Ekspresikiem do zawału

22.07.08, 00:03
Pod wpływem hormonalnego koktailu, słowem jak naćpane,
naprzemiennie rywalizując i manipulując dążą tylko do władzy i
sławy. Zaślepione do granic egoistki, nie interesują się wcale
bliźnimi. Żałują czasu nawet kwiatom i kotom. Nie mają potrzeb
seksualnych, wiele z nich to dziewice. Itd.
Niby to, co mówi dr Szawdyn to same fakty, więc może się czepiam,
ale jakoś tak wyziera mi spomiędzy więcej pogardy niż współczucia
dla pacjentów, szczególnie dla tych młodych kobiet pracoholiczek po
30tce.
    • dobra99 ZAWAŁY 22.07.08, 16:41
      Dzięki takiemu zapracowywaniu się ponad możliwości to właśnie dolegliwośći
      układu krążenia zaburzają rosnącą średnią długość życia. Śmierci osoby w wieku
      40-50 lat powodują stałe zdziwienie a wystarczy przeanalizować ilość godzin
      pracy. Ciało podlega pewnym prawon i nic dziwnego, że się zużywa.
      • turzycka Re: ZAWAŁY 23.07.08, 23:19
        ale takie są ogólne warunki, leczenie podejmuje się kiedy jest już za późno, a
        nie kiedy można przeciwdziałać poprzez stałe badania, leki profilkatyczne jak
        proficar, a czasami bywa za poźno
      • zagubionawlabiryncie Re: ZAWAŁY 30.07.08, 13:03
        Ale Ale jak jestes młoda piękna i bogata to się nie martwisz o nic
        Gorzej kiedy jesteś stara niezdarna i schorowana wtedy bogactwo już na nic się
        nie zdaje!!!
      • magiexxx Re: ZAWAŁY 22.07.09, 17:04
        Dokładnie. Choroby ukladu krążenia stanowią obecnie pierwszą przyczynę zgonów wśród osób dorosłych. często w tym całym pędzie zapominamy o rzeczach najważniejszych. nie pamiętammy, ze tylko bedac w dobrej kondycji jestesmy w stanie dbac o rodzine, cieszyc sie zyciem a nawet do robienia kariery jest to niezbędne.
        przy okazji wszystkim zainteresowanym-a ja jestem zdania, że należy mieć jak najlepszą wiedzę o zdrowiu- polecam moim zdaniem swietny serwis, bogaty w aktualne informacje, historie ludzi, wywiady video z ekspertami oraz mozliwosc anonimowego zadawania pytan lekarzom, adres to Tekst linka. szcerze polecam
        pozdrawiam
    • ptr0 Mi to nie grozi :) 23.07.08, 21:07
      Leserzy tego świata, łączmy się ;)
      • sandwich1 Re: Mi to nie grozi :) 25.07.08, 12:16
        Łączę się z Tobą w radości. Mam urlop!
    • buhaj_z_rogiem Zdecyduj się 23.07.08, 22:55
      aqua1980 napisała:

      > szczególnie dla tych młodych kobiet pracoholiczek po
      > 30tce.

      Zdecyduj się - albo młodych, albo po 30tce ;)
      • drojb Re: rogiem w płot, buhaju 25.07.08, 22:58
        ciekawe, co ci zrobiły kobiety, żeś takim mizoginikiem?
    • kiddy Re: Ekspresikiem do zawału 24.07.08, 12:04
      Mam podobne wrażenie - brak współczucia i empatii, za to pogarda i
      powierzchowna ocena.
      Ja dużo pracuję, bo nie znosze być w domu. Rodzina ciągle czegoś ode
      mnie chce, mimo, że nie ja jestem jej głową. Spychają na mnie
      problemy własne i cudze. W zamian nie otrzymuję nic.
      Praca daje mi satysfakcję, spokój, poczucie, że jestem potrzebna nie
      tylko, żeby coś załatwić, opłacić, wysłuchiwać żale.
      Gdy wchodzę na korytarz mojego domu, czuję, jak opadają mi
      skrzydła...
      • dorsai Re: Ekspresikiem do zawału 24.07.08, 12:14
        Pogadamy za 10 lat. Jak będziesz wychodziła z kliniki kardiologicznej w drodze
        do endokrynologa i z umówioną na później wizytą u ginekologa. Jak Twoje dzieci w
        ogóle nie będą chciały z Tobą rozmawiać, bo nie będą miały Ci nic do powiedzenia.
        Ja też tak pracowałem. Po 14-15 godzin dziennie. Przez 15 lat byłem na urlopie
        może łącznie 2 tygodnie...Teraz mam po 40-stce i fizycznie jestem wrakiem.
        I tylko nie mów, ze fitness, ze tenis, ze siłownia. Bzdury. Próbowałem basenów,
        siłowni, tenisów, rowerów...To nie pomaga.
        • rikol Re: Ekspresikiem do zawału 24.07.08, 18:44
          Wejdz na gazeta-praca czy inne strony, ekonomiczne. Tam wszedzie znajdziesz, ze
          ludzie musza pracowac wiecej godzin w tygodniu, do 70-75 r. zycia (czyli do
          smierci praktycznie). Nasmiewaja sie z modelu francuskiego, ze tylko 35 godzin w
          tygodniu pracuja. Ludzie w koncu w to wierza i naprawde uwazaja, ze musza
          pracowac przynajmniej 50 godzin w tygodniu, zeby nie byc 'pasozytami'. A gdzie
          czas dla malzonka, rodziny, przyjaciol, na hobby czy wolontariat? Jak ludzie
          maja wychowywac dzieci pracujac po 10 godzin dziennie? Zreszta w Warszawie nawet
          pracujacy po 8 godzin dziennie sa w swoich domach goscmi, bo dojazd zajmuje
          godzine, czasem dwie - w jedna strone. Takie spoleczenstwo wcale nie jest
          szczesliwe, bo zawsze znajdzie sie ktos, kto ma wiecej, wiekszy sukces czy
          samochod. Tego, ze bogaty jest samotny i nieszczesliwy, nie widac - przeciez
          jezdzi na wakacje do cieplych krajow, ma niezly wozek. Moze sobie nawet kupic
          towarzystwo. Tyle ze prawdziwej przyjazni czy milosci nie da sie kupic. Czym
          innym jest kupienie sobie dobrego komputera, bo sie na nim dobrze pracuje, a
          czym innym jest kupowanie najnowszego modelu iphone'a, bo wszyscy maja, to ja
          tez musze. W Anglii policzyli, ze od lat 50. ludzie wzbogacili sie az
          czterokrotnie. W tym samym czasie poziom szczescia nie zmienil sie. Kult pracy
          jest dobry dla korporacji i kapitalizmu, ale nie dla samego czlowieka. Pracowac
          trzeba, owszem, ale trzeba tez odpoczywac, relaksowac sie, korzystac z zycia.

          Poza tym gdyby ten artykul dotyczyl mezczyzn, opisywalby ich jako ambitnych, z
          pasja, dziwakow ('nie ma nawet czasu, zeby porozmawiac z zona, jakie to urocze'
          albo 'na rodzine przyjdzie czas za 5 lat, wszystko mam w zyciu dobrze
          zaplanowane'). Poniewaz dotyczy to kobiet, pisze sie o nich negatywnie. Zreszta
          te kobiety to wcielenie stereotypu meskosci - ambitne i nastawione na kariere za
          wszelka cene, a rodzina niech sobie sama radzi. Tyle ze do takich mezczyzn
          jestesmy przyzwyczajeni. Do kobiet - nie.
          • aurora-83 Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 11:06
            rikol napisała:

            > Wejdz na gazeta-praca czy inne strony, ekonomiczne. Tam wszedzie
            znajdziesz, ze
            > ludzie musza pracowac wiecej godzin w tygodniu, do 70-75 r. zycia
            (czyli do
            > smierci praktycznie). Nasmiewaja sie z modelu francuskiego, ze
            tylko 35 godzin
            > w
            > tygodniu pracuja. Ludzie w koncu w to wierza i naprawde uwazaja,
            ze musza
            > pracowac przynajmniej 50 godzin w tygodniu, zeby nie
            byc 'pasozytami'. A gdzie
            > czas dla malzonka, rodziny, przyjaciol, na hobby czy wolontariat?
            Jak ludzie
            > maja wychowywac dzieci pracujac po 10 godzin dziennie? Zreszta w
            Warszawie nawe
            > t
            > pracujacy po 8 godzin dziennie sa w swoich domach goscmi, bo
            dojazd zajmuje
            > godzine, czasem dwie - w jedna strone. Takie spoleczenstwo wcale
            nie jest
            > szczesliwe, bo zawsze znajdzie sie ktos, kto ma wiecej, wiekszy
            sukces czy
            > samochod. Tego, ze bogaty jest samotny i nieszczesliwy, nie widac -
            przeciez
            > jezdzi na wakacje do cieplych krajow, ma niezly wozek. Moze sobie
            nawet kupic
            > towarzystwo. Tyle ze prawdziwej przyjazni czy milosci nie da sie
            kupic. Czym
            > innym jest kupienie sobie dobrego komputera, bo sie na nim dobrze
            pracuje, a
            > czym innym jest kupowanie najnowszego modelu iphone'a, bo wszyscy
            maja, to ja
            > tez musze. W Anglii policzyli, ze od lat 50. ludzie wzbogacili sie
            az
            > czterokrotnie. W tym samym czasie poziom szczescia nie zmienil
            sie. Kult pracy
            > jest dobry dla korporacji i kapitalizmu, ale nie dla samego
            czlowieka. Pracowac
            > trzeba, owszem, ale trzeba tez odpoczywac, relaksowac sie,
            korzystac z zycia.
            >
            > Poza tym gdyby ten artykul dotyczyl mezczyzn, opisywalby ich jako
            ambitnych, z
            > pasja, dziwakow ('nie ma nawet czasu, zeby porozmawiac z zona,
            jakie to urocze'
            > albo 'na rodzine przyjdzie czas za 5 lat, wszystko mam w zyciu
            dobrze
            > zaplanowane'). Poniewaz dotyczy to kobiet, pisze sie o nich
            negatywnie. Zreszta
            > te kobiety to wcielenie stereotypu meskosci - ambitne i nastawione
            na kariere z
            > a
            > wszelka cene, a rodzina niech sobie sama radzi. Tyle ze do takich
            mezczyzn
            > jestesmy przyzwyczajeni. Do kobiet - nie.


            tak to jest jak chce sie "cos" udowodnic calemu swiatu, zwlaszcza
            jego meskiej czesci, zeby nie zostac wyzwana od kur domowych i
            ciemnogrodu bez ambicji...
            i wszystko rozbija sie o ten nieszczesny cel w zyciu...
            w Polsce jest wiele miejsc do zycia poza Warszawa...
            • rikol Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 15:46
              A co udowadniaja innym, a szczegolnie mezczyznom, kury domowe? Ze sa lepszymi
              matkami? Nie sa, dzieci matek pracujacych osiagaja lepsze wyniki w szkole i
              lepiej sobie radza w zyciu. Ze sa lepszymi gospodyniami domowymi? I co z tego,
              dobre ciasto mozna w sklepie kupic a na myte raz w miesiacu okna nikt nawet
              uwagi nie zwroci - strata czasu po prostu. Kobiety pracuja, bo chca, bo to daje
              niezaleznosc, satysfakcje i wladze. Czyli dokladnie z tych samych powodow, dla
              ktorych pracuja mezczyzni. I dokladnie z tych samych powodow i kobiety i
              mezczyzni popadaja w pracoholizm. Tyle ze mezczyzna-pracoholik moze to ukryc, bo
              'pracuje dla rodziny, na dom' itd. natomiast kobiecie wszyscy sie dziwia, ze nie
              marzy o bobasie albo ze mezowi obiadu nie robi. No coz, maz ma dwie rece, wiec
              tez moze sobie ugotowac czy posprzatac. A dzieci nie wszyscy musza miec, jesli
              nie chca. Osobiscie popieram ambicje kobiet, bo to m.in. poprawia samoocene, ale
              nie podoba mi sie wyscig szczurow, religia korporacji i pracy do upadlego. Z
              drugiej strony nie znosze ograniczania dzialnosci kobiet do domowej kuchni i
              mopa w reku - kobiety to ponad 50% ludzi, sa wsrod nich wybitne osoby, czemu
              spoleczenstwo ma z ich talentu nie korzystac?
              • cherry07 Zgadzam sie ;p 28.07.08, 10:53
                Zgadzam się w 100% z postem powyżej. Mam starszą siostrę, typową gospodynię
                domową. Najważniejszą na swiecie dla niej rzeczą jest to, aby w mieszkaniu bylo
                czysto, posprzatane, obiad ugotowany, kurze pościerane i obiad na stole. Nie
                mowie juz o ogrodzie. Ma dwojke dzieci, których jest mi żal. Co z tego że w
                mieszkaniu jest czysto, pieknie, cudnie jak na półce nie ma ani jednej ciekawej
                ksiązki, same słowniki i pismo święte oraz ksiazki o ogrodach, z mamą
                podyskutować nie mozna bo wszystko jest swiete, nawet kazanie w kosciele nie
                podlega dyskusji. W stosunku co do swoich dzieci jest bardzo despotyczna. Wymaga
                i żąda. Zauwazylam ze całą swoją agresję jaka sie w niej nagromadzila w zwiazku
                z koniecznością grania roli gospodyni domowej wyladowuje na dzieciach, chcac aby
                byly takie jaką ona byc nie mogla i nie chciala.
                Patrząc na nią dochodzę do wniosku, że nie chce miec dzieci i wole byc spełnioną
                robiącą to co lubię kobietą. Moze i wpadajaca w pracoholizm ale NIEKRZYWDZĄCĄ
                innych niż zgorzkniałą kurą domową nieumiejącą wychowywać dzieci i stale dbającą
                o takie błahe sprawy jak to, czy buty są równo poustawiane.
              • titta Re: Ekspresikiem do zawału 06.08.08, 18:27
                Po pierwsze skad wzielo ci sie ze "dzieci matek pracujacych osiagaja
                lepsze wyniki w szkole"? Pewnie jak sie porowna dzieci kobiety
                niepracujacej po podstawowce (a jeszcze pociagajaca czasem), na wsi,
                z ´dziecmi kobiety wyksztalconej, inteligenntnej i pracujacej, to
                tak.
                Poza tym moze byc praca i praca. Tu o parcy jako takiej nikt nie
                mowi. Nie przeciwastawia pracholiczce kobiety niepracujacej, a taka
                u ktorej parca nie jest priorytetem.
                Poza tym zapominasz, ze wyniki w szkole absolutnie nei przekladaja
                sie na zadowolenie i spelnienie w przyszlym zyciu.
                Dzieci, ktore matke widuja tylko w wikendy (i to zla, ze nie
                parcuje) i przez godzine wieczorem, dostaja ciezki balast do
                uniesienia w przyszlym zyciu.
              • alfalfa Re: Ekspresikiem do zawału 07.08.08, 15:25
                rikol napisała:

                > Kobiety pracuja, bo chca, bo to daje
                > niezaleznosc, satysfakcje i wladze. Czyli dokladnie z tych samych
                > powodow, dla
                > ktorych pracuja mezczyzni.

                Mylisz się. Jeśli chodzi o facetów niekoniecznie pracują z podanych
                przez Ciebie powodów. Chodzi po prostu o pieniądze (jaką
                to "niezależność, satysfakcję i władzę" mają faceci-szeregowi
                pracownicy?). Pieniądze z kolei najczęściej są zarabiane na
                utrzymanie siebie i rodziny a ponieważ nie starczyłaby jedna pensja,
                pracuje też kobieta. Czy sądzisz, że pracowaliby (kobieta i
                mężczyzna) gdyby mieli dość pieniędzy żeby tego nie robić? Nie
                jestem pewny ale wydaje mi się, że żony facetów którzy dobrze
                zarabiają dużo częściej nie pracują zarobkowo.
                A.
              • kociatko_biusciaste Rikol, zgadzam się z Tobą w 100%. n/t 19.08.08, 14:51
          • mahadeva Re: Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 11:28
            mowisz, ze ludzie na stanowiskach sa samotni i nieszczesliwi, a jaka
            maja alternatywe? czy zwiazki ludzi bez stanowisk sa takie udane? ja
            nie wierze w milosc, jesli ktos ma udany zwiazek to gratuluje, ja
            nie wierze, ze jest to mozliwe
            • titta Re: Ekspresikiem do zawału 06.08.08, 18:30
              Skoro ludzie maja udane zwiaski to jest to mozliwe. Kluczem jest
              postawienie (przez obydwu partnerow) tej drugiej osoby o oczko wyzej
              w hierarhi wartosci niz siebie.
        • aurora-83 Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 11:03
          dorsai napisał:

          > Pogadamy za 10 lat. Jak będziesz wychodziła z kliniki
          kardiologicznej w drodze
          > do endokrynologa i z umówioną na później wizytą u ginekologa. Jak
          Twoje dzieci
          > w
          > ogóle nie będą chciały z Tobą rozmawiać, bo nie będą miały Ci nic
          do powiedzeni
          > a.
          > Ja też tak pracowałem. Po 14-15 godzin dziennie. Przez 15 lat
          byłem na urlopie
          > może łącznie 2 tygodnie...Teraz mam po 40-stce i fizycznie jestem
          wrakiem.
          > I tylko nie mów, ze fitness, ze tenis, ze siłownia. Bzdury.
          Próbowałem basenów,
          > siłowni, tenisów, rowerów...To nie pomaga.


          Mam 25 lat a z ojcem na wakacjach bylam w wieku o ile dobrze
          pamietam 10 lat... nasze rozmowy telefoniczne trwaja gora 5 minut...
          ludzie obudzcie sie!!! Oby nie z reka w nocniku...
        • mahadeva Re: Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 11:25
          ja tez pracowalam 16 godzin dziennie ale na urlop tez jezdzilam, nie
          za wiele, ale troche tak - i nie znam nikogo, kto by nie mial
          urlopow, jesli tak - to jego wybor, nawet w najbardziej wymagajacej
          firmie mozna urlop dostac
        • kiddy Re: Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 12:39
          Dorsai, to nie jest takie proste. Ja już leczę silną nerwicę,
          chorowałam na depresję jeszcze zanim zaczęłam pracować, na studiach,
          a to dlatego, że miałam masę problemów, z którymi zostałam sama.
          Praca daje mi spokój. Naprawdę. Nauka i praca to jedyne, czego moge
          być pewna, że nie wywinie mi numeru po tytułem "wczoraj strasznie mi
          byłaś potrzebna, bo musiałam załatwić/napisać/opłacić, a dzisiaj mam
          cię gdzieś".
          • titta Re: Ekspresikiem do zawału 06.08.08, 18:35
            Czyli od problemow ucieklas w nalog. Paraca, alkohol - co za
            roznica. To takie zapchanie dziury. Na dluzsza mete okaze sie tylko,
            ze ta dziura jest wieksza.
            Zamiast zapychac warto stawic czola temu co jest problemem: polubic
            siebie i nauczyc sie czerpac satyswakcje z relacji z ludzmi.
      • go_bsh Re: Ekspresikiem do zawału 24.07.08, 12:35
        a jaki z tego wniosek? jesteśmy egoistami!?
        sami trąbimy o swoich problemach nie dostrzegając innych, mówimy nie
        słuchając, "rozmawiając" odsuwamy się od siebie...

        a to pcha w stronę nałogów...
      • viking2 Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 02:34
        kiddy napisała:
        > Ja dużo pracuję, bo nie znosze być w domu. Rodzina ciągle czegoś ode
        > mnie chce, mimo, że nie ja jestem jej głową. Spychają na mnie
        > problemy własne i cudze.

        No fajnie, ale czy tego czasu poza domem nie mozesz spedzac gdzie indziej, a nie
        w pracy? Masz jakies hobby? Fotografia, na przyklad? Nie uwierzysz, ile czasu
        mozna spedzic poza domem fotografujac chocby pejzaze miejskie - sam potrafie
        chodzic z miejsca w miejsce przez 2 godziny, by w koncu stwierdzic "nie, stad
        dobrego ujecia nie bedzie". I pojde szukac innego ujecia, a w efekcie mialem
        swiety spokoj przez dobre 3-4 godziny i jeszcze w dodatku robilem cos, co lubie.
        • aurora-83 Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 11:09
          viking2 napisał:

          > kiddy napisała:
          > > Ja dużo pracuję, bo nie znosze być w domu. Rodzina ciągle czegoś
          ode
          > > mnie chce, mimo, że nie ja jestem jej głową. Spychają na mnie
          > > problemy własne i cudze.
          >
          > No fajnie, ale czy tego czasu poza domem nie mozesz spedzac gdzie
          indziej, a ni
          > e
          > w pracy? Masz jakies hobby? Fotografia, na przyklad? Nie
          uwierzysz, ile czasu
          > mozna spedzic poza domem fotografujac chocby pejzaze miejskie -
          sam potrafie
          > chodzic z miejsca w miejsce przez 2 godziny, by w koncu
          stwierdzic "nie, stad
          > dobrego ujecia nie bedzie". I pojde szukac innego ujecia, a w
          efekcie mialem
          > swiety spokoj przez dobre 3-4 godziny i jeszcze w dodatku robilem
          cos, co lubie
          > .

          Ale to wymaga wysilku i checi, a niektorym nie oplaca sie robic
          czegos za co nie dostana awansu i podwyzki.
          Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz...
          • viking2 Re: Ekspresikiem do zawału 27.07.08, 04:01
            aurora-83 napisała:
            > Ale to wymaga wysilku i checi, a niektorym nie oplaca sie robic
            > czegos za co nie dostana awansu i podwyzki.
            > Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz...

            Pewnie masz racje. No coz, kazdemu swoje...
      • markus2008 Ja też mam takie wrażenie. 25.07.08, 10:42
        To jakaś kobieta-ideolog (rodzinno-konserwatywno-emocjonalna), a
        nie obiektywny ekspert.
      • aurora-83 Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 11:01
        kiddy napisała:

        > Mam podobne wrażenie - brak współczucia i empatii, za to pogarda i
        > powierzchowna ocena.
        > Ja dużo pracuję, bo nie znosze być w domu. Rodzina ciągle czegoś
        ode
        > mnie chce, mimo, że nie ja jestem jej głową. Spychają na mnie
        > problemy własne i cudze. W zamian nie otrzymuję nic.
        > Praca daje mi satysfakcję, spokój, poczucie, że jestem potrzebna
        nie
        > tylko, żeby coś załatwić, opłacić, wysłuchiwać żale.
        > Gdy wchodzę na korytarz mojego domu, czuję, jak opadają mi
        > skrzydła...

        Jesli to zadanie to prosba 3-latka "poczytaj mi mamo" i jest dla
        ciebie niemozliwa do spelnienia to hmmm.... zal mi takich ludzi...
        • markus2008 A mi ciebie jest żal, katolicka cioto 25.07.08, 12:16
          Idź sobie pooglądaj plebanię albo telewzję familijną, jak nie
          rozumiesz normalnych kobiet, nie talibańskich Matek-Polek, tylko
          Polek-Europejek.
          • nightdream Re: A mi ciebie jest żal, katolicka cioto 28.07.08, 13:44
            Twoje slownictwo swiadczy o Tobie idealnie...
            normalna kobieta to kobieta ktora ma w nosie wszystko poza praca?
            sorry, jestem ateistką, pracuję i nie wyobrażam sobie powrotów do pustego domu,
            w którym nikt na mnie nie czeka... nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko było
            dla mnie powodem ucieczki z domu, do pracy... to nie jest normalne... i niech mi
            nikt nie mówi, że równouprawnienie kobiet i tak dalej, bo ja uważam, ze w każdym
            zyciu i faceta i kobiety powinno się znaleźć miejsce na wszystko po trochu.. a
            jak ktoś nie umie ułożyć sobie w zyciu odpowiednich proporcji to znaczy, że ma
            problem...
            jesli ktoś pracuje bo nie chce wracac do domu, bo w domu czeka dziecko i mąż to
            żal mi tego kogoś a tym bardziej żal mi tej rodziny...
    • olakopytko Ekspresikiem do zawału 24.07.08, 22:51
      Może dlatego... często zdarza się, iż kobiety zmuszone są do..
      ciągłej walki ze swoimi niedoskonałościami..w dzisiejszych czasach
      dominuje kult kobiety wykształconej, przedsiębiorczej,aktywnej
      zawodowo,a jednocześnie spełnionej w macierzyństwie...najgorsze w
      tym wszystkim jest.. tego świadomość..ta świadomość, która ukazuje
      nam.. również mnie..że mogę tego nie potrafić, nie podołać
      wyznaczonej roli kobiety we współczesnym świecie!
      Nawet nie potrzebuję terapii by zrozumieć co jest ważne i istotne w
      moim życiu. Każda matka to wie. Zwłaszcza ta matka, która sama
      wychowywała się bez matki.
      To jest ta siła, która pcha mnie do przodu... i wiem, że potrzebny
      mi urlop, na który kiedyś z pewnością pojadę...
      trzymajcie sie :)
    • kilargis Re: Ja tam pracocholiczką nie jestem:) 25.07.08, 03:56
      Nie gotuję, nie sprzątam, nie prasuję, nie piorę, nie zajmuję się dzieciakami.
      Po pracy leżę do góry brzuchem albo czytam książki, co polecam wszystkim
      pracocholiczkom:)
      • franz.keim Re: Ja tam pracocholiczką nie jestem:) 25.07.08, 14:27
        Chyba całe życie leżysz tylko "do góry brzuchem", bo w te książki
        nie bardzo wierzę "pracocholiczko" ;-)
    • ms.proper Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 09:47
      nie przesadzajmy. w tym kraju dlugo nie bedzie prawdziwych pracoholikow,
      poniewaz standardy wykorzystania czasu sa na zenujacym poziomie. po kilkunastu
      latach pracy w amerykanskim srodowisku znalazlam sie niby w amerykanskiej
      firmie, ale nie moglam zrozumiec rozlazlosci moich kolegow i kolezanek.
      siedzieli po 14 godzin przy biurku, z czego polowa zwyczajnie zmarnotrawiona. to
      bylo pare lat temu. i dzisiaj ludzie nie potrafia byc efektywni, zatem markuja
      pracowitosc na rozne sposoby. czy to jest pracoholizm? moze..

      • ar.co Re: Ekspresikiem do zawału 25.07.08, 12:59
        Bo w Polsce pracę się "szanuje" - jeśli coś można wykonać za pół
        godziny, to "szanującemu pracę" Polakowi zajmie to co najmniej 2
        godziny.
    • markus2008 Bo przecież w pracy chodzi o to, żeby 25.07.08, 10:35
      zarobić, ale się nie narobić, a nie odwrotnie.
    • markus2008 Bo to jakaś kolejna fanatyczka, ogarnięta 25.07.08, 10:37
      swoją konserwatywną rodzinno-emocjonalną ideologią.
      Lekarz musi starać się być raczej obiektywnym naukowcem, a nie
      księdzem-przewodnikiem.
      • markus2008 to było oczywiście do aqua1980 25.07.08, 10:39
      • martin.slenderlink Re: Bo to jakaś kolejna fanatyczka, ogarnięta 06.08.08, 12:41
        To kolejny trans naznaczania, jak i w tytule Twojego postu. Proponuję bez epitetów, to może uda się "obiektywniej" ocenić autorkę artykułu. Aqua jakkolwiek ma rację/odczucie, które zbiega się z moim. Pogarda jest wszechobecna. Wypadasz, gnoją Cię, udaje Ci się uciec od gnojenia, jesteś gnojony z innej życia strony. W takiej kulturze po prostu żyjemy, obojętnie, czy namacalna rzeczywistość potwierdza to w bezpośredni sposób, to nasze wyobrażenia i emocje to potwierdzają. Każdy ma się starać robić to samo, jeśli nie błagać o "rozwój" wśród elektronicznych łopat swoich kapłanów od różnego rodzaju zaklęć po angielsku, który to język nota bene wszyscy przecież znają, to błagać swoje słodkie hestie o ponowną akceptację jako pełnoprawnego człowieka z krwi i kości wyrażającego emocje. Jesli nie hestie natomiast to panseksuologów od dobrego współżycia, które omija tylko frajerów/frajerzyce. Względnie błagac ojców dyrektorów o ponowne uznanie, że jest się wiernym jedynej poprawnej kulturze narodowej, płacić za ceremonie te kulturę sankcjonujące, mieć, mieć, mieć, pracę, rodzinę, tradycję i wiedzę, że brzoza to nie sosna. Daj mi spokój moje społeczeństwo, ja na moim gap-year nie zarabiam, nie zwiedzam wszystkich krajów świata i wypinam na Ciebie tyłek.
      • alfalfa Re: "fanatyczka" bo myśli inaczej? 07.08.08, 15:34
        Zapomniałaś użyć słowa "porażająca".
        A.
    • grazynkakrol szybkie życie 25.07.08, 13:55
      szybkie ściąganie ubrań.
      czas to pieniądz!

      www.szybkiesciaganie.pl
    • bubster niby wszystko się zgadza ale 25.07.08, 17:48
      zamiast przyczepiać się do kobiet - pracoholiczek, można by
      zanalizować dość ciekawe zjawisko, iż mężczyźni niejako
      automatycznie dostają więcej pracy jak żona jest w ciążu lub urodzi
      dziecko, nie daj Boże ciągle płaczące
      • henryka_t Re: niby wszystko się zgadza ale 26.07.08, 12:18
        A nie lepiej rozsądnie?
        Mam 4 dzieci, pracuję, sprzątam i gotuję sama, nie mam pomocy. Dzieci namawiam
        aby mi pomagały, obowiązki w miarę staram się rozdzielać.
        Dzieci studiują, na studiach dziennych, bezpłatnych, na prestiżowych kierunkach
        i uczelniach warszawskich.
        Ja skończyłam 2 fakultety, w tym drugi z 4 dzieci-pracując.

        Prowadzę swoją firemkę (1osobową).


        Uprawiam sport, biegam, pływam, narty biegowe, NW, windsurfing..

        Da się, tylko trzeba tego chcieć!

        No i mieć troszkę oleju w głowie...
        • titta Re: niby wszystko się zgadza ale 06.08.08, 18:37
          A ile spisz? A zdrowie?
        • titta Ps. 06.08.08, 18:43
          Choc wierze, ze duzo sie da. Z autopsji wiem, ze mozna studiowac dwa
          kierunki naraz (wymagajace, dziennie), miec czas na prace spoleczna,
          hobby, przyjaciol, zwiazek, sen i spacery.
          Warunek: zdolnosci powodujace, ze przed egzaminem "rzuca sie okiem"
          na notatki (najlepiej cudze) i zdaje na 5 za pierwszym podejsciem.
          Ale takiego numeru z praca i dziecmi to sobie nie wyobrzam.
    • mahadeva Re: Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 11:17
      troche przerysowany ten artykul
      i bardzo polski :) w cywilizowanych krajach to normalne, ze kobieta
      sie realizuje, ma fun, rozwija sie, ale u nas nie - kobieta do
      dzieci i garow :) pani psycholog nie rozumie, ze ktos moze nie
      chciec miec dzieci i ze kreci go wysokie stanowisko? ze chce miec
      fajny samochod i kase na wszystko? to wcale nie znaczy, ze takie
      osoby nie dbaja o siebie, wiekszosc godzi prace i zycie rodzinne,
      niektorzy - po prostu nie chca sie uzerac z facetami albo dziecmi :)
      kazdy ma prawo zyc, jak chce... a ja tu widze, ze kazde odchylenie
      od normy jest tropione i wykorzeniane :)
      • jarolug Re: Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 13:41
        Wydaje mi się, że nie zrozumiałeś o czym był ten wywiad.
        To NIE była przygana kobiet, które robią karierę i cięzko pracują.
        TO NIE jest o tym, że kobieta realizuje się gdy urodzi dziecko,
        ugotuje obiad itp.

        NIE!

        TO jest o chorobie.
        O tym, że motywacja do tych wszystkich osiągnieć jest chora.
        To jest o gwałceniu włąsnego ogranizmu. O zajeżdzaniu go.

        I nie znalazłem w tym artykule pogardy do osób o których mówi.

    • pinup Ekspresikiem do zawału 28.07.08, 16:42
      z calym szacunkiem dla pani terapeutki, ale postawilabym tez inna
      teze.
      brak mezczyzn, ktorzy maja do zaoferowania cos innego niz wlasne
      frustracje i kompleksy powoduje, ze wiele kobiet zapelnia luke w
      zyciu praca. to ona zaczyna zajmowac wiekszosc czasu, bo cos
      przeciez w zyciu trzeba robic i gdzies sie realizowac. lepsze to niz
      wieczne przymykanie oczu na czyjes slabosci w imie posiadania portek
      u swojego boku. wszystkie kobiety potrzebuja kogos bliskiego, ale
      wiele z nich nie godzi sie placic za to kazdej ceny. to brak
      wartosciowego partnera jest przyczyna pracoholizmu, a nie
      pracoholizm przyczyna samotnosci.
      • mahadeva Re: Ekspresikiem do zawału 29.07.08, 10:51
        dokladnie, wczoraj po raz kolejny probowalam sie umowic na seks z
        moim kochankiem, jedynym facetem, ktory cos soba reprezentuje (z
        innymi tego robic nie bede, bo nie chce sluchac tego co
        wygaduja...), ale zupelnie nie moglismy sie dogadac; wobec tego
        zamierzam olac seks, juz nie mowiac o zwiazku, ktore to sa zwykle
        dla mnie zrodlem megastresow, wole sobie popracowac
        • laclos Re: Ekspresikiem do zawału 04.08.08, 21:54
          DOKLADNIE
    • f.l.u.k.e Ekspresikiem do zawału 30.07.08, 21:20
      pl.youtube.com/watch?v=ERbvKrH-GC4
    • nie_depcz_mojego_cienia Mój związek z pracoholiczką się rozpadł 25.08.08, 06:14
      A ja dzisiaj po czterech latach związku dowiedziałem się że ślubu nie będzie. Bo dla niej liczy się tylko praca i jej sklep i nie potrzebuje faceta do spełnienia się. 23.08.08
Inne wątki na temat:
Pełna wersja