wen_yinlu
17.05.09, 11:35
Zauważyłam, że sporo moich koleżanek, wliczając w to również mnie ma lub miało
kiedyś bardzo zmysłowy stosunek do kobiet - niezupełnie w kontekście dzikiego
seksu, ale raczej przyjemnych, subtelnych doznań... związanych np z dotykiem
gładkiej, pachnącej skóry, pocałunkiem w policzek, głaskaniem, wmasowywaniem
kremu do opalania w ciało, wtulaniem twarzy w długie włosy, przytulaniem w
pokoju pachnącym kadzidłem.
Mi samej po zamknięciu oczu kobieta kojarzy się z pięknym zapachem,
miękkością, gładkością, łagodną i otulającą stroną przyjemności.
Z drugiej strony spotykało się też silne fascynacje osobowością bez dodatku
"cielesnego", sama w sumie zauroczona byłam kiedyś nauczycielką ze studiów -
miała charyzmę, była w jakiś sposób nonszalancka, bardzo inteligentna, lubiła
żywe dyskusje i oryginalne pomysły... potem zaczęło podobać mi się to jak się
ubiera, jak spina włosy, jak do mnie mówi po imieniu... takie tam głupstewka :)