podróże te małe i te duże

20.11.09, 13:46
Gosia produkuje nowe wątki , pozazdrościłam i też chcę. Dziewczyny
gdzieś na pewno byłyście ,jeżdziłyście ,zwiedzałyście ,widziałyście
coś fajnego , coś beznadziejnego , miejsca warte polecenia albo
zakątek gdziec wstawiłybyście zakaz wjazdu. Ja uwielbiam wakacje i
podróże , jazdę palcem po mapie zaczynamy z mężem w styczniu. A że
mąż "nie lata" więc i te bliskie podróże i te dalekie odbywamy
samochodem a w razie buntu małżonka autokarem. Więc nieco przygód
było..........
opisujcie , ja jak pomyję podłogi to napiszę o tej najgorszej tzn 3
walizki , dwójka dzieci , wózek i jak z tym wszystkim w obcym
kraju :-D cdn ..............
    • kfiatuszek80 Re: podróże te małe i te duże 20.11.09, 13:49
      Rokrocznie Kołobrzeg,uwielbiam i polecam....Lubię tłumy,lubię jak
      miasto tętni życiem...
      • kfiatuszek80 Re: podróże te małe i te duże 20.11.09, 13:53
        A nie polecam np Międzyzdrojów,dla mnie to jest kopia Kołbrzegu,nie
        podoało mi się no może poza gabinetetm figur woskowych.
        • chiyo28 Re: podróże te małe i te duże 20.11.09, 14:16
          my podróżujemy bardzo duzo. samolot jest naszym ulubionym srodkiem
          transportu, jedyne co robimy, to sprawdzamy przed rezerwacja wyjazdu
          jaki samolot bedzie leciał. jesli airbus, to staramy sie znaleźć
          inny termin.
          po Polsce racyej tylko autkiem.
          co moge polecić:
          POLSKA:
          rezerwaty skalkowe w:
          Cieżkowice
          Prządki
          wszelkie wioski z dinozaurami dla dzieci
          ostatniofajna otwarła sie w Zatorze koło Oświecimia
          moje ukochane Tatry
          morze tez lubie, ale w lecie tylko kilka razy bylismy, bo za te same
          pieniadze sa fajnie jsze wakacje za granica

          jeśli by któraś z Was chciała sie dowiedzieć wiecej to moge polecić
          coś z autopsji w nastepujących krajach ;)

          NORWEGIA
          WŁOCHY
          HISZPANIA
          FRANCJA
          SZWAJCARJA
          SŁOWACJA
          W-PY KANARYJSKIE
          TUNEZJA

          dla zachęty zaraz wkleje kilka fotek :)
          • az-82 Re: podróże te małe i te duże 20.11.09, 14:54
            A ja, odkąd wyszłam za mąż raczej mało podróżuję :(.
            Mój mąż nie lubi, a ja uwielbiam. Złaziłam sporo wcześniej, od dzieciństwa już, z plecakami, śpiworami, matami, namiotem i wszystkim na plecach.
            To jest mój ulubiony sposób spędzania wakacji.
            Wybierałam się w swoim czasie do Kanady, na samą północ, nawet w Wielkiej Brytanii zarobiłam na ten wyjazd pieniądze, ale potem poznałam mojego męża, i nie chciałam żeby o mnie zapomniał, jak wyjadę na dwa miesiące. Więc wyjazd został przełożony, a potem pieniądze sie rozeszły. Teraz znów staramy się o dziecko, więc na najbliższe lato znów nie można tego planować, ale mam nadzieję, że jak już trochę je odchowamy, to się podrzuci którejś babci i będzie można polecieć, chociaż na 3 tygodnie. Mój mąż twierdzi, że nie wytrzyma w namiocie dłużej niż kilka dni, a już na pewno przy temperaturze poniżej 10 stopni, ale mam nadzieję, że jakoś wytrzyma.
            A jak już Kanadę odhaczę, to następny punkt programu to Antarktyda :D.
            • ursgmo Re: podróże te małe i te duże 20.11.09, 16:18
              Więc u mnie jest tak:
              mąż za nic nie wsiądzie do samolotu - tak jak ja na taki prom na
              rzeczce - więc rozumiem , pogodziłam się
              rozpracowaliśmy że w zasadzie wszędzie da się dojechać bądź dopłynąć
              i nie robię z tego problemu , mąż bywa że nie chce samochodem jak
              jest zmęczony , więc pada czasami na autokar
              2003 rok
              Bułgaria - autokar - 40 godzin jazdy .............
              oczywiście jedziemy w ciemno , do mieszkania coś znajdziemy na
              miejscu
              wykupiłam przejazd w Orbisie, żeby było bezpiecznie spokojnie itd
              dzień wyjazdu , odjazad spod PKiN , szukamy pod tym pałacem kurcze
              żadnego autokaru orbisu , w końcu jest .. ale nazywa się inaczej bo
              orbis wykupił przejazdy u bułgarów
              hmmm jedziemy czy nie ? jedziemy .......
              większość drogi ok dopiero w Sofi wysiadła większość pasażerów i
              dosiedli się miejscowi
              jeden facet siada blisko nas , cuchnie od niego przeraźliwie jakby
              wędzoną papryką , smród nie do wytrzymania , mam chorobę lokomocyjną
              i zapachy mnie dobijają , facet wyciąga scyzoryk , zdejmuje buty i.
              zaczyna czyścić paznokcie
              papryka mi przeszkadzała, papryka przy tym to pikuś ............
              kobitka zwana szumnie stewardesą miota się między nami i jeszcze
              jednymi polakami a facetem , ten wogóle nie reaguje na uwagi i
              spokojnie kontynuuje pedicure , kobitka otwiera wszystko co się da
              żeby przewietrzyć ale w tym upale wszystko stoi .....
              pyta w nerwach co 5 minut jesio chlewi ? jesio?
              ufff dojechaliśmy , autokar uwiózł śmierdziela w siną dal
              jest świt
              hmmm , co dalej , no siadamy i czekamy pod informacją turystyczną
              potem znaleźliśmy mieszkanie na przepieknej starówce w Nessebar ,
              morze piękne , ciepłe czyste , piasek złoty , cudnie było, no może
              tylko nie wiadomo czego wszędzie wszystko podają tam zimne ........
              ale naprawdę wypoczeliśmy
              zbliżał się powrót
              odjazd z tego samego miejsca , więc lądujemy na godzine przed
              wyznaczonym czasem z 3 walizkami wózkiem i dziećmi i czekamy ......
              czekamy........czekamy .............czekamy
              minęła ta zapasowa godzina , potem jeszcze pól , potem jeszcze jedna
              cała autokarów było z 5 żaden do Polski
              co robić ? dzwonię do biura w kraju
              bułgar każe czekać- oddzwoni
              kolejne pól godziny , oddzwania, autokar był , wyczytywali nas , nie
              zgłosiliśmy się
              no kurcze jakim cudem przecież stoimy tu cały czas !!
              facet tłumaczy że no autokar nie był oznaczony że jedzie do Polski
              tylko że jedzie do Sofi i tam przesiadka .. skąd my to mieliśmy
              wiedzieć , był taki autokar , mąż tam podchodził , pytał !!!!!! czy
              jedzie do Polski , nie powinni się byli skapnąć ???? do tego
              autokaru ładowała się baba z klatkami z kurami i tak nam utkwił ..
              kazali nam wziąść taksówke i jechać do ich biura w Burgas ok 30 km
              pojechaliśmy , mieli uprzedzić biuro żeby "coś" z nami zrobili

              dojechalismy , w biurze oczywiście znów nikt nic nie wie, znów
              dzwonię do Polski , podaję swój telefon pani z biura
              każą czekać , mają autokar do Sofi za dwie godziny ale nie ma w nim
              miejsc..
              guzik mnie to obchodzi jak chcę do domu , tupiąc gestykulując i
              usiłując zrozumieć ich łamaną angielszczyznę dogadujemy się
              ktoś wypada z autokaru żebyśmy mogli pojechać .....
              jazda w sumie spokojna , jedna awaria - pasek klinowy , zastąpili go
              czymś dziwnym , ale jedzie wiec ok
              kilka km przed Sofią zadzwonili z Polski że autokar na nas czekał
              ale ludzie się wściekali , więc pojechali , następny za 3 dni...
              no ładnie 30 sierpień , rozpoczęcie roku , a my utkneliśmy
              nieeeeeeeee drę sie do telefonu ja muszę do tego autokaru nie będę
              siedzieć w Sofi
              ok coś wymyślą
              w Sofi czeka na nas facet z biura podróży z kartonikiem , cudem
              żeśmy doczytali w tym nasze nazwisko , ma nas zawieść swoim
              prywatnym samochodem na Serbską granicę , autokar poczeka
              jak podjechaliśmy na tą granice po królewsku nówką xsarą ludzie
              patrzyli na nas jak na jakiś VIP'ów ;-), autokar czekał łącznie 4
              godziny ............
              później już nic się nie wydarzyło , bez przeszkód dojechaliśmy do
              Warszawy , jedynie jeszcze na końcu zginął nasz wózek , spisano
              protokuł odzyskaliśmy kasę
              dostaliśmy przeprosiny i voucher na następną podróż ( nie
              skorzystaliśmy) , dziwiło nas że tak stawali ze wszystkim na
              głowie , okazało się że to był jeden z pierwszych kursów i to taki
              niewypał ... bali się że orbis wypowie im umowę
              teraz się śmiejemy ale wtedy nam nie było do smiechu
              a no i jeszcze dwa tygodnie później jak dostałam rachunek za
              komórkę .............. 600 zł ( napisałam do nich , zwrócili mi)
              byliśmy jeszcze w Bułgarii raz , ale to już inna bajka
              uf się napisałam , mam nadzieję że nie zanudziłam Was :-D
              • chiyo28 Re: podróże te małe i te duże 21.11.09, 17:25
                Ula to co piszesz o tej Bułgarii to jakas paranoja. Chyba bym ich
                zagryzła. Zreszta inna sprawa, ze nigdy bym sie nie odwazyla na
                wyjazd z dziecmi na wakacje autokarem. Jesli juz to tylko samochód
                lub samolot.
                • romashka Re: podróże te małe i te duże 23.11.09, 12:25
                  Ula, makabryczna na podróż... dlatego właśnie ja staram się unikac
                  biur podróży - wyjatkiem była nasz zeszłoroczna podróż w Alpy
                  autokarem (!), ale namówili nas znajomi i faktycznie było bardzo
                  tanio i bardzo dobrze zorganizowane. Chociaż przyznać tez musze, że
                  krew mnie zalewała na sikanie na komendę, ciepły obiad na komendę,
                  bo akurat tu i teraz mamy przystanek... brrr...!

                  Jeśli zaś chodzi o moje podróze, to najpiękniejszym miejscem na
                  ziemi, jakie widziałam, była Madera. Byliśmy tam zanim zaczeła się w
                  Polsce "maderowa gorączka" związana z jakimś serialem; dodatkowo,
                  byliśmy jako żeglarze w rejsie.
                  Po pierwsze - majak wyspy na horyzoncie odebralismy jako
                  błogosławieństwo niebios; pięć dni na morzu, tylko woda dookoła,
                  trzy dni silnego sztormu, a my na malutkim katamaranie... Prawie
                  cała załoga rzygała (tak, rzygała, to nie było zwykłe
                  wymiotowanie...), ja spalam 18 godzin na dobę (też objaw choroby
                  morskiej), a Luby... robił kotlety i sam je pałaszował! Był jedynym,
                  którego ten straszliwy sztorm nie ruszył!
                  Zatem Madera była nasza ziemią obiecaną... Port w Funchal to slynny
                  port z długim murem upstrzonym grafitti i podpisami żeglarzy -
                  zwyczajowa zasada jest taka, że wpisują sie na nim załogi, dla
                  których Madera to ostatni przystanek przed przeprawą przez Atlanyk.

                  Sama wyspa jest cudowna, to prawdziwy raj na ziemi. Zobaczyc tu
                  można wszystko: od klimatu tropików (wybrzeża, które wyglądaja jak
                  na Wyspach Kanaryjskich), przez dzungę amazońską (gąszcz drzew,
                  plątanina roslinności) nieco wyżej, i górska pustynię w najwyższych
                  pasmach gór, gdzie "autochtoni" handlują skórami. Na wybrzżu
                  temperatura +25, w górach +8... Nie wspominając o widokach...
                  Pamietacie "Władcę Pierścieni"? To mniej więcej właśnie tak. Kręte
                  dróżki, tunele wydrążone z w skalach, droga nad samym oceanem, na
                  którą spada górski wodospad (naprawdę!). Ziemia tak zyzna, że mimo
                  ogromnych stromizm (to sa wysokie gówy, praktycznie 2 000 mnp, a
                  przypominam, że poziom morza, to poziom "wyjściowy"), rolnictwo ma
                  sie świetnie - prymitywne rolnictwo, bo po co dbac o rożliny, skoro
                  wystarczy wetknąć ziarno do ziemi, a i tak obrodzi? Okres
                  wegetacyjny trwa tam cały rok!

                  Folklor też bardzo ciekawy, np. tradycyjną rozrywką był tu zjazd w
                  drewnianych saniach po uliczkach :)

                  Dziewczyny - polecam serdecznie. To jest raj na ziemi,
                  najpiękniejsze mmiejsce jakie widziałam :D

                  Jak będe miała chwilę to opisze jeszcze pociąg do Kijowa:)
                  • chiyo28 Re: podróże te małe i te duże 23.11.09, 12:31
                    romashka zacgeciłas mnie ostatecznie. ja chce na Madere !!!!!
                    • ursgmo Re: podróże te małe i te duże 23.11.09, 13:10
                      uuu rozmarzyłam się ,fajnie to opisałaś , ale ja sobie mogę co
                      najwyżej wpław popłynąć :-D
                      Bułgaria to fakt mały koszmar ale wtedy kiedy się działo , teraz to
                      już coś co się opowiada i wspomina ze śmiechem
                      zaklinałam się że nigdy więcej nie pojadę autokakrem - romashka
                      sikanie na zawołanie to koszmar :-D to jeden z powodów że już nigdy
                      więcej , najbardziej się bałam co będzie jak się nam po porannej
                      kawie którą dawali w czasie jazdy zachce - za przeproszeniem -
                      kupę ???
                      • romashka Re: podróże te małe i te duże 23.11.09, 13:32
                        Naprawdę Maderę polecam sercem, wątrobą, rękami i nogami :)

                        > sikanie na zawołanie to koszmar :-D to jeden z powodów że już
                        nigdy
                        > więcej , najbardziej się bałam co będzie jak się nam po porannej
                        > kawie którą dawali w czasie jazdy zachce - za przeproszeniem -
                        > kupę ???
                        Ha, ha, no właśnie :) Je jechałam z przeziębionym pęchcerzem, więc
                        tez przeżyłam swoje, ale wiadomo - piwkiem sie wyleczyłam :D
                        • ursgmo Re: podróże te małe i te duże 23.11.09, 14:03
                          Bilety na autokar powinny byc sprzedawane w pakiecie z
                          cewnikowaniem :-D ja jestem teraz sikacz i już bym tak nie dała rady
                          ( starość nie radość)
                          Na Maderę to ja bym musiała przez tego mojego nielota jechać ze 4
                          dni samochodem i jeszcze potem jakiś prom , jeśli wogóle coś pływa
                          uuuuuu... ale sobie wrzuciłam i zdjęcia oglądam , ale ładnie ....
                          póki co mamy opracowany plan jazdy na kanary + maroko , więc
                          spróbujemy najpierw tam , damy rade będzie i Madera :-D
Pełna wersja