List tygodnia 3.01.09

04.01.09, 14:37
Nie wzruszyła mnie historia autorki. Bo:
- nie podpiszę się pod hasłem ,,pomóżmy im, bo tak trzeba, zwłaszcza
jeśli tego nie chcą’’ – a do tego sprowadza się sens podjętych przez
autorkę działań. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby przewidzieć, że
każda ,,zdecydowana’’ męska reakcja na 70% skończy się w sądzie, w
którym ofiara i oprawca będą zgodnie zeznawać przeciwko
samarytaninowi. Co więcej – niezależnie od skuteczności ,,pomocy’’
ofiara prawdopodobnie odbierze swoje z nawiązką w domowym zaciszu.
- zacytowane ,,skoro sobie pozwala to jej sprawa’’ – jest niestety
bolesną prawdą. Pomocy tak traktowanym osobom można ewentualnie
udzielić, kiedy same się o nią zwrócą – na co opisywana pani
najwyraźniej ochoty nie miała. W każdym natomiast przypadku nie jest
to sprawa moja. Nie każdy rodzi się bohaterem – natomiast każdy może
przyczynić się do zmiany rozwiązań systemowych - zapewnienia
powszechnej i rzeczywistej pomocy i wsparcia poszkodowanym, oraz
upowszechnienie informacji o formach pomocy i przysługujących
prawach – również na etapie szkolnym.
- oskarżenie o obojętność brzmi prawie jak zarzut niepłacenia
kredytu osobie, która wpadłą w finansowe tarapaty. Porównanie być
może nienajszczęśliwsze, ale taka spłata będzie na pewno
skuteczniejszą pomocą od ,,pospolitego ruszenia’’ do którego wzywa
autorka. A jeśli już jesteśmy przy pieniądzach - nawet 10 % kwoty
zaoszczędzonej na ewentualnej wymianie uzębienia można spożytkować
na skuteczniejsze formy pomocy – i to osobom którym rzeczywiście
pomóc można.
Reasumując – nie hamletyzujmy. Nie nazywajmy każdego wymachu
szabelką czynem chwalebnym, zwłaszcza jeśli jego rezultat jest
żaden. Zmieniajmy rzeczy systemowo. Spróbujmy pomyśleć, czy nasza
reakcja nie zaszkodzi ofierze jeszcze bardziej. Myślmy też o sobie,
ale nie w głupio bohaterski sposób - przede wszystkim – nie
narażajmy niepotrzebnie zdrowia swojego i dziecka, odwalając podobne
numery w widocznej ciąży. Nie zawsze to ,,co się powinno’’ – działa.
Skupmy się na tym drugim.
    • marionaud_1 Re: List tygodnia 3.01.09 04.01.09, 17:21
      Zgadzam się ztobą w, powiedzmy, 80 %. Te 80 % - to apel o refleksję,
      racjonalne podejście do problemu w skali ogólniejszej, społecznej.
      Bardzo trudne jest znalezienie dobrych rozwiązań, a i jakiekolwiek
      by one były, to na ich efekty przychodzi długo czekać i nie
      załatwiają żadnej jednostkowej tragedii. Do opisanej sytuacji
      pasowałoby budowanie (szeroko pojęta edukacja?) takich postaw
      kobiet, aby nie pozwalały się tak traktować. Te 20% niezgody to
      margines na doraźne społeczne nieprzywolenie na akty przemocy. To co
      proponuje autorka listu nie jest mądre (mam nadzieję, że sytuacja
      jest wymyślona i że nikt naprawdę nie narażał ani matki, ani jej
      dziecka na możliwą reakcję durnego brutala), ale rozumiem
      intencję - należy jakoś okazywać dezaprobatę dla takich zachowań.
      Oczywiście, zawsze po ocenie, czy szkody nie będą większe niż
      pozytki, choć o to tak trudno, gdy emocje grają.
      • hellk Re: List tygodnia 3.01.09 04.01.09, 17:49
        No właśnie, oprócz tego że jestem raczej tchórzem podszyty, to po
        prostu nie mam pomysłu na takie ,,zwrócenie się'' do brutala, żeby
        nie spowodować jeszcze większej szkody. Tacy co załatwiają takie
        sprawy gadką to raczej w amerykańskich filmach się zdarzają...
        To spory ogólnik, ale edukacja rzeczywiście jest najważniejsza, plus
        odpowiednio działające instytucje oraz deficytowy w polsce kapitał
        ludzki - niestety nie jest u nas tak jak w szwecji. A mój powyższy
        upław wywołało chyba właśnie gó...e to że babka była w ciąży. Bo
        pierwsze co sobie pomyślałem, to że gdyby moja narzeczona zrobiła
        taki numer w ciąży, to byśmy się pewnie srogo pokłócili. A tu babka
        dostaje tytuł ,,list miesiąca'' - WTF? - przez moment nawet
        pomyślałem że jakaś redaktorka chciała w ten sposób pokazać jak nie
        należy robić...

        Pozdrawiam!
        • lily-ofthevalley Re: List tygodnia 3.01.09 04.01.09, 21:35
          A mnie się wydaje, że list ten został listem tygodnia, bo postawa autorki to
          przeciwwaga dla wszechobecnej znieczulicy, gdzie facet '2 metry na 2' przejdzie
          obok kobiety szarpanej przez innego faceta, nie wspominając już o sytuacji, gdy
          dziecko za ścianą jest katowane, a sąsiedzi "nie słyszą". A tu kobieta w ciąży
          reaguje na "tylko" wyzwiska. Fakt, nie powinna się narażać. Ale z drugiej
          strony, jeśli sumienie nie pozwalało jej inaczej? Ja też zawsze najpierw patrzę
          na swoje bezpieczeństwo, natomiast moja mama reaguje na każde niewłaściwe
          zachowanie z jakim się styka. Może lekkomyślnie, ale czy lepiej być
          lekkomyślnym, czy tchórzem? Aczkolwiek kilka razy zdarzyło mi się wzywać pomoc
          gdy widziałam, że komuś dzieje się krzywda, więc taka zła nie jestem.

          Co do tego, że "zasłużyła sobie". Są kobiety, które mają coś jakby syndrom
          ofiary. Co nie znaczy, że ktoś ma prawo traktować jej jak szmaty. Są głupie,
          skoro dają się poniżać, a może tak je wychowano, ale każdy człowiek zasługuje na
          szacunek.
    • 2sole Re: List tygodnia 3.01.09 05.01.09, 20:34
      a moze naprawde ma to na co zasluzyla. zlapala pierwszego lepszego
      chlopa(zapewne po katolicku, bez pomieszkiwania przed slubem- bo co powiedza
      sasiadki), zeby chwalic sie przed co wybredniejszymi kolezankami " no widzicie
      nieudane stare panny ja juz mam chlopa, a wy co".
      A ten placz to chyba tylko dlatego, ze ludzie widzieli i mit upadl. Czlowiek
      jest istota wolna i jesli jej cos by nie podobalo zawsze moglaby odejsc , do
      rodziny , gdziekolwiek. No ale zaraz bedzie mamusia i sasiadka mowic ze jest
      nieudana stara panna. cos za cos.
      Ma to na co zasluzyla, zakompleksiona krowa.
      • nett1980 Jak to skomentowac? 06.01.09, 09:09
        > a moze naprawde ma to na co zasluzyla. zlapala pierwszego lepszego
        > chlopa(zapewne po katolicku, bez pomieszkiwania przed slubem- bo
        co powiedza
        > sasiadki), zeby chwalic sie przed co wybredniejszymi kolezankami "
        no widzicie
        > nieudane stare panny ja juz mam chlopa, a wy co".

        Kazdy sadzi po sobie...
    • e.beata czytam i nie wierzę 05.01.09, 23:24
      Może ja z innej bajki jestem.
      Może w innych czasach wychowana, gdy ludzie jakoś bliżej siebie żyli.
      Wasze posty mnie po prostu dołują.

      Po pierwsze naprawdę BARDZO GRATULUJĘ bohaterce. I cieszę się że
      tacy ludzie istnieją.

      Po drugie w całej sytuacji chyba nawet nie tyle chodziło o pomoc
      kobiecie, ile o:
      1. zwrócenie uwagi buraka na to, że to co robi jest potępiane przez
      otoczenie. Bo najprawdopodobniej ten męski gucio sobie nawet sprawy
      nie zdawał z niewłaściwej postawy. Dla niego to normalka. Tak
      najprawdopodobniej odzywał się ojciec do matki i inni mężczyźni z
      jego otoczenia. Sam fakt, że ktoś zwrócił mu uwagę wywołał jego
      zdziwienie. Bo do tej pory najprawdopodobniej nikt się nie odważył i
      rosła sobie taka machozołza.
      2. zwrócenie uwagi na to, że nikt inny się właśnie nie odważył
      zareagować. A byli tam mężczyźni. Ja nie wiem co się dzieje, ale
      faktem jest, że faceci nam ślimaczeją. Prawie zawsze na różne
      nieciekawe sytuacje reagują GŁÓWNIE kobiety. Mężczyźni odwracają
      głowy, udają że nie widzą np. wulgarnego nastolatka.

      Powiem krótko reagujmy!!
      Bo reakcja na krzywdę jest miarą człowieczeństwa.
      A ta kobieta w ciąży nie powinna reagować sama. Powinien zrobić to
      ktoś przed nią i też nie sam. Do tego gościa powinno podejść kilka
      osób. A najlepiej samych mężczyzn. To dałoby mu do myślenia. Ale z
      drugiej strony, czy widzący całą sytuację mężczyźni nie uważają za
      coś normalnego nawymyślanie SWOJEJ kobiecie gdy ta zniszczy ICH
      samochodzik????

      p.s.
      nie każda kobieta jest tą samodzielną i wyzwoloną. Myślę nawet że
      takich jest duża mniejszość. Reszta była wychowywana przez lata na
      potulne żonki. jż. jeszcz są w środowisku które uważa, że w domu
      rządzi wyłacznie mężczyzna, to mają przechlapane. A jak dojdzie
      syndrom ofiary, to nie mówicie, że sama sobie jest winna.
      • hellk Z tym ślimaczeniem to prawda, 06.01.09, 12:36
        ale nie tylko facetów. System mamy ześlimaczały przede wszystkim. Bo
        za te wszystkie straszności i chamstwa wyprawiane na ulicach nic
        specjalnego nikomu nie grozi, no - ewentualnie takiemu szlachetnemu
        szeryfowi który coś by nieopatrznie chamowi przetrącił.
Pełna wersja