomijajac fakt, ze
                    organoleptyczne lub wechowe sprawdzanie zawartosci pieluchy
                    gdziekolwiek indziej niz w toalecie jest nieeleganckie, obrzydliwe i
                    chamski, to w dodatku wysoce niehigieniczne. Poblazajmy takim
                    paniusiom (facetom zreszta tez), a doczekamy chwili, gdy kobiety
                    beda zagladaly do swych niewymownych, sprawdzic czy podpaska winna
                    byc wymieniona, czy tez moze ciut poczekac - bo przeciez z bagazami
                    trudno isc do toalety. Pewnie niektorym byloby to na reke
              • sir.vimes Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 10:12
                Jeżeli sprawa nie jest oczywista - sprawdza się w ODPOWIEDNIM MIEJSCU czyli w
                TOALECIE, lub miejscu odosobnionym.


                > ależ ta matka nie 'wwąchiwała się z rozkoszą"w kupę dziecka, tylko zwycajnie,
                > sprawdziła czy zrobiło kupe. tak się to robi.

                • mojboze Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 10:36
                  To jako rodzic zapewne wiesz, że czasem sytuacja nie jest łatwa. Gdyby łazienka
                  była 5 metrów od matki, to też bym się zirytowała, że wącha przy innych. Ale to
                  hala odlotów, biorę więc pod uwagę, że toaleta może być dalej, może być
                  zakopcona przez zdenerwowanych palaczy, którzy kilku godzin nie wytrzymują bez
                  dymka, matka może być zmęczona, bo dzieciaci są bardziej zmęczeni, a jej miejsce
                  zaraz zajęte, a wiadomo, że rodzicom z rocznym dzieckiem ciężej stać niż innym.
                  Przy wrażliwości społecznej części bohaterów artykułu, nikt by jej miejsca nie
                  ustąpił.
                  • sir.vimes Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 12:04
                    Jasne, że są sytuacje w których trudno o dostęp do toalety.

                    W takich sytuacjach normalni ludzie starają się zachować dyskrecję - czyli np.
                    sikajac w szczerym polu nie prezentują narządów grupie ze swojego autokaru tylko
                    chowają się choćby za krzaczek. Tak samo należy traktować wydalanie dziecka -
                    jako sprawę prywatną, niekoniecznie zachwycającą innych.

                    Poza tym - dziecko, także roczne, też ma prawo do intymności.

                    > Przy wrażliwości społecznej części bohaterów artykułu, nikt by jej miejsca nie
                    > ustąpił.

                    To zupełnie inna kwestia i chyba trochę nieuprawnnione wnioski -z tego powodu,
                    ze komuś przeszkadza pokaz obwąchiwania kupy wnioskujesz, ze nie ustapiłby miejsca?
                    • mojboze Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 14:46
                      sir.vimes napisała:

                      > Jasne, że są sytuacje w których trudno o dostęp do toalety.
                      >
                      > W takich sytuacjach normalni ludzie starają się zachować dyskrecję - czyli np.
                      > sikajac w szczerym polu nie prezentują narządów grupie ze swojego autokaru tylk
                      > o
                      > chowają się choćby za krzaczek. Tak samo należy traktować wydalanie dziecka -
                      > jako sprawę prywatną, niekoniecznie zachwycającą innych.
                      >
                      Na hali lotniska była, a nie w polu, miała obwąchać dziecko po kurtką? A poza
                      tym z tego, co zrozumiałam, że portek dziecku nie ściągnęła, a tylko odchyliła,
                      wiec intymność według mnie została zachowana...

                      Szczerze mówiąc wnioskuję to raczej z podróży warszawskim metrem...może i
                      wniosek jest nieuprawniony, ale myślę, że brak wyrozumiałości werbalnej dla
                      rodziców mógłby być dodatnio skorelowany z brakiem zachowań ułatwiających im
                      życie. Ale faktycznie badań nie przeprowadzałam.
                      • sojkaj2 Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 16.07.08, 18:41
                        > Szczerze mówiąc wnioskuję to raczej z podróży warszawskim
                        metrem...może i
                        > wniosek jest nieuprawniony, ale myślę, że brak wyrozumiałości
                        werbalnej dla
                        > rodziców mógłby być dodatnio skorelowany z brakiem zachowań
                        ułatwiających im
                        > życie. Ale faktycznie badań nie przeprowadzałam.

                        a ja badam codziennie, nie w Warszawie, w innym mieście. I muszę
                        powiedzieć, że ludzie bywają bezduszni. Stoi taka paniusia (panicz)
                        za mną i chce wejść do sklepu. Ja tarasuję wózkiem wejście, bo nie
                        mogę poradzić sobie z dwoma schodkami, które utrudniają poruszanie
                        zawózkowanym. A co robi osoba za mną? Pomaga by było szybciej? A
                        skąd! Cmoka i przewraca oczami, tupta nóżką, zerka na zegarek,
                        słowem, daje mi znać, że baaaardzo się śpieszy.
                        Ludzie! Ja sobie poradzę ze sforsowaniem trudnego przejścia. Ale
                        jeśli wam się spieszy (albo ze zwykłej uprzejmości) - pomóżcie.
                        Będzie szybciej.
                        Natomiast rozumiem, że komuś przeszkadza zachowanie cudzych dzieci,
                        a także głośne komentowanie tego, że zrobiły kupę - mnie to też
                        wkurza, mimo, że mam w domu niemowlaka. Niestety, czasem przewijam
                        publicznie (choć staram sie na boku) jeśli inaczej się nie da.
                        Myślę, że komentarz matki był po prostu rozmową z dzidzią (sama tak
                        głupio do mojej gadam).
      • karamija1 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 07:44
        A ja widze, ze czegos nie zrozumialas. Pania oburzyl nie fakt, ze
        dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten syf
        swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
        jest to obrzydliwe. Jesli mamusia jedna z druga sobie zyczy wsadzac
        nos w kupsko, prosze bardzo, ale z daleka od innych ludzi.
        • birdy-niam-niam Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:49
          karamija1 napisała:

          > A ja widze, ze czegos nie zrozumialas. Pania oburzyl nie fakt, ze
          > dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten syf
          > swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
          > jest to obrzydliwe. Jesli mamusia jedna z druga sobie zyczy wsadzac
          > nos w kupsko, prosze bardzo, ale z daleka od innych ludzi.


          tylko jak to oburzenie na mamę z nosem w pielusze ma się do chęci posiadania
          dzieci ???? przecież nie ma obowiązku sprawdzania zawartości pieluchy węchem, na
          lotnisku, publicznie.
          generalnie argumentacja lekko "z dupy" - o tych wspaniałych kotkach
          bezobsługowych (jak mój się czegoś nażarł, to rzygał dalej niż widział, o kocich
          bezzapachowych szczynach nie wspominając).
          jak ktoś nie chce mieć dziecka- nie musi, nie ma obowiązku posiadania dzidziusia.
          • hyakinthos Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:42
            Racja, calkowicie rozumiem wybor osob przedstawionych w artykule, ale
            argumentacja niektorych z nich jest beznadziejna.

            Przeciwstawianie kota dziecku to jak argumentowanie, ze Fiat 126p jest lepszy od
            mercedesa, bo nie trzeba do niego plynu do chlodnicy i w ogole jest tanszy w
            utrzymaniu.
          • karamija1 Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 04:52
            Argumentacje sa lekkoz dupy po obu stronach. Dzioeci dra sie w
            nieboglosy, nie kontroluja czynnosci fizjologicznych i potrzebuja
            czasu, czasu i jeszcze raz czasu - fakty.
            Chodzi o to, ze ludzie dokonuja wyborow i o tyle, o ile niedzieciaci
            nie mowia dzieciatym, ze swa winorosl powinni zlikwidowac; dzieciaci
            za wszelka cene usiluja naklonic poprzednich do posiadania
            potomstwa. I tak byc nie powinno, tak byc nie moze! Jesli nie lubie
            pomidorow, nie zmuszaj mnie do ich jedzenia, bo zwyczajnie sie
            zrzygam
        • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:47
          karamija1 napisała:

          > dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten
          syf
          > swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
          > jest to obrzydliwe.
          Dokladnie tak jest, bylam w ciazy z moja corka i moja
          sasiadka "zmusila" mnie do przewijania jej cuda w ramach "nauki" -
          porzygalam sie, dziekuje serdecznie, nie moje malpy nie moj cyrk...
      • shanna12 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 17:51
        Ja nie widzę tego "tonu wyższości". Po prostu wyrażają swoje zdanie i opowiadają
        o własnych przemyśleniach. Każdy ma prawo iść własną ścieżką, jaka mu
        najbardziej odpowiada i decydować o sobie.
      • winogronka.easy Re: Niemowlętami się brzydzę 22.07.08, 12:48
        Tu nie chodzi o to, że dziecko zrobiło kupę w obcności tej pani!
        Wszystkich dzietnych nawet nie proszę ale błagam: nie epatujcie
        otoczenia kupą swojego dziecka. Dajcie soobie spokój z tym
        obrzydliwym wąchaniem pupy publicznie i przewijaniem dzieci na
        stolikach w kawianiach. To jest po prostu obrzydliwe! Od takich
        rzeczy są toalety!
        • a_a_r Re: Niemowlętami się brzydzę 15.09.09, 11:52
          racja, stolik to nie miejsce, ale często nie ma gdzie położyć
          dziecka w kawiarnianej / restauracyjnej toalecie.
          Jak córa była mniejsza przewijałam ją kładąc na podkładzie na
          opuszczonej desce sedesowej, o ile była czysta. Teraz, chodź jeszcze
          nie siedzi, próbuję robić to "na kolanie", bo mało która restauracja
          w 3mieście ma taki luksus jak przewijak.
          Fizjologia jest naturalna, a wrzaski dziecka, o ile nie są
          spowodowane chorobą, często wynikają z nudy, a tu pole do popisu dla
          rodziców. życie jest za krótkie, zeby je sobie na wzajem utrudniać.
          • pani.cogito Re: Niemowlętami się brzydzę 15.09.09, 22:27
            Restauracje przeznaczone dla rodziców z dziećmi są wyposażone w
            przewijaki i mnóstwo innych przyjaznych dzieciom rekwizytów. Jeśli
            takowych brakuje, jest to miejsce skierowane do dorosłej klienteli. Na
            rynku każdy może znaleźć coś dla siebie, wystarczy poszukać.
      • praca3d Religia im nie pozwala 23.07.08, 16:06
        W każdy weekend do ŚWIĄTYNI BOGA HEDONA, niektórzy wolą - CLUBU (nie mylić
        Klubu). Wspólne składanie ofiar, ekstaza czasami... Nie ma czasu na to
        tamto... Religia jest wymagająca. Wymaga poświęceń. Hedon naucza, by się
        zadowalać, a by się zadowalać trzeba harować, by mieć za co się zadowalać.
        Bogini Konsumpcja też żąda ofiary. Głowa na tacy i samorealizacja w kieszeni.
        Instynkt samozachowawczy można wepchnąć do portfela. Spełnieni na drukach
        kredytowych na zawsze będą wypełnieni tym, czym są.

        Nie jestem "dzietny". Chcę być. Ktoś musi. Chyba, że wynajdziecie lekarstwo na
        śmierć i będziecie chcieli żyć dalej. Natura sobie z wami doskonale radzi,
        tylko to niestety trwa. Ale i tak wygrywa :)

        P
      • dmv Re: Niemowlętami się brzydzę 24.07.08, 12:56
        zaraz, zaraz, momencik, ta pani nie zdenerwowala sie faktem, ze dziecko zrobilo
        kupe tylko reakcja matki na ow naturalna badz co badz dla nas wszytskich
        czynnosc fizjologiczna....
        faktem jednak jest, ze niektore wypowiedzi sa drazniace. Nie ulega watpliwosci
        ze takie reakcje dziciatych opisywane w artykule sie zdazaja ale na mily bog nie
        kazda matka to tzw 'matka polka' i nie kazde dziecko zachowuje sie w opisywany w
        artykule sposob. Buntujac sie przeciw stereotypowi Bezdzietnego stawaija go w
        opozycji do stereotypu Matki Polki karmiacej.
        To wlasnie budzi moje zainteresowanie - dlaczego osoby wypowiadajace sie w
        artykule nie porownuja swojego zycia do zycia normalnej (w mojej opinii)
        rodziny z dzieckiem/dziecmi. Rodziny, w ktorej dziecko jest traktowane jak maly
        czlowiek a nie dzidzia, putiputi, lulunia, itp. Gdzie dziecko nie terroryzuje
        rodzicow i nie przeszkadza im cieszyc sie wlasnym zyciem towarzyskim, zawodowym
        etc.
        Pewnie, ze to odpowidzialnosc, ale i zycie z partnerem czy kotem jest
        odpowiedzialnoscia czy nie? wyrzucisz kota na ulice gdy dostaniesz intratny
        kontrakt w Stanach czy UK, czy moze poswiecisz swoj czas na wzelkie procedury
        przewozowe (brr, jest tego oj jest) lub znalezienie mu nowego domu? wszzytsko
        zalezy od nas samych.
        Czytajac powyzszy artykul uswiadomilam sobie, ze moja decyzja dotyczaca
        posiadania dziecka wiazala sie z tym, ze wole miec szersze spektrum doswiadczen
        niz wezsze (nawet jesli wiaze sie to z dodatkowym wysilkiem czy
        odpowiedzialnoscia) i wierze ze mozna miec ciasteczko i zjesc ciasteczko tez :)
        Co lepsze - jak dotad sie sprawdza :)
        • paskudek1 Re: Niemowlętami się brzydzę 22.01.09, 15:23
          sęk w tym, że dla normalnych, pełnych miłości rodziców do pewnego wieku ich dziecko JEST: dzidzią, pitupitu i lulunia. Tylko obojetny, wyprany emocjonalnie cżłowiek, który lepiej żeby nie miał dzieci, do SWOJEGO dziecka będzie się zwracał jak do dorosłej osoby. Dziecko potrzebuje kontaktu, czułości i pieszzcot. A mówić do niego mozna ckokolwiek byle własnie czule i spokojnie.
          Druga sprawa, że ODPOWIEDZIALNYM rodzicom, cyz sie to komu podoba czy nie, dziecko, przynajmniej na pewien czas zdezorganizuje życie towarzyskie, poprzestaiwa życie domowe i zmieni priorytety często o 180 stopni. Tak po prostu jest i już.
          Z tym "epatowaniem" pieluchą itp. to jest chyba tak samo jak z "epatowaniem seksem", zwłaszcza przez homoseksualistów. matka najzwyczajniej w świecie sprawdziła czy dziecko zrobiło kupę, a tu od razu "epatuje".
      • missha.ltd Re: Niemowlętami się brzydzę 16.09.09, 06:20
        Spokojnie. Osoba wypowiadająca się nie miała za złe dziecku tego, że zrobiło
        kupę, tylko tego, że jego matka bez liczenia się z innymi pozwoliła na
        wydostanie się smrodu na zewnątrz. Wg mnie zupełnie słuszne oburzenie.
    • anga1976 Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 19:44
      Tylko trochę szkoda, że to właśnie ci mądrzy, inteligentni,
      interesujacy nie przekazują swoich genów dalej. Brzmi to może trochę
      głupio, ale właśnie ich dzieci miałyby szanse na świetny rozwój.
      Prawda jednak jest taka, że coraz wiecej świetnie sytuowanych i
      dobrze wykształconych par decyduje się na 3-4 dzieci. Bo ich stac i
      traktuja tego jak balastu. JA chcę miec dzieci, ale narazxie nie
      mam. I mam już dość koelźaneczek, które po urodzeniu pociech pytały -
      a ty kiedy? A co je to obchodzi? Czy ja pytam dlaczego one i ich
      mezowie tak słabo zarabiaja, ze nie stac ich na fascynujace wakacje,
      któe ja mam co najmniej dwa razy w roku? Jezeli ktos wybiera jakis
      styl zycia i dobrze sie z tym czuje o gratuluje. NAjważniejsze jest
      zyc w zgodzie ze soba nie robiac krzywdy innym. Wewnetrzna potrzeba
      jest silniejsza i zadna ze stron innej nie przekona co lepsze. A
      zbytnie manifestowanie swego staniwska zniecheca otoczenie. Niestety.