Dodaj do ulubionych

Z którego świata jesteś, kobieto?

11.08.09, 11:38
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
        • maruda.r Czy to jest w ogóle choroba? 12.08.09, 12:16
          bogulo2 napisał:

          > ludzie są jednak dziwni. ubzdurają sobie jakiś ideał i leczą wszystkich od nieg
          > o odbiegających

          *****************************

          Otóż to. Seksoholizm na chorobę nie wygląda. Nie ma też o co drzeć szat. Jeżeli
          panie są zawiedzione, to niech się rozwiodą i po kłopocie.

          • lustro.z.mosiadzu Re: Czy to jest w ogóle choroba? 13.08.09, 01:37
            niewiem czy cos takiego jak seksoholizm istnieje, chyba raczej brak sklonnosci do monogamii lub brak "wyszalenia sie" w mlodosci. pruderyjnosc kobiet tez jest nie bez znaczenia. co jest zlego w ogladaniu filmow? mozna to robic razem, jest nawet fajniej. dlaczego kobiety tak rzadko chca robic rozne zakrecone rzeczy? bawic sie godzinami, poznawac swoje miejsca, nie chce tu pisac nic wulgarnego, ale faceci lubia pewne rzeczy, zwlaszcza francuskie i to sie od wiekow nie zmienia! co jest zlego w mysleniu o seksie godzinami i bawieniu sie swoim cialem? "masturbacja jest problemem" - nie, nie jest problemem jest najlepszym sposobem dla kazdej kobiety na odkrycie tego co lubi. wiem to z wlasnego doswiadczenia. moze troche mniej "zblizen pod koldra" a troche wiecej zabawy, spontanu i erotyki :)
            • aqualung_my_friend Huge vagina, czyli kobietom nie zależy na seksie! 13.08.09, 10:51
              Gdy mężczyźnie nie chce się seksu jest określany terminem impotent. Gdy kobiecie
              się nie chce, mówi że ją boli głowa itd itp. Innymi słowy mężczyzna ma psi
              obowiązek być zawsze gotowy, a może kobieta łaskawie na niego spojrzy. Kobiecie
              nie zależy na seksie. Ona potrafi brać tabletki antykoncepcyjne choć wie, że po
              nich seksu jej nie chce się wcale. Mężczyzna takiej tabletki nie wziąłby do ust
              za żadne skarby. Osobiście uważam, że należy to zmienić. Jeśli kobiety nas
              kochają to niech dbają o siebie czyli o mnie. (Nie zależy mi na tym aby były
              piękne tak że wszystkim koleżankom kapcie pospadają. Zależy mi na tym aby
              chciało im się seksu i abym czuł się kochany).

              Na marginesie: zmiany stereotypów zaczął Woody Allen gdy w filmie mówi: "to nie
              ja mam małego, tylko ty wasz wielką".
              • melan2 Re: 13.08.09, 11:25
                Zadziwiający jest brak wiedzy na temat tak poważnej i tak dziś szeroko
                rozpowszechnionej choroby :)
                Może będzie wam ciężko uwierzyć, ale seksoholikowi, podobnie jak alkoholikowi
                jest z reguły baardzo źle w życiu... i muszą o tym zapomnieć... Podobnie jak ich
                chorym najczęściej na współuzależnienie żonom (co pogłębia się nawet bardziej
                przy boku seksoholika, bo chodzi o tak delikatną materię jak życie intymne)
                Niestety choroba ta ma bardzo często korzenie na długo zanim mężczyzna osiągnie
                pełnoletność...
                Polecam wszystkim ignorantom ( a może i okłamującym się wciąż seksoholikom ;)
                przykładową lekturkę pornografia.ovh.org/piotr_barczak/
                • melan2 Re: 13.08.09, 11:40
                  Tutaj można przekonać się jakie piekło przechodzą niektórzy walcząc z wszelkimi
                  uzależnieniami seksualnymi... www.onanizm.pl/
                  Ciąg dalszy z uzupełniania braków wiedzy
                  :)facet.dlastudenta.pl/artykul/Seksoholizm_Nie_tylko_meski_problem,28335.html

                  seksoholicy.webpark.pl/index.html
                  nalogi.wieszjak.pl/inne-uzaleznienia/203152,seksoholizm.html
                  pornografia.ovh.org/
                  http://charaktery.eu/charaktery/2001/07/1923/Seks-jako-zrodlo-cierpien/
                  pozdro ;)
                  • mikeelrapido Re: 15.09.09, 14:41
                    Współcześnie seks atakuje nas zewsząd. Są osoby, którym to przeszkadza,
                    osobiście do nich nie należę, niemniej jednak np. nastolatkom robi burzę w
                    głowach, wręcz wymusza na nich bycie bardziej sexy. Mamy to w mediach
                    elektronicznych (przykładem o2.pl), mamy w gazetach, mamy w
                    reklamach(http:sexinads.tumblr.com), także takie zjawiska jak seksoholizm czy
                    nadmierny onanizm zaczynają stawać sie chorobami cywilizacyjnymi.
              • pinup Re: Huge vagina, czyli kobietom nie zależy na sek 19.08.09, 18:16
                > Kobiecie nie zależy na seksie. Ona potrafi brać tabletki
                >antykoncepcyjne choć wie, że po
                > nich seksu jej nie chce się wcale.

                nie rozsmieszaj mnie kolego. po tym swiecie chodzi wiele kobiet,
                ktorym zalezy na seksie bardziej niz mezczyznom. sami wybieracie
                niewydymki, bo nie potraficie przeskoczyc stereotypu swietej i
                dziwki. seks sie albo lubi, albo nie i to tylko wasze pobozne
                zyczenie, ze szanujaca sie (buhahaha) panna pod waszym oszalamiajacym
                wplywem zamieni sie w demona seksu.

                > Mężczyzna takiej tabletki nie wziąłby do ust za żadne skarby.

                gwarantuje ci, ze lykalby jak tick-taki gdyby to on zachodzil w ciaze
                i przezywal "cud narodzin" szczegolnie tych nieplanowanych.

                poraza mnie glebia twoich przemyslen LOL
                • aqualung_my_friend Uderz w stół a nożyce się odezwą!!! 24.08.09, 10:38
                  Boję się że nożyce w postaci osoby o nazwie pinup chciałyby też coś uciąć.
                  Płycizna odpowiedzi Pani pinup jest porażająca i wielka szkoda, że nie pokusiła
                  się o cień argumentu dla poparcia swoich inwektyw.

                  Jeszcze raz powtórzę, bo Pani pinup zdaje się nic nie rozumieć:

                  1. To że jest bardzo wiele kobiet o większych potrzebach seksualnych niż u
                  mężczyzn, oznacza mniej więcej tyle, co fakt że jest bardzo wielu Polaków
                  bogatszych od Amerykanów. Jeśli ma Pani iloraz inteligencji choć trochę wyższy
                  od ilorazu tresowanego szympansa, domyśli się pani czemu tak wnioskować nie wolno.

                  2. Mężczyznie nie dałoby się sprzedać tabletek obniżających popęd płciowy.
                  Wyjątkiem są sytuacje zagrożenia życia związane z leczeniem chorób
                  nowotworowych. Supozycja że gdyby mężczyzna rodził dzieci, to by brał wszystko
                  co go przed tym uchroni jest nieuprawniona z dwóch powodów. Po pierwsze rodzenie
                  jest kwindesencją kobiecości, więc rodzący mężczyzna byłby (już) kobietą. Po
                  drugie, gdyby jakoś sobie wyobrazić rodzenie przez mężczyzn przy utrzymaniu
                  dotychczasowych cech i pragnień obu płci, to mielibyśmy do czynienia z prawdziwą
                  bombą demograficzną.
                  3. Nie bardzo rozumiem fragment o stereotypie świętej i dziwce. Wg mnie na
                  największe uznanie zasługuje kobieta, którą nigdy nie "boli głowa". Zachęcam też
                  panią do napisania poradnika o tym jak młody chłopak w wieku 25 lat ma poznać
                  czy jego przyszła żona będzie lubiła seks przez te wszystkie lata, które ich
                  czekają.

                  PS. Gdyby Pani stosowała się do zasad ortografii, czytałoby się Pani wpis(y)
                  dużo łatwiej.

                  pozdrawiam
                  A
                  • pinup Re: Uderz w stół a nożyce się odezwą!!! 24.08.09, 19:56
                    > To że jest bardzo wiele kobiet o większych potrzebach seksualnych
                    >niż u mężczyzn, oznacza mniej więcej tyle, co fakt że jest bardzo
                    > wielu Polaków bogatszych od Amerykanów. Jeśli ma Pani iloraz
                    > inteligencji choć trochę wyższy od ilorazu tresowanego szympansa,
                    > domyśli się pani czemu tak wnioskować nie wolno.

                    obawiam sie, ze moj iloraz inteligencji jest jednak duzo nizszy od
                    szympansa (szczegolnie tresowanego), bo niestety nie domyslam sie.
                    nie domyslam sie rowniez na jakiej podstawie mozna za to swobodnie
                    wnioskowac, ze "kobiecie na seksie nie zalezy". szczegolnie bedac
                    wniskujacym to mezczyzna.

                    tabletki antykoncepcyjne sluza zapobieganiu ciazy. obnizenie popedu
                    to efekt uboczny, wystepujacy w mniejszosci przypadkow. najlepszym
                    lekarstwem na prawdziwy bol glowy jest seks, ktory przyspiesza
                    krazenie i rozladowuje stresy. co do pozostalych przypadkow, to radze
                    poszukac przyczyn "bolu glowy". najlepiej u siebie samego.

                    mlodym chlopakom nie sa potrzebne poradniki szanowny panie, tylko
                    troche realizmu i samokrytyki. 25lat to stanowczo za malo, zeby wizac
                    sie na cale zycie. wiek pomiedzy 20 a c.a. 35, to okres najwiekszego
                    rozwoju i zmian wewnetrznych, kiedy czlowiek ma okazje poznac samego
                    siebie i swoje potrzeby. trudno poznac cokolwiek/kogokolwiek, zanim
                    sie pozna siebie. to naprawde nie jest dobry moment na zyciowe
                    decyzje.
                    naiwnoscia jest wiara w to, ze przez wszystkie lata bedzie tak samo
                    jak na poczatku poniewaz poza nielicznymi wyjatkami to sie poprostu
                    nie zdarza, chociaz wszyscy chcielibysmy inaczej. mozna pogodzic sie
                    z wygasnieciem wzajemniej atrakcyjnosci (nie mylic z lubieniem/badz
                    nie seksu), albo zakonczyc ten zwiazek i zaczac nowy pelen
                    namietnosci.

                    byc moze plycizna mojej wypowiedzi jest porazajaca, ale naprawde
                    wybitnie trudno jest konkurowac z glebia stwierdzen, ze kobiecie seks
                    jest niepotrzebny, a jedyna cecha tabletek antykoncepcyjnych jest
                    obnizanie popedu. z pana niecheci do pigulek wnioskuje, ze jest pan
                    fanem innych metod zapobiegania ciazy? moze prezerwatyw? jezeli tak,
                    to szczerze gratuluje. oby wiecej takich mezczyzn.
                  • asiazlasu pigulka 06.10.09, 11:55
                    cytuje : "Mężczyznie nie dałoby się sprzedać tabletek obniżających
                    popęd płciowy."

                    bzdury niesamowite u tluszczy polsko katolickiej lataja jak psy bez
                    smyczy ! i to od lat. Jest gorzej i coraz gorzej. Nie wiem skad sie
                    szanownym Paniom i Panom to bierze i kto takie informacje propaguje.
                    O wieksza nieprawde trudno. Pigulka odbiera ochote na seks ????
                    Zapewniam ze tylko w Polsce sie w to wierzy.
                    dorzuce : raka ktorego prowokuje i jeszcze to ze tuczy. Lekarze jak
                    woly, nieodpowiednie lekarstwa, niedostosowane do osoby wam
                    przepisuja a reszte wysysacie z palca.
                    Rozpaczliwe zacofanie i miernota.
                    ciao viva !
                  • topolowka Re: Uderz w stół a nożyce się odezwą!!! 07.10.09, 08:23
                    aqualung_my_friend sie oburzyl:

                    > Boję się że nożyce w postaci osoby o nazwie pinup chciałyby też
                    coś uciąć.
                    > Płycizna odpowiedzi Pani pinup jest porażająca i wielka szkoda, że
                    nie pokusiła
                    > się o cień argumentu dla poparcia swoich inwektyw.

                    Tak? A mnie sie wydaje, ze tam nie bylo ani jednej inwektywy. Raczej
                    duzo zdrowego rozsadku, i bardzo sympatyczny brak naboznosci wobec
                    meskich uprzedzen, wymagan, idiosynkrazji. Ktorym aqalung poczul sie
                    tak strasznie zagrozony, ze widzi inwektywy tam, gdzie ich nie bylo
                    i - co jeszcze smieszniejsze - strachliwie oslania podbrzusze przed
                    nozyczkami, ktorych w rekach pinup jako zywo nie widac.

                    W sumie to raczej aqualung jest tymi nozyczkami, tak rozsmieszajaco
                    latwo zagrozonymi w swojej meskosci. Easy, aqualung, nie boj sie.
                    Nikt nie dybie na twoje skarby. A juz pinup na pewno nie.
                    Nic dziwnego zatem, ze wobec
              • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: Huge vagina, czyli kobietom nie zależy na sek 18.09.10, 17:18
                > Gdy mężczyźnie nie chce się seksu jest określany terminem impotent. Gdy kobieci
                > e
                > się nie chce, mówi że ją boli głowa itd itp.
                Gdy kobiecie się nie chcę to się mówi, że jest oziębła. Jak chce seksu to jest puszczalska.

                > Na marginesie: zmiany stereotypów zaczął Woody Allen gdy w filmie mówi: "to nie
                > ja mam małego, tylko ty wasz wielką".

                Zawsze jeśli chodzi o ciało, to ma być wina kobiet ? Bo ma za małe cycki/za duży tyłek/za krótkie włosy i tak w nieskończoność. Odwracanie kota ogonem, gdy kurdupel powie wysokiej, że jest "za wysoka". Nie oznacza to, że przestał być niski :>
            • iridium7a Re: Czy to jest w ogóle choroba? 11.09.09, 08:05
              bzdura, nie jest to niezaspokojenie faceta, to jego chec zmian,
              potrzeba spolkowania z nowymi cialami, może udowadnianie wlasnej
              atrakcyjnosci... mozna byc ponetna, sliczną. uwodzileska... wpisz co
              chcesz... a i tak facet bedzie szukal i spolkowal z innymi... a to
              upokarza, bo im wiecej bedziesz dawała (tych atrakcji, ktore
              proponujesz) tym bardziej potem zaboli kolejna zdrada, ..... ja
              takich gości nazywam: leszeczek :-)... i jedyna metoda to odejść
              • skrzydlate Re: Czy to jest w ogóle choroba? 23.10.09, 19:13
                nie tylko mężczyźni bywają seksoholikami, kobiety też i to jest naprawdę trudne
                i groźne, łatwo wpaść w ręce jakiegoś psychola albo zarazić się czymś,

                zawsze kiedy czytam takie dyskusje, zadziwia mnie głupota, niewiedza i
                chamstwo.. zamiast pochylić się nad cudzymi problemami, idiotyczne peplanie i
                powielanie stereotypów, makabra
      • z1971 Re: Wplyw religii 19.09.09, 08:55
        "Jesteśmy pierwsze..."
        Bzdura - proszę wpisać w polską wyszukiwarkę hasło: slaa. Wspólnoty
        anonimowych SA działaja w Polsce od wielu lat - także
        współuzależnionych. Literatury w jęz.pol. też trochę jest - polecam
        Patric Carnes "Od nałogu do miłości". Została też przetłumaczona
        pozycja analogiczna do "Wielkiej Księgi AA". Na spotkaniach SLA
        (adresy mityngów na stronach SLA) dostaniesz full literatury. Ja
        polecam warsztaty-zakroczym

        Dzisiaj problem dotyczy w coraz większej mierze kobiet, a nie
        mężczyzn. Nie chodzi jednak o chorobę ujętą przez Międzynarodową
        Klasyfikację ICD-10 pod numerem F52.7, czyli somatyczną, a raczej
        psyche, związane z innymi syndromami, np DDA. Czasem to to po prostu
        forma autopromocji.

        Bardzo negatywną rolę pełni masturbacja - niestety, nadal tu nadal
        rządzą idioci w rodzaju p. Depki (patrz:
        wideoportal.pl/site/items/2684)
        Z terapią jest różnie. Zdecydowanie nie polecam ośrodka Dromader w
        Piasecznie, której kieroniczka Dorota Ciastek-Głowacka w ramach
        terapii wysłała moją żonę do telewizji, by tam opowiadała, jak
        uprawiała seks w toalecie, na parkingu itd. - umowa z TVN opiewa
        na "sprzedaż wizerunku" :)
      • jarek2111 Re: Wplyw religii 12.11.09, 13:27
        Czy mógłbyś sprecyzować swoją wypowiedź, bo ta, którą zamieściłeś nie wnosi do
        dyskusji kompletnie nic, a tylko zaśmieca forum. Chyba że Twoja wypowiedź jest
        odzwierciedleniem Twojej osobowości i poziomu inteligencji, w takim razie nic w
        niej nie zmieniaj. Nie oczekujmy od osła, że zacznie latać. Takie coś jest
        możliwe tylko w Shreku.
        • z1971 Re: Wplyw religii 07.12.09, 19:00
          jarek2111 napisał:

          > Czy mógłbyś sprecyzować swoją wypowiedź, bo ta, którą zamieściłeś nie wnosi do
          > dyskusji kompletnie nic, a tylko zaśmieca forum.
          dlaczego wśród tylu zamieszczonych tu komentarzy akurat moja wypowiedż zaśmieca forum? bo prostuje konkretny błąd artykułu? bo pojawiają się w niej konkretne propozycje lektury? bo pojawiają się w niej fakty? (potwierdzone dokumentacją, m.in wideo, co załączyłem). a może dlatego, że pojawiają się nazwiska osob przeciw którym toczą się postępowania sądowe i dyscyplinarne (kierowniczka ośrodka Dromader w Piasecznie)?

          > odzwierciedleniem Twojej osobowości i poziomu inteligencji,
          > w takim razie nic w niej nie zmieniaj. Nie oczekujmy od osła, że
          > zacznie latać. Takie coś jest możliwe tylko w Shreku.

          miłych lotów. tylko pamiętaj, żeby wcześniej zdjąć torebkę - twój kolega Jerzy Kosiński zdjął ją za późno (dlaczego to jest merytoryczne? bo jego praktyki dowodzą jego seksoholizmu, więc nie kompromituj ew. pytaniami, jak powyżej).
          • z1971 Re: Wplyw religii 07.12.09, 21:25
            prepraszam popełniłem błąd - informację o karalności Doroty mam "na gębę"
            od jednego z jej byłych pacjentów (więc chyba podłączę się do ich pozwu),
            proszę więc administrację o skasowanie poprzedniego posta - poziom
            wypowiedzi usera: jarek2111 jest zresztą na tyle jednoznaczny, że nie
            wymaga odpowiedzi.
      • takora33 Re: Piszą tylko o facetach... 11.08.09, 17:24
        Oczywiście, jest ich niemal tyle samo, co facetów, niektóre
        bardziej, inne mniej dyskretne. Są b. często żonami, matkami, mają
        stałych partnerów, których nagminnie zdradzają (robią to najczęściej
        cichaczem). Jak chcesz się przekonać to wejdź na czat nie tylko
        erotyczny. Panie, które umawiają się na spotkania po kilku minutach
        (czy nawet godzinach rozmowy) z obcym facetem to nikt inny, tylko
        seksoholiczki (nimfomanki).
        Pozdrawiam
      • princealbert złamałem regulamin? 12.08.09, 21:02
        czy GW też zobowiązana jest do propagowania wartości chrześcijańskich?

        Moja wypowiedź nie miała w sobie nic obelżywego. Uważam po prostu, że kobieta
        która biernie podporządkowuje się 'dobru rodziny', nie myśląc o sobie jako
        kobiecie a jedynie jako matce i żonie staje się często nieatrakcyjna jako
        partnerka seksualna.

        I stąd m.in. skoki w bok męża.
    • preemption Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 11.08.09, 18:32
      Znowu "WO" karmią wyobraźnię swoich czytelniczek zmyślonymi
      historiami. Znowu bajki, dla których insiracją jest ideologia
      feministyczna. Znowu rolę "demona" pełni przyzwoity mężczyzna, który
      rzekomo na pierwszy rzut oka jest wzorem człowieka, ale po cichu
      jest zwykłą świnią. Znowu mamy artykuł, z którego wylewają się
      feministyczne fobie i mizoandria. Ciekawe, czy na forum znajdą się
      duże dziewczynki, które uwierzą w feministyczne (de facto
      szownistyczne) bajki?
      • hazaja Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 11.08.09, 18:38
        Cóż preemption, tak bardzo przerażają cię te historie że podajesz je w
        fałszywość? Miałam okazję słyszeć bardzo podobne na żywo, wypowiadane przez
        kobiety z SA. Czy ten artykuł jest zmanipulowany czy nie, takie historie się
        wydarzają, czy to akceptujemy czy też nie...
          • e.i.t.h.e.l Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 11.08.09, 20:04
            Tu nie chodzi o kochanków, o nudę w związku o jakość seksu małżeńskiego, tylko o chorobę. Nawet gdyby żona była super atrakcyjną kobieta i spełniała wszystkie jego fantazje, to on i tak miałby wewnętrzny prymus do szukania kolejnych metod zaspokojenia. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn, tyle że w artykule opisano akurat trzy przypadki chorych mężczyzn.
          • bene_gesserit Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 11.08.09, 20:28
            W tym artykule mezczyzna jest zly, bo opisuje on problemy
            kobiet, ktore sa zonami seksoholikow. Poniewaz WO to prasa dla
            kobiet i zapwene redakcja uznala, ze moze to zaciekawic i pomoc
            innym kobietom.

            Nie chodzi tu o zdrady malzenskie, ale uzaleznienie, czyli chorobe.
            Wiec mezczyzni opisani tutaj nie sa - jak to ujales - zli, ale sa
            chorzy. Przeczytaj, pomysl, doczytaj i skumaj.
          • wroclawianka9 Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 12.08.09, 01:02
            Mężczyzna nie jest zły misiaczku1281. Nie bój się.
            Choroba nie wybiera. W uzależnieniu płeć nie ma znaczenia.
            Te kobiety właśnie się zorganizowały, dlatego można było do nich
            dotrzeć i napisać.
            Na twoje "Może" -jest odpowiedź w artykule. Poszukaj.

            Tak to jest, że zdarzają się kobiety, które zdradzają. Często
            znajdują sobie młodszych i bogatszych kochanków.-Pewnie mąż nie
            potrafił ich zadowolić w łóżku i dlatego...
            -jak podoba ci się twoja retoryka misiaczku? :)
            Załóż grupę wsparcia.

            Pamiętam,był już artykuł o seksoholikach. Zrobił na mnie dużo
            większe wrażenie, ponieważ zawierał ich zwierzenia. Grupy
            terapeutyczne seksoholików istnieją od dawna. Ich świadectwo i
            cierpienia psychiczne których doświadczali, wydały mi się nawet
            straszniejsze od alkoholowych. Bo nowe,nieznane.

            Dobrze, że takie atykuły się pojawiają. Pozwalają rozumieć ludzi, w
            całej złożoności ich człowieczeństwa. Nigdy nie wiadomo kogo jeszcze
            spotkamy w życiu. A widzimy tyle, ile potrafimy nazwać.
            • maruda.r Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 12.08.09, 12:22
              wroclawianka9 napisała:

              > Tak to jest, że zdarzają się kobiety, które zdradzają. Często
              > znajdują sobie młodszych i bogatszych kochanków.-Pewnie mąż nie
              > potrafił ich zadowolić w łóżku i dlatego...

              *******************************

              I tę właśnie wolną przestrzeń niezadowolenia zapełniają seksoholicy powodujący
              zadowolenie.

      • bene_gesserit Re: Wybiórcza fikcja - czyli feministyczne fobie 11.08.09, 20:33
        preemption napisał:

        > Znowu "WO" karmią wyobraźnię swoich czytelniczek zmyślonymi
        > historiami. Znowu bajki, dla których insiracją jest ideologia
        > feministyczna. Znowu rolę "demona" pełni przyzwoity mężczyzna,
        który
        > rzekomo na pierwszy rzut oka jest wzorem człowieka, ale po cichu
        > jest zwykłą świnią. Znowu mamy artykuł, z którego wylewają się
        > feministyczne fobie i mizoandria. Ciekawe, czy na forum znajdą
        się
        > duże dziewczynki, które uwierzą w feministyczne (de facto
        > szownistyczne) bajki?

        LOL
        Reportaze o chorobie alkocholowej to tez mizoandryczne bajki? O
        uzalzenieniu od hazardu? Zakupow?
    • dr_after Z którego świata jesteś, kobieto? 11.08.09, 19:51
      Rozwaliło mnie zdanie: "tajemnica korespondencji to dla mnie świętość"... ten
      artykuł to krótka historia kobiecej inwigilacji. Brak umiejętności
      podejmowania decyzji zamienia się w domowe piekiełko przez lata, awantury,
      sprawdzanie SMS, korespondencji, laptopa, sklejanie porwanych rachunków. szok.
      • wroclawianka9 Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 12.08.09, 01:22
        Seksoholicy w sieci reagują :)

        > Rozwaliło mnie zdanie: "tajemnica korespondencji to dla mnie
        świętość"... ten artykuł to krótka historia kobiecej inwigilacji.

        Nic nie zrozumiałeś dr_after. Ta kobieta wyznaje, że przekroczyła
        własne normy moralne z powodu współUZALEŻNIENIA. Jest to przykład,
        jaki przywołuje na dowód, że jest chora i właśnie z tego chce się
        wyleczyć.
        Jej uzależniony mąż, również codziennie przekracza własne normy
        moralne. Jeden chce się leczyć, a inny -nie.
        To, że bohaterki posuwają się do tego typu zachowań, jak sprawdzanie
        smsów, klejenie rachunków itp., poczytują sobie za klęskę. Własną.
        Czują się tym poniżone, a jednocześnie nie potrafią przestać.
        Zupełnie jak ich mężowie.
        Masz wrażliwość słonia w składzie porcelany afterze.
        • prawdziwy.jonek Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 12.08.09, 17:06
          wroclawianka9 napisała:

          > Seksoholicy w sieci reagują :)
          >
          > > Rozwaliło mnie zdanie: "tajemnica korespondencji to dla mnie
          > świętość"... ten artykuł to krótka historia kobiecej inwigilacji.
          >
          > Nic nie zrozumiałeś dr_after. Ta kobieta wyznaje, że przekroczyła
          > własne normy moralne z powodu współUZALEŻNIENIA. Jest to przykład,
          > jaki przywołuje na dowód, że jest chora i właśnie z tego chce się
          > wyleczyć.
          > Jej uzależniony mąż, również codziennie przekracza własne normy
          > moralne. Jeden chce się leczyć, a inny -nie.
          > To, że bohaterki posuwają się do tego typu zachowań, jak sprawdzanie
          > smsów, klejenie rachunków itp., poczytują sobie za klęskę. Własną.
          > Czują się tym poniżone, a jednocześnie nie potrafią przestać.
          > Zupełnie jak ich mężowie.
          > Masz wrażliwość słonia w składzie porcelany afterze.


          a wiec tak: po pierwsze juz na kazde zachowanie(prawie) mowi sie ze to choroba,
          internet, tel. komorkowe itp itd, i jak facet uprawie sex raz w tygodniu lub
          rzadziej to tez choroba i trzeba go leczyc kobieta jak nie ma ochoty na sex
          codziennie to tez choroba i do lekarza z nimi, a najlepiej to wszystkich z kazda
          pierdolka wysylac do psychologow (psychopatow).
        • maruda.r Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 12.08.09, 20:02
          wroclawianka9 napisała:

          > Nic nie zrozumiałeś dr_after. Ta kobieta wyznaje, że przekroczyła
          > własne normy moralne z powodu współUZALEŻNIENIA.

          **********************************

          Takie sformułowanie nie padło, bo gdy zaglądała do telefonu, to nie była jeszcze
          świadoma zdrady. Ba! nic jeszcze nie podejrzewała.



      • jarek2111 Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 12.11.09, 13:19
        Nie chciałbyś wiedzieć z którego świata jest ta kobieta, bo to prawdziwe bagno.
        Człowieka uzależnionego niestety trzeba kontrolować wszystkimi możliwymi
        sposobami, bo on sam nie ma nad sobą żadnej kontroli. To nałóg dominuje w jego
        życiu i całkowicie to życie sobie podporządkowuje, nie ma w nim miejsca na
        miłość do drugiej osoby, która w małżeństwie chyba jednak powinna być.
          • bene_gesserit Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 11.08.09, 21:31
            Tego typu rozumowanie moze - o ile w ogole - sprzyjac zdradzie. Z
            pewnoscia natomiast nei jest przyczyna nalogu partnera. Rozumujac w
            ten sposob nalezaloby zalozyc, ze oszczednosc partnera sprawia, ze
            jego partnerka wpada w zakupoholizm; niechec do alkoholu zony - ze
            maz staje sie alkoholikiem itd itd. Bzdurne, nie majace nic
            wspolnego z faktami i szkodliwe.
            • misiaczek1281 Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 11.08.09, 21:39
              Artykuł bardzo feministyczny...lepiej napiszcie jak kobiety zdradzają
              mężów...Nawet jeśli ten mężczyzna był chory to żona powinna mu pomóc
              a nie podejrzewać...gdzie ona miała oczy gdy choroba była w
              początkowym stadium rozwoju? Gdy przyłapała go na niewinnym
              otwieraniu stron z pornografią to jeszcze go wygoniła żeby spał sam i
              się masturbował i pogłębiał chorobe ...gdyby z nim spała i sie
              kochała to by była najlepsza terapia....ale skoro go wyrzuciła z
              łóżka to co miał biedak robić? kochał się z innymi kobietami i się
              uzależnił...co to za żona która udaje że nie widzi co sie dzieje i
              izoluje męża zeby spał sam?
              • e.i.t.h.e.l Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 11.08.09, 21:50
                Widzę, że mamy wielu super specjalistów od terapii uzależnień.
                "gdyby z nim spała i sie
                > kochała to by była najlepsza terapia...."
                Tak, a kiedy przyłapie się alkoholika na początkach choroby to najlepiej żeby zakupić mu kilka flaszek i pić razem z nim, wtedy związek sie scementuje, a facet gdy zobaczy jaka ta żona dobra to na pewno rzuci picie. Ech...
                Poza tym, czy nie czulibyście obrzydzenia do partnera po zdradzie? Moglibyście bez problemu z nim sypiać jakgdyby nigdy nic?
                • misiaczek1281 czy pani też wyrzuca męża z łóżka? 11.08.09, 22:00
                  Gdyby żona zareagowała zanim ją zdradził i gdyby wtedy się z nim
                  kochała to by nie szukał innych kobiet...wtedy czułby akceptacje
                  żony...a gdy go wyrzuciła z łóżka to wtedy do uzależnienia dołączyła
                  zdrada...czuł się chłopak odrzucony...wyrzuciła go jak spa z budy !!!
                  to jakaś hetera...mężowi trzeba pomóc a nie odrzucać droga pani
                  psycholog:) gdyby z nim spała to nie myślałby o zdradzie tylko
                  zaspokajałby się seksualnie z żoną...kochanie się tylko z żoną nawet
                  jeśli jest to uzależnienie to nic złego :)
                  • misiaczek1281 czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 22:09
                    Ja rozumiem że uzależnienie od seksu jest niebezpieczne...ale to
                    nie dzieje się z dnia na dzień...coś musiało być tego
                    przyczyną...myślę że to wina żony która nie potrafiła zahamować
                    pierwszych przesadnych zainteresowań męża seksem...Jak pani myśli,
                    dlaczego on na samym początku zaglądał na te strony internetowe z
                    pornografią? Ano dlatego że żona nie potrafiła zaspokoić jego
                    potrzeb...nie dbała o niego...nie potrafiła urozmaicić seksu...a
                    dodatkowo go wyrzuciła z łóżka bo nie potrafiła zrozumieć i zaspokoić
                    jego potrzeb...dla mężczyzny seks jest bardzo ważny, a wy kobiety
                    tego nie potraficie zrozumieć !!!
                    • e.i.t.h.e.l Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 22:24
                      Dobrze to co powiesz o kobietach nimfomankach? Myślę, że dla nich seks też jest ważny i jakoś jeden partner też im nie wystarcza, więc to nie kwestia płci ani starań partnerów aby urozmaicić pożycie.
                      Co to znaczy przesadne zainteresowanie seksem? Takie rzeczy to już chyba sami partnerzy w zwiazku ustalają i wybierają co jest priorytetem. Jeśli mąż ma fantazje, zeby żona na niego np. sikała a dla żony jest to nie do przyjecia to już usprawiedliwia jego zdradę?
                      Poza tym takie rozważanie i tak do niczego nie prowadzi. Osoba chora nie może skierować całego swojego popędu na partnera, dlatego to jest dramatem. To nie tak, że będzie się kochał z żoną 10 razy na dzień w najróżniejszych miejscach pozach i przy użyciu gadżetów. To i tak bedzie w pewnym momencie za mało.
                      • misiaczek1281 ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 22:50
                        Przestańmy dyskutować na prymitywnym poziomie o sikaniu na partnera bo
                        to obrzydliwe ! a wyrzucanie z łóżka to mimo wszystko nie jest
                        rozwiązanie problemów małżeńskich !!! Trzeba rozmawiać albo nakłonić do
                        leczenia na samym początku a nie odrzucać ! Tylko prostaki się tak
                        zachowują a nie dorośli ludzie !!! Przecież przyżekała mu przed
                        ołtarzem że nie opuści go w chorobie a ona go wyrzuciła z
                        łóżka...zostawiła samego w chorobie...to jest PRAWDZIWA ZDARDA pani
                        psycholog !!!
                        • e.i.t.h.e.l Re: ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 22:58
                          "Niby normalnie żył, funkcjonował, rozmawiał, ale nic do niego nie docierało. Stopniowo więź zanikała. Zaczęłam się więc do niego dobijać, pukać w tę szybę: 'Powiedz, jeśli masz kobietę. Ciężko będzie, ale zniosę to. Czy to jest mężczyzna? Też to wytrzymam. Jesteś impotentem? To trudne, ale trzeba rozmawiać. Tylko powiedz coś!'. Mówił: 'To nic nie jest. Jestem tylko potwornie zmęczony'."

                          Potem kobieta wysyłała go na różne terapie.
                          Czy to nie była próba porozumienia i ratowania małżeństwa?
                          Gdzie jest granica od której nie mówimy o łamaniu przyrzeczeń, a o szacunku do samego siebie? Ile partner powinien wg ciebie znieść, żeby mógł zostać rozgrzeszony z odpuszczenia sobie ratowania zwiazku?
                          • misiaczek1281 Re: ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 23:17
                            Owszem...to była próba ratowania związku....ale zbyt późno i
                            nieudolnie...na samym początku ta żonka powinna zareagować...wtedy
                            gdy zaczął zaglądać na porno stronki...nie wiedziała że coś się
                            zaczyna psuć? wiedziała...trzeba było nim mocno wstrząsnąć...dać mu
                            sygnał : "chłopie obudź się"...zrobić zdjęcia i pokazać w
                            rodzinie...może by się chłopak obudził ze zboczonego snu...a ona go
                            pytała "Powiedz, jeśli masz kobietę."...jasne że miał...wtedy było
                            zbyt późno na głupie pytania...jak nie potrafiła zadbać by podtrzymać
                            więź to zaczął się interesować innymi kobietami...normalne...
                            • e.i.t.h.e.l Re: ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 23:27
                              Czy uważasz, że każda osobę oglądającą strony porno należy profilaktycznie sfotografować i przekazać te dowody rodzinie, żeby przypadkiem nie przyszło jej do głowy coś wiecej?

                              I co tu ma za znaczenie podtrzymywanie więzi. Przecież tu nie było żadnego niedogadania, cichych dni z jakichś innych powodów, kłopotów mażeńskich, problemów seksualnych. Chodziło tylko i wyłącznie o fakt postępującej choroby. i nie można tu winić żadnego z partnerów, nikt specjalnie choroby na siebie nie ściąga.
                              • misiaczek1281 Re: ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 23:40
                                Nie uważam ze kazda osobe oglądającą strony porno powinno sie
                                zgłaszać...ale żona powinna wiedzieć czym sie interesuje mąż jako
                                pierwsza bo z nim mieszka i ma szanse zapobiegać a nie leczyć...a jak
                                już miał kochanke to żona sie dopiero pyta "Czy masz kochanke, jakoś
                                przeżyje"...jasne...nic się nie stalo...możesz mieć mężulku 10
                                kochanek...a co tam nie? :) jakoś to przeżyje:) DOBRY KAWAŁ:)
                                HAHAHAAAAA Ją nic nie obchodziło skoro mówiła że jakoś to przeżyje
                                • e.i.t.h.e.l Re: ona go zdradziła a nie on ją 11.08.09, 23:45
                                  Może żona też lubiła oglądać porno, może czasem oglądali je wspólnie, wiec niekoniecznie mogło ja to zaniepokoić.
                                  Poza tym nie sadzę, żeby takie osoby sie afiszowały ze swoim narastającym uzależnieniem. Przecież one sie tego boją, wstydż, odczuwają wyrzuty sumienia. A jak raz odkryjesz, że coś nie gra to dopiero wtedy tracisz zaufanie i zaczyna się dalsze odkrywanie tajemnic.
                                • rysiopysio Re: ona go zdradziła a nie on ją 12.08.09, 01:02
                                  misiaczek1281 napisał:

                                  > Nie uważam ze kazda osobe oglądającą strony porno powinno sie
                                  > zgłaszać...ale żona powinna wiedzieć czym sie interesuje mąż jako
                                  > pierwsza bo z nim mieszka i ma szanse zapobiegać a nie leczyć...a jak
                                  > już miał kochanke to żona sie dopiero pyta "Czy masz kochanke, jakoś
                                  > przeżyje"...jasne...nic się nie stalo...możesz mieć mężulku 10
                                  > kochanek...a co tam nie? :) jakoś to przeżyje:) DOBRY KAWAŁ:)
                                  > HAHAHAAAAA Ją nic nie obchodziło skoro mówiła że jakoś to przeżyje


                                  Głupiś bo nie czytasz tego co komentujesz, albo czytasz i nie rozumioesz tego co
                                  czytasz matołeczku
                            • rysiopysio Re: ona go zdradziła a nie on ją 12.08.09, 01:00
                              misiaczek1281 napisał:

                              > Owszem...to była próba ratowania związku....ale zbyt późno i
                              > nieudolnie...na samym początku ta żonka powinna zareagować...wtedy
                              > gdy zaczął zaglądać na porno stronki...nie wiedziała że coś się
                              > zaczyna psuć? wiedziała...trzeba było nim mocno wstrząsnąć...dać mu
                              > sygnał : "chłopie obudź się"...zrobić zdjęcia i pokazać w
                              > rodzinie...może by się chłopak obudził ze zboczonego snu...a ona go
                              > pytała "Powiedz, jeśli masz kobietę."...jasne że miał...wtedy było
                              > zbyt późno na głupie pytania...jak nie potrafiła zadbać by podtrzymać
                              > więź to zaczął się interesować innymi kobietami...normalne...


                              Głupiś bo nie czytasz tego co komentujesz bucu
                    • bene_gesserit Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 22:42
                      Zrozum, ze twoja naiwna perspektywa nie ma nic wspolnego z
                      rzeczywistoscia. W artykule - gdybys go przeczytal - jest tez
                      wspomniane o mezczyznach, ktorzy nie zdradzali zon, a byli
                      uzaleznieni od seksu - te kobiety rowniez mialy w domu pieklo.
                      Poczytaj o uzaleznieniach i dopiero bierz sie do rozmowy na ten
                      temat, bo na razie to pleciesz straszne bzdury.
                            • bene_gesserit Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:15
                              Po pierwsze - w artykule sa opisane losy trzech kobiet, tylko jedna
                              z nich nie spala z dziecmi, nie z mezem. Nie watpie jednak, ze
                              poradzisz sobie i wymyslisz cos, aby obwinic i te dwie pozostale za
                              zachowanie ich mezow.

                              Po drugie - wszelkiego rodzaju uzaleznienia, chemiczne czy
                              niechemiczne - musi leczyc uzalezniony sam. Nie da sie go zbawic na
                              sile. Dopiero kiedy zrozumie, ze jest chory, podejmie decyzje o
                              leczeniu i zacznie to robic, mozna mu pomoc. Wez przejrzyj chocby
                              wiki, bo rece opadaja.
                            • e.i.t.h.e.l Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:16
                              po raz kolejny napiszę, że tak taka osoba jest chora i przecież było wyraźnie napisane, że kobiety te starały się ratować związki, chciały rozmawiać, chodzić na terapię wsolnie, pojedynczo, ale mimo to po kilku latach można zwątpić w sens tych starań, nie wiem ile siły trzeba bylo mieć, żeby do końca życia znosić taką chorobę.
                              • misiaczek1281 Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:25
                                Czy dla ciebie życie powinno polegać tylko na przyjemnościach? a jeśli
                                ktoś zachoruje to już nie warto cierpieć razem z nim jeśli sie go
                                kocha? Prezentujesz podejście osoby nastawionej w życiu na
                                przyjemności...a małżeństwo to także cierpienie...wspólne cierpienie
                                !!!
                                • e.i.t.h.e.l Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:39
                                  Oczywiscie, że życie to również cierpienie. Ale dlaczego niby ma to być cierpienie aż do śmierci? Przecież te kobiety cierpiały kilka lat, niektóre nadal cierpią wierząc w poprawę (i oby sie udało).
                                  Czy uwazasz, ze gdyby ci mężczyźni nie byli chorzy, tylko tak po prostu zdradzali swoje partnerki i ciągle obiecywali poprawę, to one też powinny poświecać sie w imię tego co przyrzekły kiedyś dopóki pan nie zdecydowałby sie tego zakończyć odchodząc? I nie pisz, że to zupełnie inna sytuacja, chcę tylko poznać twoje zdanie.
                                  • misiaczek1281 Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:48
                                    Gdyby mężczyźni zdradzali partnerki to inna sytuacja. Zdrady po raz np.
                                    drugi można nie wybczyć...wtedy kobieta ma prawo odejść...ale w
                                    artykule pisało że ten mąż był chory i dlatego zdradzał a nie dlatego
                                    że nie chciał tej rodziny...on nie mógł się powstrzymać seksualnie...to
                                    nie to samo co zwykła zdrada...to choroba i trzeba go troche zrozumieć
                                    prawda?
                                    • e.i.t.h.e.l Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 11.08.09, 23:55
                                      Ale ja dokładnie o tym mówię i tu się z Tobą zgadzam. Jeśli zdrada to w zupelności sie zgadzam. Chodziło mi tylko o tę różnicę jaką jest choroba. Nie jestem za tym aby takie żony od razu zostawiały swoich mężów. i one tak nie robiły, były przy nich i próbowały pomóc przez kilka lat. tylko zastanawia mnie to, kiedy według ciebie jest ten moment, że żona może się poddać. Przecież ona też może w takiej sytuacji zachorować, nie wytrzymac psychicznie. Mąż nie będzie wtedy przy niej trwał. Miłość w moim odczuciu powinna się opierać na wzajemności, nie poświęceniu.
                                        • e.i.t.h.e.l Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 12.08.09, 00:17
                                          Myślę, że jeżeli po tylu latach i próbach ratowania zwiazku kobieta popada w rózne choroby np. depresje czy nerwice to jednak należałoby się zastanowić nad rozwodem, a przynajmniej jakąś separacja. Zobacz jak muszą cierpieć małe dzieci mając dwójkę chorych rodziców. A tak może przynajmniej mieliby jedno zdrowe. Nie wszystkie osoby mają taką samą odporność. Jedna z tych kobiet nadal walczy, ale zobacz też ile mąż wykazał chęci by zmienić stan rzeczy, pokonać chorobę. Inne mogły być słabsze i przy zerowej reakcji męża mogły po prostu tego nie wytrzymać.
                                      • sabinka707 Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 23.08.09, 21:55
                                        A ja bym poradziła, żeby jednak zebrały się w sobie i takiego zostawiły. Nikt
                                        nie ma x żyć żeby się poświęcać na ratowanie kogoś, kto do tego ratunku nie
                                        dojrzał. matka Teresa Kalkuty była jedna, ale ona była zakonnicą. Proponowanie
                                        kobiecie, by tolerowała
                                        alkoholizm/narkomanię/hazard/seksoholizm/pracoholizm/przemoc domową w imię
                                        ratowania związku jest moim zdaniem wyrafinowanym sadyzmem i jako takie czymś
                                        obrzydliwym.
                                        • wejsunek11 i co jeszcze? 13.11.09, 09:01
                                          fanatyzm religijny..nietolerancja katolicka na pograniczu
                                          nienawiści... cykliści..? Jak baba się źle pieprzy tylko lezy jak
                                          kłoda w jednej pozycji..do buzi nie..w pupe nie to facet z
                                          potrzebami szuka u innych... stawianie w jednym rzędzie potrzeby
                                          sexu z alkoholizmem ..narkomanią etc to oznaka braku piątej klepki..
                                          większośc bab się masturbuje..to co leczymy je?
                        • rysiopysio nie karmić trolla @misiaczek1281 12.08.09, 01:03
                          misiaczek1281 napisał:

                          > nie plotę bzdur...pisze prawde...ona go wyrzuciła z łóżka...izolowała
                          > się od niego zamiast mu pomóc !!! przyrzekała mu przed ołtarzem że nie
                          > opuści go w chorobie !!! to dopiero zdrada !!
                    • rysiopysio Re: czy panią ktoś wyrzucił z łóżka? 12.08.09, 00:59
                      misiaczek1281 napisał:

                      > Ja rozumiem że uzależnienie od seksu jest niebezpieczne...ale to
                      > nie dzieje się z dnia na dzień...coś musiało być tego
                      > przyczyną...myślę że to wina żony która nie potrafiła zahamować
                      > pierwszych przesadnych zainteresowań męża seksem...Jak pani myśli,
                      > dlaczego on na samym początku zaglądał na te strony internetowe z
                      > pornografią? Ano dlatego że żona nie potrafiła zaspokoić jego
                      > potrzeb...nie dbała o niego...nie potrafiła urozmaicić seksu...a
                      > dodatkowo go wyrzuciła z łóżka bo nie potrafiła zrozumieć i zaspokoić
                      > jego potrzeb...dla mężczyzny seks jest bardzo ważny, a wy kobiety
                      > tego nie potraficie zrozumieć !!!


                      Przestań się masturbować matołku.
                  • rysiopysio Re: czy pani też wyrzuca męża z łóżka? 12.08.09, 00:58
                    misiaczek1281 napisał:

                    > Gdyby żona zareagowała zanim ją zdradził i gdyby wtedy się z nim
                    > kochała to by nie szukał innych kobiet...wtedy czułby akceptacje
                    > żony...a gdy go wyrzuciła z łóżka to wtedy do uzależnienia dołączyła
                    > zdrada...czuł się chłopak odrzucony...wyrzuciła go jak spa z budy !!!
                    > to jakaś hetera...mężowi trzeba pomóc a nie odrzucać droga pani
                    > psycholog:) gdyby z nim spała to nie myślałby o zdradzie tylko
                    > zaspokajałby się seksualnie z żoną...kochanie się tylko z żoną nawet
                    > jeśli jest to uzależnienie to nic złego :)

                    Już pisałem ,że głupi jestes i komentujesz to czego nie przeczytałeś bucu.
              • takora33 Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 11.08.09, 23:22
                W życiu bywają różne sytuacje. Trzeba czytać dokładnie artykuł. Ona
                była przez długi czas (miesiące) w szpitalu z chorą na serce
                walczącą o życie roczną córeczką, więc ciężko Jej było dogadzać w
                tym czasie mężulkowi. A on zamiast zachować się jak mężczyzna i
                wspierać żonę i córkę, szukał sobie tzw odskoczni.
                  • tudelu Re: małżeństwo to wspólne cierpienie 11.08.09, 23:54
                    Misaczku,

                    Ludzie nie biora slubu, zeby wspolnie cierpiec, ale zeby byc razem szczesliwymi.
                    I nie jest to plytki hedonizm. Obowiazkiem obu stron jest dbanie o szczescie
                    drugiej osoby. W tym przypadku moze to rowniez byc podjecie terapii i staranie
                    sie jak sam napisales "do konca". To co te kobiety juz zrobily dla swoich
                    mezczyzn jest niewiarygodnie i swiadczy o wielkiej milosci. Czy chcialbys kochac
                    sie z zona, ktora Cie zdradzila z kilkoma mezczyznami, ktora byla nieobecna
                    cialem i duchem i ktora nie ofiarowala Ci ciepla? Myslisz, ze latwo byc z
                    czlowiekiem, ktory bezustannie zadaje Ci bol? Myslisz ze latwo bedac tak
                    obolalym i ciagle ranionym wychowac SAMOTNIE dzieci, dbac o ich szczescie i
                    dobre samopoczucie.
                    Twoja postawa jest wymagajaca, ale jednostronnie wymagajaca. Z mojego
                    doswiadczenia takie podejscie usprawiedliwia zadawanie cierpienie drugiej osobie
                    - bo jej obowiazkiem jest to znosic.
                    I Misiaczku nie pisz, ze ktos uzywa obrazliwych okreslen czy pisze o
                    obrzydliwosciach, jezeli uzywasz slowa "dziwka".
                    Pozdrawiam.
                    • misiaczek1281 Re: małżeństwo to wspólne cierpienie 12.08.09, 00:01
                      Nie rozumiesz czym jest małżeństwo(kościelne)!!! Ja wiem że trudno
                      zaufać kolejny raz komuś kto zdradził i okłamał...ale jeśli nie chcesz
                      razem iść przez życie w cierpieniu ,radości i smutku to nie przysięgaj
                      przed Bogiem tylko żyj w konkubinacie albo kup sobie psa...wtedy
                      będziesz mógł odejść z dnia na dzień od konkubiny gdy będzie wam
                      źle...proste:) a słowa k...użyłem nie w celu szerzenia wulgarnego
                      języka tylko w emocjach bo przyznasz że i dyskusja jest
                      gorąca...pozdrawiam
                      • e.i.t.h.e.l Re: małżeństwo to wspólne cierpienie 12.08.09, 00:13
                        Wiesz co to chyba zależy też od charakteru człowieka a nie tylko stopnia sformalizowania związku. Przynajmniej tak jest obecnie na świecie Chodzi mi o to, że rzeczywiście ludzie teraz bardzo niefrasobliwie decydują się na ślub, najczęściej kościelny. Myślę, że robią to głównie dlatego, że tak naprawdę mało w nich wiary a robią to przeważnie dla tradycji, oprawy.
                        Ja osobiście jako sfinalizowanie związku uznam ślub cywilny. Brak jakiegokolwiek dokumentu też nie będzie stanowił dla mnie problemu. Chyba. Może potem mi się odmieni ;) Natomiast nie zmienia to faktu, że nie wyobrażam sobie zostawić osoby z którą jestem przy pierwszym lepszym kryzysie, problemach. nawet nie przy drugim ani trzecim. Dlatego wydaje mi się, że równie dobrze można przeżyć z kimś całe życie beż żadnego dokumentu jak i wziąć ślub kościelny a po roku rozwód (choc oczywiscie nie powinno tak być).
                      • tudelu Re: małżeństwo to wspólne cierpienie 12.08.09, 00:22
                        Ja nie pisze tylko o przyejmnostkach. Tylko o pewnej postawie: nie, ze
                        obowiazkiem drugiej osoby jest cierpiec z mojego powodu, tylko, ze moim
                        obowiazkiem jest dbac o szczescie tej drugiej osoby. Jest to stawianie wymagan
                        sobie a nie drugiej osobie. I nie pisz, ze to nie jest bardzo chrzescijanskie.
                        Dobra byla postawa jednych z tych mezow, ktory przyznal sie swojej zonie do
                        seksoholizmu, poszedl na terapie i wyslal zona rowniez na terapie dla
                        wspoluzaleznionych. A zona tego Pana przy nim zostala. To rozumiem. Jezeli
                        jednak jeden w ogole nie chce podejmowac terapii, to wybacz, ale to On nie
                        dotrzymuje przysiegi malzenskiej. Misiaczku, mam wrazenie, ze tak ostro
                        krytykujesz te kobitey, bo nigdy zycie moze Cie nie doprowadzilo do granic
                        twoich mozliwosci fizycznych i psychicznych. Moze wtedy bys doswiadczyl ze
                        czlowiek jest dosyc slaba konstrukcja. Ja po prostu wyobrazam sobie, ze moze byc
                        tym kobietom niewiarygodnie ciezko prowadzic normalne zycie, nie dla siebie ale
                        dla swoich dzieci w tej sytuacji. I w dyskusjach pamietaj slowa Antoine de
                        Saint-Exupery'ego: nikt nie ma monopolu na dobre intencje. To nie jest tak, ze
                        my wszyscy tu dyskutujacy jestesmy fanami konkubinatow, kotow i jedyne w to co
                        wierzymy to beztroskie zycie, hulaki i swawole. Pozdrawiam.
                      • falka_85 Re: małżeństwo to wspólne cierpienie 12.08.09, 10:24
                        misiaczek1281 napisał:

                        > Nie rozumiesz czym jest małżeństwo(kościelne)!!!

                        Z punktu widzenia prawa kościelnego małżeństwo z seksoholikiem można unieważnić, a jego przysięga jest o kant dupy potłuc (pod warunkiem że był chory już przed ślubem).
                        1. był świadomy choroby - wtedy wystarczy sprawdzić w protokole przedślubnym, występuje w nim bowiem pytanie o choroby psychiczne narzeczonych i członków ich rodzin (podobnie jest np. z możliwością posiadania dzieci).
                        2. nie był świadomy, że jest chory, ale żonę zdradzał krótko przed ślubem albo krótko po (a to jest wysoce prawdopodobne) - wtedy mówiąc "i przysięgam [...] wierność" łgał jak pies, bo wiedział że wierności nie dochowa, także w chwili składania przysięgi jego intencje nie były czyste.
              • rysiopysio Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 12.08.09, 00:56
                misiaczek1281 napisał:

                > Artykuł bardzo feministyczny...lepiej napiszcie jak kobiety zdradzają
                > mężów...Nawet jeśli ten mężczyzna był chory to żona powinna mu pomóc
                > a nie podejrzewać...gdzie ona miała oczy gdy choroba była w
                > początkowym stadium rozwoju? Gdy przyłapała go na niewinnym
                > otwieraniu stron z pornografią to jeszcze go wygoniła żeby spał sam i
                > się masturbował i pogłębiał chorobe ...gdyby z nim spała i sie
                > kochała to by była najlepsza terapia....ale skoro go wyrzuciła z
                > łóżka to co miał biedak robić? kochał się z innymi kobietami i się
                > uzależnił...co to za żona która udaje że nie widzi co sie dzieje i
                > izoluje męża zeby spał sam?

                Głupiś. I w dodatku czytac ze zrozumieniem nie umiesz, albo nie przeczytałeś
                całego i erupcjami wątpliwego intelektu tryskasz.
                • joygirl Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 02.10.09, 22:16
                  Najsmutniejsza w tym wszystkim jest samotnosc i brak
                  zrozumienia.Zdaje sobie sprawe z tego,ze nikt ,kto nie mial pecha
                  doswiadczyc ogromnego bolu wewnetrznego,rozterki,zagubienia
                  towarzyszacego zyciu z mezczyzna uzaleznionym od seksu nie jest w
                  stanie zrozumiec co to oznacza i na czym ow dramat polega.Jak czuje
                  sie kobieta (bardzo czesto atrakcyjna,seksowna,swietna kochanka-bo
                  seksochololicy z reguly takie wybieraja sobie na zony),adorowana
                  przez obcych mezczyzn a przez wlasnego,czesto ukochanego meza (bo
                  oni nadrabiaja w innych departamentach i czesto sa wspanialymi
                  mezami) zredukowana do roli towarzyszki
                  zycia,gosposi,opiekunki,mamusi...ale nie kobiety,kochanki!!! Kiedy
                  odkrywa,ze jej wiecznie zmeczony,kochajacy maz,ktory tuli ja w swych
                  ramionach do snu spedzil pol dnia zaspokajajac swoje potrzeby
                  seksualne perzy udziale (mniej lub bardziej fizycznych)
                  dziwek.Kiedy "nieseksualny" nie patrzy na nia jak na kobiete,nie
                  adoruje nie piesci.Kiedy wychodzi z pokoju gdy ona sie
                  przebiera ,wychodzi z lazienki gdy ona bierze prysznic,kiedy zasypia
                  ogladajac z nim telewizje (bo jemu to wystarcza)i zastaje go po
                  godzinie rozpalonego przed ekranem komputera...Kiedy ow "kompletnie
                  niezainteresowany seksem" woli dziwki od swojej pieknej seksownej
                  zony.No i wszyscy dookola zachwycaja sie jej wspanialym mezem i
                  dziwia sie ze ona gasnie z dnia na
                  dzien,smutna ,szara,zalamana..obita wewnetrznie.Nie oceniajcie
                  spraw.ktorych nie jestescie w stanie zrozumiec.Ja jestem.Bo ja to
                  znam z autopsji.I wszystkie z was,ktore to spotkalo przytulam do
                  serca i zycze sily by odejsc jak najszybciej i odbudowac swoje zycie
                  i poczucie wartosci.Nawet jesli kochaja.Nie warto.
                  • prologic.pl Re: Z którego świata jesteś, kobieto? 14.10.09, 01:25
                    Pani joygirl!
                    Czytam to jakby mój własny tekst. Nieprawdopodobne,że odnalazłam i ja i Pani ten artykuł.Rozumiem,że nie jest Pani już związana z partnerem seksoholikiem? Ja, choć w chwilowym oddaleniu ciągle stoję przed decyzją odejścia. Nie widzę niestety pozytywnego końca tej sprawy.. Wiele kobiet chce czekać,może on się zmieni,"nawróci".. Dla mnie taka opcja nawet nie graniczy z cudem. Prób wiele,szans za dużo,ja się odbudowuję,on ciągle taki sam. Potworne bagno,choć niewidoczne dla otoczenia(jak alkoholizm,narkomania).Pozdrawiam P. serdecznie.Chętnie przeczytam Pani komentarz lub odpowiedź
        • e.i.t.h.e.l Re: Przez smsy? 11.08.09, 22:38
          "Sposób rozumowania innych, że to fajnie mieć męża seksoholika, to dramat. Te komentarze na forach: 'Pewnie głupią babę miał, to poszedł do innej'. 'Dajcie mi do niego namiary, chętnie się skontaktuję'. Gdybym miała życzyć jakiejś kobiecie bardzo źle, tobym zaproponowała, żeby związała się z seksoholikiem."
          • misiaczek1281 "puki śmierć nas nie rozdzieli" 11.08.09, 23:00
            Gdybym miał życzyć jakiemuś mężczyźnie źle to bym polecał żeby związał
            się z żoną która go opuszcza w chorobie, odrzuca, wyrzuca z łóżka,
            grozi rozwodem i nie dotrzymuje przysięgi małżeńskiej "nie opuszczę cię
            w zdrowiu i chorobie...puki śmierć nas nie rozdzieli" :)
            • misiaczek1281 przysięgała przed Bogiem !!!!!!!!! 11.08.09, 23:04
              Seksoholizm to choroba...Przysięgała "nie opuszczę cię w zdrowiu i
              chorobie...puki śmierć nas nie rozdzieli" :) a potem mu groziła
              rozwodem...a gdyby miał wypadek to też by go zostawiła? bo jest gorszy?
              inny? chory? Tylko piękny, mądry i bogaty jej pasuje? dzi-wka !!!
              • angelg4 Kochany misiaczku 12.08.09, 18:54
                Widzę że chyba jesteś jeszcze młodziutka i pełna ideałów.Nie życzę Ci tego
                słonko ale takie słowa możesz wypowiadać kiedy to Twój mąż będzie Cię
                notorycznie zdradzał, odsuwał Cie od siebie, kiedy poczujesz, e nie masz już
                siły, ze on i tak może kiedyś odejść do innej.Jeśli to przeżyjesz i dalej
                będziesz miła takie zdanie to zostaniesz moja santo subito.Choć z całego serca
                nie życzę Ci tego słonko.
            • e.i.t.h.e.l Re: "puki śmierć nas nie rozdzieli" 11.08.09, 23:10
              "Ja (imię pana młodego) biorę sobie Ciebie (imię panny młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci”.

              Można by się było sprzeczać kto pierwszy i w jaki sposób łamał warunki. Tylko po co?

              Wydaje mi się, że przysięga z USC:
              „Świadoma(y) praw i obowiązków, wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z… i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo, było zgodne szczęśliwe i trwałe.”
              jest jakaś taka bardziej życiowa.
              • misiaczek1281 Re: "puki śmierć nas nie rozdzieli" 11.08.09, 23:21
                Definicja z USC jest bardziej feministyczna i nieżyciowa bowiem nie
                zawiera słowa " miłość"...Małżeństwo powinno być oparte na miłości a
                nie na "robieniu wszystkiego by podtrzymać związek"...czyli co oznacza
                "robienie wszystkiego"? Dla niektórych to tylko zarabianie kasy:) a
                gdzie uczucia?
                • e.i.t.h.e.l Re: "puki śmierć nas nie rozdzieli" 11.08.09, 23:50
                  "Małżeństwo powinno być oparte..."

                  Tak jak już wcześniej pisałam, to już chyba ustaleń między 2 osobami na czym opiera sie ich związek.
                  Dla mnie chyba jednak więcej mieści pojęcie "robienie wszystkiego by podtrzymać zwiazek" niż "miłość". Jeśli o związek sie nie dba, czyli nie robi rzeczy by go podtrzymać to miłość predko się ulotni. A tak jest szansa na przezycie wielu lat wspólnie.
            • rysiopysio Re: "puki śmierć nas nie rozdzieli" 12.08.09, 01:25
              misiaczek1281 napisał:

              > Gdybym miał życzyć jakiemuś mężczyźnie źle to bym polecał żeby związał
              > się z żoną która go opuszcza w chorobie, odrzuca, wyrzuca z łóżka,
              > grozi rozwodem i nie dotrzymuje przysięgi małżeńskiej "nie opuszczę cię
              > w zdrowiu i chorobie...puki śmierć nas nie rozdzieli" :)

              Ciebie chyba życie solidnie poturbowało i nie możesz się otrząsnąć.
              Ale jak się ma takie poglądy z kruchty rodem to nic dziwnego.
    • bezportek Wniosek w sprawie formalnej 11.08.09, 23:07
      Szukam wyjscia ze zdumienia i nie znajduje. Ze wszystkich zboczen, z
      pedofilia i seksoholizmem (jak wyzej) na czele, wedle jedynie
      slusznej doktryny mozna, trzeba i daje sie biednego chorego
      wyleczyc. Za to jak komu chetka wzbiera na widok tej samej plci, to
      znienacka o chorobie, leczeniu czy chocby badaniu przyczyn nie moze
      byc mowy, nalezy jeno tolerowac i uwielbiac.
      Oczywiscie, dialektyczny belkot z lewej nogawki nie musi miec nic
      wspolnego z logika, ale dlaczego normalni ludzie maja tego sluchac?
      Wszelkie dywagacje feministek, metroseksow i czerwonego luda jako
      zywo sa obelzywe dla rozumu i obrazliwe dla homo sapiens - a wiec
      niepoprawne politycznie. Domagam sie sadu i kary grzywny dla
      kazdego, kto te debilizmy glosi publicznie.
    • greenpiss "Byłam milsza, on nadal nic." 11.08.09, 23:20
      Dużo tu jest między wierszami, albo chyłkiem przemyconego. Jak się przyjrzeć,
      to można przedstawić następującą teorię (i niech sama "pokrzywdzona" w własnym
      sumieniu oceni, czy ta teoria jest prawdziwa).

      Teoria:
      Traktowało się męża jak ścierwo. Te naruszenia prywatności to mi zupełnie nie
      wyglądają na reakcję na zachowania męża. To mi wygląda na charakter.
      Zaniedbywało się męża, "bo były dzieci". A co, kur..., mąż to wtedy tylko jest
      człowiekiem, jak jest do czegoś potrzebny? No więc mąż sie rozczarował ("byłam
      milsza, on nadal nic" - to już ZA PÓŹNO - mleko już było rozlane) poszukał
      rozrywki i trudno mu się dziwić. Osobiście jednak tej metody szukania rozrywki
      bym nie zastosował - tu istotnie dochodzi czynnik erotomanii.