Matka, Żona, Żywicielka

27.06.09, 13:15
Tomek i Maria - układ partnerski.

Policzmy - pobrali się 25 lat temu.
Córka najstarsza - 20 lat.
Mąż nie pracuje od 7 lat.
Żona pracowała do urodzenia dziecka.

Stąd: 5 lat pracowali oboje, potem tylko Tomek pracował przez 13 lat, teraz od
7 lat pracuje Maria.

Tomek przejął obowiązki domowe. To niejest Bundy ani Kiepski. Gotuje, sprząta,
zajmuje się domem i dziećmi.

Nie rozumiem, skąd więc ten ból w głosie Marii i to nastawienie artykułu -
pokazywanie pasożyta. Tomek się spełnia w domu, a Marii doskwiera kierat
codziennej pracy? A jak było wcześniej? Bo ani słowa o tym. A pewnie nie było
miło skoro tak łatwo przejął obowiązki domowe, pewnie też wbrew docinkom
rodziny (że zajmuje się niemęskimi sprawami).

To na co oboje cierpią, to brak porozumienia. Ale to co Maria robi - zarzuty -
poszukaj sobie pracy, bo mi ciężko - są śmieszne. On też pracuje. Ciężko.
Praca w domu to przecież etat? 25 lat żyli ze sobą, bazując na nastoletnich
uczuciach i nie wypracowując sobie poważniejszych podstaw komunikacji i
zrozumienia, to ich sprawa.

Tylko proszę Wyborczą o odrobinę bardziej wnikliwe analizy tematu. Chętnie
poczytałbym, jak się czuł Tomek 7 lat temu. I jak postrzega obecnie sytuację
swoją i żony. Jechanie po linii wyzysku kobiety w patriarchalnym
społeczeństwie już nie wystarcza, a często jest jak uderzenie cepem - niecelne.
    • gondra Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 14:34
      Taki antyfeministyczny tekst w pretendujących do miana feministycznych WO.:)

      Co do sytuacji Marii - nie dziwie sie komentarzom dotyczącym utrzymywania
      darmozjada. Mąż z artykułu wyłania sie jako taka ofiara losu.
      Imo sytuacja gdy jedna osoba utrzymuje cały dom ma sens w przypadku
      konieczności zajęcia się małymi dziećmi lub gdy osoba pracująca ma pewną i
      dobrze płatną pracę (chociaż w tym przypadku ja i tak popieram dążenie do
      posiadania własnego grosza). A tu mamy niezaradnego faceta, 2000 zł na 4 osoby
      i dwie dorosłe córki.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Gdyby zamienić płcie bohaterów... 03.07.09, 16:09
        Bardzo ciekawe, gdyby zamienić płcie bohaterów, to wszyscy pomyśleliby, że
        wporzo rodzina. Co prawda jedyny żywiciel trochę za mało zarabia, ale to
        powinien postarać się o lepszą pracę - jaki z niego mężczyzna?! Mężczyzna
        powinien utrzymywać rodzinę. Jego żona tak się poświęca, przecież wybrała swoje
        powołanie - dbanie o ognisko domowe...

        O ups, przepraszam - tutaj kobieta jest żywicielką... Powinna postarać się o
        lepszą pracę - cóż z niej za kobieta, skoro nie potrafi utrzymać rodziny? Jej
        mąż tak się poświęca, przecież wybrał swoje powołanie - dbanie o ognisko domowe...

        ;-)))
        • ukiyo każdy facet 03.07.09, 22:13
          no to sobie pomyslcie kobitki, że każdy facet tak własnie na co dzień ma. trzymam kciuki za feministki.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: każdy facet 03.07.09, 23:49
            ukiyo napisał:

            > no to sobie pomyslcie kobitki, że każdy facet tak własnie na co dzień ma. trzym
            > am kciuki za feministki.

            Jak najbardziej. Dlatego zawsze twierdziłam, że obecny system, nawet jeśli
            nazywamy go patriarchalnym, krzywdzi mężczyzn.
            • gondra Re: każdy facet 05.07.09, 18:23
              Ależ ciekawe spostrzeżenie!:DDDDD
        • gondra Re: Gdyby zamienić płcie bohaterów... 05.07.09, 18:22
          Kto to jest "wszyscy", Ty i Twoi znajomi? Dla mnie leń i pasożyt to leń i
          pasożyt, bez względu na płeć. Gdyby facet zarabiał 2000 zł, a żona siedziała w
          domu przy dwóch dorosłych dzieciach, to myślałabym identycznie.
    • triss_merigold6 Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 15:53
      Taki drobiazg - pani nie pracując zawodowo zajmowała się dwójką
      małych dzieci. Pan za wiele obowiązków przy pełnoletnich
      dziewczynach (które same dorabiają) nie ma. Pan nie jest na urlopie
      macierzyńskim ani wychowawczym ergo przesiedziane w domu lata w
      żaden sposób nie liczą się do emerytury, której zapewne mieć nie
      będzie wcale. Oznacza to, że o ile nie zabije go szybki wylew,
      będzie wisiał na córkach i żonie do końca życia.
    • echtom Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 16:54
      > On też pracuje. Ciężko. Praca w domu to przecież etat?

      Hmm, nad kobietą pracującą zawodowo, prowadzącą dom i zajmującą się do tego małymi dziećmi jakoś nikt się specjalnie nie rozczula.
      • triss_merigold6 Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 17:01
        A w ogóle to cudny posag córki wniosą w dorosłe życie - matka będzie
        mieć nędzną emeryturę a tatuś wcale, więc na dzien dobry każdy ich
        budżet rodzinno-związkowy będzie obciążony koniecznością dawania
        kasy rodzicom. I to nie ze względu na dramatyczne wypadki losowe
        tylko z powodu lenistwa tatusia. Z serca radzę im wyjechać
        wystarczająco daleko.
        • echtom Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 17:06
          Dokładnie. Mnie zbulwersowało, że córki m u s z ą pracować, bo tatusiowi się nie chce. Jacek z drugiej części artykułu wypada lepiej - przynajmniej wykonuje konkretną pracę, opiekując się dzieckiem, i jest szansa, że poszuka zarobkowej, kiedy mała pójdzie do przedszkola. Chyba że w nim też rozwinie się "syndrom zasiedzenia"...
          • triss_merigold6 Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 17:18
            O ile jestem w stanie zrozumieć chęć osobistej opieki nad dzieckiem
            do roku to dłużej się IMO ekonomicznie nie kalkuluje. Pani zarabia
            3,5 tysiąca albo mniej na 3 osoby. Gdyby facet dokładał 3,5 tys a na
            niańkę wydawali warszawskie 2 tysiące to i tak zostałoby im więcej
            kasy niż obecnie minus frustracja jaką teraz odczuwają. A niańki
            dobrej i odpowiedzialnej można spokojnie poszukać, nie wszystkie są
            beznadziejne.
            • gondra Re: Matka, Żona, Żywicielka 27.06.09, 18:56
              A ja uważam, że fajnie opiekować się dzieckiem do czasu przedszkola i jeśli ktoś
              chce to proszę bardzo. W drugim przypadku problemem jest nastawienie żony, która
              chyba wewnętrznie nie jest w stanie zaakceptować takiej "zamiany ról". Bo o
              zamianach ról miał być tekst, ale tylko drugi przykład podpada pod taką
              definicje, pierwszy przykład to jest jakaś tragedia, ja sie nie dziwie
              frustracji tej kobiety z mężem niezaradnym leniem "jakoś to będzie".
            • czarnyzajaczek Re: Matka, Żona, Żywicielka 10.07.09, 16:35
              > O ile jestem w stanie zrozumieć chęć osobistej opieki nad dzieckiem
              > do roku to dłużej się IMO ekonomicznie nie kalkuluje. Pani zarabia
              > 3,5 tysiąca albo mniej na 3 osoby. Gdyby facet dokładał 3,5 tys a na
              > niańkę wydawali warszawskie 2 tysiące to i tak zostałoby im więcej
              > kasy niż obecnie minus frustracja jaką teraz odczuwają. A niańki
              > dobrej i odpowiedzialnej można spokojnie poszukać, nie wszystkie są
              > beznadziejne.
              + dodatkowy efekt uboczny, tzn. żadne z rodziców nie zna swojego dziecka... każdy najmądrzejszy kiedy radzi innym
          • ambivalent Re: Matka, Żona, Żywicielka 30.06.09, 17:44
            Corki nie maja po 5 lat, zeby to moglo zbulwersowac. Dorosle sa,
            moga pracowac na swoje zachcianki. Na jedzenie i lozko pracowac nie
            musza. Zakladam, ze wg ciebie dzieciom nalezy sie kasa od rodzicow?

            A to, ze ojciec nie chce pracowac to juz inny temat.

            echtom napisała:

            > Dokładnie. Mnie zbulwersowało, że córki m u s z ą pracować, bo
            tatusiowi się
            > nie chce. Jacek z drugiej części artykułu wypada lepiej -
            przynajmniej wykonuje
            > konkretną pracę, opiekując się dzieckiem, i jest szansa, że
            poszuka zarobkowej
            > , kiedy mała pójdzie do przedszkola. Chyba że w nim też rozwinie
            się "syndrom z
            > asiedzenia"...
            >
            • echtom Re: Matka, Żona, Żywicielka 30.06.09, 21:28
              Dorosle sa,
              > moga pracowac na swoje zachcianki.

              Dokładnie - mogą, nie muszą. Zauważ, że jedna z nich nie jest jeszcze pełnoletnia, więc ma ograniczone możliwości podejmowania pracy. Mnie bulwersuje właśnie to, że przyczyną nie jest jakaś tragiczna sytuacja w domu (np. śmierć czy choroba rodzica), tylko lenistwo ojca, który przerzuca odpowiedzialność finansową na barki uczących się dzieci.
              Sama też pracowałam w wakacje od 18. roku życia, na studiach także w roku akademickim. Pracowałam, bo miałam takie ambicje, bo zawsze lubiłam mieć własne dochody itp, a nie dlatego, że matka nie wyrabiała, bo staremu nie chciało się d... ruszyć.
    • nameja Cóż można robic w domu jak nie ma 27.06.09, 17:49
      w nim dzieci?? Niewiele. Chyba, że na wsi. Można hodować kury, uprawiać własne
      warzywa...Leń! Patentowany leń! Z kolei tata małego dziecka OK.
      • echtom Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 27.06.09, 19:24
        Można oglądać telewizję.
        • sundry Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 27.06.09, 19:43
          Nie mówiąc już o siedzeniu na forum:D
          • meg303 Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 28.06.09, 00:39
            Opieka taty nad małym dzieckiem OK. Ale obijanie się w domu zdrowego ojca
            dorosłych dzieci jest nie do zaakceptowania.
        • baba67 Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 04.07.09, 16:07
          Nie chce bronic tego ojca doroslych corek, ale zwrocic trzeba uwage na to ze nie
          tylko pracowal calkiem dlugo, ale tez i zarabial bardzo dobrze skoro to z jego
          dochodow wybudowali dom. Nie tylko byl w stanie utzrymac zone z dwojgiem dzieci
          ale i dom zbudowac. Ten dom odziedzicza po nim corki.
          Zastanawia mnie tylko zmiana osobowosci tego pana. gdyby byl jakims anemicznym
          urzedniczyna od przekladania papierkow i popijania kawki tobym teobecna postawe
          zrozumiala. Ale to jest facet,ktory malo ze mial wlasna firme to jeszcze bardzo
          dobrze zarabial. Firma padla, bo zmienila sie koniunktura, a nie dlatego ze
          gosc sie obijal. I nagle...marazm. Taki facet siedzi w domu zmywa gary i TV
          oglada. Ja bym sie na miejscu zony zainteresowala jego zdrowiem-preciez tu
          zmiana osobowosci nastapila-moze to kwestia tarczycy wady serca hormonoe,
          cholera wie...
          • gondra Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 05.07.09, 18:24
            Albo może rozmowa z psychologiem by mu się przydała.
          • echtom Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 05.07.09, 19:28
            > Zastanawia mnie tylko zmiana osobowosci tego pana.

            Może to jest odpowiedź?

            forum.gazeta.pl/forum/w,567,97214774,97224250,Re_No_dobra.html
            • baba67 Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 06.07.09, 09:41
              No wlasnie, tez mi cos takiego przyszlo do glowy,choc depresja kojarzy nam sie z
              totalnym zalamaniem, niechecia do robienia czegokolwiek,lezeniem godzinami w
              lozku tp, ale przeciez to moze byc jakas inna lzejsza forma depresji, ktora
              sprawia ze czlowiek czuje sie zagubiony, nie ma pewnosci siebie, widzi sie jako
              nieudacznika, ktorego nikt nie zechce .
              Ale moze przyczyny sa fizyczne.
          • czarnyzajaczek Re: Cóż można robic w domu jak nie ma 10.07.09, 16:41
            > dobrze zarabial. Firma padla, bo zmienila sie koniunktura, a nie dlatego ze
            > gosc sie obijal.

            paradoksalnie - może właśnie dlatego, że nie miał wpływu na to czy mu coś wyjdzie czy nie, to jest dla facetów bardzo frusdtrująca sytuacja, świadomość że robię wszystko jak najlepiej potrafię a z nieprzewidywalnych przyczyn wszystko się wali, albo nie wiedzieć dlaczego - po prostu poczucie nie panowania nad sytuacją
    • zawsze.aliks Matka, Żona, Żywicielka 28.06.09, 16:55
      Zdrowy, leniwy, nieobarczony małymi dziećmi darmozjad, spędzający
      dni przed telewizorem, kontroluje wspólne konto, które zasila
      wyłącznie żona, i jeszcze śmie pytać na co wydała pieniądze?! Koniec
      swiata.
    • qv8 Matka, Żona, Żywicielka 28.06.09, 18:13
      ciekawy temat, szkoda że tekst tak nieskładnie napisany. albo autorka sie za
      dużo naczytała o postmodernizmie albo po prostu niechlujnie to napisała.
    • sir.vimes zajmuje się dwudziestoletnimi dziećmi? 28.06.09, 20:46
      "Tomek przejął obowiązki domowe. To niejest Bundy ani Kiepski. Gotuje, sprząta,
      zajmuje się domem i dziećmi."

      ciekawe:) Czego takie dwudziestoletnie dziecko wymaga? Karmienia, przewijania,
      wstawania do niego w nocy?
    • lena575 Matka, Żona, Żywicielka 29.06.09, 01:50
      Dla mnie jest to obraz tego,że żadnej rodziny nie powinna utrzymywać
      jedna osoba!!! Ani kobieta ani mężczyzna. Ludzi zjada stres przed
      rachunkami, utratą pracy. Czy to kobietę czy mężczyznę. Rozumiem,
      dwa-trzy lata na odchowanie dziecka do wieku przedszkolnego.
      • echtom Re: Matka, Żona, Żywicielka 29.06.09, 08:41
        No wiesz, jeśli ma się wyniesiony z domu posag, wysokie, stabilne dochody i systematycznie powiększane oszczędności, można sobie pozwolić na taki luksus. Nie ironizuję, bo niektórzy ludzie naprawdę tak mają.
    • fior_laka Starego psa się nie wyrzuca 14.07.09, 07:40
      Jestem pełna uznania i szacunku dla kobiet i tych przedstawionych w artykule,
      i innych, które same utrzymują rodziny. Polki to mądre i dzielne kobiety. Co
      do męzczyzn a artykułu. Cóż. Myślę, że nie można tak łatwo oceniać - nierób,
      leń. Ten pan potrzebuje pomocy specjalisty, kogoś, kto pomoże mu odzyskać
      wiarę w siebie, bo podejrzewam, że o brak takowej tu chodzi. Oczywiście musi
      sam tego chcieć i przekonanie go do zwrócenia się o taką pomoc będzie chyba
      najtrudniejsze. I jeszcze jedno. W takich sytuacjach nie należy słuchać
      durnych i bezpodstawnych zabobonów typu: "mężczyzna musi mieć swoje trzy
      grosze bo inaczej co to za mężczyzna" albo "mężczyzna niepracujący to nie
      mężczyzna". Mężczyzna też człowiek i ma takie samo prawo się załamać, jak
      kobieta. Tylko mężczyźni przeżywają to inaczej. Tak czy owak powodzenia.
      • dhirkae Re: Starego psa się nie wyrzuca 27.07.09, 08:59
        "Starsza, zaoczna studentka skandynawistyki, pracuje jako barmanka. "

        Na podstawie tego zdania można przypuszczać, że ten artykuł to fikcja.
        Nigdzie w Polsce NIE MA zaocznej skandynawistyki ;)
        Pewnie autorowi nie chciało się sprawdzić...:)
        • norge.sverige Re: Starego psa się nie wyrzuca 02.08.09, 18:01
          Ano własnie, mnie to tez zaciekawiło. Sama wybieram sie na ten
          kierunek, i jest on jedynie w wersji dziennej, na UG. Zostaje SWPS,
          ale tam studia kosztuja krocie, więc cały biznes byłby bez sensu
          patrząc z punktu ekonomicznego, bo panna studentka płaci za studia
          prywatne gdyz nie dostała się na państwowe. Żaden heroizm.
          • asaofetida Re: Starego psa się nie wyrzuca 29.10.09, 12:10
            A ja go rozumiem. Bo kiedys pracowalam potem urodzilam dziecko i
            nadal siedze w domu. Dziecko ma 6 lat i wlasnie zamierzam cos
            poszukac. Ale wierzcie mi to jest bardzo trudne tak wrocic do pracy
            po takim okresie siedzenia.
            • asaofetida Re: Starego psa się nie wyrzuca 29.10.09, 12:15
              Nigdy nie bronie facetow ale tym razem jestem po jego stronie. Bo ta
              jego zona za bardzo narzeka. Corki sa juz duze wiec nie musi az tak
              myslec o domu. Maz w domu wszytsko robi, corki tez moga pomoc. Wiec
              pracujaca zona niech poprostu pracuje. A ze maja malo pieniedzy. No
              coz mozna takze wyzyc z malej ilosci pieniedzy. Przynajmniej maja
              dom i ogrodek. A maz moze jeszcze jakas prace podlapie. i to
              porownanie do starego psa mi sie nie spodobalo. Troche szacunku.
              czlowiek nawet jak nie zarabia jest czlowiekiem!
    • gruszka333 Starego psa się nie wyrzuca 25.05.10, 21:17
      Ja tak zakreślałam dla siebie przez parę miesięcy,wiem co się czuje gdy
      słyszysz po drugiej stronie,nieaktualne,jest pani za stara, nie doświadczona
      itd.W tych ciężkich dla mnie czasach,dużym oparciem dla mnie był poradnik
      psychologiczny SENS
Pełna wersja