chiyo28
23.12.09, 09:13
pojawił sie taki wątek na innym forum i toczy sie bardzo ciekawa
dyskusja. pomyślałam, ze moze i u nas warto tez porozmawiać, o czymś
innym niz starania :)
wiec zaczne :)
z perspektywy czasu śmiało mogę powiedzieć TAK jesteśmy dobrym
małżeństwem.
Dobre małzeństwo to takie, które przede wszystkim sie kocha,
potrafi iść na kompromis w każdej sytuacji, potrafi wybaczać sobie
nawet najgorsze świństwa, takie, w którym jedno za drugim tęskni,
gdy dłużej nie widzi drugiego.
Nie będę oryginalna, jeśli napiszę, ze my tez totalnie do siebie nie
pasujemy. Nawet kazdy durny horoskop odradza taką konfiguracje (Waga
z Panną).
Przeszlismy razem bardzo wiele, w tym największy kryzys, który
zakończył się nocną rozmową o rozwodzie. I właśnie podczas owej
rozmowy nasz związek zaczeliśmy budowac na nowo. Wprowadzilismy nowe
zasady, jasno określiliśmy nasze wzajemne oczekiwnia, daliśmy sobie
limit czasowy na "odnalezienie miłości", którą gdzies w codziennym
biegu zagubiliśmy. Przecież pobieraliśmy sie z wielkiej miłosci,
wiec, co sie z nią stało w ciągu zaledwie kilku lat...
Powoli odnalazła sie, okazało sie, ze tak naprawdę niewiele
potrzeba, zeby być dobrym małzeństwem. Trzeba po prostu pielegnować
uczucie i być cały czas zakochanym. Niby niewiele, a tak duzo.
Tez mamy cieżkie chwile, bo w życiu własnie jest raz na wozie, raz
pod wozem. Najważniejsze, to umieć iść na kompromis, ugiąc sie,
powiedzieć przepraszam. I nie moze byc tak, ze ciagle wyciąga
pierwsza reke jedna i ta sama strona.
Wedlug mnie najlepszą kwintesencją miłości, a tym samym dobrego
małżeństwa (związku) jest przepis Jonathana Carolla.
Łatwo znaleźć składniki miłości, ale wszystko zależy od tego, jak
się je miesza. Potrzeba ogromnej pracy. [...] Po pierwsze, trzeba
umieć rozumieć i akceptować. Potem trzeba być najlepszym
przyjacielem. Zawsze. Trzeba pracować nad pokonywaniem tego, czego w
tobie nie lubi druga osoba. Potrzeba wielkiego serca, mimo że tak
łatwo jest po prostu być małym człowiekiem w tak wielu sytuacjach...
Czasami iskra zapalająca miłość jest z ludźmi od początku. Ale wielu
tę iskrę bierze za płomień, który - jak uważają - będzie trwał
wiecznie. To dlatego tak wiele ognia i żaru serc ludzkich po prostu
się wypala i w końcu gaśnie. Nad prawdziwą miłością trzeba pracować
diabelnie ciężko.