fistach2000 18.01.09, 21:51 Bardzo fajnie jest mieć takiego tatę i męża! To naprawde rzadkosc w dzisiejszym swiecie i dlatego też napotykasz na zdziwione i niedowierzajaco-ignorujace spojrzenia innych pań.Dobrze ,że są pionierzy:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
temeko1 List tygodnia 19.01.09, 11:59 faceci dali się zepchnąć do narożnika, i chyba nawet nie zauważają, że ten narożnik jest coraz mniejszy popatrzcie chociaż na reklamy np. jakiegoś radia - "wybieramy najlepsze kawałki" - głowy (mózgu) nie zaznaczyli..., reklama zupek - głupawo uśmiechnięty facet, mamusia z dziećmi się śmieją z niego; to tylko dwie, które ostatnio zauważyłam - czy są jakieś organizacje, które wezmą się za zmianę wizerunku faceta?? Odpowiedz Link Zgłoś
siegfriedswaelderin Re: List tygodnia 02.02.09, 11:29 Nie "dali się zepchnąć" do narożnika, tylko sami się tam zagonili. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 19.01.09, 12:13 > To naprawde rzadkosc w dzisiejszym swiecie i dlatego też > napotykasz na zdziwione i niedowierzajaco-ignorujace spojrzenia > innych pań. Właśnie. Dlatego. Nie dlatego, że panie są wredne lub uprzedzone. Po prostu ojciec zajmujący się dzieckiem w stopniu równoprawnym co matka, to ciągle rzadkość. I wcale nie dlatego, że ojcowie nie mają możliwości lub ktoś im zabrania. Faceci płaczący nad tym jacy są dyskryminowani zdumiewają mnie i bawią. Nie wiem co bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_pop Re: List tygodnia 19.01.09, 17:01 A na jakiej podstawie sądzisz, że to rzadkość? Bo nie ma takich w Twoim otoczeniu? A ja znam wyłącznie ojców, którzy angażują się w wychowanie dzieci na równi z matkami. I wyobrażam sobie, że inna postawa to dziś margines (społeczny, lecz niestety nie ilościowy). Rozumiem, że zdumiewają Cię i bawią także kobiety, dyskryminowane przez setki lat, a dziś domagające się swoich praw? Zauważ jednak że to nie te same kobiety, które poddały się dyskryminacji w średniowieczu, dziś chodzą na manify. Zgadza się? Ale ja mam ponosić konsekwencje samczego zachowania mojego dziadka? Samcza odpowiedzialność zbiorowa? Odpowiedz Link Zgłoś
fistach2000 Re: List tygodnia 19.01.09, 22:48 sadze ze tacy naprawde zaangazowani panowie to rzadkosc na podstawie obserwacji, nie tylko najblizszego otoczenia.Nie powiedzialam, ze ich nie ma. Sa panowie podniecajacy sie niezdrowo swa pociecha, sa panowie kompletnie niezainteresowani, sa panowie pozbawieni takiej mozliwosci przez swe wszystkowiedzace zony itp itp.Rzetelnych, dojrzalych, odpowiedzialnych ojcow zainteresowanych swymi dziecmi, ich rozwojem, zyciem, duchem, cialem jest niewielu. Odpowiedz Link Zgłoś
jajcarniatnie Re: List tygodnia 19.01.09, 23:44 "margines (społeczny , lecz niestety nie ilościowy)."-więc jednak to rzadkość,albo chociaż mniejszość? Po drugie,ten męski odpowiednik "średniowiecznej kobiety nadal żyje i ma się dobrze-to raczej nie Twój dziadek,a rówieśnik. dream on,dreamer,Twój świat jest lepszy od realnego.. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_pop Re: List tygodnia 20.01.09, 13:38 do jajcarniatnie: Ależ kobiet, którym z dyskryminacją jest dobrze, bo pewnie jej nawet nie zauważają też jest większość. Świadome kobiety dopominające się równego traktowania w każdej dziedzinie to wciąż tylko margines (wyłącznie ilościowy ;) naszego społeczeństwa. Ale czy z tego powodu, że feministek jest mniej niż potulnych kurek domowych, mamy uznać, że problemu, o którym one mówią, nie ma? do july-july: Widzę, że arbitralnie stwierdziłaś, co jest, a co nie jest dyskryminacją. A to się nie kłóci jakoś z istotą dyskryminacji w ogóle? Bliższy jest mi model szwedzkiej definicji dyskryminacji, który opisywał niedawno w GW Piotr Zaremba, niż Twój, gdzie postronna osoba przyznaje mi lub odmawia prawa do czucia się dyskryminowanym. Bo ten Twój model pachnie mi jakąś formą dyskryminacji ;) do ovejanegra: Trawestując niektóre wypowiedzi na tym forum napiszę tak: skoro Twoja postawa (znajomość motoryzacji) odbiega od stereotypu postrzegania kobiety, to nie powinnaś się dziwić i oburzać na takie traktowanie ;) A jednak się oburzasz (piszesz o tym na forum) i robisz coś by ten stereotyp zmienić (ucierasz nosa bucowi z salonu, kupując auto gdzie indziej). Ale raczej nie zrobisz nic więcej. Nie będziesz starała się udowodnić mu, że lepiej znasz się na samochodach niż większość facetów. Bo po co? Zależy Ci na dobrej opinii o Tobie jakiegoś ciołka? Przecież nie. Ja też nie będę nikomu udowadniał, że jestem lepszym ojcem niż inni. (A jestem?) Nikomu, z wyjątkiem moich dzieci. Bo tylko na ich zdaniu w tej materii mi zależy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 20.01.09, 13:46 Czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy między tym, na jaką skalę dyskryminowane są kobiety, a na jaką skalę dyskryminowani są mężczyźni? To tak jakbym poszła do przysłowiowych głodujących dzieci z Afryki i powiedziała, że ja też mam cieżko bo nie mam na kawior. Oczywiście, nie ma co równać do gorszego i jak chcę mieć kawior to powinnam robić coś w tym kierunku żeby na niego mieć. Ale takie żale jak w tym liscie są - nomen omen - żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_pop Re: List tygodnia 20.01.09, 14:27 Idąc Twoim tropem, żałosne są też żale dyskryminowanych kobiet w Polsce. Przecież dzieci w Afryce mają gorzej. A kobiety w krajach arabskich... Przez wzgląd na nie Polki w ogole nie powinny protestować? Przecież to bzdurne rozumowanie! Czy jakiś ojciec stwierdzający (a nie płaczący, jak chcesz to widzieć), że czuje się dyskryminowany odbiera coś z Twojego poczucia wykluczenia? Czy jak on będzie też się czuł dyskryminowany to Tobie coś z Twojego poczucia ubędzie? Jakoś się ono umniejszy? Jeśli kobiety są dyskryminowane bardziej niż mężczyźni (co jest oczywiście bezdyskusyjne), to żadnemu mężczyźnie nie wolno zauważyć, że on też? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: List tygodnia 20.01.09, 17:32 Inny list tygodnia z WO - o ojcu, ktory opiekuje sie maluchem i ktory z tego powodu ma wszedzie fory - zwlaszcza w urzedzie, gdzie urzedniczki sie rozplywaja z zachwytu, ze taki 'dzielny mezczyzna', w sklepie, w ktorym ekspedientki kwicza z zachwytu itd. Cos za cos: kobiety traktowane sa jako 'bardziej rodzice', niz mezczyzni, ale mezczyzni, ktorzy zajma sie rodzicielstwem w stopniu, ktory do tej pory byl domenta kobiet, maja w wielu wypadkach lepiej, niz one. Noi w wypadku tego pana mozliwa jest asertywna reakcja, na jaka skazane sa kobiety w podobnych (acz nie tak chwytajacych za serce) sytuacjach - w banku przy braniu kredytu, w warsztacie albo salonie samochodowym etc. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 21.01.09, 10:00 Niestety ubędzie. I nie o samo poczucie wykluczenia chodzi, jak raczyłeś chyba lekceważąco zauważyć. Daleka jestem od twierdzeń, ze faceci to zło i sprawcy wszelkich nieszczęść.:) Ale jeśli chodzi o dyskryminacje kobiet, to stoją na przeciwnej barykadzie. To oni dyskryminują. Oczywiscie - są faceci, którzy tego nie robią, tak jak są kobiety, którym nie przeszkadza, że są dyskryminowane, albo wręcz takie (liczne), które nie zdaja sobie sprawy z tego, że są, bo tak je wychowano. Jeszcze niedawno faceci burzyli sie jak maja źle i jak są dskryminowani bo po rozwodzie sądy automatycnzie przyznają dzieci matkom (można pominąć "szczegół", że o pełną opieke nad dzieckiem występuje około 6% ojcow). A teraz gdy kobieta powie, ze nie traktują jej poważnie w miejscu pracy, przy kupnie samochodu, etc. to można wyskoczyć z dyskryminowaniem ojców. Ha! My też mamy źle! Jest "sprawiedliwie", po równo, wiec nie marudzcie. Poza tym powtórzę - pan z salonu samochodowego zachował sie tak jak sie zachwał prawdopodobnie dlatego, że jest uprzedzony - "baba za kierownica", przecież to popularne i wśród pijaków spod budki i wśród profesorów. A pani pielęgniarka pewnie dyskryminowała dlatego, że pierwszy raz w życiu widziała takie zjawisko jak ojciec zajmujacy sie dzieckiem. I ja jestem w stanie w to uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ambivalent Re: List tygodnia 21.01.09, 11:08 Nie july-july, nie moge sie zgodzic, ze stwierdzeniem, ze tylko faceci dyskryminuja kobiety. Kobiety dyskryminuja same siebie. I nie rozumiem dlaczego tak bardzo zalezy Ci na udowodnieniu, ze Ty masz gorzej? Ja tez jestem kobieta. Ale nigdy nie bylam dyskryminowana tak bardzo jak byl autor listu. I serdecznie mu wspolczuje, bo nie chcialabym sie znalezc w takiej sytuacji. A fakt, ze kobiety na calym swiecie sa dyskryminowane na wieksza skale, nie odbiera Jemu prawa do czucia sie dyskryminowanym i wyrazania glosno swojego niezadowolenia z tego powodu. Nikt nie zabiera Tobie tego prawa. Do Autora listu. Prosze, sprobuj rozmawiac i przekonywac. Nie daj sie stlamsic. Masz prawa, korzystaj z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 21.01.09, 11:54 ambivalent napisała: > Nie july-july, nie moge sie zgodzic, ze stwierdzeniem, ze tylko > faceci dyskryminuja kobiety. Kobiety dyskryminuja same siebie. Zgadzam się. Moze nieprecyzyjnie sie wyraziłam. > I nie rozumiem dlaczego tak bardzo zalezy Ci na udowodnieniu, ze > Ty masz gorzej? Ja tez jestem kobieta. Ale nigdy nie bylam > dyskryminowana tak bardzo jak byl autor listu. No widzisz, a ja byłam. Bo dla mnie dyskryminacja to to, że zarabiam mniej niż kolega na tym samym stanowisku, to że koleżanka miała składane niedwuznaczne propozycje i wręcz byla przymuszana do ich akceptowania w miejscu pracy lub to, ze WSZĘDZIE natykam sie na traktowanie kobiet jako ludzi drugiej kategorii. Bo to, że pan w sklepie będzie tłumaczył jak działa DVD mojemu facetowi, a nie mnie, chociaż to ja chce kupić DVD, to dla mnie mały problem i wiem jak w tego typu sytacjach reagować. Ok, może i pan z listu czuje sie dotknięty, ale niech nie robi wielkiego problemu z problemiku. I ja sie zgadzam z tym, że kobiety też dyskryminują. Gdyby nie to, to dawno już wywalczyłyby dla siebie silniejszą pozycję niz maja obecnie. Ta samo - gdyby większosć ojców nie była tatusiami typu "wyjdę z dzieckiem na rower i finito, reszte robi matka" to pan nie spotykałby sie z takimi reakcjami. Odpowiedz Link Zgłoś
ambivalent Re: List tygodnia 21.01.09, 12:24 july-july, ktos musi zaczac zmieniac swiat. Wykaz sie wiekszym zrozumieniem dla Pana Taty i jemu podobnych. Moze kiedys sytuacja sie odwroci i Ty bedziesz dokonywala zakupu u pana, ktorego ktos kiedys zrozumial. I on nie bedzie Ciebie traktowal jak kogos kto nie jest w stanie pojac zawilosci odtwarzacza DVD. Ale nie mozemy, my kobiety, traktowac mezczyzn, ktorzy sie zmienili, ktorzy sie staraja, jakby to oni mieli placic za tysiace lat naszej, kobiecej dyskryminacji. My duzo wiecej "krzyczymy" o rownouprawnieniu, o dyskryminacji, ale dlaczego nie mozemy tego robic wspolnie z facetami, ktorzy tez sa w takiej sytuacji. A w sprawie tego szczegolnego przypadku. Dyskryminacja ojcow dziala tez na nasza niekorzysc. Jestem przekonana, ze tak samo jak Pan Tata tak i Jego partnerka byla ofiara dyskryminacji. Bo przeciez Jej nie bylo z dzieckiem w szpitalu, a to jest nasz obowiazek, prawda? Pewnie ktoras z pielegniarek napomknela cos o "wyrodnej matce". Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 20.01.09, 07:59 > Rozumiem, że zdumiewają Cię i bawią także kobiety, dyskryminowane > przez setki lat, a dziś domagające się swoich praw? Nie, prawdziwa dyskryminacja mnie nie zdumiewa. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 czyli dyskryminacja kobiet jest prawdziwa 26.01.09, 02:15 a dyskryminacja facetów jest śmieszna, żałosna i nieprawdziwa, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: czyli dyskryminacja kobiet jest prawdziwa 30.01.09, 07:58 Faceci ze swoją "siłą" i pozycją w społeczeństwie nie odczuwają tej pseudodyskryminacji. Jedyny wyjątek to presja społeczna na bycie tzw. prawdziwym facetem, któremu nie wypada plakać i założyć różowego szalika. Ale przy dyskryminacji kobiet to pikuś. Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: List tygodnia 29.01.09, 04:56 silent_pop napisał: > A na jakiej podstawie sądzisz, że to rzadkość? Bo nie ma takich w Twoim > otoczeniu? A ja znam wyłącznie ojców, którzy angażują się w wychowanie dzieci n > a > równi z matkami. I wyobrażam sobie, że inna postawa to dziś margines (społeczny > , > lecz niestety nie ilościowy). przeczytaj uwaznie co sam napisales i bedziesz wiedzial, na jakiej podstawie. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 ale jakie ma znaczenie że ta "rzadkość"? 26.01.09, 02:14 nie bardzo rozumiem... To ile mln ojców w Polsce musi się zajmować stale swoimi dziećmi żeby jaśnie łaskawe damulki zauważyły ich istnienie. > Nie dlatego, że panie są wredne lub uprzedzone. Wredne nie, ale uprzedzone - z całą pewnością. > Faceci płaczący nad tym jacy są dyskryminowani zdumiewają mnie i > bawią. Musisz się przyzwyczaić do tej sytuacji. Przez takie jak twoje szmaciane podejście "płaczących" czyli nie zgadzających na swoją dyskryminację facetów będzie coraz więcej. Coś co dla ciebie jest "płaczem" i cię "smieszy" i "bawi" dla innych jest poważnym problemem. Ale dziękuję za oświecenie. Tak samo zacznę teraz traktować "płakanie" adiunkt Madzi Środy że "kobiety są w Polsce dyskryminowane" a "mobbing jest wszechogarniający". Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: ale jakie ma znaczenie że ta "rzadkość"? 30.01.09, 08:02 No własnie widzę, że nie bardzo, a nawet zupełnie nie rozumiesz różnicy miedzy dyskryminacją kobiet, a dyskryminacją mężczyzn. Ja jestem jak najbardziej za tym żeby faceci udzielali sie przy dzieciach i nikt sie temu nie dziwił. Ale postawa pana "zobaczcie, ja też mam źle, tak samo jak wy" nie podoba mi sie. Odpowiedz Link Zgłoś
jullitta List tygodnia 19.01.09, 18:08 Głupio by tak traktowanym, prawda? To wyobraź sobie, że tak samo dzieje się codziennie... My, kobiety wiele na ten temat mogłybyśmy opowiedzieć, a jednak te nasze listy nie zostałyby "Listami tygodnia" w WO. Bo to normalka... Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Nie chcę być Julią na balkonie [?] 21.01.09, 11:43 Czy to nie wczoraj w radiu usłyszałem od kobiety [audycja PR1 o służbie zastępczej w wojsku], że mężczyzna - by być prawdziwym mężczyzną - winien przejść służbę wojskową, bo ona daje w kość i z Piotrusia Pana czyni chłopa?... - Julko! Gdzie jest to nosidełko, bo wyprowadzam naszego berbecia na spacer? - A tam, za szafką z twoimi perfumami... Znów nie zapomnij wynieść śmieci, jak ostatnio! Odpowiedz Link Zgłoś
ovejanegra List tygodnia 20.01.09, 10:52 Nie dziw się Autorze listu! Ja takiego traktowania doświadczam na każdym kroku. Kiedy poszłam kupić samochód (ciężarowy, do mojej firmy) to pan w salonie na wejściu zapytał mnie jaki kolor mnie interesuje. Kiedy mu odpowiedziałam że w d... mam kolor a bardziej interesuje mnie wersja silnika, pojemność, udżwig i te sprawy, to pan zaczął wszystko dokładnie tłumaczyć mojemu tacie, który przywiózł mnie tylko do salonu. Zupełnie mnie zignorował, a kiedy w końcu zaproponował, żebym napiła się kawy, a on mojemu ojcu wszystko wyjaśni, to sobie poszłam. Kiedy pan skończył mojemu tacie wszystko opowiadać, to on wyjaśnił mu, że to ja chciałam samochód, a on nie ma pojęcia o cięzarówkach, nie ma pieniędzy i w ogóle go to, co ten pan mu mówił, nie interesuje. Kiedy się pan zorientował, to już było za póżno, kupiłam wprawdzie ten sam model samochodu, ale w innej firmie. Witamy Autora listu-zaangażowanego tatusia w świecie stereotypów w którym my, kobiety tkwimy od wieków. A teraz udowodnij, że jesteś dwa razy lepszy w opiece od mamy, to może dostąpisz zaszczytu stwierdzenia "no, ewentualnie może być". Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 21.01.09, 11:56 > Witamy Autora listu-zaangażowanego tatusia w świecie > stereotypów w którym my, kobiety tkwimy od wieków. A teraz > udowodnij, że jesteś dwa razy lepszy w opiece od mamy, to może > dostąpisz zaszczytu stwierdzenia "no, ewentualnie może być". I to jest najlepsza wypowiedź w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
iq133 Re: List tygodnia 21.01.09, 12:30 Nie dziw się autorze listu, bo stereotypy są silnie utrwalone i zmieniają się bardzo powoli. Kiedyś zapytałam mechanika co konkretnie zrobił w moim samochodzie, a on zapytał najpierw mnie jakie mam wykształcenie. Odpowiedź chyba go zadowoliła, bo odpowiedział. Inny natomiast dał mi karteczkę napisaną do męża, bo był przekonany, że nie umiem zapamiętać i powtórzyć kilku zdań. Z kolei mojego męża (który tylko nie karmił piersią, bo nawet obcinał niemowlęciu paznokcie), a było to prawie świerć wieku temu, podziwiano jaki dzielny albo litowano się jaki biedny (pewnie z matką dziecka coś nie tak, może wyrodna). Podobnie traktowano innych moich krewnych i znajomych zajmujących się swoimi dziećmi na równi z żonami. A już ojciec, który pojedzie sam z dziećmi na urlop to bohater godny medalu. I oczywiście wszystkie panie wokół chcą mu pomagać. Jesteś świetnym ojcem. Trzymaj się i rób swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
salomeasoul Re: List tygodnia 23.01.09, 08:02 Rozwalacie mnie dziewczyny... Koleś napisał o swoim przeżyciu i o tym, że był źle potraktowany. I co z tego ma? Mnóstwo wypowiedzi jakie to my nie jesteśmy biedne, bo przecieś jesteśmy dyskryminowane... Myślę, że on o tym wie i nie trzeba mu tego tłumaczyć... On raczej chciał poruszyć fakt tego, że faceci są też dyskryminowani w niektórych sytuacjach i przytoczył konkretny przykład... Wartoby się nad tym zastanowić... Tym bardziej jeśli macie podobne doświadczenia powinno wam być łatwiej wczuć się w jego sytuację, a nie twierdzić, że to żałosne, czy coś podobnego... Przecież mówiąc tak zamykacie go w kolejnym stereotypie, że ma być silnym facetem i się nie odzywać... Co jest z wami?? Odpowiedz Link Zgłoś
gejowy.kaczucha Re: Kiedy się pan zorientował, było za póżno 26.01.09, 03:15 Fajna historia - sama nadawałaby się na "List Tygodnia" ;) Chociaż z drugiej strony... Sami/same ulegamy bezustannie różnym stereotypom (nie tylko na temat płci); w gruncie rzeczy pomagają nam one jakoś porządkować chaos otaczającego świata. "Pan z salonu" równie dobrze mógł kierować się swoimi "wrodzonymi" uprzedzeniami jak swoim doświadczeniem (np. po próbach merytorycznych rozmów z dziesiątkami technicznych ignorantek); to duża sztuka robić cokolwiek (sprzedawać samochód, kręcić film, whatever...) wykorzystując nabytą wiedzę i doświadczenie, a "odfiltrowując" rutynę, nawyki, stereotypy...(swoją drogą ciekawe jak przebiegłaby rozmowa, gdybyś to jednak tatę wysłała na kawę... ;) > kupiłam wprawdzie ten sam model samochodu, ale w innej > firmie Cóż - mam nadzieję, że nie drożej i nie na gorszych warunkach ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
sierpniowa_mama07 List tygodnia 20.01.09, 11:18 Nie oszukujmy się, tacy faceci to białe kruki, okazy. Oczywiście chciałabym by ich było jak najwięcej, ale niestety... Popieram takich Tatusiów i po trosze zazdroszczę ich żonom. Jednak faceci mają odmienną wizję pielęgnowania i wychowywania dziecka. Ale mimo wszystko brawo dla tych, którzy się starają choć trochę :) Odpowiedz Link Zgłoś
2.martucha35 Ja tylko nie obcinam paznokci i nie karmiłem pi... 23.01.09, 07:34 Proponuję się nie rozczulać bo pełno jest stereotypów. Do tej pory takich facetów jak Ty nie było na tej planecie, a teraz trzeba sie przywyczaić do Waszego istnienia. To jak z tym, że blondynka jest głupia i jedyne co ją łączy z ludzkością to nogi i piersi - które jednocześnie ma kurczak. Ale jestem Pełna Podziwu,że są tacy fjni faceci. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
a_gurk List tygodnia 23.01.09, 23:35 Zgadzam się z autorem listu. Podczas pobytu z synem w szpitalu trzęsły mną wywieszone informacje o "łazienkach dla matek dzieci szpitalnych", pokojach dla dzieci i matek itp. A ojcowie? A jeżeli jakiś samotny ojciec lub po prostu kochajacy tata chciałby przebywać z dzieckiem na oddziale, to gdzie by spał? Na korytarzu szpitalnym? A z potrzebą to chyba musiałby biegać po budynku szukając toalety dla odwiedzających, gdyż na oddziale są tylko dla matek? Poza tym czekając kilka razy na wizyte do lekarza w pomocy doraźnej ani razu nie spotkałam samych kobiet z dziećmi. Zawsze były w towarzystwie mężczyzn, chociażby dziadka dziecka. Słuzba zdrowia nie zauważa takich rzeczy? Nawiązując do dyskryminacji kobiet- w sklepach komputerowych i ze sprzętem RTV obsługa zwraca się z informacjami odruchowo do mojego męża, choć to ja się lepiej orientuję w tych zagadnieniach i to ja z reguły zadaję bardziej szczegółowe pytania. Nawet nasi znajomi zachowują się w ten sposób. Cóż siła tradycji głoszącej, ze kobiety w tych w sprawach " nie są zbyt lotne". Ja już nawet przestałam się oburzać, traktuję to jako komedię omyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
malpieko List tygodnia 25.01.09, 13:18 stereotypy mimo wszystko, a szkoda cały czas są mocno zakorzenione. Lektorka od ang. jest moja rówieśniczką czyli ma 33 lata, rozmawiamy o samochodach, o częściach, do kogo kieruje swoje pytania? oczywiście do jedynego chłopaka w grupie, bo nawet przez myśl jej nie przeszło, że może ktoś inny w grupie wie coś na ten temat, z góry założyła, że żadna z kobiet w grupie nie ma pojęcia o samochodach. Odpowiedz Link Zgłoś
kaja206 Re: List tygodnia 25.01.09, 17:34 Ta dyskusja jest bezprzedmiotowa. Autor listu z wygodnictwa,czy jak mu sie znudzi, sam wkrótce wejdzie w utarty schemat tatusia z gazetą i przed telewizorem, zrzucajacego trudy rodzicielstwa na żonę. Dam głowę, że to pierwsza latorośl autora listu. Przy drugiej, albo nie daj Bóg przy trzeciej odpuści sobie aktywne tacierzyństwo.Ludzie są z natury wygodni, a mężczyźni szczególnie.Dobrze wiedzą, że kobieta sobie bez nich poradzi ( a ma inne wyjście?) Znam sprawę z autopsji:-( Nie dziwię się więc reakcjom personelu medycznego na pediatrii- znają życie z codziennej wieloletniej praktyki, a nie z poradników. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_pop Re: List tygodnia 26.01.09, 11:36 No to głowa spadła ;)) Jestem autorem listu, a w szpitalu byłem z trzecim dzieckiem. Ale masz racje, człowiek z natury jest wygodny. Jak może wykręcić się od jakiegoś obowiązku, to zazwyczaj skwapliwie z tego korzysta. Ja np. nie obcinam paznokci ;) Ale czy przypadkiem nie ma Twojej winy w tym, że Twój mąż nie pomaga przy dziecku? Czy na samym początku nie dałaś mu wyraźnego sygnału, że sobie bez niego poradzisz? A nawet wszystko zrobisz od niego lepiej? Moja żona zawsze powtarza młodym matkom: „Budźcie swoich mężów na nocne karmienie, każcie im zmieniać pieluchy, robić wszystko przy dziecku. Inaczej za parę lat obudziecie się jako sfrustrowane, wredne jędze, które przy każdej okazji będą się skarżyć się jak to miały ciężko samotnie wychowując dziecko.” Nie warto tego w sobie dusić, trzeba o tym rozmawiać. Ale nie z koleżankami, tylko z ojcem dziecka. A „utarty schemat tatusia z gazetą i przed telewizorem” ma się tak dobrze w naszym społeczeństwie dlatego, że panuje dla niego ogólne przyzwolenie. Gdyby kobiety się zbuntowały i dały mężom jasny sygnał, że tego nie akceptują, trudniej byłoby nam usiąść z gazetą przed telewizorem. I czytalibyśmy wtedy tylko WO, żonie przez ramię ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ptaszyna12 Re: List tygodnia 28.01.09, 23:45 A nie wydaje Ci się, że taka kobieta budząca męża do dziecka może przez niego być za kilka lat uznana za "zrzędzącą jędzę"? :) Pytam się z ciekawości, bo widzę możliwość dialogu :) Swoją drogą, jak na forum gazetowe, to całkiem nieźle się ta dyskusja zapowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
silent_pop Re: List tygodnia 03.02.09, 12:10 Nie chodzi o budzenie po to żeby zrzędzić ;), tylko o skuteczne wciągnięcie faceta w opiekę nad dzieckiem od samego początku. Kobieta powinna zrobić wiele (tak, kobieta!), żeby wybić z głowy wygodnemu tatusiowi stereotyp panujący od wieków w naszym społeczeństwie. Stereotyp, że to ona jest od zajmowania się dzieckiem. Facet żeby odnaleźć się w tak opisanej i powszechnie akceptowanej roli nie musi robić praktycznie nic. Wystarczy, że przy gościach czy dziadkach ponosi trochę na rękach (koniecznie uśmiechniętego) bobasa, na wspólnym spacerze nachyli się nad wózkiem i zrobi ti-ti-ti i jest bosko. Wszyscy powiedzą o nim, że to wspaniały tatuś. Bo nie ma względem niego innych oczekiwań społecznych. Matki na początku nie zdają sobie nawet sprawy, że może być inaczej, bo nigdy wcześniej z innymi postawami się nie spotkały. Tak było w ich domach, w domach ich dziadków, w domu męża, sąsiadki, przyjaciółki... Jakakolwiek refleksja przychodzi dopiero, gdy po paru latach są już tak potwornie umęczone tym praniem, sprzątaniem, gotowaniem, karmieniem i wycieraniem pupy, że eksplodują. I wtedy zaczynają zrzędzić mężowi siedzącemu z gazetą przed telewizorem. A on biedny nie rozumie, o co tej babie chodzi? Przez lata było dobrze, a teraz jej nie pasuje?! Człowiek jest z natury wygodny, padło wcześniej na forum. Jak nie robiąc nic przy dziecku może spełnić oczekiwania społeczne, to po co ma się wysilać? Po co ma coś zmieniać w swoim zachowaniu, skoro nie prosi, nie żąda od niego tego nawet jego partnerka? Dlatego moim zdaniem powinnyście „zrzędzić” od samego początku. Wyraźnie dać mu do zrozumienia, że oczekujecie współpracy przy pielęgnacji dziecka. Że schemat, który wyniósł z domu nie przystaje do dzisiejszych czasów. ps Żeby było zabawniej/smutniej, powyższe schematy powielają też młodzi ludzie, którzy wcześniej, jeszcze jako bezdzietni, tworzyli związek partnerski, demokratyczny, nowoczesny. A zaraz po urodzeniu wskakują w koleiny wyrobione przez poprzednie pokolenia. Bo taki model jest im bliższy, lepiej znany, doskonale utrwalony. Odpowiedz Link Zgłoś
atowlasnieja Re: List tygodnia 29.01.09, 20:09 Wiesz, mamy pierwsze dziecko, około 1,5 roku. Mąż pracuje, ja "siedzę" w domu. Mimo, że staram się włączyć szanownego tatę w opiekę nad dzieckiem (zachwalam go pod niebiosy jak tylko nakarmi małą, przewinie, pobawi...) gdy zostawiam ich razem to mam pewność na 99% że mała będzie nieprzewinięta, głodna, niepołożona spać... Jesteś niestety ewenementem więc nie dziw się, że tak cię traktują. Odpowiedz Link Zgłoś
siegfriedswaelderin Re: List tygodnia 02.02.09, 11:26 To co najmniej dziwne. Czy sam zostawiony w tym czasie umiera z głodu? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: List tygodnia 29.01.09, 20:59 silent_pop napisał: > Ale czy przypadkiem nie ma Twojej winy w tym, że Twój mąż nie pomaga przy > dziecku? Czy na samym początku nie dałaś mu wyraźnego sygnału, że sobie bez > niego poradzisz? A nawet wszystko zrobisz od niego lepiej? > Moja żona zawsze powtarza młodym matkom: „Budźcie swoich mężów na nocne > karmienie, każcie im zmieniać pieluchy, robić wszystko przy dziecku. Inaczej za > parę lat obudziecie się jako sfrustrowane, wredne jędze, które przy każdej > okazji będą się skarżyć się jak to miały ciężko samotnie wychowując dziecko. > 221; > Nie warto tego w sobie dusić, trzeba o tym rozmawiać. Ale nie z koleżankami, > tylko z ojcem dziecka. Rozumiem, ze to zona ma budzic meza do dziecka - maz obudzic sie sam nie moze. To zona ma kazac mezowi zmieniac pieluchy - bo on sam nie wpadnie na to, ze dziecku mokro. To zona ma gonic meza, zeby sie poczul ojcem. To zona ma inicjowac rozmowy z mezem na tematy ich dotyczace, bo on sam z siebie jakos nie ma ochoty. Wiec to zona jest winna, kiedy po paru latach takiego malzenstwa - pardon: "malzenstwa" stanie sie sfrustrowana i nieszczesliwa. A tatus ewentualnie moze sie w gazecie poskarzyc na to, ze jest traktowany jak rodzic drugiej kategorii - ale to tez przeciez wina zony. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 30.01.09, 07:56 > Rozumiem, ze to zona ma budzic meza do dziecka - maz obudzic sie > sam nie moze. To zona ma kazac mezowi zmieniac pieluchy - bo on sam > nie wpadnie na to, ze dziecku mokro. To zona ma gonic meza, zeby > sie poczul ojcem. To zona ma inicjowac rozmowy z mezem na tematy > ich dotyczace, bo on sam z siebie jakos nie ma ochoty. Wiec to zona > jest winna, kiedy po paru latach takiego malzenstwa - > pardon: "malzenstwa" stanie sie sfrustrowana i nieszczesliwa. A > tatus ewentualnie moze sie w gazecie poskarzyc na to, ze jest > traktowany jak rodzic drugiej kategorii - ale to tez przeciez wina > zony. O - własnie, właśnie.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kaja206 Re: List tygodnia 04.02.09, 22:05 Święte słowa.Mój mąż także ciągle działał " na popych", ale mnie zmęczyło to ciągłe popychanie i postanowiłam dzielnie poradzić sobie sama. Po trzecim dziecku wysiadłam fizycznie i psychicznie. Wkrótce potem mąż znalazł sobie mniej zmęczoną partnerkę:-( Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: List tygodnia 05.02.09, 09:20 I teraz taki pan, którego żona umiejętnie przekonała do zajmowania się jego własnym dzieckiem, pisze list jakim to jest wspaniałym ojcem, a ludzie jeszcze go za to dyskryminują. Odpowiedz Link Zgłoś
panipanda Re: List tygodnia 05.02.09, 19:32 bene_gesserit - dokładnie to miałam napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
hrjakchorwacja eee tam, przesada 15.10.09, 10:16 Ja mam dokładnie odwrotne doświadczenia. Jako ojciec z małym dzieckiem przez służbę zdrowia (i urzędy) byłem na ogół traktowany przyjaźniej niż matki, które stały obok. To naturalnie też dyskryminacja, ale kobiet. Najwidoczniej dla Pań tata zajmujący się małym dzieckiem był kimś "bardziej uroczym". pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś