Dodaj do ulubionych

Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję

25.02.09, 11:23
Czasem wydaje mi się, że juz nie dam rady, ze samotność i bezsilność
przygniata mnie tak bardzo, że nie mam siły dalej żyć - jednak w
takich momentach właśnie bliscy i przyjaciele są bardzo ważni - to
oni wyciągają mnie z dołka ilekroć zdarzy mi sie w niego wpaść. Jak
to się udaje można poczytać na: odmiennosc-mysli.bloog.pl/
Obserwuj wątek
    • wen_yinlu Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 12:34
      W 100% zgadzam się z tym, że wystarczy obecność przy chorym + jakaś odrobina
      aktywności, proste czynności które nie wymagają wiele od chorego np wspólne
      słuchanie muzyki, zjedzenie czegoś razem, spacer z dala od gapiących się ludzi
      i hałasu. Może nie być długo widocznego efektu, chory może nie uczestniczyć w
      niczym aktywnie, ale tak czy inaczej na pewno to docenia - że coś się dzieje
      wokoło, coś pogodnego, spokojnego, jakby trochę obok niego, bez przymusu
      uczestnictwa.
      Ile razy musiałam tłumaczyć sporej części rodziny, że moja babcia jest chora
      (jeszcze przed konkretną diagnozą), a nie "złośliwa, leniwa, po prostu chce
      żeby się tylko na niej skupiać, symuluje". Na szczęście później zostawili ją w
      spokoju, do momentu kiedy leki trochę jej rozregulowały nastrój i nie tylko
      (nadmierna gadatliwość, ruchliwość, niepokój) - no bo pomyśleli, że jest już
      zdrowa. I dalejże ze swoją starą śpiewką :(
      Naprawdę smutno było na to patrzeć, a że byłam w sumie jeszcze dzieciakiem
      nikt nie zwracał uwagi na moje słowa...
    • reklama-bolek5 Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 15:25
      Mam jednoosobową firmę. Pewna firma budowlana w Olsztynie nie zapłaciła mi za
      pracę. Od niezapłaconego rachunku musiałem zapłacić podatek VAT. Praca ta
      miała pomóc mi wyjść z "dołka", a tylko pogrążyła mnie bardziej. Nie
      spodziewałem się że dodatkowo "dokopie" mi państwo polskie, jego prawo.
      Straciłem wiarę w sprawiedliwość tego prawa. Polska stała się poplecznikiem
      tych, którzy mnie okradli. Nie mogę spać, boję się podjąć pracę, bo z czego
      zapłacę kolejną "grzywnę, karę?". Teraz muszę zapłacić od tego jeszcze podatek
      dochodowy...
      W czym może pomóc mi czyjeś litowanie się, współczucie. Jak we mnie jest już
      tylko żal i nienawiść. Jak można chcieć żyć w tym stanie.
      Jaki mogę mieć wpływ na zmianę prawa, a tylko to mogłoby dodać mi otuchy.
      Bardzo chciałbym się z tego wyłączyć, ale brak mi odwagi. Miałem być kimś, a
      jestem mniej wart od urzędowego druku. Niedobrze mi, kończę. Niepotrzebnie
      wystawiłem się na drwiny tylko.
      • krzysiozboj Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 16:18
        Też prowadzę jednoosobową działalność i też obrywałem z winy takich regulacji
        prawnych jak u nas są. W momencie wystawienia f-ry musimy odprowadzić Vat i
        dochodowy, otrzymujący f-rę ma zwrot Vatu i koszty, jeśli nie zapłaci to można
        go latami ścigać w cywilnym postępowaniu. Inni (np Czechy) mają inaczej, tam
        płatności podatków i księgowanie faktury dopiero po płatności, dlaczego u nas
        tego się nie zmienia i nie ściga naciągaczy/oszustów? - ano dobre pytanie.
        Denerwujące tym bardziej że tym procederem prawie zawsze bogaty skubie biednego,
        czasem firmy-wydmuszki podwykonawców. Pomstujemy na Islam ale może pożyczyć by
        od nich pewien zwyczaj i podciągać to też pod oszustów - ukradłeś obetniemy
        rączkę, zrobisz jeszcze raz to drugą ...
        • jmb2 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 18:03
          Bo u nas w Polsce przepisy prawa utrwalają ciągłą nierównowagę
          pomiedzy dwoma podmiotami prawa: państwewm i jego obywatelem.

          Państwo i reprezentujacy go politycy, Rząd, władze terenowe,
          Urzędy Skarbowe dbają o to, by wszelkimi sposobami zaspokoić
          żarłoczność państwowego i terenowego budżetu a gdy już pieniądze od
          podatnika na siłę wyrwą, pozbawiając go czci i godności osobistej,
          zresztą zgodnie z przepisami prawa ... także metodami opisanymi
          powyżej ... to później lekką ręką te pieniądze rozdają lub
          defraudują ... przeznaczając miliony lub nawet miliardy na
          nietrafione cele, czyli wyrzucają pieniądze w błoto.

          Nastepnie żarłoczność Urzedów Skarbowych reprezentujących budżet
          państwa rośnie, bo potrzebne sa nastepne pieniądze, więc traktuje
          sie każdego obywatela z góry jak potencjalnego ... przestepcę
          uchwalając zabieranie pieniędzy już na etapie wystawienia faktury.
          W efekcie czego początkującego biznesmena i podatnika wprowadza się
          w stan ... bezsilności a w przypadkach uporczywych problemów
          finansowych w ... stan depresji.

          Osłabiony i sfrustrowany podatnik zmniejsza biznesową aktywność na
          rynku produktów i usług. Nastepnie szuka pomocy lub wsparcia (w
          Polsce nie mamy efektywnego systemu wsparcia dla takich przypadków
          ze strony państwa) wiec, krótko po takich patowych sytuacjach
          biznesmen / podatnik zaczyna chorować ... idzie więc szukać wsparcia
          do ... lekarza obciążając już i tak przeciążoną służbę zdrowia w
          Polsce.

          Chorujący wlaściciel firmy przeważnie osłabia działalność firmy aż w
          konsekwencji zamyka swoją Firmę i ... koło sie zamyka.

          Tym razem zrozpaczony Urząd Skarbowy ... (pozbawiający się swoich
          podatników, których powinien szanować)... też zaczyna chorować i już
          coraz rozpaczliwie szuka kolejnych pieniędzy ... zachowuje sie coraz
          agresywnie wobec swoich podatników, wybiera wszystkie "luzy" a
          pieniedzy coraz mniej ... bo podatnicy w coraz wiekszych ilościach
          wolą "kombinować" na czarno niż legalnie sie dać ... wciągnąć w
          niszcząca spiralę "fałszywego rozwoju" zamiast w górę to w dół.

          ... a wszystko przez to, że w polskie państwo i jego przepisy,
          politycy oraz rzadzący ... od dawna nie szanują siebie i nie szanują
          swojego Obywatela do tego stopnia, że spora część Polaków czując to
          na własnej skórze ... wyjeżdzają w końcu poza granice Polski, bo w
          Polsce podobno nic się nie opłaca (słysząc jeszcze za sobą, że są
          nieudacznikami)
          Polacy wyjeżdzają po to, by zaczerpnąć sił, odbić sie od dna, stanąć
          na nogi i dojść wreszcie do siebie ... dzieki szacunkowi z którym
          się spotykają w innych państawch ale dlaczego nie w Polsce ???

          Tak było i tak jest dalej od 100 lat (mój dziadek też tak musiał
          robić).
          Rzecz w tym, że żeby się coś u Nas zmieniło ... Polacy powinni
          zacząć siebie wzajemnie szanowac i doceniać ... to wtedy zmiany
          powoli pójdą w pożądanym kierunku czyli w górę, w kierunku
          wzrostu ... bo taki jest mechanizm psychologiczny, o którym politycy
          powinni wiedzieć ale to oni pierwsi powinni pokazać, że się nawzajem
          szanują i to niezależnie od opcji do której należą.
          Przykład osobisty jest zaraźliwy !!!!

          Duże pieniadze w budżecie państwa nie zależą od jednej dużej firmy
          tylko od setek tysięcy małych firm.
    • evin15 Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 15:46
      Temat trudny, w naszym kraju jeszcze niemal - tabu.
      To choroba, jak wiele innych, tylko lekceważona przez otoczenie, społeczeństwo
      (czasem przez chorego, który popada np. w jakiś nałóg). Dziś zbyt często
      kończy się u nas samobójstwem ofiar tej choroby. Dostęp zaś do
      psychoterapeutów dla większości chorych jest ograniczony lub nie ma go w
      ogóle. Chorują nie tylko ludzie w wielkich miastach i zamożni.
      Na wizytę u psychiatry w Katowicach czeka się 2,5 do 3-miesięcy i trwa ona
      10-15 minut.
      • jmb2 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 16:53
        Proponuję,skorzystać z pomocy lekarzy homeopatów ... wystarczy w
        Google wpisać: Homeopaci + miasto, rejon w którym mieszkamy i
        znajdziemy jakieś informacje o adresach, telefonach, będzie szybciej
        i choć wszystko zależy od przypadku indywidualnego i od umiejętnie
        dobranych leków dla rozpoznanego problemu ... to pozytywny skutek z
        czasem powinien przyjść. U jednych bardzo szybko u innych póżniej.
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości a będzie dobrze.
    • nit21 Jak pozbyć się depresji 26.02.09, 16:08
      Czym jest depresja i czemu w ostatnich dziesięcioleciach stała się epidemią - najczęściej depresja jest chorobą psychiki /ale nie chorobą mózgu - taka przyczyna depresji też może być, ale jest to rzadziej spotykane/, Objawy - negatywne postrzegania siebie, świata zewnętrznego i wewnętrznego... w efekcie uczucie bezradności.
      Selingman odkrył zjawisko wyuczonej bezradności i udowodnił jej istnienie w badaniach na psach. Potem wyciągał psy z tego stanu, zmuszając je do działania, by zobaczyły, że mogą coś zrobić by było im lepiej.
      Niektóre psy były odporne, badania na ludziach potwierdziły te same proporcje osób uodpornionych na działanie bezradności, na depresję.
      Ci którzy nie osiągali łatwo sukcesów w przeszłości, ale dążą, uodparniają się na negatywne efekty.
      To jak się wypowiadamy i myślimy o sobie i świecie, ma znaczenie. Gdy oceniamy, że coś spieprzyliśmy - to ok.. jak oceniamy, że jesteśmy do niczego - to jesteśmy podatni na depresję. Jak myślimy że świat, ludzie... wszyscy są... np. podli. Czy łatwo wpadamy w zachwyt, że jesteśmy super, że wszyscy nas podziwiają. To skrajne oceny rzeczywistości też wpływają na podatność na depresję. Jak oceniamy że konkretna osoba jest świnią, bo... że konkretne zdarzenie jest... ale nie generalizujemy, to uodparniamy się na depresję.
      Dr. Seligman Martin napisał książkę - Optymizmu można się nauczyć. Opracował też metodę leczenia depresji, używając odpowiedniego języka wypowiedzi, a wiec oceny świata i siebie. W Polsce nie jest modna ta metoda, ale wydaje się że leczy ona depresję na stałe.
      Ważne jest też działanie, tak wyciągał psy z depresji. Gdy ktoś szuka współczucia, rozmyśla o depresji, głaszcze ją, dzieli się jej odczuciami z innymi, to ją pielęgnuje. Powyżej w postach widać, że niektóre osoby piszą, że warto podejmować drobne działania. Ja jak czuję się rozbity, ręcznie piorę skarpety i pobudza mnie to, widzę efekt moich działań i jest on pozytywny i czuję że mam więcej energii, a problemy nie zaprzątają umysłu i potem łatwiej je rozwiązać, jak się ma jakiś nawet mały dystans.
      Polecam książkę Seligman Martin - Optymizmu można się nauczyć jest do znalezienia w SIECI księgarń, jest to lektura obowiązkowa na psychologii a czyta się to dosyć ciekawie. Można zobaczyć jak rozwija się poznawanie psychiki człowieka. Jak prowadzi się badania na psach. I jak patrzeć rozsądniej na świat, a nie skrajnie.
      • winogronka.easy Re: Jak pozbyć się depresji 26.02.09, 17:04
        Myślę,że nit21 napisał coś bardzo ważnego. To jak postrzegamy świat
        wpływa na to, czy i jak będziemy chorować na depresję. Ona nie
        bierze się znikąd. To co było w przeszości nie ma decydującego
        znaczenia. Ważne jest jak żyjesz teraz.
        • pensioner63 Jaka książka Martina Seligmana ? 26.02.09, 18:00
          nit21 napisał:
          > najczęściej depresja jest chorobą psychiki/ale nie chorobą mózgu

          Problem w tym, że psychika mieszka w mózgu. Więc bardzo trudno jest oddzielić
          jedno do drugiego. Nie sądzę aby można było tak kategorycznie stwierdzać jak to
          zrobił nit21. Wiadomo, że z jednej strony nasze smopoczucie wpływa na procesy
          biochemiczne w naszym organiźmie. Z drugiej strony chorobowe zaburzenie tych
          procesów wpyłwa na naszą psychikę. Są obecnie skuteczne leki antydepresyjne. Ale
          nie każdą depresję można wyleczyć.

          Czytalem kiedyś ksiażkę Dalaj Lamy, że kiedyś wśród Tybetańczykow nie znane był
          problem samobójstwa. A samobójstwo jest wynikiem skrajnej depresji. Więc
          społeczna więź i społeczne poparcie jest skuteczną metodą antydepresyjną.

          Ciekaw jestem o jakiej książce Martina Seligmana wspomina nit21? Dr Seligman
          napisał wiele książek.
    • brunongl Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 16:25
      DEPRESJA - to pierwsza dokładnie opisana choroba, która nie istnieje:>
      Ktoś bardzo sprytny wymyślił ją, bo można na niej świetnie zarobić jeśli jest
      się psychoanalityko-szamanem albo innym oszustem.
      Ludzie, nie dajcie się ogłupiać.
      Poza depresją mamy jeszcze "zespół przewlekłego zmęczenia", który objawia się
      tym (ah ah jakie to straszne), że "choremu" nie chce się iść do pracy.
      Potworna choroba. Zabójcza. Wyniszczająca.
      :)
      Miłego dnia:D
      • nikodem123 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 22:16
        Ty Bęcwale!
        Wadą Internetu jest to, że każdy może się tu wypowiadać i każdego głos brzmi tak
        samo donośnie.

        Ty Bęcwale!
        Czy kiedykolwiek byłeś w stanie, tylko siedzieć na krześle całymi godzinami i
        się bać? Bać się, ale nie czegoś konkretnego, ale przez 24 godziny na dobę
        odczuwać lęk? A zwykłe umycie zębów było: "całą wyprawą do łazienki połączoną z
        opuszczeniem krzesła, na którym się siedzi i się boi"?

        Nie przeżyłeś takiej jazdy, to spie...j ze swoimi poglądami o wymyślonej depresji.
        • nikodem123 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 22:27
          Nie można potępiać partnerów, którzy odchodzą od człowieka w depresji.

          Depresja zabija kontakty między ludzkie.

          Dzwonek w telefonie wydaje się czymś okropnie przykrym. Jest ciemno, zasłonięte
          kotary w oknie, jestem sam - nareszcie bezpiecznie sam, a tu ktoś dzwoni.

          Jak nie odejść od partnera, który niczego nie chce, nic nie sprawia mu radości?
          Najchętniej zostałby sam z zasłoniętymi oknami?
      • ebob Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 19:51
        nie jesteś jedyna ja byłam w identycznej sytuacji ,Matka.mąż nie tylko ,że nie
        pomagali to udawali że nic się nie dzieje,wstydzili się mnie.A mąż potrafił
        wykrzykiwać obelgi pod moim dresem gdzie słowa debil i kretyn były dodawane przy
        każdej okazji.Jakoś z tego dzięki cudownej lekarce wyszłam ale pozostała gorycz
        tego odrzucenia przez najbliższych.Tak jak ty wierzę , że ten koszmar nie powróci.
        • nikodem123 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 22:37
          Tak jak oczekujesz zrozumienia dla swojego stanu - tak też zrozum ich punkt
          widzenia. Patrz mój post powyżej.

          Co w niczym nie usprawiedliwia ich postawy - bardziej czyni koniecznym
          propagowanie właśnie takich akcji, jak: "Dzień Depresji".

          Niech nas usłyszą: chociaż chodzimy do psychiatry - nie jesteśmy czubkami!
          Chociaż trudno jest się nam zwlec z łóżka - to nie jesteśmy leniuchami.
    • panzwarszawy Andrzej Kaczorowski 26.02.09, 18:01
      Wydał kilka płyt z sesjami autohipnoterapii.
      Polecam - żadna ściema i naprawdę działają.
      W Kormoranie na Twardej ( Warszawa ) można kupić za 23 zł ( ale
      działają tylko na odtwarzaczach cd, na kompie nie idą - jakieś tam
      najnowsze zabezpieczenie ).
      Polecam.
    • barwie Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 18:37
      Brakuje mi w artykule jednej ważnej rzeczy: Często liczy się przede wszystkim
      pomoc psychiatry,a w konsekwencji tego leczenie farmakologiczne. To nie działa
      od razu - czasem obliczone jest na lata, ale działa. I nie powinno się tego
      demonizować, bo są to środki, które w końcu przepisuje lekarz i poprzez
      regularne wizyty chorego - ma (a przynajmniej powinien mieć) nad wszystkim
      kontrolę.
    • ilquad Zapraszam na forum 26.02.09, 19:37
      Depresja jest jednym ze sposobów reakcji na stres. Gdy stres mija,
      jest szansa na wyleczenie. Jednak trzeba się nauczyć innych sposobów
      reagowania na stres. Pomagają w tym tabletki, osłabiając uczucie
      stresu, jednak nie wystarczy brać tylko tabletki. Aby pozbyć się
      depresji trzeba chcieć i wytrwać. Jest to piekielnie trudne, jak
      ucieczka fotonu z zasięgu przyciągania czarnej dziury... ale
      możliwe...
    • el_capricho nic nie jest proste, niestety 26.02.09, 19:52
      czasem jest tak, że depresja bliskiej osoby uświadamia nam nasze
      własne lęki, problemy, słabości. może nawet częściej tak jest niż
      inaczej. pierwszą reakcją wówczas nie jest ochrona chorego, tylko
      ocalenie siebie, ucieczka - całkowita, fizyczna lub "wirtualna", gdy
      teoretycznie nadal jesteśmy przy chorym, ale emocjonalnie oddalamy
      się jak najszybciej i jak najdalej.

      z kolei chorzy są skłonni do mniej lub bardziej świadomych szantaży
      emocjonalnych, które przyspieszają ucieczkę bliskich. chętnie
      przeczytałabym porady, jak poradzić SOBIE z depresją bliskiej osoby,
      a nie tylko jak pomóc temu komuś...
    • evelka30 Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 22:04
      mój ojciec jest chory na depresję od paru lat, dość burzliwie to u niego
      wygląda, niejednokrotnie rzucał leki aby napić się wódki, przez ostatnie dwa
      lata brał leki, prawie nie wstawał z łóżka, miał myśli samobójcze. Leki nie
      pomagały więc były zmieniane co 2 miechy, teraz ma górkę, wstaje z łóżka, w
      miarę normalnie funkcjonuje ale jest strasznie agresywny.
      Czytam na forach o chorych ale o tym jak radzi sobie rodzina nikt nie pisze.
      Najbardziej się boję, że ojciec zrobi krzywdę mamie, zabije ją, przecież wie że
      niewiele mu grozi za to bo ma " żółte papiery".
        • evelka30 Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 27.02.09, 16:14
          demencji starcza chyba go nie dotyczy jeszcze -58 lat ma,
          co do tego,ze jest psychopatą...jak wspominam dzieciństwo to rzeczywiście nigdy
          nie było z nim dobrze, pił, miał okresy kiedy się obrażał i nie rozmawiał z
          nikim, a po miesiącu wybuchał i byłą awantura. nie bil nikogo ale groźby były
          częste, z siekierą też kiedyś czekał w alkoholowym amoku...
          wiecie jak radzą sobie rodziny chorych na depresje? jakieś forum może (dla
          rodzin, bliskich)? będę wdzięczna
    • reklama-bolek5 Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 26.02.09, 23:49
      Być może zarządzający państwem są zadowoleni z tych depresji. Bezwolni, wykańczający się po cichu ludzie nie przeszkadzają im. Alternatywą mógłby być przecież bunt! Ja się zaniedbałem to fakt. Podniosłem się po śmierci matki, zaraz potem po separacji z żoną. Dokopania przez Państwo już nie wytrzymuję. Stary, biedny to można wytrzymać. Śmieć we własnym kraju - to już nie. Ale nie odejdę po cichutku. Zamiast wpłacić tę kpinę, podatek dochodowy, o czym napisałem wcześniej, spalę się w kwietniu w sali Urzędu Skarbowego w Olsztynie. Napisałem już, dlaczego. Może ofiara z mego zas... życia
      pomoże innym gnębionym nie tylko przez złodziei, ale także przez "rodaków" na wysokich stołkach. Bo jeśli nie życie to chociaż śmierć może mieć sens. Czyż nie?
      • berloz Re: Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 27.02.09, 08:14
        od ubiegłego roku widzę jak mój stan wpływa na moich najbliższych.
        Po półrocznej przerwie, kiedy już wydawało się, że wszystko jest OK,
        powróciły skołatane nerwy, budzenie się o 4 rano i te mysli
        kołatające sie po głowie praktycznie 24 h na dobę. Może pomyslicie,
        że zbzikowałem, ale w mojej psychice pojawił się jakiś punkt
        graniczny, bliżej nieokreslony w czasie, po którym wszystko mi się
        rozsypie: małżeństwo, praca, rodzina ... Ludzie wychodzili z
        niejednej opresji, ja nie widzę szans dla siebie. Najgorsze dla mnie
        jest to, że nie wiem czy mi przejdzie, jak to ddługo potrwa -
        martwię się, że niszcze swoich najbliższych przez to jaki jestem.
    • xnonorx zestaw zdań pomagających w depresji;) 27.02.09, 08:36
      1. 1200zl na miesiąc to kuupa forsy. Inni grzebią w śmietnikach.
      2. Masz 1200, żonę i dzieci do wyżywienia a "nadciąga kryzys"? - nie
      martw się: nasze kaczki, donaldy i palikoty ciężko pracują żebyś ty
      nie doznał krzywdy.
      3. Nie masz na lekarza i na lekarstwa?!?! Pomyśl jak ewloucja
      wykształciłą nasz układ odpornosciowy. Ty za to jesteś następnym
      elementem tego łąńcucha - co cie nnie zabije to wzmocni.
      4. Wiesz ze do konca życia będziesz zarabiał tylko na jedzenie i
      podatki...i tak będzie do ostatnich twych dni? - nie martw się:
      wiedz że inni odpowiednio spożytkują twoje pieniądze. Przecież
      politycy muszą wypoczywac. Inaczej by im się zle pracowało i
      popadaliby w depresję;)
      :)
    • musicismyradar łatwo powiedzieć... 27.02.09, 11:58
      "Osoby depresyjne są często niezwykle wymagające wobec siebie. Mówiąc potocznie,
      są perfekcjonistami. Uważają, że muszą robić wszystko najlepiej, a jeśli tego
      nie zrobią, to oznacza, że są beznadziejne i do niczego się nie nadają. Dawanie
      sobie prawa do popełniania błędów, akceptacja tego, że jesteśmy po prostu
      ludźmi, to jedna z propozycji profilaktyki depresji."

      Jakie prawo do popełniania błędów? Prawo do popełniania błędów to ma co najwyżej
      wąska grupa ludzi, skupiających w ręku władzę i pieniądze. Normalny człowiek nie
      ma prawa do błędów. Albo jesteś najlepszy, albo jesteś nikim, nie ma taryfy
      ulgowej. Potkniesz się i wszyscy twoi serdeczni przyjaciele nagle przestaną cię
      zauważać. Albo podstawią drugą nogę. Smutna prawda jest taka, że życie
      przeciętnego człowieka nie ma najmniejszego znaczenia, przeciętny człowiek służy
      tylko do napełniania portfela tym, którzy kiedyś nie mieli skrupułów, żeby iść w
      górę po trupach.
      • siwy388 Re: łatwo powiedzieć... 27.02.09, 14:08
        Dziwi mnie pana wypowiedz, ale to depresja tak mówi, nie pan. Raczej bezradność.

        "Normalny człowiek nie ma prawa do błędów. Albo jesteś najlepszy, albo jesteś nikim, nie ma taryfy ulgowej."
        Nigdy nie ugotowałeś przesolonej zupy, Inni są doskonali? We wszystkim? Może nie tak całkiem? Ja widzę dużo partactwa, sam też raczej jakoś wychodzi a nie super. Ti niże w jakiejś dziedzinie, nie ma miejsca na błędy, elektorwnie atomowe i takie tam - ale tu też są błędy, nawet jaskrawe i debilne, jak Carnobyl. To może w pracy, jakiejś nie można popełnić błędu? Ja nie znam takiej pracy... Jak szef tak mówi, to wskazuję że najczęściej można zrobić coś dobrze, c nie znaczy bez błędów, ale świetnie raczej rzadziej, tak jak spieprza się czasem i wskazuję tu kilka jego błędów, szefa, bo nawet szefowie się mylą. A ci co się do tego nie przyznają i mówią że tyrają, takie Dyzmy, to... mam w d...
        Miąłem kiedyś depresję, ale mi przeszło i teraz patrzę inaczej na świat, bardziej denerwuje mnie telewizja pokazująca nieprawdziwe osoby i życie: supermenów, którzy walczą z siłą wariata z Jokerem w nieskończoność i ratują świat, ale nie wiadomo dlaczego, i puste modelki, które udają szczęśliwe.

        "Potkniesz się i wszyscy twoi serdeczni przyjaciele nagle przestaną cię zauważać. Albo podstawią drugą nogę."
        To naprawdę serdeczni muszą być przyjaciele, czy bardzo kochająca żona:( jak bierze nas na dobre, a siebie daje na dopieszczanie. To tacy przyjaciele, czy żona muszą być bardzo atrakcyjni... a jak nie, to... co, wiadomo:(.
        Moi przyjaciele nie wiedzą zbytnio, co robię. Można poszukać grupy, która szwenda się po fortach, zbiera znaczki, czy lubi właśnie to, co ty. A współpracownicy, to może w usa, tam wszyscy są nazywani przyjaciółmi. U nas to, obcy, znajomy z widzenia, znajomy, kolega/koleżanka, bliski kolega/koleżanka, potem przyjaciel, ale to po latach znajomości i z kimś takim to też można się pokłócić, bo nie musimy mieć tego samego zdania. To uważam za normalne i jak ktoś mówi do mnie przyjacielu, to to mnie razi.
        Ostatnio był art w GW o bankowcach, co wciskają usługi i potem klienci tracą mnóstwo pieniędzy. To co mnie zdziwiło, to to, że ich nie zwalniają, by rzucić kogoś winnego na zer klientów. To optymistyczne, bo bank poczuwa się, może nie oficjalnie do złego doradztwa klientom i powinien próbować partycypować w stratach klienta, lub nie brać prowizji od pożyczek, czy obrotu pieniędzmi, które jest winny klient.
        To normalne i wymagajmy normalności, nie perfekcji, a jak już to od siebie, nie od pracowników, małżonków, dzieci i podwładnych, bo tak to z drugiej strony też wymagajmy, tego samego /doskonałości i zaspokajania naszych wyśnionych oczekiwań/ i zróbmy piekło w obie strony.
    • imbirimbi Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję 05.01.10, 12:49
      Ta choroba jest naprawdę straszna, sam mam kilku znajomych, którzy cierpią na
      depresję kliniczną... Ostatnio, żeby dowiedzieć się na ten temat więcej,
      sięgnąłem po doskonałą książkę Patrcika Gale'a "Notatki z wystawy". Powieść,
      która w niesamowity sposób zgłębia i przedstawia to, co dzieje się w psychice
      chorego oraz jego bliskich. Naprawdę polecam.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka