Wróciłam!

15.12.09, 15:04
Własnie maz przywiozl mnie do domu. Nadal jeszcze czuje sie jak
przepuszczona przez wyrzymaczke.

Na pocztek chcialam ogromnie podziekować Tobie Ula, za miliony
esemesow, wsparcie, fachowe wiadomosci, za wszystko! Przytulam Cie
wirtualnie i naprawde nie sposob wyrazic jak cholernie przykro mi z
powodu twojej straty :(

Agnieszka - dostalam od Uli twoje namiary, przepraszam ze si enie
odezwalam ale tak podswiadomie cholernie sie balam czytac i pisac o
ciazy pozamacicznej :(

To co przezylam w ciagu tych 4 dni w szpialu to byl koszmar.
Poczawszy od prawie 100% diagnozy ciazy pozamacinej bez cienia szans
na prawidlowa po koszmar szpitala, pielegniark, posiniaczonych rak
od pobierania krwi (mam wylewy na rekach i uszkodzony nerw w lewej)
po 24h calkowitego zakazu jedzenia i 15h calkowitego picia!

Samotnosc, przerazenie i histeria towarzyszyly mi przez caly czas.
Kazdej z pielegniarek i lekarzy mowilam ze odstwilam prochy
antylekowe i ze mi psycha siada, procz lekarza z usg z poniedzialku
nikt nie wyrazil ubolewania nad tym ze dwie glupie larwy w piatek na
izbie przyjec wystawily mi diagnoze ze 100% pewnoscia, a jak pytalam
czy nie ma szans na pomylke i rozwoj sytuacji w dobrym kierunku
ograniczyly sie do 95% pewnosci.

Obecnie beta wzrosla do 14100 (wyniki z dzis) i progesteronu 214.
Poznalam kobitke ktora przechodzila to co ja, lezala ze man na sali,
niestety jej sie nie udalo, pocieszajacy jest fakt ze samo sie
oczyszcza i nie ma potrzeby laparoskopii. Chcialabym ja tu zaprosic
na forum jak wroci juz do domu, opowiadałam jej o tym miejscu :)

Po raz kolejny w poniedzialek oswajalam sie z mysla ze jestem w
ciazy ze wszystko jest ok. Chociaz lek pozostanie juz ze mna do
konca ciazy.

Moj maz zdal egzamin, bardzo sie mna opiekowal, siedzial do oporu w
szpitalu i interweniowal kiedy rzeba bylo a ja nie mialam sily.

Duuuzo mam do opisania ale musze odetchnac troche. Teraz mam
zwolnienie do konca tygodnia. Nasi rodzice dowiedzieli sie o ciazy w
takich okolicznosciach niestety, ale ciesza sie ze wszystko dobrze
sie skonczylo.

POczytam sobie nasze forum bo mam duze zaleglosci, a tutaj napisze
jeszcze jak pozbieram mysli.


Dziekuje za wsparcie i za modlitwe (jesli ktoras wierzaca
forumowiczka wstawila sie za mna) - to mi baaardzo duzo daje.

Buziaki

    • ursgmo Re: Wróciłam! 15.12.09, 15:13
      Bardzo bardzo się cieszę że jesteś :-D

      wszytkie dziewczyny Cię wspierały , wpisywały się ale smutaśny wątek
      usunęłam jako mocno nieaktualny :-D

      zajrzyj na pocztę pliss
      • 3_asia Re: Wróciłam! 15.12.09, 15:23
        Witaj Marta, cieszę się że wróciłaś do nas (tzn. że wróciliście do nas) i nierób
        więcej takiej akcji. ściskam i pozdrawiam
      • rudnicka_a Re: Wróciłam! 15.12.09, 15:27
        Bardzo sie ciesze ze wrocilas :) Zycze spokojnych 9 miesiecy. Ja
        jestem wierzaca i wierze ze modlitwa pomogla. Sciskam mocno :)
      • az-82 Re: Wróciłam! 15.12.09, 15:27
        Chmurka, kochana, strasznie się cieszę, że wszystko dobrze z tobą i twoim maleństwem. Cieszę się, że wróciłaś do nas :D :*
    • lil-lia Re: Wróciłam! 15.12.09, 15:28
      Chmurko, starsznie sie ciesze ze jestes spowrotem a raczej ze jestescie spowrotem :)
      I bardzo, bardzo mi przyrko ze musialas takie cos przechodzic. Nawet nie umiem
      sobie wyobrazic tego strachu, nascie godzin niepewnosci, godziny modlitwy i
      tysiaca mysli przebiegajacych w kazdej sekundzie w ostatnich Twoich godzinach.
      Teraz najwazniejsze jest ze wszystko juz jest dobrze, ze maz spisal sie na zloty
      medal.
      Teraz odpoczywaj, ladnie beta przyrasta i staraj sie do tego koszmaru nie
      wracac, chociaz zdaje sobie sprawe ze to nie bedzie latwe dla Ciebie.
      Zycze Wam pogodnych przyszlych tygodni, spokoju i oczywiscie samych dobrych
      lekarzy :)
    • smallcloud Re: Wróciłam! 15.12.09, 16:25
      Dzieki Dziewczyny :) Tak straznie mi ulzylo, ze sobie miejsca z tego
      wysztkiego znalezc nei moge, wciaz to wszystko analizuje, trawie.

      Ula - wyslalam Ci @.

      Wiem ze Ula zapobiegawczo usunela watek z moimi szpitalnymi
      dramatami, moze dobrze ze nei czytalam? I ze poszlo w niepamiec?

      Wiem ze bylyscie ze mna. Do tej pory troche sie wstydze ze tak Ule
      bombardowalam smsami, ale tak straznie mi pomagaly jej wiesci o
      przyrostach bety, o rzeczniku praw pacjenta o pecherzykach i innych.

      Najwieksza shize przezylam ( i dwie moje towarzyski niedoli) jak w
      niedziele prewencyjnie kazali nam sie szykowac do zabiegu. Golic na
      zero krocze i okolice, wymyc pepek, spakowac rzeczy (po operacji
      bylybysmy w innej sali pooperacyjnej) no i nie jesc 24h a od 23 jz
      nie pic ani kropelki wody. Mialam sahare w ustach i krecilo mi sie w
      glowie.
      Tak brzydko mowiac jakbysmy szly na zeznie. Pytalysmy sie czy to
      konieczne teraz tak juz, wtedy pigula mowila ze nei bedzie czasu na
      czekanie z automatu po usg i wynikach bety na sale operacyjna.
      Nogi sie uginaja.
      Siedzialysmy i czekalysmy na usg od 11 godziny w poniedzialek.
      Wpuszczno nas po 15! Wciaz glodne i spragnione a kolo nas chodzli
      lekarze z talerzami z pierogami. Autentycznie mialam momenty ze
      rzuciłabym sie na nie.

      Jak tak czekalysmy to pierwszy raz mialam w rekach moj zeszyt z
      opisem i wynikami. Wiecie ze pielegniarka dala mi do podpisu info ze
      zgadzam sie na badania przez studentow (nie na uczestnictwo w
      badaniach, tylko badania!) i nie powiedziala mi? Tzn nie doczytalam
      reszty bo ta zgoda zawierala sie w zgodzine na przyjecie na oddzial!
      A ja w piatek bylam tak rozhisteryzowana ze podpisalabym wszystko co
      by mi powiedzialy.

      Czytalam tez opis tych dwoch lekarek z usg. Jedna dr Nieweglowska to
      trzeci lekarz po Roszkowskim i Czajkowskim opiekujacym sie Oddziałem
      Mikroinwazyjnej Chirurgii Ginekologicznej na Karowej. Wiec jak
      dopytywałam sie tej drugiej (nie pamietam nazwiska ale w papierach
      powinno byc) czy aby na pewno pozamciczna, czy nic sie nie da
      zrobic, czy moze sytuacja jeszcze sie zmienic to ryknela na mnie ze
      sama dr N. mnei badala! Ze moge sobie jechac do domu bo szpital to
      nie wiezienie! Generalnie ton na zasadzie "jak smiesz gowniaro byc
      niewdzieczna! Kiedy sam Guru cie bada??"

      Wracajac do tematu opis usg byl mniej wiecej taki: W macicy
      pseudopecherzyk 3 mm, bez zarodka, brak ciałka żółtego, powyzej
      lewego jajnika zmiana (napisali zmiana, nie pecherzyk, nie torbiel,
      polip, cien, nic) o wielkosci 22mmx17mm - podejrzenie extremy (ze
      znakiem zapytania) - i to badanie dalo im ta 95% pewnosc ciazy
      pozamacicznej.
      Mimo ze usg ginekologiczne z tego samego dnia z medicover bylo
      czyste i pecherzyk ciazowy 2 mm w macicy.

      Na usg z poniedzialku (bardzo nowy i bardzo dobry sprzet usg) lekarz
      mocno zdziwil sie ze na podstawie zdjec owej "zmiany" postawiono
      taka kategoryczna diagnoze. Pokazał mi na monitorze i opisał ze
      owa "zmiana" to owalna struktura lita o wym 19x17x17 mm bez
      widocznego przeplywu naczyniowego. Generalnie jakas torbielowatosc,
      ale zdecydowanie zadna ciaza pozamaciczna!
      Malo tego - ogladajac zdjecia z piatkowego usg wykonane przez dwie
      baby wszystkowiedzace (na nich zdjecia cieni owlanego czegosc, co
      nie roznilo sie kolorem zbytnio od jajnika, i zdjecie czarnego b.
      widocznego punkcika w macicy, zakwalifikowanego jak juz pisalam -
      jako pseudopecherzyk) powiedzial ze nie wie dlaczego pani dr uznala
      owy cien za ciaze pozamaciczna skoro widac ze ten cie nie ma
      naczyniowatosci (cokolwiek to oznacza).

      Na tym samym poniedzialkowym usg znalazl jak byk pojedynczy
      pecherzyk ciazowy o wielkosci 10,5m - st. 4,5 Hbd a w nim cialko
      zolte o wym. 1,4 mm. Okreslil wiek ciazy na 4 tyg (od zaplodnienia
      nie od ostatniej @). Nie musze dodawac ze zrczalam sie natychmiast
      jak zobaczylam czarna plamke wielkosci kciuka (pecherzyk) NA MIEJSCU
      W MACICY z bielutki w srodku cialkiem zoltym.


      Prof Roszkowski powiedzial mi, ze ta torbielowatosc moze sama sie
      wchlonac, zebym sie absolutnie tym nie gryzła i powtorzyla usg za 4
      tyg.



      • chiyo28 Re: Wróciłam! 16.12.09, 09:13

        smallcloud fajnie, ze jestes, od razu sie weselej na forum zrobiło i
        jest nas wiecej do pisania ;)
      • kola-dka Re: Wróciłam! 16.12.09, 10:16
        Chmurka witam z powrotem :)Jak wspaniale ze już jesteś z
        nami! :) :) :)
        Szokujące jest to co opisujesz :( Służba zdrowia tak naprawdę to
        jakas utopia. Jej miejsce zajęły rzeźnie i fabryki :( ogromnie ci
        współczuje tego, co przeszłaś, mam nadzieje, ze uporasz sie z
        traumą :( to jakiś horror!!!
        kurcze, postanowiłam, że jak zaciążę to zbieram kasę na tzw."pakiet
        porodowy" zeby rodzić w prywatnej klinice. Moja Zuzia chyba tylko
        cudem jest normalnym zdrowym dzieckiem...i jeszcze teksty lekarek-
        jak jest silny organizm to przezyje, jak nie jest, to trudno-
        selekcja (plus zero informacji, traktowanie człowieka jak wrzód na
        dupie, męża do nas nie wpuscili ani razu, nawet po krwotoku wodę
        mineralną sama musiałam sobie tachać na 2 pietro po schodach).
        Boze, gdzie my żyjemy??!!

        Chmurka, gratuluję Ci dziecka! Niech zdrowo rosnie :) Ciesz się
        ciązą :))Swiat mimo wszystko jest piękny :)) Sciskam Was mocno,
        słowa uznania dla męża- stanął na wysokosci zadania :)
        • naftalka5 Re: Wróciłam! 16.12.09, 10:33
          Marta bardzo się ciesze ze wróciłas do nas ;)
          • romashka Re: Wróciłam! 17.12.09, 12:28
            Marta,
            Ja napiszę tylko tyle, że niesamowicie się cieszę, że wszystko
            dobrze się skończyło. Niepotrzebnie się nerwów najedliście, ale… dla
            fasolki warto. Buziaki dla Was :*
Pełna wersja