hellk
04.01.09, 14:37
Nie wzruszyła mnie historia autorki. Bo:
- nie podpiszę się pod hasłem ,,pomóżmy im, bo tak trzeba, zwłaszcza
jeśli tego nie chcą’’ – a do tego sprowadza się sens podjętych przez
autorkę działań. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby przewidzieć, że
każda ,,zdecydowana’’ męska reakcja na 70% skończy się w sądzie, w
którym ofiara i oprawca będą zgodnie zeznawać przeciwko
samarytaninowi. Co więcej – niezależnie od skuteczności ,,pomocy’’
ofiara prawdopodobnie odbierze swoje z nawiązką w domowym zaciszu.
- zacytowane ,,skoro sobie pozwala to jej sprawa’’ – jest niestety
bolesną prawdą. Pomocy tak traktowanym osobom można ewentualnie
udzielić, kiedy same się o nią zwrócą – na co opisywana pani
najwyraźniej ochoty nie miała. W każdym natomiast przypadku nie jest
to sprawa moja. Nie każdy rodzi się bohaterem – natomiast każdy może
przyczynić się do zmiany rozwiązań systemowych - zapewnienia
powszechnej i rzeczywistej pomocy i wsparcia poszkodowanym, oraz
upowszechnienie informacji o formach pomocy i przysługujących
prawach – również na etapie szkolnym.
- oskarżenie o obojętność brzmi prawie jak zarzut niepłacenia
kredytu osobie, która wpadłą w finansowe tarapaty. Porównanie być
może nienajszczęśliwsze, ale taka spłata będzie na pewno
skuteczniejszą pomocą od ,,pospolitego ruszenia’’ do którego wzywa
autorka. A jeśli już jesteśmy przy pieniądzach - nawet 10 % kwoty
zaoszczędzonej na ewentualnej wymianie uzębienia można spożytkować
na skuteczniejsze formy pomocy – i to osobom którym rzeczywiście
pomóc można.
Reasumując – nie hamletyzujmy. Nie nazywajmy każdego wymachu
szabelką czynem chwalebnym, zwłaszcza jeśli jego rezultat jest
żaden. Zmieniajmy rzeczy systemowo. Spróbujmy pomyśleć, czy nasza
reakcja nie zaszkodzi ofierze jeszcze bardziej. Myślmy też o sobie,
ale nie w głupio bohaterski sposób - przede wszystkim – nie
narażajmy niepotrzebnie zdrowia swojego i dziecka, odwalając podobne
numery w widocznej ciąży. Nie zawsze to ,,co się powinno’’ – działa.
Skupmy się na tym drugim.