Sfrustrowane panie domu

25.08.09, 21:18
Bardzo się cieszę, ze coraz więcej się o tym mówi. To, że matki sa zmęczone
swoja rolą nie świadczy o tym, ze są wyrodne. Oprócz tego, ze jesteśmy
matkami, jesteśmy tez kobietami. Mamy swoje pasje, zainteresowania,
przyjaciół. Przy małych dzieciach na wszystko brakuje czasu i chociaż to trwa
tylko parę lat, to małe pocieszenie słyszeć: "zobaczysz, jeszcze będziesz
tęsknić do tych lat". Jest TU i TERAZ. Jest monotonia dnia codziennego,
pranie, sprzątanie, gotowanie (jeść trzeba, nie gotujemy tylko dla mężów i
dzieci ale i dla siebie).
Przed urodzeniem dzieci wiodłam spokojne życie - długie spanie, czytanie
książek, filmy, wyjazdy z mężem. Ale dzieci mieć bardzo chciałam. Świadomie
zdecydowaliśmy się na dwójkę. Jestem w domu na urlopie wychowawczym. Mąż
pracuje całe dnie aby utrzymać naszą czwórkę i spłacić kredyt na samochód i na
mieszkanko (małe i ciasne). Nie mam na kogo liczyć w sprawie opieki nad
dziećmi. Jedna babcia jeszcze pracuje, druga jest jak mówi "za stara" na wnuki
i wcale nie pali się do ich odwiedzania. Jestem zdana tylko na siebie. Spędzam
z dziećmi całe dnie. Kocham je bardzo i nie wyobrażam sobie życia bez nich ale
też są chwile, ze mam ich serdecznie dosyć i uciekłabym od nich daleko! Zdarza
się, ze płaczę z bezsilności i zmęczenia. Wiem..jeszcze tylko parę lat.
Podrosną..Ale ja teraz jestem zmęczona. Mam ochotę jak pada deszcz wskoczyć
pod koc, wziąć książkę.. Nie mogę... Nie mam jak odreagować. Nie dla mnie rady
- wróć do pracy, wynajmij nianię (nie kalkuluje sie) lub jak mąż wróci z pracy
to biegnij na zakupy albo do kumpeli na kawę. Ledwo starcza nam na życie i
każdy grosz się liczy a kumpele widuje codziennie na spacerze i sobie
narzekamy razem :-)
Myślę, ze teraz kobietom jest gorzej. Kiedyś babcie były bardziej chętne do
pomocy przy wnukach. A w dodatku jak ktoś musi sam się wszystkiego dorobić, to
stres przy dzieciach plus dół finansowy równa się niestety melancholia i depresja.
Ale co tam, dam radę! Tylko nie mówcie, ze nie ma problemu, że wymyślamy. Jest
nam ciężko i tyle. Może zawsze tak było tylko kiedyś kobiety bały się o tym mówić?
    • mondego1 Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 12:29
      jasne kiedys bylo lepiej, tetrowe pieluchy, kolejki i puste polki w
      sklepach, buty na kartki...
    • liliankaa77 Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 12:48
      Mnóstwo stereotypów w tym poście.
      > gotowanie (jeść trzeba, nie gotujemy tylko dla mężów i
      > dzieci ale i dla siebie).

      Tak, Twój mąż sam sobie gotuje jak chce jeść, czy ma podane pod nos?

      > Nie mam na kogo liczyć w sprawie opieki nad
      > dziećmi.

      Trzeba było sobie zrobić dziecko z odpowiedzialnym partnerem, który
      zajmuje się swoimi dziećmi.

      > Jedna babcia jeszcze pracuje, druga jest jak mówi "za stara" na
      > wnuki
      > i wcale nie pali się do ich odwiedzania.
      Nie rozumiem dlaczego wymagasz od babć by zajmowały się Twoimi
      dziećmi, a po drugie: dlaczego nie wymagasz tego samego od dziadków?

      > Nie dla mnie rady
      > - wróć do pracy, wynajmij nianię (nie kalkuluje sie) lub jak mąż
      wróci z pracy
      > to biegnij na zakupy albo do kumpeli na kawę.

      O modelu partnerskim to się nie słyszało? Skąd przeświadczenie, że to
      kobieta ma ponosić całość kosztów wynajęcia opiekunki?

      > Myślę, ze teraz kobietom jest gorzej.

      Moim zdaniem tylko głupim i niezaradnym kobietom - WYBACZCIE. Same
      stwarzacie sobie podobny kierat i jest to tylko wasza wina- plus
      oczywiście mężów, którzy wymagają pełnej obsługi bo im rączki
      urąbało- nie mówiąc już o tym ,by kiedykolwiek ugotowali obiad dla
      całej rodziny czy zrobili coś dla żony.

      Mam nadzieję, że NIE MASZ CÓRKI- bo jeśli masz to bardzo, bardzo jej
      współczuję- będziesz próbowała wtłoczyć ją w podobne ramy.

      Cóż masz to czego chciałaś i wcale nie jest mi Ciebie żal. Chciałaś
      być służącą- to i jesteś.



    • gazeta_mi_placi Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 16:54
      Babcia nie jest darmową niańką dla niczyich dzieci.
      Teraz kobiety po 50-tce coraz częściej myślą o sobie i bardzo dobrze.
      Swoje już odchowały-należy im się zasłużony odpoczynek.
      Czemu mają pielęgnować Twoje dzieci? Bo nie stać Cię na nianię?


    • zdanka1 Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 22:14
      >Nie dla mnie rady
      >- wróć do pracy, wynajmij nianię (nie kalkuluje sie) lub jak mąż
      wróci z pracy
      >to biegnij na zakupy albo do kumpeli na kawę. Ledwo starcza nam na
      życie a kumpele widuje codziennie na spacerze i sobie
      > narzekamy razem :-)


      Dziwna sprawa , bo z jednej strony piszesz - nie dla mnie rady ,
      wróc do pracy, a z drugiej - ledwo starcza nam na zycie...No to
      chyba logiczne,dlaxczego ledwo starcza? Bo jedna pensja na czworo
      ludzi rzadko kiedy na coś starcza. Oprócz opiekunek są złobki i
      przedszkola - jesli piszesz, jeszcze TYLKO kilka lat, to w zasadzie
      juz robisz z siebie męczennicę ... bo w tej pracy czesto nawet nie o
      prace chodzi, ale o to, zeby nie zdziczec i midć kontakt z ludzmi, a
      nie z " kumpela , która narzeka" .A jelsi narzeka i ma dziecko, to
      nie wpadło ci do głowy, z e jednego dnia, ona moze zająć sie twoimi
      i swoimi dziecmi i tym samym TY MASZ WOLNY dzień, a drugiego ty
      zrobisz to dla jej dzieci? Niby pierdoła, ale ku swemu zdziwieniu w
      ten prosty sposób masz 12 godzin wolnego, nie dwie.
      • zdanka1 Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 22:22
        A tak na marginesie - czy nie mozesz wykorzystać tej kumpeli w o
        wiele ciekawszy sposób niz dotychczas ( zakładam, z e też jest na
        wychowawczym ) i zrobić czego miłego dla was obu? Nie mozecie wziać
        kocyków, dzieciaków , nie gotować zadnego obiadu ( co to za glupia
        idea codzinnego obiadu - takich cudów to ja z dziecinstwa nie pomnę,
        moze dlatego, z emoja matka nie potrafiła w ogóle ggotowac rzeczy
        jadalnych :))) - i wspólnie wybrać się na całodzienny piknik do
        parku/ogrodu botanicznego ? To naprawdę lepszy pomył niż codzienny ,
        monotonny spacer byle by tylko ugotować, bo małzonek umrze, a dzieci
        sie rozchorują ;/
        • anus85 Re: Sfrustrowane panie domu 26.08.09, 23:16
          przebywam w domu na wychowawczym, bynajmniej "siedzeniem" tego nie
          nazywam jak to się często słyszy, bo też jest co robić i czym czas
          wypełnić. Mąż tygodniami poza domem za granicą, więc można pomyśleć,
          że wszystko na mojej głowie, ale te "wszystko" zawsze można
          zredukować w razie zmęczenia czy zwykłego niechcenia. Bo na początku
          jak się mała urodziła to był hardcore, a raczej ja byłam hardcorowa
          jak wróciłam ze szpitala i do garów robić obiad. Przeszły już mi
          takie jazdy, wiem, że jak czasem nie ugotuję obiadu to NIC ZŁEGO się
          nie stanie...mąż jak w domu to solidarnie ze mną zajmuje sie
          domowymi sprawami-sprzątanie, prasowanie, zakupy.I jakoś nie
          musiałam go do tych celów specjalnie przyuczać...wim, że starsze
          pokolenie się temu dziwi, że sprząta, że dziecko przewija, ubiera, a
          i rówieśnicy nieraz zdziwieni. Generalnie nie czuję się
          nieszczęśliwa zajmując się domem, lubie mieć czysto, lubie prasować.
          Męczy mnie to czasem, nie mowie, że nie, ale najbardziej
          satysfakcjonująca poraca też czasem nuży, prawda? mam poza tym swoje
          studia, kurs językowy, coś co lubię.To uważam za kolejny plus urlopu
          wych.-łatwiej mi znaleźć czas na hobby.
    • dosia2308 Re: Sfrustrowane panie domu 27.08.09, 12:15
      A ja nienawidzę zajmować się domem. I uważam, że cała praca związana z
      porządkami, gotowaniem, zajmowaniem się dziećmi jest absurdalna. W życiu nikt
      tego nie doceni. Nawet nasze matki traktują tę mękę jako cel sam w sobie. Chyba
      moja mnie wk....a najbardziej swoimi kretyńskimi teoriami "u innych ludzi to coś
      tam...". Siedzę trzeci dzień z najmłodszym z powodu choroby niani, wczoraj
      wieczorem dojechał z wakacji dwoje starszych...i mam mega dół. Myślicie, że
      zajmowanie się małym dzieckiem jest trudne???? Mylicie się. Zaczekajcie na
      szkołę, na problemy z nauką, na dysleksję, dysgrafię i inne rewelacje. Na
      debilne nauczycielki, chore wymagania w szkole, na wyścig do ciemnej nocy z
      odrabianiem lekcji, przygotowaniem do szkoły itp. Jestem załamana, że najlepsze
      lata zmarnuję szarpiąc się z rzeczywistością. Bo tak właśnie będzie. Nienawidzę
      uczyć się z moimi dziećmi, nienawidzę gotować, sprzątać bez sensu w kółko. Jak
      widzę te sterty co parę dni to po prostu płaczę. Jak patrzę na mojego męża i
      jego beznadziejną indolencję, brud i chaos jaki tworzy dookoła to ogarnia mnie
      rozpacz. Jestem po prostu załamana. Nie mówiąc o tym co będzie po 1 września....
      Same robimy z siebie ofiary i mimo, że przysięgałam nigdy się temu nie poddać to
      sama się w to wpakowałam. Uważam, że kobiety mają przesr....ne.
      • iluminacja256 Re: Sfrustrowane panie domu 27.08.09, 19:15
        >Nienawidzę
        >uczyć się z moimi dziećmi,

        Sorry, kolezanko przeczytaj ty siebie! To dziecki maja sie uczyć , a
        nie ty z nimi! Ty to mozesz co najwyzej SPRAWDZIC! Własnie
        popełniasz najbardziej karygodny bład edukacyjny i jeszcze piszesz
        coś o debilnych nauczycielkach, weź idż...Nie mówiac juz o tym, ze
        takie zale, jeki i steki są wybitnie denerwujące - skoro nie
        chciałaś , to po co to zrobiłaś? Ja nei chciałam i NIE MAM.


        • dosia2308 Re: Sfrustrowane panie domu 27.08.09, 19:34
          Święte słowa. Serio. Oczywiście, że popełniam podstawowy błąd wychowawczy.
          Jestem pewna, że jestem beznadziejną matką. Jest mi z tym po prostu świetnie.
          • jam-agru Re: Sfrustrowane panie domu 28.08.09, 21:59
            A starszym o 20 lat kładą w głowę, że jak dzieci były małe, to trzeba było
            zachować tzw. "zdrowy egoizm" i inwestować w siebie, bo inaczej po
            usamodzielnieniu się dzieci zostanie pustka. Znam te teorie. Już widzę, że kiedy
            mam wolne pół godziny, to całe tracę na zastanawianie się, jak je wykorzystać. I
            bardzo mnie to przygnębia, bo już odczuwam tę pustkę. Prasowanie i sprzątanie
            jakoś mi nie wystarcza. Tyle że nie potrafię się błyskawicznie przełączyć na
            tryb 'zajmowania się sobą', bo np. dziecko nieoczekiwanie zajęło się zabawą i
            wyskoczyło mi wolne 10 minut.
            Dziwi mnie agresja osób, które widzą świat inaczej. Te teksty typu: 'masz, czego
            chciałaś". Albo osoby te nie mają pojęcia, o czym mówią, bo, jak wiadomo, punkt
            widzenia zależy od punktu siedzenia, albo mają tak bogate życie wewnętrzne, że
            rzeczywistość nie jest w stanie ich przytłoczyć. W takim razie gratuluję i
            zazdroszczę.
          • iluminacja256 Re: Sfrustrowane panie domu 29.08.09, 08:50
            >Jestem pewna, że jestem beznadziejną matką.

            Ty to napisałaś sama, nie ja. Ja napisałam, ze z dziecmi NIE ODRABIA
            SIE LEKCJI, ale JE sprawdza. A to tylko i wyąłcznie dlatego, ze
            mozolne brniecie przez polski, matematyk,e biologie historię razem z
            dzieckiem jest odbieraniem mu poczucia, z e uczy sie dla siebie, nie
            dla ciebie, uczy sie samo i samo jest odpowiedzialne, a nauka to
            wszystko z zasdzie za co musi byc odpowiedzialne. I nie są to lekcje
            dla beznadziejnych matek, ale coś czego uczą sie "debilne
            nauczycielki" - bo "debilne nauczycielki" wiedza, ze jak sie w
            dziecku nie wyrobi od małego poczucia samodzielnej odpowiedzialnosci
            za ten malutki kawałeczek swiata, który jest prawie całym ich
            swiatem, to potem nie ma co sie spodziewać, ze dziecko będzie uczyło
            sie dla samej przyjemnosci, a nie dlatego, ze ktoś nadzoruje. I
            zrozum sobie to jak tam sobie chcesz.

            Kiedyś debilna nauczycielka.
            • dosia2308 Re: Sfrustrowane panie domu 29.08.09, 14:58
              Bardzo mnie ten wątek interesuje. Napisałam że jestem beznadziejną matką nie z
              ironii lecz dlatego, że takę się czuję. Tak, czuję się przytłoczona np.
              obowiązkami szkolnymi moich dzieci. Jeśli umiesz- doradź jak postępować z 12
              letnią dziewczynką, która ma ogromny problem z mobilizacją. Nie umie
              samodzielnie siąść do lekcji. Straciłam już nadzieję, że sama zacznie
              odpowiedzialnie podejmować działania z zakresu lekcji domowych. Przyczyna może
              tkwić w tym, że miała kłopoty z nauką, do dziś kłopoty z czytaniem i zawsze ktoś
              jej pomagał. Wyniki w szkole ma dobre ale okupione ciężką pracą i jej i np.
              moich rodziców. Z przerażeniem rozpoczynam rok szkolny kiedy ona pójdzie do
              6stej klasy zakończonej egzaminem a syn do 4tej. Mój ogromny problem dotyczy
              uczucia, które mogę nazwać krótko: rozczarowaniem. Często jestem już tak
              zmartwiona trudnościami związanymi z wychowaniem patrz: opieką nad...) moich
              dzieci że w razie nawet drobnych niepowodzeń w szkole reaguję histerycznie.
              Często płaczę wracając z nimi samochodem. W ogóle płacz z bezsilności nie jest
              mi obcy. To co piszesz jest bardzo słuszne. Nie masz dzieci więc nie mogłaś na
              sobie sprawdzić słuszności Twoich opinii ale nie mówię, że nie są słuszne.
              • lustro.z.mosiadzu Re: Sfrustrowane panie domu 30.08.09, 23:28
                a moze po prostu twoja corka nie jest orlem i tyle. napewno lubi jakis przedmiot i moze powinna sie na nim skupic? zreszta, nigdy nie zrozumiem po co ludzie sie tak przjmuja wynikami w szkole dzieci, a zwlaszcza podstawowej. i co z tego ze nie jest geniuszem? moze ma inne zdolnosci, moze zostanie np swietna fryzjerka albo krawcowa? i bedzie dobrze zarabiac w przeciwienstwie do tysiecy absolwentow jakichs tam wyzszych szkol bankowosci itp. wiesz co ja interesuje? czym lubi sie zajmowac? polska szkola zabija w dzieciach talenty, niestety. ja mialam chyba w 6 klasie mierny na semestr z angielskiego przez "swietna" pania nauczycielke, teraz znam ten jezyk perfekt. a jeszcze taka refleksja na temat prasowania :) tego nie moge zrozumiec, naprawde. przeciez mozna kupowac ubrania tylko z nie mnacych materialow i wogole nie prasowac! ja mimo ze pracuje w biurze i jakis tam dress code jest, to mam same nie mnace ubrania, np takie z dodatkiem stretchu. pozdrawiam i wrzuc troche na luz dziewczyno!
    • allspice Sfrustrowane panie domu 29.08.09, 14:31
      Nie przejmować się:)...z wszystkiego się wyrasta- i małych dzieci
      i aktywności zawodowej i toksycznych znajomych.Ważny jest własny
      nastrój i pogodzenie z sobą...
      • zosia9 Re: Sfrustrowane panie domu 30.08.09, 19:57
        To co nas zagania w ten kierat to tradycja. Tak po prostu ma to
        wygladać, bo tak wyglądało zawsze. Oczywiście jest to podniecane nie
        tylko w rodzinach, sasiedztwie a takze w ksiażkach. Czy znacie
        dziewczyny ksiązke "pierwszy rok z życia dziecka" tłumaczenie
        poradnika amerykańskiego gdzie redaktor polski, chyba czując misje w
        rozdziale jak zorganizować opieke dla dziecka zaznaczył w dopisku ze
        i tak najlepiej jak matka zostanie z dzieckiem w domu.
    • evenjo Sfrustrowane panie domu 30.08.09, 20:03
      Czułam się wykorzystywana, nadużywana-sprzątając, gotując, piorąc,
      zmywając-dla męża i dziatek. Odkąd się rozwiodłam robię to samo, tyle, że nie
      muszę obsługiwać męża, i jakoś nie czuję się już męczennicą-mam to, czego
      chciałam...i jakoś mi dobrze. Wiem, że mogę liczyć tylko na siebie i to mi
      daje spokój i dystans. A jak były przychodzi do dzieci i robi bałagan to
      proszę go, by posprzątał i robi to...życie, życie
    • bszsocjomgr Sfrustrowane panie domu - wasze listy 24.11.09, 05:31
      niby tak, zróbmy po swojemu, dla siebie, wyjdzmy bez slowa, dzieci zostawmy z
      mezem przeciez nie zgina, a jak potem rozwód bo to nie wymarzona
      mateczka-zoneczka to ty jestes zła kobietą bo dzieci zostawiasz, o dom nie
      dbasz, ambicje zawodowe nad rodzinę przedkładasz...jak kobieta wyjdzie na
      "ryby" , wyjedzie na tydziuen to zła matka, jak można własne dzieci na tyle
      zostawić? jak ojciec wyjdziedzie to nie jest to samo...kobieta chciała
      specjalizacje medyczną zrobic, zosatwiłą dziuecko z ojcem na rok- a wszyscy
      oburzeni...ojciec wyjechal na rok ajk tylko wróciła, to juz wszystko ok, bo
      ambitny, o utrzymanie rodziny dba.to nie takie proste do cholery!!!! Chcemy by
      społeczeństwo nas nie oceniało negatywnie jako matki, więc bawimy się z tymi
      dziećmi, na spacerki maszerujemy-i bach! natłok spraw i depresja...a jak nie
      wychodzimy bo nas to meczy, jak sie nie uczeszemy, obiadu nie ugotujemy to co?
      bach! poczucie winy i depresja!
      • bszsocjomgr Re: Sfrustrowane panie domu - wasze listy 24.11.09, 05:38
        e wasze ukochane ah, i te wasze ukochane zwiazki partnerskie- kazda z pań
        przecież przeprowadza przed slubem test psychologiczny mezowi czy dobrym ojcem
        bedzie, czy bedzie chetnie w domu z dzieckiem siedział, czy ugotuje coś sam...
        gratuluje wobec tego...
        złobki- przepełnione, przedszkola- z nimi lepiej ale co do tego czasu? Isc do
        pracy? jak jak nie ma z kim dziecka zostawic? a jak kolezanka ma to samo w domu
        to jak z nia na piwo wyjsc?
    • nero-n12 Sfrustrowane panie domu - wasze listy 28.11.09, 10:35
      To nie patriarchat skrzywdził kobiety;one krzywdzą się same.Te które
      są nieszczęśliwe,dlatego,że mają rodzinę i związane z tym
      obowiązki,a maża o tym by się od tego uwolnić i nareszcie się
      wyspać, nie powinny były zakładać tej rodziny.Nie mogę zrozumieć,że
      nieszczęściem może być opiekowanie się swoimi dziećmi,albo
      przygotowanie obiadu dla kochanego człowieka,oja swoich dzieci.Te
      panie mają poprostu za dużo czasu,bo: nie ma kolejek,wszystko jest w
      sklepach,pampersy zamiast pieluch,resztę pierze pralka,szybkowary
      gotują,zmywarki myją,ciepła woda leci z kranu.To wszystko oszczędza
      czas.Można czytać,pójść do teatru,do kina,na kolację /biorąc
      opiekunkę do dzieci/.Nie rozumiem kobiet.Byłam najszczęśliwsza kiedy
      byłam w domu z dziećmi i nieszczęśliwa,gdy musiałam wrócić do
      pracy.Nigdy nie było ani jednego dnia bez obiadu.Nie rozumiem
      sfrustrowanych kobiet.
      • gazeta_mi_placi Re: Sfrustrowane panie domu - wasze listy 28.11.09, 19:08
        nero-n12 napisała:

        > To nie patriarchat skrzywdził kobiety;one krzywdzą się same.Te które
        > są nieszczęśliwe,dlatego,że mają rodzinę i związane z tym
        > obowiązki,a maża o tym by się od tego uwolnić i nareszcie się
        > wyspać, nie powinny były zakładać tej rodziny.Nie mogę zrozumieć,że
        > nieszczęściem może być opiekowanie się swoimi dziećmi,albo
        > przygotowanie obiadu dla kochanego człowieka,oja swoich dzieci.Te
        > panie mają poprostu za dużo czasu,bo: nie ma kolejek,wszystko jest w
        > sklepach,pampersy zamiast pieluch,resztę pierze pralka,szybkowary
        > gotują,zmywarki myją,ciepła woda leci z kranu.To wszystko oszczędza
        > czas.Można czytać,pójść do teatru,do kina,na kolację /biorąc
        > opiekunkę do dzieci/.Nie rozumiem kobiet.Byłam najszczęśliwsza kiedy
        > byłam w domu z dziećmi i nieszczęśliwa,gdy musiałam wrócić do
        > pracy.Nigdy nie było ani jednego dnia bez obiadu.Nie rozumiem
        > sfrustrowanych kobiet.

        Dokładnie.
      • fedorczyk4 Re: Sfrustrowane panie domu - wasze listy 28.11.09, 19:44
        nero-n12 napisała:

        > To nie patriarchat skrzywdził kobiety;one krzywdzą się same.Te
        które
        > są nieszczęśliwe,dlatego,że mają rodzinę i związane z tym
        > obowiązki,a maża o tym by się od tego uwolnić i nareszcie się
        > wyspać, nie powinny były zakładać tej rodziny.Nie mogę
        zrozumieć,że
        > nieszczęściem może być opiekowanie się swoimi dziećmi,albo
        > przygotowanie obiadu dla kochanego człowieka,oja swoich dzieci.Te
        > panie mają poprostu za dużo czasu,bo: nie ma kolejek,wszystko jest
        w
        > sklepach,pampersy zamiast pieluch,resztę pierze pralka,szybkowary
        > gotują,zmywarki myją,ciepła woda leci z kranu.To wszystko
        oszczędza
        > czas.Można czytać,pójść do teatru,do kina,na kolację /biorąc
        > opiekunkę do dzieci/.Nie rozumiem kobiet.Byłam najszczęśliwsza
        kiedy
        > byłam w domu z dziećmi i nieszczęśliwa,gdy musiałam wrócić do
        > pracy.Nigdy nie było ani jednego dnia bez obiadu.Nie rozumiem
        > sfrustrowanych kobiet.

        Bzdura, nie każda czuje sie spełniona w roli kury domowej gotującej
        dla "ukochanego człowieka, ojca swoich dzieci" (w dniu w którym tak
        pomyślę o moim le Mężu sama sobie chyba wytoczę sprawę rozwodową) i
        nie każda jest zdecydowana na poświęcenie instynktów macierzyńskich
        i stadnych, na rzecz pracy. Kobiety i ich rola w społeczeństwie, ich
        oczekiwania i wymagania wobec siebie i świata, zmieniły się.
        Społeczeństwo jeszcze nie i widzi wszystko czarno-białe, a byłoby
        nieźle wykształcić takie odruchy i struktury które pozwoliłyby
        kobietom na bycie matkami, na bycie sobą i na karierę.
        Argument, że panie z depresja wynikająca z porodu, zmiany statusu,
        albo po prostu z depreją kropka, mają za dużo czasu i to wszystko
        dlatego, przypomina mi do złudzenia argument mojego św. pamięci
        dziadka. Ludziom się w głowach poprzewracało, przed wojna
        antybiotyków, laserów, echografii nie było i ludzie żyli!
Pełna wersja