reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia

13.11.09, 07:16
Szerszy temat wymagający głębszego rozważenia.
Zatraz ogarne sie troche z pracą i Wam napisze jak jest u nas.
Ursgmo napisała, to moze sie tu przekopiować :D
    • ursgmo Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 08:19
      Wróciłam z małym Maćkiem do domu, Zuzia ( lat5 ) nawet na mnie nie
      spojrzała, zaklaskała w rączki na widok nosidełka , chciała sama
      wypiąć brata , usiadła obok fotelika i wołała "dajcie mi go dajcie"
      i do teraz są najlepszymi przyjaciółmi, biją się kłócą ale które
      pierwsze jest w domu pyta o drugie
      smutno mi będzie jak Zuzia "wyrośnie" z brata , co pewnie kiedyś
      nastąpi
    • chiyo28 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 08:54
      mam chwilke, to napiszę :) U nas dzieci cały czas się dopytują kiedy
      będzie dzidziuś. decyzję o kolejnym dziecku podejmowaliśmy wspólnie,
      wszyscy razem łącznie z dziećmi. co prawda ich tylko pytaliśmy czy
      chcieliby braciszka, albo siostrzyczkę, jak sobie wyobrażają, jak by
      było, gdyby był dzieć, kto by mi w czym pomagał ( takie zabawne
      pytania typu kto bedzie podawał pieluszki, woził na spacerkach...)
      jednak to wszystko bylo w zeszłym roku, nie sadzilismy, ze beda
      kłopoty z zaciazeniem. teraz dzieci nie moga sie doczekac i ciagle
      pytają kiedy...
      sami sobie nawarzyliśmy, lepiej było z nimi nie rozmawiać.
      z drugiej strony moze bedzie miedzy nimi, a tym dzieciem (jak juz
      sie w koncu pojawi) od poczatku jakas mocniejsza nic porozumienia,
      taki wyczekany.

      W dodatku zona brata urodziła 8 miesiecy temu drugie dziecko, a
      teraz jest juz w połowie ciąży z kolejnym :( Los jest
      niesprawiedliwy. Oni wpadli, a my tyle sie staramy i nic. Dzieci nie
      mogą zrozumieć sytuacji dlaczego u cioci ciągle rosną w brzuchu
      dzieci a u mnie nie.
      • miska83 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:20
        moja cora-3 latka tez jak pisalam dopytuje o 2 malenstwo:) a juz
        akcja z tym mikolajem ze ma przyniesc braciszka mnie
        rozwalila...rozmawiamy od czasu do czasu z mala:) od stycznia sie
        staramy i tez myslalam ze szybciej nam sie uda wiec mala tez juz
        chyba coraz bardziej niecierpliwa jest:) kolezanka ma mlodszego
        braciszka i mala czesto jak sie z sasiadka spotykam pierwsze co robi
        leci zaglada do wozka "czy krzysiu spi?" jak bralam krzysia na rece
        nie protestowala ,nie widac bylo u niej zazdrosci wiec mam nadzieje
        ze jak w koncu mala bedzie miec rodzenstwo to tez bedzie taka
        grzeczna;)
        znam dzieci ktore w wieki 3 lat jak ojciec czy mama brali "obce" na
        rece to wielka awantura i placz zeby juz odlozyli i wzieli ich na
        rece...
        boje sie troche jak to bedzie...ale mam nadzieje ze uda mi sie tak
        podzielic obowiazki zeby mala nie odczula ze wiecej czasu poswiecam
        dzidzi ,zeby tego nie odbeirala ze teraz maluch jest wazniejszy...
        mam nadzieje ze mi sie uda:)
      • ursgmo Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:21
        post przeklejony i rozszerzony :-D

        No więc uważamy że będzie dobrze .
        Zuzia uwielbia małe dzieci , średnio raz w
        tygodniu prosi mnie żebym urodziła jej siostrzyczkę . Znalazła w
        zeszłym miesiącu używany test owulacyjny - zapomniałam schować - i
        skakała do góry myśląć że II kreski oznaczają że bobas się pojawi.
        Zbajerowałam ją że to hmm test sprawdzający poziom cukru we krwi ,
        ale czy uwierzyła , nie mam pewności
        Maciek miał już siostrę od zawsze , udaje że go małe dzieci nie
        interesują , ale jego przyjaciel ma takiego małego braciszka i
        Maciek ostatnio mówił kilka razy że nawet fajny ten maluch .
        Wczoraj wieczorem , już po tym jak napisałam j/w , zaczęłam znów
        myśleć troszkę o tym jak to będzie ( mam nadzieję ), wrócił mąż i
        tak wspólnie doszliśmy do wniosku że synek jednak może być odrobinę
        zazdrosny. Zawsze będzie dla nas wyjątkowy , urodził się 11 miesięcy
        po siostrzyczce - aniołku , i dla nas te dwie ciąże zlały się w
        jedną , za to bardzo dłuuuugą . Jego urodzenie to taki nasz mały
        cud . Możę pojawienie się młodszego rodzeństwa odczuje trochę jak
        zdetronizowanie - choć , mimo że wyjątkowy , w moim odczuciu jest
        traktowany na równi z siostrą a nie jak królewicz .....
        Ale może najmłodsze dziecko zawsze ma najtrudniej ? ma któraś z Was
        młodsze rodzeństwo ? jak to było ?
        ja jedynaczka :-(
        • miska83 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:41
          hej
          ja jestem ta w srodku:) mam starszeo brata i mlodsza siostre:) i
          powiem ci ze ja sie czuje taka troche "najgorsza" moj brat to
          ukochany synus mamusi i mimo ze ma 30 lat to dalej jest ukochanym
          synusiem:) ja mialam wiele przezyc nieciekawych z rodzicami gdy
          walczylam o swoje...przez dlugi czas bylam ta "czarna owca" w domu i
          dopiero jak rodzice ze mna przezyli pewne sprawy ...to moja siostra
          (czyli ta najmlodsza w rodzinie) ma teraz idealnie...kiedys rodzice
          sieprzynali do tego ze nie potrzebnie ze mna walczyli itd i ze teraz
          juz wiedza -widza pewne swoje zle zachowania a ja widze ze
          pozytywnie odbilo sie to na mojej siostrze:)
          a tak w ogole to jakos ten w srodku mi sie wydaje taki...brat zawsze
          byl kochanym synkiem, a siostra ta malutka corenka , ta najmlodsza
          itd a ja czasem sie czulam taka...srodkowa:) ani ta pierwsza
          ukochana ani ta najmlodsza ukochana:)
          pewnie nie zawsze tak jest ale nawet kiedys czytalam taki
          artykul.ktos sie tam wypowiadal, jakis pycholog czy ktos...ze ci
          srodkowi czesto sa niedowartosciowani,czesto maja male poczucie
          swojej wartosci itd...
          nie wiem:) moze u mnie to byly jakies "potkniecia" rodzicow ze
          czasem sie czulam jak sie czulam, kazdy popelnia bledy:) ale nie
          wydaje mi sie zeby ten najmdlodszy mial najgorzej:)
          mysle ze doskonale dasz sobie rade z tym by maluchy czulu sie tak
          samo kochane:) dalas rade w tak ciezkiej sytucaji gdy pojawil sie
          synek-a sama piszesz ze mimo iz dla ciebie jest wyjatkowy to nie
          jest traktowany lepiej od siostry:) jestes juz zaprawiona w boju:D
        • az-82 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:41
          Ja mam 2 młodsze siostry. Jedna 1.5 roku młodsza, druga 7 lat. Jak ta starsza z nich się urodziła, ja podobno byłam tak zazdrosna, że zaczęłam znów w pieluchy robić, żeby tylko mama poświęcała mi tyle samo uwagi, co młodej. Ale później, już w świadomym życiu wszystko było ok. Natomiast z najmłodszą było tak, że jak się urodziła, to obie z siostrą strasznie się cieszyłyśmy. Na początku. A potem było bez przerwy: "Aniu, ustąp Martusi, przecież jesteś starsza i mądrzejsza." No i musiałam ustępować, zawsze i we wszystkim, moja siostra również. A smarkula wyrosła na rozpieszczonego samoluba, który wciąż uważa, że wszystko jej się należy.
          Mi było ciężko, jako najstarszej, bo zawsze musiałam ustępować, świecić przykładem i być tą odpowiedzialną.
          Moja siostra, jako średnia, moim zdaniem miała najgorzej, bo jak mała się urodziła, utraciła status najmłodszego dziecka. Małą się wszyscy zachwycali, bo takie mądre maleństwo, mną, bo taka odpowiedzialna i dorosła, a ona całe życie żyła w cieniu nas dwóch, co poskutkowało bardzo niską samooceną, egocentryzmem i hipochondrią.
          No a smarkula, jak mówiłam, wyrosła na rozpieszczonego samoluba.
          Więc jak widzisz, najmłodszy raczej krzywdy nie czuje, chociaż krzywda również mu się dzieje, tylko że inna. Mimo wszystko wydaje mi się, że najtrudniej będzie miał twój synek i powinniście się postarać, żeby czuł się dalej dobrze w rodzinie.
          • miska83 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:46
            hehe czyli jednak si enie mylilam ze ten sredni to taki sredni i jak
            to dobrze ujelas zawsze w cieniu tego strszego i
            najmlodszego...wlasnie tak sie czulam:)
            • chiyo28 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 10:58
              jak tak czytam Wasze posty, to widać, ze rodzice ewidentnie nie
              potrafili równo rozkładac miłości. nie mówie, ze nie kochali was
              równie mocno. majac wiele dzieci trzeba wszystkie kochac tak samo
              mocno, ale... i tu jest chaczyk trzeba je wszystkie kochac tak samo
              w tym samym momencie. Nie moze byc sytuacji typu ustap , bo jestes
              starsza, tak robia ludzie, którzy sa zabiegani, albo nie maja czasu
              na rozwiazywanie konfliktu miedzy rodzenstwem. u mnie zawsze
              zwycieza sprawiedliwość a nie wiek :)
              siadamy na dywanie, podłodze, wersalce, czy gdzie tam jestesmy i
              tłumacza sie obie strony - syn i córka - o co poszło. niczym Anna
              Maria Wesołowska zasadzam kto ma racje, komu sie nalezy kara itd.
              Moze i naczytałam sie zbyt duzo ksiazek o wychowaniu dzieci, ale
              wiem, ze takie sytuacje zaowocuja w przyszłosci. Ja pomimo, ze byłam
              trudnym dzieckiem i miałam mlodszego brata, to mam jakos tak sie
              miedzy nas dzieliła, ze zawsze bylismy na równi. Tak jest zreszta do
              tej pory. Chciałabym, zeby moje dzieci miały ze mna taki sam
              kontakt, jak ja z moja mama.
              • miska83 Re: reakcja rodzeństwa na kolejnego dziecia 13.11.09, 11:16
                jak uda mi sie urodzic 2 dziecko to nie bedzie tak ze ktores bede
                kochac bardziej -wiadomo.boje sie jednak tego ze cora moze to tak
                odebrac bo wiadomo ze bede msuiala wiecej czasu w niektorych
                sytuacjach poswiecac maluchowi niz jej.i boje sie ze wtedy moze
                pomyslec ze jest mniej kochana:(
                maz duzo pracuje i wlasciwie wszystko w domu i przy malej ja zawsze
                robie.a jak przyjdzie maluch to np wieczorem-kladzenie sie spac-ja
                mala ukladam do snu,czytam baje a potem leze z nia az zasnie(od
                urodzenia mala ma klopoty ze snem i do tej pory budzi sie po 2-3
                razy w nocy i w efekce konczy sie ze prosi bym zostala u niej w
                lozku a ze ja nie mam sily czekac az ona znowu zasnie to zazwyczaj
                zasypiam i spie juz do rana u niej).jak sie maluch pojawi to wiadomo
                ze moze byc tak ze w tym samym czsie bede musiala nakramic malucha a
                ja np polozy tata spac .wiem ze to pewnie "pierdola" i mamnadzieje
                ze jak juz sie pojawi to 2 dziecko to na wszystko jakos sie
                znajdzie "rade" i sie wszystko pouklada tak by bylo dobrze dla cory
                i malucha ale w tej chwili takie najprostrze rzeczy sprawiaja ze sie
                mocno zastanawiam jak to bedzie i czy ja cory nie zranie jakos...:)
                jak juz pisalam mam sasiadke ktora ma core wwieku mojej-3 lata i w
                czerwcu urodzila synka i tez sie obawiala jak to bedzie itd ale mowi
                ze taknaturalnie wszystko przyszlo ze az byla w szoku ze tak pieknie
                wszystko sie poukladalo-wiec jestem pelan optymizmu ze i u nas tak
                kiedys bedzie;)
Pełna wersja