nick3 27.04.09, 21:26 Zdziwiłbym się, gdyby winowajcy się przyznali;-) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
funstein Kryzys wywołali mężczyźni 27.04.09, 22:46 kryzys wywołały kobiety przez swój bezkrytyczny konsumpcjonizm. Sąsiadka ma to ja też muszę mieć i tak się nakręca spirala sztucznego popytu, która musi kiedyś pęknąć. Faceci są winni o tyle, że nie gonią swoich kobiet do zajęć zmniejszających zazdrość - takich jak gotowanie i sprzątanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Kryzys wywołali mężczyźni 27.04.09, 23:07 Ależ to, co piszesz (pomijając głupie i złośliwe zdanie 2) jest całkowicie zgodne z tym, o czym gość mówi. (Dla każdego, kto czytał, powinno to być jasne) Jemu nie chodzi o żadne "baby przeciwko chłopom" (jak utrzymuje obiegowa antykrytyczna klisza), tylko o patologiczny system kulturowy, budowany od wieków przez dominację mężczyzn, ale podtrzymywany dziś w równym stopniu przez mężczyzn i kobiety oraz chyba w równym stopniu zafałszowujący życie obu płciom. Głupie kobiety, o których mówisz, są niezbędnym produktem patriarchatu. Bez nich by się nie utrzymał. Odpowiedz Link Zgłoś
corgan1 ale z okresu boomu kobiety też nieźle skorzystały 28.04.09, 02:12 chyba nikt mi nie wmówi że te tysiące bankierów i urzędasów którzy zgarniali wysokie pensje, prowizje i odprawy jest homoseksualistami i nie mają żon, kochanek ect? Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 09:46 Stek bzdur i pseudowynurzeń, które nijak się mają do rzeczywistości. On-ona sam-sama sprowadza kobiety do roli bezmózgich idoitek ślęczących nad Elle i dla których głównym problemem jest wybór koloru błyszczyka... Litości!! Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 09:49 dokończę, bo mi wysłało w pół postu ;) Co do kryzysu- w bankowości pracuje mnóstwo kobiet, zresztą świetnie sobie radzą, więc zwalanie winy na mężczyzn jest głupotą kolejną. Odpowiedz Link Zgłoś
agatsu Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 10:30 To nie o ostatnim kryzysie finansowym, raczej o ogolniejszym kryzysie wartosci. Ktory w szczegole moze byc tez odpowiedzialny za ostatni kryzys finansowy ;)))) Akademickie, humanistyczne spojrzenie. Nie powiem, ze jakos mi szczegolnie bliskie, ale opowiadanie o kobietach w bankowosci nie ma zupelnie nic do patriarchatu. Kobiety tez tkwia w patriarchacie, a niektorym wychodzi to nawet lepiej niz mezczyznom. Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 11:05 I takie akademickie są te pierwotne siły, kręgi życia i energie, pierwiastki męski i żeński? Nie łykam tych kobiecych mocy, sił witalnych i innych cudów- kobiety i mężczyźni naprawdę minimalnie się różnią, zwłaszcza współczesnie kiedy tak naprawdę to osobowość androgyniczna wychodzi na prowadzenie, a coraz trudniejsze jest wyodrębnienie cech męskich i żeńskich. To te "pierwiastki" itp. tworzą podziały, a kult kobiety, walka o równouprawnienie dla mnie są pustymi śmeisznymi hasłami- mówić dla mówienia, ale może to dlatego, że mnie realnie nigdy dyskryminacja nie dotknęła ani nie widzę jej na codzień (ba, wręcz czasem szkoda mi biednych, dyskryminowanych mężczyzn!!)- na uczelni nie jestem gorsza od studentów mężczyzn- moja promotorka jest kobietą- uznaną specjalistką, w pracy liczą się umiejętności, ba codziennie mogę mieć casual friday ;)). Defincja patriarchatu jest prosta- dominujące, główne miejsce w danej społeczności zajmuje mężczyzna. To te kobiety kierownicy, dyrektorzy, prezesi skąd się biorą? Z sufitu? Zamiast biadolić jak jest źle (jeśli realnie nie jest źle) wolę robić to co lubię z pasją i zaangażowaniem- wolę sama do czegoś dojść... Przy okazji wrzucanie wszystkich kobiet do jednego worka jest jedną wielką bzdurą, zwłaszcza przypisując im cechy takie jak w ww. wywiadzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
agatsu Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 14:39 Definicje patriarchatu bywaja rozne. Niektorzy traktuja patriarchat jako dominacje wartosci uznanych za "meskie". I chyba o tym mowa w artykule. Wytaczanie armat na szeroko pojety feminizm jest raczej nie na miejscu :))) Artysta/ka opowiada jak postrzega swiat, ot co :) BTW, nie wiem gdzie znalazlas "wrzucanie kobiet do jednego worka", nikt tu tego nie napisal. Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 16:24 Chociażby cała odpowiedź na "Jakie byłyby jego główne wytyczne?" jest w tonie, który narzuca kobietom określone role, cechy. Jest to typowo stereotypowe myslenie- sztuczny podział oparty tak naprawdę o dawne wierzenia i dawne określenie ról. Obecna psychologia wyraźnie się od tego odżegnuje, nie ma reguł, nie ma cech męskich i kobiecych, bo dzięki wejściu przez kobiety w nowe role, nie tylko matki, opiekunki ogniska domowego. Co innego odwoływać się do wartości, a co innego trwać w przypisywaniu tych wartości płciom. Kolejna rzecz, która mnie osobiście razi- kobieta jako twórca, kreator- mimo, że dzieworództwo dopiero u myszek wykombinowano, kobiety od wieków sobie przypisują wspaniały początek życia, jakby udziału mężczyzny nie było w tym wszystkim. Konsekwencje myślenia "huśtawkowego" - stawiającego to jedną to drugą stronę w poszczególnych działaniach, zamiast traktowania równorzędnego mogą być niefajne. Poza tym ciężko nie przyznać, że usiłuje wejść na teren filozofii, ale moim zdaniem z marnym skutkiem- ogólnie wywiad o niczym Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Czy istnieją kobiety? 28.04.09, 18:41 Wychodzisz z założeń tradycyjnego oświeceniowego rozumienia emancypacji: abstrakcyjnej równości arbitralnie wybierających podmiotów. Może nawet będziesz chciała powiedzieć, że "innej emancypacji nie ma". Tylko że łatwo pokazać, że tak rozumiana emancypacja wywodzi się z bardzo zakorzenionego w patriarchacie racjonalistycznego rozumienia podmiotowości człowieka. Ponadto można też pokazać, że takie "oderwane" rozumienie człowieka jest błędne (konserwatyści pokazują to dość dobrze, tylko głupie wnioski z tego wyciągają). Szczególnie widać to właśnie w przypadku próby zastosowania owego "abstrakcyjnego" pojęcia emancypacji do sprawy kobiet. Bo z jednej strony okazało się, że one najczęściej tak pojętej (w gruncie rzeczy patriarchalnej) emancypacji najczęściej po prostu nie chcą (nie chcą "na traktory"). Z drugiej zaś strony - wbrew przeciwni(cz)kom feminizmu - trudno nazwać realnym równouprawnieniem sytuację, w której w sejmie (instytucji wyrażającej nasze społeczne samostanowienie) jest 90% mężczyzn i tylko 10% kobiet. To, co mówi Antony, "próbując wejść na teren filozofii", może być pewnym wytłumaczeniem tej dziwnej sytuacji. Teza o istnieniu nienarzuconych odmienności pomiędzy płciami i to odmienności w sferze wartości i postrzegania świata właśnie, nie musi być wcale tezą przeciwnika swobód i samorealizacji indywidualnej. W przeciwieństwie do różnic "klasycznych" (propagowanych przez antyfeministycznych zdroworozsądkowców) różnice te wcale nie muszą być "zerojedynkowe", mogą dopuszczać spektrum ciągłości (i to na dodatek niekoniecznie na jednowymiarowej skali). Nie muszą być racjonalnie uchwytne (racjonalizm jest patriarchalny), czyli nie muszą być dookreślone projektowo ("ty jesteś/masz być taki, a ty taka"), a pomimo tego mogą być zupełnie realne. Oczywiście różnice te nie muszą się pokrywać z naszymi dzisiejszymi stereotypami (tak jak wiemy dziś, że niekoniecznie "esencją kobiecości" była Kalina Jędrusik śpiewająca "Bo we mnie jest seks";- ) Choć kiedy to śpiewała, pewnie tak myślano). Jeśli jednak ktoś przyjmie, że jest tu tylko "sztuczny podział" ("Obecna psychologia wyraźnie się od tego odżegnuje [...] nie ma cech męskich i kobiecych"), to paradoksalnie właśnie utwierdzimy obecną sytuację wykluczenia kobiet. Powie się wtedy, tak jak ty, że "nie ma żadnego patriarchatu", a to, że kobiety się nie realizują w kapitalizmie w równym stopniu co mężczyźni, jest tylko winą ich własnego wyboru, bo możliwości przecież mają równe (nota bene to też nie jest prawda). "Po prostu taki jest świat" - się powie - że aby osiągnąć równy status z innymi trzeba iść "na traktory" (założmy już dla uproszczenia, że do "traktorów" dostęp mamy równy). Czy jednak jest to świat, w którym kobiety i mężczyźni są w równym stopniu "u siebie"? Właśnie założenie o narzuconym i sztucznym charakterze wszelkiej odmienności między płciami rodzi ślepotę na fakt, że obecne urządzenie świata nie pozwala w równym stopniu go współkształtować jednostkom o żeńskim i męskim typie samorealizacji. Wycieczka Antony'ego "na teren filozofii", choć popularna i poetycka w formie, może więc nie jest taka głupia jak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka Re: Czy istnieją kobiety? 01.05.09, 13:56 nick3 napisał/a: > Wychodzisz z założeń tradycyjnego oświeceniowego rozumienia > emancypacji: abstrakcyjnej równości arbitralnie wybierających > podmiotów. (...) > Wycieczka Antony'ego "na teren filozofii", choć popularna i >poetycka w formie, może więc nie jest taka głupia jak myślisz? Nick3, swietnie napisane, ale nie oczekuj, ze przekonasz ritsouko. Jest mloda, inteligentna,dobrze sie uczy, ma promotorke kobiete, pewnie fachowa i rozsadna, i na pewno pisze prawde, kiedy twierdzi, ze nie doswiadczyla dyskryminacji. Bierze pars pro toto, ale jeszcze o tym nie wie. Napisze dobra magisterke, zacznie szukac pracy, ufna w moc swojego rozumu, wage osiagniec i w to, ze nijakiego patriarchatu nie ma. Jak pare razy odpowie na pytanie: kiedy pani planuje dziecko? - to moze bedzie sklonna do modyfikacji swojego oswieceniowego paradygmatu. Nie mowiac juz o tym, ze zobaczy, jak po szczeblach kariery zaczna ja wyprzedzac jej koledzy, ktorych na studiach uwazala za idiotow. Odpowiedz Link Zgłoś
konto_do_pisania Kryzys wywołali mężczyźni 28.04.09, 12:01 Zanim zanurzymy sie w ocean seksistowskich bredni na temat tego, czy kryzys wywolali mezczyzni czy kobiety warto moze zdobyc podstawowa wiedze na temat tego, czym jest wspolczesna konstrukcja pieniadza i jak podstawowy paradoks w niej zawarty nieuchronnie sie do kryzysu przyczynia. Wspolczesnie uzywany srodek platniczy nie jest pieniadzem, a dlugiem. Z definicji. Wszystkie istniejace w gospodarce pieniadze sa jedynie papierem dluznym, obciazonym koniecznoscia splacenia go w wiekszej ilosci, niz wynosi jego wartosc. Wynika z tego nieuchronnie, ze dlug gospodarki wobec bankow nigdy nie moze zosta splacony i musi rosnac wykladniczo do nieskonczonosci. Aby to pojac, trzeba rozumiec kilka podstawowych faktow ktorych istnienia wiekszosc ludzi nawet nie podejrzewa. Polecam filmik na poczatek: video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830 i ewentualnie troche tekstow z tej strony: www.barter.org.pl/publikacje.php Nawiasem mowiac wszystkie one powstaly na kilka lat przed kryzysem. Podobnie jak film. Odpowiedz Link Zgłoś
dziedzicznacytadelafinansjery Plecie trzy po trzy - a ciemny lud och i ach 28.04.09, 17:07 Bzdury jakieś opowiada, trzepie na tym kasę - i biznes się kręci. A ludzie coraz bardziej skołowani chodzą - stą tee wszystkie frustracje, pijaństwa, narkomanie, rozwody, sodomie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Jedyny reprezentant "ciemnego ludu" - pozdrawia. 28.04.09, 18:58 Wiem wiem... Za Franco, panie, to ludzie pion moralny trzymali! wyborcza.pl/51,76842,4616908.html?i=1 Żadnych flustracji i inszych sodomii nie było, panie, i było dobrze, a tu te żydy przyszły i narobiły... :-) Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
konto_do_pisania Re: Jedyny reprezentant "ciemnego ludu" - pozdraw 28.04.09, 21:19 To sie jakos ma do tematu? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Jedyny reprezentant "ciemnego ludu" - pozdraw 28.04.09, 21:57 Zapytaj mojego przedmówcę, samoustanowiony moderatorze. To on tak widzi temat, więc mu odpowiedziałem. A tak z ciekawości: dlaczego najpotrzebniejsze wydało ci się odpowiedzieć akurat na ten mój post, któremu możesz zarzucić że (podobno) odbiega od tematu?:) Odpowiedz Link Zgłoś
konto_do_pisania Re: Jedyny reprezentant "ciemnego ludu" - pozdraw 28.04.09, 23:18 Przez pomylke. To miala byc odpowiedz na post twojego przedmowcy tylko mi sie zle wkleilo. Odpowiedz Link Zgłoś
gangsta_rydzyk Kryzys wywołali mężczyźni 30.04.09, 10:17 trudno nie zgodzic sie z anthonym patrzac co dzieje sie na swiecie, nie mowie ze kobiety sa bez winy - te glupie sa pewnie tak samo odpowiedzialne za patologie obecnego systemu co mezczyzni. Odpowiedz Link Zgłoś